rozwiń zwiń

Wyspa snów

Okładka książki Wyspa snów
Heikki Kännö Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy literatura piękna
512 str. 8 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Sömnö
Data wydania:
2024-11-13
Data 1. wyd. pol.:
2024-11-13
Liczba stron:
512
Czas czytania
8 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381966320
Tłumacz:
Artur Bobotek
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wyspa snów w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wyspa snów

Średnia ocen
7,4 / 10
38 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
694
535

Na półkach:

Ależ przysmak na sam koniec roku! Powieść szeroko rozpięta między Dickensowskimi historiami a prawie-szaleństwem Strindberga. Z prawdą równoległą jak u Marqueza. Niekoniecznie musicie włączać "Das Rheingold" - jako czytelnicze tło, niemniej, zwłaszcza pod koniec - Wagner będzie współbrzmiał. Wiem, bo sprawdziłem :). Myślę, że gdyby współcześnie ktoś znalazł w górach Sierra Morena jakiś rękopis, to byłaby to ta właśnie książka :). Jak widzicie tropów mnóstwo między i w wierszach tej powieści. Doskonała proza, świetny przekład Artura Bobotka (muzyczne odniesienia! Któżby mógł lepiej)! Bardzo mocno polecam!

Ależ przysmak na sam koniec roku! Powieść szeroko rozpięta między Dickensowskimi historiami a prawie-szaleństwem Strindberga. Z prawdą równoległą jak u Marqueza. Niekoniecznie musicie włączać "Das Rheingold" - jako czytelnicze tło, niemniej, zwłaszcza pod koniec - Wagner będzie współbrzmiał. Wiem, bo sprawdziłem :). Myślę, że gdyby współcześnie ktoś znalazł w górach Sierra...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

232 użytkowników ma tytuł Wyspa snów na półkach głównych
  • 188
  • 43
  • 1
31 użytkowników ma tytuł Wyspa snów na półkach dodatkowych
  • 14
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Chwała Portugalii António Lobo Antunes
Chwała Portugalii
António Lobo Antunes
„Mórz he­rosi, cny na­ro­dzie, Lu­dzie dzielny i wspa­niały, Jesz­cze raz na nowo pod­nieś Splen­dor, chwałę Por­tu­ga­lii!” Fragmentem hymnu Portugalii rozpoczyna swoją wydaną w 1997 roku powieść António Lobo Antunes, niedawno zmarły znakomity prozaik portugalski. Ale powieść nie jest hymnem pochwalnym, jest jak większość jego powieści, jak choćby „Zadupia” z 1979 roku wielkim oskarżeniem Portugalii. Ten nazywany czasami z przekąsem „nadworny odkłamywacz historii Portugalii” ukazuje prawdziwe i mroczne oblicze portugalskiego kolonializmu. „Chwała Portugalii” to brutalna wręcz wiwisekcja portugalskiego mitu kolonialnego. Luanda i Lizbona, dwie przestrzenie narracyjne, osiemnaście lat historii jednej rodziny i jej członków, których losy śledzi czytelnik. Nie ma tu wielkiej polityki, Antunes opowiada historię Portugalii, portugalskiej Angoli i jej społeczeństwa poprzez indywidualne losy bohaterów odsłaniając trudne i niezwykle bolesne aspekty jej historii. Cyt.: (guzik mnie obchodzi Angola nie mówcie mi o Angoli zostawcie mnie w spokoju z tą waszą Angolą już dawno Angola słowo daję dla mnie się skończyła) António Lobo Antunes, „Chwała Portugalii” Trudna jest literatura, jaką proponuje czytelnikowi António Lobo Antunes. Uznawany przez krytyków za jednego z najwybitniejszych kontynuatorów i reformatorów techniki strumienia świadomości, która sama w sobie jest dość trudna, w „Chwale Portugalii” poziom trudności zdecydowanie wzrasta. To literatura niemal na granicy akceptowalności, testująca cierpliwość czytelnika brakiem tradycyjnej struktury, polifoniczna, zacierająca granice pomiędzy teraźniejszością a przeszłością, gdzie wspomnienia bohaterów, często niezwykle traumatyczne wdzierają się w bieżące wydarzenia bez żadnego ostrzeżenia czy tradycyjnych przejść narracyjnych, powtarzane po wielokroć zwroty czy retrospekcje ale to pozwala Antunesowi na genialne wręcz ukazanie psychicznego rozpadu jednostki, chaosu myśli i wpływu bolesnych doświadczeń na percepcję rzeczywistości. Niezwykła, ważna, bolesna. Literackie arcydzieło.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na 10 1 miesiąc temu
To dla Pani ta cisza Mario Vargas Llosa
To dla Pani ta cisza
Mario Vargas Llosa
Ostatnie powieść noblisty !!! Wszyscy bez wyjątku pisarze iberoamerykańscy zaczynali swoją karierę literacką jako komuniści lub lewacy. Nie powinno to dziwić, bo tylko tacy mieli szansę na reklamę, tłumaczenia i milionowe nakłady we wszystkich krajach świata, w zamian mieli pełnić dla Sowietów rolę pożytecznych idiotów i tuby propagandowej socjalizmu. Jeśli byli jacyś lepsi, pozostali nieznani, bo nie tłumaczeni i reklamowani. Do teraz nic się nie zmieniło, wystarczy być stalinistką, podpisać Rezolucję popierającą wykonanie wyroku śmierci na księdzu katolickim (Józef Lelito),albo ogłosić się feministką, pomachać tęczową flagą dreptając w pochodzie i wszędzie deklarować, że nie ma się nic wspólnego z Kościołem katolickim, i co? I Nobel. Nie przeszkadza fakt, że nie potrafi się składać zdań w coś sensownego, a książki ledwo odbijają się od grafomani, którą maskuje, szantażują czytelnika, stwierdzeniem, że nie pisze dla idiotów (sic!). W latach 70-tych była popularna seria prozy iberoamerykańskiej, dziesiątki książek, różnych autorów, których już nikt nie pamięta. Kilku pisarzy się przebiło i zdobyło uznanie: Llosa, Marquez, Cortazar, Fuentes. Część z nich po zdobyciu sławy zmieniła swoje poglądy polityczne, czemu trudno się dziwić, w końcu to ludzie inteligentni. To literatura inna niż europejska, ale wcale nie gorsza. Wiele tych książek przeczytałem z prawdziwą przyjemnością, jedne są lepsze, inne takie sobie, dlatego dla tych, które przeczytałem, zbiorcze 8 gwiazdek. Ta należy do jednych z lepszych. POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na 8 10 dni temu
Ja to ktoś inny. Septologia III-V Jon Fosse
Ja to ktoś inny. Septologia III-V
Jon Fosse
"I widzę siebie, jak stoję i patrzę na obraz z dwiema kreskami, fioletową i brązową, które krzyżują się pośrodku..." jak refren wybija początek każdego tomu przedziwnej "Septologii" Fossego. Poza Aslem, narratorem i głównym protagonistą, bohaterem tej książki jest też tajemnica. Tajemnica psychologiczna, która kryje się w zarówno w biografii Aslego, jak i w samej narracji. Już to pierwsze zdanie książki i każdego kolejnego tomu sugeruje jakiś rodzaj dysocjacji, którą przeżywa bohater - opowiada o sobie, ale widzi siebie z zewnątrz, jakby stał obok. Jednocześnie doświadcza bardzo realnych flashbacków z przeszłości i w czasie teraźniejszym opowiada je na równi z wydarzeniami dziejącymi się w realnym czasie narracji - w tym samym zdaniu: "(...) a potem idzie do Spółdzielni i zdejmuje z witryny plakat, czy też raczej obraz z napisem Wystawa Sztuki, i wraca do domu z plakatem pod pachą, a ja siedzę w samochodzie i patrzę na śnieg pokrywający przednią szybę, i włączam wycieraczki, a one zgarniają śnieg i mogę zobaczyć białą murowaną ścianę (...)". Każdy tom jest zresztą jednym długim zdaniem. Również przeczucia i przeświadczenia dotyczące zmarłej żony, która przeszła już na drugą stronę, sprawiają, że chwile z życia w jakiś przedziwny sposób splatają przeszłość i teraźniejszość z wiecznością. Z wiecznością (czy też z jakąś bardzo pozaczasową perspektywą) łączą tę narracje katolickie modlitwy, po łacinie zresztą, Pater Noster, Ave Maria, które Asle wypowiada w momentach samotności, lęku czy paniki, której doświadcza co jakiś czas na kartach książki. Fashbacki tworzą swoisty Bildungsroman, opowiadają historię Aslego-nastolatka, który opuszcza dom rodzinny i przenosi się do miasta, najpierw by uczyć się w liceum, potem w Akademii Sztuk Pięknych w Bjørgvin. To również początki jego choroby alkoholowej i pierwsze spotkanie z tajemniczym imiennikiem. I kim jest ten drugi Asle? Sobowtórem, alter ego, jungowskim cieniem, a może jego drugą osobowością powstałą w wyniku dysocjacyjnego zaburzenia na podłożu traumy, o której dowiadujemy się pod koniec pierwszego tomu? A może alternatywną trajektorią życia, która mogłaby się wydarzyć, gdyby się nie nawrócił? Czy też może Asle, który leży w delirium, widzi, jak mogłoby się potoczyć życie, gdyby przestał pić i cała ta główna narracja to tylko fantazja o trzeźwości? I czy te dwie linie, które krzyżują się na obrazie namalowanym przez Aslego - leitmotivie powieści - to właśnie symboliczne spotkanie tych dwóch osobowości?
melizmat - awatar melizmat
ocenił na 9 7 dni temu
To tylko dżuma Ludmiła Ulicka
To tylko dżuma
Ludmiła Ulicka
Gdybyś nagle znalazł się w zatłoczonym wagonie metra i dowiedział się, że pasażer obok niesie w sobie wyrok śmierci, co poczułbyś najpierw? W świecie Ulickiej to nie śmierć jest najstraszniejsza, lecz niepewność. Ludzie znikają z domów w środku nocy, a sąsiedzi nie wiedzą, czy zostali aresztowani za „zdradę ojczyzny”, czy zabrani na oddział zakaźny. Granica między kwarantanną a gułagiem zaciera się całkowicie. To historia o tym, jak państwo, które na co dzień dusi swoich obywateli ideologią, nagle staje się ich „wybawcą” za pomocą bagnetów. Czy można ufać władzy, która ratuje ci życie, jednocześnie trzymając cię na muszce? Ulicka pokazuje, że w systemie opartym na kłamstwie, nawet prawda o epidemii staje się narzędziem represji. Maier, pacjent zero, staje się mimowolnym sprawcą chaosu, a jego tragizm polega na tym, że jako naukowiec rozumie biologię, ale jako człowiek radziecki – boi się polityki. Książka jest galerią postaci, które w obliczu ostatecznego zagrożenia zdejmują maski. Mamy tu lekarzy, którzy z heroicznym poświęceniem decydują się na izolację, ryzykując życie dla pacjentów, których nazwisk nawet nie znają. Mamy też biurokratów, dla których ważniejszy od ludzkiego życia jest brak plamy w raporcie dla Stalina. Ulicka mistrzowsko operuje kontrastem: intymne dramaty jednostek (pożegnania przez szybę, niedokończone rozmowy) zderzają się z bezduszną machiną państwową. Autorka sugeruje, że dżuma biologiczna jest w pewnym sensie mniej groźna od „dżumy umysłów”. Wirusa można zwalczyć szczepionką i izolacją, ale jak wyleczyć społeczeństwo z paranoi, donosicielstwa i ślepego posłuszeństwa? Ulicka nie daje prostych odpowiedzi, ale jej diagnoza jest bolesna. Epidemia w „To tylko dżuma” jest katalizatorem, który wyciąga na wierzch to, co w człowieku najszlachetniejsze i to, co najbardziej podłe. Mimo ciężkiej tematyki, powieść czyta się z zapartym tchem. Styl Ulickiej jest oszczędny, niemal suchy, co tylko potęguje grozę opisywanych wydarzeń. Krótkie rozdziały, szybkie cięcia montażowe i wielość punktów widzenia sprawiają, że lektura przypomina oglądanie dynamicznego thrillera medycznego, w którym stawką jest nie tylko przeżycie, ale i zachowanie resztek godności. Podsumowując, „To tylko dżuma” to lektura obowiązkowa dla tych, którzy chcą zrozumieć mechanizmy władzy i psychologię tłumu w sytuacjach granicznych. Larisa Ulicka udowodniła, że literatura potrafi być prorocza, a lekcje, których nie odrobiliśmy w przeszłości, mają tendencję do powracania w najmniej oczekiwanych momentach. To mocna, mądra i przerażająco aktualna książka, która zostaje pod skórą znacznie dłużej, niż trwa proces inkubacji jakiegokolwiek wirusa.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 3 miesiące temu
Pasja według G.H. Clarice Lispector
Pasja według G.H.
Clarice Lispector
Ona podaje mi dłoń, prowadzi przez apartament mieszczący się na szczycie, wilgotny, rześki, zalany niby blaskiem księżyca, zawieszeni w eterze, jak na Lapucie i dalej po zigguracie, wyżej, gdzie pokój służącej opuszczony, suchy w nieruchomym palącym słońcu, jak minaret. Na ścianie białej i światło białe, przedziwny rysunek jedynie, czarnym węglem; unoszące się jakby postacie, jakby powoli wydobywały się z głębi, by skroplić się na powierzchni. Karaluch olbrzymi pełznie wewnątrz uchylonej szafy. I staje się iluminacja. Ziemia to Słońce. Ona pragnie bym był przy niej, mówi kochanie, wstrząs, miażdżenie, nieprzebrane piaski nawarstwiają się wśród ruin, podróż do wnętrza przez złoża i ery, diamentowy płaskowyż, w głębiny; jestem gadem na pustyni, rybą w oceanie, komórką, eksplozją gwiazdy, w raju albo piekle, w jądrze, larwy żerujące w mięsie. Przejście przez wrota otwierające się i zamykające ze zgrzytem do JUŻ, TERAZ. Brakuje słów, słowa nie istnieją, obojętność by nadać czemuś tożsamość, opada maska, istota a nie persona, na łonie natury, więzy wzajemnej dzikości, staję się światem. Gdy jesteś światem kieruje tobą czuły radar, a to że jestem wypływa ze źródła o wiele wcześniejszego niż to, że jestem człowiekiem, z czegoś o wiele od człowieczeństwa większego. Miłość to żywa materia. Co istnieje między liczbą jeden a dwa, między nutami - zabłąkany milczący wiatr, otwierający się kwiat, oddech wszechświata; Ona puszcza moją dłoń, dalej pójdzie sama przez okrucieństwo, pokusy pustyni i życia, może wybrać wolność czy podążać za swym losem i wypełnić przeznaczenie, poznać Tajemnicę, odnaleźć siebie. Karaluchy nie mają wyboru, nie błądzą, wynurzają się niezauważalnie z nieskończoności i ku niej zmierzają. Nastała noc i wraz z nią wilgoć, rośliny rosną, skały jakby płaczą, perliście szemrze święta rzeka. Zmyłem z siebie odurzenie zmysłów. Napięcie opada nagle jak urywający się szum. Nie rozumiem co mówię, wielbię. Wszedłem w język ognia. Lament zamienia się w taniec. Kosmicznie wieczna radość zawarta w chwili i błogostan wiodą mnie po paciorkach dżapamali w eteryczny owal sennego zapomnienia.
Yulquen - awatar Yulquen
ocenił na 9 4 miesiące temu

Cytaty z książki Wyspa snów

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wyspa snów