Wolverine - Jason Aaron kolekcja, tom 1

Okładka książki Wolverine - Jason Aaron kolekcja, tom 1 autorstwa Jason Aaron, Howard Chaykin, Ron Garney, Adam Kubert, Steven Seqovia
Okładka książki Wolverine - Jason Aaron kolekcja, tom 1 autorstwa Jason Aaron, Howard Chaykin, Ron Garney, Adam Kubert, Steven Seqovia
Adam KubertHoward Chaykin Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: by Jason Aaron (tom 1) Seria: Marvel Classic komiksy
396 str. 6 godz. 36 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
by Jason Aaron (tom 1)
Seria:
Marvel Classic
Data wydania:
2017-11-08
Data 1. wyd. pol.:
2017-11-08
Liczba stron:
396
Czas czytania
6 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328127500
Tłumacz:
Sebastian Smolarek
Wolverine - jeden z najpopularniejszych komiksowych superbohaterów wszech czasów. Mutant, wrażliwy twardziel, członek X-Men i Avengers, niewysoki mięśniak z pazurami z adamantium. Gość, który jest w stanie przeżyć niemal wszystko, bo jego mutacja to zdolność samoleczenia najpoważniejszych obrażeń ciała. Wolverine od ponad czterdziestu lat pojawia się na planszach komiksów Marvela i wzbudza wielkie emocje.

Kolekcja, która właśnie ukazuje się po polsku, to wybór komiksów autorstwa wyrazistego scenarzysty - Jasona Aarona, który stara się tu pchnąć Wolverine’a na sam skraj człowieczeństwa, żeby sprawdzić, jak wtedy zachowa się bohater. Czy wciąż jeszcze będzie można go nazywać bohaterem? To komiksy bliższe słynnej (i niedawno wydanej po polsku) serii Aarona Skalp niż standardowym superbohaterskim opowieściom. To albumy dla starszych, doświadczonych już czytelników, którzy wiedzą, że komiksy o herosach w kostiumach bywają ostre i mroczne oraz skłaniają do niespodziewanych refleksji.

Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w Wolverine (2003) #56 i #62–65, Wolverine: Manifest Destiny #1–4, Wolverine Weapon X #1–5 i Wolverine (2003) #73–74 oraz Wolverine (1988) #175, a następnie zebrane w pierwszym tomie Wolverine by Jason Aaron. The Complete Collection.
Średnia ocen
7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wolverine - Jason Aaron kolekcja, tom 1 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wolverine - Jason Aaron kolekcja, tom 1

Średnia ocen
7,3 / 10
90 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wolverine - Jason Aaron kolekcja, tom 1

avatar
3
3

Na półkach:

Dlaczego warto przeczytać Wolverine'a Jasona Aarona?

Na sam początek powiem coś lekko kontrowersyjnego - nigdy nie byłem fanem Wolverine'a. Jakoś nie podzielałem nigdy tego masowego uwielbienia jego postaci. Nie zrozumcie mnie źle, respektuję wieloletnią kreację Hugh Jackmana i lubiłem Logana jako część X-Men lub innych drużyn. Po prostu sam Wolverine nie wydawał mi się aż tak interesujący. Staram się jednak być otwarty na nowe doświadczenia, więc stwierdziłem, że spróbuję poznać bliżej komiksową wersję Rosomaka, czytając jego własne solowe serie. Ogromną zachętą do tego było również nazwisko autora.

Zabrałem się za tą serię z nadzieją, że uda mi się bliżej poznać Wolverine'a i z tego zadania wywiązała się ona aż z nawiązką. Jest przepełniona wewnętrznymi przemyśleniami Logana, dotyczącymi tego jak postrzega on samego siebie, ludzi wokół niego i swoje moce. Dostajemy bardzo dużo wydarzeń z przeszłości, umiejscowionych w różnych miejscach i różnych epokach i jest to bardzo ciekawe. Dosłownie w pierwszej historii przeplata się teraźniejsza pogoń Wolverine'a za Mystique z historią jak się poznali w latach 20-tych, osobiście lubię takie motywy. Doceniam też, że Aaron nie boi się pokazywać jak nieidealną postacią jest Logan, jak dużo ma na sumieniu, ale też jak czuje się z tymi wydarzeniami, jaki przez nie ma stosunek do samego siebie. Wiele miejsca poświęcone jest wątpliwościom Wolverine'a co do własnego bohaterstwa oraz tego czy w ogóle zasługuje, aby żyć. Scenarzysta pięknie pokazuje, że Logan chciałby być bardziej ludzki i otwarty emocjonalnie na innych, ale jednocześnie ma blokadę psychiczną, którą na przestrzeni kolejnych zeszytów stara się przełamać. Wspomniałem na początku, że Wolverine wcześniej nie był dla mnie interesujący. Po tych 4 tomach uważam go za fascynującą, niejednoznaczną postać, o której można bardzo wiele powiedzieć i poprowadzić na więcej, niż jeden sposób.

Całość recenzji dostępna na mojej stronie:
https://www.facebook.com/profile.php?id=100095305879459

Dlaczego warto przeczytać Wolverine'a Jasona Aarona?

Na sam początek powiem coś lekko kontrowersyjnego - nigdy nie byłem fanem Wolverine'a. Jakoś nie podzielałem nigdy tego masowego uwielbienia jego postaci. Nie zrozumcie mnie źle, respektuję wieloletnią kreację Hugh Jackmana i lubiłem Logana jako część X-Men lub innych drużyn. Po prostu sam Wolverine nie wydawał mi się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
996
423

Na półkach:

Świetne "Milę w moich butach" oraz dobre "Ludzie z adamantium" nie ratują reszty miernych historii

Świetne "Milę w moich butach" oraz dobre "Ludzie z adamantium" nie ratują reszty miernych historii

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
856
116

Na półkach: ,

Nie jest komiks wysokich lotów, ale i tak jest to sto razy lepsze od głupot, które znaleźć można we współczesnych komiksach Marvela.

Nie jest komiks wysokich lotów, ale i tak jest to sto razy lepsze od głupot, które znaleźć można we współczesnych komiksach Marvela.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

133 użytkowników ma tytuł Wolverine - Jason Aaron kolekcja, tom 1 na półkach głównych
  • 108
  • 25
91 użytkowników ma tytuł Wolverine - Jason Aaron kolekcja, tom 1 na półkach dodatkowych
  • 43
  • 23
  • 6
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Wolverine - Jason Aaron kolekcja, tom 1

Inne książki autora

Okładka książki Amazing Spider-Man #4: Mroczna sieć Adam Kubert, Ed McGuinness, John Romita Jr., Zeb Wells
Ocena 4,0
Amazing Spider-Man #4: Mroczna sieć Adam Kubert, Ed McGuinness, John Romita Jr., Zeb Wells
Okładka książki X-Men. Punkty zwrotne. Przymierze Falangi Amanda Conner, Roger Cruz, Tony S. Daniel, Todd Dezago, Jan Duursema, Steve Epting, Larry Hama, Adam Kubert, Andy Kubert, Ken Lashley, Scott Lobdell, Joe Madureira, Fabian Nicieza, John Romita Jr., John Royle, Steve Skroce
Ocena 7,0
X-Men. Punkty zwrotne. Przymierze Falangi Amanda Conner, Roger Cruz, Tony S. Daniel, Todd Dezago, Jan Duursema, Steve Epting, Larry Hama, Adam Kubert, Andy Kubert, Ken Lashley, Scott Lobdell, Joe Madureira, Fabian Nicieza, John Romita Jr., John Royle, Steve Skroce
Okładka książki Przeznaczenie X. Wolverine Adam Kubert, Benjamin Percy, Federico Vicentini
Ocena 7,2
Przeznaczenie X. Wolverine Adam Kubert, Benjamin Percy, Federico Vicentini
Okładka książki Marvel/DC: Deadpool/Batman Greg Capullo, Joe Caramagna, Clayton Cowles, Rachel Dodson, Terry Dodson, Gurihiru Studios, Adam Kubert, Frank Miller, Alex Sinclair, Kevin Smith, Kelly Thompson, Tim Townsend, Zeb Wells, Chip Zdarsky
Ocena 8,0
Marvel/DC: Deadpool/Batman Greg Capullo, Joe Caramagna, Clayton Cowles, Rachel Dodson, Terry Dodson, Gurihiru Studios, Adam Kubert, Frank Miller, Alex Sinclair, Kevin Smith, Kelly Thompson, Tim Townsend, Zeb Wells, Chip Zdarsky
Okładka książki Rządy X: Wolverine - Tom 2 Paco Diaz, Javier Fernandez, Adam Kubert, Lan Medina, Benjamin Percy
Ocena 7,6
Rządy X: Wolverine - Tom 2 Paco Diaz, Javier Fernandez, Adam Kubert, Lan Medina, Benjamin Percy
Okładka książki Ultimate Fantastic Four Epic Collection. The Fantastic Brian Michael Bendis, Warren Ellis, Stuart Immonen, Adam Kubert, Mark Millar
Ocena 0,0
Ultimate Fantastic Four Epic Collection. The Fantastic Brian Michael Bendis, Warren Ellis, Stuart Immonen, Adam Kubert, Mark Millar
Okładka książki Rządy X. Wolverine. Tom 1 Viktor Bogdanovic, Scot Eaton, Adam Kubert, Benjamin Percy
Ocena 6,8
Rządy X. Wolverine. Tom 1 Viktor Bogdanovic, Scot Eaton, Adam Kubert, Benjamin Percy
Adam Kubert
Adam Kubert
Amerykański rysownik pochodzący ze słynnej rodziny Kubertów (jego ojcem jest Joe, a bratem Andy). Od lat wspólnie z bratem wykładają w założonej przez ojca szkole dla twórców komiksów - Joe Kubert School. Z wydawnictwem Marvel współpracuje już od ponad dwóch dekad. Wśród tytułów, które współtworzył, należy wymienić: "Wolverine", "Uncanny X-Men", "The Incredible Hulk", "Ultimate Fantastic Four" czy "Ultimate X-Men". W najnowszej serii "Avengers" ilustrował numery 4-6.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czarna Wdowa. Powrót do domu Richard Morgan
Czarna Wdowa. Powrót do domu
Richard Morgan Bill Sienkiewicz Goran Parlov Sean Phillips
Natasza Romonawa to najbardziej znana tajna agentka w uniwersum Marvela. Większości znana głównie z filmów o Avengersach, swoim własnym oraz epizodów u innych. Czarną Wdowę stworzył nie kto inny jak Stan Lee. Pierwszy raz pojawiła się w komiksach już w 1964 roku. Od tego czasu bezustannie wykonuje misje i ratuje świat. Wydanie z kolekcji Ciemna strona Marvela obejmuje głównie historię 'Powrót do domu', która zawarta była w zeszytach od listopada 2004 do kwietnia 2005 roku. Natasza w końcu ma zamiar odpocząć, uciec od wszystkiego i żyć spokojnie. W tym czasie zaczynają ginąć ludzie, co nie daje jej spokoju i zaczyna drążyć temat. Śledztwo zaprowadzi ją do domu. Do Rosji, która już nie jest tym samym krajem z lat dzieciństwa. Nie zabraknie tu brutalności, podtekstów erotycznych czy zalegających na stronach trupów. W końcu to Czarna Wdowa. Oprócz tego dostajemy krótką historię 'Okrązenie', gdzie Nat ratuje Avengersów(luty 2012). Do tego dwa epizody. Pierwszy z Silver Sable (lipiec 1990),drugi również z misji w Moskwie (lipiec 2020). Fabuła była dla mnie nie do końca równa. Były momenty z dobra akcją i intrygą, aby zaraz siadło. Ogólnie Wdowa nie jest moją ulubioną bohaterką i dlatego może nie wczułem się w to aż tak. Z pewnością kreskę należy pochwalić, jest rewelacyjna. Myślę, że nie jest to pozycja dla każdego. W mojej ocenie miła dla oka, fabularnie ujdzie.
MyNameIsChrisCh - awatar MyNameIsChrisCh
ocenił na61 rok temu
Droga do Odrodzenia: Superman - Ostatnie dni Supermana Peter J. Tomasi
Droga do Odrodzenia: Superman - Ostatnie dni Supermana
Peter J. Tomasi Mikel Janin Doug Mahnke Paul Pelletier Dale Eaglesham Jorge Jimenez Scot Eaton Ed Benes
Komiksowe światy, to dla niewtajemniczonego w temat ,,nie-nerda" niby zwykłe przestrzenie, na których rozgrywają się liczne stereotypowe superbohaterskie historie. Jednakże, dla prawdziwego miłośnika szanującego tego rodzaju popkulturową pasję, który zanurzony jest w komiksowych realiach aż miło, Uniwersa te stanowią potężne, wręcz monstrualne przestrzeni tudzież wymiary – tak rozległe, jak rozległe są granice ludzkiej wyobraźni. A ta, jak wiemy, jest praktycznie nieskończona. Rzeczywistości narracji obrazkowych zatem, to nie tylko Uniwersa, ale już można by rzec ,,meta-światy” – płaszczyzny z setkami, jak nie tysiącami Wszechświatów, z tysiącami postaci i z niezliczonymi możliwościami fabularnymi, wątkowymi; z rozgrywającymi się najróżniejszymi wydarzeniami i momentami bywającymi tak ekstremalnymi, że to fani z kolei bywają bliscy psychicznej katatonii. Gdy się jest fanem komiksu, często jest tak, że nie da się nie reagować dziwacznie, na to co w komiksach się po prostu rozgrywa. I tak można by posługiwać się w tym temacie wieloma przykładami, i ot tak zapytać się ,,które z wydawnictw, tworzące narracje obrazkowe jest tym najbardziej poczytnym, najpopularniejszym i najrozleglejszym, dotykającym każdego aspektu naszego życia". Można by debaty toczyć odnośnie tego, która z marek komiksowych realizuje swe historie w najbardziej uwspółcześniony sposób, gdzie wyraźnie wybija się dialog ze społeczeństwem, a nie tylko ,,miałka, pełna wróżek i cukierków z lukru” opowiastka o superłotrze, który chce zniszczyć ludzkość. Prawdopodobnie na wytłuszczone powyżej pytanie i swego rodzaju zagwozdkę, zarazem tego typu problematykę nie będzie można nigdy jednoznacznie i prosto odpowiedzieć. A jak już tak, nie byłaby to w najmniejszym wypadku jednostronna czy jak najbardziej obiektywna odpowiedź. Jak w życiu, ,,nie ma plusów dodatnich i plusów ujemnych”. Nic nie jest wieczne i idealne, dlatego Uniwersa Komiksowe są takie jakie są: pełne prostych klasycznych dla tego rodzaju opowieści graficznych narracji, postaci, wątków, relacji etc. I tu generalnie pojawia się kontrast: porcja mocnej, spolaryzowanej dawki treści, docenianej przez większość fandomu, i ten fandom przeważnie skupiającej. Wydawnictwo DC Comics jest właśnie taką firma - marką i instytucją. Słynie ono z bardzo specyficznych, mocnych decyzji, polegających nie tylko na urozmaicaniu tego, co i jak ono robi, ale i na wcielaniu w życie zjawiska redefiniowania: odkrywania w tym przypadku wielu historii na nowo, nadawania im zupełnie innego znaczenia. I nie inaczej, Uniwersum DC wykonało, mówiąc łopatologicznie, kawał pierońsko solidnej roboty wokół pewnego eventu i linii wydawniczej: "DC Odrodzenie" i "Droga do odrodzenia". W 2011 roku DC Comics podjęło bardzo ważną decyzję (o czym warto wspomnieć zawsze w kontekście omawiania przełomowych momentów w dziejach wydawnictwa, czy w odniesieniu do narracji łączących ze sobą Wszechświaty/rzeczywistości i ich linie czasowe na jego płaszczyznach),która raz: wzbogaciła Multiversum, dwa: wprowadziła wachlarz nowych rozwiązań wzbogacających przyszłe możliwości narracyjne wydawnictwa, trzy: w konsekwencji dała nie tylko firmie, ale już marce i ikonie popkultury, DC Comics, całą rzeszę nowych czytelników, a cztery: usatysfakcjonowani czytelnicy i fani komiksów sami w sobie stają się napędzającą tę branżę machiną: popyt generuje podaż; i tak działa ten rynek, jak zresztą każdy, bo od najbardziej praktycznej, prostej oceny komiks to przecież czysty biznes. Tak, trochę to smutna prawda, ciernista, cierpka i jak pieprz i sól prawdziwa. Koniec końców zarząd DC doszedł do wniosku, że ich wewnętrznym światom przyda się swoisty restart. Po raz drugi, dekadę temu, po wydarzeniach w komiksowym "Flashpoint – punkt krytyczny", w rzeczywistości Uniwersum, w którym narodził się pierwszy heros w dziejach, Superman, zakotwiczyła nowa Ziemia. W związku z regeneracją DC powstały 52 serie, które nazwano "The New 52", a w Polsce przyjęły określenie "Nowe DC Comics". Nie było już słynnej numeracji zeszytów, która liczyła sobie kilkadziesiąt lat. I tak, jak na ,,czystej karcie", wszystko wraz z pozycją #1 zaczęło swój nowy bieg. To, co zrobiło kierownictwo niezrównanego Uniwersum DC Comics, marki która ma w swoim dorobku tak ikoniczne postacie jak Batman, Joker czy Green Lantern, to to, że dało ono kulturze popularnej w materii komiksu, a także dalszej ich ekspansji, np. do formy licznych adaptacji, naprawdę wiele, wiele dobrego. Fanów dodatkowo przyciągnęła rozpoczęta od nowa numeracja, o której wspomniałem wyżej. Na dobre jednak Multiversum zregenerowało się przy okazji premiery i jego późniejszej realizacji eventu "Convergence"; jak wiemy ,,konwergencja” to inaczej zbieżność, współistnienie. Dlatego też w wydawnictwie, o którym mowa, konwergencja jako proces skończyła się czymś, co można w skrócie skrótów podsumować jako: spotkanie wielu herosów z równoległych Uniwersów i to z różnych metropolii, w celu walki przeciwko wspólnemu wrogowi. Tym wrogiem okazał się Brainiac – cyberbiotyczny, technokratyczny organizm, nazywający się najinteligentniejszą istotą we Wszechświecie. Jego nadrzędnym celem jest zbieranie i katalogowanie informacji o kosmosie. Stąd m.in. określenie, które mu się przypisuje: ,,Kolekcjoner planet”. Zaskakującym – zdecydowanie, to mało powiedziane - było jednak to, że w finale tego cyklu nasi bohaterowie zostali wysłani przez Brainiaca… aby ocalili alternatywne ziemie przed zniszczeniem. Dziwne? Tak! Dla komiksowego geeka doniosłe i bezprecedensowe? Jak najbardziej, w szczególności jeśli jest to ,,zakręcony na punkcie DC Comics wariat”, podobny do mnie – mojego podejścia do tego wydawnictwa. Misja się powiodła. Multiversum jeszcze przed słynnym Kryzysem – fakt "Convergence" i "Flashpoint" są skomplikowane - istniało nadal. Niektórzy herosi tacy jak: Barry, Kara i Hal powrócili na Ziemię, jednakże Kal-El, Lane i ich syn: Jonathan zostali przeniesieni do świata powstałego po Flashpoincie, czyli do Ziemi znanej z "The New 52", gdzie wydarzenia po prostu toczyły się od nowa. Ziemi, która miała już swojego Supermana. I tak oto w realia alternatywnych płaszczyzn, zaraz po wydarzeniach nakreślonych w uwspółcześnionym fabularnie, nowatorsko graficznie zrealizowanym komiksie będącym ,,pomostem” tudzież ,,wstępem” do linii wydawniczej "DC Odrodzenie" pt. "DC – Droga do Odrodzenia: Superman – Clark i Lois", wkracza finał tej krótkiej ,,Drogi” – drugi tom duologii: "Ostatnie dni Supermana". Przeczytanie tej historii jest konieczne – osobiście tak uważam po jej lekturze - jeśli fan za wszelką cenę chce poznać zasady panujące w płaszczyznach narracji "DC Rebirth". Po całości fabuły rozegranej na łamach pierwszego tomu, zawierającego w sobie zarówno coś z akcji, jak i dramatu jednostki, zazębiającego się z dialogiem społecznym, dla mnie są, a dla was "Ostatnie dni" na pewno będą odpowiednio pikantną i doprawioną wisienką na torcie: zlepkiem poruszających momentów, świetnie rysujących emocje towarzyszące Supermanowi… a raczej trzem ,,Kal-Elom” na rozstaju dróg, gdzie finał tej złożonej historii to ciekawie ,,skrojony” cliffhanger, z dobrym startem do cyklu narracji: "Superman", rozpoczynającej się tomem: "Syn Supermana". Peter J. Tomasi, Mikel Janin, Doug Mahnke i pozostali artyści rysunku, tuszu i koloru, pracującym nad tym zeszytami tego wydania, uwydatnili w 80% całej treści graficzno-językowej "Ostatnich dni Supermana" multum dobrych cech i wartości stąd płynących. 20 % zawartości wydania, to taka części komiksu, do której sądzę zaliczają się niechciane skróty fabularne, wydawać by się mogło, wprowadzone w celu dynamizacji całej narracji: przykładowo dostaliśmy prawie 200 stron graficznej opowieści, jednakże okazało się to za mało. Bywały miejsca w wydaniu, gdzie na dwóch stronach, czy następnej kolejnej także, rozmieszczano monstrualne pełne ekstrakcji różnych form energii tła, liczne dynamizowane rysunki, grafiki (walki Supermanów; druga część komiksu),w których dobrze nakreślano onomatopeje – ich fantazyjny kształt, ,,zapisany rodzaj efektu dźwiękowego”, rozmiar na planszy - wszystko to podkreślało moc płynącą z całego wydania; jak to się mówi: jak już coś kończyć, to z przytupem, a ów koniec odnosi się do nieodżałowanego niezwyciężonego męstwa Supermana noszącego niebiesko-czerwony strój. Najważniejsza wartość płynąca z "Ostatnich dni Supermana": nie jest to stricte ,,epicka” klasycznie archetypowa superbohaterska ,,jakaś tam powiastka”. Nie. Jeśli miałbym wybierać ten najważniejszy wyznacznik i cechę, które reprezentują osobliwość, która wpisana jest w ów komiks, byłoby to następujące stwierdzenie: to narracja o niezmierzonej, mitycznej odwadze, wyjściu naprzeciw ogromnej ścianie piętrzących się kłopotów, niesnasek, i wszelkich negatywnych sił i energii, które spływają na ,,Człowieka ze Stali” – kogoś, kto praktycznie… nie ma prawa być rannym, a co dopiero ciężko zachorować, a potem zginąć. To nie jest historia umierającego bohatera; to historia nie umierającego herosa, który świadomość czegoś ostatecznego – nadchodzącej ,,ostatniej godziny” – nie dość, że stawia jej czoła, to zjada ją na śniadanie. I to się nazywa odwaga; Ogniste studnie Apokolips, Walka z Rao, Kryptonowa komora w Argusie, niby kiepskie połączenie, które wyniszczyło tytaniczny organizm Supermana, ale dla niego to nic nadzwyczajnego. Fizycznie cierpi z tego powodu, ale mentalnie wciąż jest wydolny, czuje się jakby tym faktem niewzruszony, wciąż silny, potężny, jak prawdziwy Kal-El. A mowa tu o Clarku, który był wcześniej na tym świecie – prawda, jest to zawiłe, a cała "Konwergencja", a tym bardziej "Droga do Odrodzenia" w Uniwersum DC Comics, skonfundowane i lekko skomplikowane – przed bohaterem ubranym w charakterystyczny czarny kostium, czyli herosem z Kryptona, którego mieliśmy okazję poznać w wydaniu "Lois i Clark". W gwoli ścisłości, trzeci Superman, tym razem wręcz przeładowany słoneczną energią ,,Man of Steel” okazał się Dennym Swanem, kimś zwykłym, powiedzmy człowiekiem ,,trafionym przypadkowo” przez olbrzymią porcję świadomej energii, do której przyczepiła się kopia materiału genetycznego Supermana z Ziemi sprzed wydarzeń duologii "Droga do Odrodzenia" i - jeśli naprawdę dobrze rozumuję – "Flashpointu". Denny został niniejszym solidnie nakreślony – jako motyw przewodni, który sprawił w końcu, że wszyscy ,,Supermanowie” zbiegli się w tej historii w jednym momencie. Choć i los Swane’a nie jest do końca ostateczny, jak i cała niniejszym omawiana i recenzowana historia, bo w końcu to ,,pomost” do "DC Rebirth", to zdecydowanie była ona warta uwagi. Ci co nie są przekonani, niech spojrzą na komiks chociażby przez pryzmat szaty graficznej; jest ona co najmniej bombastyczna!
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na84 lata temu
Deadpool: Grzech pierworodny Gerry Duggan
Deadpool: Grzech pierworodny
Gerry Duggan Brian Posehn Scott Koblish John Lucas
Obecna seria Deadpoola bardzo mi pasuje, choć do ideału jej daleko. Lubię jednak ją o wiele bardziej niż "Deadpool Classic", która zwyczajnie mnie nuży. W ostatnim odcinku nasz Najemnik z nawijka w końcu stanął (po raz kolejny) na ślubnym kobiercu, a jego wybranką okazała się Królowa Mroku. Nie jest to w smak Draculi, któremu nasz heros podjumał małżonkę, zatem wojna z wampirami trwa w najlepsze. Tymczasem Agentka Preston odkrywa, że Deadpool ma córkę. Zaczyna się prawdziwa masakra w walce o małą Eleanor, bowiem wielu wrogów naszego zamaskowanego herosa ma wobec niej plany. Jeśli ktoś czytał serię od początku, to fakt posiadania przez Deadpoola potomstwa raczej nie zaskoczył. Z pewnością wielu pamięta ponętną Carmelitę z trzeciego tomu, gdzie nasz heros "współpracował" z Bohaterami do wynajęcia. To właśnie wtedy pojawiła się piękna Carmelita, z którą nasz bohater spędził namiętne chwile po tym jak ją uratował. Owocem ich bardzo krótkiej znajomości jest właśnie Eleanor, która okazuje się być cenna dla wielu ludzi. Wychowana przez przybranych rodziców, trafia w sam środek wojny gdy odnajduje ją agentka Preston, prowadząca śledztwo w tej sprawie. W komiksie mamy niejako dwie ścieżki fabularne. Poważniejszą z udziałem Preston i innych agentów S.H.I.E.L.D. oraz bardziej wesołą gdzie Deadpool wraz z pomocą Deazzler - mutantki z przeszłości będącą piosenkarką disco - rozwala na skalę masową wampiry. Oczywiście w pewnym momencie obie te ścieżki się łączą, ale trochę trwa nim do tego dojdzie. Zresztą wtedy inicjatywę przejmuje nasz tytułowy "heros" robiąc tak ogromny rozpierdziel, że miejscami krew wylewa się z komiksu hektolitrami. Z drugiej strony to pasuje do samej fabuły jak i ogólnej koncepcji Deadpoola. Jeśli idzie o część humorystyczną to jej tutaj nie brakuje. Widać ją mocno przy Dazzler oraz w scenach gdy Deadpool rusza na odsiecz swej córce. Zresztą w tym drugim wypadku nawet agentka Preston ma sporo do powiedzenia. Jej uwagi bywają kąśliwe i nieraz można się z tego powodu uśmiać. Jeśli zaś idzie o cały główny nurt fabularny to poprowadzono go bardzo dobrze. Co ciekawe znalazło się tu miejsce na kilka wątków dramatycznych oraz naprawdę mocne zakończenie. To sprawia, że całość nie zostaje zepchnięta tylko do roli masakry złych bandziorów przez tych dobrych, a wnosi coś wartościowego, w pewnym sensie, do całej serii. Jeśli idzie o rysunek to tutaj jest bez zmian. Nadal ciekawy, kolorowy, ale przy tym nie męczący oczu. Sceny wizji jakich doznaje Preston i jej towarzysz narysowano w innym stylu, co czytelnikowi łatwiej pozwala wyczuć ich atmosferę. Siódmy album Deadpoola jest naprawdę udany. Dzięki niemu miło odpocząłem od serii "Deadpool Classic", która jak na razie zaczyna coraz bardziej męczyć. Tu mam wszystko czego tam mi brakuje. Wredny humor, sporo przemocy, ciekawą fabułę i zwariowanego głównego bohatera.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
Amazing Spider-Man: Preludium do Spiderversum Christos Gage
Amazing Spider-Man: Preludium do Spiderversum
Christos Gage Dan Slott Humberto Ramos Adam Kubert Giuseppe Camuncoli
Może kogoś zainteresuje zbiorcza recenzja Szczęście Parkera i Preludium do Spiderversum ;) Fani Spider-Mana śledzący przygody herosa w serii The Superior wiedzą, że ostatni tom – Lud Goblinów – zakończył jedną z najcięższych przygód w życiu Petera Parkera, której rozległe konsekwencje widzimy w kolejnym cyklu wydanym pod szyldem Egmonta – Amazing Spider-Manie. Dwa pierwsze albumy z najnowszej serii – Szczęście Parkera i Preludium do Spiderversum – to łącznie zbiór kilkudziesięciu zeszytów przedstawiających w miarę spójną historię, ale zahaczającą o wiele mniejszych wątków… naprawdę wiele. W konsekwencji przejście pomiędzy pierwszym a drugim zeszytem jest na tle “pokręcone”, że bez jakiejkolwiek znajomości poprzednich numerów, a zwłaszcza The Superior Spider-Man #4: Zło konieczne, Preludium do Spiderversum będzie mało zrozumiałe. Nieco lepiej jest ze Szczęściem Parkera, gdzie znajomość wcześniejszych tomów nie jest konieczna. Historię Spider-Mana w The Amazing zaczynamy dość nietypowym zwrotem akcji, otóż okazuje się, że Peter Parker to nie jedyny człowiek, który otrzymał pajęcze moce (zainteresowanych wątkiem skąd się dowiedział, odsyłam do albumu Orginal Sin – Grzech pierworodny: Who shot the Watcher?). Na scenie pojawia się Silk, mająca swoją smutną historię i bedąca kobiecym odpowiednikiem Człowieka-Pająka. W Szczęściu Parkera Dan Slott (scenariusz) skupił się na ukazaniu przyziemnej egzystencji Petera. Chłopak mierzy się z nowym życiem, które otrzymał w spadku po Otto. Złoczyńca, dzięki swojemu geniuszowi i sprytowi, stworzył własną firmę; ta stała się pionierem w opracowywaniu technologii dla Spider-Mana. Teraz wszystko należy do protagonisty, problem w tym, że niewiele wie na temat zarządzania firmą, to technologia Octaviusa również pozostaje mu obca. Jak łatwo sobie wyobrazić, taka sytuacja generuje aż za dużo nowych problemów. Do tego doszli starzy zawistni wrogowie. Znacznie ciekawszy jest wątek Silk, śledzimy bowiem jej aklimatyzację w Nowym Jorku. Do tego niezdrowy pociąg do Parkera i pierwsze próby ratowania miasta generują kolejne problemy. Wątek Spider-Woman jest kontynuowany także w Preludium do Spiderversum, jednak tam jest poboczną historią. W drugim albumie z serii Amazing Spider-Man wydarzenia skupiają się głównie na Otto Octaviusie, a dokładniej rozwijają jego przygodę z albumu The Superior Spider-Man #4: Wieczne Zło, gdzie zamienił się miejscami ze Spider-Manem z 2099 roku. Co znalazł w nowym świecie? Nic dobrego. Szybko przekonuje się, że coś ściga Spider-Manów z różnych alternatywnych Ziemi. Potężna istota przemierza czas i przestrzeń, aby wysysać życie z Pajęczych Totemów, a co gorsza nie tylko ona. Całość na stronie Wypowiemsie.pl: http://wypowiemsie.pl/amazing-spider-man-1-2-szczescie-parkera-preludium-do-spiderversum/
WypowiemSię - awatar WypowiemSię
ocenił na66 lat temu
Anihilacja Tom 2 Keith Giffen
Anihilacja Tom 2
Keith Giffen Simon Furman
https://www.facebook.com/KsiazkiIlubCzasopisma Na drugi tom składają się historie trzech, bardzo różnych bohaterów, stawiających czoła Fali Anihilacji, niszczącej kolejne światy. Najpierw towarzyszymy Srebrnemu Surferowi, dawnemu heroldowi niszczyciela światów Galactusa, w zmaganiach z łowcami chcącymi ująć go żywego. Moc jaką obdarzył go Galactus, a także innych swoich heroldów, ma zostać wykorzystana do zasilenia potęgi niszczycielskich insektów pod wodzą potężnego Annihilusa. Jak to w komiksach bywa jedna potęga gromiona jest przez inną, a niepewne sojusze i trudne moralnie wybory piętrzą się niewyobrażalnie. Kolejna historia to opowieść o łączącym w jednej osobie moce Fantastycznej Czwórki Super-Skrullu - wojowniku wyklętym przez swoją rodzimą rasę. Aby odzyskać honor i uznanie swoich pobratymców, pomścić miliardy istnień zabitych przez żołdaków Annihilusa, a także zapobiec śmierci swojego syna rusza do boju, który może przynieść jedynie zagładę. Natomiast w trzeciej części trafiamy na planetę Godthab, by tam w samym sercu intrygi usnutej przez ucznia Stwórcy Światów Gloriana, poznać historię kolejnego wyrzutka. W sidła tejże trafia Ronan, wygnaniec, niesłusznie oskarżony banita - kolejna postać z supermocami pragnąca zemsty i odkupienia. Ronan staje do walki nie z kim innym jak z wychowankami samego Thanosa - Nebulą i Gamorą oraz Falą Anihilacji, która wyczuwszy ogromną energie do pochłonięcia, pojawia się na planecie. Wspomniane trzy historie łączy motyw zemsty oraz walki, z często bardzo różnych pobudek, z armadą Annihilusa. Trzej bohaterowie, Srebrny Surfer, Super-Skrull i Ronan to niezwykle potężne istoty, które z różnych powodów są wyrzutkami, odszczepieńcami poszukującymi odkupienia, oczyszczenia, a w końcu zemsty. I to właśnie jest świetne w tym komiksie, każdy z bohaterów jest inny, działa na podstawie odrębnych motywacji, mierzy się jednak z tymi samymi zmorami, by wreszcie stanąć do walki o wszystko z Falą Anihilacji. Każda z historii utrzymana jest w innej stylistycznie formie, i o ile fragmenty opowieści Srebrnego Surfera i Ronana bardzo mi odpowiadają, rysunki są dynamiczne, kreska lekko rozwibrowana, kolory brudne oddające powagę wydarzeń, to część Super-Skrulla ze swoimi nasyconymi barwami i kreską, której tak nie lubię, odznaczała się znacząco, w negatywnym sensie. Zupełnie nie przemawia do mnie ten styl rysowania, który tu zapodał Gregory Titus. Co jednak ciekawe pod względem scenariusza to właśnie Super-Skrull najbardziej mi się podobał! I piszę to z ciężkim sercem jako fan Srebrnego Surfera. Dziwny dysonans między świetnym scenariuszem, wartką akcją, a nieprzemawiającymi do mnie rysunkami wywołała u mnie ta opowieść. Zasadniczo cały album warty przeczytania. https://ksiazkiilubczasopisma.blogspot.com/2019/05/fala-anihilacji.html
GrzegorzIgnacy - awatar GrzegorzIgnacy
ocenił na76 lat temu
Uniwersum DC – Odrodzenie Geoff Johns
Uniwersum DC – Odrodzenie
Geoff Johns Ethan Van Sciver Ivan Reis Gary Frank Phil Jimenez
Po ten tom sięgnąłem bardziej z przymusu niż czystej ciekawości, bo bez jego lektury nie mógłbym operować za bardzo w nowych komiksach z Batmanem. DC Odrodzenie to nowa linia czasowa dla całego uniwersum, któremu ktoś skradł... czas. Dosłownie, bowiem bohaterowie nie pamiętają tego co wydarzyło się przez blisko dekadę. W efekcie tego zdarzenia, zainicjowanego w "Punkcie Krytycznym", czy też zaraz po nim, wiele sojuszy i małżeństw nie zostało zawartych. Zmieniło to zupełnie obraz świata, wymazując z pamięci herosów pewne wydarzenia oraz osoby. Jedynym człowiekiem, który wie co się stało i kto dopuścił się takiego występku jest Wally West, znany ongiś jako Kid Flash. Uwieziony w poza czasem i przestrzenią, stara wydostać się z Mocy Prędkości, nim ta go pochłonie na wieczność. Jednak nadrzędnym jego celem, nie jest ratowanie własnej skóry, a przekazanie tym co zapomnieli, że grozi im straszliwe niebezpieczeństwo. Pytanie tylko, czy ma dość czasu, aby ich ostrzec? DC Odrodzenie jest swoistym przejściem do nowej linii czasowej, dla całego uniwersum. Dodatkowo łączy w sobie trzy uniwersa należące do DC Comics, ale których bohaterowie nigdy wcześniej się nie spotkali. Album robi to w bardzo prosty i sensowny sposób, streszczając kluczowe wydarzenia z komiksów dziejących się w Nowym DC Comics, zamykając definitywnie tamto uniwersum i dając drogę Odrodzeniu. Czysto teoretycznie wystarczy lektura tego albumu, aby nowy czytelnik połapał się w całym zawirowaniu wydarzeń wystarczy lektura tego albumu oraz zamieszczonego w nim posłowia. Szczególnie to ostatnie rozwiewa u takiej osoby wiele wątpliwości. Niemniej, aby móc w pełni pojąć całą sytuację absolutnie potrzeba znać Punkt krytyczny, Wojnę Darkseida, Kryzys na nieskończonych ziemiach oraz całą linię Supermena z Drogi do Odrodzenia. Już pierwsze trzy albumy rozwiewają tonaż niedomówień, a przy tym wiele spraw naświetlają na nowo, tłumacząc czytelnikowi miedzy innymi rolę Westa. Warto też znać serię Strażnicy, lub chociaż film nakręcony na podstawie komiksu, bo wnosi to bardzo dużo do lektury tego albumu. Jest to wyraźnie zaznaczone w posłowiu, zatem nim przystąpimy do Odrodzenia, lepiej sięgnąć do tamtego źródła. Zresztą w przypadku Punktu Krytycznego, też warto obejrzeć film animowany, tak samo jak inne związane z Batmanem i Flashem. Wtedy nawet brak lektury wcześniej wymienionych komiksów sporo nam rozjaśni w głowach i pozwoli pełniej odebrać fabułę Odrodzenia. To co jednak jest plusem w samym komiksie, to nowe możliwości na tworzenie relacji pomiędzy poszczególnymi postaciami. Cały projekt zapowiada się interesująco, daje olbrzymie możliwości nowym scenarzystom i w pewnym stopniu restartuje serię. Oczywiście nie chcę chwalić dnia przed zachodem słońca, ale jest szansa na otrzymanie w przyszłości naprawdę ciekawych albumów. Szczególnie z Flashem, Batmanem i Supermenem w rolach głównych. Czas pokaże co z tego wyjdzie, jednak jestem dobrej myśli.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na63 lata temu
Droga do Odrodzenia: Superman - Lois i Clark Dan Jurgens
Droga do Odrodzenia: Superman - Lois i Clark
Dan Jurgens Lee Weeks Neil Edwards
Historia „Flashpoint – Punkt krytyczny” z 2011 r. zaowocowała restartem uniwersum DC w ramach Nowego DC Comics. Jedną z postaci, które dotknął zupełny restart był Superman. Nowa wersja spotkała się jednak z negatywnym przyjęciem wśród wielu czytelników. Postanowiono więc przywrócić bardziej tradycyjną inkarnację tego herosa w wyniku niewydanej w Polsce historii „Convergence”. Omawiany tu komiks to zbiorcze wydanie ośmionumerowej miniserii. Głównym bohaterem jest Superman, który przybył tu wraz ze swoimi najbliższymi z innej wersji Ziemi, która została zmieniona przez wspomnianą wcześniej historię „Flashpoint”. W nowym świecie już działa jedna wersja Człowiek ze Stali, więc bohater pod zmienionym nazwiskiem mieszka razem ze swoją żoną i synkiem na prowincji. Po paru latach jednak kłopoty docierają także na ich próg. Komiks ten może być bardzo bliski osobom, które czytały komiksy superbohaterskie w latach 90. z paru powodów. Po pierwsze, wraca tu właśnie ta wersja Supermana, która występowała w tytułach wydawanych przez TM-Semic. Po drugie, bohater tutaj dorósł, ustatkował się i założył rodzinę. Prawdopodobnie czytelnicy po upływie paru lat są w stanie identyfikować się bardziej z taką wersją postaci niż z wiecznym kawalerem (polskie komiksy wówczas nie zdążyły jeszcze przedstawić ślubu tego bohatera). Po trzecie, scenarzystą jest tutaj Dan Jurgens, który stworzył fabułę dla wielu komiksów z tym bohaterem w latach 90. Zresztą pojawia się tu też nawiązanie do stworzonej przez niego i cenionej przez wiele osób historii „Rządy Supermanów”. Bardzo mocnym elementem komiksu jest wątek rodziny. Nie są to jedynie osoby w opałach, ale postacie, które mają własne charaktery i potrafią same się obronić. Podobało mi się, że Lois walczy tu z przestępczością, ale nie siłą, lecz za pomocą swoich zdolności dziennikarskich. Jej związek z Supermanem jest tu bardzo wiarygodny i naprawdę czuć chemię między nimi. Z kolei młody Jonathan to typowy dzieciak, który jest przeuroczy, ale zadaje kłopotliwe pytania i być może rodzice będą musieli w końcu wyjawić mu prawdę. Przy czym nie jest to też idealna rodzina – widzimy, że istnieją tu sekrety, które małżonkowie przed sobą ukrywają. Interesującym motywem był też pomysł na bohatera w ukryciu. Superman stara się niepotrzebnie nie ingerować w losy nowego świata. Obserwuje wszystko z ukrycia i wkracza do akcji, kiedy jest to absolutnie niezbędne. Przy czym nie sprowadza się to wyłącznie do obicia przeciwnika, ale też stara się autentycznie pomóc antagonistom – widać, że jest to odpowiedzialny i altruistyczny bohater. Miło też było zobaczyć, że stara się on zapobiec pewnym tragediom znanym z poprzedniej wersji Ziemi. Szkoda jednak, że nie wpleciono więcej nawiązań do wcześniejszych komiksów. Dobrze też, że nie zapomniano o tym, co dzieje się z resztą uniwersum i wydarzenia z serii „Superman” mają tutaj również swoje reperkusje. To, co niestety psuje ten komiks, to nieciekawi antagoniści. Najbardziej rzuca się w oczy pewien telepata, który zachowuje się w bardzo przerysowany sposób i po pewnym czasie staje się dosyć nieciekawą postacią. Na dodatek został wprowadzony dopiero w tej miniserii, więc nic o nim nie wiadomo i nie stoi za nim jakaś większa historia. Drugim superłotrem tej opowieści jest mężczyzna w nowoczesnej zbroi, którego rola sprowadza się wyłącznie do chłopca do bicia. Od biedy można tu dostrzec pewną krytykę współczesnych mediów i zwrócić uwagę, że w sumie był on tu bardziej ofiarą, ale jest to też już bardzo ograny chwyt. Trzecim antagonistą miała być zapewne pewna wojowniczka z kosmosu, ale to też bardzo oklepany motyw kosmicznej amazonki, z którego nie wynika nic ciekawego. Pojawiają się też zbiry nasłane przez Intergang, ale są to typowi bezimienni gangsterzy. Interesująca jest za to pewna postać, które może, ale nie musi się stać superzłoczyńcą – do końca tomu jego motywacja nie jest całkowicie wyjaśniona. Za rysunki odpowiada tutaj paru twórców. Przede wszystkim jednak czytelnikom przyjdzie tu podziwiać prace Lee Weeksa znanego już w Polsce z komiksu „Spider-man – Splątana Sieć – Dżentelmeńska umowa”. Podobało mi się, że Lois i Clark w jego interpretacji są wyraźnie starszymi osobami niż we wcześniejszych komiksach – widać tu pewne zmarszczki czy inną budowę ciała. Niestety artysta czasami o tym zapomina i niezamierzenie ich odmładza. Bardzo klimatyczny jest za to kostium Supermana, który może kojarzyć się trochę z tym ze wspominanej już historii „Rządy Supermanów”. Czasami niestety widać u tego artysty pewne niepotrzebne uproszczenia i brak szczegółów, które sprawiają, że historia nie wygląda estetycznie. Reszta rysowników w większości rysuje na spółkę z Weeksem, więc ciężko coś powiedzieć o ich indywidualnym stylu. Wyjątkiem jest Neil Edwards, który samodzielnie zajął się rozdziałem piątym. Rysuje on trochę bardziej sztywno, a jego ostra kreska sprawia, że postacie wyglądają mniej naturalnie. Jednakże nie przeszkadza to w scenach akcji. Muszę pochwalić polskie streszczenie na początku tomu. Świetnie przybliż koncept wieloświatu, a także omawia wydarzenia z historii „Convergence”. Szkoda tylko, że pomija się tu wydarzenie z serii „Superman”, które ma tutaj wpływ na fabułę. Polecam ten komiks osobom, które tak jak ja mają sentyment do historii o Supermanie z lat 90. Pomimo pewnych niedociągnięć to bardzo dobra opowieść.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na77 lat temu
Grzech Pierworodny: Thor i Loki - Dziesiąty Świat Lee Garbett
Grzech Pierworodny: Thor i Loki - Dziesiąty Świat
Lee Garbett Jason Aaron Simone Bianchi Al Ewing
Chyba powinienem ograniczyć czytanie wiki dla większego kontekstu. Sama historia jest zrozumiała sama przez sie, ale moja wcześniejsza wiedza i doczytywanie na wiki dobrze uzupełniają. Przez to, choć wydaje mi się, że dostajemy niezbędne informacje, to nie jestem absolutnie tego pewny. Sama historia ma fajne momenty, a także wpisuje się w kontinuum runu Aarona. Mimo tego wciąż nie wiemy, czemu Thor przestanie się godny. No i ciekawe w chronologii jest to, że adaptacja i inspiracja Aarona nie idzie tylko w kierunku filmów, ale też w drugą stronę albo to bardziej skomplikowane. Bo chyba Thor 2 to 2013, a ta wojna światów z Malekithem to gdzieś 2014. Nie wiem jak wygląda rozpisywanie tego z obu stron, ale może zainspirowali się początkiem tylko. Who knows? Poza tym ten komiks zachęcił mnie/przypomniał o łuku fabularnym Kid Loki i że bym przeczytał. Teoretycznie Original Sin jest w ramach Trylogii Kid Lokiego w trakcie 3 części, więc będę miał mniej do czytania. O ironio po polsku wydano tylko tą 3 część jego opowieści jako Loki. Agent Asgardu, wcześniejsze rzeczy o nim to tylko jego geneza i prolog w finale Dark Reign. Akurat czytam też FF Hickmana i oni też są w podobnym okresie. Powoli lecz nieubłaganie zbliżam się do współczesnego kontinuum (-Ultimate Universe). No i może, żeby było więcej o samym komiksie. Jak zwykle okładka trochę ma mało wspólnego z treścią komiksu, ale jej pełna wersja (jest szersza) jest lepsza niż wycinek widoczny wyżej. No i oczywiście spoileruje, choć w sam komiks też od razu nam mówi kto kim jest, po prostu bohaterowie niekoniecznie. Jesteśmy trzymani w napięciu, bo niestety to wszystko machinacje Starego Lokiego, co z drugiej strony daje nadzieję, że przyszłość widziana wcześniej u Aarona nie nastąpi.
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na64 miesiące temu
Moon Knight: Z martwych Warren Ellis
Moon Knight: Z martwych
Warren Ellis Declan Shalvey
PAN KNIGHT Warren Ellis – no ten gość umie, jak mało kto. A jak coś robi, to robi tak, jak chce i ile chce. Szczególnie w superhero, do którego zagląda często, ale na krótko. Dłuższych runów w tych ramach w zasadzie prawie nie miewa, siada do jakiejś serii, bo ma pomysł (albo może dobrze płacą),machnie cztery zeszyty („Thor”),sześć („Iron Man: Extremis”),czasem kilkanaście („Batman”, „Astonishing X-Men”),a czasem jeden. I tyle. No i dobrze, bo dzięki temu nie rozmienia się na drobne, serwuje samo gęste i konkret. I tak zrobił z Moon Knightem. Otworzył nową serię z nim, napisał sześć zeszytów i oddał to w ręce innych. I te jego pierwsze sześć zeszytów to po polsku mamy dwa razy, w różnych wydaniach, pozostałe już tylko raz. Tych pozostałych nie czytałem, ale to, co serwuje nam Ellis poznać warto i to jeszcze jak. Na tom składają się dwie historie. Pierwsza to klasyka, gdy wrogowie pewnego wilkołaka wynajmują Moon Knighta by zajął się włochatym. No i zaczyna się ich walka. Druga opowieść to rzecz bardziej współczesna. Moon Knight to antybohater ścigany przez prawo, ale jako Pan Knight stanowi czasem pomoc dla policji, która przymyka oko na jego faktyczną tożsamość. No i tak działa, zajmując się kolejnymi bandytami – a to rzeźnikiem, mordującym tylko silnych mężczyzn, to tajemniczym snajperem strzelającym do ludzi, czy wreszcie… duchami punków. Ale do czego go to doprowadzi? I co jeszcze odkryje? http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2024/01/moon-knight-owca-znany-moon-knightem-z.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na72 lata temu

Cytaty z książki Wolverine - Jason Aaron kolekcja, tom 1

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wolverine - Jason Aaron kolekcja, tom 1