-
Artykuły
Wakacje pełne magii - weź udział w akcji recenzenckiej i przenieś się do magicznego świata
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać377 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać36 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1
Biblioteczka
2026-03-22
Przyjemna w czytaniu taka trochę stara fantastyka gdzie dobrzy są pozytywnymi postaciami a źli są naprawdę niedobrzy. No i autor w miarę systematycznie morduje bohaterów, złych ginie więcej, dobrych mniej więc zostajemy z nadzieją, że się uda. Niekoniecznie tego doczekamy bo cykl liczy jedenaście tomów a spolszczono pięć. Miła odmiana dla mężczyzny, starego miłośnika SF, który szukając nowości w 80% trafia obecnie na romantasy przykrawane dla kobiecego czytelnika.
Książka wciąga i jak widzę po przeczytaniu drugiego tomu nadal pamiętam co było w pierwszym, co wcale nie jest tak częste i oczywiste. Polecam tym, którzy lubią klasyczną SF. Nie ma tu rakiet, głębi kosmosu i obcych z innych planet ale rozrywka jest przednia.
Przyjemna w czytaniu taka trochę stara fantastyka gdzie dobrzy są pozytywnymi postaciami a źli są naprawdę niedobrzy. No i autor w miarę systematycznie morduje bohaterów, złych ginie więcej, dobrych mniej więc zostajemy z nadzieją, że się uda. Niekoniecznie tego doczekamy bo cykl liczy jedenaście tomów a spolszczono pięć. Miła odmiana dla mężczyzny, starego miłośnika SF,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZachęciła mnie pełna entuzjazmu recenzja czytelniczki Nozomi. Już kilka razy podążyłem za jej opiniami i zawsze było ciekawie. Teraz również, chociaż moja ocena jest niższa. Książkę bardzo sympatycznie się czyta, bohater jest interesującą, niesztampową postacią i budzi sympatię. Ale czytając, w pewnych momentach nie widziałem kto kogo nawala. Początkowo wziąłem to za słabość tłumaczenia ale gdy spotkałem w tekście drugie nieznane mi słowo (kompleksja – przestarzałe określenie osobowości) oraz wyczytałem, że bohater chce nowej broni do jego uposażenia (za Słownikiem Języka Polskiego „stałe wynagrodzenie, pensja”), to zacząłem sprawdzać autora i okazało się, że za pięknie brzmiącym pseudonimem kryje się n/n autor polski (n/n „nomen nescio, imię nieznane” - to już mój przypis). Nie wiem dlaczego kompleksja autora podpowiedziała mu użycie słów, których nikt dzisiaj nie używa. Książka nie staje się od tego mądrzejsza. No i jaka jest jego wiedza ogólna skoro myli uposażenie z wyposażeniem. A teraz wracamy do treści – czyta się z zainteresowaniem ale po zakończeniu zadaję sobie pytanie, co z akcji pamiętam, poza tym, że bohater wzbudza sympatię i zabija masowo. No i w sumie nie za wiele bo całość nie składa się według mnie na pasjonującą historię. Podsumowując – czytajcie, da wam rozrywkę ale nie wniesie wiele nowego do waszych umysłów.
Zachęciła mnie pełna entuzjazmu recenzja czytelniczki Nozomi. Już kilka razy podążyłem za jej opiniami i zawsze było ciekawie. Teraz również, chociaż moja ocena jest niższa. Książkę bardzo sympatycznie się czyta, bohater jest interesującą, niesztampową postacią i budzi sympatię. Ale czytając, w pewnych momentach nie widziałem kto kogo nawala. Początkowo wziąłem to za...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02-24
Dziękuję bibliofilowi, który poświęcił czas aby zdigitalizować ten tytuł. Książka napisana przez erudytę, dobrze przetłumaczona, akcja jest wielowątkowa ale… całość nie porywa. Brnie się przez tę książkę aby dotrwać do końca. W sumie żadna z postaci nie wzbudza osobistego zainteresowania i sympatii. Sam pomysł – poszukiwanie rękopisu Szekspira, obiecywałby bardzo wiele. Ale czegoś mnie w tym wszystkim zabrakło. Przeczytałem i więcej po nią nie sięgnę.
Dziękuję bibliofilowi, który poświęcił czas aby zdigitalizować ten tytuł. Książka napisana przez erudytę, dobrze przetłumaczona, akcja jest wielowątkowa ale… całość nie porywa. Brnie się przez tę książkę aby dotrwać do końca. W sumie żadna z postaci nie wzbudza osobistego zainteresowania i sympatii. Sam pomysł – poszukiwanie rękopisu Szekspira, obiecywałby bardzo wiele. Ale...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Nie pisałem recenzji tomu drugiego bo wkrótce ukaże się po polsku i każdy zainteresowany sam się dowie jak potoczy się życie w Tevanne… Tom drugi nie jest zwycięstwem dobra i można by oczekiwać, że w trzecim autor zacznie rozwiązywać problemy ku pociesze ludzkości. Ale nie, bohaterowie mają mocno pod górkę i to biegnąc, aż do ostatnich rozdziałów. A potem… Sami się dowiecie.
Co jest unikalne w tej książce – wyjątkowa wyobraźnia autora, który stworzył świat sterowany skrybowaniem, a w tomie trzecim pokazuje skomplikowaną społeczność funkcjonującą w oparciu o łączenie jaźni jej członków. Od pierwszych stron zaglądamy w obszary do tej pory nieodkryte, bardzo złożone, w których i nasi bohaterowie i postacie zła wykazują się inwencją, determinacją i mocno przyciągają uwagę czytelnika. I kończy się dobrze. Nareszcie…
Nie pisałem recenzji tomu drugiego bo wkrótce ukaże się po polsku i każdy zainteresowany sam się dowie jak potoczy się życie w Tevanne… Tom drugi nie jest zwycięstwem dobra i można by oczekiwać, że w trzecim autor zacznie rozwiązywać problemy ku pociesze ludzkości. Ale nie, bohaterowie mają mocno pod górkę i to biegnąc, aż do ostatnich rozdziałów. A potem… Sami się...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Prawdopodobnie oceniam tę książkę ciut wyżej niż zrobi to większość czytelników ale naprawdę podoba mi się cykl o organizacji Checquy. Tom pierwszy ukazał się po polsku w 2017 ale chyba nie zdobył wielkiego rozgłosu do czego mogły się przyczynić wkurzające błędy w tekście. Spolszczony tom drugi i trzeci możecie znaleźć na blogu Forum Ozyrysa.
Jak w poprzednich częściach, akcja dzieje się we współczesnym Londynie i Anglii a jej bohaterami są członkowie Checquy, magicznej policji walczącej ze zjawiskami niewytłumaczalnymi. Cenię to, że choć akcja jest w tym samym uniwersum, w każdym tomie poznajemy nowych bohaterów, mierzących się z odmiennymi niż poprzednio problemami. Bohaterem jest tym razem Alix – dwunasta Lady Mondegreen, który to tytuł z upodobaniem wymieniają jej koledzy pomimo tego, że jest tylko jedna Lady – szefowa organizacji Checquy, Lady Farrier.
Postać bohaterki jest naprawdę ciekawa a akcja nie pozwala się nudzić. Może, kiedyś, będzie nam dane poznać spolszczenia w oficjalnym obiegu księgarskim.
Co mnie osobiście cieszy – autor, uprzednio rzecznik prasowy australijskiego Biura Bezpieczeństwa Transportu, wybrał karierę zawodowego pisarza, wiec możemy oczekiwać kolejnych części tego cyklu.
Prawdopodobnie oceniam tę książkę ciut wyżej niż zrobi to większość czytelników ale naprawdę podoba mi się cykl o organizacji Checquy. Tom pierwszy ukazał się po polsku w 2017 ale chyba nie zdobył wielkiego rozgłosu do czego mogły się przyczynić wkurzające błędy w tekście. Spolszczony tom drugi i trzeci możecie znaleźć na blogu Forum Ozyrysa.
Jak w poprzednich częściach,...
2025-11-02
Opiniuję od razu dwie pozostałe części cyklu, który jest piękny, ma swoje mielizny i w sumie wybija swoich bohaterów. Ale ich śmierć nie kończy dobrej pamięci o tych postaciach.
Główną postacią części drugiej jest była d-ca garnizonu kontynentalnego Bulikova, generał Turyin Mulaghesh. Po przejściu na emeryturę nie odnalazła swego miejsca do momentu gdy Sara zleca jej misję wśród ludu Dreyling. Spotyka tam córkę Sigruda Harkvaldssona i mierzy się ze spuścizną jednej z kontynentalnych bogiń. Końcówka jest mocno przegadana i traci wartkość akcji ale otrzymujemy wyjaśnienia co i dlaczego. Postać Mulagesh jest pięknie przedstawiona, jej rozterki, słabości ale też jej nieustępliwe dążenie do zatrzymania potencjalnego dramatu.
Część trzecia rozpoczyna się od udanego zamachu na Sarę. Tym razem na scenie pojawia się nie postarzony Sigrud (co jest ważne dla zrozumienia jego pozycji w świecie postdivinistycznym). Szuka zabójcy Sary, w końcu trafia na kontynent, na którym sednem problemu są dzieci byłych bóstw, z których każde zachowuje cząstkę mocy rodzicieli. Najpiękniejszym momentem jest gdy Mulagesh musi stanąć na czele Ministerstwa Magii co wywołuje u niej okrzyk „Jasna cholera!”. Nie wszyscy bohaterowie dożywają rozwiązania ale problem spuścizny po kontynentalnych bóstwach pozostawia nam uczucie sytości. Może kiedyś zostanie wydane to polsku i polecam mam kolejne części cyklu rozpoczętego „Miastem schodów”.
Opiniuję od razu dwie pozostałe części cyklu, który jest piękny, ma swoje mielizny i w sumie wybija swoich bohaterów. Ale ich śmierć nie kończy dobrej pamięci o tych postaciach.
Główną postacią części drugiej jest była d-ca garnizonu kontynentalnego Bulikova, generał Turyin Mulaghesh. Po przejściu na emeryturę nie odnalazła swego miejsca do momentu gdy Sara zleca jej misję...
Mniej niż stu czytelników oceniło tę wydaną w 2017 roku książkę co wskazuje, że przeszła prawie bez echa. A jest wybitna. Trudna w czytaniu, niezwykle skomplikowana, ale dająca wielką satysfakcję i zachęcająca do kontynuacji cyklu. Każdy rozdział poprzedzony jest cytatem, zwróćcie uwagę na autorkę pierwszego, przyda się gdy dotrzecie do jej końca. Granice złych i dobrych uczynków nie są w niej ostateczne. Zapamiętajcie z jakiej nacji jest narratorka i wśród jakiej nacji przebywa bo powoli zaczniecie odkrywać, że dobro i zło nie jest przypisane tylko do jednych. Bardzo ją polecam. A sam zabieram się za lekturę tomu drugiego…
Mniej niż stu czytelników oceniło tę wydaną w 2017 roku książkę co wskazuje, że przeszła prawie bez echa. A jest wybitna. Trudna w czytaniu, niezwykle skomplikowana, ale dająca wielką satysfakcję i zachęcająca do kontynuacji cyklu. Każdy rozdział poprzedzony jest cytatem, zwróćcie uwagę na autorkę pierwszego, przyda się gdy dotrzecie do jej końca. Granice złych i dobrych...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię cykle, które kończą się w jakimś rozsądnym rozmiarze ich części. Muszę więc trochę zrewidować moje zachwyty z opinii wystawionej na podstawie pierwszych tomów. Część szósta jest ciekawa ale wątki prowadzą tylko do częściowych rozwiązań i widać, że ta opowieść nieprędko doczeka się końca. Rezkin okazał się już synem króla, potem elfem bez spiczastych uszu, aż strach pomyśleć co będzie dalej. Jedna z bohaterek staje w szranki o tron Lon Leresh i uczestniczy w dyspucie na temat ekonomicznego rozwoju królestwa. Relacja z której zajmuje co najmniej kilkanaście stron. A już jest zapowiedziany tom siódmy! Więc czytajcie ale nie liczcie, że szybko poznacie zakończenie. Do tomu szóstego dołączony jest spis postaci, który zajmuje aż pięć stron (w wydaniu elektronicznym). Nadal daje się połączyć imiona z wcześniejszymi wydarzeniami ale tym razem trzeba już się skupić bo można się pogubić w mnogości postaci.
Lubię cykle, które kończą się w jakimś rozsądnym rozmiarze ich części. Muszę więc trochę zrewidować moje zachwyty z opinii wystawionej na podstawie pierwszych tomów. Część szósta jest ciekawa ale wątki prowadzą tylko do częściowych rozwiązań i widać, że ta opowieść nieprędko doczeka się końca. Rezkin okazał się już synem króla, potem elfem bez spiczastych uszu, aż strach...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOstatnio:
2025-10-04
Czytelniczka Nozomi dała tej książce maxa co zachęciło mnie przeczytania cyklu. Który bardzo polecam. To już nie są czasy kiedy bohaterowie, szli, rozpalali ogniska, spali, myli się w porannej rosie a my we wk…wieniu czekaliśmy aż coś zacznie się dziać. Teraz rozpisuje się akcje skomplikowane jak szwajcarski zegarek i zazębiające jak jego elementy, a gdy już uznacie, że wiecie co będzie dalej, dostajecie kopa w d… i znajdujecie się w kolejnej rzeczywistości.
Pokrótce – w tomie pierwszym poznajemy bohatera, którego całe życie wypełnione było nauką walki a książka zaczyna się gdy zwolniono go ze smyczy. I jest akcja, a nawet Akcja! Tom drugi można by uznać za przegadany i nazbyt stacjonarny ale zmienia on nam sposób postrzegania bohatera i jego świata, z prostego supercosia staje się bytem skomplikowanym, funkcjonującym w niemniej porąbanym świecie. Tomy trzeci i czwarty to kilka zadziwiających zwrotów akcji, gdy już oczekujemy, że dalej będzie szło po prostej, wkraczamy w nowe krainy i napotykamy zadziwiające sytuacje. Tom piąty jest odwrotnością pierwszego, w którym wystarczyło być i walić w mordę, w piątym pojawiają się eteryczne byty, dziwne słowa i trzeba się przyłożyć aby to połapać. Gdy przeczytałem w recenzji, że w końcówce tomu bohater znika w ciemności to się wkurzyłem, że zamiast kilku części cyklu prowadzących nas od A do Z otrzymamy serial z powtórzeniami problemów jak w trylogiach D. Edginsa. Ale nie – zakończenie ostatniego, przetłumaczonego tomu bardzo zachęca sięgnięcia po kolejny.
Co ciekawe, postaci jest od cholery, jest też kupa miejsc i nazw własnych, a my się w tym nie gubimy. Bo postacie są wyraziste i je zapamiętujemy. Uważam cykl za naprawdę mądrze napisane fantasy, które wam polecam.
Czytelniczka Nozomi dała tej książce maxa co zachęciło mnie przeczytania cyklu. Który bardzo polecam. To już nie są czasy kiedy bohaterowie, szli, rozpalali ogniska, spali, myli się w porannej rosie a my we wk…wieniu czekaliśmy aż coś zacznie się dziać. Teraz rozpisuje się akcje skomplikowane jak szwajcarski zegarek i zazębiające jak jego elementy, a gdy już uznacie, że...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Świetna książka. Wredna w czytaniu bo autor ma fenomenalnie szerokie słownictwo a do tego bawi się słowem, tworząc swoje własne zbitki lub przekształcając je tak, że dopiero rozbicie na elementy składowe pozwala na ich zrozumienie.
Akcja jest równie zajmująca jak w tomie pierwszym. Postacie są wyraziste, budzące sympatię lub współczucie (to te z drugiej strony prawa). Mnemorytownik (brawa dla tłumacza tomu pierwszego!) Dinios Kol przybywa statkiem do miejsca kolejnego śledztwa i długo czeka na swego przewodnika – apotekarza. W końcu się poddaje ale idąc, widzi śpiącą na wzgórzu kobietę, w stroju cechu, który miał go poprowadzić. Ta, jest zaskoczona, że to jej podopieczny bo myślała, że będzie pachnieć bardziej zamożnie – oczekiwała go nie wzrokiem a węchem. Po chwili pyta czy podczas rejsu zjadł rybę przyprawioną kolendrą a gdy Kol potwierdza, informuje go, że była nieświeża i pyta „Czy chcesz zaczekać aby wymiotować?”.
Czyli, nic w tej książce nie jest oczywiste a wykreowane światy i postacie są naprawdę niesamowite. Nie będziecie się nudzili aż do ostatnich stron. Akcja dzieje się w autokratycznym królestwie a autor, w posłowiu pisze „…nie ma chyba innego gatunku literatury pięknej, który bardziej fascynowałby się autokracjami niż fantasy…”
Robert Bennett ma za sobą już dwie inne trylogie. Każda z nich była w finale nagrody HUGO, otrzymały też nominacje lub nagrody Locus i World Fantasy. Jeżeli pojawią się kolejne tłumaczenia to warto zwrócić na nie uwagę.
Świetna książka. Wredna w czytaniu bo autor ma fenomenalnie szerokie słownictwo a do tego bawi się słowem, tworząc swoje własne zbitki lub przekształcając je tak, że dopiero rozbicie na elementy składowe pozwala na ich zrozumienie.
Akcja jest równie zajmująca jak w tomie pierwszym. Postacie są wyraziste, budzące sympatię lub współczucie (to te z drugiej strony prawa)....
Bardzo nowatorska książka o misternej, zapinającej się jak suwak intrydze i z pełnym życia bohaterem. W jej tle pojawia się ekosystem, odmienny od naszego, niezrozumiały, budzący wiele pytań. Rzecz jest wspaniale przetłumaczona, jest w niej chyba kilkadziesiąt utworzonych lub wprowadzonych nowych słów jak np. reagent. Cykl liczy dwa tomy a trzeci ma się ukazać w następnym roku. Rzecz jest tak interesująca i tak świetnie napisana oraz znakomicie przetłumaczona, że będziecie smakować każde jej zdanie.
Bardzo nowatorska książka o misternej, zapinającej się jak suwak intrydze i z pełnym życia bohaterem. W jej tle pojawia się ekosystem, odmienny od naszego, niezrozumiały, budzący wiele pytań. Rzecz jest wspaniale przetłumaczona, jest w niej chyba kilkadziesiąt utworzonych lub wprowadzonych nowych słów jak np. reagent. Cykl liczy dwa tomy a trzeci ma się ukazać w następnym...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Czym jest „Niewinny antropolog”? Jest dziewiczo nieświadomym trudności badaczem, który decyduje się na badania etnologiczne w Kamerunie. Książka jest krótka, zadziwiająco szczera, w pierwszych rozdziałach autor bawi czytelnika humorem, który może nie każdemu przypaść do gustu.
Ale reszta jest fascynująca. Mnie nie interesują wpływy kultu płodności na obrzędy zbiorów na roli, ale droga w której autor zbierał i łączył fakty aby zrozumieć plemię Downey’ów jest zadziwiająco interesująca.
Autor szczerze przedstawia swój rok w Afryce, pisze „Tak jak wkrótce po przybyciu do Kamerunu byłem pod wielkim wrażeniem brzydoty i brudu Jaunde, tak teraz miasto wydawało mi się wzorem piękna i dobrego smaku, opływającym w luksusy cywilizacji.”. Sam doznałem czegoś podobnego po trzech miesiącach spędzonych na półpustyni w Azji – autor bardzo trafnie przedstawia co może spotkać Europejczyka po trafieniu w obszary nierozwinięte.
Co zadziwiające, w Kamerunie, po odzyskaniu niepodległości, rdzenni mieszkańcy wykorzystują swoją urzędniczą dominację nad innymi, szukają szpiegów, dążą do izolacji mieszkańców na podległych terenach. Nie tego się spodziewałem po społeczeństwie, które odzyskało władzę w swoim kraju.
Autor zakończył swoją roczną misję lżejszy o 20 kg, z chorobami żółtaczki i malarii, z połamanymi palcami i bez przednich zębów. Ale po zaledwie sześciu miesiącach wyjechał tam ponownie.
Bardzo ciekawa jest też jego ewolucja naukowa. Pisze: „Od tamtego czasu monografie, tworzące antropologię jako przedmiot, ukazywały mi się w zupełnie innym świetle. Potrafiłem wyczuć, które fragmenty pisano umyślnie w sposób niejasny, wymijający, sztuczny i w którym miejscu dane były nieprawdziwe lub błahe, czego nie dostrzegałem przed pobytem w terenie. A zatem prace innych antropologów rozumiałem teraz lepiej aniżeli przedtem.”
Polecam tę książkę ludziom ciekawym świata.
Czym jest „Niewinny antropolog”? Jest dziewiczo nieświadomym trudności badaczem, który decyduje się na badania etnologiczne w Kamerunie. Książka jest krótka, zadziwiająco szczera, w pierwszych rozdziałach autor bawi czytelnika humorem, który może nie każdemu przypaść do gustu.
Ale reszta jest fascynująca. Mnie nie interesują wpływy kultu płodności na obrzędy zbiorów na...
Ilona Andrews nie poprzestaje na już odkrytych światach ale tworzy nowe i pięknie łączy je z postaciami z innych swoich książek. Breach Wars dostępne było w blogu a wersja płatna ma dodany jeden rozdział. Ale jaki! Pojawia się w nim kilka ciekawych zapowiedzi tego co mogą zawierać kolejne tomy. W rozdziale 12 walczący lees stroszy futro na grzbiecie a w kolejnym to samo robi miły owczarek (były) Bear. Czy się uczy? Ale z kolei jak fizjologia pozwala mu na to czego inne owczarki nie robią? W blogu dodano wywiad, który z bohaterką Breach Wars prowadzi Dina z Innkeepers Chronicles. I pada tam pytanie do Diny: Czy kiedykolwiek słyszałaś o Bacha Char? Czyli – zapowiada się naprawdę ciekawie.
Ilona Andrews nie poprzestaje na już odkrytych światach ale tworzy nowe i pięknie łączy je z postaciami z innych swoich książek. Breach Wars dostępne było w blogu a wersja płatna ma dodany jeden rozdział. Ale jaki! Pojawia się w nim kilka ciekawych zapowiedzi tego co mogą zawierać kolejne tomy. W rozdziale 12 walczący lees stroszy futro na grzbiecie a w kolejnym to samo...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Flota Sojuszu dokuje w przestrzeni kosmicznej Tancerzy gdzie jej przedstawiciel, ambasador Rycerz (dokładnie! Tak jest w oryginale!) próbuje ustanowić stosunki dyplomatyczne z pająkami. Pojawiają się nowe rasy obcych, na razie skrótowo przedstawione, ale prawdziwe zagrożenie ponownie pojawia się z Sojuszu. To druga połowa książki i kilka jej fragmentów zasługuje na uwiecznienie.
Czternasta część cyklu jest trochę za bardzo przegadana, pojawia się w niej kilka luźno powiązanych scen – jak przyloty dwóch oszalałych grup dotkniętych długim lotem w hiperprzestrzeni, ale część druga skutecznie eliminuje wcześniejsze słabości. No i można przypuszczać, że kolejnym kierunkiem floty Geary’ego będzie drugie ramię Galaktyki – za planetą Ziemia. Czekam na polski przekład żeby posmakować to raz jeszcze…
Flota Sojuszu dokuje w przestrzeni kosmicznej Tancerzy gdzie jej przedstawiciel, ambasador Rycerz (dokładnie! Tak jest w oryginale!) próbuje ustanowić stosunki dyplomatyczne z pająkami. Pojawiają się nowe rasy obcych, na razie skrótowo przedstawione, ale prawdziwe zagrożenie ponownie pojawia się z Sojuszu. To druga połowa książki i kilka jej fragmentów zasługuje na...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
W książkach o Montalbano znajdziecie wypaloną słońcem wiejską i małomiasteczkową Sycylię. Ze starymi willami, których wypłowiałe ściany sugerują, że bogactwo ich właścicieli może należeć już do przeszłości. Każdy kto mieszkał na sycylijskiej prowincji odnajdzie w tych książkach swoje wspomnienia.
Autor jest znawcą ludzkich namiętności i dziwactw. Oraz miłośnikiem kuchni opartej na niedoskonałych z wyglądu warzywach, ale pełnych sycylijskiego słońca i aromatu.
Jest to kryminał, którego akcja nie pospiesza ale kolejne akapity odsłaniają ludzkie emocje i ich skutki. Dla mnie książki o komisarzu Montalbano to okazja to mentalnego spaceru po wyprażonych ulicach, domach, których czas świetności już minął i spotkania ludzi, których codzienna rutyna ma związek z przeszłością ich rodzin i miejsc, w których żyją.
Każda z książek o Montalbano jest pięknym obrazem sycylijskiego życia, ze smaczkiem w postaci morderstwa. A ta, do której piszę tę recenzję jest jedną z najbardziej przewrotnych. Bardzo polecam.
W książkach o Montalbano znajdziecie wypaloną słońcem wiejską i małomiasteczkową Sycylię. Ze starymi willami, których wypłowiałe ściany sugerują, że bogactwo ich właścicieli może należeć już do przeszłości. Każdy kto mieszkał na sycylijskiej prowincji odnajdzie w tych książkach swoje wspomnienia.
Autor jest znawcą ludzkich namiętności i dziwactw. Oraz miłośnikiem kuchni...
Akcja w książce nie jest linearna, co jakiś czas cofamy się w czasie aby zdobyć więcej faktów do jej zrozumienia. Nawet epilog następuje po podziękowaniach, które w 99,9% pozycji są ich zakończeniem. Jest kilku narratorów – i tutaj minus, bardzo podobnie relacjonują, nie czuje się różnic osobowości. Ale książka wciąga, jeżeli zaczynacie łączyć kropki to jej nie porzucicie. Poza pozornie trywialnym wątkiem romansowym i sztampowym korporacyjnym, kryje się w niej ciekawy, interesująco opowiedziany pomysł. Dla mnie – budząca zainteresowanie fantastyka dziejąca się w naszej teraźniejszości.
Akcja w książce nie jest linearna, co jakiś czas cofamy się w czasie aby zdobyć więcej faktów do jej zrozumienia. Nawet epilog następuje po podziękowaniach, które w 99,9% pozycji są ich zakończeniem. Jest kilku narratorów – i tutaj minus, bardzo podobnie relacjonują, nie czuje się różnic osobowości. Ale książka wciąga, jeżeli zaczynacie łączyć kropki to jej nie porzucicie....
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLekko, z humorem napisana fantasy sarmacka dająca dobrą rozrywkę do jej połowy. W drugiej zaczyna się odczuwać brak świeżych pomysłów. Jest to książka, którą wdzięcznie się czyta ale która nie pozostawi w was większych śladów. Czterdzieści lat temu przeczytałem inną opowieść o demonie i do dzisiaj pamiętam jej ostatnie zdanie: „…Przeklęty, jeśli to zrobię. Przeklęty, jeśli odjadę…”. A co zapamiętacie z tej książki poza lateksowym wdziankiem?
Lekko, z humorem napisana fantasy sarmacka dająca dobrą rozrywkę do jej połowy. W drugiej zaczyna się odczuwać brak świeżych pomysłów. Jest to książka, którą wdzięcznie się czyta ale która nie pozostawi w was większych śladów. Czterdzieści lat temu przeczytałem inną opowieść o demonie i do dzisiaj pamiętam jej ostatnie zdanie: „…Przeklęty, jeśli to zrobię. Przeklęty, jeśli...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Słaba książka o Harrym Dresdenie wydana ponad pięć lat po poprzedniej części. Co jest ważne bo nawet miłośnicy cyklu mogą nie pamiętać kim był występujący w tekście Waldo Butters, Will Borden czy Mortimer Lindquist. Zaczyna się fajnie oraz kończy się klasycznie – niezłą bitwą z siłami zła. Ale środek powala brakiem nowych pomysłów i przegadaniem. Harry stracił kogoś bardzo mu bliskiego i każdy rozdział to użalanie się nad sobą, retrospekcje i różne inne wiwisekcje. Twelve months to dwanaście miesięcy jego odradzania się. Kolejne rozdziały są jak miniopowiadania posklejane tak aby całość dojechała do końca. Cykl o H.Dresdenie jest jednym z najlepszych w urban fantasy. Ale w tej książce brakuje powiewu nowości, czegoś co skłoni nas do sięgnięcia po kolejne tomy. Autor przeżył wielką, osobistą traumę – rozwiódł się, zaliczył próbę samobójczą, jego nową partnerką jest aktorka (filmów dla dorosłych, osoba o bogatej filmografii) i to chyba wpływa na jakiś brak nadziei, który przebija z tego tomu oraz z „Battle ground”.
Słaba książka o Harrym Dresdenie wydana ponad pięć lat po poprzedniej części. Co jest ważne bo nawet miłośnicy cyklu mogą nie pamiętać kim był występujący w tekście Waldo Butters, Will Borden czy Mortimer Lindquist. Zaczyna się fajnie oraz kończy się klasycznie – niezłą bitwą z siłami zła. Ale środek powala brakiem nowych pomysłów i przegadaniem. Harry stracił kogoś bardzo...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to