rozwiń zwiń

Zimowe dzieci

Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Zimowe dzieci
Jennifer McMahon Wydawnictwo: Media Rodzina Seria: Gorzka Czekolada kryminał, sensacja, thriller
392 str. 6 godz. 32 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Seria:
Gorzka Czekolada
Tytuł oryginału:
The winter people
Data wydania:
2015-02-27
Data 1. wyd. pol.:
2015-02-27
Liczba stron:
392
Czas czytania
6 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380080270
Tłumacz:
Maciej Potulny

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zimowe dzieci w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Zimowe dzieci i



Przeczytane 931 Opinie 55 Oficjalne recenzje 94

Opinia społeczności książki  Zimowe dzieci i



Książki 1057 Opinie 920

Oceny książki Zimowe dzieci

Średnia ocen
7,2 / 10
650 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
413
124

Na półkach:

Nie będzie chyba zbytnim spojlerem, jeśli napiszę, że książka ma co nieco wspólnego z bardziej znanym „Cmentarzem zwierząt”. Jeśli lubisz powieść Kinga i chciałbyś więcej, jest szansa, że polubisz także „Zimowe dzieci”, choć są one bardziej subtelne w podejściu do tematu, a na pierwszy plan wychodzą inne, ale również tajemnicze, wątki.

Tytuł rozgrywa się głównie na dwu płaszczyznach czasowych: współcześnie oraz – za sprawą dziennika – na początku XX wieku. Obie mają niezły klimat, ale ta wcześniejsza ma urok starych amerykańskich powieści (dom na farmie, puste przestrzenie, obyczajowość itp.), co dodatkowo wzbogaca lekturę. Fabuła jest od pewnego momentu intrygująca i zgrabnie napisana, choć w kilku miejscach mało wiarygodna (zachowanie bohaterów), zwłaszcza na końcu.

Szczegół, ale uderzył mnie brak jakichkolwiek seksualnych wtrętów, mimo iż bohaterka spędza trochę czasu ze swoim chłopakiem. Miałem wrażenie, że King czy inni autorzy dodaliby to i owo, a tutaj dla miłej odmiany nawet pocałunku nie było.

Nie będzie chyba zbytnim spojlerem, jeśli napiszę, że książka ma co nieco wspólnego z bardziej znanym „Cmentarzem zwierząt”. Jeśli lubisz powieść Kinga i chciałbyś więcej, jest szansa, że polubisz także „Zimowe dzieci”, choć są one bardziej subtelne w podejściu do tematu, a na pierwszy plan wychodzą inne, ale również tajemnicze, wątki.

Tytuł rozgrywa się głównie na dwu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2183 użytkowników ma tytuł Zimowe dzieci na półkach głównych
  • 1 419
  • 749
  • 15
236 użytkowników ma tytuł Zimowe dzieci na półkach dodatkowych
  • 155
  • 21
  • 20
  • 12
  • 10
  • 9
  • 9

Tagi i tematy do książki Zimowe dzieci

Inne książki autora

Jennifer McMahon
Jennifer McMahon
Książka Jennifer McMahon "Zimowe dzieci" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Horror.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Córki marionetek Maria Ernestam
Córki marionetek
Maria Ernestam
Jak to jest, kiedy przeszłość wraca echem w nasze życie, mimo że już nikt, kto mógłby nam o niej opowiedzieć, nie żyje albo mówić nie chce. Jak żyje się, kiedy wszystko, co wiedziało się o swoim świecie, wali się w gruzy przez jedno wydarzenie. Jak wraca się do miejsca odartego ze złudzeń, po latach od dnia, w którym wszystko stanęło w miejscu. To powieść o braku tolerancji i o losach ofiary, które odcisnęły piętno na sprawcy. Mariana od lat mieszka w małym sennym miasteczku w Szwecji, które ożywa na kilka tygodni raz do roku, kiedy to robi się ciepło i zjeżdżają turyści, żeby popływać, pójść do wesołego miasteczka, pospacerować po deptakach. Głowna bohaterka to jest kolejnym pokoleniem prowadzącym sklepik z zabawkami, do którego w tym spokojniejszym okresie w roku tłumnie przychodzą mieszkańcy miasta. Trzydzieści lat wcześniej tą społecznością wstrząsnęło zabójstwo ojca Mariany, brutalne i niezrozumiałe. Dziewczyna miała to nieszczęście, że to ona znalazła ciało i ciągle ma w pamięci ten dzień. Do miasteczka przybywa pisarz, Amnon Goldstein, który deklaruje chęć napisania książki o tym miejscu. Jako że jest obcy mieszkańcy czują do niego wrogość, a wszystko złe, co dzieje się wokół, przypisują jego obecności. Goldstein ma swoje zadanie – przybył odkryć pewne fakty sprzed lat z życia swojej rodziny i rozwiązać pewną zagadkę. Dzięki jego śledztwu na jaw wychodzą zakopane pod dywan tajemnice mieszkańców, sympatie i uprzedzenia. To też pozwala na dojście do prawdy w kwestii odnalezienia zabójcy ojca Mariany i otwiera oczy ludziom na zapomniane już fakty. Najczęściej trzeba kogoś z zewnątrz, żeby zmienić coś wewnątrz. Jako że opowieść krąży wokół sklepu z zabawkami, to klimat tej książki jest nieprzeciętny. Rewelacyjnym zabiegiem, którym autorka mnie kupiła z marszu, jest wplecenie w fabułę baśni. Baśnie te – na pozór dziecinne i skierowane do dzieci – są bardzo krwawe i bezlitosne. Ernestam w cudowny sposób łączy język bajek ze światem dorosłych, wzmagając poczucie niepokoju i mroku. Nic tak nie przeraża, jak dzieci w horrorach, dziecięce chóry w piosenkach dla dorosłych i baśnie kończące się morderstwem. Spodobały mi się też w powieści postacie – uważam, że autorka sprytnie wymyśliła tę społeczność, w której każdy jest inny, chociaż należy do jednego środowiska. Każdy ma inną historię i opowiada swoją wersję wydarzeń. Ciekawie są wymyślone ich losy, spójnie poprowadzone od przeszłości do teraźniejszości, tworzące konsekwentny splot okoliczności. Oczywiście opis wydawcy na okładce książki nie odzwierciedla tego, o czym jest powieść, jednak mnie nakłonił do czytania, a potem było już tylko lepiej. Książkę czyta się szybko i sprawnie, wciąga od pierwszych zdań, sam prolog już wprowadza nas w świat Mariany i jej sióstr. Ważną kwestią jest to, że opowieść jest oparta na prawdziwych wydarzeniach, które autorka poznała sama szukając swoich korzeni i wracając do przeszłości. O tym zresztą mówi epilog – bardzo ważny dla całości. Powieść o tajemnicach, o relacjach międzyludzkich, o sile rodziny, o wspomnieniach, o zbrodni i karze, wreszcie o tym, jak strach rodzi przemoc, jak łatwo zrobić coś nieodwracalnego i jak to nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie ponieść za to konsekwencje.
fmds - awatar fmds
ocenił na 7 4 lata temu
Ogród z brązu Gustavo Malajovich
Ogród z brązu
Gustavo Malajovich
Jeśli lubicie powieści, które wciągają powoli, ale nieubłaganie, zostawiając czytelnika z narastającym niepokojem – "Ogród z brązu" autorstwa Gustavo Malajovich zdecydowanie zasługuje na uwagę. To historia Fabiana Danubio, architekta z Buenos Aires, którego życie rozpada się w jednej chwili – jego czteroletnia córka znika bez śladu podczas podróży metrem z nianią. Początkowy szok szybko ustępuje miejsca nadziei, a potem obsesji. Fabian nie zadaje sobie filozoficznych pytań o sens wiedzy – on po prostu musi dowiedzieć się, co się stało. Autor bardzo realistycznie pokazuje, jak wygląda życie po takiej tragedii. Kolejne etapy bólu, rozpadu, samotności i desperacji są opisane z ogromną wnikliwością. To nie jest książka, w której akcja pędzi – wręcz przeciwnie. Tempo jest spokojne, dialogi oszczędne, ale napięcie narasta z każdą stroną. Jest w tej historii coś hipnotyzującego, co sprawia, że trudno się od niej oderwać. Na szczególną uwagę zasługują bohaterowie – różnorodni, wiarygodni, pełni sprzeczności. Fabian jako ojciec, który mimo osobistej tragedii nie przestaje szukać, jest postacią niezwykle poruszającą. Jego determinacja staje się osią całej powieści. Dużym atutem książki jest wielowątkowość i przedstawienie wydarzeń z różnych perspektyw. Dzięki temu czytelnik otrzymuje pełniejszy, bardziej złożony obraz historii, w której nic nie jest oczywiste. Każdy szczegół ma znaczenie, dlatego tę powieść trzeba czytać uważnie. Tłem dla fabuły jest Argentyna – ukazana bez upiększeń. Widzimy społeczne podziały, nierówności, a także niepokojąco realistyczny obraz policji – skorumpowanej, uwikłanej w wewnętrzne konflikty i często bezradnej. To dodatkowo potęguje poczucie bezsilności głównego bohatera. Na uwagę zasługują również niezwykle plastyczne opisy – miejsc, zdarzeń, emocji. Wszystko jest tak szczegółowe, że bez trudu można wyobrazić sobie każdą scenę. Ciekawym i oryginalnym elementem jest także wątek sztuki tworzonej „w brązie”, który wyróżnia tę powieść na tle innych. „Ogród w brązu” to nie tylko historia zaginięcia dziecka. To opowieść o samotności, stracie, determinacji i potrzebie poznania prawdy – nawet jeśli jest ona bolesna. Zakończenie jest intrygujące i pozostawia czytelnika z refleksją na długo po zamknięciu książki. Bardzo udany debiut – dopracowany, przemyślany i emocjonalnie angażujący. Jeśli szukacie książki, która nie tylko opowiada historię, ale też zostaje w głowie, to zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Paola30 Paulina - awatar Paola30 Paulina
oceniła na 7 23 dni temu
Ostatnia noc w Tremore Beach Mikel Santiago
Ostatnia noc w Tremore Beach
Mikel Santiago
Kompozytor, który po rozwodzie przeżywa niemoc twórczą, szuka odludnego miejsca do zamieszkania. Trafia na Tremore Beach, do jednego z dwóch znajdujących się tam domków, które okazują się właśnie taką samotną ostoją, jakiej potrzebował. Miejsce to słynie z intensywnych wiatrów i niszczycielskich burz. Podczas jednej z tych nawałnic Petera trafia piorun i choć nic groźnego mu się nie stało, to od tego czasu towarzyszą mu nasilające się bóle głowy, a wraz z nimi przerażające wizje. Ukazują one przyszłość, w której jego bliskim dzieje się krzywda. Nie jest to typowy thriller, pełen dynamicznej akcji, który ma straszyć i trzymać w napięciu. Historia bardziej opiera się na tajemnicy podsycającej niepewność oraz na wizjach głównego bohatera. Pomysł na fabułę jest naprawdę ciekawy, a styl autora sprawia, że przez książkę płynie się bardzo przyjemnie. Oprócz realistycznych opisów znajdziemy tu pięknie przedstawioną relację ojca z dziećmi oraz subtelny wątek romatyczny. Przez cały czas obserwujemy też, jak Peter radzi sobie z nową rzeczywistością: z utratą żony, brakiem weny do komponowania oraz zupełnie nowym środowiskiem, w którym przyszło mu mieszkać. Dla mnie była to świetna odskocznia od intensywniejszych książek, które czytałam w ostatnim czasie. Dała mi chwilę wytchnienia i refleksji. Bardzo zżyłam się z bohaterami i do samego końca nie miałam pojęcia jak ta historia się zakończy. Najbardziej jednak urzekł mnie klimat tej powieści. Dzięki niemu z łatwością mogłam poczuć się tak, jakbym naprawdę tam była i odczuwała każdy podmuch wiatru oraz każdą kroplę deszczu.
ksiazkowagatka - awatar ksiazkowagatka
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Mroczny zakątek Gillian Flynn
Mroczny zakątek
Gillian Flynn
Największą siłą powieści jest jej konstrukcja – historia prowadzona jest równolegle w dwóch planach czasowych: przeszłości i teraźniejszości. Dzięki temu czytelnik stopniowo odkrywa kolejne elementy układanki, a napięcie rośnie z każdym rozdziałem. Flynn mistrzowsko buduje atmosferę niepokoju, serwując krótkie, często szokujące zakończenia rozdziałów, które wręcz zmuszają do dalszego czytania. Autorka stawia ważne pytania: Jak radzić sobie z traumą? Czy dziecięcy umysł jest w stanie wiernie odtworzyć tragedię? Na ile nasze wspomnienia są prawdą, a na ile konstrukcją? Odpowiedzi nie są jednoznaczne – i właśnie to czyni tę książkę tak wciągającą. Na uwagę zasługuje również świetnie nakreślony portret psychologiczny bohaterów. Każda postać jest wielowymiarowa, a ich motywacje nie są oczywiste. Flynn unika prostych rozwiązań i moralnych jednoznaczności – zamiast tego oferuje historię pełną niedopowiedzeń i emocjonalnych pęknięć. Zakończenie jest jednym z najmocniejszych punktów powieści – zaskakujące i nieoczywiste, do samego końca trzymające w niepewności. Czy Ben rzeczywiście był bezwzględnym mordercą? A może prawda jest znacznie bardziej skomplikowana? „Mroczny zakątek” to thriller dla tych, którzy cenią sobie powolne budowanie napięcia zamiast dynamicznej akcji i krwawych scen. To historia mroczna, duszna, ale niezwykle intrygująca – taka, która zostaje z czytelnikiem na długo po zamknięciu książki. Duży plus za klimat, psychologiczną głębię i fabułę, od której trudno się oderwać.
Paola30 Paulina - awatar Paola30 Paulina
oceniła na 7 6 dni temu
Cienie w mroku Michelle Paver
Cienie w mroku
Michelle Paver
"Pan [...] powiada, że tu, daleko na Północy, wszystko co martwe trwa latami." "Pozwalam sobie wątpić, czy zdołałby Pan pojąć, jaki wpływ może wywrzeć na człowieka konieczność spędzenia zimy w tamtym rejonie, co mogą z nim uczynić samotność i pustka, i to pomimo wielu wygód dostępnych w naszych czasach. A przede wszystkim jak zniesie niekończącą się ciemność." "Coś czaiło się na skraju skał. Było zupełnie mokre, jakby przed chwilą wyszło z morza. Mimo to nic nie zakłócało ciszy. Nie słyszałem szmeru wody ściekającej na śnieg i kamienie, nie słyszałem szelestu mokrej odzieży, kiedy wyprostowało się, powoli i niezdarnie.Stało twarzą do mnie, zupełnie czarne na tle morza. Ramiona zwisały nieruchomo po bokach, jedno wyraźnie wyższe od drugiego. Głowa była zupełnie okrągła. Od razu się zorientowałem, że to nie traper z sąsiedniego obozu, nie polarna fatamorgana ani nie „złudzenie optyczne". Umysł nie podsuwa wyjaśnień przeczących faktom tylko po to, by zaraz potem je odrzucić. Wiedziałem, co to jest. Wiedziałem - a raczej wiedziała jakaś moja pradawna, ukryta głęboko cząstka - że to coś jest martwe. Skutecznym lekarstwem na chwilową niechęć do czytania jest powrót w znajome regiony literatury. "Cienie w mroku" autorstwa Michelle Paver, czytane kilka lat temu, niegdyś stanowiły dla mnie prawdziwe arcydzieło grozy, dlatego dziś stojąc w zupełnie innym momencie życia, ponownie zabrałem się za dziennik lodowej wyprawy z 1937 roku. Po wszystkich strachach, którymi napełniłem sobie głowę ciężko było oczekiwać, że Cienie będą pozycją, która mnie ruszy, jednak autorka w dalszym ciągu dała radę. Opinie są dość zróżnicowane i sporo osób uważa prezentowaną publikację za przeciętniak, jednak osobiście znalazłem tu wszystko, co kocham w grozie. Stopniowo gęstniejący (zamarzający) klimat; zagrożenie, o którym nie można z pełną świadomością napisać, że jest w pełni realne (może to jedynie skrystalizowana samotność autora?); stopniowe "gotowanie żaby" objawiające się coraz większą manifestacją (tak jakby sama rozmowa powodowała pojawienie się bytu); czy w końcu tajemnica jaką emanuje ta sprawa, sprawiły że w niektórych momentach odwracałem się za siebie. Do elementów, które sprawiły, że prezentowana powieść jest tak dobra, mogę zaliczyć: nieoczekiwaną samotność narratora Jacka Millera, świadomość bezlitosnej i martwej pustki, a także noc polarną, stopniowo coraz mocniej emanującą na narratora. Michelle świetnie uchwyciła zmianę charakteru Millera, zaczynając od biednego i rozgoryczonego biedaka, poprzez badacza-amatora o optymizmie zdolnym do przenoszenia gór, kończąc na złamanym psychicznie odludku, który nie jest w stanie ufać swoim zmysłom. Przed rozpoczęciem powieści dowiadujemy się, że Jack jest racjonalistą wierzącym w fizykę, więc co się stanie, gdy na swojej drodze spotka nagle coś czego jego "Bóg" nie jest w stanie wytłumaczyć. Książka zbiera zróżnicowane opinie, jednak osobiście jestem po tej stronie barykady, która "Cienie w mroku" pokochała całym sercem. Paver zrobiła tu coś, co w mojej opinii jest istotą dobrej grozy, mianowicie podpuściła moją wyobraźnię i pozwoliła płynąc jej swoim rytmem. W tej powieści nie chodziło o to, by oddać klimat mroku (który, mimo wszystko wyszedł idealnie), lecz zaprezentować humanoidalną postać stojącą na tle tej ciemności. Pisząc te słowa, przed oczami mam odosobnioną stację badawczą, przed którą stoi postać niepozostawiająca kroków, i możecie mi wierzyć, że czuję jak na te myśli mózg skacze pod ścianą czaszki. Pisząc swoje wrażenia, nie mogę pominąć kwestii historycznego umiejscowienia powieści. Wyprawa odbywa się w wspomnianym 1937 roku i osobiście uważam ten zabieg za strzał w dziesiątkę. Nie mam problemu do grozy podejmującej się przenoszenia strachu na racjonalizm XXI wieku, jednak czerpię większą przyjemność z opowieści, które opowiadają o grozie bez współczesnych nowinek technicznych. Ciężka, nieporęczna radiostacja jako jedyne okno na świat nadała dodatkowego klimatu izolacji. Ciężko żebym pisał, że Paver jest lepsza od Ligottiego, Padgetta, Guni, Bielawskiego, Slatskyego, Majcherowicza i innych, których stawiam na piedestale, jednak kobieta w dalszym ciągu robi na mnie wielkie wrażenie w tym, co robi. Ocenianie grozy to zawsze subiektywna sprawa i w zasadzie ciężko się dziwić, że niektórzy byli rozczarowani, jednak osobiście uważam, że jest to jedna z niewielu książek, którym mogę dać 9/10.
W_witrynach_horroru _ - awatar W_witrynach_horroru _
ocenił na 9 1 rok temu
Mam na imię Freedom Jax Miller
Mam na imię Freedom
Jax Miller
Nie wiem jak książka „Mam na imię Freedom” pojawiło się w mojej biblioteczce. Podejrzewam, ze albo dorwałam na promocji lub dostałam, jako extra prezent od przyjaciółki i z pewnością to było wiele lat temu. Jedno jest pewne: nie żałuję, że ją w końcu przeczytałam. Freedom Olivier mieszka w małym mieście Painte w stanie Oregon. Jej sąsiedzi niewiele o niej wiedzą oprócz tego, że pracuje w barze i nie stroni od alkoholu. Nikt jednak nie wie, że Freedom, dwadzieścia lat temu miała inaczej na imię i nazwisko, a także, że prowadziła zupełni inny tryb życia. Freedom desperacko próbuje zapomnieć o tym, co sprawiło, że dwadzieścia lat temu musiała oddać do adopcji dwójkę swoich dzieci: syna i córkę. Pewnego dnia dowiaduje się, że jej córka Rebekah została porwana. Instynkt matki jest silniejszy niż zdrowy rozsądek i Freedom wyrusza w podróż do Kentucky. Jakie mroczne sekrety adopcyjnej rodziny swoich dzieci odkryje? Muszę zwracać baczniejszą uwagę na okładki książek. Czasami są one niezwiązane zbytnio z treścią, ale w przypadku „Mam na imię Freedom” jest powiązana. I gdybym się jej dokładniej przyjrzała to bym od razu wiedziała, że Freedom będzie walczyć z kościołem/sektą. Freedom irytuje. Jest postacią, którą ciężko polubić. Człowiek ma ochotę nią potrząsnąć i powiedzieć, żeby wzięła się w garść. Jednak jednocześnie człowiek zdaje sobie sprawę, że przeszła w życiu wiele. Została zmuszona do oddania dzieci do adopcji. Amerykański system z góry skazał ją z góry, ocenił, że zabiła swojego męża. Potem została objęta programem ochrony świadków, ale dzieci już nie odzyskała. Musiała nauczyć się żyć bez nich, ale nie było to łatwe i stoczyła się na sam dół. Mimo upływu lat nie zostawiła swoich dzieci, chciała ratować córkę. Była pewna, że oddając córkę i syna do adopcji zapewnia im bezpieczeństwo. Niestety… Ukazanie funkcjonowanie sekty było bardzo realistyczne. Ten temat zawsze mnie przerażał. Nie rozumiem jak tyle osób może ufać jednemu człowiekowi. Dobrze czytało się tę książkę. Wciągnęła mnie, a autorka zaskoczyła fabułą. Nie jest to thriller idealny, o były fragmenty dłużyzny. Freedom była niezniszczalna, (czego nie lubię). Jednak już dawno nie czytała tak wciągającego thrillera.
Adrianna__ - awatar Adrianna__
ocenił na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Zimowe dzieci

Więcej
Jennifer McMahon Zimowe dzieci Zobacz więcej
Jennifer McMahon Zimowe dzieci Zobacz więcej
Jennifer McMahon Zimowe dzieci Zobacz więcej
Więcej