Ta autorka równocześnie umie i nie umie pisać. Tak samo jak w pierwszym tomie - są momenty, które naprawdę mnie wciągnęły, fajna dynamika między bohaterami, a za chwilę klops i kilkadziesiąt stron nudy - co jest dziwne, bo w tej książce ciągle coś się dzieje. W pewnym momencie zaczęłam wywracać oczami na ilość kilkustronicowych, następujących po sobie rozdziałów, gdzie każdy z nich miał plot twist na końcu. A ja nie lubię, gdy plot twist nie ma żadnego znaczenia i jedyną jego funkcją jest zaszokowanie czytelnika - bo tu już mnie te plot twisty nawet nie szokują, bo wiem, że autorka w następnym rozdziale odkręci to, co się wydarzyło i nie będzie miało to żadnego znaczenia dla fabuły. Mnóstwo wydarzeń w rodzaju - porwali go jego dawni sojusznicy, których zdradził i powinni go zamordować, ale on kilkoma słodkimi słówkami się wymiga, żeby puścili go wolno, a on kolejny raz zrobi ich w balona w idiotyczny sposób.
Autorka wpadła w pułapkę, w którą wpada większość współczesnych autorek fantasy z naciskiem na romantasy - wciska tyle popularnych tropów ile się da. Zastanawiam się, czy to przez naciski ze strony wydawnictw, czy autorki same myślą, że nikt nie będzie chciał czytać ich książek, jeśli nie będzie dało się ich opisać kilkoma hasłami - enemies to lovers, only one bed, fake dating, nieporozumienie, trójkąt miłosny itp itd
Ta autorka równocześnie umie i nie umie pisać. Tak samo jak w pierwszym tomie - są momenty, które naprawdę mnie wciągnęły, fajna dynamika między bohaterami, a za chwilę klops i kilkadziesiąt stron nudy - co jest dziwne, bo w tej książce ciągle coś się dzieje. W pewnym momencie zaczęłam wywracać oczami na ilość kilkustronicowych, następujących po sobie rozdziałów, gdzie...
Ta autorka równocześnie umie i nie umie pisać. Tak samo jak w pierwszym tomie - są momenty, które naprawdę mnie wciągnęły, fajna dynamika między bohaterami, a za chwilę klops i kilkadziesiąt stron nudy - co jest dziwne, bo w tej książce ciągle coś się dzieje. W pewnym momencie zaczęłam wywracać oczami na ilość kilkustronicowych, następujących po sobie rozdziałów, gdzie każdy z nich miał plot twist na końcu. A ja nie lubię, gdy plot twist nie ma żadnego znaczenia i jedyną jego funkcją jest zaszokowanie czytelnika - bo tu już mnie te plot twisty nawet nie szokują, bo wiem, że autorka w następnym rozdziale odkręci to, co się wydarzyło i nie będzie miało to żadnego znaczenia dla fabuły. Mnóstwo wydarzeń w rodzaju - porwali go jego dawni sojusznicy, których zdradził i powinni go zamordować, ale on kilkoma słodkimi słówkami się wymiga, żeby puścili go wolno, a on kolejny raz zrobi ich w balona w idiotyczny sposób.
Autorka wpadła w pułapkę, w którą wpada większość współczesnych autorek fantasy z naciskiem na romantasy - wciska tyle popularnych tropów ile się da. Zastanawiam się, czy to przez naciski ze strony wydawnictw, czy autorki same myślą, że nikt nie będzie chciał czytać ich książek, jeśli nie będzie dało się ich opisać kilkoma hasłami - enemies to lovers, only one bed, fake dating, nieporozumienie, trójkąt miłosny itp itd
Ta autorka równocześnie umie i nie umie pisać. Tak samo jak w pierwszym tomie - są momenty, które naprawdę mnie wciągnęły, fajna dynamika między bohaterami, a za chwilę klops i kilkadziesiąt stron nudy - co jest dziwne, bo w tej książce ciągle coś się dzieje. W pewnym momencie zaczęłam wywracać oczami na ilość kilkustronicowych, następujących po sobie rozdziałów, gdzie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to