Drużyna Pierścienia

Okładka książki Drużyna Pierścienia autorstwa J.R.R. Tolkien
Okładka książki Drużyna Pierścienia autorstwa J.R.R. Tolkien
J.R.R. Tolkien Wydawnictwo: Muza Cykl: Władca Pierścieni (tom 1) fantasy, science fiction
534 str. 8 godz. 54 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Władca Pierścieni (tom 1)
Tytuł oryginału:
The Lord of the Rings. The Fellowship of Ring
Data wydania:
2001-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2001-01-01
Liczba stron:
534
Czas czytania
8 godz. 54 min.
Język:
polski
ISBN:
8372006709
Tłumacz:
Maria Skibniewska
W zamierzchłych czasach kowale elfów wykuli Pierścienie Mocy. Lecz Sauron, Mroczny Władca, stworzył w tajemnicy Jedyny Pierścień, napełniając go swą potęgą, aby rządził pozostałymi. Ale Pierścień zniknął i przepadł gdzieś w Śródziemiu. Minęło wiele wieków, zanim się odnalazł i trafił w ręce hobbita, którego przeznaczeniem stała się wędrówka do Krainy Cienia, by w Rozpadlinach Zagłady zniszczyć Jedyny Pierścień... I oto Drużyna Pierścienia wyrusza z Shire. Żaden z uczestników wprawy – hobbici Frodo, Sam, Pippin i Merry, czarodziej Gandalf, krasnolud Gimli, elf Legolas, Boromir z Gondoru i tajemniczy Obieżyświat – nie wie, co czeka u kresu podróży. Ale są pewni jednego: jeśli nie wypełnią misji, świat ogarną Ciemności
Średnia ocen
8,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Drużyna Pierścienia w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Drużyna Pierścienia



522 361

Oceny książki Drużyna Pierścienia

Średnia ocen
8,5 / 10
2049 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Drużyna Pierścienia

avatar
94
81

Na półkach:

Świat 10/10, historia bliska cyklowi Zwiadowcy 3/10. Najlepiej jest, jak są opisy świata, kto skąd i dlaczego. Zobaczymy dalej.

Świat 10/10, historia bliska cyklowi Zwiadowcy 3/10. Najlepiej jest, jak są opisy świata, kto skąd i dlaczego. Zobaczymy dalej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
44
41

Na półkach: ,

Nie wiem dlaczego, ale jakoś tak zakodowałem, że pierwszy tom WP, to głównie opisy przyrody i dłużyzny, i dopiero Jackson nadał tej opowieści tempa w swojej ekranizacji. Wróciłem jednak do tej powieści po latach i przeżyłem zachwyt totalny. Zauważyłem ile ciekawego materiału zostało w filmie pominięte. Widzę tu duży potencjał na ekranizację, najlepiej serialową, która byłaby czymś zupełnie innym niż film Jacksona.

Nie wiem dlaczego, ale jakoś tak zakodowałem, że pierwszy tom WP, to głównie opisy przyrody i dłużyzny, i dopiero Jackson nadał tej opowieści tempa w swojej ekranizacji. Wróciłem jednak do tej powieści po latach i przeżyłem zachwyt totalny. Zauważyłem ile ciekawego materiału zostało w filmie pominięte. Widzę tu duży potencjał na ekranizację, najlepiej serialową, która...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
102
35

Na półkach:

Boziu, jakie straszne nudy. Nie byłem w stanie się skupić, słuchając tej książki. Co chwilę uciekałem myślami gdzieś indziej. Myślałem, że po OK Hobbicie będzie lepiej i bardzo się zawiodłem.

Kompletnie nie dla mnie ani pisarz, ani świat. Zdecydowanie to ostatnia książka Tolkiena jaką dotykam.

Boziu, jakie straszne nudy. Nie byłem w stanie się skupić, słuchając tej książki. Co chwilę uciekałem myślami gdzieś indziej. Myślałem, że po OK Hobbicie będzie lepiej i bardzo się zawiodłem.

Kompletnie nie dla mnie ani pisarz, ani świat. Zdecydowanie to ostatnia książka Tolkiena jaką dotykam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

58923 użytkowników ma tytuł Drużyna Pierścienia na półkach głównych
  • 49 948
  • 8 277
  • 698
18560 użytkowników ma tytuł Drużyna Pierścienia na półkach dodatkowych
  • 11 781
  • 4 574
  • 976
  • 637
  • 376
  • 115
  • 101

Inne książki autora

Okładka książki Legenda o Sigurdzie i Gudrun Christopher Tolkien, J.R.R. Tolkien
Ocena 7,3
Legenda o Sigurdzie i Gudrun Christopher Tolkien, J.R.R. Tolkien
Okładka książki Upadek króla Artura Christopher Tolkien, J.R.R. Tolkien
Ocena 7,4
Upadek króla Artura Christopher Tolkien, J.R.R. Tolkien
Okładka książki Dzieci Húrina Christopher Tolkien, J.R.R. Tolkien
Ocena 7,7
Dzieci Húrina Christopher Tolkien, J.R.R. Tolkien
Okładka książki Zdrada Isengardu Christopher Tolkien, J.R.R. Tolkien
Ocena 8,3
Zdrada Isengardu Christopher Tolkien, J.R.R. Tolkien
J.R.R. Tolkien
J.R.R. Tolkien
Brytyjski pisarz oraz profesor filologii klasycznej i literatury staroangielskiej na University of Oxford. Jako autor powieści Władca Pierścieni, której akcja rozgrywa się w mitycznym świecie Śródziemia, spopularyzował literaturę fantasy. Jest autorem wielu dzieł rozgrywających się w Śródziemiu: powieści Hobbit, czyli tam i z powrotem, Władca Pierścieni, Silmarillion (nieuporządkowanego jako spójna całość narracyjna przez Ronalda – książkę przygotował do druku jego syn Christopher Tolkien) oraz kilku krótkich form, opowiadań niezwiązanych lub luźno związanych z wielką mitologią, tzw. Legendarium Śródziemia (zawartej w 12-tomowej History of the Middle-earth, opracowanej i wydanej przez Christophera Tolkiena). Opublikował ponad 100 prac z dziedziny filologii i literatury dawnej, współpracował przy powstaniu największego słownika języka angielskiego, wydawanego zaraz po I wojnie, Oxford English Dictionary. Znał (w różnym stopniu) ponad 30 języków m.in. łacinę, nordycki, staroislandzki, anglosaski czy staroirlandzki.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Drużyna Pierścienia przeczytali również

Opowieści z Narnii C.S. Lewis
Opowieści z Narnii
C.S. Lewis
Cały cykl wydano zbiorczo, w dwóch tomach. Wydanie jest ładne, solidne, oprawione w twarde okładki, przestawiające mapę wykreowanego przez autora świata (wielka szkoda że taka mapa nie znajduje się w środku książki). Wewnątrz tekst okraszony jest swojskimi ilustracjami, czcionka jest duża i wygodna dla czytelniczego oka. Pierwszy tom zawiera w sobie trzy części, a są to: „Lew, Czarownica i stara szafa”, „Książe Kaspian” oraz „Podróż Wędrowca do Świtu”. Opowiem pokrótce o każdej z tych części: „Lew, Czarownica i stara szafa”: Historia przedstawiona przez autora jest mi dobrze znana, gdyż już dawno temu, zanim przeczytałam książkę, obejrzałam jej ekranizacje – a że bardzo mi się spodobała, zapadła mi w pamięć, (więc niestety dokładnie wiedziałam jaki przebieg będzie miała fabuła w książce). Miało to duży wpływ na mój odbiór powieści, więc warto mieć to na względzie. Bohaterami „Lwa, Czarownicy...” jest czworo dzieci, rodzeństwo: Piotr, Edmund, Zuzanna i Łucja. Ze względu na niebezpieczeństwo bombardowania Londynu zostają przez rodziców odesłane na wieś – trafiają do bardzo starego i wielkiego domu, własności Profesora. Wkrótce dzieci, jedno za drugim przekonują się, iż stara szafa w jednym z niezliczonych pomieszczeń w ogromnej rezydencji stanowi przejście do innego świata – Narnii. Wraz z pojawieniem się dzieci w nowym, magicznym świecie następuje kulminacja walki dobra ze złem – Biała Czarownica, uzurpatorka tronu magicznej krainy, chce zabić rodzeństwo, o których stara przepowiednia mówi jako o władcach Narnii. Na pomoc dzieciom z odległych krain przybywa Aslan, Wielki Lew. Lekko napisany tekst, w połączeniu z przyjemnie dużą czcionką (w moim wydaniu) naprawdę czyta się wygodnie i przyjemnie, strony „połyka się” błyskawicznie. Należy mieć jednak na względzie, że pomimo lekkiej formy skierowanej do najmłodszych dzieci, treść już taka lekka nie jest: „Lew, Czarownica…” jest opowieścią starego typu – mamy w niej więc śmierć, krew, zdradę i mocne słownictwo. I jeszcze jedna refleksja, której kiedyś nie miałam, a która teraz wydaje mi się bardzo widoczna: w tekście jest duże odniesienie do religii chrześcijańskiej – moim zdaniem wątek Aslana, jego ofiarna śmierć i późniejsze zmartwychwstanie bardzo mocno nawiązują do Pana Jezusa. „Książę Kaspian”: To już druga część opowieści ze świata Narnii – tym razem Piotr, Edmund, Zuzanna i Łucja, w całkiem nieoczekiwanych okolicznościach (wprost ze stacji kolejowej) znów trafiają do alternatywnej rzeczywistości – Narnii. Podczas ich nieobecności w magicznym świecie wiele się zmieniło – minęły lata, a Narnia nabrała bardziej ludzkiego, przyziemnego oblicza – na tronie zasiada samozwańczy władca Miraz, którego przodkowie wymordowali lub wypędzili wszystkie magiczne stworzenia. Jedyna nadzieja w Kaspianie, prawowitym następcy tronu, który chciałby przywrócić w Narnii dawny ład. Nie jest to jednak zadanie, któremu może sprostać sam… W tej części czar Narnii prysł – nie wiem czy ta część jest po prostu gorsza, czy może bez sentymentalnego wsparcia, jakim darzyłam część poprzednią, historia gdzieś zatraciła swój powab. „Księcia…” czytało mi się przyjemnie, nawet z ciekawością, ale, czy to przez spokojny, wyważony, gawędziarski wręcz ton narracji autora, czy też faktycznie przez znaczne odarcie Narnii z magii i magicznych stworzeń a przy tym w dużej mierze jej uczłowieczenie – historia, jak dla mnie, pozbawiona jest tego mistycyzmu i głębi, która cechowała część pierwszą. „Podróż Wędrowca do Świtu”: W tej części „Opowieści z Narnii” towarzyszymy już tylko Edmundowi i Łucji, o starszym rodzeństwie jest jedynie wzmianka na początku „Wędrowca do Świtu” – są już zbyt dorośli, aby być bohaterami Narnijskich przygód. Dwójka młodszego rodzeństwa wakacyjny wypoczynek spędza u wujostwa; wraz ze swoim kuzynem, Eustachym, znów trafiają do Narnii, wpadając w magiczny świat jak śliwki w kompot - wprost do morza, tuż obok okrętu którym dowodzi Kaspian. Dzieci dostają się na pokład okrętu „Wędrowca do Świtu” - okazuje się, iż Kaspian wyruszył na morską wyprawę, aby odszukać zaginionych, sprzyjających jego ojcu baronów, posłanych w tą straceńczą misję przez Miraza. Ta cześć powieści podobała mi się znacznie bardziej niż druga, bo miała o wiele więcej wątków magicznych. Zakończenie było dosyć dziwne i nie przypadło mi do gustu. Znów, tak jak w części pierwszej, wątek Aslana, który np. przybiera postać jagnięcia, przywodzi mi na myśl postać Pana Jezusa – ale już mnie ta postać nie urzeka, jest dziwna eteryczna, pojawia się fabule nie wiadomo po co i zaraz później znika – tak jakby autor nie do końca miał pomysł jak włączyć jego postać w fabułę. Podsumowując: bardzo podobała mi się część pierwsza, która była zdecydowanie najlepsza. Druga część podobała mi się najmniej. Część trzecia miała bardzo ciekawe momenty, chociaż fragmentami była dziwna a zakończenie nie przypadło mi do gustu. Sposób snucia wątków przez autora jest gawędziarski i nawet straszne zdarzenia autor przestawia w złagodzony sposób. Fajna, lekka lektura, skierowana do dzieciaków, ale mnie jako osobie dorosłej też się ją przyjemnie czytało – choć pamiętna i najbardziej poruszająca była dla mnie część pierwsza - „Lew, Czarownica i stara szafa”. Drugi tom zbiorczy, z dwutomowego wydania, mieszczący w sobie cztery opowiadania ze świata Narnii. Tak jak tom I tom II również oprawiony jest solidnie w twardą okładkę, przedstawiającą mapę Narnii (i znów szkoda, że ta mapa w całości nie znajduje się w środku książki). Tekst okraszony jest kolorowymi ilustracjami, które podobają mi się bardziej niż w pierwszym tomie, gdyż są bardziej wyraziste. Mój odbiór poszczególnych opowieści nie jest taki sam – mam swoich faworytów. W mojej subiektywnej drabince uplasowałam powieści od tych najbardziej ulubionych po te, które najmniej przypadły mi do gustu – najpierw „Srebrne krzesło”, następnie „Siostrzeniec Czarodzieja”, później „Koń i jego chłopiec” a na końcu „Ostatnia bitwa”. Streszczę pokrótce każde z opowiadań, dopowiadając krótką opinię na ich temat, ale już według chronologii w jakiej zostały umieszczone w zbiorze: „Srebrne krzesło”: Tym razem głównymi bohaterami powieści byli Eustachy i jego koleżanka Julia. Do Narnii trafiają uciekając przed szkolnymi oprawcami wprost z przyszkolnych terenów. Tymczasem w Narnii króluje dalej Kaspian X, jest jednak sędziwym staruszkiem. W królestwie brak następcy tronu, ponieważ syn Kaspiana, Rilian, przepadł w niewyjaśnionych okolicznościach i nikomu jak do tej pory nie udało się go odnaleźć. Julia i Eustachy wyruszają w misję poszukiwawczą, a śmiałkiem, który im towarzyszy w tej niebezpiecznej wyprawie jest Błotowij Błotosmętek (jedna z moich ulubionych postaci z tego świata). Najlepsza część ze wszystkich, najmroczniejsza. Szkoda że dzieci które były bohaterami tej części wciąż zwracały się do siebie po nazwisku, ciągle „Pole to”, „Scrub tamto”. Trudno się to czytało, nawet w myślach. „Koń i jego chłopiec”: Jest to część bardziej egzotyczna, bo większość przebiegu zdarzeń rozgrywała się w Kalormenie, kraju przypominającym nasze kraje arabskie. Tytułowymi bohaterami powieści są: chłopiec Szasta (sierota wychowany przez starego brutalnego rybaka) oraz Bri, mówiący Narnijski koń (którego za młodu schwytano i sprowadzono do Kalormenu). Oboje postanawiają uciec i przedostać się do Narnii. Ta część również mi się podobała. Choć bohaterka Arawis działała mi na nerwy i nie zapałałam do niej sympatią, a prawdziwe pochodzenie Szasty można było dosyć łatwo i szybko wywnioskować, jednak z ciekawością połykałam większość powieści (szczególnie emocjonujące były dla mnie zdarzenia wynikające z przeprawy bohaterów przez Taszbaan). „Siostrzeniec czarodzieja”: Jest to powieść od której tak naprawdę można by zacząć przygodę z Narnią, ponieważ w tej części Narnia powstaje. Naturalne więc, że fabuła opowieści dzieje się dużo wcześniej niż „Lew, Czarownica..”. Tym razem głównym bohaterem jest chłopiec Digory, który wraz z poważnie chorą matką trafia do domu swojego wujostwa. Tam zaprzyjaźnia się z dziewczynką z sąsiedztwa, Polą. Dzieci wspólnie zaczynają eksplorować strych szeregowca, łączący ze sobą kilkanaście domów. Trafiają do osobistego pokoju wuja Digory’ego, Andrzeja, wpadając w potrzask – wuj Andrzej to niebezpieczny typ parający się magią, a dzieci chce podstępnie wykorzystać do swoich magicznych eksperymentów…. Historia miejscami bardzo porywająca, a miejscami trochę rozczarowująca. Ogólnie podobała mi się, choć przez swoje nudniejsze partie nie plasuje się na poziomie mojej ulubionej części. „Ostatnia bitwa”: To ostatnia cześć Opowieści z Narnii, która przedstawia zagładę Narnijskiego świata. W pierwszej części „Ostatniej bitwy” fabuła bardzo mnie wciągnęła – autor opisał intrygę i zdradę Narnii i jej mieszkańców najpierw przez szympansa Krętacza a później jeszcze przez kota Imbira, który w swej przebiegłości chciał dodatkowo pogrążyć również samego szympansa. No i ta część opowiadania była naprawdę intrygująca, chociaż trochę smutna i okrutna (przykro było czytać o zmanipulowanych, zastraszonych i uprzedmiotowionych przez swego ziomka mieszkańcach Narnii). Jednakże, sam koniec fabuły - przejście bohaterów do innego świata, tragiczna śmierć praktycznie wszystkich ludzkich bohaterów z przybyłych do Narnii z naszej czasoprzestrzeni, dysputy Aslana z Emetem na temat wiary - nieprzyjemnie mnie zaskoczyły i mam wrażenie jakby wcale do tej fabuły nie pasowały. Podsumowując całość: podobał mi się cykl, większość opowiadań także przypadła mi do gustu. Pomimo iż treść skierowana jest do dzieci, wcale nie odbierało mi to, jako dorosłemu czytelnikowi, frajdy podczas czytania. Autor pisze lekko, umiejętnie plecie wątki i snuje intrygi wywołując w czytelniku chętkę do dalszego czytania. W dodatku przebieg zdarzeń jest niegłupi, z morałem i z bohaterami prezentującymi postawy, które można postawić za wzór do naśladowania. Jednakże, niektóre wątki nawiązujące do wiary chrześcijańskiej, moim zdaniem, mogą trochę zamotać pewne prawdy – tutaj warto aby, w przypadku gdy czyta dziecko, rodzic był świadomy problemu i wszystkie odmienności tez autora od przyjętych przez katolika doktryn przedyskutował ze swoją pociechą.
Patrycja - awatar Patrycja
oceniła na73 dni temu
Legenda o Sigurdzie i Gudrun J.R.R. Tolkien
Legenda o Sigurdzie i Gudrun
J.R.R. Tolkien Christopher Tolkien
Mój syn zapytał mnie, o czym jest książka, którą czytam. Zainteresował się, bo spodobała mu się okładka. I jak wytłumaczyć pięciolatkowi fabułę tej książki? Najlepiej prosto z mostu: „To historia o wielkim bohaterze i smutnej miłości. Był sobie dzielny wojownik o imieniu Sigurd. Zabił groźnego smoka i zdobył ogromny skarb. Potem poznał piękną śpiącą wojowniczkę Brynhildę i ją obudził. Trochę jak w „Królewnie Śnieżce”. Ale pewnego dnia ktoś dał Sigurdowi magiczny napój, który sprawił, że zapomniał o Brynhildzie. Ożenił się więc z inną dziewczyną, Gudrun. Brynhilda była bardzo smutna i zła, bo myślała, że Sigurd ją porzucił. Przez tę pomyłkę i złość wydarzyło się wiele złych rzeczy, Sigurd zginął, Brynhilda też, a Gudrun straciła wszystkich, których kochała. To historia o tym, że zazdrość i nieporozumienia mogą zniszczyć nawet najpiękniejszą przyjaźń i miłość. I że magiczne skarby często przynoszą więcej nieszczęścia niż szczęścia, trochę jak Pierścień we „Władcy Pierścieni”, bo tę historię napisał ten sam pan, co tamtą”. A o „Władcy Pierścieni” już mu opowiadałem. Gdy sam myślę o Tolkienie, przed oczami stają mi zazwyczaj „Hobbit” i „Władca Pierścieni”, a tymczasem Tolkien to nie tylko Śródziemie, to też przecież wielkie legendy spisane na nowo, jak choćby właśnie „Legenda o Sigurdzie i Gudrun”. To dzieło zupełnie inne od tych najsłynniejszych, głębsze, surowsze i w pewnym sensie bardziej osobiste. Przeczytałem niedawno, że jest to owoc wieloletniej fascynacji profesora mitologią nordycką i jego próba tchnięcia nowego życia w jeden z najwspanialszych epickich cykli europejskiej literatury. Tolkien przez lata wykładał staroangielski i staronordyjski na Oksfordzie, a jego miłość do Eddy i sag germańskich była równie głęboka jak miłość do języków, które je zrodziły. W tej książce efekty pasji możemy wreszcie podziwiać w pełnej krasie. Napisany aliteracyjnym wierszem poemat jest dziełem filologa artysty, kogoś, kto rozumie materię mitu od środka i wie, jak nadać mu formę godną oryginału, przez co być może nie jest to literatura łatwa, ale jak już się w nią wsiąknie, to trudno się oderwać. Język poematu jest porażający w swojej archaicznej sile, co widać zarówno w języku polskim, jak i angielskim, bo historia wydana w tym tomie pojawia się w obu tych językach. Z tego, co wyczytałem, Tolkien świadomie sięgnął po staronordyckie wzorce wersyfikacyjne (zbiór zasad regulujących budowę wersów, ich rytm, rymy oraz podział na strofy),czyli krótkie, uderzające wersy, pełne aliteracji (środek stylistyczny polegający na powtarzaniu tych samych głosek lub sylab na początku sąsiadujących wyrazów lub wersów) i kenningów (rodzaj przenośni w poezji starogermańskiej, zwłaszcza staroskandynawskiej, zbudowanej z reguły z niezwykle długich złożeń rzeczownikowych),które oddają surowość nordyckiego świata. Nie to, żebym się jakoś tu popisywał znawstwem słów używanych w języku potocznym od wielkiego dzwonu, ale to właśnie przeczytałem w biografii Tolkiena i tego się o nim nauczyłem, dlatego się teraz tak wymądrzam. I właśnie dlatego sięgnąłem po tę książkę i przyznam, że jestem pod ogromnym wrażeniem, bo to nie tylko książka, opowieść i fabuła, ale nauka o dawnym sposobie tworzenia, dawnym sposobie opowiadania i budowania historii. Czyta się tę książkę inaczej niż prozę, powoli, z próbą wyczucia tak trudnego języka, ale właśnie taki rytm lektury pozwala w pełni poczuć ciężar losu, który ciąży nad Sigurdem, Brynhildą i Gudrun. Z pewnością nie jest to literatura dla pospiesznych czytelników, ale dla tych, którzy pragną prawdziwego obcowania z epopeją. Mnie wciągnęła, zaskoczyła i bardzo się spodobała. Fabuła, zaczerpnięta z Eddy Poetyckiej i sagi o Völsungach, jest dramatyczna w sposób, którego nie powstydziłyby się greckie tragedie lub nawet sam Szekspir. Miłość, zdrada, klątwa złota Andwariego, zemsta i nieuchronna zagłada. Wszystko to Tolkien ujął z wielką powagą i bez romantycznego lukru, którego osobiście fanem nie jestem i raczej lukrowanych przesadnie książek unikam. Postać Brynhildy należy do najpiękniejszych portretów kobiecych w jego twórczości, dumna, tragiczna, pełna wewnętrznego ognia. Nie wiem, czy inni czytają „Legendę…” od deski do deski, ale ja musiałem i stwierdzam, że ogromną wartość dodaną stanowi opracowanie syna autora, Christophera Tolkiena, który z ogromną skrupulatnością opatrzył tekst wstępem, komentarzami i esejami wyjaśniającymi zarówno źródła mitu, jak i wybory artystyczne ojca. Wydaje mi się, że dzięki temu książka jest zarówno dziełem poetyckim, jak i intelektualną przygodą; można ją czytać na wielu poziomach. A najlepiej przejść przez nią niespiesznie kilka razy. Ja tak właśnie zrobiłem. Myślę, że „Legenda o Sigurdzie i Gudrun” to jedna z najważniejszych publikacji tolkienowskich, bo ukazuje Tolkiena nie tylko jako twórcę Śródziemia, które wszyscy kochamy, ale też jako prawdziwego poetę i miłośnika mitów (choć namiastkę poezji mamy przecież i w „Hobbicie”, i „Władcy Pierścieni”). Jak dla mnie książka sztos, a do tego pięknie wydana. P.S.: Jest w tej książce mowa o pierścieniu, o jego zgubnym przeznaczeniu i klątwie. Ciekawe, czy i jak bardzo ta legenda pomogła Tolkienowi stworzyć historie Bilba i Froda. Czy była inspiracją, czy to zwykły przypadek?
Hultaj_Literacki - awatar Hultaj_Literacki
ocenił na810 dni temu
Dzieci Húrina J.R.R. Tolkien
Dzieci Húrina
J.R.R. Tolkien Christopher Tolkien
Przeczytałam, żeby się upewnić, że dobrze wszystko zrozumiałam z angielskiego audiobooka. Większość na szczęście zrozumiane, parę fragmentów jednak warto było doczytać po polsku, zwłaszcza te dot. konotacji rodzinnych, geografii i trochę topologii. Odnośnie do samej treści to dość niedawno słuchałam tej opowieści i miałam ją na świeżo, a jednak i tak zdołała mnie w pewnym momencie wciągnąć. Fascynujące w sumie. Wiadomo, że podobała mi się przygodowość tej historii i sama akcja znów mnie zaciekawiła, ale też znów niesamowitym doświadczeniem było dla mnie obserwowanie ile razy Turin, ale też i Morwena i Nienor mogli wyrwać się klątwie Morgotha, a na drodze stawała im wtedy wyłącznie własna duma, pycha, upór, gniew czy po prostu głupie nieprzemyślane decyzje i dalsze trwanie w nich, zamiast ich porzucenie zawczasu. Naprawdę, bardzo dużo razy byłam zła na jedno, drugie, trzecie albo na wszystkich na raz. Faktycznie w ich nieszczęściu był ogrom złej woli Morgotha oraz złego przypadku, ale było też parę takich punktów zwrotnych, w których mieli wolną wolę i inne decyzje podjęte w tych momentach pomogłyby zboczyć ze ścieżki zguby i całkowicie uwolnić wszystkich od cierpienia. Byłam na nich zła (chyba na Morwenę najbardziej - co za uparte, zadufane, oschłe i zimne babsko; serio poczciwe chłopy lubią se dobierać takie kobity) i bardzo żałowałam ich losu, ale nie mogę zaprzeczyć, że obserwowanie, jak pęta przeznaczenia i klątwy coraz bardziej się wokół Turina zaciskają - które wydarzenia sprawiają, że jest kim jest i które decyzje powodują, że coraz bardziej nie ma odwrotu, było dla mnie niezwykle interesujące. Świetnie poprowadzony motyw. Z innej beczki, słucham teraz Silmarillionu i akurat jestem na początku historii Berena i Luthien i teraz widzę, jak Turin był do niego podobny i niepodobny jednocześnie. Widać, że jest coś więcej w tym chłopaku, ale też widać, że jest bardziej narwany, gniewny, dumny i faktycznie naznaczony jakimś cieniem. Z drugiej strony jego skłonność do współczucia i odczuwania żalu nad losem innych zawsze sprawiała, że miękło mi serce. Zaczynam też teraz rozumieć, dlaczego historia Berena i Luthien tak mocno działała na wyobraźnię elfich panien w czasach Turina i dlaczego same marzyły i takiej miłości i romantycznie szukały Berena w Turinie. Nie wiem czy wspomniałam poprzednio, ale uwielbiam postać Belega, jego oddanie Turinowi i wierną przyjaźń, jaką mu okazywał. To mój ulubiony bohater w tej historii. I znów mnie bardzo wzruszył jeden fragment, którego nie będę tu spojlerować. Po prostu bardzo mocno mi było żal w tamtym momencie. Jedyne, co w sumie nie wiem czy to jest wadą czy to po prostu taki styl, są samospojlerujące tytuły rozdziałów. No serio: "Upadek jakiegoś miasta", "Śmierć tego i tamtego" xD w sumie nie wiem, czy to mnie bardziej irytuje, czy śmieszy, czy może jednak jest w tym jakiś klimacik opowieści o baśniowości. Ewentualnie jest to przypadek "Granicy" Nałkowskiej, że wiemy, co się stanie na końcu i pozostaje czytelnikowi tylko usiąść wygodnie w fotelu i obserwować, jak do tego doszło. Wiem, że gdy pierwszy raz zapoznawałam się z tą historią jeszcze w audiobooku, to jechałam autem i wtedy usłyszałam przeczytane głosem sir Christophera Lee : "Chapter nine. The death of XXX" i sir Christopher czytał dalej, a ja go zagłuszałam krzycząc: "Nieeeeeeeeeeeeee..." przez pół minuty. Straszne. Dobrze, że nie stałam wtedy w korku i inni ludzie tego nie widzieli i nie słyszeli. Pomyśleliby, że już całkiem zwariowała od tych wiecznych remontów dróg. Książkę polecam mocno. Powinni zacząć ekranizować historie z Silmarillionu takie jak ta, a nie kolejne popłuczyny po Władcy Pierścieni oblane dużą dozą swojej radosnej twórczości, o które nikt nie prosił. Bo niestety nie mam złudzeń co do Hunt for Gollum i tego drugiego projektu o córce Sama i naszej paczce hobbitów, za które biorą się Andy Serkis i Peter Jackson.
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na81 miesiąc temu
Coś się kończy, coś się zaczyna Andrzej Sapkowski
Coś się kończy, coś się zaczyna
Andrzej Sapkowski
„Coś się kończy, coś się zaczyna” to zbiór opowiadań Andrzeja Sapkowskiego, który pozwala spojrzeć na autora z nieco innej strony niż w sadze wiedźmińskiej. Książka zawiera teksty różnorodne tematycznie i stylistycznie, wśród których znajdują się zarówno opowiadania fantasy, jak i utwory humorystyczne oraz pastisze. Dzięki temu czytelnik ma okazję poznać szerokie spektrum twórczości Sapkowskiego. Największą uwagę przyciągają opowiadania związane ze światem Wiedźmina, które stanowią ciekawostkę i literacki dodatek dla fanów sagi. Szczególnie tytułowe opowiadanie, będące alternatywną wizją losów Geralta i Yennefer, ma charakter symboliczny i sentymentalny, choć autor podkreśla jego żartobliwy i niekanoniczny wymiar. Teksty te pokazują dystans Sapkowskiego do własnej twórczości oraz jego charakterystyczne poczucie humoru. Książka wyróżnia się lekkością stylu, ironią oraz swobodą narracyjną. Nie jest to zbiór wymagający, lecz raczej literacka ciekawostka, która sprawdzi się jako uzupełnienie znajomości świata Wiedźmina i twórczości autora. Dla czytelników oczekujących spójnej fabuły może być mniej satysfakcjonująca, jednak dla fanów stanowi miły powrót do znanych motywów i bohaterów. „Coś się kończy, coś się zaczyna” to pozycja, która zamyka pewien etap i jednocześnie pokazuje, że literatura Sapkowskiego potrafi bawić, zaskakiwać i prowokować do refleksji. To książka szczególnie polecana osobom, które chcą spojrzeć na świat Wiedźmina z przymrużeniem oka i lepiej poznać warsztat autora.
stanislaw.fluksikf794 - awatar stanislaw.fluksikf794
ocenił na92 miesiące temu
Ostatnie Życzenie. Miecz Przeznaczenia Andrzej Sapkowski
Ostatnie Życzenie. Miecz Przeznaczenia
Andrzej Sapkowski
Jeśli ktoś kojarzy wiedźmina tylko z gry albo serialu, to "Ostatnie życzenie" i "Miecz przeznaczenia" są najlepszym miejscem, żeby zobaczyć, o co w tym świecie naprawdę chodzi. A jeśli nie kojarzysz wcale... tym bardziej 😉 Dla mnie to przede wszystkim klimat. Brudny, trochę cyniczny, ale jednocześnie zaskakująco ludzki. Andrzej Sapkowski pisze tak, że dialogi brzmią naturalnie, często sarkastycznie, czasem filozoficznie, ale nie nadęcie. Geralt nie jest typowym herosem z plakatu. To zmęczony życiem profesjonalista, który niby ma nie mieć emocji, a jednak wpakowuje się w sprawy, które go przerastają. „Ostatnie życzenie” ma w sobie więcej luzu i zabawy konwencja, baśnie wywrócone na drugą stronę, moralne szarości, potwory, które nie zawsze są najgorsze w danej historii. „Miecz przeznaczenia” jest już cięższy emocjonalnie. Mniej mrugania okiem, więcej refleksji o przeznaczeniu, relacjach i o tym, że nie wszystko da się załatwić mieczem ⚔️ Czy to książki idealne? Nie. Czasem tempo jest nierówne, nie każda opowieść trafia tak samo mocno. Ale jako całość - wciągają. Czyta się szybko, a potem zostaje z tyłu głowy kilka myśli, które nie chcą odpuścić. Jeśli lubisz fantasy, które nie traktuje cię jak dziecka i nie podaje świata w czarno-białych barwach to spróbuj. A jeśli nie lubisz fantasy… to też spróbuj 😉 Możliwe, że po prostu nie trafiłeś wcześniej na to właściwe 📖📚 ❤️
CzytamBoNieMusze - awatar CzytamBoNieMusze
ocenił na82 miesiące temu
Atlas Śródziemia Karen Wynn Fonstad
Atlas Śródziemia
Karen Wynn Fonstad
„Atlas Śródziemia” Karen Wynn Fonstad to książka, którą nie tylko się czyta i ogląda, to pozycja, którą się zwiedza. Od pierwszej chwili miałam wrażenie, że trzymam w rękach przedmiot, który mógłby leżeć na biurku samego Bilba, nie jako pamiątka z podróży, lecz jako narzędzie planowania kolejnych. Fonstad nie proponuje zwykłego zestawu map. Proponuje geograficzną wycieczkę przez Erę za Erą, gdzie każda strona odsłania nie tylko przestrzeń, ale i pamięć świata. To trochę tak, jakby Śródziemie nagle uznało, że czas opowiedzieć swoją własną wersję wydarzeń, w języku rzek, przełęczy i granitowych grzbietów. Najbardziej zachwyciło mnie to, że autorka nie traktuje map jak ilustracji. Każdy diagram i każdy szkic są jak osobny rozdział historii. Wędrówki bohaterów rozpisane dzień po dniu wyglądają, jakby ktoś prześledził je z lupą w ręku, próbując ustalić, w którym momencie hobbitom kończyły się zapasy. Szczegółowość bywa wręcz przewrotna, tutaj kilometraż, tam rekonstrukcja bitwy, dalej profil zboczy, a w kolejnym miejscu klimat i roślinność. Człowiek zaczyna patrzeć na Śródziemie z taką samą powagą, z jaką patrzyłby na mapę Alp czy Kaukazu. To, co działa na wyobraźnię najmocniej, to poczucie realności, świat który oddycha. Fonstad tworzy wrażenie, że Beleriand, Rohan czy Gondor naprawdę mogłyby istnieć, każde z miejsc ma własną geologię, swoją pogodę, logikę migracji i rytm historii. Śródziemie zaczyna zachowywać się jak kraina, której moglibyśmy szukać na mapie Europy, gdyby tylko było odpowiednio ukryte przed to śmiertelnikami. Oczywiście, jak każdy atlas, zwłaszcza tak ambitny, również i ten ma swoje kaprysy. Kolorystyka bywa czasem nazbyt stonowana, przez co niektóre plany bitew trzeba oglądać niemal pod lampą górniczą. Tłumaczenie również może zaskoczyć tych, którzy przywykli do jednego konkretnego przekładu Tolkiena. Ale te drobiazgi nie są w stanie podważyć faktu, że to dzieło jest gigantycznym wysiłkiem kartograficznym, takim, który przetrwa próbę czasu, nawet jeśli któryś odcień beżu okaże się o ton zbyt podobny do brązu. Dla kogo jest ten atlas? Dla początkujących, bo to świetna linia życia, dzięki której „Silmarillion” przestaje być labiryntem bez wyjścia. Dla wyjadaczy Tolkiena, ponieważ będzie to wspaniała okazja, by odkryć szczegóły, które umykały mimo dziesiątej lektury. Dla marzycieli, bo to drzwi wejściowe do świata, który niby jest fikcyjny, a jednak wydaje się bardziej prawdziwy niż niejeden kraj na szkolnej mapie. „Atlas Śródziemia” to książka, która nie tylko opisuje świat Tolkiena, ale także go ożywia. Sprawia, że szlaki Bractwa Pierścienia nabierają konkretnych kształtów, lasy pachną igliwiem, a góry mają ciężar, który czuje się aż w łokciach. To nie jest dodatek do lektury, to jej równorzędny towarzysz, a może nawet przewodnik w świecie, gdzie kompasem jest wyobraźnia, a każdy krok prowadzi głębiej w historię, którą wielu z nas zna na pamięć, choć dopiero teraz może zobaczyć ją w pełnej krasie. Jeśli Śródziemie jest miejscem, do którego lubisz wracać – Fonstad właśnie uchyliła Ci bramę szerzej, niż kiedykolwiek wcześniej.
BookandGame_Paradise - awatar BookandGame_Paradise
ocenił na84 miesiące temu

Cytaty z książki Drużyna Pierścienia

Więcej

Czasem niebezpiecznie jest wyjść z domu, gdy staniesz na drodze, nigdy nie wiadomo, dokąd cię nogi poniosą

Czasem niebezpiecznie jest wyjść z domu, gdy staniesz na drodze, nigdy nie wiadomo, dokąd cię nogi poniosą

J.R.R. Tolkien Drużyna Pierścienia Zobacz więcej

Nie każde złoto jasno błyszczy,
Nie każdy błądzi, kto wędruję,
Nie każdą siłę starość zniszczy.
Korzeni w głębi lód nie skuję
Z popiołów strzelą znów ogniska
I mrok rozświetlą błyskawice.
Złamany miecz swą moc odzyska,
Król tułacz wróci na stolicę.

Nie każde złoto jasno błyszczy,
Nie każdy błądzi, kto wędruję,
Nie każdą siłę starość zniszczy.
Korzeni w głębi lód nie...

Rozwiń
J.R.R. Tolkien Drużyna Pierścienia Zobacz więcej

Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A niejeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Nie bądź, więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci, nawet bowiem najmądrzejszy nie wszystko wie.

Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A niejeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Nie bądź, w...

Rozwiń
J.R.R. Tolkien Drużyna Pierścienia Zobacz więcej
Więcej