-
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać6 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać116 -
Artykuły
Wielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać2
Kurs Kreatywnego Pisania - lekcja 1
„Syndrom pustej kartki”, czyli: jak być twórczym?
Dobre pytanie! Uczestnicy Kursu Kreatywnego Pisania Miasta Literatury UNESCO, organizowanego przez Krakowskie Biuro Festiwalowe, na pewno już to wiedzą – mają za sobą pierwsze (5–6 września) z sześciu weekendowych spotkań, które pomogą im w rozbudzeniu i doskonaleniu literackich umiejętności.
Co więcej, umiejętności, które nabędą w trakcie kursu, to nie tylko warsztat pisarza, ale też orientacja w mechanizmach działania rynku książki i wiedza, jak doprowadzić do szczęśliwego końca najeżony wyzwaniami zamiar wydania pierwszej publikacji. Dlatego rolę przewodników-ekspertów wzięli na siebie nie tylko pisarze, ale też praktycy z branży wydawniczej – wśród prowadzących mamy między innymi Wita Szostaka, Marka Krajewskiego, Annę Jano, Filipa Modrzejewskiego i Magdalenę Dębowską.
Kurs Kreatywnego Pisania sam w sobie jest czymś w rodzaju interesującej opowieści. Żeby Was w nią wciągnąć, a przy okazji dać możliwość skorzystania z prezentowanej tam wiedzy, rozpoczynamy publikację „Poradnika” napisanego przez Artura Wiśniewskiego, redaktora związanego od kilkunastu lat z Wydawnictwem Znak i wykładowcę akademickiego. Właśnie udostępniamy pierwszy rozdział – „Skąd biorą się pomysły na książki?”. Rozdziałów będzie łącznie 7, a każdy z nich dotyka kolejnego etapu pracy nad książką, od pomysłu, do gotowego produktu, który można znaleźć na półce w księgarni. Dowiecie się dzięki nim, gdzie szukać inspiracji i jak doskonalić swoje techniki warsztatowe, poznacie sekrety tworzenia wciągającej fabuły i cechy, które powinien posiadać bohater, aby wzbudzić w czytelniku silne emocje. Przeczytacie wreszcie, jak zredagować swój tekst, jak znaleźć najlepszego wydawcę dla swojej książki – i jak z nim skutecznie negocjować. Każdy z rozdziałów naszego podręcznika oprócz właściwej części merytorycznej, wypełnionej ciekawymi przykładami i bezcennymi wskazówkami, zawiera również zestaw inspirujących ćwiczeń, a także listę lektur, dzięki które będziecie mogli poszerzyć swoją wiedzę na temat danego zagadnienia.
Co najważniejsze, wraz z kolejnymi rozdziałami czekają Was dalsze bodźce literackie – a więc krótkie filmy, w których znani pisarze opowiadają o tym, co pomaga im w pisaniu, gdzie szukają inspiracji, a także co można doradzić początkującym autorom (pierwsze z nich, m.in. z Katarzyną Bondą, Filipem Springerem i Sylwią Chutnik znajdziecie tutaj).
A jeśli interesuje Was bliższe spotkanie z samym Kursem, obejrzyjcie wideoreportaż z pierwszych zajęć! Ogromne wrażenie robi na nas determinacja samych uczestników. Zgłosiło się do nas ponad stu chętnych, a najlepsi, których zakwalifikowaliśmy do udziału na podstawie nadesłanych tekstów, dojeżdżają do Krakowa z całej Polski – na tej mapie są na przykład Bielsko-Biała, Wrocław, Poznań, Bolechowice, Łódź, Warszawa czy Przemyśl – to dobre znaki dla literatury, zwłaszcza że poziom zgłoszonych prac był bardzo wysoki.
Kurs, którego koncepcję merytoryczną opracowały dla Karolina Macios i Magdalena Zielińska, redaktorki z wieloletnim doświadczeniem, jest elementem programu wsparcia literackich debiutów w Krakowie Mieście Literatury UNESCO. Należy do niego także konkurs Promotorzy Debiutów (organizowany przez Instytut Książki i Fundację „Tygodnika Powszechnego” w partnerstwie z Festiwalem Conrada, Krakowskim Biurem Festiwalowym i „Tygodnikiem Powszechnym”), umożliwiający autorom wydanie pierwszej książki, oraz Nagroda Conrada, mająca wyróżnić najlepszych debiutantów i ułatwić im drogę dalszej kariery. W tym roku zostanie wręczona po raz pierwszy podczas październikowego Festiwalu. Może w kolejnych latach zdobędzie ją któryś z absolwentów Kursu Kreatywnego Pisania Miasta Literatury UNESCO? Bardzo na to liczymy – a tymczasem niedługo spodziewajcie się od nas kolejnych wiadomości!
#####
Gdyby przeprowadzić wśród pisarzy sondaż na najbardziej znienawidzone pytanie, jakie zadają im czytelnicy i dziennikarze, to „Skąd Pani/Pan bierze pomysły na książki?”, byłoby pewnie w ścisłej czołówce (zaraz obok „Nad czym Pani/Pan teraz pracuje?”).
Twórcy nie lubią tego pytania, a z kolei pytający nie lubią ich odpowiedzi, bo najczęściej pozostają one niezbyt satysfakcjonujące. Chcielibyśmy przecież usłyszeć cudowną receptę wyjaśniającą, skąd bierze się wspaniałe pomysły, a najczęściej słyszymy coś rozpiętego pomiędzy dwiema skrajnościami: „zewsząd” i „nie wiem”.
Jednych zbije z tropu podszyte mistycznością wyznanie Czesława Miłosza, że pisze to, co dyktuje mu daimonion, a innych oburzy, że EL James po prostu postanowiła uzupełnić swoją ulubioną sagę „Zmierzch”, bo brakowało jej w niej seksu. Trudno o dwie bardziej różne motywacje, ale przecież każda z nich doprowadziła do sukcesu adekwatnego do typu uprawianej literatury – w pierwszym przypadku to Nagroda Nobla, a w drugim światowy bestseller. Jedni powiedzą, że pomysł na powieść im się po prostu przyśnił. Inni (raczej cicho, niż głośno) przyznają, że napisali kolejną powieść o wampirach, bo te teraz właśnie świetnie się sprzedają. Ktoś wyzna, że od zawsze nosił w sobie historię, którą opisał, a jeszcze ktoś inny powie, że zainspirował go artykulik odnaleziony przypadkiem w gazecie przy porannej kawie. Czasem odpowiedź może cię zupełnie zaskoczyć. Na jednym ze spotkań Marek Krajewski zapytany, gdzie znalazł najwięcej inspiracji, odparł: „W prosektorium”.
Skąd więc biorą się pomysły? Właściwie to nie do końca wiadomo, choć nie da się ukryć, że mogą przyjść do ciebie z każdej strony. Mało pomocna odpowiedź, prawda? Spójrzmy więc, jak można przyciągnąć do siebie ów upragniony i wymarzony dobry pomysł.
Plik pfd z lekcją do pobrania.
Po zapoznaniu się z treścią lekcji koniecznie przeprowadź poniższe ćwiczenia.
Plik pdf z ćwiczeniami do pobrania.
A jeśli nadal czujesz niedosyt, to zachęcamy do przeczytania poniższej listy lektur:
- Filipiak I., Twórcze pisanie dla młodych panien, Warszawa 1999.
- Grant-Adamson L., Jak napisać powieść kryminalną, tłum. M. Rusinek, Kraków 1999.
- Hunter L., Kurs pisania scenariuszy, tłum. T. Szafrański, Myślenice 2013.
- Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów, pod red. A. Zawady, Wrocław 2011.
- King S., Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika, tłum. P. Braiter, Warszawa 2001.
- „U niej w domu”, film fab. w reż. F. Ozona, DVD – Kino Świat 2013.
- Wakacyjna szkoła pisania, cykl tekstów publikowanych na łamach „Wysokich Obcasów”, dodatku do „Gazety Wyborczej” nr 154 z dn. 5.07.2014, nr 160 z dn. 12.07.2014, nr 166 z dn. 19.07.2014, nr 172 z dn.26.07.2014, nr 178 z dn. 2.08.2014, nr 184 z dn. 9.08.2014, nr 189 z dn. 16.08.2014.
- Zuckerman A., Jak napisać świetną powieść, tłum. M. Kościuk, Poznań 2000.
Boldem zaznaczono książki szczególnie polecane.
komentarze [28]
A czy nikt nie pisze z potrzeby?
Pisanie pod dyktat mody nie jest literaturą autentyczną, prawdziwą a staje się jedynie produktem.
Pisarstwo, jakie by ono nie było, powinno wynikać z doświadczenia, doznań, przeżyć i wrażliwości autora na zjawiska otaczającej nas rzeczywistości.
ŻADEN poradnik, żaden kurs nie zrobi z człowieka autora wiarygodnego - czyli pisarza. Aby pisać - trzeba mieć talent, albo talent i doświadczenie, albo talent, doświadczenie i wiedzę, albo.... itd.
Ktoś tutaj w komentarzach napisał: (...)"Komponowanie nie jest codzienną czynnością, tak jak pisanie. Chyba nie muszę więcej dodawać".
Jeśli autor tej tezy miał na myśli pisanie rodzinnych zaleceń przyczepianych na lodówce, lub twórczość biurową - to ma rację.
W przeciwnym razie jest w błędzie, gdyż znam wiele przykładów twórczości literackiej różnego gatunku, twórczości rysowniczej a nawet kompozytorskiej, a powstałych właśnie w formule "codzienności" i normalności.
Nawet na kawiarnianych serwetkach.
A czy nikt nie pisze z potrzeby?
Pisanie pod dyktat mody nie jest literaturą autentyczną, prawdziwą a staje się jedynie produktem.
Pisarstwo, jakie by ono nie było, powinno wynikać z doświadczenia, doznań, przeżyć i wrażliwości autora na zjawiska otaczającej nas rzeczywistości.
ŻADEN poradnik, żaden kurs nie zrobi z człowieka autora wiarygodnego - czyli pisarza. Aby pisać...
„Kurs kreatywnego pisania” – nazwa brzmi niemal uroczyście, ale gdyby się tak zastanowić, co to w zasadzie jest…
Przed „pójściem” na taki kurs warto wyobrazić sobie inne potencjalne szkolenia… Ich nazwy mogłyby brzmieć następująco: „Kurs kreatywnego komponowania muzyki”, „Kurs kreatywnego malowania na płótnie”, „Kurs kreatywnego postulowania modeli teoretycznych w mechanice kwantowej”, „Kurs kreatywnego poszerzania modelu standardowego cząstek elementarnych”, „Kurs kreatywnego śpiewu operowego: raz sopranem, a raz basem”, „Kurs odkrywania prawd o świecie”, „Kurs kreatywnej pracy naukowej”, „Kurs kreatywnego myślenia”, etc.
„Kurs kreatywnego pisania” – nazwa brzmi niemal uroczyście, ale gdyby się tak zastanowić, co to w zasadzie jest…
Przed „pójściem” na taki kurs warto wyobrazić sobie inne potencjalne szkolenia… Ich nazwy mogłyby brzmieć następująco: „Kurs kreatywnego komponowania muzyki”, „Kurs kreatywnego malowania na płótnie”, „Kurs kreatywnego postulowania modeli teoretycznych w...
Według słownika PWN "kreatywny" to "tworzący coś nowego lub oryginalnego". Piszemy i myślimy na co dzień, ale czy jest to kreatywne? Zazwyczaj nie. Myślę, że dlatego kurs został w ten sposób nazwany. W przypadku np. komponowania muzyki, o czym wspominasz, mamy do czynienia z czymś zupełnie innym. Komponowanie nie jest codzienną czynnością, tak jak pisanie. Chyba nie muszę więcej dodawać.
Według słownika PWN "kreatywny" to "tworzący coś nowego lub oryginalnego". Piszemy i myślimy na co dzień, ale czy jest to kreatywne? Zazwyczaj nie. Myślę, że dlatego kurs został w ten sposób nazwany. W przypadku np. komponowania muzyki, o czym wspominasz, mamy do czynienia z czymś zupełnie innym. Komponowanie nie jest codzienną czynnością, tak jak pisanie. Chyba nie muszę...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejU mnie problemem jest nie pusta kartka, ale fakt, że nie zawsze jest ona wystarczająco dobra. Kiedy piszę, postaci same formują sobie żywot, nie zawsze tak, jak ja to zaplanowałam. Potem trochę zmienia mi się fabuła, ale niech tam... Problem, to brak czasu na pisanie, kiedy czuję wewnętrzny przymus, a powinnam zająć się pracą zawodową, poza tym przeświadczenie, że moje "wypociny" są do niczego. To tylko proste historie o miłości. Komu to potrzebne? Chyba tylko mnie.
U mnie problemem jest nie pusta kartka, ale fakt, że nie zawsze jest ona wystarczająco dobra. Kiedy piszę, postaci same formują sobie żywot, nie zawsze tak, jak ja to zaplanowałam. Potem trochę zmienia mi się fabuła, ale niech tam... Problem, to brak czasu na pisanie, kiedy czuję wewnętrzny przymus, a powinnam zająć się pracą zawodową, poza tym przeświadczenie, że moje...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejnie tylko, mam tak samo, w głowie układa się historia, słowa, których nie mam czasu spisać, najczęściej przed zaśnięciem, a kiedy próbuje przelać na papier, to już idzie ciężko i wydaje się banalne, jednak uważam, że te proste historie o miłości są najfajniejsze, jest taka nieskończona ilość możliwości...
nie tylko, mam tak samo, w głowie układa się historia, słowa, których nie mam czasu spisać, najczęściej przed zaśnięciem, a kiedy próbuje przelać na papier, to już idzie ciężko i wydaje się banalne, jednak uważam, że te proste historie o miłości są najfajniejsze, jest taka nieskończona ilość możliwości...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMam tak samo, niestety.
Mam tak samo, niestety.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Proste historie o miłości najlepiej się sprzedają, ale czy na pewno muszą być takie?
A może dorzucić zawirowania losu albo zagmatwać je tak, aby nie były banalne?
Wydaję mi się,że najlepiej czyta się historie, których bohaterowie nie są idealni.Z pozoru nakreśleni konkretną charakterystyką i rzuceni w miejsce całkowicie inne, oderwane od ich doczesności stają się skrajnościami najgorszych cech.
Każdy z nas ma w sobie krople ckliwości i wszyscy możemy stać się psychopatycznymi mordercami, bo jesteśmy ludźmi i mamy wolną wolę "bez ograniczeń programowych"...
Może tak więc miłość na tle thrillera?
Najbardziej święty ideowiec może zasłużyć swoim czynem na dostanie się do 'złego miejsca', bo pije late z kapsułki(Owo głupie porównanie pochodzi z głupiutkiego serialiku "Dobre miejsce"-ale jakże jest trafne...).
"Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia"-ta maksyma idealnie opisuje jak jedno zdarzenie widziane i przeżywane przez różnych ludzi może być historią o wielu barwach. Każdy widzi co innego,gdyż "spogląda przez swój pryzmat doświadczeń życiowych" i to może pomóc w 'wydrapaniu" na prawdę dobrej historii..
Do tego jeszcze polecam retrospekcje i przepis na ciekawą książkę gotowy.
Proste historie o miłości najlepiej się sprzedają, ale czy na pewno muszą być takie?
A może dorzucić zawirowania losu albo zagmatwać je tak, aby nie były banalne?
Wydaję mi się,że najlepiej czyta się historie, których bohaterowie nie są idealni.Z pozoru nakreśleni konkretną charakterystyką i rzuceni w miejsce całkowicie inne, oderwane od ich doczesności stają się...
Piszę już od roku - ze sporą przerwą - lecz wciąż mam zaledwie niezbyt rozwinięte historie. Najgorszy jest brak czasu i mnogość pomysłów - ledwo zaczęłam jedną historię, a już domagają się spisania trzy następne. Materiału starczyłoby dla trzech osób. Ja na szczęście (lub niestety) nie cierpię na syndrom "pustej kartki".
Piszę już od roku - ze sporą przerwą - lecz wciąż mam zaledwie niezbyt rozwinięte historie. Najgorszy jest brak czasu i mnogość pomysłów - ledwo zaczęłam jedną historię, a już domagają się spisania trzy następne. Materiału starczyłoby dla trzech osób. Ja na szczęście (lub niestety) nie cierpię na syndrom "pustej kartki".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamdobre !
dobre !
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Mam tak samo: stale obiecuję sobie rozbudować opowieść i ...nie mam na to czasu.
Klimat do pisania jest dla mnie sprzyjający od 23 do 6 -7 rano.
Później miejski gwar zagłusza myśli.
Mam tak samo: stale obiecuję sobie rozbudować opowieść i ...nie mam na to czasu.
Klimat do pisania jest dla mnie sprzyjający od 23 do 6 -7 rano.
Później miejski gwar zagłusza myśli.
Temat ciekawy. Pozwalający z boku spojrzeć na swoje osiagnięcia i umiejętności. Aby dalej się doskonalić trzeba pisac, pisać, pisać...,
DobraCobra
Temat ciekawy. Pozwalający z boku spojrzeć na swoje osiagnięcia i umiejętności. Aby dalej się doskonalić trzeba pisac, pisać, pisać...,
DobraCobra
Czekam na więcej takich złotych myśli - brak sarkazmu. :)
Czekam na więcej takich złotych myśli - brak sarkazmu. :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie ma to jak narzucać sobie z góry ramy, gratulacje.
Nie ma to jak narzucać sobie z góry ramy, gratulacje.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamW zestawieniu lektur brakuje mi "Maszyny do Pisania" Katarzyny Bondy.
W zestawieniu lektur brakuje mi "Maszyny do Pisania" Katarzyny Bondy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Jak dla mnie problemem zawsze był nie brak pomysłów, ale niemożność rozwijania historii. Tutaj również nawet nie tyle z braku inspiracji, ile z braku przekonania, że coś będzie dobre, jak coś napisać, żeby było ciekawe... Choć czasem też wypalenie - "Co ja mam teraz napisać? Co się może dalej stać? Jak to zakończyć?"
Jak pisać tak, żeby napisać, choćby tylko do szuflady, choćby tylko po to, by opróżnić głowę z siedzącego w niej pomysłu... oto jest pytanie!
...Teraz natomiast czas spożytkować iskrę weny twórczej.
Jak dla mnie problemem zawsze był nie brak pomysłów, ale niemożność rozwijania historii. Tutaj również nawet nie tyle z braku inspiracji, ile z braku przekonania, że coś będzie dobre, jak coś napisać, żeby było ciekawe... Choć czasem też wypalenie - "Co ja mam teraz napisać? Co się może dalej stać? Jak to zakończyć?"
Jak pisać tak, żeby napisać, choćby tylko do szuflady,...
Moim zdaniem a właściwie z mojego doświadczenia pomocą do rozwiązania takich problemów jest po prostu pisanie. Ja osobiście mam czasami problem że pisząc mi się to wydaje za proste wręcz prostackie. Robię przerwę wtedy w pisaniu i sięgam po jakąś książkę.. i okazuje się że w każdej książce którą czytam to jest tak samo proste i prostackie.
Po prostu nie należny się bać prostoty szczególnie przy pierwszym pisaniu. Później coś można zmieniać.
Najgorsze jest zawiesić się z myślą czy to co pisze czy napisze będzie dobre lub nie.
Moim zdaniem a właściwie z mojego doświadczenia pomocą do rozwiązania takich problemów jest po prostu pisanie. Ja osobiście mam czasami problem że pisząc mi się to wydaje za proste wręcz prostackie. Robię przerwę wtedy w pisaniu i sięgam po jakąś książkę.. i okazuje się że w każdej książce którą czytam to jest tak samo proste i prostackie.
Po prostu nie należny się bać...
Porady są ważne i cenne, ale jeśli ktoś ma wenę twórczą i oryginalny pomysł, nie powinien uczyć się teorii, ponieważ ta osoba zacznie dostosowywać swój pomysł do teorii, co może go zniszczyć.
Porady są ważne i cenne, ale jeśli ktoś ma wenę twórczą i oryginalny pomysł, nie powinien uczyć się teorii, ponieważ ta osoba zacznie dostosowywać swój pomysł do teorii, co może go zniszczyć.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamI tak i nie ;)
I tak i nie ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPomysły faktycznie są wszędzie, brakuje tylko tutaj tej złotej myśli: by je widzieć musisz zmienić swoje podejście do życia. Po prostu. To nie jest przełączanie się na tryb "idę po pomysły", to sposób odbierania świata, taki na całe życie raczej. Wtedy byle kamyczek sprawi, że ułożysz w kwadrans kosmiczną epopeję z kwarcami w roli głównej.
Pomysły faktycznie są wszędzie, brakuje tylko tutaj tej złotej myśli: by je widzieć musisz zmienić swoje podejście do życia. Po prostu. To nie jest przełączanie się na tryb "idę po pomysły", to sposób odbierania świata, taki na całe życie raczej. Wtedy byle kamyczek sprawi, że ułożysz w kwadrans kosmiczną epopeję z kwarcami w roli głównej.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Myślę, że są też tacy, który mają potrzebę pisania. W głowie tysiąc myśli, które nagle się pojawiają i równie szybko znikają. Problemem jest to jak przelać to na papier. Jak uchwycić daną myśl i ją rozwinąć. A przy okazji pobawić się słowem i sprawdzić swoje możliwości. Nie koniecznie trzeba pisać po to, aby zabłysnąć na rynku wydawniczym (chociaż było by miło...) można po prostu pisać "do szuflady". Kto wie, może z czasem da się to zamienić na coś ciekawego. A jeśli nie, to przynajmniej mamy satysfakcję, że próbowaliśmy. Może to też być odskocznia od codzienności...
Skąd wiemy,że nie umiemy pisać skoro nie spróbujemy? Może faktycznie łatwo jest przeoczyć jakiś ciekawy temat?!
Myślę, że są też tacy, który mają potrzebę pisania. W głowie tysiąc myśli, które nagle się pojawiają i równie szybko znikają. Problemem jest to jak przelać to na papier. Jak uchwycić daną myśl i ją rozwinąć. A przy okazji pobawić się słowem i sprawdzić swoje możliwości. Nie koniecznie trzeba pisać po to, aby zabłysnąć na rynku wydawniczym (chociaż było by miło...) można po...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNo nie wiem. Albo ktoś ma pomysł, albo nie. Jeśli ktoś nie jest wystarczająco kreatywny, by wiedzieć o czym napisać, prawdopodobnie nie powinien się w ogóle brać za pisanie.
No nie wiem. Albo ktoś ma pomysł, albo nie. Jeśli ktoś nie jest wystarczająco kreatywny, by wiedzieć o czym napisać, prawdopodobnie nie powinien się w ogóle brać za pisanie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Myślę, że nie do końca masz rację. Ci, którzy żyją z pisana z reguły piszą na zamówienie, "coś dobrego na za tydzień" i wtedy tworzą wedle schematu, na bieżąco.
Przynajmniej tak twierdzi Sapkowski, że siada i pisze bo jest rzemieślnikiem nie artystą i wie jak poskładać zdania w coś co się sprzeda i będzie dobre mimo braku pomysłu "od razu".
Myślę, że nie do końca masz rację. Ci, którzy żyją z pisana z reguły piszą na zamówienie, "coś dobrego na za tydzień" i wtedy tworzą wedle schematu, na bieżąco.
Przynajmniej tak twierdzi Sapkowski, że siada i pisze bo jest rzemieślnikiem nie artystą i wie jak poskładać zdania w coś co się sprzeda i będzie dobre mimo braku pomysłu "od razu".
No tak. Z tym, że Sapkowski początkowo miał pomysł na Wiedźmina jako takiego. Także wiedział, o czym pisać.
Nie mówię, że nie trzeba się czasem najpierw zastanowić, o czym napisać. To przecież zwykle nie tak, że pomysł przychodzi "we śnie", czy pstryk i jest. Chodzi zaś o to, że jeśli człowiek na siłę próbuje coś wymyślić - byle napisać książkę - to nie ma to duszy i zazwyczaj wychodzi drętwo.
Jeśli ktoś samodzielnie nie potrafi podejść do tematu do tego stopnia, że potrzebuje powyższego artykułu, to jakim cudem może nakarmić swoją twórczością inne umysły? Z pustego w pełne nie nalejesz.
No tak. Z tym, że Sapkowski początkowo miał pomysł na Wiedźmina jako takiego. Także wiedział, o czym pisać.
Nie mówię, że nie trzeba się czasem najpierw zastanowić, o czym napisać. To przecież zwykle nie tak, że pomysł przychodzi "we śnie", czy pstryk i jest. Chodzi zaś o to, że jeśli człowiek na siłę próbuje coś wymyślić - byle napisać książkę - to nie ma to duszy i...
no tak często bywa z pisarzami-pistoletami. już nie będę wymieniać przykładów, żeby shitstormu nie wywoływać :>
no tak często bywa z pisarzami-pistoletami. już nie będę wymieniać przykładów, żeby shitstormu nie wywoływać :>
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMoim zdaniem to jest dobre, bo nikt nie da gotowej recepty, ale po prostu wskazówki, które dla kogoś kto chce pisać mogą być przydatne. Przecież nie ma mowy tutaj o tym, że będą pomysły podawane na tacy. Będzie jak piszą bardziej przedstawiony warsztat, jak to zrobić, bo przecież póki się nie robi tego to nie ma się wiedzy jak to dobrze zrobić, by było porządnie, a nie by ciągle musieć wprowadzać poprawki. No a sam pomysł to już w głowie, a tutaj jak piszą to inspiracje - skąd czerpać itp, bo przecież czasem pomysł nie przychodzi sam, a jest skądś inspiracją i taki kurs to pokaże i jak dla mnie fajna sprawa.
Moim zdaniem to jest dobre, bo nikt nie da gotowej recepty, ale po prostu wskazówki, które dla kogoś kto chce pisać mogą być przydatne. Przecież nie ma mowy tutaj o tym, że będą pomysły podawane na tacy. Będzie jak piszą bardziej przedstawiony warsztat, jak to zrobić, bo przecież póki się nie robi tego to nie ma się wiedzy jak to dobrze zrobić, by było porządnie, a nie by...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZapraszam do dyskusji.
Zapraszam do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
