Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków

Okładka książki Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków autora Robert Kuwałek, Dariusz Libionka, 9788362816101
Okładka książki Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków
Dariusz LibionkaRobert Kuwałek Wydawnictwo: Państwowe Muzeum na Majdanku powieść historyczna
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Data wydania:
2013-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-01-01
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362816101
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków

Średnia ocen
7,3 / 10
7 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków

Sortuj:
avatar
169
152

Na półkach:

Są niemieckie obozy, o których wiemy bardzo dużo. Cały świat zna takie nazwy jak Auschwitz czy Stutthof. Wiedzę o ich funkcjonowaniu, więźniach, oprawcach, regulaminach itp czerpiemy z dwóch głównych źródeł: z zachowanych niemieckich dokumentów i z relacji świadków. Jeśli chodzi o obozy koncentracyjne, to powojenni śledczy mieli do dyspozycji setki lub nawet tysiące świadków. W przypadku obozów zagłady, świadków praktycznie nie było. Bełżec przeżyło dwóch mężczyzn. Ich relacje i relacje świadków, którzy widzieli obóz z oddali składają się na wyjątkową książkę, której drugie wydanie właśnie trafiło do księgarń.

„Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach świadków” to książka koszmarnie brutalna w swojej beznamiętności. Najwięcej o piekle niemieckiego obozu, w którym zamordowano ogromną liczbę żydów (od pół miliona do dwóch milionów, choć historycy bliżsi są tej pierwszej wartości) mówił i pisał lwowski przedsiębiorca, jeden z największych przed wojną producentów mydła Rudolf Reder. Spędził on w obozie kilka miesięcy pracując jako mechanik, zdun, grabarz. Udało mu się uciec w listopadzie 1942 roku. Do końca wojny ukrywał się u swojej polskiej gosposi, później wyjechał z kraju. Jego opowieść jest przerażającym świadectwem koszmaru. Reder z precyzją opowiadał o tym, jak na rampę obozu wjeżdżały pociągi pełne nagich żydów obojga płci, jak więźniowie byli od razu po przyjeździe rozdzielani, goleni do gołej skóry i wciskani na siłę do komory gazowej. Po dwudziestu minutach komora była otwierana, a martwe ciała wyciągane i przewożone do olbrzymich zbiorowych mogił zlokalizowanych nieopodal. Wszystko to odbywało się przy głośnych dźwiękach obozowej orkiestry, która miała zagłuszać dochodzące z komory jęki i błagania o litość.

Drugim świadkiem, któremu udało się uciec z obozu był Chaim Hirszman. Był on w ostatniej grupie więźniów wywożonych po zamknięciu Bełżca do Sobiboru. Udało mu się wyrwać deskę z podłogi wagonu i uciec. Dołączył do oddziału partyzanckiego Armii Ludowej, a po wejściu Rosjan zaangażował się w struktury Polski Ludowej w szeregach Urzędu Bezpieczeństwa. Nie był jednak zbyt gorliwym i aktywnym ubekiem, był źle oceniany przez przełożonych i finalnie na własną prośbę odszedł ze służby. W marcu złożył zeznania dotyczące obozu. Krótkie, lakoniczne. Miał je dokończyć następnego dnia, ale wieczorem do jego domu weszło kilku nastolatków w polskich mundurach. Został przez nich zastrzelony, być może ze względu na jego pracę dla UB. W książce są zeznania Hirszmana, ale także jego żony - Poli, która opowiedziała to, co usłyszała na temat Bełżca od męża.

Niestety, równie przerażające są zeznania Polaków, którzy mieli świadomość tego, co się dzieje w ukrywanym przez Niemców za parawanem zieleni obozie. Polscy świadkowie byli mieszkańcami Bełżca i pracownikami kolei obsługującymi ostatni przystanek przed obozem. Dalej już pociąg jechał wyłącznie z niemiecką załogą. W tej części książki są również „Sprawozdania z wyników dochodzenia w sprawie Obozu Śmierci w Bełżcu”. Obok koszmaru, który opowiadał już Rudolf Reder, pojawia się teraz drugi: obraz terenu obozu przekopanego przez „poszukiwaczy złota”. Fragmenty ciał, włosów, żydowskich relikwii. Niemcy już od wiosny 1943 roku próbowali ukryć swoje zbrodnie. Rozebrano budynki obozowe, zasadzono drzewa. Ktoś jednak uznał, że to za mało, więc rozkopano wszystkie zbiorowe mogiły, sprowadzono na teren obozu specjalny dźwig, którym wyciągano ciała i przez wiele tygodni palono je na specjalnych, zbudowanych z kolejowych szyn rusztach. Kości były mielone w specjalnym młynie, a popiół rozsypywano w okolicy. O tym także opowiadają świadkowie.

O niemieckich obozach można pisać na wiele sposobów. Najgłośniej o prawdę krzyczą wspomnienia byłych więźniów, najkonkretniej przemawiają opracowania naukowe. Obie formy są jednak w pewnym sensie kompletne, zamknięte. Czytając zeznania świadków, składane tuż po wojnie, dostajemy relacje z różnych punktów widzenia. Książka „Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach świadków” zawiera oczywiście także komentarze i przypisy przygotowane przez ekspertów z Muzeum na Majdanku, ale ostateczny obraz musimy ułożyć sobie sami. I chyba właśnie dlatego ta książka jest tak przerażająco mocna.

Są niemieckie obozy, o których wiemy bardzo dużo. Cały świat zna takie nazwy jak Auschwitz czy Stutthof. Wiedzę o ich funkcjonowaniu, więźniach, oprawcach, regulaminach itp czerpiemy z dwóch głównych źródeł: z zachowanych niemieckich dokumentów i z relacji świadków. Jeśli chodzi o obozy koncentracyjne, to powojenni śledczy mieli do dyspozycji setki lub nawet tysiące...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1058
207

Na półkach: , ,

Clou tego dokumentu to bez wątpienia najbardziej znane świadectwo z bełżeckiego obozu śmierci - zeznanie Rudolfa Redera, dotąd publikowane dwukrotnie: w roku 1946 (Wojewódzka Żydowska Komisja Historyczna, Kraków) oraz w roku 1999 (Judaica, Kraków). Zadaniem Redera w Bełżcu był transport i grzebanie zwłok, choć on sam uważał się tam za "złotą rączkę". Te wszechstronne zdolności miały okazać się pomocne przy jego ucieczce. Do jednej ze zleconych mu prac potrzebna była ocynkowana blacha. W celu jej zdobycia Reder uzyskał przyzwolenie na wyjazd do Lwowa, a tam zbiegł, gdy eskorta udała się na obiad, pozostawiając z nim w aucie zaledwie jednego esesmana, który... usnął. Reder ukrywał się w okupowanym Lwowie, a po wojnie przeniósł się do Krakowa. W jego kilkukrotnie uzupełnianych zeznaniach z lat 1945-46 wskazywano na liczne kontrowersje i rozbieżności (dotyczące m.in. obsady obozu, nigdzie nieudokumentowanej wizytacji Himmlera, zawyżonej liczby ofiar, wielkości komór gazowych czy też osobistego doglądania silnika wytwarzającego spaliny, które uśmiercały ofiary Bełżca; znamienny jest również fakt, iż Reder w momencie przyjazdu do obozu miał ponad 60 lat, a jednak został wybrany do Sonderkommando). Nie wiadomo na ile podjęte przez władze i różne organizacje próby sprecyzowania tych informacji (mające głównie na celu ujęcie i osądzenie odpowiedzialnych za bełżecką machinę śmierci) czy dodatkowych wyjaśnień (mogły być one powrotem do kolejnych, bolesnych wspomnień) wpłynęły na to, że Reder postanowił usunąć się w cień - przyjął nazwisko żony (Robak),wyjechał do Izraela, a później osiadł na stałe w Kanadzie (tu "zniknął" tak skutecznie, że nie są znane ani jego dalsze losy ani data śmierci).

Nie mniej intrygująco jawi się sylwetka Chaima Hirszmana, drugiego ocalałego więźnia Bełżca. W zasadzie jego informacje nie wnoszą nic odkrywczego (w świetle wiedzy, którą mamy dzięki Rederowi vel Robakowi) i, nawet uzupełnione o (zasłyszane od Hirszmana) relacje jego żony Poli, są jedynie szczątkowe. Dlaczego? Hirszman zdążył złożyć tylko jedno krótkie zeznanie. Na drugi dzień już nie żył. Zmarł od ran postrzałowych z rąk zamachowców wywodzących się z ruchu "WiN". Ile z tym miała wspólnego jego ubecka przeszłość, raczej już się nie dowiemy.

Nie ulega wątpliwości, że jest to ważna publikacja. Nie tylko przytacza relacje, które z dużą dozą prawdopodobieństwa można nazwać relacjami z pierwszej ręki (na plus liczne i obszerne przypisy, często prostujące niektóre informacje),ale i również wzbogacona jest o cenne archiwalia z lubelskiego IPN-u w postaci protokołów oględzin miejsca po byłym obozie zagłady czy kilkudziesięciu zeznań miejscowej ludności (1945-46). Z tych ostatnich dowiemy się niezwykle ważnej rzeczy. W Bełżcu ginęli nie tylko żydzi. Ginęli również chrześcijanie - Polacy "polityczni" i Polacy ukrywający żydów.

Clou tego dokumentu to bez wątpienia najbardziej znane świadectwo z bełżeckiego obozu śmierci - zeznanie Rudolfa Redera, dotąd publikowane dwukrotnie: w roku 1946 (Wojewódzka Żydowska Komisja Historyczna, Kraków) oraz w roku 1999 (Judaica, Kraków). Zadaniem Redera w Bełżcu był transport i grzebanie zwłok, choć on sam uważał się tam za "złotą rączkę". Te wszechstronne...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

87 użytkowników ma tytuł Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków na półkach głównych
  • 66
  • 17
  • 4
20 użytkowników ma tytuł Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków na półkach dodatkowych
  • 7
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków

Inne książki autora

Okładka książki Zagłada Żydów. Studia i Materiały vol. 15 R. 2019 Barbara Engelking, Jacek Leociak, Dariusz Libionka, Alina Skibińska
Ocena 7,0
Zagłada Żydów. Studia i Materiały vol. 15 R. 2019 Barbara Engelking, Jacek Leociak, Dariusz Libionka, Alina Skibińska
Okładka książki Zagłada Żydów. Studia i Materiały vol. 8 R. 2012 Barbara Engelking, Jan Grabowski, Jacek Leociak, Dariusz Libionka, Alina Skibińska
Ocena 4,0
Zagłada Żydów. Studia i Materiały vol. 8 R. 2012 Barbara Engelking, Jan Grabowski, Jacek Leociak, Dariusz Libionka, Alina Skibińska
Okładka książki Zagłada Żydów. Studia i Materiały vol. 7 R. 2011 Barbara Engelking, Jan Grabowski, Jacek Leociak, Dariusz Libionka, Alina Skibińska
Ocena 4,0
Zagłada Żydów. Studia i Materiały vol. 7 R. 2011 Barbara Engelking, Jan Grabowski, Jacek Leociak, Dariusz Libionka, Alina Skibińska
Dariusz Libionka
Dariusz Libionka
Polski historyk, doktor habilitowany nauk społecznych, profesor nadzwyczajny w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. Absolwent KUL. Był pracownikiem naukowym lubelskiego oddziału IPN. Pracował jako adiunkt w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Jest członkiem Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN. Szef działu naukowego Państwowego Muzeum na Majdanku. Redaktor naczelny rocznika naukowego Zagłada Żydów. Studia i Materiały, wydawanego przez Centrum Badań nad Zagładą Żydów. Publikował m.in. w czasopismach: "Dzieje Najnowsze", "Kwartalnik Historii Żydów", "Karta", "Polska 1944/1945-1989", "Yad Vashem Studies".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Krwawa środa. 3 listopada 1943 w pamięci świadków Kamila Czuryszkiewicz
Krwawa środa. 3 listopada 1943 w pamięci świadków
Kamila Czuryszkiewicz Beata Siwek - Ciupak
Książka przedstawia zbiór relacji świadków dnia 3 listopada 1943 roku. Tego dnia na Majdanku w ramach akcji „Erntefest” (Dożynki) doszło do wymordowania 18 tysięcy Żydów. Rozstrzelano ich w specjalnie do tego przygotowanych rowach. Tego dnia nad obozem grała głośna muzyka, żeby zagłuszyć odgłos karabinów maszynowych. Egzekucja trwała cały dzień. Tego typu egzekucja była największą w historii niemieckich obozów koncentracyjnych. Ten dzień przeszedł do historii jako „krwawa środa”. Bardzo ważne relacje, które nie pozwolą zapomnieć o tych strasznych wydarzeniach. Wymordowanie 18 tysięcy osób w ciągu kilkunastu godzin brzmi makabrycznie. Nie potrafię sobie wyobrazić tego co czuli Żydzi idący na śmierć i pozostali więźniowie będący świadkami tej przerażającej scenerii. Nie da się takich rzeczy wyobrazić, wczuć się w ich emocje. To trzeba przeżyć. Mam nadzieję, że my nigdy nie przeżyjemy takiego piekła. Przerażające jest to, że to „ludzie ludziom zgotowali ten los”. Poniżej cytat o ocalonych kobietach z masakry 3 listopada. „Los Żydówek wydawał się wszystkim przesądzony. One też zrozumiały. I wtedy stała się dziwna rzecz. Lekarz Niemiec, esesman Betman, który od czasu do czasu wizytował z urzędu blok żydowski, zaczął je zapewniać, że wie o tym, iż nie mają być wykończone, że do Oświęcimia jadą na ‘życie’, a gdy nie wierzyły, przyrzekł im, że pojedzie w jednym z nimi wagonie. Rano w dzień transportu odwołał swoją obietnicę. Było to ogłoszenie wyroku. Od koleżanek, które pojechały do Oświęcimia, dowiedziałyśmy się potem, że istotnie żadna z naszych Żydówek nie weszła na teren obozu w Oświęcimiu”.
Tobiasz97r - awatar Tobiasz97r
ocenił na102 lata temu
Chłopak z Warszawy. Powstanie warszawskie oczami szesnastoletniego żołnierza Andrzej Borowiec
Chłopak z Warszawy. Powstanie warszawskie oczami szesnastoletniego żołnierza
Andrzej Borowiec
„Chłopak z Warszawy: Powstanie Warszawskie oczami szesnastoletniego żołnierza” autorstwa Andrzeja Borowca. „Chłopak z Warszawy” to więcej niż autobiografia – to poruszające, osobiste świadectwo dojrzewania w piekle okupacji i heroicznego zrywu. Andrzej Borowca, ps. „Zych”, w serii krótkich, lecz niezwykle treściwych rozdziałów, z drobiazgową precyzją odtwarza swoje życie. Śledzimy jego przemianę z chłopca zafascynowanego wojskowymi opowieściami ojca (żołnierza armii Austro-Węgier i II Rzeczypospolitej) w niemal dorosłego, szesnastoletniego żołnierza Armii Krajowej, rzuconego w wir jednego z najbardziej tragicznych i heroicznych wydarzeń II wojny światowej – Powstania Warszawskiego 1944 roku. Początek tej liczącej ponad czterysta stron opowieści koncentruje się na codzienności okupuwanej Polsce, zniewolonej przez dwa zbrodnicze systemy: III Rzeszę i ZSRR. Na szczególne uznanie zasługuje niezwykła pamięć autora, który z płynnością i szczerością opisuje relacje z ojcem, czułą „Mateczką”, biologiczną matką oraz rówieśnikami. Ta wojenna codzienność, z jej małymi radościami i wszechobecnym strachem, stanowi przejmujące tło dla nadchodzącej burzy. Pewien dyskomfort może budzić wątek budzącej się sfery seksualnej młodego Borowca. Mimo że opisany z dużą skromnością i traktowany raczej jako marginalna ciekawostka, wydaje się nieco zbędny w tym kontekście. Na obronę autora należy jednak przyznać, że nie kryje się za tym żaden głębszy podtekst. To po prostu uczciwy element portretu nastolatka, który nawet w obliczu otaczającego go okrucieństwa, wciąż doświadczał zwyczajnych ludzkich potrzeb i marzeń. Im głębiej wciągamy się w lekturę, tym bardziej zapominamy, że opisane potworności przeżywał ledwie nastolatek. Okrucieństwo, bestialstwo i wynaturzenie, z jakimi przyszło mu się zmierzyć, wydają się niemal niepojęte z perspektywy bezpiecznego, współczesnego czytelnika. Narracja jest tym cenniejsza, że łączy bezpośredniość młodzieńczych wrażeń z dojrzałą refleksją mężczyzny spisującego wspomnienia po latach. Znajomość historycznego tła bije z każdej strony. Borowiec, choć fizycznie nie mógł być wszędzie, z reporterską wręcz skrupulatnością odnotowuje kluczowe momenty Powstania, od przedwczesnego wybuchu około godziny 14:00 na Żoliborzu, przez Rzeź Woli, po nieuniknioną kapitulację. Po poważnym zranieniu „Zych” trafia do niemieckich obozów jenieckich. Jego opis tego doświadczenia stanowi interesujący kontrast do walk w stolicy, mniej bezpośredniej grozy za to więcej wszechogarniającej monotonii, głodu i niepewności. Ku uldze czytelnika, relacja z pobytu w niewoli jest wstrzemięźliwa, pozbawiona nadmiernego epatowania okrucieństwem. Książka zyskuje dodatkowy, głęboki wymiar w ostatnich rozdziałach. To opowieść o trudnej powojennej rzeczywistości i traumie, która nie skończyła się wraz z ostatnim strzałem. Mimo zwycięstwa aliantów, młody Borowiec nie mógł czuć się bezpiecznie we własnym kraju. Polska, która znalazła się w strefie wpływów ZSRR, stała się miejscem prześladowań dla żołnierzy Armii Krajowej, uznawanych przez nowe, komunistyczne władze za wrogów systemu. Ta gorzka świadomość nadaje całej opowieści jeszcze bardziej tragiczny wydźwięk. Autor zamyka swoją historię krótkim skrótem dalszych losów: edukacji i kariery, którą budował już na emigracji. Szczerze polecam „Chłopaka z Warszawy” każdemu, kto chce zrozumieć nie tylko historyczne fakty, ale i ludzkie emocje stojące za tymi, którzy przetrwali najczarniejszy rozdział polskiej historii. To lektura, która nie daje o sobie łatwo zapomnieć
NIELatwaHistoria - awatar NIELatwaHistoria
oceniła na87 miesięcy temu

Cytaty z książki Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków

Więcej
Dariusz Libionka Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków Zobacz więcej
Dariusz Libionka Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków Zobacz więcej
Dariusz Libionka Obóz zagłady w Bełżcu w relacjach ocalonych i zeznaniach polskich świadków Zobacz więcej
Więcej