-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać211 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać5 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać11
forum Oficjalne Akcje i konkursy
Ponad podziałami - wygraj książkę „Oblubienica morza".
Sara zostaje wypędzona z Rosji z powodu żydowskiego pochodzenia. Próbuje ułożyć sobie nowe życie w Palestynie. Pracując jako pielęgniarka, poznaje lekarza, Yousefa. Na drodze ich miłości stają różnice w pochodzeniu i narastający konflikt palestyńsko-izraelski. Ameer mieszka w obozie dla uchodźców w Libanie. Udaje mu się wyjechać do USA, gdzie rozpoczyna nowe życie jako naukowiec. Rebeka, osiemnastoletnia Żydówka, sprzeciwia się złemu traktowaniu arabskich społeczności przez jej rodaków. Zrywa ze swoim despotycznym narzeczonym. Nie spodziewa się jednak, jak straszne mogą być tego konsekwencje. Ich losy łączą się, tworząc przejmującą opowieść - podróż przez pokolenia i kontynenty, historię o tej samej ziemi po obu stronach konfliktu.
„Oblubienica morza” to opowieść o ojczyźnie i miłości ponad podziałami. Napiszcie krótką historię o bohaterach, którzy muszą wznieść się ponad to, co ich dzieli i znaleźć porozumienie. Wplećcie w nią tytuł książki, wyróżniając go DUŻYMI LITERAMI.
Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.
Nagrody
Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.
Oblubienica morza
Autorzy: Michelle Cohen Corasanti, Jamal Kanj
Regulamin
- Konkurs trwa 19 listopada do 26 listopada- DO włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
- Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
- Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
- Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
- Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
- Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu Sine Qua Non. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
- Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
odpowiedzi [28]
Witam!
Czy ktoś z laureatów otrzymał już może kurierem lub pocztą wygraną książkę?? Bo ja jeszcze nie.
Dziękuję i pozdrawiam!
Witam!
Czy ktoś z laureatów otrzymał już może kurierem lub pocztą wygraną książkę?? Bo ja jeszcze nie.
Dziękuję i pozdrawiam!
Ja też jeszcze nie otrzymałam książki. Musimy uzbroić się w cierpliwość :)
Ja też jeszcze nie otrzymałam książki. Musimy uzbroić się w cierpliwość :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWczoraj dotarła do mnie przesyłka z książką :)
Wczoraj dotarła do mnie przesyłka z książką :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDziękuję Ci, Agnieszko za wiadomość:) Do mnie kurier z książką dotarł dzisiaj. Miłej lektury, pozdrawiam:)
Dziękuję Ci, Agnieszko za wiadomość:) Do mnie kurier z książką dotarł dzisiaj. Miłej lektury, pozdrawiam:)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPięknie dziękuję:) Przemiła niespodzianka - ogromnie się cieszę:) Gratulacje dla pozostałych zwycięzców! Pozdrawiam!
Pięknie dziękuję:) Przemiła niespodzianka - ogromnie się cieszę:) Gratulacje dla pozostałych zwycięzców! Pozdrawiam!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Anne_Joy
agnieszka2907
Adiker
Alinea
Mathilda
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Anne_Joy
agnieszka2907
Adiker
Alinea
Mathilda
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Bardzo dziękuję. Super niespodzianka.
Bardzo dziękuję. Super niespodzianka.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Konkurs zakończony.
Dziękujemy za wszystkie odpowiedzi.
Zwycięzców wyłonimy niebawem.
Konkurs zakończony.
Dziękujemy za wszystkie odpowiedzi.
Zwycięzców wyłonimy niebawem.
Oboje mieli po 13 lat i od urodzenia mieszkali w tym samym mieście, lecz nigdy wcześniej się nie spotkali. Dzieliło ich wszystko: wyznanie, pochodzenie, zamożność rodzin. Ona- OBLUBIENICA MORZA, jak zwykła o sobie mówić, choć nad morzem nigdy nawet nie była i on- syn lekarza, który przysiągł sobie, że nie pójdzie w ślady ojca. Pewnego dnia spotkali się nad brzegiem rzeki. Ona przychodziła tu często, on był tu pierwszy raz. Ciekawość zwyciężyła i zaczęli rozmawiać. Dziesięć pierwszych zdań i trzy minuty rozmowy wystarczyły, aby on był pewien, że jest zbyt wyniosła i butna, a ona, że on na siłę stara się być luzacki. Nie uwierzyłbyś, że dwoje nastolatków tak szybko może się "znielubić". W końcu dziewczyna wstała i dumnym krokiem odeszła. Zatrzymała się kilkadziesiąt metrów dalej. Z kartonika wrzuconego do głębokiego dołu dochodziło szczekanie.
Dziewczyna wiedziała, że nie da rady wyciągnąć go sama, ale jak na złość jedyną osobą w pobliżu był ten bezczelny chłopak. Chcąc nie chcąc musiała poprosić go o pomoc. Chłopcu zajęło chwilę, aby zrozumieć o co chodzi rozdygotanej towarzyszce. Gdy oboje zbliżyli się nad krawędź dołu, decyzja padła szybko: ona tam wskakuje, podaje mu karton, a on ją wyciąga. Plan zadziałał i chwilę później w ich rękach znalazły się dwa porzucone szczeniaki. Zwierzęta szybko znalazły nowe domy, ale ta przygoda nie zbliżyła do siebie tej dwójki. Spotkali się dwanaście lat później w zupełnie innych okolicznościach.
Oboje mieli po 13 lat i od urodzenia mieszkali w tym samym mieście, lecz nigdy wcześniej się nie spotkali. Dzieliło ich wszystko: wyznanie, pochodzenie, zamożność rodzin. Ona- OBLUBIENICA MORZA, jak zwykła o sobie mówić, choć nad morzem nigdy nawet nie była i on- syn lekarza, który przysiągł sobie, że nie pójdzie w ślady ojca. Pewnego dnia spotkali się nad brzegiem rzeki....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Stał na plaży, w miejscu gdzie fale nigdy nie sięgały, nawet podczas sztormu. Wiele razy zastanawiał się jakie to uczucie dotknąć wody, poczuć jej łaskotanie na skórze. Częściej wypełniało to pragnienie by dotknąć... jej. Kobiety, która stała na brzegu morza. Woda sięgała jej do kostek, otaczały je niczym kajdany.
Kobieta płakała.
- Przecież to niemożliwe – choć szeptała, wiatr poniósł jej słowa przez całą dzielącą ich odległość . – Jesteś synem pustyni A ja OBLUBIENICĄ MORZA. Jeżeli którekolwiek z nas przejdzie granicę, umrze.
- A co, jeśli powiem ci, że jest sposób? – zapytał, choć ciężar tych słów odczuwał w piersi.
Jej oczy rozszerzyły się, podświetlone nadzieją. Zrobiła krok w przód, lecz cofnęła się natychmiast.
- Co masz na myśli?
Tak bardzo chciałby do niej podejść, wziąć w ramiona. Ale nie mógł, nawet najmniejszy kontakt z jej światem by sprawił niewyobrażalny ból i w końcu śmierć. Doprowadzało go to do szaleństwa.
Wziął głęboki oddech.
- Możemy być razem, jeśli na świecie będzie tylko ocean albo tylko pustynia. Nie będzie magicznej granicy.
- Ale wtedy wszyscy z jednego świata…
- Odejdą – dokończył za nią. – Jedna osoba będzie mogła przejść. Ty albo ja.
Uniosła dłonie i zasłoniła usta. Była przerażona.
- Kiedyś powiedziałem, że poświęcę dla ciebie wszystko... Nie były to puste sobą. Dziś to sie stanie.
Nie odpowiedziała. Nie musiała. Pomimo świeżych łez, na jej ustach pojawił się cień uśmiechu.W milczącym porozumieniu postanowili, że ich miłość pochłonie świat
Stał na plaży, w miejscu gdzie fale nigdy nie sięgały, nawet podczas sztormu. Wiele razy zastanawiał się jakie to uczucie dotknąć wody, poczuć jej łaskotanie na skórze. Częściej wypełniało to pragnienie by dotknąć... jej. Kobiety, która stała na brzegu morza. Woda sięgała jej do kostek, otaczały je niczym kajdany.
Kobieta płakała.
- Przecież to niemożliwe – choć szeptała,...
Kasia i Marcin na chrzestnych dla Julki wybrali Anię i Tomka.
Pomyśleli, że fajnie będzie, gdy rodzice chrzestni Julki będą małżeństwem. Byli przekonani, że ich rola zakończy się na dawaniu prezentów urodzinowych. Nie przyszło im do głowy, że zginą razem w wypadku samochodowym.
Ania i Tomek nie zakładali, że właśnie tak potoczy się ich życie. Ania nigdy nie podejrzewała, że Tomek mógłby ją zdradzić. Niemniej jednak doznała tego strasznego rozczarowania w życiu. Jej świat się zawalił, a mimo szczerych chęci i wielkiej skruchy jaką okazywał Tomek, nie potrafiła mu wybaczyć. W sytuacji tragicznej śmierci Kasi i Marcina było im ciężko, ale wiedzieli, że to właśnie im przypadnie opieka nad małą, osieroconą Julką. Z uwagi na ich skomplikowane relacje sytuacja była podwójnie trudna, ale wiedzieli, że własne problemy muszą odsunąć na bok w obliczu tragedii jaka spotkała niewinne dziecko.
Starali się stworzyć jej rodzinę, zastąpić zmarłych rodziców, w końcu wyrazili na to zgodę zostając rodzicami chrzestnymi Julki. Tomek starał się odbudować dawne relacje, wynagrodzić Ani wyrządzone jej krzywdy. Zabrał swoją OBLUBIENICĘ MORZA i ich przybraną córeczkę na wspólne wakacje nad polskim morzem. To właśnie tam Ania postanowiła spróbować ratować małżeństwo dla dobra Julki. Uznała, że mała już za dużo przeszła, żeby patrzeć jak teraz oni żyją razem, ale obok siebie. Dla dobra dziecka postanowiła dać Tomkowi ostatnią szansę, a to czy ją wykorzysta zależało już tylko od niego...
Kasia i Marcin na chrzestnych dla Julki wybrali Anię i Tomka.
Pomyśleli, że fajnie będzie, gdy rodzice chrzestni Julki będą małżeństwem. Byli przekonani, że ich rola zakończy się na dawaniu prezentów urodzinowych. Nie przyszło im do głowy, że zginą razem w wypadku samochodowym.
Ania i Tomek nie zakładali, że właśnie tak potoczy się ich życie. Ania nigdy nie podejrzewała, że...
Ona i On. Tak różni...Ona - jakby OBLUBIENICA MORZA, A On - niczym wybraniec ognia. Bywa także odwrotnie. Lecz kobieta i mężczyzna to skrajnie różni bohaterowie życia. Są przeciwieństwami, niektórzy twierdzą, że różni ich pochodzenie: Jedno jest z Wenus, drugie z Marsa...Inna fizyczność, inna psychika i dusza...Każda na swój sposób fascynująca, niezwykła! To niesamowite, że tak różni - podejmują trud porozumienia i potrafią stworzyć niepowtarzalną i doskonałą całość. Świadomi tego co ich różni - potrafią znależć podobieństwa ważniejsze od wszelkich różnic i zbudować więzi silniejsze od nich...W ich mocy jest zbudować małą ojczyznę, cudownie przyjazne miejsce na ziemi - dom! Taką moc daje tylko prawdziwa miłość. Ta cierpliwa i łaskawa Pani, która pielęgnowana - szanuje, podziwia, wybacza i...żyje wiecznie!
Ona i On. Tak różni...Ona - jakby OBLUBIENICA MORZA, A On - niczym wybraniec ognia. Bywa także odwrotnie. Lecz kobieta i mężczyzna to skrajnie różni bohaterowie życia. Są przeciwieństwami, niektórzy twierdzą, że różni ich pochodzenie: Jedno jest z Wenus, drugie z Marsa...Inna fizyczność, inna psychika i dusza...Każda na swój sposób fascynująca, niezwykła! To niesamowite, że...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Prawdziwa historia
Eleonora często opowiadała Ani o niewoli ojca w amerykańskim obozie. Ze łzami w oczach, przejeżdżając ręką po stole, jakby chciała zrzucić z niego okruszki jedzenia, mówiła:
- O, tak zrobiłam. Ojciec wpadł w szał. Oni nie mieli tam nic do jedzenia.
Ania milczała. Jadła śniadanie, zastanawiając się, jak Niemka może opowiadać jej o cierpieniu podczas wojny.
- Remagen, tam był obóz – rzekła Eleonora. Mój ojciec wykopał sobie dziurę, w której schronił się przed zimnem. Płaszcz uratował mu życie. Niektórzy nic nie mieli.
Dziewczyna z ciekawości wyszukała wiadomości o Remagen. Przeczytała o moście Ludendorffa, o walkach aliantów, o desperackich atakach niemieckiego lotnictwa, o ofiarach po stronie Amerykanów. Kolejny raz z niesmakiem pomyślała, że to przecież inni byli ofiarami, nie Niemcy. Przyglądała się, jak staruszka wielokrotnie wypełniała druczki z przelewem na fundacje charytatywne. Doszły kolejne historie. O ewakuacji, o mordowaniu Żydów, o projekcie Guntera Demninga. Kobieta przywiązała się do Ani. Dziewczyna czasami miała wrażenie, że stała się najbliższą jej osobą. Przy słowach „tak zrobiłam” przestała czuć niesmak. Zrozumiała, że cierpienie było po obu stronach.
- Bo ludzie nie chcą, żeby im przypominano – mówiła starsza pani, wspominając Stolpersteine. – Ale my nie możemy o tym zapomnieć, że ginęli niewinni ludzie. Wyglądała przy tym jak OBLUBIENICA MORZA, Ziemi, Boga, potrzebujących dzieci… Czy kogoś takiego można osądzać?
Prawdziwa historia
Eleonora często opowiadała Ani o niewoli ojca w amerykańskim obozie. Ze łzami w oczach, przejeżdżając ręką po stole, jakby chciała zrzucić z niego okruszki jedzenia, mówiła:
- O, tak zrobiłam. Ojciec wpadł w szał. Oni nie mieli tam nic do jedzenia.
Ania milczała. Jadła śniadanie, zastanawiając się, jak Niemka może opowiadać jej o cierpieniu podczas...
Najpiękniejsze historie pisze samo życie.
Temat konkursu przywodzi mi na myśl wydarzenia związane z niedawnymi obchodami 100lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.
Polski nie było na mapie przez 123 lata. Jednak w sercu Polaków była zawsze.
Wolność bez wątpienia zawdzięczamy dwóm ważnym postaciom: Józefowi Piłsudskiemu i Romanowi Dmowskiemu. Całkowicie dwie różne osoby mające różne koncepcje na odzyskanie niepodległości przez nasz kraj. Jednak wśród tylu różnic znalazła się jedna rzecz, którą było dobro Polski. Wolnej Polski, w której mamy zaszczyt dziś żyć.
Mimo tylu różnic doszli do porozumienia. A stawka była bardzo wysoka- wolność.
W latach 20 ubiegłego wieku armia gen. Hallera zaczęła odzyskiwać ziemie pomorza. Wynikiem tych działań były zaślubiny z Bałtykiem. Od tamtej chwili Polska stała się OBLUBIENICĄ MORZA.
Najpiękniejsze historie pisze samo życie.
Temat konkursu przywodzi mi na myśl wydarzenia związane z niedawnymi obchodami 100lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.
Polski nie było na mapie przez 123 lata. Jednak w sercu Polaków była zawsze.
Wolność bez wątpienia zawdzięczamy dwóm ważnym postaciom: Józefowi Piłsudskiemu i Romanowi Dmowskiemu. Całkowicie dwie różne...
-Więc-zaczął mężczyzna-co cię do mnie sprowadza?–pytanie, choć proste i konkretne, wytrąciło ją z równowagi. Nastawiona na luźny początek, spodziewała się niezobowiązującej wymiany zdań - o pogodzie, korkach w mieście czy zbliżających się świętach Bożego Narodzenia. Choć przez tak bezpośrednie pytanie niemal wpadła w popłoch, biorąc głęboki oddech pomyślała, że może to i dobrze. Czas to pieniądz, jak mówią, więc każda minuta konwersacji nie na temat to marnotrawstwo. Chociaż.. I tak jej pewnie nie uwierzy. Za dużo ich dzieli.
Kiedy zaczęła mówić, mężczyzna poprawił długopis w dłoni i zaczął notować.
-Proszę się nie śmiać z mojej historii. Wiem, że brzmi nieprawdopodobnie, jest jednak do bólu prawdziwa.-Nie czekając na komentarz, kontynuowała-Myślę, że wszystko miało swój początek około 3 lat temu, kiedy prawie utopiłam się w morzu. Miałam wtedy 15 lat. Od tamtej pory, ilekroć wyjeżdżam z miasta dalej niż kilkadziesiąt kilometrów zaczynam.. powiedzmy, chorować. Po raz pierwszy wydarzyło się to trzy tygodnie po tym nieszczęsnym incydencie. Jechaliśmy do dziadków, do Płocka, a ja zaczęłam się dusić i mieć drgawki.. Rodzice zawrócili, pojechaliśmy do szpitala, ale badania nic nie wykazały.-dziewczyna przytoczyła jeszcze kilkanaście podobnych przypadków, nie odrywając wzroku od długopisu, który wytrwale zapełniał kolejne kartki notatnika.
-Pomogę ci-powiedział, wysłuchawszy historii.
Kiedy wstawała z kanapy, w oczy rzuciły jej się słowa podkreślone w notatniku: OBLUBIENICA MORZA.
-Więc-zaczął mężczyzna-co cię do mnie sprowadza?–pytanie, choć proste i konkretne, wytrąciło ją z równowagi. Nastawiona na luźny początek, spodziewała się niezobowiązującej wymiany zdań - o pogodzie, korkach w mieście czy zbliżających się świętach Bożego Narodzenia. Choć przez tak bezpośrednie pytanie niemal wpadła w popłoch, biorąc głęboki oddech pomyślała, że może to i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Stała na werandzie wpatrzona w morze. Starała się jakoś to wszystko poukładać. Ostatnio jej życie wywróciło się do góry nogami. Po maturze dostała w spadku ten dom. Wyjechała do Norwegii żeby zarobić na jego remont. Otworzyła tu motel. Poznała Marka, zakochała się i byli szczęśliwi. Teraz wszystko stanęło pod znakiem zapytania.
-Jedź ze mną. To nie musi być koniec - wyrwał ją z zamyślenia Marek.
-Wiesz, że nie mogę.
Położył walizkę, objął ją w pasie i czule pocałował.
-Ta... OBLUBIENICA MORZA - westchnął.
-To morze mnie tu ściągnęło, wzbraniałam się przed przeprowadzką, ale teraz zakochałam się w tym miejscu i wiem, że to tu jest mój dom. Poza tym, za dużo nas dzieli.
-O czym ty mówisz? Oboje jesteśmy młodzi, zdrowi. Kultura, religia, poglądy polityczne, narodowość - to też nas łączy.
-Wiesz dobrze o czym mówię. Ty jesteś wykształcony, otwierasz kancelarię, ja mam jedynie maturę. Ty pochodzisz z szanowanej rodziny, ja nie poznałam nawet swojego ojca. Ty kochasz miasto, życie w biegu, ja mam tu spokój. Nie mogę wszystkiego od tak rzucić.
-Nie możesz czy nie chcesz?
-Twój ojciec kandyduje na stanowisko prezydenta. Wiesz co będą mówić o wybrane jego syna? W Warszawie będziemy stale obserwowani.
-Nie zmienisz zdania?
-Nie.
Zabrał walizkę i zniknął w głębi domu. Poczuła jak łzy napływają jej do oczu.
-W takim razie ja też zostaję. Nad Morzem też potrzebni są prawnicy - usłyszała po chwili.
-Nie mogę Ci tego zrobić...
-Nie, to ja nie mogę cię zostawić.
Stała na werandzie wpatrzona w morze. Starała się jakoś to wszystko poukładać. Ostatnio jej życie wywróciło się do góry nogami. Po maturze dostała w spadku ten dom. Wyjechała do Norwegii żeby zarobić na jego remont. Otworzyła tu motel. Poznała Marka, zakochała się i byli szczęśliwi. Teraz wszystko stanęło pod znakiem zapytania.
-Jedź ze mną. To nie musi być koniec - wyrwał...
Nie wiem jakim cudem i dlaczego, obudziłem się w San Diego.
Szedłem długo, krętą szosą pośród drzew i ludzi głosów.
Wszyscy jakoś się na mnie dziwnie patrzyli lub okiem w moją
stronę zwodzili, bo jestem i byłem reniferem!
Szedłem nieśmiało rogi chowając, nosek czerwony za cieniem
przysłanianąc, guzdrałem się szczerze, bo nie wiedziałem
dokąd mam zmierzać. Po pewnym czasie znalazłem kota
imieniem Fego, kolego, tego kota niszczy jego własne ego!
Pyskuje, cwaniakuje i powiedzieć nie chce, dokąd mam iść,
jak żyć nawet miałknąć nie chce. Po czasie rzuca:
- Reniferku, trochę jest ci ciepło w tym futerku
Zawarczałem groźnie jak wściekły pies, i pognałem za kotem
wkurzony jak kartofel. Dobiegliśmy do wody ogromnej i szerokiej,
OBLUBIENICA MORZA tam sięgała okiem.
Ugryźć kota chciałem w zadek, ale krzyknął wtedy:
- Patrz, patrz, statek!
Rzeczywiście statek płynął, wielki jachtowiec z napisem:
„RATUNEK”.
Podziękowałem kotu nadzwyczaj szczerze, bo mimo
oporów i różnic, przypadkiem pomógł mi się dostać do domu.
Nie wiem jakim cudem i dlaczego, obudziłem się w San Diego.
Szedłem długo, krętą szosą pośród drzew i ludzi głosów.
Wszyscy jakoś się na mnie dziwnie patrzyli lub okiem w moją
stronę zwodzili, bo jestem i byłem reniferem!
Szedłem nieśmiało rogi chowając, nosek czerwony za cieniem
przysłanianąc, guzdrałem się szczerze, bo nie wiedziałem
dokąd mam zmierzać. Po pewnym czasie...
Miałam córkę. Od dziecka lubiła przygody, a szczególnie te które wymagają dużego ryzyka. Lubiła igrać ze śmiercią.
Kochała surfować. Była w tym dobra. Została nawet okrzyknięta OBLUBIENICĄ MORZA. Od bardzo dawna nie przegrała żadnego konkursu, a startowała w naprawdę wielu. Żyła tym.
Byłam przeciwna jej pasji. Tak bardzo bałam się ją stracić, że zakazałam jej surfowania. Ograniczyłam też jej wyjścia, aby zmniejszyć częstotliwość z jaką wpadała w kłopoty. Buntowała się. Kłóciłyśmy się bez przerwy. Nie mogłam znieść myśli, że tak bardzo chce się narażać na niebezpieczeństwo.
W dniu osiągnięcia przez nią pełnoletności, spakowała rzeczy i wyjechała. Nie powiedziała mi o swoim planie ani słowa, zostawiła mi tylko kartkę, na której napisała, że nie ma siły się dłużej ze mną kłócić i wyjeżdża.
Byłam wściekła, zdruzgotana i zawiedziona. Nie wiedziałam co mam myśleć.
Na początku zaczęłam jej szukać. Gdy obdzwoniłam wszystkich znajomych Lucy, zaczęłam przeszukiwać gazety, ale nie potrafiłam nic znaleźć. Internet też nie dostarczył mi żadnych informacji.
Minęły dwa lata.
Dostałam kolejną kartkę, właściwie to list.
Moja córka napisała mi, że jest chora na raka i prawdopodobnie umrze w ciągu miesiąca. Poinformowała mnie również, że ma córkę, i że Melanie (bo tak ma na imię ma dwa latka). Streściła mi krótko, że ojcem maleństwa jest jakiś muzyk, ale nie utrzymuje z nim kontaktu oraz że nie pisałaby gdyby miała kogoś, kto mógłby zająć się Mel. Prosiła mnie o jak najszybszy przylot do Barcelony, w której aktualnie przebywa i o zaopiekowanie się córeczką.
Byłam w rozsypce. Moja zaginiona córka odnalazła się, ale i tak była umierająca. Zmartwychwstała tylko po to, by za chwilę znów mnie opuścić.
Byłam wściekła, przeklinałam los, przeklinałam Lucy, nawet sąsiadka oberwała, gdy przyszła wręczyć mi ciasto, które upiekła, jak to we wtorki miała w zwyczaju.
Ale byłam matką. Więc spakowałam walizkę i zarezerwowałam najbliższy lot.
Nie pozwolę, żeby Mel została na tym świecie sama z powodu mojej dumy i urazy jaką żywiłam do własnej córki.
Miałam córkę. Od dziecka lubiła przygody, a szczególnie te które wymagają dużego ryzyka. Lubiła igrać ze śmiercią.
Kochała surfować. Była w tym dobra. Została nawet okrzyknięta OBLUBIENICĄ MORZA. Od bardzo dawna nie przegrała żadnego konkursu, a startowała w naprawdę wielu. Żyła tym.
Byłam przeciwna jej pasji. Tak bardzo bałam się ją stracić, że zakazałam jej surfowania....
Ta historia wydarzyła się wiele lat temu. Nastoletnia Magdalena marzyła o wielkiej przygodzie i zmianie. Wyjechała do pracy nad polskie morze. To był szalony pomysł - dziewczyna z gór, nieumiejąca pływać, z chorobą morską i panicznym strachem przed wodą poznała dwanaście lat starszego wilka morskiego - Grzegorza - szefa kutra rybackiego. On, pełen bólu i ze wspomnieniami rozdartego dzieciństwa, które zniszczyły mu kobiety pragnął jedynie morza i spokoju. Nie chcieli, by zdradliwe uczucie miłości wkradło się do ich serc. Jednak dobrze wiemy, że z miłością nie można walczyć. On, przełamał własne bariery emocjonalne, otworzył się i uczył zaufania do kobiety, młodziutkiej dziewczyny. Ona walczyła ze strachem przed wodą.
Wygrali - dziś są najwspanialszymi dziadkami na świecie, prowadzącymi w jednej z nadmorskich miejscowości pensjonat noclegowy OBLUBIENICA MORZA z najsmaczniejszymi, świeżymi rybnymi śniadaniami. Interesem kierują oni, a zaopatrzeniem zajmują sie ich dzieci i wnuki...
Ta historia wydarzyła się wiele lat temu. Nastoletnia Magdalena marzyła o wielkiej przygodzie i zmianie. Wyjechała do pracy nad polskie morze. To był szalony pomysł - dziewczyna z gór, nieumiejąca pływać, z chorobą morską i panicznym strachem przed wodą poznała dwanaście lat starszego wilka morskiego - Grzegorza - szefa kutra rybackiego. On, pełen bólu i ze wspomnieniami...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
- Nie włożę na siebie niczego różowego, zrozumiano?
Weronika próbowała po raz kolejny wyperswadować swojej siostrze, że nie zmieni swojego mrocznego wizerunku, na ślub ich brata.
- W takim razie zapomnij o tym, że zaśpiewam z wami tę durną piosenkę - odparowała Karolina.
- Nie możesz, to niespodzianka którą cwiczyłyśmy od miesięcy. Karola musisz z nami wystąpić - Weronika zmieniła ton na błagalny.
- Dobra, zrobię to ale pod jednym warunkiem - powiedziała Karolina.
- Koronki też odpadają, chyba że czarne. Miniówki nie założę, bo mam uda jak drągi, aha i żadnych nylonów, bo wolałabym się rzucić do MORZA, niż tak się pokazać - zastrzegła z góry Weronika.
- A więc ubierzesz się tak samo, jak pozostałe druhny, kolor śliwkowy, sukienki długie, ale podkreślające biust- podsumowała Karolina.
- Ok. Cycki mam w formie, więc zgoda, ale ty, moja droga - Wera wycelowała palec w twarz Karoliny - ty, w zamian nauczysz się partii solowej "OBLUBIENICY" i to na gitarze. Inaczej nici z mojej transformacji w lukrowane ciastko. I wiedz, że robię to tylko z miłości do brata.
- Wiem, wiem. Ja też go kocham i chcę, aby ten dzień zapamiętał na całe życie, dlatego przyrzekam sumiennie ćwiczyć solo i zaśpiewam z wami ten kawałek. Robiąc z siebie obiekt żartów na kolejne stulecie - dodała ciszej Karolina, która śpiewała jedynie pod prysznicem.
Tak oto siostry, postanowiły wznieść się ponad podziały, bo uczucie jakim darzyly brata było tego warte.
- Nie włożę na siebie niczego różowego, zrozumiano?
Weronika próbowała po raz kolejny wyperswadować swojej siostrze, że nie zmieni swojego mrocznego wizerunku, na ślub ich brata.
- W takim razie zapomnij o tym, że zaśpiewam z wami tę durną piosenkę - odparowała Karolina.
- Nie możesz, to niespodzianka którą cwiczyłyśmy od miesięcy. Karola musisz z nami wystąpić - Weronika...
Ważną książką w moim życiu jest Zatoka śpiewających traw Stanisławy Fleszerowej Muskat. To opowieść o morzu, miłości i także o buncie, czy próbie buntu, a w końcu zwycięża tradycja i tak jak to bywało nad morzem od wieków. Główna bohaterka książki jest naprawdę taką OBLUBIENICĄ MORZA ale nie jedyną. Ich jest tam wiele. One były i zawsze będę. I one wszystkie wiedzą, że z tym morzem mają coś jeszcze - miłość swoich mężczyzn, którzy z tym morzem związali swoje życie, a więc i one ich kobiety również.
Ważną książką w moim życiu jest Zatoka śpiewających traw Stanisławy Fleszerowej Muskat. To opowieść o morzu, miłości i także o buncie, czy próbie buntu, a w końcu zwycięża tradycja i tak jak to bywało nad morzem od wieków. Główna bohaterka książki jest naprawdę taką OBLUBIENICĄ MORZA ale nie jedyną. Ich jest tam wiele. One były i zawsze będę. I one wszystkie wiedzą, że z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Wiesia była zgrabną dwudziestoczterolatką z okolic Torunia. Na co dzień studiowała medycynę i piekła najsmaczniejsze pierniki w całym mieście. W nagrodę za świetnie zdane egzaminy rodzice zafundowali jej rejs statkiem po Adriatyku.
Pogoda w Chorwacji sprzyjała, torby były spakowane i powoli dopadało Wiesię już zmęczenie po przyjeździe ciasnym autokarem z Torunia. Ale za chwilę wszystko się zmieni - wsiądzie na statek i wyruszy w rejs życia! Tak... właśnie tego potrzebowała. W natłoku wymagań, codziennych obowiązków i wielkich ambicji o własnej praktyce lekarskiej chciała teraz tylko chwili wytchnienia na wakacjach.
Chwilę później znalazła w porcie jej statek - wielki biały kadłub, srebrne wykończenia i ogromny napis na boku "OBLUBIENICA MORZA".
- Ahoj przygodo! - zawołała podniecona.
- Przygotuj się do abordażu Słodziutka - usłyszała za plecami z ust długowłosego brunecika w kaszkiecie w kratę i ciut wyświechtanej koszuli.
Zalotnie puścił jej oko, a ona stwierdziła z grymasem, że jak na obsługę statku, to mógłby się trochę chłopak ogarnąć z prezencją. Ale musiała w duchu przyznać, że tekst na podryw był pomysłowy i odważny, a Nenad (bo tak miał na imię chłopak pokładowy) wygląda całkiem atrakcyjnie z tą swoją śródziemnomorską opalenizną i tupetem, z jakim podrywa panienki z dobrych domów.
Wiesia była zgrabną dwudziestoczterolatką z okolic Torunia. Na co dzień studiowała medycynę i piekła najsmaczniejsze pierniki w całym mieście. W nagrodę za świetnie zdane egzaminy rodzice zafundowali jej rejs statkiem po Adriatyku.
Pogoda w Chorwacji sprzyjała, torby były spakowane i powoli dopadało Wiesię już zmęczenie po przyjeździe ciasnym autokarem z Torunia. Ale za...
Chciała odejść. Jego ukochana chciała odejść, a on nie mógł znieść myśli o rozstaniu. Wpatrywał się w bezkresne morze i zacisnął pięści. Zamknął oczy gdy poczuł pieczenie pod powiekami. Jego całe ciało zdrętwiało z żalu i z obezwładniającego zimna, które przeszywało jego skórę niczym sople lodu. Spojrzał na nią. Siedziała na wystającym z morza kamieniu i tak jak on wpatrywała się w dal.
- Możesz zostać... - spróbował raz jeszcze, ale ona tylko westchnęła. Wiedział, że przegrał tę walkę. Za dużo ich różniło.
- Przecież wiesz, że nie mogę. - Ucięła łamiącym się głosem. Wiatr rozwiewał jej długie, jasne włosy. Jej ogon z tysiącem łusek lśnił nieprzerwanie w blasku zachodzącego słońca. - Ty jesteś człowiekiem, a ja...?
- Ty też możesz nim być, przecież umiesz przechodzić transformację - powiedział błagalnym głosem.
- I nigdy więcej nie zobaczyć rodziny? - Prychnęła ze smutkiem. - Chodź ze mną, to może dojdziemy do porozumienia. - Szepnęła nagle. Spojrzała na niego jej krystalicznie błękitnymi oczami.
Był nią kompletnie zauroczony i nawet nie zdawał sobie sprawy kiedy zaczął wchodzić głębiej w odmęty morza. Patrzyli sobie w oczy, aż nagle jej twarz rozpromienił szeroki uśmiech. Ze śpiewem wskoczyła z wdziękiem do morza, a on szedł za nią z trudem przez wysokie fale. Miłość jego życia. Jego ukochana. Jego OBLUBIENICA MORZA. Jego śmierć.
Chciała odejść. Jego ukochana chciała odejść, a on nie mógł znieść myśli o rozstaniu. Wpatrywał się w bezkresne morze i zacisnął pięści. Zamknął oczy gdy poczuł pieczenie pod powiekami. Jego całe ciało zdrętwiało z żalu i z obezwładniającego zimna, które przeszywało jego skórę niczym sople lodu. Spojrzał na nią. Siedziała na wystającym z morza kamieniu i tak jak on...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejHistoria prawdziwa. Ona ma na imię powiedzmy Ania. On niech ma na imię Jamal. Ona, nieśmiała dziewczyna z Kołobrzegu, świetna pływaczka, można by rzec OBLUBIENICA MORZA. On student z wymiany międzynarodowej z Maroka. Muzułmanin. Mieszkali w jednym akademiku, na tym samym piętrze. Zakochali się w sobie. Wszyscy im odradzali ten związek. Dwie odmienne religie, dwie odmienne kultury - to nie mogło się udać. Jednak związek jakoś trwał. Różnie bywało - raz lepiej, raz gorzej. Ale mieli siebie. Skończyli studia i przyszedł czas na zadanie pytania co dalej. Zapadła decyzja, że Ania wyjedzie z Jamalem do Maroka. Przy okazji okazało się, że dziewczyna jest w ciąży. Wszyscy, łącznie ze mną odsądzali ją od czci i wiary. Przecież wszyscy wiedzą, jak muzułmanie traktują swoje kobiety. Pojechali. Początki były ciężkie. Ania nieraz płakała w telefon. Nie dogadywała się z teściami, którzy nie mogli zaakceptować chrześcijanki w rodzinie. Jednak okazało się, że Jamal ją naprawdę kocha. Widząc jak Ania męczy sie w jego rodzinnym domu zdecydował się na wyjazd do Anglii. Podobno rodzina sie go wyrzekła. Ale najważniejsze, że są razem i są szczęśliwi.
Historia prawdziwa. Ona ma na imię powiedzmy Ania. On niech ma na imię Jamal. Ona, nieśmiała dziewczyna z Kołobrzegu, świetna pływaczka, można by rzec OBLUBIENICA MORZA. On student z wymiany międzynarodowej z Maroka. Muzułmanin. Mieszkali w jednym akademiku, na tym samym piętrze. Zakochali się w sobie. Wszyscy im odradzali ten związek. Dwie odmienne religie, dwie odmienne...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejOna ogromną moc empatii miała, bezduszności nie tolerowała. On wojownik, karateka, czarny pas karate miał, dominować chciał. Ona walki nie znosiła, jednak dom z nim założyła. Na płaszczyźnie porozumienia rozmawiać wolała, walecznego mężczyzny gdzieś tam skrycie się obawiała. OBLUBIENICA MORZA to była ona, w niesamowity intelekt, wyobraźnię przyozdobiona. Ona z Europy, on z Afryki, wszystko ich dzieliło, jednak z tego związku dziecko się urodziło. Najpiękniejszy syn cechy po obu rodzicach przejął, mieszankę łagodności, a zarazem siłę w genach miał i pomagać całemu światu chciał. Rozumiał naturę, bo jego przodkowie z plemienia pochodzili i od cywilizacji się odgrodzili. Był lekarzem, który szamańskie receptury wprowadzał na Europejski rynek, setki ludzi ratując i tytuł cudotwórcy, zyskując. Po matce pięknem świecące serce miał, zmieniać na lepsze świat wokół chciał. Ojca duchem walki stare, obalał nieprzydające się reguły, po tym, co bezużyteczne pozostawały wióry. Mulat musiał pogodzić w swoich charakterze konflikty dwóch odrębnych kultur i na ich podstawie, wykreować swój idealny wizerunek. Czasami miał wiele wewnętrznych wątpliwości, ale pokonywał je wszystkie, wolą miłości. Życie ponad podziałami w harmonii jest możliwe, gdy siebie zaakceptujemy i w odpowiedni sposób statkiem naszego życia pokierujemy.
Ona ogromną moc empatii miała, bezduszności nie tolerowała. On wojownik, karateka, czarny pas karate miał, dominować chciał. Ona walki nie znosiła, jednak dom z nim założyła. Na płaszczyźnie porozumienia rozmawiać wolała, walecznego mężczyzny gdzieś tam skrycie się obawiała. OBLUBIENICA MORZA to była ona, w niesamowity intelekt, wyobraźnię przyozdobiona. Ona z Europy, on z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejOna ogromną moc empatii miała, bezduszności nie tolerowała. On wojownik, karateka, czarny pas karate miał, dominować chciał. Ona walki nie znosiła, jednak dom z nim założyła. Na płaszczyźnie porozumienia rozmawiać wolała, walecznego mężczyzny gdzieś tam skrycie się obawiała. OBLUBIENICA MORZA to była ona, w niesamowity intelekt, wyobraźnię przyozdobiona. Ona z Europy, on z Afryki, wszystko ich dzieliło, jednak z tego związku dziecko się urodziło. Najpiękniejszy syn cechy po obu rodzicach przejął, mieszankę łagodności, a zarazem siłę w genach miał i pomagać całemu światu chciał. Rozumiał naturę, bo jego przodkowie z plemienia pochodzili i od cywilizacji się odgrodzili. Był lekarzem, który szamańskie receptury wprowadzał na Europejski rynek, setki ludzi ratując i tytuł cudotwórcy, zyskując. Po matce pięknem świecące serce miał, zmieniać na lepsze świat wokół chciał. Ojca duchem walki stare, obalał nieprzydające się reguły, po tym, co bezużyteczne pozostawały wióry. Mulat musiał pogodzić w swoich charakterze konflikty dwóch odrębnych kultur i na ich podstawie, wykreować swój idealny wizerunek. Czasami miał wiele wewnętrznych wątpliwości, ale pokonywał je wszystkie, wolą miłości. Życie ponad podziałami w harmonii jest możliwe, gdy siebie zaakceptujemy i w odpowiedni sposób statkiem naszego życia pokierujemy.
Ona ogromną moc empatii miała, bezduszności nie tolerowała. On wojownik, karateka, czarny pas karate miał, dominować chciał. Ona walki nie znosiła, jednak dom z nim założyła. Na płaszczyźnie porozumienia rozmawiać wolała, walecznego mężczyzny gdzieś tam skrycie się obawiała. OBLUBIENICA MORZA to była ona, w niesamowity intelekt, wyobraźnię przyozdobiona. Ona z Europy, on z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Filip Karaś nigdy nie sądził, że zakocha się w góralce. On, rodowity gdynianin, znający każdy zakątek swego miasta, wychowany w rodzinie o długich morskich tradycjach. Jego dziadek, ojciec i brat byli marynarzami. Jego życie także miało być związane z morzem. Poznali się z Ewą w Kazimierzu na festiwalu Dwa Brzegi. Oboje kochali kino. Najpierw dyskutowali o filmach, a potem już o życiu, spacerując urokliwymi uliczkami i pijąc wodę ze słynnej studni.
Okazało się, że Ewa Trebunia to z dziada, pradziada góralka z Zakopanego. Dziewczyna Gór, która przeszła niejeden tatrzański szlak. Miała dużą rodzinę i taką miała też stworzyć ze swym sąsiadem, Jędrkiem. Ale to Filip zdobył jej serce. Był pewien, że Ewa zostanie jego żoną. Nie uśmiechało mu się Zakopane, wiedział jednak, że nie będzie ona OBLUBIENICĄ MORZA. Wspólnie postanowili więc, że osiądą w Kazimierzu - miejscu swojego pierwszego spotkania.
Dziś spacerują jego uliczkami, oczekując drugiego dziecka i wspominają, jak kiedyś pili tu wodę ze studni.
Filip Karaś nigdy nie sądził, że zakocha się w góralce. On, rodowity gdynianin, znający każdy zakątek swego miasta, wychowany w rodzinie o długich morskich tradycjach. Jego dziadek, ojciec i brat byli marynarzami. Jego życie także miało być związane z morzem. Poznali się z Ewą w Kazimierzu na festiwalu Dwa Brzegi. Oboje kochali kino. Najpierw dyskutowali o filmach, a potem...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejOblubienica morza[bookLink]4853592|Oblubienica morza[/bookLink]
Oblubienica morza[bookLink]4853592|Oblubienica morza[/bookLink]
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
