Wszyscy mieli w dupie, co stało się z Carlottą

Okładka książki Wszyscy mieli w dupie, co stało się z Carlottą autorstwa James Hannaham
James Hannaham Wydawnictwo: Wydawnictwo Cyranka literatura piękna
376 str. 6 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Didn't Nobody Give a Shit What Happened to Carlotta
Data wydania:
2024-03-28
Data 1. wyd. pol.:
2024-03-28
Liczba stron:
376
Czas czytania
6 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367121453
Tłumacz:
Maciej Świerkocki
Carlotta Mercedes dorasta na Brooklynie. Dorasta jako Dustin i właśnie jako Dustin trafia za kraty. Wyrok: dwadzieścia pięć lat więzienia za udział w napadzie z bronią. W zakładzie karnym, prawdziwym piekle na ziemi, przyjmuje imię Carlotta i zaczyna żyć jako kobieta. Administracja więzienia odmawia jej prawa do decydowania o sobie, w związku z czym Carrlotta siedzi na bloku z facetami, którzy ją maltretują. Odsiadka zdaje się nie mieć końca, ale po przeszło dwóch dekadach, podczas piątego wystąpienia przed komisją ds. zwolnień warunkowych w końcu dostaje zgodę na opuszczenie zakładu. Po wyjściu czeka na nią nieznane miasto. Brooklyn jest obcy, zgentryfikowany. Nie ma już jej przyjaciół. Nie ma dawnego świata. Carlotta musi zacząć wszystko od nowa. Uporządkować relacje z rodziną, która nie akceptuje jej tożsamości. Pojednać się z synem. Wszystko wydaje się niebezpieczne. Jedno potknięcie i znowu trafi za kraty. Być może tego właśnie chce system, który stworzyła Ameryka.
Średnia ocen
7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wszyscy mieli w dupie, co stało się z Carlottą w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wszyscy mieli w dupie, co stało się z Carlottą



1998 1114

Oceny książki Wszyscy mieli w dupie, co stało się z Carlottą

Średnia ocen
7,1 / 10
80 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
240
140

Na półkach:

Carlotta, niegdyś znana wszystkim jako Dustin, opuszcza więzienne mury po dwudziestu latach odsiadki za udział w napadzie z bronią, w który wplątała się całkowicie przypadkowo. Teraz okazuje się, że jej pech (również ten polegający na pojawianiu się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie) wcale się nie skończył. Ale czy jest to powód, by całkowicie się załamywać? Carlotta nie po to przeszła przez więzienne piekło, w którym narodziła się na nowo jako kobieta, by następnie tak łatwo się poddać i zrezygnować z życia, które dopiero zaczyna do niej należeć.

,,Wszyscy mieli w dupie, co stało się z Carlottą” stanowi nietypową, pokręconą i nieprzewidywalną powieść drogi, w której główna bohaterka wędrując przez Nowy Jork i własną pamięć, przy okazji spotykając różne osoby, próbuje odnaleźć siebie w nowej rzeczywistości i powrócić do normalnego życia po latach izolacji.

Czy sięgając po tę książkę spodziewałam się, że będzie ona aż tak dobra? Zdecydowanie nie. A jednak! Bawiłam się znakomicie, chociaż „bawiłam się” może nie jest najtrafniejszym określeniem, bo pomimo że powieść potrafi naprawdę rozśmieszyć, porusza też tematy, które do śmiechu raczej nie skłaniają. Autor nie unika w niej kwestii rasizmu, transfobii i mizoginii, a jednocześnie komentuje traumatyzujący system penitencjarny, który nie przestaje karać nawet po odbyciu wyroku.

Co jest pewne, powieść całkowicie wymyka się prostym schematom dzięki eksperymentalnej formie, która w żaden sposób nie przeszkadza, a tylko dodaje autentyzmu i głębi emocjonalnej. Pozwala zajrzeć do głowy głównej bohaterki, a zarazem obserwować ją z zewnątrz i zachować dystans. Dzięki temu poznajemy dokładniej jednostkę, która ma w sobie wiele sprzeczności, ale też ogromną potrzebę bycia sobą. Postać odważną, ale wrażliwą i poraniona, chaotyczną, lecz świadomą siebie; przede wszystkim zaś taką, która pod płaszczem ironii kryje w sobie dużo ciepła i nadziei.

Widziałam różne opinie o tej książce i nie mogę zapewnić, że Wam też się spodoba, ale ja całość przeczytałam z niegasnącym zainteresowaniem, mimo wszystkich stresów i rozproszeń, które mi ostatnio towarzyszyły. A to już znaczy wiele. Tak więc polecam, bardzo!

Carlotta, niegdyś znana wszystkim jako Dustin, opuszcza więzienne mury po dwudziestu latach odsiadki za udział w napadzie z bronią, w który wplątała się całkowicie przypadkowo. Teraz okazuje się, że jej pech (również ten polegający na pojawianiu się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie) wcale się nie skończył. Ale czy jest to powód, by całkowicie się załamywać?...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

327 użytkowników ma tytuł Wszyscy mieli w dupie, co stało się z Carlottą na półkach głównych
  • 228
  • 94
  • 5
42 użytkowników ma tytuł Wszyscy mieli w dupie, co stało się z Carlottą na półkach dodatkowych
  • 14
  • 8
  • 7
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Wszyscy mieli w dupie, co stało się z Carlottą

Inne książki autora

Czytelnicy Wszyscy mieli w dupie, co stało się z Carlottą przeczytali również

Wściekłe suki Dahlia de La Cerda
Wściekłe suki
Dahlia de La Cerda
“Wściekłe suki” to nie jest literackie comfort place. Raczej jazda bez trzymanki po świecie systemowej przemocy wobec kobiet w Meksyku. Zbiór opowiadań (choć ostatni tekst to właściwie reportażowy katalog czynów, występków), głosów kobiet, które żyją w skrajnym napięciu: świat narco, faweli, czy zamożnych dzielnicach, wykształcenie, klasa społeczna, ambicje, nic przed nią nie chroni. Często wręcz odwrotnie - prowokuje. A czasem, tak jak w Juarez, by stać się znikniętą - wystarczy wsiąść do autobusu. W tym świecie nie ma przestrzeni na bycie sobą. Role są narzucone, wymuszane. Kobieta musi się dopasować: przyjąć dopuszczalną tożsamość, wygląd, wejść w logikę męskiej dominacji albo zostanie brutalnie ukarana. Alternatywa to zaprzestanie bycia bierną ofiarą. Bohaterki walczą, działają, negocjują przetrwanie. Siostrzeństwo jest jedyną formą wsparcia, przetrwania. Jednoczy jako reakcja obronna, ale też spycha w kruche, chwilowe, często konfliktowe sytuacje. By bronić się przed przemocą, samej trzeba stać się brutalną. Język książki jest mocny, dosadny, często wulgarny.. Wynika to z sytuacji: świat, w którym żyją bohaterki, nie jest delikatny. Wrażliwość oznacza zniknięcie. Wulgarność, brutalność jest narzędziem przetrwania. Książka miesza elementy popkultury, odniesienia do świata narco, języka ulicy i kultury ludowej. Uzmysławia przez to, że przyczyną jest wszystko: ekonomia, kultura, społeczne relacja, wychowanie… Bez feminizmu nie ma wolności - w tej książce to nie frazes, to odpowiedź na doświadczenie egzystencjalne.
mariuszowelektury - awatar mariuszowelektury
ocenił na 9 8 dni temu
Domek z piernika Jennifer Egan
Domek z piernika
Jennifer Egan
Jennifer Egan, laureatka Nagrody Pulitzera, przyzwyczaiła czytelników do prozy, która jest równie intelektualnie stymulująca, co technicznie odważna. „Domek z piernika”, będący częścią jej eksperymentalnego uniwersum, nie jest pod tym względem wyjątkiem. To utwór, który pod płaszczem nowoczesnej narracji przemyca odwieczne lęki dotyczące tożsamości, technologii i ulotności chwili. Choć ocena 7/10 sugeruje pewien niedosyt, jest to wciąż pozycja obowiązkowa dla fanów literatury wysokiej próby. Egan posiada unikalną zdolność do „zaglądania pod podszewkę” współczesności. W „Domku z piernika” autorka bierze na warsztat mechanizmy pamięci i to, jak technologia – w tym przypadku futurystyczne koncepty przechowywania wspomnień – wpływa na nasze postrzeganie prawdy o nas samych. Tytułowa metafora odnosi się do kuszącej, słodkiej pułapki: cyfrowego świata, który obiecuje nieśmiertelność i porządek, ale w zamian odbiera nam autentyczność przeżywania „tu i teraz”. Najmocniejszą stroną tekstu jest jego styl. Egan pisze z chirurgiczną precyzją, a jednocześnie potrafi nadać prozie rytm, który wciąga czytelnika niczym hipnotyczny trans. Konstrukcja postaci jest, jak zawsze u tej autorki, wielowarstwowa. Nie są to jedynie pionki na szachownicy technologicznych prognoz, lecz ludzie z krwi i kości, miotający się między nostalgią za przeszłością a lękiem przed nieuniknioną przyszłością. To właśnie te emocjonalne kotwice sprawiają, że nawet najbardziej abstrakcyjne fragmenty opowiadania pozostają zrozumiałe na poziomie czysto ludzkim. Jedną z przeszkód w odbiorze tej opowieści jest jej hermetyczność. Czytelnik, który nie jest zaznajomiony z szerszym kontekstem twórczości Egan (zwłaszcza z motywami z „Zanim dopadnie nas czas”), może poczuć się zagubiony w gąszczu niedopowiedzeń. Momentami forma zdaje się brać górę nad treścią – autorka tak bardzo skupia się na eksperymencie strukturalnym, że tempo akcji gwałtownie spada, zostawiając nas z poczuciem literackiego chłodu. Niektóre wątki wydają się ucięte zbyt gwałtownie, co pozostawia pewien niedosyt informacyjny. Mimo tych drobnych mankamentów, „Domek z piernika” to lektura fascynująca. To przestroga przed światem, w którym wszystko jest na sprzedaż, a nasze najintymniejsze sekrety stają się walutą. Egan nie daje łatwych odpowiedzi, nie ocenia swoich bohaterów w sposób jednoznaczny. Zmusza nas natomiast do zadania sobie pytania: ile jesteśmy w stanie oddać za obietnicę wiecznego bezpieczeństwa wewnątrz cyfrowego „domku”? Podsumowując, Jennifer Egan stworzyła dzieło inteligentne, wizualnie sugestywne i głęboko niepokojące. Jest to literatura, która wymaga od odbiorcy skupienia i zaangażowania, ale w zamian oferuje bogactwo interpretacyjne, którego próżno szukać w typowej prozie rozrywkowej. To solidne siedem na dziesięć – tekst, który zostaje w głowie na długo po przewróceniu ostatniej strony, drażniąc intelekt i zmuszając do rewizji własnych poglądów na nowoczesność. Dla miłośników ambitnej fikcji, która nie boi się trudnych pytań, będzie to czas bardzo dobrze zainwestowany.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 14 dni temu
Fuga Lauren Groff
Fuga
Lauren Groff
Kocham książki Lauren Groff. W "Fudze" Groff pokazuje, że w opowiadaniach radzi sobie równie dobrze, jak w powieściach. Powiedziałabym, że jej wszystkie dzieła charakteryzuje absolutne zadedykowanie do opowiedzenia konkretnej historii - nie ma tu zbędnych elementów, wszystko do pewnego stopnia ma znaczenie. Groff ani nie przedłuża, ani nie ucina historii za szybko, zamiast tego potrafi idealnie wymierzyć ich długość. "Lucky Chow Fun" - solidne rozpoczęcie zbioru, podobało mi się zgłębienie takiej małomiasteczkowej wspólnoty i jej grzechów. Biorąc pod uwagę wypuszczone niedawno akta Epsteina, to opowiadanie nabiera całkowicie nowego znaczenia. "L. DeBard i Aliette" - przeczytałam gdzieś, że to opowiadanie jest retellingiem historii Abelarda i Heloizy, które nie czytałam, ale mogę powiedzieć, że samo opowiadanie mi się podobało. Doceniam jego melancholijność, spokój i okazjonalną makabryczność. "Mażoretka" - jedno z moich ulubionych opowiadań ze zbioru. Sama koncepcja mażoretki i nastawienia bohaterki do jej roli dobrze oddaje idee trzeciej fali feminizmu - choć początkowo protagonistka przyjmuje swoją rolę, by zadowolić mężczyzn w jej życiu, później odkrywa, że może być mażoretką przede wszystkim dla siebie, ponieważ podoba jej się ta rola, a nie dlatego, że chce się w ten sposób przypodobać innym. Jest to przy tym opowiadanie nie o tragedii, a raczej o wyjściu z niej i metaforycznym odrodzeniu się. "Blythe" - kolejne świetne opowiadanie, aktualne zwłaszcza obecnie. Można tę historię interpretować jako komentarz na temat sztuki i jej natury - swoboda kontra cierpienie - ale sądzę, że jest to jednak opowiadanie o tym, jak społeczeństwo wykorzystuje nasze momenty słabości i zmusza nas do myślenia, że nasze problemy czynią nas specjalnymi w dobrym tego słowa znaczeniu, i że w momencie, w którym się z nimi uporamy, przestaniemy być wartościowi w oczach innych. Bo tak naprawdę problemem tutaj nie jest choroba afektywna dwubiegonowa Blythe czy jej sztuka performance'owa - problemem jest to, że krytycy uznają jej własne problemy za to, co czyni jej sztukę tak dobrą, przez co spada coraz głębiej i głębiej na dno, a jej stan psychiczny się pogarsza - tylko po to, by zachwycić krytyków. "Żona dyktatora" - dość słabe opowiadanie, właściwie nie wiem, co miało na celu przekazać. "Przełom" - znakomite opowiadanie, można powiedzieć, że dekonstrukcja historii z rodzaju "Kobieta sukcesu wraca do swojego małego miasteczka, w którym odkrywa starą miłość". Tyle że to nie jest miłość, to jest nostalgia i romantyzowanie małomiasteczkowej prostoty. Kochankowie są od siebie zbyt różni, by mogli się wzajemnie porozumieć i żyć razem, i żadne z nich tego nie dostrzega. "Pan Przelotny" - to zdecydowanie jedno z bardziej poetyckich opowiadań Groff, które jednak pozostaje dość niejednoznaczne w kwestii przekazu. Sądzę, że jest to historia o tym, jak zbytnio gonimy za wyidealizowanymi postaciami, zamiast docenić to, co mamy, i w efekcie dajemy sobą manipulować. Z powodu rozpoczęcia skojarzyło mi się trochę z "Rebeką" Daphne du Maurier, choć tematycznie o wiele lepiej pasuje tu "Prowincjonalny fotograf" tej samej autorki. Bardzo podobała mi się scena z motylami, dość dobrze ukazuje obrazowy, ale nie przesadzony, styl pisania Groff. "Fuga" - to opowiadanie mnie skołowało, ale też zachwyciło. Mamy tu do czynienia z trzema/czterema różnymi historiami, z pozoru niepowiązanymi, które jednak szybko zaczynają się ze sobą splatać - a mimo to autorka i tak oszukuje nas do końca. Lubię Jaime, jest chyba najciekawszą bohaterką w tej antologii, za to nienawidzę Jasona. Myślałam, że po Cholliem i Antoinette z "Fatum i furii" nie spotka już u Groff tak paskudnych postaci, a jednak się pomyliłam. Chciałabym tylko, żeby postać Lily została lepiej rozwinięta, zwłaszcza w kontekście jej stanu psychicznego. "Delikatne ptaki jadalne" - wobec tego opowiadania mam mieszane uczucia. Było zdecydowanie odpychające, i choć doceniam przekaz odnośnie slut-shamingu i hipokryzji, to jednak sądzę, że postać Bern jest po prostu kiepsko napisana. Jej życie seksualne ma ukazać jej niezależność, ale jest tak przesadzone, że wydaje się być wręcz karykaturalne. Nie wspominając już o tym, że seks traktuje tylko jako narzędzie do zaspokojenia własnej potrzeby uwagi, a nie jako oznakę zaufania; żaden z jej partnerów jej nie obchodzi, i w wielu przypadkach traktuje ich nie w porządku, jako że z żadnym z nim nie ustala, że ma to być relacja czysto seksualna, i w dodatku nie kryje się w ogóle z faktem, że sypia z Parnellem, mimo że Wiktor o tym nie wie, a ona wie, że on jest w niej zakochany. Opowiadanie nie jest złe, ale postać Bern powinna zostać napisana lepiej i w sposób bardziej realistyczny. Opowiadania od najlepszego do najgorszego: "Blythe", "Mażoretka", "Przełom", "Fuga", "L. DeBard i Aliette", "Lucky Chow Fun", "Pan Przelotny", "Delikatne ptaki jadalne" i "Żona dyktatora"
Fox - awatar Fox
ocenił na 8 2 miesiące temu

Cytaty z książki Wszyscy mieli w dupie, co stało się z Carlottą

Więcej

Chcę po pro­stu być sobom, chcę być po pro­stu, kurwa twoja mać, czło­wie­kiem, jak każdy, i żeby nikt mi nie mówił, co mam robić i kim je­stem, nie prze­trzy­my­wał mie ni­gdzie wbrew mojej woli, nie chcę być sta­ty­sty­ką ani tra­ge­dią ani sym­bo­lem ni­cze­go, co psuje się w spo­łe­czeń­stwie. Bo ja je­stem tym, co słusz­ne i dobre, skar­bie, kimś, kto po­dą­ża w słusz­ną i dobrą stro­nę.

Chcę po pro­stu być sobom, chcę być po pro­stu, kurwa twoja mać, czło­wie­kiem, jak każdy, i żeby nikt mi nie mówił, co mam robić i kim je­s...

Rozwiń
James Hannaham Wszyscy mieli w dupie, co stało się z Carlottą Zobacz więcej

(...) Takie miejsce jak to nie nadaje się do tego, żeby kogoś kochać.
– Miłość to miłość. Miejsce nie ma znaczenia.
– To miejsce nie ma znaczenia. Bo tutaj nikt nie ma znaczenia. W więzieniu ludzie są jak martwi.

(...) Takie miejsce jak to nie nadaje się do tego, żeby kogoś kochać.
– Miłość to miłość. Miejsce nie ma znaczenia.
– To miejsce...

Rozwiń
James Hannaham Wszyscy mieli w dupie, co stało się z Carlottą Zobacz więcej

Czasami pięć miesięcy wydaje się bardziej realne niż pięć lat.

Czasami pięć miesięcy wydaje się bardziej realne niż pięć lat.

James Hannaham Wszyscy mieli w dupie, co stało się z Carlottą Zobacz więcej
Więcej