-
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać322 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać24 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać131
Czytasz książki? To na pewno…, czyli najgorsze stereotypy o czytelnikach i czytaniu
Pierwszy raz poznajecie daną osobę. Przedstawiacie się, mówicie kilka słów o sobie, dodajecie, że lubicie czytać książki. I wtedy ta druga osoba mówi… No właśnie, co? Jakie są największe mity o czytaniu? Jak wygląda typowy czytelnik i dlaczego lubimy dzielić książki na lepsze i gorsze? Oto 5 stereotypów o czytaniu, jakie poznałam na własnej skórze.
Mity czytelnicze dotyczą zarówno poszczególnych gatunków literackich, pisarzy, jak i samych miłośników słowa pisanego. Ci, którzy lubią książki, pewnie zetknęli się z niejednym stereotypem o czytaniu. Niektóre są całkiem zabawne, inne zasmucają, bo prowadzą do pogłębiania krzywdzących schematów.
Dla porządku wyjaśnijmy jeszcze, czym jest stereotyp. Według Słownika Języka Polskiego to funkcjonujący w świadomości społecznej uproszczony i zabarwiony wartościująco obraz rzeczywistości. Stereotypy tworzą pewne fałszywe przeświadczenia, dotyczące różnych zjawisk i czynności – takich jak choćby czytanie. Przyjrzyjmy się więc nieprawdziwym stwierdzeniom związanym z literaturą.
5 największych mitów czytelniczych
1. Książki? Trzeba mieć na nie dużo wolnego czasu
Na czytanie trzeba mieć wolny wieczór. Albo poranek. A najlepiej cały weekend. Kiedy tu znaleźć czas, jak wokół tyle obowiązków? Prawda jest jednak – moim zdaniem – inna. Sama czytam choćby przy śniadaniu (i choć niektórzy powiedzą, że czytanie przy jedzeniu to brzydki nawyk, w mojej rodzinie panuje odmienne przekonanie). Książkę możemy też wyciągnąć, wracając ze szkoły czy pracy, jadąc tramwajem. Bywają też ludzie, którzy gotują, jednym okiem zerkając w tekst (sama się do nich zaliczam, choć ostatnio skończyło się to przypaleniem pierogów). Audiobook świetnie nada się na podróż autem czy pociągiem, a dokończyć rozdział można też przed snem (jeśli tylko zmienimy skrollowanie Facebooka lub Instagrama na pół godziny z lekturą). Czytanie może być wręcz idealnym hobby dla tych, którzy cierpią na chroniczny brak czasu!
2. Lubisz czytać? A nie wyglądasz
Jak powinien wyglądać typowy czytelnik lub typowa czytelniczka? Stereotyp mola książkowego to zamknięta w sobie, lubiąca samotność osoba, najlepiej nieatrakcyjna i koniecznie w okularach (bo przecież czytanie niszczy wzrok!). Tymczasem czytelnikiem/czytelniczką może być umięśniony trener na siłowni, wytatuowana miłośniczka motocykli, siedmiolatek śmigający na deskorolce w parku czy samotna matka o spracowanych dłoniach, pracująca na dwie zmiany. Miłości do czytania nie definiuje wygląd płeć, wiek, wykształcenie czy zawód. A także zasobność portfela.
3. Sam/a bym też czytał/a, ale nie mam na to pieniędzy
Czy czytanie jest drogie? Spójrzmy na inne hobby, którym można oddawać się w wolnym czasie. Aktywność na siłowni czy w studio jogi to comiesięczny wydatek ok. 150-400 zł, bieganie wymaga na starcie kupna obuwia za kilkaset złotych, spadochroniarstwo to minimum pół tysiąca złotych za kilka minut w przestworzach. Choć możemy się spierać, czy ceny książek są wysokie, czy niskie, analizując kwoty, które musimy wydać na wersje papierowe, e-booki czy abonamenty, to uważam, że kwota 15, 30 czy nawet 50 złotych za kilka godzin lektury nie jest wysoka. A przecież czytać można też za okrągłe 0 złotych! Wystarczy przejść się do osiedlowej biblioteki, poszukać legalnych i bezpłatnych książek w Internecie lub pożyczyć polecany tom od znajomych lub rodziny. Dla chcącego nic kosztownego! Przy okazji dodam, że czym innym jest oczywiście kolekcjonowanie książek, szczególnie rzadkich i trudno dostępnych, jednak samo czytanie nie wymaga specjalnych nakładów finansowych.
4. Literatura kobieca? Szmira!
Przekonanie, że książki pisane przez kobiety lub dla kobiet nie reprezentują sobą żadnych wartości, jest ogromnie krzywdzące – zarówno dla autorek, jak i czytelniczek. Co ciekawe, nikt nie pomyślałby, by podobnie wyrazić się o książkach, które wyszły spod piór mężczyzn. Ciekawe, dlaczego...
5. Fantastyka? To przecież dla dzieci
Trudno przecenić wpływ „Władcy pierścieni” na literaturę światową. Współczesna (pop)kultura nie byłaby taka sama bez „Wiedźmina”, a miliony dzieci nie pokochałyby czytania, gdyby nie sięgnęły po serię o Harrym Potterze. Wymieniać dalej? Noblista Kazuo Ishiguro w swojej najnowszej, nominowanej do Bookera powieści „Klara i słońce” sięga po fantastykę, nie stroni od niej również utytułowana Margaret Atwood. A jednak dla wielu czytelników wszystko, co zawiera w sobie nawet niekoniecznie smoki i magię, lecz choćby odmienną wizję rzeczywistości, jest od razu skazane na lekceważące wzruszenie ramion lub grymas niechęci. Cóż, wiele tracą!
Dzielenie książek na lepsze i gorsze to też, w dużej mierze, częsta przywara samych czytelników. Warto bowiem podkreślić, że pewne nieprawdziwe przekonania dotyczące czytania są z lubością podtrzymywane przez samych miłośników literatury. Jakie grzeszki mają na sumieniu czytelnicy?
Co myślą o sobie (niektórzy) czytający, czyli stereotypy czytelników
1. Pokaż mi swoją biblioteczkę, a powiem ci, kim jesteś
Czyli oceniamy po okładkach – ale tych na półkach innych. „Skoro ja czytam klasykę, to jestem lepszy/a od tych, którzy pochłaniają tylko bestsellery”. „Moje reportaże są bardziej wartościowe niż twoje komiksy”, a „kryminały skandynawskie biją na głowę te amerykańskie”. Sama wchodząc do czyjegoś domu z zainteresowaniem rozglądam się po półkach z książkami (ciesząc się, gdy dostrzegę grzbiety tomów, które sama mam w domu) lub przeglądam wirtualne biblioteczki użytkowników lubimyczytać.pl. Warto jednak pamiętać, że dobrze jest się różnić, także jeśli chodzi o nasze wybory książkowe!
2. Czytanie jest bardziej wartościowe niż…
W wykropkowane miejsce wstaw dowolną czynność. Czytanie jest bardziej wartościowe niż przeglądanie internetu. Oglądanie filmów. Dzierganie skarpetek. Stąd już blisko do przekonania, że…
3. Czytanie sprawia, że jesteśmy lepsi
Czytając zdobywamy wiedzę, rozwijamy wyobraźnię, poszerzamy horyzonty – zgoda. Jednak oczytanie nie powinno decydować o wartościowaniu ludzi na lepszych (mądrzejszych, inteligentniejszych, etc.) i gorszych. To niestety częsta przywara osób lubiących książki, które wywyższają się, sugerując, że nieczytający są głupsi. Spójrzmy prawdzie w oczy – może niekoniecznie wszyscy powinni czytać? Może inni spełniają swoje kulturalne potrzeby, oglądając filmy i seriale lub wolą się zrelaksować, układając puzzle? Czy coś w tym złego?
Czas na rachunek czytelniczego sumienia. Czy sami podtrzymujecie, ku własnemu zadowoleniu, niektóre stereotypy dotyczące czytania? A może kiedyś poczuliście się dotknięci czyjąś niemiłą uwagą dotyczącą Waszej ukochanej czynności? Dajcie znać w komentarzach – z przyjemnością je przeczytam.
Tekst po raz pierwszy został opublikowany w 2021 roku.
komentarze [338]
1. Książki dla dzieci i młodzieży powinny być czytane tylko przez nich. Gdy robi to dorosły jest to śmieszne i infantylne.
2. Jako dorosły czytaj tylko klasykę, bo jak nie, to czytanie nie ma sensu!
3. Musisz czytać? ( czytanie jako kara).
4. Audiobooki i ebooki to nie są prawdziwe książki!
5. Czytelnikiem jest osoba w okularach, która nie lubi sportu! Najlepszy zestaw dla niej to książka kot/ pies herbata/ kawa i wygodny fotel. ( gość na siłce, nastolatek na rolkach, kierowca tira i książka? - niewyobrażalne!).
6. Czytający książki są zadufani w sobie i mają się za mądrzejszych od tych, którzy nie czytają.
7. Wszyscy, którzy lubią książki są mili, grzeczni i uprzejmi ( w większości są, ale niestety zdarzają się wyjątki.
8. Kiedy ty masz czas czytać?
9. Romanse to samo zło i straszna szmira ( zdarzają się dobre, ale z samej definicji, jest to literatura dla relaksu).
10. Nieświadomość osób nieczytajacych, że w dzisiejszych czasach biblioteki publiczne są naprawdę dobrze wyposażone w nowe,ciekawe książki w tym w bestsellery ( nie to co w czasach PRL-u i lat 90). Można przeczytać nowości książkowe za darmo, nie trzeba koniecznie kupować książek.
1. Książki dla dzieci i młodzieży powinny być czytane tylko przez nich. Gdy robi to dorosły jest to śmieszne i infantylne.
2. Jako dorosły czytaj tylko klasykę, bo jak nie, to czytanie nie ma sensu!
3. Musisz czytać? ( czytanie jako kara).
4. Audiobooki i ebooki to nie są prawdziwe książki!
5. Czytelnikiem jest osoba w okularach, która nie lubi sportu! Najlepszy zestaw...
A ja powiem jeszcze tak.
- Dla mnie jak ktoś mówi, że nie ma czasu to znaczy, że ma go za dużo tylko nie potrafi sobie go zorganizować (istnieje mnóstwo osób, które mają rodziny, pracę, pasje i nawet życie towarzyskie) Można? Można!
- Istnieje hipoteza, że jeżeli codziennie poświęcimy jakiejś czynności 15minut to po 5 latach będziemy w tej kwestii ekspertami, to ja proponuje czytanie (kwadrans w wannie, łóżku czy nawet na tronie :P) dla chcącego nic trudnego.
- Ostatnimi czasy modne są audiobooki coś dla niby zabieganych a ja bym powiedział leniwych, chociaż lepsze to niż nic. Tylko, że zapominamy o tym, że nie czytając nie ćwiczymy pisania, uwsteczniamy się stylistycznie, ortograficznie czy interpunkcyjnie, Co widać po wypracowaniach naszych dzieci, naszych notatkach, przepisach na ciasto czy co gorsza artykułach w gazetach czy portalach internetowych (niestety i LC czasami należy do nich).
Nie ma nic lepszego jak książka w ręku i zapach przewracanych stron. Jeżeli zagłębisz się w lekturze nie będziesz widzieć i słyszeć niczego wokół. Nie raz zdarzyło mi się tak odpłynąć nawet siedząc na ławeczce na jakimś ruchliwym placu.
Dlatego usprawiedliwianie się, że nie mam czasu lub inne to tylko wymówka dla lenistwa.
A ja powiem jeszcze tak.
- Dla mnie jak ktoś mówi, że nie ma czasu to znaczy, że ma go za dużo tylko nie potrafi sobie go zorganizować (istnieje mnóstwo osób, które mają rodziny, pracę, pasje i nawet życie towarzyskie) Można? Można!
- Istnieje hipoteza, że jeżeli codziennie poświęcimy jakiejś czynności 15minut to po 5 latach będziemy w tej kwestii ekspertami, to ja...
też zawsze to mówię: brak czasu to tylko wymówka (w większości przypadków), bo zawsze są jakieś priorytety. O wiele bardziej akceptowalne jest dla mnie przyznanie, że nie czytam, bo mi się nie chce/ nie lubię - ok, rozumiem to. Ale większość ludzi właśnie tak nie powie, tylko będzie się wykręcać. Czemu? Bo się wstydzą, bo czują, że nie jest to akceptowane. I to mimo tego, że przecież statystycznie nieczytający są w Polsce większością. Po czym czytelnicy słyszą, że "nie masz prawa czuć się mądrzejszym od ludzi, którzy czytają". Ok, to czemu ludzie wstydzą sie nieczytania?
też zawsze to mówię: brak czasu to tylko wymówka (w większości przypadków), bo zawsze są jakieś priorytety. O wiele bardziej akceptowalne jest dla mnie przyznanie, że nie czytam, bo mi się nie chce/ nie lubię - ok, rozumiem to. Ale większość ludzi właśnie tak nie powie, tylko będzie się wykręcać. Czemu? Bo się wstydzą, bo czują, że nie jest to akceptowane. I to mimo tego,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@tieleginus "Można? Można" Otóż nie zawsze jednak można. Są takie chwile, że żadna organizacja nie pomoże. Porozmawiaj z matkami opiekującymi się niemowlakiem.
@tieleginus "Można? Można" Otóż nie zawsze jednak można. Są takie chwile, że żadna organizacja nie pomoże. Porozmawiaj z matkami opiekującymi się niemowlakiem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
1. Ja uważam jednak, że każdy potrzebuje warunków dla swoich możliwości. Ja np. nie jestem w stanie robić coś i czytać jednocześnie, np jeść i czytać. Nie potrafię się skupić na lekturze. Potrzebuje również względnej ciszy i jakieś dźwięki typu stukanie i pukanie mnie stresują i denerwują (cierpię na nadwrażliwość na dźwięki - mizofinia). Kiedyś czytałam w drodze do pracy: w tramwaju, w autobusie. Ale teraz pracuję "rzut beretem" od mieszkania i idę do pracy "z buta", więc jak sami widzicie. A iść i czytać jednocześnie... może nie próbujmy, bo muszę przejść przez ruchliwe skrzyżowanie.
Nie mam czasu, bo nie zawsze ten czas jest na książkę. Choć mam ochotę poczytać w tym momencie, to jednocześnie mam tez ochotę odpalić sobie grę na PC, albo obejrzeć serial, napisać opowiadanie, porysować, pokolorować, pomalować. Nie zamykam się na jednym hobby. I dlatego ja zawsze mam za mało czasu. Dla mnie doba to za krótko. Dlatego nie mam czasu na nic. O pracy i obowiązkach domowych nie wspomnę, że w rezultacie czasu wolnego masz około 8 godzin? Zagospodaruj ten czas mądrze.
1. Ja uważam jednak, że każdy potrzebuje warunków dla swoich możliwości. Ja np. nie jestem w stanie robić coś i czytać jednocześnie, np jeść i czytać. Nie potrafię się skupić na lekturze. Potrzebuje również względnej ciszy i jakieś dźwięki typu stukanie i pukanie mnie stresują i denerwują (cierpię na nadwrażliwość na dźwięki - mizofinia). Kiedyś czytałam w drodze do pracy:...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
"Nie mam czasu, bo nie zawsze ten czas jest na książkę. Choć mam ochotę
poczytać w tym momencie, to jednocześnie mam tez ochotę odpalić sobie
grę na PC, albo obejrzeć serial, napisać opowiadanie, porysować,
pokolorować, pomalować" - zatem masz czas, tylko ten czas poświęcasz na inne rzeczy, a nie na czytanie. W sytuacji ograniczonych zasobów czasowych trzeba coś wybrać i ty wybierasz inne hobby, co znaczy, że czytanie nie jest dla ciebie aż tak ważne. Brak czasu, a niski priorytet to nie to samo.
"Nie mam czasu, bo nie zawsze ten czas jest na książkę. Choć mam ochotę
poczytać w tym momencie, to jednocześnie mam tez ochotę odpalić sobie
grę na PC, albo obejrzeć serial, napisać opowiadanie, porysować,
pokolorować, pomalować" - zatem masz czas, tylko ten czas poświęcasz na inne rzeczy, a nie na czytanie. W sytuacji ograniczonych zasobów czasowych trzeba coś wybrać i...
Rozumiem i masz rację, bardziej mi chodziło o zaznaczenie tego, że nie każde hobby czy po prostu kwestia spędzenia wolnego czasu ma się opierać tylko na czytaniu książek. Są także inne zajęcia. I zrozumiem to jeżeli ktoś mi powie, że nie ma czasu na czytanie książek, ponieważ umówił się znajomymi na kampanie RPG :)
Rozumiem i masz rację, bardziej mi chodziło o zaznaczenie tego, że nie każde hobby czy po prostu kwestia spędzenia wolnego czasu ma się opierać tylko na czytaniu książek. Są także inne zajęcia. I zrozumiem to jeżeli ktoś mi powie, że nie ma czasu na czytanie książek, ponieważ umówił się znajomymi na kampanie RPG :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa się spotkałam z komentarzami, ze po co czytam książki dla dzieci, przecież one są DLA DZIECI, a ja bardzo lubie literaturę dziecięcą i młodzieżową, często ma naprawdę wiele do przekazania
Ja się spotkałam z komentarzami, ze po co czytam książki dla dzieci, przecież one są DLA DZIECI, a ja bardzo lubie literaturę dziecięcą i młodzieżową, często ma naprawdę wiele do przekazania
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamRównież lubię zaopiekować literacko swoje wewnętrzne dziecko. I pokazać język na uszczypliwe komentarze ;)
Również lubię zaopiekować literacko swoje wewnętrzne dziecko. I pokazać język na uszczypliwe komentarze ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMam to samo. U mnie Andersen dla dorosłych, od groma mitów i baśni w tym roku. I komiksy.
Mam to samo. U mnie Andersen dla dorosłych, od groma mitów i baśni w tym roku. I komiksy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamUsiłowałem wrócić do niektórych pozycji po 35 latach, i nie daję rady. Aczkolwiek, Dawniejsza młodzieżówka, bije na głowę obecną "jang adult".
Usiłowałem wrócić do niektórych pozycji po 35 latach, i nie daję rady. Aczkolwiek, Dawniejsza młodzieżówka, bije na głowę obecną "jang adult".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPrawda jest taka, że ci co czytają nie są ani mądrzejsi ani inteligentniejsi od innych. Mogą mieć za to większą wyobraźnię i lepsze obycie z większym zasobem słów. Ludzi czytających skrajnie głupich, jest równie dużo jak zupełnie nie czytających. Choć rzadziej bez wątpienia są patologią i agresywni... Jednak to wynika nie z czytania, tylko tego że tamci mają z reguły inne potrzeby i podniety życiowe.
Prawda jest taka, że ci co czytają nie są ani mądrzejsi ani inteligentniejsi od innych. Mogą mieć za to większą wyobraźnię i lepsze obycie z większym zasobem słów. Ludzi czytających skrajnie głupich, jest równie dużo jak zupełnie nie czytających. Choć rzadziej bez wątpienia są patologią i agresywni... Jednak to wynika nie z czytania, tylko tego że tamci mają z reguły inne...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej"Ludzi czytających skrajnie głupich, jest równie dużo jak zupełnie nie czytających" - skąd to wiesz? Jakieś dane potwierdzające tę tezę, czy to tylko Twoja opinia?
"Ludzi czytających skrajnie głupich, jest równie dużo jak zupełnie nie czytających" - skąd to wiesz? Jakieś dane potwierdzające tę tezę, czy to tylko Twoja opinia?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOsobiście spotkałem się kilka razy z opiniami, że czytanie książek to chłonięcie jakiejś teoretycznej wiedzy, która się do niczego nie przyda. Potem jak komuś coś w życiu nie wyjdzie, na czymś się nie poznał, coś go zaskoczyło, to pada hasło ,,O tyle książek przeczytał, o jakichś kompletnie niepotrzebnych rzeczach, a tego nie wiedział. I po co mu to było, po co te książki?".
Osobiście spotkałem się kilka razy z opiniami, że czytanie książek to chłonięcie jakiejś teoretycznej wiedzy, która się do niczego nie przyda. Potem jak komuś coś w życiu nie wyjdzie, na czymś się nie poznał, coś go zaskoczyło, to pada hasło ,,O tyle książek przeczytał, o jakichś kompletnie niepotrzebnych rzeczach, a tego nie wiedział. I po co mu to było, po co te książki?".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
"Nie podoba mi się, jak ktoś ma nawalone książek w mieszkaniu"- tekst koleżanki wiedząc, że mam całą ścianę w salonie i sypialni. Pewien znajomy, gdy dowiedział się, że lubię czytać, skomentował w stylu Zorby- "szkoda czasu na czytanie", tyle że nieświadomie bo i skąd miał wiedzieć. Może film oglądał, ale zapomniał. "Ty to wszystko przeczytałaś? Po co Ci tyle książek? Wszystko masz w internecie." Dodam, że czy to podczas odwiedzin, czy rozmowy, nie rzucam podobnymi tekstami o telewizorach wielkości bramy wjazdowej do pałacu. Nie mówię, "większego nie było?", chociaż to rzeczywiście zabawne🤭. Nie mówię, "a mówiłaś, że nie masz czasu, to kiedy ten Netflix oglądasz"? "Nie czytasz, nie idę z tobą do łóżka". Czytam bo lubię, nie tłumacząc się. "A jeśli ktoś was spyta, po co to robicie, odpowiadajcie jak Jack London- to głupie pytanie."
Cytat pochodzi z "Niewidzialnej ręki", M. Wasilewskiego.
"Nie podoba mi się, jak ktoś ma nawalone książek w mieszkaniu"- tekst koleżanki wiedząc, że mam całą ścianę w salonie i sypialni. Pewien znajomy, gdy dowiedział się, że lubię czytać, skomentował w stylu Zorby- "szkoda czasu na czytanie", tyle że nieświadomie bo i skąd miał wiedzieć. Może film oglądał, ale zapomniał. "Ty to wszystko przeczytałaś? Po co Ci tyle książek?...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Mysle ze to, co Cie spotyka wynika bezposrednio z tego o czym pisze autor artykulu.
Ludzie znaja te stereotypy, wiec jesli sie w nie nie wpisuja bo akurat nie lubia czytac, to beda z gory negatywnie nastawieni do czytelnictwa i czytelnikow. Nie chca czuc sie gorsi ani byc tak postrzegani, wiec beda umniejszac tej formie rozrywki.
Podobnie jak ludzie, co mowia "klikanie w komputer to nie praca" albo "studia koncza a nie umieja [wstaw dowolna czynnosc]".
Mysle ze to, co Cie spotyka wynika bezposrednio z tego o czym pisze autor artykulu.
Ludzie znaja te stereotypy, wiec jesli sie w nie nie wpisuja bo akurat nie lubia czytac, to beda z gory negatywnie nastawieni do czytelnictwa i czytelnikow. Nie chca czuc sie gorsi ani byc tak postrzegani, wiec beda umniejszac tej formie rozrywki.
Podobnie jak ludzie, co mowia "klikanie w...
Dzielę się poniższym przemyśleniem, ponieważ bardzo lubię serwis Lubimy Czytać i życzę mu jak najlepiej.
Jako użytkowniczka stwierdzam, że nie podoba mi się nagminne odkopywanie (odkurzanie) tekstów, które miały już swoją premierę na portalu. Jako osoba, która pracowała w redakcji internetowej, rozumiem ten zabieg i zdaję sobie sprawę, że o tematy, zwlaszcza świeże i dotyczące branży, nie jest łatwo. Niemniej częstotliwość odświeżania materiałów razi. Choć wiele z nich jest oczywiście ciekawych.
Może brakuje w zespole redakcyjnym jakiejś świeżej głowy? Jak coś to - nie żeby TEN - ale mam spore doświadczenie, pasję do literatury i pełno pomysłów pod czachą.
He... He-he...
Dzielę się poniższym przemyśleniem, ponieważ bardzo lubię serwis Lubimy Czytać i życzę mu jak najlepiej.
Jako użytkowniczka stwierdzam, że nie podoba mi się nagminne odkopywanie (odkurzanie) tekstów, które miały już swoją premierę na portalu. Jako osoba, która pracowała w redakcji internetowej, rozumiem ten zabieg i zdaję sobie sprawę, że o tematy, zwlaszcza świeże i...
Do: "Książki? Trzeba mieć na nie dużo wolnego czasu", trzeba koniecznie dodać: "Tacy dziś jesteśmy wszyscy zabiegani" 😀
Do: "Książki? Trzeba mieć na nie dużo wolnego czasu", trzeba koniecznie dodać: "Tacy dziś jesteśmy wszyscy zabiegani" 😀
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Oj tak argument czasowy jest moim ulubionym. Ja nie mam kiedy czytać. Każdej takiej osobie mówię prostą zasadę. 10 stron dziennie. To około 10-15 minut. Zobacz jeden odcinek youtuba mniej, albo omiń serial,albo wcisnij te 10 stron zamiast szperać na fb. A jak nie to podziel te 10 stron na cały nawet dzień. W miesiącu da Ci to 300 stron, a to czasem cała książka. Jedna książka miesięcznie to 12 rocznie i nagle robi się sensownie.
Co do pieniędzy również. 40zl za książke? Chyba Cie pogieło. Ale 30zł za bilet do kina i kolejne 30 za popcorn jest już ok :)
Albo 200 za paznokcie, czy 400 za fryzjera.
No i fakt, ja nie wyglądam na takiego co by czytał, ale czuje się ciutkę lepszy, bo często w rozmowach jak wrzucisz coś o książce, albo rzucisz jakiś cytat z grona setki osób ta jedna się uśmiechnie bo wie o czym mówisz. Rodzą się fajne przyjaźnie z osobami które też nie wyglądają na takich co czytają :)
Oj tak argument czasowy jest moim ulubionym. Ja nie mam kiedy czytać. Każdej takiej osobie mówię prostą zasadę. 10 stron dziennie. To około 10-15 minut. Zobacz jeden odcinek youtuba mniej, albo omiń serial,albo wcisnij te 10 stron zamiast szperać na fb. A jak nie to podziel te 10 stron na cały nawet dzień. W miesiącu da Ci to 300 stron, a to czasem cała książka. Jedna...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Co do pieniędzy...
Są biblioteki. Wprawdzie nowości trafiają tam ciut później i zapewne nie ma tam wszystkich książek.
Czasem LEGIMI udostępnia książkę pro bono (pomoc dla Ukrainy, pomoc dla WOŚP...).
Są też Wolne Lektury, gdzie wiele książek można przeczytać za darmo.
Co do pieniędzy...
Są biblioteki. Wprawdzie nowości trafiają tam ciut później i zapewne nie ma tam wszystkich książek.
Czasem LEGIMI udostępnia książkę pro bono (pomoc dla Ukrainy, pomoc dla WOŚP...).
Są też Wolne Lektury, gdzie wiele książek można przeczytać za darmo.
Jasne,zgadzam się :) sam ten rok rozpocząłem od wycieczki do biblioteki,szukałem jednej książki a trafiłem na trylogię która w normalnych pieniądzach jest nie do kupienia (zniknęło z rynku)bo wydał to papierowy księżyc.
Jakie to było dobre, a do tego kosztowało mnie nic. Niestety też była masa starych książek, mocno zajechanych i mocno zakurzonych. Jestem alergik i czułem ich lata na półkach :) ale dla normalnych ludzi, leżą tam setkami dobre pozycje, za cenę spaceru do biblioteki
Jasne,zgadzam się :) sam ten rok rozpocząłem od wycieczki do biblioteki,szukałem jednej książki a trafiłem na trylogię która w normalnych pieniądzach jest nie do kupienia (zniknęło z rynku)bo wydał to papierowy księżyc.
Jakie to było dobre, a do tego kosztowało mnie nic. Niestety też była masa starych książek, mocno zajechanych i mocno zakurzonych. Jestem alergik i czułem...
Ale "nie mam pieniędzy" nie oznacza, na cokolwiek, ale jest elipsą dla "nie mam pieniędzy na to, ponieważ wolę wydać je na coś innego". Jeśli ktoś woli tego fryzjera za 200 i może sobie na to pozwolić, to nadal nie znaczy, że "ma pieniądze" na książki. Otóż nie, bo jego budżet opracowany na podstawie indywidualnych preferencji nie przewiduje takiego wydatku, tak jak mój nie przewiduje na paliwo, bo nie mam samochodu, nie chce go i "nie mam pieniędzy na niego", bo wolę ten hajs ładować w wycieczki, a nie telepanie się po mieście. Ale to tylko ad vocem tego jednego zdania :)
Ale "nie mam pieniędzy" nie oznacza, na cokolwiek, ale jest elipsą dla "nie mam pieniędzy na to, ponieważ wolę wydać je na coś innego". Jeśli ktoś woli tego fryzjera za 200 i może sobie na to pozwolić, to nadal nie znaczy, że "ma pieniądze" na książki. Otóż nie, bo jego budżet opracowany na podstawie indywidualnych preferencji nie przewiduje takiego wydatku, tak jak mój nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Czytanie po 10 stron (lub mniej) jednorazowo mija sie z celem. Po co to robic? Po to by sie statystyki zgadzaly ze ksiazka miesiecznie wpadla? Jaka jest rozrywka z czytania fragmentami? Dla zobrazowania, jaka radosc daje obejrzenie filmu jesli bedziemy go dzielic na 10 minutowe sekwencje i ogladac tydzien?
Co do "obeznania w grupie", ja nie gram w gry i jak jestem w towarzystwie graczy, ktorzy rzucaja tekstami ktorych nie rozumiem a oni znaje je z gier to wcale nie znaczy ze sa ciut lepsi ode mnie, nawet jesli tak sie czuja.
Czytanie po 10 stron (lub mniej) jednorazowo mija sie z celem. Po co to robic? Po to by sie statystyki zgadzaly ze ksiazka miesiecznie wpadla? Jaka jest rozrywka z czytania fragmentami? Dla zobrazowania, jaka radosc daje obejrzenie filmu jesli bedziemy go dzielic na 10 minutowe sekwencje i ogladac tydzien?
Co do "obeznania w grupie", ja nie gram w gry i jak jestem w...
Pewnie to, że nigdy nie miałem w swoim domu tv ma duże znaczenie. Często nie znam spraw o jakich rozmawiają ludzie zasłyszanych z tv. Tylko one też nigdy nie miały wpływu na moje życie, a książki nawet względnie często jeśli chodzi o specjalistyczne.
Pewnie to, że nigdy nie miałem w swoim domu tv ma duże znaczenie. Często nie znam spraw o jakich rozmawiają ludzie zasłyszanych z tv. Tylko one też nigdy nie miały wpływu na moje życie, a książki nawet względnie często jeśli chodzi o specjalistyczne.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
EL_Pierniczek , nie dla statystyk tylko właśnie po to aby znaleźć czas na czytanie. Odniosłem się do fragmentu 'ja nie mam czasu na czytanie' a jak poświęcisz te 10 minut zamiast gapić się w tv no to uda Ci się te 10-12 książek przeczytać. Seriale czy filmy zajmują też sporo i oglądanie po 10 minut faktycznie mogłoby się mijać z celem. Niemniej można oglądać jednego youtuba - ok 10 minut zamiast 6 pod rząd. Albo jeden krótki serial. Nawet na dwa razy.
Ja tak też nie miałem czasu na granie, teraz odpalam jedną misje czy fragment gry na te 20-30 minut i tyle
Jak chce dłużej posiedzieć z filmem,grą czy książką no to musze wybrać jedno z trzech :)
A jak się ma jeszcze dwójkę małolatów na głowie, to się robi naprawdę ciasno
EL_Pierniczek , nie dla statystyk tylko właśnie po to aby znaleźć czas na czytanie. Odniosłem się do fragmentu 'ja nie mam czasu na czytanie' a jak poświęcisz te 10 minut zamiast gapić się w tv no to uda Ci się te 10-12 książek przeczytać. Seriale czy filmy zajmują też sporo i oglądanie po 10 minut faktycznie mogłoby się mijać z celem. Niemniej można oglądać jednego youtuba...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@EL_Pierniczek - tu zgadzam się z Tobą. Zero przyjemności i czytając tak książkę na raty (zwłaszcza powieśc), zapomniałabym po tygodniu o co chodziło na początku. Trudno tak czytając złapać w ogóle sens i klimat opowiadanej historii. No i tak - czy ktoś tak ogląda filmy? Przecież dziś nawet seriale oglądamy hurtowo, wszystkie odcinki naraz, bo nie potrafimy poczekać tygodnia na kontynuację historii (odraczanie gratyfikacji się kłania). "Za" takim procederem czytania na raty może przemawiać tylko stopniowe wdrażanie do czytania, wyrabianie nawyku (uciażliwe) albo czytanie książek mniej fabularnych, które nie wymagają takiej ciągłości narracji.
@EL_Pierniczek - tu zgadzam się z Tobą. Zero przyjemności i czytając tak książkę na raty (zwłaszcza powieśc), zapomniałabym po tygodniu o co chodziło na początku. Trudno tak czytając złapać w ogóle sens i klimat opowiadanej historii. No i tak - czy ktoś tak ogląda filmy? Przecież dziś nawet seriale oglądamy hurtowo, wszystkie odcinki naraz, bo nie potrafimy poczekać...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNiekoniecznie z Tobą się zgodzę. Mam czas na ebooki. Ale także dużo czasu poświęcam na FB. Nie, nie śledzę postów znajomych. Jak dla mnie, FB to grupy tematyczne, które dużo dają. Także grupy o literaturze.
Niekoniecznie z Tobą się zgodzę. Mam czas na ebooki. Ale także dużo czasu poświęcam na FB. Nie, nie śledzę postów znajomych. Jak dla mnie, FB to grupy tematyczne, które dużo dają. Także grupy o literaturze.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
"Spójrzmy prawdzie w oczy – może niekoniecznie wszyscy powinni czytać?"
Od dawna twierdzę że oczywiście nie każdy musi czytać. Natomiast uważam że czytać powinien ten kto legitymuje się wykształceniem wyższym. Ja wiem, dzisiaj nie każdy kto ma wyższe to inteligent, wielu to idioci mimo papierka, no ale...Od osoby wykształconej oczekuję jakiegoś oczytania. Niekoniecznie Bułhakowa, Prousta i Manna, niech to będzie zwykły kryminał i jakieś sword & sorcery. A jęśli to typowy umysł ścisły (informatyk, te sprawy), który nie chce czytać powieści - to niech ma jakieś książki naukowe i popularnonaukowe ze "swoich" dziedzin.
"Spójrzmy prawdzie w oczy – może niekoniecznie wszyscy powinni czytać?"
Od dawna twierdzę że oczywiście nie każdy musi czytać. Natomiast uważam że czytać powinien ten kto legitymuje się wykształceniem wyższym. Ja wiem, dzisiaj nie każdy kto ma wyższe to inteligent, wielu to idioci mimo papierka, no ale...Od osoby wykształconej oczekuję jakiegoś oczytania. Niekoniecznie...
a humaniści? Nie mogą czytać literatury ze swojej działki? Oczytanie nie sprowadza się tylko do powieści... Znajomość kanonu literatury pięknej to działka literaturoznawców, polonistów, filologów. Z kolei nie za bardzo widzę, co może wnieść do oczytania kolejny kryminał... A wiedza nie sprowadza się tylko do znajomości lit. pięknej ;)
a humaniści? Nie mogą czytać literatury ze swojej działki? Oczytanie nie sprowadza się tylko do powieści... Znajomość kanonu literatury pięknej to działka literaturoznawców, polonistów, filologów. Z kolei nie za bardzo widzę, co może wnieść do oczytania kolejny kryminał... A wiedza nie sprowadza się tylko do znajomości lit. pięknej ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamHumaniści powinni znać klasykę literatury pięknej oraz swoją działkę. Natomiast są humaniści i są Humaniści. Nie każdy to elita, od tych przeciętnych humanistów nie oczekuję znajomości "Ulissesa" i "Czarodziejskiej góry" ale jak czytają kryminały i "Conana"...to chociaż tyle.
Humaniści powinni znać klasykę literatury pięknej oraz swoją działkę. Natomiast są humaniści i są Humaniści. Nie każdy to elita, od tych przeciętnych humanistów nie oczekuję znajomości "Ulissesa" i "Czarodziejskiej góry" ale jak czytają kryminały i "Conana"...to chociaż tyle.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamStereotypom ulegają ludzie, którzy nie czytają 😀
Stereotypom ulegają ludzie, którzy nie czytają 😀
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCzyli rozumiem, że jesteś osobą nieczytającą? Bo Twoja wypowiedź brzmi jak stereotyp.
Czyli rozumiem, że jesteś osobą nieczytającą? Bo Twoja wypowiedź brzmi jak stereotyp.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJestem czytającą ze zrozumieniem, a nawet piśmienną... Użyłam dużego skrótu myślowego, bowiem chodziło mi o to, że ludzie czytający poszerzają sobie horyzonty myślowe, a co za tym idzie, rzadziej ulegają stereotypom...
Jestem czytającą ze zrozumieniem, a nawet piśmienną... Użyłam dużego skrótu myślowego, bowiem chodziło mi o to, że ludzie czytający poszerzają sobie horyzonty myślowe, a co za tym idzie, rzadziej ulegają stereotypom...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa się boję przyznawać, ze czytam, żeby nie pomyśleli, że się tym przechwalam
Ja się boję przyznawać, ze czytam, żeby nie pomyśleli, że się tym przechwalam
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Myślę, że czytanie to rodzaj nałogu i uzależnienia. Ja muszę mieć pod ręką kilka pozycji, tych w czytaniu i do przeczytania w następnej kolejności. Przyznaję się niestety do uznawania kilku stereotypów.... Nie wyobrażam sobie jak można żyć bez książek choć znam wiele osób nie czytających, które wcale nie są gorsze od tych czytających.
Przy okazji - bardzo dziękuję za "Lubimy czytać", lektura Waszych recenzji książkowych jest bezcenna przy wyborze kolejnych tomów i daje nadzieję, że populacja 'moli książkowych' nie jest w zaniku. 😉
Myślę, że czytanie to rodzaj nałogu i uzależnienia. Ja muszę mieć pod ręką kilka pozycji, tych w czytaniu i do przeczytania w następnej kolejności. Przyznaję się niestety do uznawania kilku stereotypów.... Nie wyobrażam sobie jak można żyć bez książek choć znam wiele osób nie czytających, które wcale nie są gorsze od tych czytających.
Przy okazji - bardzo dziękuję za...
Śmieszne te stereotypy. Dziwne, że ktoś tak jeszcze myśli. Ja nie myślę nic krzywdzącego na temat innych pasji. Niech każdy robi to, na co ma ochotę, nie nam to oceniać. 😉 Nie rozumiem tych kłótni, wzajemnych obelg, polecam niektórym nie tylko dorosnąć, ale przede wszystkim dojrzeć.
Śmieszne te stereotypy. Dziwne, że ktoś tak jeszcze myśli. Ja nie myślę nic krzywdzącego na temat innych pasji. Niech każdy robi to, na co ma ochotę, nie nam to oceniać. 😉 Nie rozumiem tych kłótni, wzajemnych obelg, polecam niektórym nie tylko dorosnąć, ale przede wszystkim dojrzeć.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Faktycznie niejednokrotnie spotkałam się ze stereotypem, że czytający książki są lepsi od nieczytających.
Jako nastolatka sama byłam zagorzałym wyznawcą tego poglądu. 😖 15 lat później zeszłam na ziemię i uważam, że jest to hobby równie dobre, jak każde inne. Niektórzy też uważają, że jak czytać - to tylko wydania papierowe. Ebooki są dla nich gorszym rodzajem książek a ich czytelnicy nie podchodzą poważnie do tego zajęcia. Absolutnie się z tym nie zgadzam. Jest to identyczna czynność, tylko inna forma. Ja nawet wolę ebooki – książki tradycyjne zajmują za dużo miejsca i więcej ważą, ciężko mi się je czyta w transporcie publicznym.
Faktycznie niejednokrotnie spotkałam się ze stereotypem, że czytający książki są lepsi od nieczytających.
Jako nastolatka sama byłam zagorzałym wyznawcą tego poglądu. 😖 15 lat później zeszłam na ziemię i uważam, że jest to hobby równie dobre, jak każde inne. Niektórzy też uważają, że jak czytać - to tylko wydania papierowe. Ebooki są dla nich gorszym rodzajem książek a ich...
Również lubię ebooki i wcale nie widzę w nich niczego gorszego.Uważam również,że takim jak ja - to jest niedowidzącym - ułatwiają życie,wszak czytając książkę papierową nie powiększysz sobie czytanych literek.Ebook zaś daje taką możliwość.
Również lubię ebooki i wcale nie widzę w nich niczego gorszego.Uważam również,że takim jak ja - to jest niedowidzącym - ułatwiają życie,wszak czytając książkę papierową nie powiększysz sobie czytanych literek.Ebook zaś daje taką możliwość.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamUwielbiam książki czytać, przebywać w pobliżu, odwiedzać biblioteki, księgarnie. Czasu na czytanie coraz mniej, ale zawsze coś się wygospodaruje aby sięgnąć po kolejny tom. Kocham je dotykać te prawdziwe, dotykać okładki, strony,,unikam fantastyki. Wszystkich cenię i podziwiam Tych ,którzy czytają w różnej formie i obojętnie jaki rodzaj ..
Uwielbiam książki czytać, przebywać w pobliżu, odwiedzać biblioteki, księgarnie. Czasu na czytanie coraz mniej, ale zawsze coś się wygospodaruje aby sięgnąć po kolejny tom. Kocham je dotykać te prawdziwe, dotykać okładki, strony,,unikam fantastyki. Wszystkich cenię i podziwiam Tych ,którzy czytają w różnej formie i obojętnie jaki rodzaj ..
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCo do stereotypów tworzonych przez samych czytelników, to spotkałam się z przekonaniem, że audiobook czy e-book to nie książka. Niektórzy są szczególnie zawzięci na audiobooki. Moim zdaniem, jeśli ktoś potrafi skoncentrować się na słuchaniu treści i ją zapamiętać, to jest to jak najbardziej zapoznanie się z dziełem, czyli przeczytanie go. Szczerze? Podziwiam takie osoby, bo sama mam koncentrację złotej rybki, kiedy mam czegoś wysłuchać i często wtedy zasypiam.
Co do stereotypów tworzonych przez samych czytelników, to spotkałam się z przekonaniem, że audiobook czy e-book to nie książka. Niektórzy są szczególnie zawzięci na audiobooki. Moim zdaniem, jeśli ktoś potrafi skoncentrować się na słuchaniu treści i ją zapamiętać, to jest to jak najbardziej zapoznanie się z dziełem, czyli przeczytanie go. Szczerze? Podziwiam takie osoby, bo...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNie zgodzę się. Zgodnie z definicją slownikową czytać oznacza "śledząc wzrokiem napisane lub wydrukowane litery, zapoznawać się z treścią tego, co jest napisane lub wydrukowane". Audiobook pozwala zapoznać się z treścią książki, ale słuchanie audiobooka to nie czytanie - nie jest spełniona pierwsza część definicji. Podobnie jak obejrzenie sztuki w teatrze to nie to samo co przeczytanie dramatu. Natomiast co do e-booka masz rację, to jest czytanie książki - definicja jest tu spełniona, różnica jest tylko w formacie książki - elektroniczny zamiast papierowego.
Nie zgodzę się. Zgodnie z definicją slownikową czytać oznacza "śledząc wzrokiem napisane lub wydrukowane litery, zapoznawać się z treścią tego, co jest napisane lub wydrukowane". Audiobook pozwala zapoznać się z treścią książki, ale słuchanie audiobooka to nie czytanie - nie jest spełniona pierwsza część definicji. Podobnie jak obejrzenie sztuki w teatrze to nie to samo co...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWarto zaznaczyć, że ta słownikowa definicja powstała na długoprzed tym, zanim się komukolwiek się audiobooki przyśniły. I definicja czy nie, jeśli ktoś zapoznał się z treścią książki, to zapoznał się z treścią książki.
Warto zaznaczyć, że ta słownikowa definicja powstała na długoprzed tym, zanim się komukolwiek się audiobooki przyśniły. I definicja czy nie, jeśli ktoś zapoznał się z treścią książki, to zapoznał się z treścią książki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Jerico, ale nie czytał 😉 Zapoznanie się to nie to samo co czytanie. To nie znaczy, że słuchanie audiobooków jest złe, po prostu nie jest czytaniem.
@Jerico, ale nie czytał 😉 Zapoznanie się to nie to samo co czytanie. To nie znaczy, że słuchanie audiobooków jest złe, po prostu nie jest czytaniem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCzytanie angażuje zupełnie inne ośrodki w mózgu niż słuchanie, więc nie jest to ta sama czynność. Nie zmienia to jednak faktu, że w obu sytuacjach znasz treść książki i słuchanie audiobooków nie jest niczym gorszym. Jest nawet pomocne dla osób z problemami z koncentracją.
Czytanie angażuje zupełnie inne ośrodki w mózgu niż słuchanie, więc nie jest to ta sama czynność. Nie zmienia to jednak faktu, że w obu sytuacjach znasz treść książki i słuchanie audiobooków nie jest niczym gorszym. Jest nawet pomocne dla osób z problemami z koncentracją.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Z tum angażowaniem tez tak nie do końca, tu sa najowsze badania https://lubimyczytac.pl/aktualnosci/12616/czytanie-sluchanie-o-najnowszych-...=O najnowszych badaniach amerykańskich naukowców,-Aktualności&text=Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w,dla wzrokowców, jak i słuchowców.
“Badania zespołu Deniz są rozwinięciem opublikowanych w 2016 roku badań neurokognitywistów, w wyniku których powstała mapa semantyczna mózgu. Wynika z niej, że poszczególne słowa zawsze aktywują te same odpowiedzialne za nie obszary kory mózgowej."
Z tum angażowaniem tez tak nie do końca, tu sa najowsze badania https://lubimyczytac.pl/aktualnosci/12616/czytanie-sluchanie-o-najnowszych-...=O najnowszych badaniach amerykańskich naukowców,-Aktualności&text=Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w,dla wzrokowców, jak i słuchowców.
“Badania zespołu Deniz są rozwinięciem opublikowanych w 2016 roku badań...
Ciekawe, muszę poczytać w tym temacie więcej.
Ciekawe, muszę poczytać w tym temacie więcej.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWłaściwie jedno i drugie ma sens. Czytanie uaktualnia wzrokowe obszary mózgu, słuchanie audiobooka słuchowe, ale właściwe przetworzenie słów, niezależnie czy usłyszanych, czy zobaczonych, to już obszar odpowiedzialny za rozumienie, niezależnie od źródła słowa.
Właściwie jedno i drugie ma sens. Czytanie uaktualnia wzrokowe obszary mózgu, słuchanie audiobooka słuchowe, ale właściwe przetworzenie słów, niezależnie czy usłyszanych, czy zobaczonych, to już obszar odpowiedzialny za rozumienie, niezależnie od źródła słowa.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Czuję się trochę tak, jakbym włożyła kij w mrowisko. Wiadomo, że słuchanie i czytanie to dwie inne czynności, uruchamiamy wtedy inne obszary w mózgu. Nie uważam jednak, że gdy odsłucham sobie audiobooka i jakimś cudem coś z niego zapamiętam (pamiętajcie - mam koncentrację złotej rybki na bodźce słuchowe), nie mogę uznać książki za przeczytaną.
Często spotykam się w bookmediach ze stwierdzeniem, że osoby słuchające audiobooków to nie są prawdziwi czytelnicy (albo "książkary" - biorąc pod uwagę moją szczególną niechęć do tego określenia, staram się go prawie wcale nie używać). Moim zdaniem ważniejsze jest samo poznanie dzieła, niż sposób, w jaki się to zrobiło (ale wiadomo, z legalnych źródeł).
Czuję się trochę tak, jakbym włożyła kij w mrowisko. Wiadomo, że słuchanie i czytanie to dwie inne czynności, uruchamiamy wtedy inne obszary w mózgu. Nie uważam jednak, że gdy odsłucham sobie audiobooka i jakimś cudem coś z niego zapamiętam (pamiętajcie - mam koncentrację złotej rybki na bodźce słuchowe), nie mogę uznać książki za przeczytaną.
Często spotykam się w...
Bardzo lubię czytać, ale też sporo słucham, bo niestety wzrok mi się w ostatnich dwóch latach znacznie pogorszył. Ja nie czuję różnicy w odbiorze, pamiętam i to co przeczytam i to co usłyszę, zwłaszcza gdy mam na uszach słuchawki. A gdy jestem rozkojarzona to i czytając i słuchając zdarza mi się tracić wątek
Bardzo lubię czytać, ale też sporo słucham, bo niestety wzrok mi się w ostatnich dwóch latach znacznie pogorszył. Ja nie czuję różnicy w odbiorze, pamiętam i to co przeczytam i to co usłyszę, zwłaszcza gdy mam na uszach słuchawki. A gdy jestem rozkojarzona to i czytając i słuchając zdarza mi się tracić wątek
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamzgadzam się. mnie wielu znajomych pyta czemu nie słucham audiobooków. Czytam na papierze. Leżenie i słuchanie kogoś czytającego książkę kiedy masz oczy wydaje mi się dziwne i nie mogę usiedzieć w miejscu. A jak się za coś wezmę to wiadomo już nie słucham.
zgadzam się. mnie wielu znajomych pyta czemu nie słucham audiobooków. Czytam na papierze. Leżenie i słuchanie kogoś czytającego książkę kiedy masz oczy wydaje mi się dziwne i nie mogę usiedzieć w miejscu. A jak się za coś wezmę to wiadomo już nie słucham.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamKiedyś usłyszałam od kolegi, że za dużo czytam jako przytyk, a ja odebrałam go jako najpiękniejszy komplement :D Nie przejmuję się stereotypami, bo każdy można przenicować na swoją korzyść. :P
Kiedyś usłyszałam od kolegi, że za dużo czytam jako przytyk, a ja odebrałam go jako najpiękniejszy komplement :D Nie przejmuję się stereotypami, bo każdy można przenicować na swoją korzyść. :P
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Spotkałam się osobiście z wszystkimi wymienionymi stereotypami, ale ten o fantastyce zabolał najbardziej, tym bardziej kiedy moja rozmówczyni wprost powiedziała, że fantastyka jest dla ludzi mniej inteligentnych. 😕
Sama raczej nie myślę stereotypowo, chociaż jedna rzecz mnie zawsze dziwiła i dziwić będzie: dlaczego kryminały są takie popularne? I to nie tylko dotyczy książek, ale też filmów. Natomiast fakt, że to jest mój najmniej lubiany gatunek, nie sprawia, że myślę o czytelnikach kryminałów źle.
Spotkałam się osobiście z wszystkimi wymienionymi stereotypami, ale ten o fantastyce zabolał najbardziej, tym bardziej kiedy moja rozmówczyni wprost powiedziała, że fantastyka jest dla ludzi mniej inteligentnych. 😕
Sama raczej nie myślę stereotypowo, chociaż jedna rzecz mnie zawsze dziwiła i dziwić będzie: dlaczego kryminały są takie popularne? I to nie tylko dotyczy...
Zwłaszcza, że przedstawione światy fantastyczne paradoksalnie mówią nam często więcej o świecie realnym niż kryminały czy nawet reportaże. "Niekończąca się opowieść" Michaela Ende mówi mi więcej o samopoznaniu i leczącej mocy wyobraźni niż niejeden poradnik psychologiczny.
Zwłaszcza, że przedstawione światy fantastyczne paradoksalnie mówią nam często więcej o świecie realnym niż kryminały czy nawet reportaże. "Niekończąca się opowieść" Michaela Ende mówi mi więcej o samopoznaniu i leczącej mocy wyobraźni niż niejeden poradnik psychologiczny.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Luna, przeczytałam ostatnio książkę z gatunku hard science (fiction), z której nie zapamiętałam nic, ani tytułu, ani autorki, ani nawet języka, w którym ją czytałam, poza to, że traktowała o eksploracji obcych światów za pomocą maszyn eksplorujących, wysyłanych na nie z Ziemi, w które zdalnie przenoszona była jaźń operatorek albo operatorów, a także zmysłowość, aby bezpośrednio odczuwać bodźce z tych nieprzyjaznych życiu miejsc i dać im odpowiedni wyraz naukowy w ramach danej misji. Ciekawa rzecz, że nie była to praca łatwa, może czasem nawet przyjemna, chociaż niebezpieczna, gdyż o zostanie warzywem w przypadku zerwania więzi trudno nie było. Bohaterka tej opowieści należała do elity, której doświadczenie z wieloma konstrukcjami zapewniało jej wysoką pozycję w branży, jak również przetrwanie w kompletnie nieznanych środowiskach.
@Luna, przeczytałam ostatnio książkę z gatunku hard science (fiction), z której nie zapamiętałam nic, ani tytułu, ani autorki, ani nawet języka, w którym ją czytałam, poza to, że traktowała o eksploracji obcych światów za pomocą maszyn eksplorujących, wysyłanych na nie z Ziemi, w które zdalnie przenoszona była jaźń operatorek albo operatorów, a także zmysłowość, aby...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNajczęściej spotykam się ze stwierdzeniem, że na książki trzeba mieć czas. Nie do końca się z tym zgodzę, bo to poniekąd kwestia wyboru..., choć na pewno są osoby, które rzeczywiście nie mają czasu na czytanie.Romansów czy fantastyki sama nie czytam, ale bynajmniej nie uważam się za lepszą od tych, którzy takową czytają. Wg mnie ważne jest to, że w ogóle ktoś czyta (bądź słucha np. audiobooki), nieistotne zaś jaki gatunek czy rodzaj. Każda literatura ma swych odbiorców i dobrze, że tak jest.
Najczęściej spotykam się ze stwierdzeniem, że na książki trzeba mieć czas. Nie do końca się z tym zgodzę, bo to poniekąd kwestia wyboru..., choć na pewno są osoby, które rzeczywiście nie mają czasu na czytanie.Romansów czy fantastyki sama nie czytam, ale bynajmniej nie uważam się za lepszą od tych, którzy takową czytają. Wg mnie ważne jest to, że w ogóle ktoś czyta (bądź...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejUwielbiam książki, tylko czasu mniej i teraz dłuzej mi schodzi z czytaniem. Jednak staram się wygospodarować czas na czytanie. Przynajmniej jeden wieczór w tygodniu.
Uwielbiam książki, tylko czasu mniej i teraz dłuzej mi schodzi z czytaniem. Jednak staram się wygospodarować czas na czytanie. Przynajmniej jeden wieczór w tygodniu.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spama u mnie odwrotnie. czytam więcej i więcej. Wypracowałem jakiś czas temu taki system: Zawsze po przebudzeniu pierwsze co to czytam. Choćby i stronę jak nie mam czasu (często z rozpędu dużo więcej). To samo przed pójsciem spać. Herbatka, ciastko i książka. Choćby i na czas tej herbatki (często z rozpędu dużo więcej). Biorę książkę do pracy. I jak mam przerwę i czas to czytam, nawet przy jedzeniu, z dala od innych. Przez to czytam więcej niż kiedykolwiek, i to mimo, że rzadziej się zdarza, że w środku dnia wezmę książkę i mam czas na czytanie sobie przez godzinę powiedzmy.
a u mnie odwrotnie. czytam więcej i więcej. Wypracowałem jakiś czas temu taki system: Zawsze po przebudzeniu pierwsze co to czytam. Choćby i stronę jak nie mam czasu (często z rozpędu dużo więcej). To samo przed pójsciem spać. Herbatka, ciastko i książka. Choćby i na czas tej herbatki (często z rozpędu dużo więcej). Biorę książkę do pracy. I jak mam przerwę i czas to...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejBo czytać, to trzeba lubić. Ja czytam wszędzie i zawsze. Zasypiam przy książce i przy niej się budzę. Czytam niemal wszystko poza obyczajem i romansem, ale to tylko mój wybór i nikogo o innych zainteresowaniach nie potępiam.
Bo czytać, to trzeba lubić. Ja czytam wszędzie i zawsze. Zasypiam przy książce i przy niej się budzę. Czytam niemal wszystko poza obyczajem i romansem, ale to tylko mój wybór i nikogo o innych zainteresowaniach nie potępiam.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
W każdym stereotypie jest trochę racji, a trochę mitu.
O mitach czytelniczych powiem tak:
1. Książki? Trzeba mieć na nie dużo wolnego czasu ➡️ I tak, i nie. Większość osób, które szafują tym argumentem, nie jest aż tak spracowana, po prostu tracą czas na internet czy telewizję. Z drugiej strony jestem wyobrazić sobie, że ktoś, kto ciężko pracuje (np. na dwa etaty, albo kto po pracy musi opiekować się osobą niesamodzielną), po prostu nie ma siły na czytanie - bo czytanie to też jest (i powinien być) wysiłek intelektualny. Większość ludzi jednak czas i siły by miała, gdyby tylko wybrała książkę zamiast odmóżdżających rozrywek.
2. Lubisz czytać? A nie wyglądasz ➡️ Przyznam, że z tym stereotypem się nie spotkałam. Może dlatego, że sama zawsze wychodzę z założenia, że każdy czyta (mniej lub więcej, ambitniejszą lub mniej ambitną literaturę) i dopiero jak się dowiaduję, że ktoś nie czyta w ogóle, to zaczynam się zastanawiać jak to tak można 😄
3. Sam/a bym też czytał/a, ale nie mam na to pieniędzy ➡️ Z tym też się nie za bardzo spotykam, najczęstszą wymówką nieczytających jest czas.
4. Literatura kobieca? Szmira! ➡️ A to wszystko zależy jak definiujemy literaturę kobiecą. Dla mnie to nie każda książka, która została napisana przez kobietę i w której główną bohaterką jest kobieta. Literaturą kobiecą określam książki lekkie o charakterze romansowo-obyczajowym napisane przez kobietę i dla kobiet. I to prawda, że w większości takich książek realia nijak się mają do rzeczywistości, bohaterowie są jednowymiarowi, a wszystko kończy się cukierkowym happy-endem. Nie cenię takich książek, ale jestem daleka od stwierdzenia, że należy skreślać każdą książkę napisaną przez kobietę.
5. Fantastyka? To przecież dla dzieci ➡️ Z tym argumentem też nie spotykam się za często, bardziej, że fantastyka to przecież stek bzdur, że coś takiego nie ma prawa wydarzyć się w prawdziwym świecie. Fantastyka potrafi być różna. Są książki dziecięce, są książki młodzieżowe, ale zdarzają się też perełki (niestety coraz rzadziej), gdzie fantastyka potrafi konkurować z literaturą piękną.
A co do stereotypów czytelników:
1. Pokaż mi swoją biblioteczkę, a powiem ci, kim jesteś ➡️ W tym stereotypie akurat jest sporo racji, nie zgodzę się z @Ewa Cieślik. Książka książce nie jest równa. Są książki wartościowe, niosące ze sobą przesłanie, napisane zgodnie z zasadami sztuki pisarskiej. Są też książki z drugiej strony spektrum, które są jedynie prostą rozrywką, nie wymagają żadnego myślenia ani od czytelnika, ani od autora podczas pisania książki. Porównałabym tu czytelnictwo do jedzenia. Jeżeli od czasu do czasu zjesz fast-fooda, nic się nie stanie. Fast-foody smakują przecież lepiej niż zdrowe warzywa. Gorzej, jeżeli żywisz się tylko samymi fast-foodami. I podobnie jest z czytelnictwem. Myślę, że każdy czytelnik ma jakieś swoje guilty pleasure i nie ma w tym nic złego, pod warunkiem, że zdaje sobie z tego sprawę, co jest literaturą, a co jest zwykłym rozrywkowym czytadłem.
2. Czytanie jest bardziej wartościowe niż… ➡️ Ponownie - i tak, i nie. Czytanie, jako czynność wymagająca wysiłku, jest lepsze niż czynność takiego wysiłku nie wymagająca. Nie bądźmy smartfonowymi zombie, bezmyślnie przeglądającymi bezwartościowe treści całymi godzinami. Ale nie stawiałabym czytelnictwa wyżej niż innego hobby, które wymaga wysiłku. Często nawet nie da się porównywać z racji różnego charakteru tych hobby. Jedyne, o czym mogę powiedzieć z całą mocą, to to, że książka > smartfon. Zawsze.
3. Czytanie sprawia, że jesteśmy lepsi ➡️ Tu @Ewa Cieślik przestawiła swoje pobożne życzenia 😁 Jest pewna korelacja między inteligencją i wykształceniem a czytelnictwem. "Może inni spełniają swoje kulturalne potrzeby, oglądając filmy i seriale lub wolą się zrelaksować, układając puzzle?" - powiedziałabym, że to są złudzenia. Dotyczą może 1% tych, którzy nie czytają. Często osoby, które unikają książek jak ognia unikają jak ognia jakiegokolwiek wysiłku intelektualnego. Nie samo czytanie ich uwiera, co ruszanie szarych komórek. Dlatego nie układają puzzli, nie oglądają oscarowych filmów, nie chodzą do teatru, do opery ani do muzeów. Przeglądają media społecznościowe, leżą na kanapie i oglądają bezmyślne programy rozrywkowe (kobiety) albo sport (mężczyźni). I nie ma nic złego w mediach społecznościowych, w głupawej rozrywce albo sporcie w telewizji pod warunkiem, że nie jest to jedyne, czym człowiek się zajmuje.
W każdym stereotypie jest trochę racji, a trochę mitu.
O mitach czytelniczych powiem tak:
1. Książki? Trzeba mieć na nie dużo wolnego czasu ➡️ I tak, i nie. Większość osób, które szafują tym argumentem, nie jest aż tak spracowana, po prostu tracą czas na internet czy telewizję. Z drugiej strony jestem wyobrazić sobie, że ktoś, kto ciężko pracuje (np. na dwa etaty, albo kto...
Nie jestem pewien, czy stereotypami w ogóle warto się przejmować. Sam padam ich ofiarą dość często, nie tylko z powodu zainteresowania literaturą, ale problem polega na tym, że konstrukcja ludzkiego mózgu po prostu do myślenia stereotypowego nas zmusza. Ot, cała filozofia.
Jeśli już jednak brać pod uwagę poziom szkodliwości pewnych stereotypów, to wymieniłbym przekonanie o wyższości literatury nad innymi dziełami kultury (zaznaczam- kultury- nie prac naukowych, czy stricte źródeł historycznych, w kontekście historycznych badań), a z drugiej strony przekonanie, że era piśmiennictwa się kończy i czytelnictwo przestaje być współczesnemu człowiekowi potrzebne.
Z osobistych doświadczeń wymieniłbym jeszcze protekcjonalne podejście do fantastyki- o ile w dzisiejszych czasach powstaje niestety masa szablonowych, płytkich i typowo komercyjnych powieści, o tyle sam gatunek tworzy ogromne pole do niezwykle trudych i głębokich rozważań natury zarówno filozoficznej, jak i naukowej. Wydaje mi się, że żaden inny gatunek nie otwiera tak szerokich perspektyw na te kwestie.
Nie jestem pewien, czy stereotypami w ogóle warto się przejmować. Sam padam ich ofiarą dość często, nie tylko z powodu zainteresowania literaturą, ale problem polega na tym, że konstrukcja ludzkiego mózgu po prostu do myślenia stereotypowego nas zmusza. Ot, cała filozofia.
Jeśli już jednak brać pod uwagę poziom szkodliwości pewnych stereotypów, to wymieniłbym przekonanie...
O tak, ten stereotyp, że książki są lepsze niż inne formy "marnowania czasu" też mnie irytuje, szczególnie jeśli posługują się nim ludzie wykształceni, lub pisarze których prawie nikt nie czyta, ale są poważani w swoim własnym snobistycznym gronie, które rozdaje między sobą nagrody literackie.
O tak, ten stereotyp, że książki są lepsze niż inne formy "marnowania czasu" też mnie irytuje, szczególnie jeśli posługują się nim ludzie wykształceni, lub pisarze których prawie nikt nie czyta, ale są poważani w swoim własnym snobistycznym gronie, które rozdaje między sobą nagrody literackie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Niejednokrotnie słyszałam uwagi, że czytanie jest nudne i ktoś absolutnie nie wie jak można poświęcać na to tyle czasu, skoro o wiele szybciej jest obejrzeć film. Ten argument dość szybko upadał po przytoczeniu fabuły albo tematyki dowolnej ksiazki, jaką aktualnie czytalam - niezaleznie od tego czy to był kryminał, reportaż czy coś z fantastyki.
Wydaje mi się, że sporo osób zatrzymało się na postrzeganiu czytania przez pryzmat szkolnych lektur - i wcale się temu nie dziwię. Mało który nastolatek zaczytywał się w szkole "Nad Niemnem" czy "Potopem", przez co - jeśli nie złapał bakcyla czytania samodzielnie sięgając po ciekawsze książki bedac młodszym, albo nie natknął się z czyjegoś polecenia albo drogą samodzielnego odkrywania własnych zainteresowań na jakąś fascynująca lekturę, to mógł się nabawic uprzedzeń.
Pozniej trzeba mieć w sobie sporo chęci/ciekawosci/samozaparcia żeby zacząć czytać od nowa, wybierając książki w nurcie aktualnych zainteresowań, stąd staram się robić co mogę żeby polecać możliwie najciekawsze pozycje książkowe :)
Niejednokrotnie słyszałam uwagi, że czytanie jest nudne i ktoś absolutnie nie wie jak można poświęcać na to tyle czasu, skoro o wiele szybciej jest obejrzeć film. Ten argument dość szybko upadał po przytoczeniu fabuły albo tematyki dowolnej ksiazki, jaką aktualnie czytalam - niezaleznie od tego czy to był kryminał, reportaż czy coś z fantastyki.
Wydaje mi się, że sporo...
Staram się nie oceniać tego, co ludzie czytają, gdyż każdy ma prawo do wyboru tego, co go interesuje i co mu sprawia przyjemność. Sama również wybieram różne lektury i nie zawsze wybitne dzieła. Przecież czytanie to też rozrywka, wytchnienie, więc książki typu "popierdółki" czasami są dla mnie bardziej wartościowe niż wiekopomne dzieła, szczególnie wtedy gdy szukam czegoś lekkiego i relaksującego, co rozładuje stres. Nie rozumiem też tłumaczenia, że ktoś nie ma czasu na czytanie. Jeżeli tak uważa, to znaczy, że nie chce go znaleźć. Ja na swoje hobby (kulturystyka i książki) zawsze znajdę czas, bo dlaczego mam sobie odmawiać przyjemności? Postępuję według zasady: "Żyj i daj żyć innym", nie szufladkując ludzi wedle tego, co robią w życiu zawodowym, jak spędzają czas wolny czy jakie mają hobby. I tego samego życzyłabym sobie w stosunku do siebie, gdy słyszę oburzone głosy, że kobieta a trenuje taki męski sport. A, że czytam, to raczej nikt się nie dziwi, bo sięgam po nie w różnych sytuacjach, na przykład podczas tak zwanych "okienek" w pracy.
Staram się nie oceniać tego, co ludzie czytają, gdyż każdy ma prawo do wyboru tego, co go interesuje i co mu sprawia przyjemność. Sama również wybieram różne lektury i nie zawsze wybitne dzieła. Przecież czytanie to też rozrywka, wytchnienie, więc książki typu "popierdółki" czasami są dla mnie bardziej wartościowe niż wiekopomne dzieła, szczególnie wtedy gdy szukam czegoś...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejU mnie to,tak. Pytnia czemu tak,dużo czytasz.I dlaczego ttyle fantasty. I oczywicie ,dlaczego nie słucham się ekspertów.Którzy lepiej wiedzą ,mam czytać .
U mnie to,tak. Pytnia czemu tak,dużo czytasz.I dlaczego ttyle fantasty. I oczywicie ,dlaczego nie słucham się ekspertów.Którzy lepiej wiedzą ,mam czytać .
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJak w wielu sprawach tak i z czytaniem spotykam się ze stereotypami - Pierwszy z nich, gdy mówię, że często wracam do ulubionych książek - "Szkoda marnować czas na czytanie po raz kolejny tej samej książki". Mnie nie szkoda. Drugi - "Nie warto czytać tylko dla rozrywki, książka powinna być "wartosciowa" - dla mnie rozrywka to też wartość 😏. Kolejny "Nie biorę udziału w wyzwaniach czytelniczych, bo zależy mi na jakości, a nie ilości przeczytanych książek". Imho jedno drugiego nie wyklucza. "Nie czytam fantasy - to dla dzieci" - o gustach czytelniczych po prostu nie dyskutuję, ale cieszę się, że mam przyjaciółkę o podobnych zamilowaniach czytelniczych i syn też zaczął czytać fantasy - możemy sobie coś polecić i wymienić się książkami 😊.
Jak w wielu sprawach tak i z czytaniem spotykam się ze stereotypami - Pierwszy z nich, gdy mówię, że często wracam do ulubionych książek - "Szkoda marnować czas na czytanie po raz kolejny tej samej książki". Mnie nie szkoda. Drugi - "Nie warto czytać tylko dla rozrywki, książka powinna być "wartosciowa" - dla mnie rozrywka to też wartość 😏. Kolejny "Nie biorę udziału w...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Każda książka może być wartościowa, wystarczy, że czytający używa chociaż z pół procenta możliwości mózgu. Sąrzeczy, o których mam jakiekolwiek pojęcie właśnie dlatego, że przeczytałem o nich w tej ""bezwartościowej" powieści "zabili go i uciekł", gdzie się tylko biją i strzelają albo autor wspomniał o czymś mimochodem w tym fantasy dla dzieci i rzecz zainteresowała mnie na tytule, żeby potem poczytać więcej w bardziej wiarygodnym źródle i się przekonać, czy tak rzeczywiście jest, czy autor naginał fakty, żeby mu pasowały do fabuły.
Więc jeśli ktoś uważa jakiś rodzaj książek za "bezwartościowy", najlepiej wzruszyć ramionami i czytać dalej swoje.
Każda książka może być wartościowa, wystarczy, że czytający używa chociaż z pół procenta możliwości mózgu. Sąrzeczy, o których mam jakiekolwiek pojęcie właśnie dlatego, że przeczytałem o nich w tej ""bezwartościowej" powieści "zabili go i uciekł", gdzie się tylko biją i strzelają albo autor wspomniał o czymś mimochodem w tym fantasy dla dzieci i rzecz zainteresowała mnie na...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZgadzam się. Poza tym im jestem starsza tym chętniej sięgamy po książki po prostu dla rozrywki, po literaturę lekką, trochę grającą na emocjach, bo w realnym życiu wystarczająco dużo mam dramatów. Książki dają mi wytchnienie. Tego teraz potrzebuję i niczyje komentarze8 tego nie zabiorą 😊
Zgadzam się. Poza tym im jestem starsza tym chętniej sięgamy po książki po prostu dla rozrywki, po literaturę lekką, trochę grającą na emocjach, bo w realnym życiu wystarczająco dużo mam dramatów. Książki dają mi wytchnienie. Tego teraz potrzebuję i niczyje komentarze8 tego nie zabiorą 😊
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamArtykuł dobry, ale komentarze do niego jeszcze lepsze. Dawno się tak nie uśmiałam! U mnie jest tak: o tym, że czytam nowa osoba dowiaduje się zwykle wtedy, gdy to z rozmowy wyniknie. Wtedy ta Nowa/Nowy zwykle mówi „ja też” a co teraz czytasz? I jest temat do rozmowy. A jak Nowa/Nowy nie czyta, to zmienia temat. Zdarza się czasem, że się zapędzi: Nie szkoda ci czasu na czytanie? Musisz być samotna skoro czytasz…., Ja nie czytam, szkoda oczu, wolę film. Śmieję się wtedy, że każdy „marnuje czas” na co chce i co lubi. A ty na co marnujesz czas? 😁
Artykuł dobry, ale komentarze do niego jeszcze lepsze. Dawno się tak nie uśmiałam! U mnie jest tak: o tym, że czytam nowa osoba dowiaduje się zwykle wtedy, gdy to z rozmowy wyniknie. Wtedy ta Nowa/Nowy zwykle mówi „ja też” a co teraz czytasz? I jest temat do rozmowy. A jak Nowa/Nowy nie czyta, to zmienia temat. Zdarza się czasem, że się zapędzi: Nie szkoda ci czasu na...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ja ,,marnuję" czas na czytaniu i szydełkowaniu
Ja ,,marnuję" czas na czytaniu i szydełkowaniu
Za każdą książką stoi jakiś człowiek, jak czytasz to tak jakbyś z nim rozmawiał.
Z tą różnicą, ze w realu jak ktoś opowiada głupoty to trudno jest przerwać rozmowę ale za to książkę można po prostu zamknąć. 😜
Za każdą książką stoi jakiś człowiek, jak czytasz to tak jakbyś z nim rozmawiał.
Z tą różnicą, ze w realu jak ktoś opowiada głupoty to trudno jest przerwać rozmowę ale za to książkę można po prostu zamknąć. 😜