Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/835/czytanie-jako-forma-zboczenia

Czytanie jako forma zboczenia

125 wartościowy tekst

Czytelnictwo upada – nie, nie, proszę nie klikać nerwowo myszą, nie zamykać tego okna, to nie będzie kolejny tekst o poziomie czytelnictwa w kraju, słowo! To będzie tekst o czytelnikach,
a to zupełnie co innego. Chciałem tylko za punkt wyjścia przyjąć następującą obserwację: czy zastanawialiście się, drodzy Czytelnicy, kto zawsze utyskuje na fatalny stan oczytania narodowego?

Otóż zawsze są to ludzie, którzy a) sami czytają, albo b) twierdzą, że czytają (w tej drugiej kategorii wcale nie mieszczą się tylko politycy). Jakoś nigdy nie słyszałem, żeby któryś z tych panów, co to u mnie pod blokiem raczą się na ławeczce winem owocowym, burknął choćby raz, że „ku…wa, ale teraz te ludzie to zajeb…ście mało czytają”.

Ta obserwacja naprowadza nas na trop odwiecznej zagadki: dlaczego ludzie nie chcą czytać? Może właśnie dlatego, że społeczność czytających jawi się społeczności nieczytających dość podejrzanie i zniechęcająco.
W końcu stadna motywacja jest dla naszych wyborów fundamentalna: kupuję buty marki X, bo takie nosi gwiazdor Y, a ja chcę kojarzyć się ze światem, który ten Y reprezentuje. Tymczasem czytelnicy jako grupa zdają się wyróżniać szeregiem cech powszechnie uważanych za dość obrzydliwe.

Czytelnicy są fetyszystami: ich stosunek do książek bywa często zaprzeczeniem minimalnie choćby zdrowego podejścia do przedmiotów, bądź co bądź, martwych. No hej, książka to jest plik zszytych kartek
z nadrukiem, a tu całe to chuchanie, dmuchanie, pieszczenie, żeby się rożek nie zagiął, stroniczka nie zaplamiła, i na półeczce równo mają stać. I wiem, co mówię: jakbyście zobaczyli moje auto – z przodu ze zderzaka lakier złazi, z tyłu wgniecione po jakimś średnio udanym parkowaniu po ciemku, z boku rysa, zakurzone i ubłocone od spodu, a tapicerka w środku lepi się od słodyczy, głownie w rejonie fotelików dziecięcych – ale książki, ooo, przepraszam, książki to mam w porządeczku, nigdy za szeroko nie otwieram, żeby nie daj boże grzbiet nie popękał, używam tylko atestowanych zakładek i przed przystąpieniem do lektury myję ręce. Bywają oczywiście tacy, którzy postępują dokładnie odwrotnie: mną strony, zaginają rogi i czytają najchętniej w trakcie jedzenia kanapek z miodem – co też nie jest wyjściem, bo niewiele jest mniej higienicznych rzeczy niż upaprana i zatłuszczona książka.

Ale fetyszyzm to tylko wierzchołek góry lodowej. Czytelnicy są pedantami (weź nie oddaj takiemu pożyczonej książki na czas!), socjopatami (bo jak inaczej nazwać kogoś, kogo ulubionym zajęciem jest siedzenie w samotności, żeby najlepiej nikt nie przeszkadzał), często haniebnie zaniedbują swoją kondycję fizyczną i psują sobie namiętnie wzrok, uprawiają coś w rodzaju intelektualnego autoerotyzmu (nie tylko czytają książki, ale też czytają artykuły o książkach, opinie innych czytelników o książkach, blogi o książkach, udzielają się na portalach książkowych…), a do tego cechuje ich niezwykle upierdliwe powołanie misjonarskie i z uporem maniaka starają się przekonać wszystkich, że koniecznie muszą czytać książki, organizują akcje społeczne, kampanie i bóg-wi-co, choć jak dotąd nikomu nie udało się wyjaśnić, jakie to niby praktyczne korzyści osiągnąć może człowiek dlatego, że przeczytał Sto lat samotności czy Absalomie, Absalomie. Kiedy wyznawca jakieś religii próbuje mnie nawrócić, to przynajmniej oferuje mi konkretny zysk – a mianowicie taki, że po śmierci będę a) żył dalej i b) całkiem nieźle, jeśli się postaram – natomiast promotor czytelnictwa co? – że mi się horyzonty rozszerzą?, słownictwo zwiększy?, wzruszę się? – no wolne żarty.

Kto obdarzony odrobiną trzeźwości umysłu chciałby pchać się do takiego grona? A wy, drodzy Czytelnicy,
co o tym sądzicie? No bo skoro czytacie te słowa, to najpewniej znaczy to, że choćby część wymienionych tu zaburzeń nie jest wam obca. Ja wyspowiadam się w następnym odcinku (choć oczywiście przeczuwam,
że nikogo moja spowiedź nie obchodzi; trudno: czasami trzeba zainwestować w autoterapię).

------------

Tomasz Pindel – pracownik Instytutu Książki i były wykładowca Katedry Ameryki Łacińskiej UJ, tłumacz literatury hiszpańskojęzycznej, ze szczególnym wskazaniem na latynoską, sporadyczny publicysta „Gazety Wyborczej” i „Tygodnika Powszechnego” i regularny „Bluszcza”, współautor audycji „Piątka z literatury” (RMF Classic) i bloga poczytane.blog.onet.pl, autor jednej powieści (Czy to się nagrywa, Świat Książki, 2011) i jednej książki literaturoznawczej (Zjawy, szaleństwo i śmierć. Fantastyka i realizm magiczny w literaturze his..., Universitas, 2004).


Pokaż wszystkie aktualności
Komentarze
Autor:  Tomasz |  wypowiedzi: 79  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1468
BlueSugar
17-10-2013 21:14
Ech, wszystkie cechy są o mnie oprócz pedantyzmu...
książek: 920
chiyome
17-10-2013 22:41
podoba mi się tekst. sądzę iż oddaje część Towarzyszy Słowa Pisanego (musze to gdzieś zapisać zanim zapomnę), jednakże w każdej grupie społecznej znajdą się podobni: dziewczyny piszczące za Patisonami (swoją drogą jadł Ktoś patisona? ja widziała w sloiku, ale bałam się otworzyć słoik - z nuż mnie to zje), całujące plakaty idoli na dobranoc? Facetów mogacych zabić za połamanie plyty z gra, czy... podoba mi się tekst. sądzę iż oddaje część Towarzyszy Słowa Pisanego (musze to gdzieś zapisać zanim zapomnę), jednakże w każdej grupie społecznej znajdą się podobni: dziewczyny piszczące za Patisonami (swoją drogą jadł Ktoś patisona? ja widziała w sloiku, ale bałam się otworzyć słoik - z nuż mnie to zje), całujące plakaty idoli na dobranoc? Facetów mogacych zabić za połamanie plyty z gra, czy ruszenie limitowanej płyty Metaliki?
ile hobby tyle takich osobników: czy to sport, zbieranie znaczków, książek, czytanie (to nie to samo co zbieranie książek), informatyka, muzyka, moda, gotowanie, podróże, sport.. każdy ma swojego złotego grala, którego stawia na piedestale i cały dzień ściera kurz patrząc z pogardą na tych, którzy ścierają kurz z czego innego.

nie demonizujmy Czytelników. akurat to najbezpieczniejsza (zaraz po filatelistach) sekta :D
pokaż więcej
książek: 0
konto_usuniete
18-10-2013 22:10
Ja wynajęłam ostatnio pokój w domu w którym jest miliard książek, również u mnie w pokoju:). To się nazywa szczęście:D!
książek: 920
chiyome
19-10-2013 10:00
ja z moim szczęściem znalazłam bym same harlekiny :D
książek: 19
ewa83
31-03-2014 01:18
Cieszę się,że dołączyłam do grupy osób, które mają tę samą pasję co ja, czyli czytanie... Czytałam zawsze; można powiedzieć, że od pieluchy:)i nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że można przestać czytać. A jednak - urodziły się dzieci i między karmieniem, praniem i prasowaniem, bełtaniem kaszek i dogadzaniu mężowi, zabrakło czasu dla SIEBIE i dla KSIĄŻEK;wracam do życia:)
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Nikt mnie nie ma

Ta książka przytłacza od samego początku, budzi smutek i niedowierzanie. To opowieść o nie tylko o trudnym i traumatycznym dzieciństwie, ale też opowi...

zgłoś błąd zgłoś błąd