-
Artykuły
Czytamy w weekend. 1 maja 2026
LubimyCzytać379 -
Artykuły
Literacki fenomen z Zurychu. „Lázár” hitem roku i międzynarodowym sukcesem!
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Najpierw książka, później film - nadchodzące ekranizacje (30.04)
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Przeczytaj fragment nowej powieści szpiegowskiej Roberta Michniewicza!
LubimyCzytać2
Schronisko Książek: przygarniesz z niego książkę? Poznaj to wyjątkowe miejsce w Warszawie
Na zakup nowych książek nie zawsze można sobie pozwolić, a wypożyczenie ich z biblioteki zawsze kończy się zwrotem do tej instytucji. To właśnie bibliotekarze – a konkretnie pracownicy biblioteki przy ul. Koszykowej w Warszawie – wpadli na pomysł, by udostępniać czytelnikom i czytelniczkom książki bezpłatnie. Bez konieczności – choć z możliwością – ich oddania. Poznajcie więc Schronisko Książek!
Michał Barton/Schronisko Książek
Schronisko Książek: inicjatywa pracowników warszawskiej biblioteki
Na pomysł utworzenia Schroniska wpadli pracownicy Pracowni Reprograficznej, którzy stwierdzili, że dobrym pomysłem byłoby stworzenie w bibliotece miejsca wymiany książek – by czytelniczki i czytelnicy przynosili na Koszykową książki, których nie potrzebują już dłużej mieć na półkach w domu, i by potem trafiały one w dobre ręce miłośników czytania. Książki najpierw przynosili do biblioteki sami pracownicy, a potem o inicjatywie, pocztą pantoflową, dowiedzieli się i czytelnicy, którzy również zaczęli przynosić na Koszykową własne egzemplarze po to, by inni mogli je zamówić i znaleźć dla nich miejsce w swoich domowych biblioteczkach.
Warto dodać, że mająca siedzibę w Warszawie przy ulicy Koszykowej Schronisko część Biblioteki Publicznej m.st. Warszawy Biblioteki Głównej Województwa Mazowieckiego, co oznacza, że najpierw musiało zostać zatwierdzone przez przełożonych jego inicjatorów. I dopiero gdy tak się stało, rozpoczęto przekazywanie książek czytelnikom.
Zobaczcie film o Schronisku, przygotowany przez Paulinę Niedzielską i Mateusza Kalinowskiego.
Schronisko Książek: jak to działa? Pytania i odpowiedzi
Czy każdy może zamówić książki ze Schroniska Książek?
Tak. Nie trzeba mieć założonej karty w bibliotece przy ul. Koszykowej, nie trzeba nawet mieszkać w Warszawie, choć odbiór książek odbywa się właśnie w stolicy, w siedzibie biblioteki.

W jaki sposób można zamówić i odebrać książki?
Książki wybiera się z listy aktualizowanej przez pracowników biblioteki na bieżąco oraz umieszczanej na stronie https://www.koszykowa.pl/dla-czytelnikow/schronisko-ksiazek i przesyłanej w schroniskowym newsletterze. Lista jest aktualizowana dwa razy w miesiącu, w pierwszy i trzeci wtorek.
Po wybraniu konkretnych tytułów należy wysłać mail na adres schronisko@koszykowa.pl i podać niezbędne dane: ID danego, autora, tytuł oraz miejsce konkretnego tytułu. Warto dodać, że to wyszukiwanie po ID stanowi najłatwiejszy sposób znalezienia informacji o dostępności książki (np. w przypadku kilku wydań tego samego tytułu). Wspomniane dane wystarczy skopiować z listy książek. Tutaj przykład:
| ID | Autor | Tytuł | Miejsce |
| 58399 | Kosidowski Zenon | Opowieści biblijne | r13p2 |
Zamówienia można składać wyłącznie przez internet. O ich realizacji osoba zamawiająca zostanie poinformowana w osobnym mailu.
Książki ze Schroniska można odbierać w jego siedzibie przy ul. Koszykowej 26/28. Przy tabliczce 26 znajduje się wejście do Biblioteki, Schronisko znajduje się natomiast w bramie wjazdowej kilkanaście metrów dalej (ale za to bliżej Placu Konstytucji). Zamówione egzemplarze czekają na odbiór 5 dni.
Zobaczcie, jak dojść do Schroniska!
Czy trzeba zostawić w Schronisku jakieś książki w zamian?
Nie trzeba. Można tylko przyjść i odebrać te, które się zamówiło. Jak informuje Marcin Sobalski, jeden z założycieli Schroniska, niektórzy czytelnicy tylko przynoszą książki (czasem całe domowe księgozbiory), inni coś biorą dla siebie, coś dają w zamian, a jeszcze kolejni wyłącznie odbierają zamówione książki.
Jak dostarczyć książki do Schroniska?
Jeśli jednak ktoś chciałby wesprzeć Schronisko Książek swoimi zbiorami, jak może to zrobić? Jeżeli egzemplarzy jest mniej niż 20 sztuk, można je przynieść od poniedziałku do piątku w godzinach pracy Schroniska (pon.–czw. od 10 do 18 i pt. od 9 do 15.30). Jeśli jednak książek jest więcej, należy zadzwonić pod numer 22 537 41 35 i ustalić szczegóły ich odbioru.

Schronisko Książek: ciekawostki
Marcin Sobalski odpowiedział nam również na kilka innych pytań dotyczących Schroniska Książek.
Lubimyczytać: Jakie tytuły, dzieła których autorów czytelnicy Schroniska zamawiają najczęściej?
Marcin Sobalski: Nasi czytelnicy wybierają książki przede wszystkim według ich treści, są miłośnikami określonych gatunków, np. kryminałów czy romansów, lub interesuje ich dane zagadnienie, np. powstanie warszawskie. Choć są też oczywiście najbardziej pożądani autorzy, jak Olga Tokarczuk.
A jakie tytuły czytelnicy najczęściej przynoszą? Czy znalazły się wśród nich jakieś białe kruki?
Najczęściej trafia do nas klasyka polska. Wśród autorów królują Henryk Sienkiewicz, Stefan Żeromski, Józef Ignacy Kraszewski, a z autorów obcojęzycznych Agatha Christie i Lucy Maud Montgomery. Natomiast najczęściej pojawiającym się tytułem jest „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza. Są też książki, których już nie przyjmujemy: to podręczniki do szkół podstawowych i średnich, encyklopedie powszechne, atlasy geograficzne czy słowniki językowe wydane przed 1989 rokiem.
Jeżeli chodzi o białe kruki, to doświadczenie nauczyło nas, że każda książka może być dla kogoś białym krukiem, niezależnie od tego, czy jest to wydanie czterech książek w jednym „Reader’s Digest”, czy XIX-wieczny atlas anatomiczny. Dla mnie szczególnie interesujące są książki z autografami. Wśród nich zapamiętałem najlepiej książkę z dedykacją Iris Murdoch.
Jaką popularnością cieszy się Schronisko po pandemii?
Przed pandemią miesięcznie realizowaliśmy do siedmiuset zamówień. W trakcie pandemii część naszych użytkowników przestała nas odwiedzać, a i kwestie bezpieczeństwa wymuszały na nas przeorganizowanie pracy Schroniska. Listy z nowościami pojawiały się rzadziej, część naszej przestrzeni magazynowej musieliśmy przeznaczyć na kwarantannę nowych zbiorów.
W tym okresie przyjmowaliśmy mniej książek i mniej naszych użytkowników nas odwiedzało (mniej więcej o 30%). Pod koniec zeszłego roku zaczęliśmy wracać do przedpandemicznej normalności. Nasi czytelnicy wracają do Schroniska. Zbiegło się to z otwarciem naszej nowej siedziby. W lutym nie dość, że wróciliśmy do statystyk sprzed pandemii, to nawet znacząco je przekroczyliśmy, a miesiąc jeszcze nie dobiegł końca.

Słyszeliście o warszawskim Schronisku Książek? A może już je odwiedziliście? Jak podoba wam się ta idea? A może znacie inne miejsca w Polsce działające w podobny sposób? Czekam na wasze komentarze!
komentarze [36]
Szkoda, że w małych miejscowościach nie ma takich inicjatyw. Jeśli już się zdarzą to nie ma zainteresowania i inicjatywa szybko zanika.
Szkoda, że w małych miejscowościach nie ma takich inicjatyw. Jeśli już się zdarzą to nie ma zainteresowania i inicjatywa szybko zanika.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
W Szczecinie od lat przy ekoportach działają "schroniska książek" pod nazwą "Książka na Wynos".

W Ekoporcie przy ul. Taczaka w Szczecinie, funkcjonuje „Książka na Wynos” – jest to pomieszczenie, w którym gromadzimy książki zebrane ze wszystkich Ekoportów w Szczecinie. Każdy z mieszkańców może do nas przyjść i wybrać to, co go z literatury interesuje. Istnieje też możliwość pozostawienia książek dla innych. „Książka” funkcjonuję od poniedziałku do piątku w godzinach 9:30 do 18:00, a w soboty od 9:30 do 14:00
https://radioszczecin.pl/1,363057,przeszlo-tysiac-ksiazek-w-ekoporcie-rekordzista-
https://szczecin.naszemiasto.pl/literatura-w-ekoporcie-czyli-w-szczecinie-wracaja-ksiazki/ar/c1-7887053
No ale piszecie o Warszawie, Krakowie albo Poznaniu.
To Lis napisze o Szczecinie (w komentarzu 😝).
W Szczecinie od lat przy ekoportach działają "schroniska książek" pod nazwą "Książka na Wynos".

W Ekoporcie przy ul. Taczaka w Szczecinie, funkcjonuje „Książka na Wynos” – jest to pomieszczenie, w którym gromadzimy książki zebrane ze wszystkich Ekoportów w Szczecinie. Każdy z mieszkańców może do nas przyjść i wybrać to, co go z literatury interesuje. Istnieje też...
W mojej okolicy są dwa fajne miejsca:
1. tak zwana PODZIELNIA (od słowa (po)dzielić się czymś z kimś i potocznego: dzielnia, czyli dzielnica). To jest taki blaszany baraczek, w którym wiszą ciuchy przynoszone przez ludzi (na wieszakach!), leżą w pudłach różne koce, czapki, ciuszki dla dzieci, itp. a w regałach na półkach można znaleźć zabawki, puzzle, naczynia, różne gadżety, używane segregatory, niewykorzystane zeszyty, długopisy, kredki i... KSIĄŻKI! :-)
Przed Podzielnią jest duży, blaszany, zadaszony stół, na którym leżą w pudłach różne przyniesione owoce, warzywa, itp. Latem niektórzy sklepikarze z warzywniaków przywożą (szczególnie w soboty) całe skrzynki niesprzedanych, albo podwiędłych już rzodkiewek, koperku, natki pietruszki, marchewki, itp. Widywałem jabłka, buraki, a nawet kiedyś facet przywiózł ziemniaki w siatkach po... 5 kilo!
Niestety jest jeden minus: niektórzy są tak nachalni, jak przysłowiowa "chytra baba z radomia"... :D Ten facet co przywiózł te ziemniaki, opowiadał mi potem, że migiem zleciało się ileś bab z wózkami i brały po trzy wory a jak je pytał po co im aż 15 kilo to mówiły, że się przyda i dobrego nigdy nie za wiele... :D (jakby co, to dodam, że nie mieszkam w Radomiu... ;))
Ja do tej podzielni zaniosłem z domu trochę nadmiarowych naczyń i oczywiście książki. ALE KSIĄŻKI noszę częściej do drugiego miejsca, które nazywa się...
2. Drzewo Czytelnika - czyli drzewo, które stwarzało zagrożenie, więc zostało ścięte, ale zostawiono część pnia, w którym wydrążono półki i dorobiono do tego zamykane drzwiczki z przezroczystego plastiku, więc widać, co jest w środku. Sporo książek tam zostawiłem i dużo też sobie wziąłem. I może nie uwierzycie, ale pojawiają się tam książki modnych autorów kryminałów, thrillerów, czy babskiej "literatury", klasyka prawdziwej literatury pięknej, różne poradniki, książki kucharskie, czasopisma i książki do nauki języków, albo przydatne przy robieniu prawa jazdy, itp. Naprawdę dużo fajnych rzeczy! :)
Na koniec się pochwalę:
- z Drzewa Czytelnika wziąłem sobie ostatnio Faraona - Prusa, w twardej płóciennej oprawie i z ilustracjami... Szancera! i jestem zachwycony tym moim ostatnim "łupem". :-)
- a w Podzielni wypatrzyłem kiedyś mały, ładny wazonik, który wydawał mi się jakimś chińskim wyrobem, ale spodobał mi się... dopiero w domu zauważyłem, że ma on ręczną sygnaturę, którą sprawdziłem na internecie i okazało się, że jest to... przedwojenny Rosenthal (komuś się znudził, to wyniósł dla innych... ;))
z podzielni wziąłem sobie też kiedyś sprawną drukarkę do komputera i... bezprzewodowe słuchawki JBL - w życiu takich wcześniej nie miałem (używałem takich zwykłych na kabelku) - były w oryginalnym pudełku i okazało się, że są w pełni sprawne, mają świetną jakość dźwięku i długo trzymający akumulatorek... bardzo je lubię, cieszę się, że ktoś mi je anonimowo podarował, używam do dzisiaj i życzę ktosiowi... duuuuuuuużo zdrowia i tyle radości w życiu, ile ja mam z tych słuchawek, słuchając sobie przez nie muzyki, chodząc po chałupie i podtańcowując... :D zdarzyło mi się też usnąć w nich słuchając muzyki relaksującej albo audiobuka... :)
p.s.
w sąsiadującej ze mną dzielnicy (tzw. Lemingrad... ;) też mają taką szafkę czerwoną, blaszaną, przeszkloną (o dziwo nikt szybek nie wytłukł) na wymianę książek, ale kiedy tam nie podjadę rowerem, to zawsze prawie sam badziew leży i jakieś szmaciartwo... one tam bogate som (bo mają chałupy z kredytami na całe życie... xD), to i chytre... wiadoma sprawa - za darmochę komuś nie dadzą! ;))
p.s.2
w Schronisku Książek (o którym tu mowa) udało mi się kiedyś dopaść wspomnienia (czy dzienniki??) Churchilla, w kilku tomach, pięknie wydane, po angielsku, w twardych oprawach... sprawdziłem potem, że na jakimś amazonie, czy ebayu kosztują parędziesiąt dolarów... :) ale nie, nie opyliłem... xD tylko stoją dumnie na półce i czekają na dzień domniemany... w którym pogrążę się kiedyś w ich lekturze, ech... ;)
można w tym Schronisku zdobyć niekiedy naprawdę fajne (a nawet zdarza się, że i wartościowe) książki...
podpowiem, że warto sprawdzać zawsze sam koniec listy (pozycje bez autorów), bo tam trafiają się niekiedy różne fajne wielotomowe cuda, albo jakieś nietypowe, oryginalne pozycje, na przykład z obszaru sztuki, albumy, itp... polecam! tym bardziej, że sam obecnie już nie korzystam, bo jestem książkami zawalony pod sufit... :)
W mojej okolicy są dwa fajne miejsca:
1. tak zwana PODZIELNIA (od słowa (po)dzielić się czymś z kimś i potocznego: dzielnia, czyli dzielnica). To jest taki blaszany baraczek, w którym wiszą ciuchy przynoszone przez ludzi (na wieszakach!), leżą w pudłach różne koce, czapki, ciuszki dla dzieci, itp. a w regałach na półkach można znaleźć zabawki, puzzle, naczynia, różne...
W Poznaniu w bibliotekach to działało, często po prostu przynosiłem książki, które potem lądowały na półkach. Sporobyło książek z ex-librisem: Dar Czytelników. Ale, jak każda tego typu, fajna inicjatywa.
W Poznaniu w bibliotekach to działało, często po prostu przynosiłem książki, które potem lądowały na półkach. Sporobyło książek z ex-librisem: Dar Czytelników. Ale, jak każda tego typu, fajna inicjatywa.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTo taki bookcrossing po prostu. Ma to chyba każda biblioteka.
To taki bookcrossing po prostu. Ma to chyba każda biblioteka.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Korzystam regularnie. Niestety nigdy nie wiadomo, czy i które z zamówionych książek się dostanie, jest więc dreszczyk emocji 😁
Bywa i tak, że na żadną się nie załapiesz...
Korzystam regularnie. Niestety nigdy nie wiadomo, czy i które z zamówionych książek się dostanie, jest więc dreszczyk emocji 😁
Bywa i tak, że na żadną się nie załapiesz...
Ciekawa opcja, może kiedyś się wybiorę po pracy.
Ciekawa opcja, może kiedyś się wybiorę po pracy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamŚwietny pomysł na propagowanie czytelnictwa. Mam nadzieję, że inne miasta podchwycą ten temat i wcielą w życie. W moim mieście raczej nie mam co liczyć na takie rozwiązanie ale miło popatrzeć, że są takie miejsca.
Świetny pomysł na propagowanie czytelnictwa. Mam nadzieję, że inne miasta podchwycą ten temat i wcielą w życie. W moim mieście raczej nie mam co liczyć na takie rozwiązanie ale miło popatrzeć, że są takie miejsca.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMoim zdaniem każda biblioteka powinna mieć taki regał, gdzie czytelnicy mogą zostawiać przeczytane książki a inni je zabierać dla siebie. Mam kilkanaście przeczytanych książek, które chętnie bym na taką półeczkę oddała!
Moim zdaniem każda biblioteka powinna mieć taki regał, gdzie czytelnicy mogą zostawiać przeczytane książki a inni je zabierać dla siebie. Mam kilkanaście przeczytanych książek, które chętnie bym na taką półeczkę oddała!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Pytałem parę razy w różnych biblio, często entuzjazm pań bibliotekarek kończy się, gdy jakaś dobra dusza zostawi karton pleśniejących książek wygrzebanych z piwnicy a wydanych ponad pół wieku temu. Rzeczy typu "tezy marksizmu i leninizmu" czy roczniki statystyczne PRL lat 1955-1965.
I tak parę razy.
Pytałem parę razy w różnych biblio, często entuzjazm pań bibliotekarek kończy się, gdy jakaś dobra dusza zostawi karton pleśniejących książek wygrzebanych z piwnicy a wydanych ponad pół wieku temu. Rzeczy typu "tezy marksizmu i leninizmu" czy roczniki statystyczne PRL lat 1955-1965.
I tak parę razy.
Chciałem oddać karton książek (głównie fantastyka wydana w latach 90') do biblioteki. I to wiejskiej bo - pomyślałem sobie - mogą nie być dofinansowane. Zadzwoniłem. A pani mi mówi, że nie maja miejsca by je przyjąć i interesują ich tylko wydane w ostatnich 3 latach.
Chciałem oddać karton książek (głównie fantastyka wydana w latach 90') do biblioteki. I to wiejskiej bo - pomyślałem sobie - mogą nie być dofinansowane. Zadzwoniłem. A pani mi mówi, że nie maja miejsca by je przyjąć i interesują ich tylko wydane w ostatnich 3 latach.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Lis Gracki no widzisz, wiejskie biblioteki mają to do siebie, że często brakuje miejsca na dodatkowe regały więc oszczędzają miejsce na książki, które na pewno będą wypożyczane, a wiadomo że głównie wypożycza się albo klasyki, albo lektury albo literaturę najnowszą.
@Lis Gracki no widzisz, wiejskie biblioteki mają to do siebie, że często brakuje miejsca na dodatkowe regały więc oszczędzają miejsce na książki, które na pewno będą wypożyczane, a wiadomo że głównie wypożycza się albo klasyki, albo lektury albo literaturę najnowszą.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Fawaris to prawda ale to też kwesta dobrej woli. Wystarczyło by przyjąć ten karton, wybrać te które chce się w księgozbiorze a resztę zostawić do oddania.
Bywa, że książki z lat 90' są wznawiane. Czy wtedy lepiej jest mieć wcześniejsze wydania w dobrym stanie czy wydawać pieniądze na nowe wydania... gdzie różnią się jedynie okładkami? Przecież to są pieniądze lokalnej społeczności.
A wiele z tych książek nie jest wznawiana (w latach 90' był boom na zagraniczną fantastykę np. Andre Norton czy Robert Howard, Karl Wagner)...
To odwieczna dyskusja co powinna udostępniać biblioteka. Czy powinna edukować i podnosić poziom czytelnictwa, oferując bardziej ambitne książki czy zaspokajać potrzeby lokalnej społeczności czytającej o przeciętnych gustach? Biblioteka świadczy usługi dla ludności, tzreba się z tym pogodzić 😇
Dlatego fajnie, że mamy "Książkę na wynos" w Szczecinie... i LC gdzie mogę zaproponować, że oddam książki. Przyjemnie jest sprawiać ludziom radość.
@Fawaris to prawda ale to też kwesta dobrej woli. Wystarczyło by przyjąć ten karton, wybrać te które chce się w księgozbiorze a resztę zostawić do oddania.
Bywa, że książki z lat 90' są wznawiane. Czy wtedy lepiej jest mieć wcześniejsze wydania w dobrym stanie czy wydawać pieniądze na nowe wydania... gdzie różnią się jedynie okładkami? Przecież to są pieniądze lokalnej...
W małych miateczkach,też ludzie czytają .A książki powinny być za darmo. Wszędzie
W małych miateczkach,też ludzie czytają .A książki powinny być za darmo. Wszędzie
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJak ślicznie, super inicjatywa!
Jak ślicznie, super inicjatywa!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamŚwietna sprawa! Jestem za tym, by w każdym z dużych miast Polski powstało coś takiego.
Świetna sprawa! Jestem za tym, by w każdym z dużych miast Polski powstało coś takiego.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Taki sformalizowany boocrossing, regal miejski with extra steps czy jak nizej zauważył/a Yahol, rozbudowana wersja pozbywania sie egzemplarzy zaczytanych czy wycofywanych z innych przyczyn?
Jakkolwiek - dobrze!
Taki sformalizowany boocrossing, regal miejski with extra steps czy jak nizej zauważył/a Yahol, rozbudowana wersja pozbywania sie egzemplarzy zaczytanych czy wycofywanych z innych przyczyn?
Jakkolwiek - dobrze!
Swoją drogą co się stało z regałami bookcrossingowymi, które parę lat temu masowo stawiano?
Swoją drogą co się stało z regałami bookcrossingowymi, które parę lat temu masowo stawiano?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamW wielu bibliotekach wciąż są. No ale schronisko brzmi inaczej i świeżej ;) I też dobrze. Ale swoją drogą ciekawy kierunek, kiedyś bookcrossing brzmiało tak nowocześnie i fajnie, a teraz wracamy do swojskiego polskiego ;).
W wielu bibliotekach wciąż są. No ale schronisko brzmi inaczej i świeżej ;) I też dobrze. Ale swoją drogą ciekawy kierunek, kiedyś bookcrossing brzmiało tak nowocześnie i fajnie, a teraz wracamy do swojskiego polskiego ;).
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@asymon W moim mieście z tych regałów urzędnicy zrobili sobie darmową reklamę. Każdy kolejny punkt był sukcesem, niemal międzynarodowym! Po jakimś czasie, gdy te ochy i achy ucichły, z ciekawości przeszłam się do tych sławnych regałów. Oprócz literatury PRL i lektur, to tam nic takiego nie było. Stan książek też nie był zbyt dobry. W sumie nie zawiodłam się: nikt tym się nie opiekował, nie sprzątał, o wymianie można by pomarzyć. W bibliotece wojewódzkiej nagle nagłośniono, że taki regał powstał i znów zleciały się urzędniki. Pani z biblioteki ostudziła entuzjazm, pisząc odpowiedź do jednej z Pań należącej do pewnego ugrupowania, że regał jest u nich od pół roku i zainteresowanie jest niskie, bo w sumie nie ma tam nic interesującego. Nawet Pani polityk, robiąc sobie obowiązkowego selfika, pokazała przez przypadek, jakie i lektury tam wkłada: a były to właśnie książki, które musiały w piwnicy leżeć z 50 lat :D Moje miasto takie piękne...Takie regały dla mnie były od zawsze nie wypałem i nie dziwię się, że o nich zapomniano.
@asymon W moim mieście z tych regałów urzędnicy zrobili sobie darmową reklamę. Każdy kolejny punkt był sukcesem, niemal międzynarodowym! Po jakimś czasie, gdy te ochy i achy ucichły, z ciekawości przeszłam się do tych sławnych regałów. Oprócz literatury PRL i lektur, to tam nic takiego nie było. Stan książek też nie był zbyt dobry. W sumie nie zawiodłam się: nikt tym się...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@ZłodziejkaMarzeń ale i też co ludzie mają tam zostawiać? Jeśli mogę jakąś książkę sprzedać, to ją sprzedam a nie będę oddawać za darmo ;) z resztą słowo "schronisko" kojarzy mi się z takimi już naprawdę niechcianymi resztkami... ale to też jest ok i też bym tam pogrzebał :) czasem się szuka czegoś właśnie tak zapomnianego przez cały świat ;) A czasem się nie szuka ale jak przejrzeć, to zainteresuje.
@ZłodziejkaMarzeń ale i też co ludzie mają tam zostawiać? Jeśli mogę jakąś książkę sprzedać, to ją sprzedam a nie będę oddawać za darmo ;) z resztą słowo "schronisko" kojarzy mi się z takimi już naprawdę niechcianymi resztkami... ale to też jest ok i też bym tam pogrzebał :) czasem się szuka czegoś właśnie tak zapomnianego przez cały świat ;) A czasem się nie szuka ale jak...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@lex zgadzam się z tobą w 110%. Ja niechciane książki sprzedaję po naprawdę śmiesznych pieniądzach, ale tez staram się kupować używki jak najtaniej. Takie działanie można właśnie nazwać boocrossingiem. W "schronisku" raczej przewiduję, że będzie minimum jedna osoba opiekująca się książkami i dzięki temu, taki sposób promowania czytelnictwa będzie lepszy.
@lex zgadzam się z tobą w 110%. Ja niechciane książki sprzedaję po naprawdę śmiesznych pieniądzach, ale tez staram się kupować używki jak najtaniej. Takie działanie można właśnie nazwać boocrossingiem. W "schronisku" raczej przewiduję, że będzie minimum jedna osoba opiekująca się książkami i dzięki temu, taki sposób promowania czytelnictwa będzie lepszy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
No właśnie mi się nie chce sprzedawać książek po "naprawdę śmiesznych cenach", za dużo zachodu z pakowaniem, lataniem do paczkomatu i pilnowaniem, żeby temu wysłać to a tej to. Wystawiam na aukcjach WOŚP, wtedy przynajmniej bywa, że książka osiągnie przyzwoitą cenę, ale to raz do roku, a w tym roku jakoś się nie zebrałem. Generalnie jak szacuję że dostanę za książkę mniej niż koszt przesyłki, to nie chce mnie się.
Mam na osiedlu budkę powiedzmy bookcrossingową, ogólnie bez szału choć raz znalazłem tam perełkę. Parę razy zostawiłem też coś w mojej opinii przyzwoitego. Ale byłem też świadkiem, jak pan w skórzanej kurtce pakował karton książek z budki do czarnego Renault Megane :-)
No właśnie mi się nie chce sprzedawać książek po "naprawdę śmiesznych cenach", za dużo zachodu z pakowaniem, lataniem do paczkomatu i pilnowaniem, żeby temu wysłać to a tej to. Wystawiam na aukcjach WOŚP, wtedy przynajmniej bywa, że książka osiągnie przyzwoitą cenę, ale to raz do roku, a w tym roku jakoś się nie zebrałem. Generalnie jak szacuję że dostanę za książkę mniej...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@asymon a u mnie to zależy - kupuję najtaniej jak znajdę, a po przeczytaniu sprawdzam raz jeszcze jak kształtują się ceny i wystawiam 2-3zł taniej niż najtańsza oferta jaką znajdę. Jeśli kupiłem jedyną dostępną, to wystawiam za tyle samo co kupiłem ;) No chyba że ta najtańsza oferta to 2-3zł, to wtedy też książka trafia na aukcje WOŚP (a czasem to nawet tam ciężko takie książki sprzedać... chociaż w tym roku udało mi się dwie takie starowinki na WOŚP, które w poprzednim finale nie poszły, puścić dalej :) ).
@asymon a u mnie to zależy - kupuję najtaniej jak znajdę, a po przeczytaniu sprawdzam raz jeszcze jak kształtują się ceny i wystawiam 2-3zł taniej niż najtańsza oferta jaką znajdę. Jeśli kupiłem jedyną dostępną, to wystawiam za tyle samo co kupiłem ;) No chyba że ta najtańsza oferta to 2-3zł, to wtedy też książka trafia na aukcje WOŚP (a czasem to nawet tam ciężko takie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Mam podobnie jak @Asymon. Nawet jak mam jakiś dublet (co się czasami zdarza) wprost z księgarni... to oddaję go przyjaciołom z LC. Teraz zbieram w karton i wywiozę do jednego ze szpitali w Szczecinie, bo prosili o książki. Ostatecznie mam jeszcze ekoporty i "Książek na Wynos".
Ostatnio jak tam zaniosłem karton, to jakiś dziadek mnie zaczepiał i dopytywał kiedy jeszzce coś przyniosę :)
Mam podobnie jak @Asymon. Nawet jak mam jakiś dublet (co się czasami zdarza) wprost z księgarni... to oddaję go przyjaciołom z LC. Teraz zbieram w karton i wywiozę do jednego ze szpitali w Szczecinie, bo prosili o książki. Ostatecznie mam jeszcze ekoporty i "Książek na Wynos".
Ostatnio jak tam zaniosłem karton, to jakiś dziadek mnie zaczepiał i dopytywał kiedy jeszzce coś...
Gdyby to było w Olsztynie...
Gdyby to było w Olsztynie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamŚwietna sprawa. Mam całe stosy przeczytanych książek, które chętnie bym tam oddała, ale też i z przyjemnością korzystałabym z zasobów takiego schroniska.
Świetna sprawa. Mam całe stosy przeczytanych książek, które chętnie bym tam oddała, ale też i z przyjemnością korzystałabym z zasobów takiego schroniska.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamKurcze, pracuję w Bibliotece głównej w małej miejscowości na południu Polski i W ŻYCIU nie będziemy mieć takich standardów lokalowo-wyposażeniowych, jak w tym schronisku... Jednak co stolica, to stolica
Kurcze, pracuję w Bibliotece głównej w małej miejscowości na południu Polski i W ŻYCIU nie będziemy mieć takich standardów lokalowo-wyposażeniowych, jak w tym schronisku... Jednak co stolica, to stolica
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamFalka, zwykłe biblioteki warszawskie wyglądają podobnie jak w całej Polsce. Na Koszykowej jest główna biblioteka Mazowsza ;)
Falka, zwykłe biblioteki warszawskie wyglądają podobnie jak w całej Polsce. Na Koszykowej jest główna biblioteka Mazowsza ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZnakomity pomysł, ciekawe jak z wykonaniem? (ale to jest do szybkiego sprawdzenia) Jestem za, podpisuje się wszystkimi odnóżami. (błąka mi się taka myśl natrętna, że kiedyś dawno temu, w Warszawie, biblioteki miały swoje stoiska z książkami wycofanymi z obrotu bibliotecznego).
Znakomity pomysł, ciekawe jak z wykonaniem? (ale to jest do szybkiego sprawdzenia) Jestem za, podpisuje się wszystkimi odnóżami. (błąka mi się taka myśl natrętna, że kiedyś dawno temu, w Warszawie, biblioteki miały swoje stoiska z książkami wycofanymi z obrotu bibliotecznego).
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPrzejrzyj listę książek w pdf. Ogólnie bez szału.
Przejrzyj listę książek w pdf. Ogólnie bez szału.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTrudno się spodziewać jakichś " best of the best" :) Po przebraniu przez 100 albo więcej osób. Ale warto docenić, że komuś się chciało. Wiele bibliotek, nie wiem czemu, broni się wszystkimi kończynami przed darowiznami jakichkolwiek książek. W obie strony.
Trudno się spodziewać jakichś " best of the best" :) Po przebraniu przez 100 albo więcej osób. Ale warto docenić, że komuś się chciało. Wiele bibliotek, nie wiem czemu, broni się wszystkimi kończynami przed darowiznami jakichkolwiek książek. W obie strony.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
"Wiele bibliotek, nie wiem czemu, broni się wszystkimi kończynami przed darowiznami jakichkolwiek książek."
Kwestia powierzchni lokalu. Myślę że to tu też się skończy, jak ktoś w ratuszu ogarnie bilans kosztów i korzyści. Lokal należący do miasta w dobrej lokalizacji można pewnie lepiej wykorzystać. Choć sporo knajp (i nie tylko) się teraz zamyka i miasto ma pewnie nadmiar wolnych lokali.
Zapchałem już półki po poprzednich czystkach, ale większości rzeczy jeszcze nie przeczytałem, więc nie mam za bardzo z czym tam iść.
"Wiele bibliotek, nie wiem czemu, broni się wszystkimi kończynami przed darowiznami jakichkolwiek książek."
Kwestia powierzchni lokalu. Myślę że to tu też się skończy, jak ktoś w ratuszu ogarnie bilans kosztów i korzyści. Lokal należący do miasta w dobrej lokalizacji można pewnie lepiej wykorzystać. Choć sporo knajp (i nie tylko) się teraz zamyka i miasto ma pewnie...
Super pomysł! Mam nadzieję, że podobne miejsce powstanie też we Wrocławiu!
Super pomysł! Mam nadzieję, że podobne miejsce powstanie też we Wrocławiu!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZapraszam do dyskusji.
Zapraszam do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam