Mad Women

Okładka książki Mad Women autorstwa Jane Maas
Okładka książki Mad Women autorstwa Jane Maas
Jane Maas Wydawnictwo: Esprit reportaż
280 str. 4 godz. 40 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Mad Women
Data wydania:
2012-10-17
Data 1. wyd. pol.:
2012-10-17
Liczba stron:
280
Czas czytania
4 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-61989-96-7
Tłumacz:
Edyta Stępkowska
Chcesz zobaczyć tworzenie kampanii od momentu zdobywania zlecenia, przez wewnętrzne walki w agencji, aż do finalnego przedstawienia jej publiczności? Niniejsza książka to podręcznik marketingu napisany przez największą Mad Woman tej branży!

Co o pracy we współczesnej reklamie może wiedzieć blisko 80 – letnia kobieta? Jeśli jest nią Jane Maas – WSZYSTKO! Ta silna i zdecydowana Amerykanka zaczęła zarządzać projektami wielkich kampanii w czasach, w których rynek reklamy przechodził wielką rewolucję i rozpoczynał swój szaleńczy bieg, który trwa do teraz. Balansowała między rolą „kobiety sukcesu” i rolą matki. Przecierała szlaki innym absolwentkom renomowanych uczelni, które nie chciały, by ich głównym celem w życiu było złapanie męża po Harvardzie i przymykanie oka na jego liczne romanse z wspinającymi się po szczeblach kariery, gorzej opłacanymi koleżankami z pracy. Jane była świadkiem i uczestnikiem wielkich przemian ostatnich 45 lat rynku reklamy.

USA, lata 60 - społeczeństwo zachłyśnięte rewolucją seksualną podsycaną wprowadzeniem do powszechnej sprzedaży pigułki antykoncepcyjnej i tak wciąż pełne jest stereotypów i uprzedzeń. Efekt? Skrajnie nierówne płace, uprzedzenia na tle płci i rasy, zwalnianie młodych matek i promowanie apodyktycznych mężczyzn, a do tego seks, alkohol i marihuana w biurach jako wyznacznik pójścia z „duchem czasu” i rozbudzania w sobie pokładów kreatywności. Chcesz więcej szczegółów? Proszę bardzo! Jane Maas bez skrępowania, ale i bez zbędnego koloryzowania opowiada o codzienności na Madison Avenue. A jeśli wciąż zastanawiasz się o co tym walczącym feministkom właściwie chodziło i masz wrażenie, że jest to wiele hałasu o nic – sprawdź jak robiło się karierę w latach 60., 70. i 80. w agencjach reklamowych.

Jeśli spodziewasz się opowieści zgorzkniałej kobiety, której źli mężczyźni zniszczyli karierę to pozwól wyprowadzić się z błędu! Mad Women to pełna pasji i humoru opowieść człowieka spełnionego zawodowo i rodzinnie, a jednocześnie do bólu szczery obraz życia współczesnej kobiety. To historia globalnych przemian opowiedziana przez osobę, która znalazła się w samym centrum wydarzeń. Sprawdź i doceń, jak wiele zmieniło się przez te 45 lat!
Średnia ocen
6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mad Women w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Mad Women

Średnia ocen
6,5 / 10
109 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Mad Women

avatar
262
36

Na półkach: ,

ciekawa książka, obowiązkowa pozycja dla fanów "Mad Men", by zobaczyć jak to było naprawdę z perspektywy Mad Women w tamtych czasach ;)

ciekawa książka, obowiązkowa pozycja dla fanów "Mad Men", by zobaczyć jak to było naprawdę z perspektywy Mad Women w tamtych czasach ;)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
26
5

Na półkach: ,

Wielowymiarowy obraz świata reklamy tamtych czasów. Książka pozwala przenieść się ponad 40 lat wstecz i zmierzyć się z rzeczywistością kobiet lat 60.. Pozycja lekka i miejscami zabawna, godna zabrania na relaksujący weekend czy urlop.

Wielowymiarowy obraz świata reklamy tamtych czasów. Książka pozwala przenieść się ponad 40 lat wstecz i zmierzyć się z rzeczywistością kobiet lat 60.. Pozycja lekka i miejscami zabawna, godna zabrania na relaksujący weekend czy urlop.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
317
131

Na półkach:

Książka napisana po amerykańsku - czyli tak sobie. Może trochę za lekko. Największe wrażenie zrobił na mnie wątek łączenia pracy zawodowej z macierzyństwem w tamtych latach. Może dlatego, że zagadnienie jest mi bliskie.
Przeczytać można, ale nie jest to wysokiej klasy literatura.

Książka napisana po amerykańsku - czyli tak sobie. Może trochę za lekko. Największe wrażenie zrobił na mnie wątek łączenia pracy zawodowej z macierzyństwem w tamtych latach. Może dlatego, że zagadnienie jest mi bliskie.
Przeczytać można, ale nie jest to wysokiej klasy literatura.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

250 użytkowników ma tytuł Mad Women na półkach głównych
  • 143
  • 102
  • 5
72 użytkowników ma tytuł Mad Women na półkach dodatkowych
  • 61
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Mad Women

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Intryga małżeńska Jeffrey Eugenides
Intryga małżeńska
Jeffrey Eugenides
Właśnie skończyłam czytać. To było moje pierwsze zetknięcie z pupilem czytelników zza wielkiej wody, Jeffreyem Eugenidesem. I o ile ja jego fanką nie zostanę, o tyle zapamiętam jego powieść jako tę, przy której zdarzało mi się czuć nieodpartą pokusę, aby chwycić za zakreślacz i zacząć po niej mazać kolorem, choć zazwyczaj jestem zagorzałym przeciwnikiem traktowania książek w ten sposób. Krótko, rzecz traktuje o nim, o niej i o nim, oraz o skomplikowanej (albo banalnej, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia) relacji, w której razem tkwią i nie do końca wiedzą, jak się w niej odnaleźć. Każde z nich próbuje poradzić sobie z tym inaczej, Mitchell odrzucony przez Madeleine szuka ratunku w religii i mistycyźmie, Madeleine ukojenie próbuje znaleźć w patologicznym przeświadczeniu, że jej miłość potrafi uzdrowić Leonarda, a ten, będąc w centrum tego osobliwego trójkąta rozdaje karty między jednym a drugim rzutem choroby maniakalno-depresyjnej, którą u niego zdiagnozowano. Leonard ma nad nimi przewagę, może na więcej sobie pozwolić, więcej zostanie mu wybaczone, bo ktoś, kto kiedyś przeczytał grube książki i zdał autoryzowany przez władzę egzamin, na kartce papieru poświadczył swoim podpisem, że Leonard jest chory psychicznie i jego mózg nie pracuje tak, jak pracować powinien. Kto jednak powinien mieć prawo do tego, aby określać, co jest normalne i pożądane, a jakie zachowania i uczucia powinniśmy eliminować? Czy smutek i agresja, dopóki wymierzane są wyłącznie w samego siebie, a nie zagrażają zdrowiu i życiu innych osób, są zawsze złe? Dlaczego za normalne uznajemy wyłącznie to, co jest typowe dla większości? Może wcale nie jesteśmy tak inteligentni i tolerancyjni za jakich chcielibyśmy uchodzić, skoro z lękiem i obrzydzeniem podchodzimy do tego, co inne i rzadko spotykane? Podobno każdy geniusz, który chodził po naszej planecie, był szaleńcem, u którego z łatwością można by było zdiagnozować jakąś chorobę psychiczną. Może to my – tzw. normalni – powinniśmy w końcu pogodzić się z naszą przeciętnością i dopuścić do siebie myśl, że istnieją jeszcze inne poziomy świadomości, w których nigdy nie będzie nam dane się poruszać? I to wcale nie oznacza, że one są złe. Są po prostu inne. Tekst pochodzi z mojego bloga: http://fochzprzytupem.wordpress.com/2014/04/27/wszyscy-potrzebujemy-pomocy-psychologa/
Przemek1994 - awatar Przemek1994
ocenił na73 miesiące temu
Jak być kobietą Caitlin Moran
Jak być kobietą
Caitlin Moran
Książkę przeczytałam, gdyż Emma Watson poleciła ją w swoim klubie książki. Wielki szacunek dla niej za jej działalność edukacyjną młodych osób. Moran opowiada o swoim dzieciństwie, dorastaniu i rzeczach, o których w Polsce nie wolno głośno rozmawiać. Robi to niezwykle szczerze, choć też w kilku chwilach posługuje się niepotrzebnymi kwantyfikatorami. Nie jest to najlepsza z książek polecanych przez Emmę, ale warto przeczytać. Odniosę się do kilku uwag innych osób. Moran owszem pisze, by stanąć na krześle i powiedzieć 'jestem feministką', ale wiąże się to z tym jak bardzo kobiety boją się o tym mówić. Feminizm w społeczeństwie jest często postrzegany jako ruch samotnych, brzydkich i sfrustrowanych, chociażby w Polsce próbuje się prezentować taki obraz feminizmu, robią to np. konserwatywni politycy. Owszem, ja wiem, czytelnicy tej książki pewnie też wiedzą, że feminizm nie oznacza nienawiści wobec mężczyzn, a wśród feministek jest mnóstwo młodych i starszych osób, szczęśliwych matek i żon. I, że nie tylko kobiety wierzą w feminizm, lecz i wielu mężczyzn. Więc owszem, to bardzo ważny krok, by umieć powiedzieć to głośno. Moran pisze o tym na swój specyficzny sposób, ale ma rację mówiąc, że jeśli nie potrafimy powiedzieć tego głośno jest coś nie tak. Teraz jest wiele akcji w stylu 'nie jestem feministką', gdzie znowu promuje się fałszywy obraz feminizmu. Osoba krzycząca 'Nie jestem feministką!' tak naprawdę krzyczy 'Nie chcę, by moja córka miała prawo chodzić do szkoły i się w niej uczyć, nie chcę, by moja córka miała prawo sama wybrać sobie męża! Nie chcę, by moja córka sama zarabiała pieniądze! Chcę, by oceniali ją nie za to kim jest, a tylko za to jak wygląda!'. I tyle, nie ma co się tu rozwodzić. W literaturze polskiej często występują bohaterki, które mają feministyczne poglądy, ale autorka jednocześnie umieszcza odpowiedni dialog, gdzie pada coś w stylu 'coś ty, ja jestem normalna, nie jestem żadną feministką'. Bo co widoczne jest zwłaszcza w Polsce, słowo 'feministka' jest przeklęte. Kobiety boją się go używać, często upatrują w nim zła, nawet jeśli mają dokładnie takie poglądy. I to jest smutne. Dobrze pisze o przekleństwie feminizmu Naomi Wolf w Micie Urody. Rozdział Moran poświęcony feminizmowi jest zresztą jednym z najlepszych w całej książce. Moran pisze: 'Im więcej kobiet krzyczy przeciwko feminizmowi, tym bardziej udowadniają one, ze on istnieje i, że korzystają z jego trudem wywalczonych przywilejów'. Bo drogie panie krzyczące 'nie jestem feministką' możecie tak krzyczeć tylko dlatego, ze feministki wywalczyły dla was prawo do głośnego wyrażania swoich poglądów. Moran nie uważa problemu nazewnictwa narządów płciowych za najważniejszy problem kobiet jak pisze oficjalnarecenzentka, która ogólnie książki nie przeczytała uważnie i raczy dodatkowo nas w swej recenzji seksizmem. Moran zapewnia, ze wie o ważniejszych problemach, ale chce też mówić o tych małych. O zagubionych nastolatkach, którym odmawia się edukacji seksualnej. Aczkolwiek Moran zdarzają się kwantyfikatory i uogólnienia. Np. stwierdzenie, że KAŻDY mężczyzna ma gdzieś swoje wesele. Poza tym momentami Moran popisuje się seksizem, jednocześnie słusznie go krytykując. To norma, że wychowując się w seksistowskim społeczeństwie nieświadomie powielamy złe zwrócę, ale warto zwrócić na to uwage. Traktuje też niektóre kobiece wybory jako głupie. A pamiętaj, jeśli twój wybór jest twój i nie krzywdzi innych, jest w porządku. Ostatecznie jednak mało takich książek w Polsce, więc warto przeczytać i podejść do tego krytycznie. Dla mnie Moran stwierdza dużo oczywistości, ale dla wielu czytelniczek to będzie zupełnie inny świat. Może od niej warto zacząć zamiast od klasyków takich jak choćby wspomniany Mit Urody? Pisze prosto i na ważne tematy, zręcznie tłumaczy istotę feminizmu i choć niektóre żarty sa toporne, czuć w tym jednak szczerość. Nie jestem obrońcą tej książki, jest wiele lepszych na podobne tematy. Szkoda jednak, że większość zarzutów opiera się na tym, ze Moran pisze o nieistotnych sprawach - dla wielu nastolatek, kobiet to są sprawy bardzo istotne. Infantylizując je tylko umacnia się kajdany nałożone przez patriarchat. A to już jest naprawdę smutne. Gdy facet rzuci jakiś seksistowskim tekstem, a kobieta się oburza społeczeństwo poleca 'dystans'. Gdy kobieta odpowie cokolwiek, społeczeństwo zarzuci jej brak życia seksualnego. Tak czy siak, kobieta przegrywa. Kulturę gwałtu buduje przyzwolenie właśnie na coś co tutaj niektórzy nazywają drobiazgami. To przyzwolenie na drobiazgi powoduje, że gdy kobieta zostaje zgwałcona, to ona musi się tłumaczyć, to ona musi się bronić. Książka Moran nie miała być jedynie zabawną i odprężającą lekturą na plażę. Jest przypomnieniem dlaczego, jest kolejnym wyrazem niezgody na seksizm i agresję. Autorka trochę się gubi w swojej definicji feminizmu i sama myśli stereotypami, ale jej szczery apel warto docenić. Więc irytuje mnie nazywanie spraw ważnych dla wielu kobiet, spraw przez które młode osoby robią sobie krzywdę, nieważnych, infantylizowanie ich. Coś Cię nie interesuje? Spoko. Ale jeśli jest to ważne dla miliona młodych osób, jeśli jest to ważne jdla choć jednej osoby, nie nazywaj tego niepotrzebnym. Myślę, że tego przede wszystkim brak nam jako społeczeństwu - świadomości.
HomemadeDynamite - awatar HomemadeDynamite
ocenił na79 lat temu
Petropolis Anya Ulinich
Petropolis
Anya Ulinich
Sasza nie jest typową Rosjanką. Ma ciemną skórę i nosi żydowskie nazwisko, gdyż, jak stwierdził jej ojciec, ,,narody zbyt blisko się ze sobą zaprzyjaźniły”. Tego typu dziecku nie jest łatwo żyć w małym miasteczku Azbest II na Syberii, zwłaszcza gdy ojciec porzuca rodzinę, a dorastającej Saszy trudno jest sprostać wymaganiom surowej matki. Samotna nastolatka znajduje chwilową ostoję w zauroczeniu bratem koleżanki, co kończy się niechcianą ciążą. Po urodzeniu bohaterka jest zmuszona do oddania córeczki matce i wyjeździe do szkoły artystycznej w Moskwie. Tam trafia na ofertę wyjazdu do USA i postanawia z niej skorzystać. A to dopiero początek przygód… Książkę pożyczyłam od koleżanki, która stwierdziła, że jest ona bardzo dziwna. I w sumie to prawda. Rozmaite koligacje i historie poszczególnych bohaterów są bardzo skomplikowane, chwilami przekombinowane, i nasuwały mi skojarzenia z opowieściami tworzonymi przez moją kuzynkę, gdy gra w Simsy(,,jak stworzyć największą patologię”, pozdrawiam Cię, kochana). Wydaje mi się, że miało to jednak dodać komizmu książce, bo całość jest zdecydowanie gorzka. Pełno tu złych decyzji, toksycznych relacji i poplątanych uczuć. W Rosji jest szaro i smutno, a amerykański sen okazuje się istnieć tylko w filmach. To powieść o dojrzewaniu rosyjskiej dziewczyny, jej marzeniach, oczekiwaniach wobec życia i trudności, jakie spotyka na swojej drodze. Mimo sporej ilości groteski, opisane są tu też życiowe sytuacje związane z rozpadem rodziny, wymaganiami rodziców wobec dzieci, emigracją zarobkową, nastoletnią ciążą. To też historia o zmianach w Rosji pod koniec dwudziestego wieku, tak zwanych homo sovieticus i coraz szybciej zmieniającym się świecie. Mimo paru zabawnych fragmentów, książka jest utrzymana w ponurej atmosferze, główna bohaterka popełnia błąd za błędem i niczym Holly ze ,,Śniadania u Tiffany’ego” nie ma swojego miejsca w świecie. Mimo to zakończenie jest raczej pozytywne i ukazujące siłę młodości. ,,Petropolis” to dosyć oryginalna historia, która na pewno nie jest dla wszystkich. Jednak czyta się ją szybko i można znaleźć w niej trochę refleksji nad życiem. Mi się podobała. ,, Życie przypomina wchodzenie na drzewo(…) Najpierw człowiek ma przed sobą wszystkie gałęzie – tyle możliwości wyboru. Zaczyna się wspinać. Jest coraz mniej gałęzi, coraz mniej możliwości wyboru. Potem wdrapuje się na jedyną gałąź, jaka pozostała. Gałąź się łamie.”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na78 lat temu
Coco Chanel. Życie intymne Lisa Chaney
Coco Chanel. Życie intymne
Lisa Chaney
Nigdy nie byłam wielką fanką czy miłośniczką Coco Chanel. Niespecjalnie interesował mnie jej życiorys, kariera czy nawet efekty jej pracy - i to zarówno ubrania jak i perfumy. Nie byłam orędowniczką jej stylu, ba! nie wiedziałam nawet, że "Coco" to pseudonim, bo naprawdę miała na imię Gabrielle... I nie umiem powiedzieć, co skusiło mnie, by zapoznać się z jej "Życiem intymnym" autorstwa Lisy Chaney. Książkę pożyczyła mi koleżanka z pracy, oczarowana francuskim stylem bycia i Francuzkami. I przyznaję, była to bardzo przyjemna podróż. Choć nie natrafiłam tu na sensację, o jakiej wspomina okładka - o tym za chwilę - to z zaciekawieniem śledziłam losy Coco, której osobowość i pewność siebie oraz niezwykła intuicja niejednokrotnie wprawiały mnie w zdumienie i w pewien sposób inspirowały. Nie przepadam za biografiami, a jeszcze mniej za ich "reklamą", toteż z dużą dozą dystansu podeszłam do "szpiegostwa" czy "odnalezionych po latach listów i pamiętników" (które notabene nie należały do samej Chanel, tylko do rzekomo znających ją ludzi czy bliskich z jej otoczenia!). Samo zaś kolaborowanie z wrogiem jest lekko muśnięte przez autorkę w jednym z końcowych rozdziałów książki, w myśl zasady "niech czytelnik sam oceni - była kolaborantką, czy ofiarą nieszczęśliwej miłości?". Niemniej, nie męczyłam się brnąc przez ponad 400 stron swoistego hołdu w stronę Gabrielle "Coco" Chanel, wciąż podziwiając jej upór, dążenie do celu oraz zwykle trafne i owocujące sukcesem decyzje. Nie żałuję czasu z nią spędzonego, choć książki nie "łyknęłam na raz". Polecam miłośniczkom biografii słynnych i silnych kobiet! Dodatkowy plus za to, że książka ubogacona jest kilkoma fotografiami Chanel i osób z jej otoczenia, o których wspomina autorka. Pozytywnym aspektem jest moim zdaniem bardzo obrazowe i realistyczne nakreślenie czasów, w jakich Chanel przyszło żyć - Chaney robi to bez pójścia na kompromis, co ułatwiało zrozumienie decyzji Coco, jej "dziwactw" czy szoku, jaki wywoływała swymi projektami i działaniami.
Ulsien - awatar Ulsien
ocenił na74 lata temu

Cytaty z książki Mad Women

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mad Women