-
Artykuły
Przesłuchanie Przemysława Piotrowskiego. Mocna premiera książki „Markiz"
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Najlepsza literatura faktu teraz 45% taniej na matras.pl
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Grzechy główne według Piotra Górskiego
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Miłość w cieniu wielkiej historii. Rozmowa z Joanną Jax
LubimyCzytać2
Borys Szyc i „Kobieta w oknie". Nietypowa akcja promująca czytelnictwo startuje 29 stycznia!
Wciągający thriller, kilkaset książek ukrytych w całej Warszawie i Borys Szyc w roli tajemniczego kuriera. W poniedziałek rozpocznie się nietypowa akcja promująca czytelnictwo, połączona z premierą bestsellerowej „Kobiety w oknie" A.J. Finna.
Amerykańska premiera miała miejsce 2 stycznia. Prawa do tłumaczeń sprzedano do ponad 40 krajów. Cała reszta świata czeka na premierę Kobiety w oknie, a w Polsce książka jest już na wyciągnięcie ręki. I to dosłownie, bo w Warszawie ukryto pięćset egzemplarzy powieści – na „Kobietę w oknie” można trafić w kawiarniach, barach, centrach handlowych, komunikacji miejskiej i innych, zaskakujących lokalizacjach.
Część egzemplarzy ukrył biorący udział w akcji aktor Borys Szyc: Zainspirowała nas Emma Watson, która w ramach promowania czytelnictwa zostawiała książki na ulicach Londynu, Paryża i Nowego Jorku. My roznieśliśmy po całej Warszawie jeden z najbardziej wciągających thrillerów ostatnich lat – licząc, że wpadnie w ręce kogoś, kto na co dzień unika książek. I że taka znaleziona przez przypadek Kobieta w oknie będzie świetną zachętą, żeby zacząć czytać. Ja sam dałem się wciągnąć i nie mogę się doczekać, aż ktoś przypadkiem na nią natrafi i zabierze do domu.
Wybór książki nie jest przypadkowy – sam Stephen King nazwał „Kobietę w oknie” A.J. Finna „nieodkładalną”. Bardzo szybko zyskała miano thrillera, na który czeka cały świat – prawa do wydania tytułu kupiono w ponad 40 krajach, a za możliwość ekranizacji zapłaciło słynne studio Fox 2000. To inteligentna, wyrafinowana powieść psychologiczna, która przypomina najlepsze z dzieł Hitchcocka. Jej bohaterka, Anna Fox, spędza dni, pijąc za dużo wina, oglądając stare filmy, wspominając szczęśliwsze czasy… i szpiegując sąsiadów. Pewnego wieczoru widzi coś, czego nie powinna. Wie, co widziała? A może to tylko jej wyobraźnia? Kto jest w niebezpieczeństwie? Kto jest niebezpieczny? Książkę, oprócz Stephena Kinga, polecają też takie tuzy thrillerowego świata jak Tess Gerritsen i Gillian Flynn.
„Kobiety w oknie” można szukać na ulicach Warszawy od 29 stycznia.
Oficjalną premierę książki zaplanowano na 31 stycznia. Powieść ukaże się nakładem wydawnictwa W.A.B. w przekładzie Jacka Żuławnika pod patronatem lubimyczytac.pl.
Powiązane artykuły
komentarze [25]
Ludziom nigdy nie dogodzi...i tak źle i tak niedobrze!
Kto uwielbia czytać, czytać będzie, a książkę sobie zakupi...jeśli uzna, że jest interesująca i che po nią sięgnąć!
Nie krytykujmy tej akcji, niech sobie będzie i niech ludzie się bawią:)
Róbmy coś żeby ten nasz świat był kolorowy:)
Ludziom nigdy nie dogodzi...i tak źle i tak niedobrze!
Kto uwielbia czytać, czytać będzie, a książkę sobie zakupi...jeśli uzna, że jest interesująca i che po nią sięgnąć!
Nie krytykujmy tej akcji, niech sobie będzie i niech ludzie się bawią:)
Róbmy coś żeby ten nasz świat był kolorowy:)
Niestety mam za daleko...ale akcja sama w sobie interesująca.
Niestety mam za daleko...ale akcja sama w sobie interesująca.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCieszę się w tym momencie z bycia Warszawianką ;). Może uda mi się znaleźć jeden z egzemplarzy? (Choć statystycznie wyglądałoby to na naprawdę duuuży fart...).
Cieszę się w tym momencie z bycia Warszawianką ;). Może uda mi się znaleźć jeden z egzemplarzy? (Choć statystycznie wyglądałoby to na naprawdę duuuży fart...).
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
To żadna reklama czytelnictwa. Można czytać i można "czytać". "Czytanie" jest wmawianiem sobie, że się czyta dlatego, że pochłania się nic kolejne czytadło. Czym jest czytadło? Czytadło to jest też przedmiotem z zapisanymi literami kartkami, z tym że czytadło nic nie wnosi do życia. Nie zmusza do refleksji, do zastanowienia się. Nic nie zmienia w życiu. Bohaterowie są płascy, bez dylematów moralnych i bez przemyśleń. Najgorsze jest to, że czytadeł czyta się najwięcej, a osoby je czytające uważają, że czytają książki. Otóż nie, tak nie jest.
Promować czytelnictwo to znaczy promować Książki, nie zaś czytadła.
To żadna reklama czytelnictwa. Można czytać i można "czytać". "Czytanie" jest wmawianiem sobie, że się czyta dlatego, że pochłania się nic kolejne czytadło. Czym jest czytadło? Czytadło to jest też przedmiotem z zapisanymi literami kartkami, z tym że czytadło nic nie wnosi do życia. Nie zmusza do refleksji, do zastanowienia się. Nic nie zmienia w życiu. Bohaterowie są...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZ ust mi to Pan wyjął, Panie Kamilu. Księgarnie zalewane są czytadłami
Z ust mi to Pan wyjął, Panie Kamilu. Księgarnie zalewane są czytadłami
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Właśnie przez takie wypaczone, snobistyczne podejście ludzie nie czytają i nie zaczną czytać dopóki taka "opinia" będzie się pojawiać w kontekście dyskursu nad stanem polskiego czytelnictwa.
Czytanie ma być uważane za rozrywkę na równi z serialami czy filmami, bo w innym wypadku nie zachęci się nieczytających wcale, do sięgnięcia po jakąkolwiek książkę. To brak wyobraźni pisać takie, niech pan wybaczy panie Kamilu, szkodliwe głupstwa.
Jeżeli ktoś nie czyta dla przyjemności, nie został nauczony tego w domu to będzie ciężko. Nie przyszło pewnie panu na myśl, że być może ktoś sięgnie po czytadło, aż w końcu dojdzie do wniosku, że chce spróbować swoich sił w klasyce? Każda metoda jest dobra, aby promować czytelnictwo. Matka będzie czytać tylko kryminały Chmielewskiej, ale córka może sięgnie po coś innego. Pasażer tramwaju jak zobaczy, że obok niego dużo osób zamiast smyrać telefon, trzyma książkę i także się zastanowi nad taką formą spędzania czasu. Nie każdy od razu celuje tylko w wybitne dzieła, ale niech każdy ma szansę do nich dotrzeć.
Wszyscy wiemy jakie tytuły są na listach bestsellerów, ale pozwólmy innym ludziom uczyć się na własnych błędach i wyrabiać samodzielne opinie.
Właśnie przez takie wypaczone, snobistyczne podejście ludzie nie czytają i nie zaczną czytać dopóki taka "opinia" będzie się pojawiać w kontekście dyskursu nad stanem polskiego czytelnictwa.
Czytanie ma być uważane za rozrywkę na równi z serialami czy filmami, bo w innym wypadku nie zachęci się nieczytających wcale, do sięgnięcia po jakąkolwiek książkę. To brak wyobraźni...
@Kamil, czytanie nie może być rozrywką dla wybranych, a Ty nie możesz narzucać swojego subiektywnego gustu innym! To, po czym ty masz przemyślenia, innego człowieka o takim samym IQ może nie zainspirować- z powody tematyki chociażby- i odwrotnie! Twoje podejście kojarzy mi się ze szkołą, kiedy mieliśmy listę lektur obowiązkowych, a radości z ich czytania w większości miałam mało... Teraz czytam dla przyjemności. Czasem po wielu ciężkich tematycznie książkach mam ochotę odpocząć przy lekkiej literaturze- z lat młodości bądź też innych "lekkich", służących rozrywce raczej niż przemyśleniom. Czytam po to, żeby miło spędzić czas- z wyjątkiem literatury popularnonaukowej, w moim przypadku raczej ściśle ukierunkowanej, związanej z moją pasją- i mając tę świadomość, że te naukowe książki powstały w wyniku lat badań, obserwacji, wywiadów itp, bynajmniej nie polecałabym ich osobom nizainteresowanym! Tak samo jak literatura klasyczna którą czytałam. Czy polecałbyś komuś- dajmy z grubej rury- "W poszukiwaniu straconego czasu"? Ja nie, gdyż po sobie wiem że do tej książki trzeba po pierwsze dojrzeć, po drugie należy ją czytać w szczególnym momencie życia- kiedy po prostu mamy czas żeby docenić nieraz wielostronicowe opisy rzeczy czy miejsc... (Wiele razy spotkałam się z wyrażeniem że ktoś Prousta czytał, ale pomijał dłużące się opisy- chyba nie muszę dodawać że to one stanowią o klimacie tej książki, pozwalają niemal poczuć zapachy czy usłyszeć szelest sukien...). Dlatego radziłabym zachować więcej tolerancji, otworzyć się na "nieznane"- a nuż jakieś "czytadło" i Tobie przypadnie do gustu?
Na koniec Kamilu zapytam wprost- jakie znane książki i książki polskich autorów uważasz za "czytadła"?
@Kamil, czytanie nie może być rozrywką dla wybranych, a Ty nie możesz narzucać swojego subiektywnego gustu innym! To, po czym ty masz przemyślenia, innego człowieka o takim samym IQ może nie zainspirować- z powody tematyki chociażby- i odwrotnie! Twoje podejście kojarzy mi się ze szkołą, kiedy mieliśmy listę lektur obowiązkowych, a radości z ich czytania w większości miałam...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Czytanie ma być uważane za rozrywkę na równi z serialami czy filmami...
W pełni się zgadzam, ale można oglądać takie seriale jak np. "House of Cards", "Narcos", "Dr House", "Sherlock", a można telenowele, żałosne paradokumenty i jakąś inną sieczkę, którą serwują nam kanały telewizji naziemnej. Albo reklamy, to też przecież są nagrania audiowizualne, dlaczego uważać je za gorsze od filmów? Trzeba chwalić widzów takich produkcji, że coś jednak oglądają, przecież to też jest kultura, rozwijają się dzięki temu i może ich dzieci sięgną po coś lepszego. Lepiej oglądać reklamy niż na przykład siedzieć tylko przy piwku... Tylko że reklamy i telenowele jedyne co mogą widzowi dać, to wyprać mu mózg, a przy piwku można sobie spokojnie pomyśleć o czymkolwiek, może o niczym, ale może o czymś ciekawszym niż w telewizorze i przede wszystkim pomyśleć samodzielnie, a nie nagrywać sobie pamięć bezsensownymi sloganami i pustymi frazesami.
Nikt tu nie nawoływał od razu do klasyki, nie obrzydzał tzw. literatury gatunkowej, ale w tej gatunkowej też są pozycje wybitne, dobre, przyzwoite, przeciętne i denne. A najgłośniej reklamuje się te ostatnie i to chyba przeciwko nim wypowiedział się Kamil, nie przeciwko takiej na przykład Chmielewskiej, która im szybciej, tym pisała gorzej, ale i tak o cały rząd wielkości lepiej niż niejedno z dzisiejszych objawień, geniuszy i królowych kryminału.
Czytanie ma być uważane za rozrywkę na równi z serialami czy filmami...
W pełni się zgadzam, ale można oglądać takie seriale jak np. "House of Cards", "Narcos", "Dr House", "Sherlock", a można telenowele, żałosne paradokumenty i jakąś inną sieczkę, którą serwują nam kanały telewizji naziemnej. Albo reklamy, to też przecież są nagrania audiowizualne, dlaczego uważać je za...
Prawda jest taka, że uznaje się czytanie za wyższą formę spędzania czasu niż oglądanie seriali czy filmów. Sęk w tym, że takie snobistyczne podejście właśnie ZNIECHĘCA ogromną ilość ludzi do czytania.
.
Sherlock czy Stranger Things to bardzo dobre, a i popularne seriale. Pewna jestem tego, że jeżeli publiczność nie kochałaby seriali tak bardzo jak mówią statystyki, to nikt nie pokusiłby się o tworzenie dobrych produkcji w takich ilościach. Ostatnio na tym polu faktycznie wychodzi mnóstwo perełek. Oglądanie seriali jest teraz na czasie, widzowie stają się także coraz bardziej wymagający. Dlaczego? Dlatego, że seriale są popularne, mają w czym wybierać i na Netflixie i na HBO i na innych platformach. Gdyby książki były tak samo popularne, ludzie dajmy na to czytaliby proporcjonalnie tyle ile oglądają, część z nich sięgnęłaby po ambitniejsze tytuły i być może zamiast Początku bestsellerem Empiku byłaby inna pozycja. To po pierwsze, a po drugie nie wiem czy oglądanie kryminalnych serialideł CSI z Ameryki sprawiłoby, że ktoś nie doceniłby później Sherlocka? Raczej na odwrót 🙂 Tak samo z książkami, czytając czytadło, a następnie sięgając po coś kilka półek wyżej, czuć różnicę. Można wyczytać jakość.
.
Reklama też potrafi być formą sztuki, ale to tak na marginesie, nie mówię o reklamie w polskiej telewizji, tak na co dzień. Bardzo słabe porównanie swiją drogą. No cóż.
Monika, gdybyś do końca przeczytała moją wypowiedź to być może udałoby Ci się zrozumieć jej sens. Po raz kolejny przytoczę przykład z tramwajem, czy metrem, czy z jakąkolwiek przestrzenią publiczną. Jak 7/10 osób będzie czytać, a trzy się będą patrzeć przez siebie to może pomyślą o tym, żeby coś przeczytać jak wrócą do domu. I być może sięgną po coś dobrego. Jak 7/10 osób będzie siedziało z piwkiem to już będzie bardzo zły przykład.
.
No i tak z książkami jest, dopóki czytający będą się zachowywać jak elita to i czytanie pozostanie na szarym końcu popularnych zajęć w czasie wolnym, w tyle za M jak Miłość czy innym telewizyjnym tasiemcem.
.
Wydawnictw i księgarni sieciowych nie zmienimy, ale odczarujemy książki ogólnie i damy ludziom większy wybór, jak mogą spędzać swój czas, a to już dobry początek. Zamiast klęczeć z gromnicą nad ciemnym ludem, można było napisać, że „fajna akcja” i nie byłoby zbędnej dyskusji. Chce się rzec, żeby czytać i dać czytać innym. Tyle ode mnie!
Prawda jest taka, że uznaje się czytanie za wyższą formę spędzania czasu niż oglądanie seriali czy filmów. Sęk w tym, że takie snobistyczne podejście właśnie ZNIECHĘCA ogromną ilość ludzi do czytania.
.
Sherlock czy Stranger Things to bardzo dobre, a i popularne seriale. Pewna jestem tego, że jeżeli publiczność nie kochałaby seriali tak bardzo jak mówią statystyki, to nikt...
@Ola, ja już napisałam co miałam do powiedzenia, chciałam teraz odnieść się do tego fragmentu Twojej wypowiedzi, w którym piszesz o 7-dmiu osobach cxytających w metrze. Jeżdzę nim niemal codziennie, a po przeczytaniu "Aplikacji" (ciekawa jestem czy to też byłaby szmira, ups- "czytadło" ;) ) zaczęłam zauważać poziom uzależnienia społeczeństwa od... telefonów komórkowych. Policzyłam, że w godzinach szczytu maksymalnie 3 osoby czytają książkę, 5 bawi się/gra/surfuje po netcie na swoich smartfonach. Dodam tutaj, że te 3 czytające osoby są to w dużej większości kobiety. Być może w innych godzinach ten współczynnik wyglądałby inaczej (inna, niepracująca i nie ucząca się grupa docelowa). To taka dygresja do tematu. Dodam też, że i ja chciałabym żeby te osoby siedziały nawet ze średnio ambitnymi czytadłami, byle to sprawiło im przyjemność- przecież gust czytelniczy kształtuje się latami.
@Monika, nie chcę się wdawać w kolejną polemikę, ale gdybyś nie zauważyła, poprosiłam Kamila (autora wypowiedzi na którą odpowiadamy), żeby wymienił kilka przykładów "czytadeł". Czy Chmielewska by się tam znalazła nie wiem, ja ją lubię, szczególnie właśnie te "stare" powieści i autobiograficzne (bo z całej "Autobiografii" czytałam dotąd dwie pozycje i kilka książek opisującej rodzinę pani Ireny jako rodzinę Joanny). Ja odniosłam wrażenie że wartościowe są jedynie książki pisarzy pokroku Bułhakowa, Kafki i reszty klasyków, bo jakoś tak mi się skojarzyło... Ty lubisz np fantastykę, nie zastanawiało Cię, jak Kamil zapatruje się na książki tak oderwane od rzeczywistości i tak naprawdę- jedynie za pomocą metafor mające związek z rzeczywistością? (Czyli z tego co zrozumiałam- dające do myślenia). Dla osób które o tym nie wiedzą- ponoć "Władca pierścieni" Tolkiena, był metaforą drugiej Wojny Światowej- ale bez przeczytania przypisów raczej mało kto do tego sam do tego dojdzie...
Pozdrawiam Was dziewczyny.
@Ola, ja już napisałam co miałam do powiedzenia, chciałam teraz odnieść się do tego fragmentu Twojej wypowiedzi, w którym piszesz o 7-dmiu osobach cxytających w metrze. Jeżdzę nim niemal codziennie, a po przeczytaniu "Aplikacji" (ciekawa jestem czy to też byłaby szmira, ups- "czytadło" ;) ) zaczęłam zauważać poziom uzależnienia społeczeństwa od... telefonów komórkowych....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Tylko ciągle pan Kamil nie chce zdradzić, co "jest na poziomie", a które książki- oprócz w/w to "czytadła" ;)...
Ja rozumiem wolność wypowiedzi itd, ale kiedy już zaczyna się obrażać innych (tutaj: Autora i osoby, które chcą tę książkę przeczytać, nie mówiąc o tych które czytały i im się podobała). Ja nigdy nie mówię że ktoś ma zły gust, bo jest on zupełnie inny od mojego- zazwyczaj ciekawi mnie dlaczego akurat lubi książki tego konkretnego typu.
Niestety, obawiam się że nie doczekamy się odpowiedzi od Kamila (o ja niegodna ;) ).
Tylko ciągle pan Kamil nie chce zdradzić, co "jest na poziomie", a które książki- oprócz w/w to "czytadła" ;)...
Ja rozumiem wolność wypowiedzi itd, ale kiedy już zaczyna się obrażać innych (tutaj: Autora i osoby, które chcą tę książkę przeczytać, nie mówiąc o tych które czytały i im się podobała). Ja nigdy nie mówię że ktoś ma zły gust, bo jest on zupełnie inny od mojego-...
To nie jest akcja promująca czytanie książek tylko reklama przeciętnej książki, która swoim poziomem nie wyróżnia spośród dziesiątek podobnych. Nie ma to nic wspólnego z zostawianiem RÓŻNYCH książek przez Emmę Watson i innymi podobnymi akcjami.
To nie jest akcja promująca czytanie książek tylko reklama przeciętnej książki, która swoim poziomem nie wyróżnia spośród dziesiątek podobnych. Nie ma to nic wspólnego z zostawianiem RÓŻNYCH książek przez Emmę Watson i innymi podobnymi akcjami.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMoja wypowiedź dotyczy nachalnej promocji pod płaszczykiem propagowania czytelnictwa, a co do samej książki to polecam recenzje zwykłych czytelników na goodreads lub amazonie
Moja wypowiedź dotyczy nachalnej promocji pod płaszczykiem propagowania czytelnictwa, a co do samej książki to polecam recenzje zwykłych czytelników na goodreads lub amazonie
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJakieś podpowiedzi co do miejsc ukrycia książek? ;) Będę się rozglądać! Świetna akcja :)
Jakieś podpowiedzi co do miejsc ukrycia książek? ;) Będę się rozglądać! Świetna akcja :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNaprawdę świetna akcja! Gdybym miała bliżej do Warszawy, z chęcią udałabym się na poszukiwania.^^
Naprawdę świetna akcja! Gdybym miała bliżej do Warszawy, z chęcią udałabym się na poszukiwania.^^
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamczekam na ebook ... niecierpliwie bardzo :)
czekam na ebook ... niecierpliwie bardzo :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Oby w innych miastach tez ktos wpadl na taki pomysl :) A fakt faktem "opakowanie" by sie przydalo.Ksiazki z biblioteki, tez nie sa w najlepszym stanie. Szkoda, ze
niektorzy ludzie ksiazek nie szanuja. Czasem pozyczalam komus swoje, gdy zwracano mi je byly w kiepskim stanie. Teraz nikomu nie pozyczam :)
Oby w innych miastach tez ktos wpadl na taki pomysl :) A fakt faktem "opakowanie" by sie przydalo.Ksiazki z biblioteki, tez nie sa w najlepszym stanie. Szkoda, ze
niektorzy ludzie ksiazek nie szanuja. Czasem pozyczalam komus swoje, gdy zwracano mi je byly w kiepskim stanie. Teraz nikomu nie pozyczam :)
Zastanawiałam się nad trafnością wyboru książki i już miałam krzyczeć, że dokonano złego wyboru, jednak zmieniłam zdanie ;-))
Thriller, dodatkowo okrzyknięty jako bestseller jak najbardziej nada się do promowania czytelnictwa.
Bardzo fajna akcja.
Zastanawiałam się nad trafnością wyboru książki i już miałam krzyczeć, że dokonano złego wyboru, jednak zmieniłam zdanie ;-))
Thriller, dodatkowo okrzyknięty jako bestseller jak najbardziej nada się do promowania czytelnictwa.
Bardzo fajna akcja.
Całkiem fajna akcja. Chętnie zorganizowałbym taką też w swojej miejscowości :) Musze tylko pomyśleć jak zorganizować książki. Ale chyba nic się nie stanie jak nie będą to nowości (choć to najbardziej przyciąga), albo wszystkie jednakowe. Może macie pomysły jak usprawnić taką akcję z udziałem biblioteki.
Całkiem fajna akcja. Chętnie zorganizowałbym taką też w swojej miejscowości :) Musze tylko pomyśleć jak zorganizować książki. Ale chyba nic się nie stanie jak nie będą to nowości (choć to najbardziej przyciąga), albo wszystkie jednakowe. Może macie pomysły jak usprawnić taką akcję z udziałem biblioteki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamŚwietna akcja :) gdybym mieszkała bliżej Warszawy to chętnie wybrałabym się na "polowanie".
Świetna akcja :) gdybym mieszkała bliżej Warszawy to chętnie wybrałabym się na "polowanie".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Pomysł fajny, niech się rozszerzy na pozostałe miasta :D.
Jednak mam zastrzeżenia i nadzieję, że to tylko film, a książki nie są wrzucane w kapustę czy na mokrą ławkę i ogólnie może fajnie opakować w papier? Skoro promujemy czytelnictwo to może przy okazji dbanie o książki? Bo czasem biorąc książkę z biblioteki mam właśnie takie wrażenia, że czytała ją pani z warzywniaka i trzymała w kapuście...
Pomysł fajny, niech się rozszerzy na pozostałe miasta :D.
Jednak mam zastrzeżenia i nadzieję, że to tylko film, a książki nie są wrzucane w kapustę czy na mokrą ławkę i ogólnie może fajnie opakować w papier? Skoro promujemy czytelnictwo to może przy okazji dbanie o książki? Bo czasem biorąc książkę z biblioteki mam właśnie takie wrażenia, że czytała ją pani z warzywniaka i...
Zapraszamy do dyskusji.
Zapraszamy do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam