rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz
Okładka książki Ja i Ty. Antologia wierszy miłosnych polskich poetek współczesnych Maria Aniśkowicz-Baumgartner, Wanda Bacewicz, Katarzyna Boruń-Jagodzińska, Janina Brzostowska, Mieczysława Buczkówna, Dorota Chróścielewska, Elżbieta Cichla-Czarniawska, Wanda Czubernatowa, Barbara Eysymontt, Teresa Ferenc, Julia Hartwig, Małgorzata Hillar, Kazimiera Iłłakowiczówna, Anna Janko, Anna Kamieńska, Wanda Karczewska, Danuta Kostewicz, Anka Kowalska, Urszula Kozioł, Bogusława Latawiec, Ewa Lipska, Ludmiła Marjańska, Ewa Najwer, Aleksandra Olędzka-Frybesowa, Alicja Patey-Grabowska, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Anna Pogonowska, Joanna Pollakówna, Halina Poświatowska, Bożena Ptak, Helena Raszka, Krystyna Rodowska, Erna Rosenstein, Ewa Sabelanka, Joanna Salamon, Anna Skoczylas, Anna Świrszczyńska, Krystyna Szlaga, Adriana Szymańska, Beata Szymańska, Wisława Szymborska, Maria Szypowska, Maria Weber, Anna Winowiecka, Elżbieta Zechenter-Spławińska
Ocena 7,0
Ja i Ty. Antologia wierszy miłosnych polskich poetek współczesnych Maria Aniśkowicz-Baumgartner, Wanda Bacewicz, Katarzyna Boruń-Jagodzińska, Janina Brzostowska, Mieczysława Buczkówna, Dorota Chróścielewska, Elżbieta Cichla-Czarniawska, Wanda Czubernatowa, Barbara Eysymontt, Teresa Ferenc, Julia Hartwig, Małgorzata Hillar, Kazimiera Iłłakowiczówna, Anna Janko, Anna Kamieńska, Wanda Karczewska, Danuta Kostewicz, Anka Kowalska, Urszula Kozioł, Bogusława Latawiec, Ewa Lipska, Ludmiła Marjańska, Ewa Najwer, Aleksandra Olędzka-Frybesowa, Alicja Patey-Grabowska, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Anna Pogonowska, Joanna Pollakówna, Halina Poświatowska, Bożena Ptak, Helena Raszka, Krystyna Rodowska, Erna Rosenstein, Ewa Sabelanka, Joanna Salamon, Anna Skoczylas, Anna Świrszczyńska, Krystyna Szlaga, Adriana Szymańska, Beata Szymańska, Wisława Szymborska, Maria Szypowska, Maria Weber, Anna Winowiecka, Elżbieta Zechenter-Spławińska

Na półkach:

Wybór: Alicja Patey-Grabowska.

Wybór: Alicja Patey-Grabowska.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Choróbka to tytuł wieloznaczny. Na wskroś realistyczny obraz, dokument wręcz, a jednocześnie metafora. Kojarzyć się może z chorobą ustroju, jaką przechorował kawał świata, ślady jak po ospie nosi Polska i jej mieszkańcy uwiecznieni, jeszcze w fazie ostrej, na kartach prozy Strękowskiego. Dziś czytelnik nieznający historii, realiów państw satelickich wobec ZSRR lub niepamiętający tych czasów odbiera taką prozę jako fantazję, przerysowanie czy absurdalny utwór humorystyczny, a tak przecież było naprawdę. To nie jest zwierciadło „krzywe”, lecz wiernie odbijające. Trzeba tylko oka i ucha pisarza o nerwie dokumentalisty, aby to uwiecznić.
Ale, choróbka, co z tą ręką?
Katarzyna Boruń-Jagodzińska

Choróbka to tytuł wieloznaczny. Na wskroś realistyczny obraz, dokument wręcz, a jednocześnie metafora. Kojarzyć się może z chorobą ustroju, jaką przechorował kawał świata, ślady jak po ospie nosi Polska i jej mieszkańcy uwiecznieni, jeszcze w fazie ostrej, na kartach prozy Strękowskiego. Dziś czytelnik nieznający historii, realiów państw satelickich wobec ZSRR lub...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jan Strękowski w Kwartalniku literackim OW SPP Podgląd nr. 13

Jan Strękowski

W poczekalni salonu prób

„Zestaw dla ludu” Krzysztof Biernacki, „Czas bogaty” Sławomir Stalmach, obie wydane w 2017 r.
W przypadku młodszego Sławomira Stalmacha, to druga książka. Pierwszą „Myśl prosta” wydał w 2008 r. Biernacki czekał z debiutem do 2017 r. A zatytułował go w charakterystyczny dla siebie, prowokacyjny sposób „Zestaw dla ludu”. Oba tytuły brzmią banalnie, jeden prosty jak natura cepa, drugi przypomina przyrządzone w innej epoce odgrzewane danie. Jednak są jeszcze wiersze, które warto przeczytać. A także biografie autorów, które, tak się koleje życia ułożyły, krzyżowały się z moimi.

Krzysztof Biernacki (znany wśród przyjaciół jako Joachim) - poeta, prozaik, filozof, eseista, krytyk sztuki, muzyk. Takie profesje wymieniono w notce towarzyszącej tomikowi. Napisano tam też: „badacz historii najnowszej”, co mogę przełożyć na konkrety, bowiem od kilkunastu lat współpracowaliśmy przy pracach nad kilkoma regionalnymi, a także krajowym, leksykonami opozycji, głównie tej „bibułowej”, czyli osób zamieszanych w wydawanie druków bezdebitowych w schyłkowych latach PRL. Nota mówi także: „Związany z polskimi ruchami kontestacyjnymi i opozycją demokratyczną w latach 80.” Co też mogę poświadczyć, był bowiem Biernacki m.in. redaktorem pierwszego w naszej historii podziemnego pisma osiedlowego, wychodzącego na warszawskim Bródnie „O.B.I”, czyli „Osiedlowego Biuletynu Informacyjnego”. Co do udziału w ruchach kontestacyjnych, to tę drogę życiową poświadcza zamieszczone przez wydawcę zdjęcie autora tomiku z okresu „burzy i naporu”.

Sławomir Stalmach, młodszy, ale z równie długim stażem w podziemiu. Pamiętam go, jeszcze wtedy ucznia liceum, podczas dyskusji na ul. Sandomierskiej w Warszawie, 50 metrów od siedziby Kiszczaka, w mieszkaniu wynajmowanym przez jego nauczyciela fizyki Włodka Cichomskiego (wkrótce sekretarza redakcji i skarbnika), podczas dyskusji nad uruchomieniem pierwszego ogólnopolskiego pisma podziemnego o nazwie „Tygodnik Wojenny”, a potem naszego współpracownika, spełniającego jak kilkoro innych najmłodszych współpracowników „Tygodnika” wszelkie konieczne funkcje („przynieś, wynieś, pozamiataj”). Dziś jest dziennikarzem telewizyjnym, zajmuje się wspomaganiem Białorusinów i Polaków na Białorusi, pisze, także prozę, drukując ją tu i ówdzie, co przy obecnym rozdrobnionym obiegu literatury jest wrzucaniem tekstu w czarną dziurę. Biernackiego żywiołem jest ruch, bunt - on chciałby wciąż coś zmieniać. Wiersze Stalmacha to statyka, króluje tu namysł oraz inne uczucia człowieka, który widzi i czuje. I opisuje. Bo kokieterią jest to, co pisze w jednym z wierszy: „Nie ja stworzyłem świat,/ nie ja go opiszę,” (Lektor). To deklaracja, bo jeśli nawet nie świat, to z pewnością stara się narysować siebie w tym nieopisanym czy nawet nieopisywalnym świecie.
Wydawać by się mogło, że niewiele łączy tych autorów. A jednak jest taki związek. Jeśli nie poetycki (choć taki też da się znaleźć), to na pewno biograficzny. Chodzi o ich zaangażowanie w podziemie w schyłkowych latach PRL. A raczej skutki owego zaangażowania. Za Biernackim możemy nazwać go „poczekalnią salonu prób”, o której tak sugestywnie pisze w wierszu „Młodość”, poczekalni, w której wielu z tych, którzy niegdyś zaangażowali się w podziemne działania, czyli słynne knucie, pozostało do dziś. Była to cena za poświęcenie się owej niezbyt legalnej działalności, którą zapłaciło wielu młodych, wchodzących dopiero w życie zawodowe czy artystyczne ludzi. Pamiętam dyskusje na temat prowadzonego na początku stanu wojennego przez aktorów bojkotu środków tzw. masowego przekazu, głównie państwowej telewizji (innej w PRL nie było). Cena, jaką zapłacili młodzi, dopiero startujący do zawodu aktorzy, była straszliwa. Z wieloma z nich współpracowałem, bywali lektorami radia „Solidarność”, reporterami, autorami, ale też wozili bibułę, drukowali, występując od czasu do czasu w podziemnych lub w półpodziemnych teatrach.
Na początku lat 90. ub. wieku mówiono i pisano wiele o luce pokoleniowej w literaturze. Trwała chyba z 10 lat. Chodziło o tych pisarzy, którzy wystartowali tuż przed stanem wojennym, wydali jedną, dwie książki i wsiąkli w podziemie. Niektórzy próbowali zaistnieć w wolnej już Polsce, z różnym skutkiem. Często spotykając się z wściekłymi atakami nie tylko następców, co jest naturalną koleją rzeczy. Najbardziej głośny z nich, a z pewnością najbardziej przykry i niesprawiedliwy przytrafił się memu koledze redakcyjnemu z „Biuletynu Informacyjnego” Komitetu Obrony Robotników, Jankowi Walcowi, którego jeden z prominentnych (choć też zasłużonych dla wolnego słowa) autorów by nie powiedzieć „koryfeuszy” nauki odesłał, po opublikowaniu przez niego napisanej przed laty ciekawej książki o Mickiewiczu, do przysłowiowego kąta w jakiejś zagraconej piwnicy, w której tenże, drukując podziemne wydawnictwa, spędził kilkanaście lat życia.
Nie jestem krytykiem poezji, czuję się więc zwolniony od obowiązku śledzenia „dykcji poetyckiej” obu autorów, z którym to wyrażeniem-wytrychem konkurować może tylko „aparat pianistyczny” używany przez krytyków muzycznych, kiedy nic sensowniejszego nie są w stanie o odsłuchanym wykonaniu muzyki napisać. Zamiast tego dwa cytaty. Być może zachęcą kogoś do zajrzenia do tomików ich autorów.

„Przed nowym domem pliszka/siwa budowała gniazdo./Śpieszyła się, rywalizowała z majstrami./Ona chciała zdążyć przed wiosną,/oni przed fajrantem.”
Sławomir Stalmach, to cały wiersz „Przodownicy pracy” .

„Przypomniało mi się świetliste wrześniowe popołudnie./Bóg siedział za szybą autobusu./Widział dwie dziewczyny śmiejące się, tańczące na ulicy,/jedna z nich zachorowała wkrótce na białaczkę,/ a druga została z dzieckiem bez grosza./Szły w świetle, zachwycone, szczęśliwe.”
Krzysztof Biernacki, druga zwrotka wiersza, którego tytuł stanowi data „4.07.89”.

Jan Strękowski w Kwartalniku literackim OW SPP Podgląd nr. 13

Jan Strękowski

W poczekalni salonu prób

„Zestaw dla ludu” Krzysztof Biernacki, „Czas bogaty” Sławomir Stalmach, obie wydane w 2017 r.
W przypadku młodszego Sławomira Stalmacha, to druga książka. Pierwszą „Myśl prosta” wydał w 2008 r. Biernacki czekał z debiutem do 2017 r. A zatytułował go w charakterystyczny...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Znakomite opowiadania - jest w nich filozofia, liryzm, umiłowanie życia, różne ludzkie wybory i losy w trudnych czasach i motywy starotestamentowe. Autor Viktor Fischl /Avigdor Dagan/ (ur. 1912 w Hradcu Kralove zm. 2006 w Jerozolimie)był prozaikiem, publicystą, poetą, tłumaczem a także politykiem i dyplomatą.

Znakomite opowiadania - jest w nich filozofia, liryzm, umiłowanie życia, różne ludzkie wybory i losy w trudnych czasach i motywy starotestamentowe. Autor Viktor Fischl /Avigdor Dagan/ (ur. 1912 w Hradcu Kralove zm. 2006 w Jerozolimie)był prozaikiem, publicystą, poetą, tłumaczem a także politykiem i dyplomatą.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Opinia redakcji Kwartalnika Literackiego OW SPP "PODGLĄD":

"Antologia ta jest ze wszech miar pożyteczna – ma walor edukacyjny, ukazuje tym, którzy jej nie znają w bynajmniej nie drętwy sposób tzw. „historię najnowszą” („współczesną”, ale niestety już przyprószoną kurzem zapomnienia, zaniedbywaną lub ignorowaną). Jednocześnie jest zbiorem dokumentalnym o walorach „sentymentalnych” dla „kombatantów”, którzy brali udział w tym podziemnym ruchu, jak i dla tych, którzy otarli się o tę działalność lub byli odbiorcami, „konsumentami” owoców pracy działaczy podziemia – czytelnikami, słuchaczami, widzami, których serca wtedy w ten sposób były krzepione."

Opinia redakcji Kwartalnika Literackiego OW SPP "PODGLĄD":

"Antologia ta jest ze wszech miar pożyteczna – ma walor edukacyjny, ukazuje tym, którzy jej nie znają w bynajmniej nie drętwy sposób tzw. „historię najnowszą” („współczesną”, ale niestety już przyprószoną kurzem zapomnienia, zaniedbywaną lub ignorowaną). Jednocześnie jest zbiorem dokumentalnym o walorach...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

O książce tej pisali m.in. :Zbigniew Mikołejko, Ryszard Matuszewski, Piotr Kuncewicz. Recenzje z tego tomiku w formie skanów można znaleźć: http://borun-jagodzinska.blogspot.com/p/pisali.html

O książce tej pisali m.in. :Zbigniew Mikołejko, Ryszard Matuszewski, Piotr Kuncewicz. Recenzje z tego tomiku w formie skanów można znaleźć: http://borun-jagodzinska.blogspot.com/p/pisali.html

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

O prezentacji książki ze strony Stowarzyszenia Wspólnota Polska:
http://wspolnotapolska.org.pl/wiadomosci_polonia.php?id=692/

Podczas spotkania w Ambasadzie RP w Pradze publikację zaprezentowali redaktorzy i autorzy poszczególnych medalionów i szkiców historyczno-literackich. Specjalnie przybyli na to spotkanie naukowcy: prof. dr hab. Zofia Tarajło-Lipowska (Uniwersytet Wrocławski), prof. dr hab. Zenon Jasiński (Uniwersytet Opolski), doc. dr Roman Madecki (Uniwersytet Masaryka w Brnie) i redaktorzy publikacji: Roman Baron (historyk, Czeska Akademia Nauk) i Małgorzata Michalska (etnolog, Uniwersytet Wrocławski) w bardzo przystępny sposób przedstawili założenia publikacji oraz jej znaczenie. Ideę i proces przygotowania przedstawił prezes Klubu Polskiego pan Michał Chrząstowski. Uczestniczący w dyskusji publicyści, naukowcy i autorzy podkreślili popularyzatorską rolę książki. Przedstawienie wielu aspektów polskiej obecności w Pradze, bez wątpienia stanie się także przyczynkiem do dalszych badań i opracowań.

O prezentacji książki ze strony Stowarzyszenia Wspólnota Polska:
http://wspolnotapolska.org.pl/wiadomosci_polonia.php?id=692/

Podczas spotkania w Ambasadzie RP w Pradze publikację zaprezentowali redaktorzy i autorzy poszczególnych medalionów i szkiców historyczno-literackich. Specjalnie przybyli na to spotkanie naukowcy: prof. dr hab. Zofia Tarajło-Lipowska (Uniwersytet...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Wiersze metafizyczne o sprawach ostatecznych komponują się z utworami Sylvii Plath. Sprawy bolesne i dramatyczne, duchowe i cielesne zawarte w słowach puentuje palec niewiernego Tomasza z obrazu Caravaggia.

Wiersze metafizyczne o sprawach ostatecznych komponują się z utworami Sylvii Plath. Sprawy bolesne i dramatyczne, duchowe i cielesne zawarte w słowach puentuje palec niewiernego Tomasza z obrazu Caravaggia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Recenzja z portalu pisarze.pl
Recenzja "Krócej" Piotra Müldnera-Nieckowskiego - Rekomendacje z Biesiady Literackiej


Piotr Müldner-Nieckowski

Katarzyna Boruń-Jagodzińska: Krócej

Jak wiadomo (wszyscy powinni to wiedzieć, a jeśli nie wiedzą, to zawiadamiam) - nie pisuję recenzji, nawet tak krótkich jak ta, z książek, które mi się nie podobają albo które uważam za nieciekawe. Chyba że są to dzieła, które mnie obrażają, ale wtedy formułuję protest. Tu zachodzi rzecz jasna pierwszy wariant, o co było tym łatwiej, że z Katarzyną Boruń-Jagodzińską jestem związany poprzez nasze wspólne Trio Poetyckie, wraz z Agnieszką Syską. Jest to grupa, która wewnętrznie różni się pod każdym względem, nie tylko osobowo, ale przede wszystkim myśleniem poetyckim, sposobem realizacji siebie przez poezję i - co najważniejsze - widzeniem świata. Chętnie razem występujemy, bo mamy wówczas okazję po poetycku (czytając wiersze, bez zbędnych komentarzy) się kłócić, przekomarzać, spierać o wartości, ale i cieszyć. Co więcej, o swoich tekstach często dowiadujemy się wzajemnie jako ostatni, i to właśnie na wieczorach poetyckich. Nie dzwonimy do siebie co drugi dzień o piątej nad ranem (jak to wielu czyni i czyniło, z Władysławem Broniewskim włącznie) z wiadomością, że oto ktoś z nas napisał coś nowego. Lubimy się spotykać przed publicznością, właśnie żeby się czegoś o sobie dowiedzieć. I nadal nie wszystko o sobie wiemy.
Tak jest i z tą książką, prawie żadnego wiersza wydanego w „Krócej” dotychczas nie znałem. Są krótkie, znacznie krótsze niż te dłuższe, które Katarzyna Boruń prezentuje na łamach czasopism i w poprzednich tomikach. Ponieważ pisanie wierszy krótkich należy do zajęć najtrudniejszych, zabierałem się do lektury z niepokojem. Wierzę w Katarzynę, ale literaturoznawcy ostrzegają, że żeby pisać dobre wiersze krótkie, trzeba duszy, inteligencji i odwagi, bo łatwo wpaść w aforystykę, która jak wiadomo jest sposobem na uwiecznianie ładnie opakowanych banałów. Krótki wiersz znakomicie potrafi obnażyć niedostatki umysłu. W tomiku „Krócej”, starannie wydanym przez Wydawnictwo Miniatura, przeważają haiku, i to oryginalne, bo bardzo polskie. Takie jak „Haiku na lipę”: Gałęzie zgięte. / Lipy / w poważnym stanie. / Cięższe o pszczoły. Albo „Wigilia w porę”: Myśleli - gwiazdka / a to pęknięta szyba / mądre to okno. I tak od początku do końca książki. Co tekst, to zaskoczenie. „Haiku grudniowe”: Noc zimowa / ścina sierpem Księżyca / czerep jemioły. Jest więc lepiej niż dobrze. Te utwory chciałoby się znać na pamięć.
Tomik został zadbany plastycznie przez grupę twórczą T.OP-tank (Dorota Brodowska, Zbigniew Brodowski, Matt Oxon), która w czasie opracowywania książki i poszczególnych wierszy doskonale wczuła się w radosny, ironiczny, czasem żartobliwy, ale zawsze śmiertelnie poważny ton tomu. To widać po rezultatach. Utwory Katarzyny Boruń działają bodźcowo, stąd niestandardowe pomysły co do użycia apli, komponowania stron i ilustracji, gry ze znakami literowymi, przesunięć, obracania i znaczącego przekształcania linijek wierszy. Te nienatrętne zabiegi bezbłędnie współpracują z wierszami i pogłębiają moc poetyckich ataków na czytelnika. W książkach z wierszami plastykę zwykle widuje się jako wsparcie, ozdabianie, zwracanie uwagi na „geniusz autora”. Tym razem jest to uczciwa robota parapoetycka, niemająca nic wspólnego z epatowaniem czy ornamentacją. Epitet nadany tej książce przez poetkę: „wiersze-grafiki i wiersze-obrazy”, jest bardzo trafny - ta poezja przez słowo, głębokie znaczenie, intrygujący dowcip intelektualny nie tylko uruchamia emocje, ale i poprawia widzenie. Budzi też zazdrość. Oby nie zawiść.

Piotr Müldner-Nieckowski
_______________________
Katarzyna Boruń-Jagodzińska, "Krócej. Wiersze-grafiki i wiersze-obrazy". Wydawnictwo Miniatura, Kraków 2015. Stron 110. Oprawa twarda, płótno. ISBN 978-83-7606-698-1.

Recenzja z portalu pisarze.pl
Recenzja "Krócej" Piotra Müldnera-Nieckowskiego - Rekomendacje z Biesiady Literackiej


Piotr Müldner-Nieckowski

Katarzyna Boruń-Jagodzińska: Krócej

Jak wiadomo (wszyscy powinni to wiedzieć, a jeśli nie wiedzą, to zawiadamiam) - nie pisuję recenzji, nawet tak krótkich jak ta, z książek, które mi się nie podobają albo które uważam za...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Poezja refleksyjna, impresjonistyczna i filozoficzna. Autor określany jest jako przedstawiciel poezji mistycznej i transcendentalnej. Znakomite i zaskakujące jest opracowanie plastyczne tego niewielkiego zbioru. Książka nie była w szerokiej dystrybucji, ale przykłady rozwiązań graficznych i tekstów można obejrzeć tu:
http://toptank.art.pl/prace.php?l=0&p=2&id=3
http://toptank.art.pl/prace.php?l=0&p=2&id=8#here
http://toptank.art.pl/prace.php?l=0&p=2&id=9#here
http://toptank.art.pl/prace.php?l=0&p=2&id=7#here
http://toptank.art.pl/prace.php?l=0&p=2&id=10#here
http://toptank.art.pl/prace.php?l=0&p=2&id=11#here
http://toptank.art.pl/prace.php?l=0&p=2&id=12#here
http://toptank.art.pl/prace.php?l=0&p=2&id=13#here
http://toptank.art.pl/prace.php?l=0&p=2&id=14#here
http://toptank.art.pl/prace.php?l=0&p=2&id=15#here

Poezja Wilderode drukowana była w czasopismach w Polsce w przekładach Zofii Klimaj-Goczoł i Andrzeja Dąbrówki.
W roku 1996 w przekładzie na język polski ukazał się wybór wierszy z wielu tomików Antona van Wilderode dokonany wspólnie z poetą, przełożony i opatrzony posłowiem przez prof.Zofię Klimaj-Goczołową i ze wstępem ks. Jana Twardowskiego ( "Ludzka kraina", Łuk, Białystok 1996). Na premierze książki w warszawskim Klubie Księgarza obecny był autor we własnej osobie, tłumaczka prof. Zofia Klimaj-Goczołowa, ks.Jan Twardowski oraz założycielka Międzynarodowego Stowarzyszenia Antona van Wilderode - Beatrijs van Craenenbroeck, znana poetka flamandzka, tłumaczka, animatorka wydarzeń literackich, obecna Sekretarz Generalna
Międzynarodowego Stowarzyszenia Antona van Wilderode. Stowarzyszenie popularyzuje na świecie twórczość Wilderode, ma swój kwartalnik i wydaje w różnych krajach książki, broszury i foldery z przekładami utworów Wilderode na wiele języków.

Poezja refleksyjna, impresjonistyczna i filozoficzna. Autor określany jest jako przedstawiciel poezji mistycznej i transcendentalnej. Znakomite i zaskakujące jest opracowanie plastyczne tego niewielkiego zbioru. Książka nie była w szerokiej dystrybucji, ale przykłady rozwiązań graficznych i tekstów można obejrzeć tu:...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Pożar w operze czyli Koniec próby generalnej Katarzyna Boruń-Jagodzińska, Krzysztof Piechowicz
Ocena 8,0
Pożar w operze czyli Koniec próby generalnej Katarzyna Boruń-Jagodzińska, Krzysztof Piechowicz

Na półkach:

Recenzja
Piotra Müldner-Nieckowskiego
http://www.pisarze.pl/recenzje/9544-rekomendacje-ksiazkowe-z-biesiady-literackiej-spp28-06-15.html

Piotr Müldner-Nieckowski

Krzysztof Piechowicz i Katarzyna Boruń-Jagodzińska:
Pożar w operze

pozar-w-operzeAutorzy dedykują swój niecodzienny utwór Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i Stanisławowi Ignacemu Witkiewiczowi, którzy podług relacji Magdaleny Samozwaniec mieli napisać wspólne dzieło, prawdopodobnie operowe, pod tytułem „Koniec świata”, ale z sobie znanych powodów tego nie zrobili i jak doskonale wiemy, już nie zrobią.
Trzeba było czekać na Piechowicza i Boruń, od wiek wieków przyjaciół, ale jak dotąd nigdy współautorów. Wiadomo, wpółautorstwo w sztuce wysokiej raczej się nie udaje. Jednak zaryzykowali i to była dobra decyzja. Piechowicz dał koncepcję, dialogi i fragmenty poetyckie, Boruń-Jagodzińska swoje wiersze na temat i jak się domyślam, życzliwą kontrolę nad całością. Uznali, że piszą słuchowisko, czyli rzecz bez scenografii, ale urządzili didaskalia tak, że realizator akustyczny ma co robić. Mamy przecież mistrzów dźwięku, takich jak choćby Andrzej Brzoska z Teatru Polskiego Radia, który by sobie z tym poradził śpiewająco. Ale i w teatrze scenicznym dałoby się to z powodzeniem zrealizować. Ponadto rzecz jest po prostu - do czytania.
Jest również tyle do mówienia, co śpiewania i nucenia, choćby pełnosprawnymi głosami Basa, Sopranu, Altu i Tenora, z trudem sterowanych przez Dyrygenta. Niektórzy nie lubią opery jako najbardziej sztucznej ze sztuk, ale myślę, że jednym z artystycznych zadań „Pożaru w operze” jest zwalczenie tej niechęci, wprowadzenie w nowoczesne fascynacje poetycko-muzyczne i w to, co się dzieje w duszach artystów, w ich głowach i życiu, także w przestrzeni za najbliższymi kulisami. Jest to zarazem przegląd historii muzyki spleciony z chwilowymi zdarzeniami, kłopotami i zachwytami bohaterów - którzy przecież istnieją tu i teraz. Są najsłynniejsze nazwiska, takie jak Mozart, Beethoven, Bach i - a jakże - Offenbach, cała plejada wielkich, którzy wyznaczyli muzyczność naszej cywilizacji. Daje to paradoksalnie jednorodną, scaloną interpretację procesów twórczych, które są udziałem wszystkich, także tych, co nawet nie wiedzą, gdzie grywa się opery. Utwór tyleż syntetyczny, co najeżony atrakcyjnymi szczegółami przyziemnymi i intelektualnymi.
Mimo że dramat ten jest trudny i skomplikowany, w każdej swej warstwie pozostaje wystarczająco czytelny. Wszyscy znajdą coś dla swego poziomu rozumienia i przeżywania. Dla jednych będzie to zaskakujące doświadczenie bycia artystą, dla innych ewidentne odniesienie do rzeczywistości zupełnie pozaartystycznej, nawet do polityki. Wiele mówi następujący fragmencik, który dla mnie jest w tym utworze kluczowy. Śpiewa jedna z bohaterek „Pożaru w operze”, Sopran:
Tak pragnę wyprowadzić cię
W bezpieczne miejsce,
Bezpieczne, ale zawsze
Otwarte szeroko,
Gdzie myśli nasze nie będą ciężarem,
Gdzie ciała nasze już nie będą raną.
Tam gdzie będziemy mieć własne imiona,
A słowo „kobieta” nie będzie nigdy
Kopniakiem w podbrzusze.

_____________________
Krzysztof Piechowicz i Katarzyna Boruń-Jagodzińska, „Pożar w operze czyli koniec próby generalnej (słuchowisko poetyckie)”, Wydawnictwo Miniatura, Kraków 2015. Stron 80. ISBN 978-83-7606-669-1.


Piotr Müldner-Nieckowski

Recenzja
Piotra Müldner-Nieckowskiego
http://www.pisarze.pl/recenzje/9544-rekomendacje-ksiazkowe-z-biesiady-literackiej-spp28-06-15.html

Piotr Müldner-Nieckowski

Krzysztof Piechowicz i Katarzyna Boruń-Jagodzińska:
Pożar w operze

pozar-w-operzeAutorzy dedykują swój niecodzienny utwór Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i Stanisławowi Ignacemu Witkiewiczowi, którzy podług...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki "Praskie przechadzki" Avigdor Dagan, Viktor Fischl
Ocena 8,0
"Praskie przechadzki" Avigdor Dagan, Viktor Fischl

Na półkach:

Książka ilustrowana fotografiami Pragi autorstwa Piotra Życieńskiego.

Wśród rekomendacji recenzja tej książki http://pisarze.pl/index.php/recenzje/14285-rekomendacje-ksiazkowe-z-biesiady-literackiej-spp-11.html

Piotr Müldner-Nieckowski

Avigdor Dagan (Viktor Fischl)
w przekładzie Katarzyny Boruń-Jagodzińskiej
z fotografiami Piotra Życieńskiego

Avigdor Dagan, z naprzemiennie używanym nazwiskiem (dlaczego – szukaj w biogramie zamieszczonym na dnie książki) Victor Fischl urodził się w 1912 roku w Czechach, w Hradec Kralove, a zmarł w 2006 w Jerozolimie. Rozpięty między ojczyzną z urodzenia i języka, a ojczyzną z krwi. Był dyplomatą, pisarzem i to widać w jego poezji, w której wewnątrz obrazów praskich pojawiają się motywy, których źródła można szukać w Talmudzie, historii Żydów, dziejów państwa Izrael na tle wszelkich kultur, drugiej wojny światowej i holokaustu, tak jak to czynią ci syjoniści, którzy wierzą w zbawienie świata przez literaturę. W jego prozie, a także w prezentowanych w sygnalizowanym tomie wierszach, tchnie nostalgią, marzeniem o obu ojczyznach, ale i tęsknotą za pięknem, spokojem i dobrem, którego w sumie tak jest niewiele. „W starych domach ściany pachną starym winem. I pachną śmiercią i podołkiem matczynym”, pisze w pewnym miejscu, a w innym dodaje: „Idziesz i patrzysz w górę. Jeszcze tylko słyszysz: ktoś tam kartkę odwraca. Jeszcze tylko chwila, a zaczniesz czytać tę najpiękniejszą partyturę”. Zawsze gdzieś u Dagana – Fischla przewija się uspokojenie i oczekiwanie wolności po śmierci... Katarzyna Boruń-Jagodzińska nie po raz pierwszy dzieli się z nami kunsztem przekładcy dyskretnie schowanym za autorem. To wielka umiejętność.

Książka ilustrowana fotografiami Pragi autorstwa Piotra Życieńskiego.

Wśród rekomendacji recenzja tej książki http://pisarze.pl/index.php/recenzje/14285-rekomendacje-ksiazkowe-z-biesiady-literackiej-spp-11.html

Piotr Müldner-Nieckowski

Avigdor Dagan (Viktor Fischl)
w przekładzie Katarzyny Boruń-Jagodzińskiej
z fotografiami Piotra Życieńskiego

Avigdor Dagan, z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to