rozwiń zwiń

Wrota Ahrimana

Okładka książki Wrota Ahrimana
Nita HornThomas Horn Wydawnictwo: Bullet Books Seria: Gorgo literatura piękna
402 str. 6 godz. 42 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Gorgo
Tytuł oryginału:
The Ahriman Gate
Data wydania:
2011-06-03
Data 1. wyd. pol.:
2011-06-03
Liczba stron:
402
Czas czytania
6 godz. 42 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362382095
Tłumacz:
Kamil Maksymiuk-Salamoński
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wrota Ahrimana w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wrota Ahrimana



książek na półce przeczytane 1064 napisanych opinii 253

Oceny książki Wrota Ahrimana

Średnia ocen
6,2 / 10
53 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1591
80

Na półkach: , , , ,

Jedno z nieformalnych przykazać każdego pisarza parającego się literaturą popularną brzmi : „Zainteresujesz swojego czytelnika od pierwszego zdania, pociągniesz jego uwagę za sobą i nie dasz mu wytchnienia, aż do ostatniego słowa”. Literatom wychodzi to różnie. Niektórym świetnie, innym trzeba dać szansę, bo rozkręcają się dopiero po setnej stronie. Z kolei jedno z nieformalnych przykazań czytelników brzmi: „Daję powieści szansę mniej więcej do pięćdziesiątej strony i jeśli mnie nie zainteresuje, odkładam, jest przecież tyle ciekawych książek”. Niewątpliwie Nita i Thomas Horn nie potrzebują oczekiwać od czytelnika łaskawości zawartej w tym przykazaniu. Dlaczego?
Już na pierwszej stronie czytelnik zostaje wciągnięty w mocno rozkręconą akcję. Oto główny bohater powieści, Joe, ucieka przed dziwnymi bestiami. Ucieka, by nie odebrały mu bezcennego posążka, który stał się przyczyną morderstwa jego ojca, wysoko postawionego wojskowego, a którego tajemnicę Joe pragnie rozwikłać. Potem, z każdym zdaniem, z każdą stroną jest już tylko coraz bardziej dynamicznie, zagadkowo, wciągająco. W spisek zamieszani są wysoko postawieni wojskowi armii Stanów Zjednoczonych, naukowcy oraz istoty pozaziemskie, a gra toczy się o… panowanie nad światem i koniec życia, jakie znamy. Oto Armagedon zbliża się wielkimi krokami, a Abbadon jest już blisko, znacznie bliżej, niż wszyscy sądzą.
W zasadzie trudno określić gatunek, jakim są „Wrota Ahrimana”. Na początku byłam pewna, iż mam do czynienia z powieścią science fiction. Potem wraz z pojawieniem się w powieści aniołów, przyszło zwątpienie i moment zastanowienia, czy to nie jest jednak fantasy. Zręcznie poprowadzona intryga, wzrastające z każdym rozdziałem napięcie oraz osadzenie w roli jednego z prześladowców głównych bohaterów psychopatycznego mordercy przeniosła moją myśl w stronę thrillera, a tempo akcji sugerowałoby powieść sensacyjną. Jeszcze twardszy orzech do zgryzienia pojawił się, gdy postanowiłam przeanalizować pojawiające się w powieści motywy. Bo czego tutaj nie ma! Na kartach „Wrót Ahrimana” pojawiają się (uwaga!): anioły, tajne rządowe laboratoria, eksperymenty genetyczne, Nefilimy, Hekate, wątki biblijne, apokaliptyczne oraz teorie spiskowe, kosmici, Armagedon, Antychryst i jeszcze sporo innych. I choć mogłoby się wydawać, że wątki apokaliptycznej zagłady, wyciągnięte wprost z wersetów Biblii nijak się mają do kosmitów mieszkających na Czerwonej Planecie, państwu Horn udało się to idealnie połączyć w zgrabny i nader interesujący mariaż.
Powieść, mimo że w toku galopującej akcji, pozostawia niewiele czasu na snucie rozmyślań, stawia ciekawe pytania. Ile władze ukrywają przed zwykłymi obywatelami? Ilu rzeczy tak naprawdę nie wiemy, o ilu nie mamy pojęcia, bo znajdują się na poziomie niebieszczących się w granicach prawa ciemnych rządowych operacji i mają kryptonim „ponad ściśle tajne”? Jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć w rozwoju technologicznym? Czy w technologicznym wyścigu zatraciliśmy już samych siebie i nie sugerujemy się tym, co etyczne, a co nie? I wreszcie, ile jest prawdy w spiskowych teoriach snutych, przez wydawałoby się, szaleńców?
Na koniec pozwolę sobie na dość śmiały wniosek: ze względu na wielość poruszanych wątków, motywów i tematów miłośnik każdego gatunku odnajdzie we „Wrotach Ahrimana” coś, co go zainteresuje i sprawi, że z zapartym tchem będzie śledził losy Joego aż do ostatniej strony. Bo to mogę wam zagwarantować, akcja nie zwalnia aż do końca.

Jedno z nieformalnych przykazać każdego pisarza parającego się literaturą popularną brzmi : „Zainteresujesz swojego czytelnika od pierwszego zdania, pociągniesz jego uwagę za sobą i nie dasz mu wytchnienia, aż do ostatniego słowa”. Literatom wychodzi to różnie. Niektórym świetnie, innym trzeba dać szansę, bo rozkręcają się dopiero po setnej stronie. Z kolei jedno z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

140 użytkowników ma tytuł Wrota Ahrimana na półkach głównych
  • 70
  • 68
  • 2
53 użytkowników ma tytuł Wrota Ahrimana na półkach dodatkowych
  • 44
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nieśmiertelność zabije nas wszystkich Drew Magary
Nieśmiertelność zabije nas wszystkich
Drew Magary
W ubiegłym roku czytałam powieść „Miara życia”, w której ludzie otrzymują tajemnicze sznurki prognozujące długość ich życia. Oczywiście implikuje to całą masę problemów, głównie związanych z dyskryminacją osób, które otrzymały „krótkie sznurki”. I tak np. ludzie nie chcą wchodzić w związki z krótkosznurkowcami, gdyż się „nie opłaca” na kilka lat. Zabawne, że w powieści Drew Magary zachodzi zupełnie coś odwrotnego: po wynalezieniu leku „na śmierć” ludzie nie chcą się wiązać, gdyż przeraża ich perspektywa tak długiego bycia z drugą osobą, nawet jeśli ta się nie starzeje i jest w dobrym zdrowiu… Jedna tylko duża uwaga – jest zasadnicza różnica między niestarzeniem się, a nieśmiertelnością – i dlatego tytuł tej książki jest tak bardzo błędny (o prawdziwym „pokonaniu śmierci” pisze Neal Shusterman w trylogii Kosiarze – można sobie porównać jak tych dwóch autorów różnie podeszło do tematu). To jest wszystko jeden wielki paradoks, gdyż wychodzi na to, że cokolwiek by zrobić, zawsze będzie źle (co też świetnie widać w tej książce): żyjesz krótko – źle, żyjesz długo, też źle. Jesteś młody – źle (wiadomo, młodość też ma swoje wady), stary – jeszcze gorzej. Człowieka nijak nie da się zaspokoić ani zadowolić, zawsze chce więcej, albo „trawa jest bardziej zielona u sąsiada”, a co gorsza nie da się też nas powstrzymać od robienia rzeczy, które w efekcie są strzałem w stopę dla całej ludzkości, kończącym się katastrofą. Tym bardziej, jeśli dotyczy to kwestii zdrowia i życia: przecież każdy chce żyć jak najdłużej (i nikt nie chce być stary) i spróbuj przekonać kogoś, że ma sobie nie przedłużać życia (jeśli jest taka możliwość), albo nie posiadać dzieci, w trosce o dobro wszystkich… Przeludnienie? Who cares? Katastrofa klimatyczna. Oj tam oj tam… Magary pokazuje konsekwencje takich ludzkich działań i jest to mocna dystopia. Największe marzenie ludzi przeradza się w koszmar, zgodnie z maksymą beware what you wish for. I wcale to nie jest takie nieprawdopodobne, w świetle tego, co już potrafi biologia syntetyczna – chyba nam do tego bliżej, niż dalej. Trochę mnie jednak w tego typu dystopiach bawi, kiedy autor skupia się na jednym aspekcie, a ignoruje inne, tzn. zakłada się postęp w jakiejś dziedzinie, ale nie uwzględnia, że inne też nie stoją w miejscu. Ewentualne problemy mogą być niwelowane innymi wynalazkami/odkryciami. Albo w drugą stronę – nie zakłada się negatywnych konsekwencji, takich, które już mamy na dzień dzisiejszy. Tu autor w ogóle nie bierze pod uwagę konsekwencji katastrofy klimatycznej (choć pisze o ekspansji człowieka na północ, co byłoby niemożliwe bez ocieplenia się klimatu), a niektóre wydarzenia są dość absurdalne, zatem zbudowany obraz przyszłości jest mocno niedoskonały. Ale co ciekawe Magary „prognozuje” rosyjską inwazję na Ukrainę (a książka napisana w 2010 roku). Ciekawa dystopia.
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na 6 1 rok temu
Mordercy Łukasz Śmigiel
Mordercy
Łukasz Śmigiel
Łukasz Śmigiel – autor opowiadań (zbiór „Demony”), powieści („Decathexis”, „Muzykologia”), słuchowisk radiowych i filmowych scenariuszy. Dziennikarz i publicysta, zajmujący si naukowo nowoczesnymi formami promocji książek i pisarzy. Publikował w prasie kulturalnej („Tygiel Kultury”, „Znaczenia”, „Przekrój”) i literacko-fantastycznej („Alfred Hitchcock Poleca”, „Nowa Fantastyka”, „Science Fiction, Fantasy i Horror”, „Magazyn Fantastyczny”). Redaktor naczelny czasopisma „Lśnienie – Kultura Grozy”. Pracuje na Uniwersytecie Wrocławskim, w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej.* Jakie jest morderstwo? Jacy są mordercy? Jak stać się mordercą doskonałym? „Mordercy” to zbiór opowiadań, w którym główną rolę odgrywają oprawcy. Wspólny mord, pielęgniarz kanibal, Knecht Ruprecht, historia stracha na wróble i wiele wiele więcej. Opowiadania pochodzą z pogranicza grozy, kryminału, fantastyki i thrillera. Łukasz Śmigiel serwuje nam dwanaście opowiadań, z których każde jest inne. Mnie najbardziej spodobała się „Opowieść Wigilijna”, ponieważ autor zaskoczył mnie swoim pomysłem oraz wykonaniem, które wgniotło mnie w fotel i zostawiło z otwartymi ustami z wrażenia. Pewien chłopak zostaje wyrzucony z sierocińca i staje się kominiarzem. Jego siostra, która tam została, robi coś, co skutkuje tym, iż przychodzi do niej Knecht Ruprecht, czyli zły Święty Mikołaj, który karze niegrzeczne dzieci. Co się dzieje później? Aby się tego dowiedzieć, przeczytaj to dzieło. Świetne było też „Śmierć na trzy”, bo autor również wykazał się dużą oryginalnością. W tym opowiadaniu główną rolę odgrywa pisarz, który wydał książkę. Problemem jest to, że w niej zawarł pewne informacje o swoich znajomych… Cieszę się, że miałem okazję przeczytać ten utwór, ponieważ jest on jednym z lepszych, jakie miałem okazję czytać w tym roku. Wszystkie historie zostały napisane lekkim językiem, zaskakują, trzymają one w napięciu od pierwszej strony i nie puszczają do ostatniej. Pomysły na każde z nich są oryginalne. Wszystkie rozwijają się w sposób spójny i logiczny. Bohaterów w książce przewija się bardzo dużo. „Weźcie tysiąc ludzi, którzy w coś wierzą, i będziecie mieli nową formę społeczną. Weźcie milion i będziecie mieli nową religię (...) Zawsze żyłem obok systemu, a nie w systemie, i zamierzałem umrzeć, nadal pozostając z boku, najpewniej w rowie przy drodze.” Autor skupił się na opisach. Dość szczegółowo pokazuje nam miejsca, w którym przebywają postacie. Emocje nie zostały pokazane wprost. Łukasz Śmigiel miesza style i pokazuje nam bardzo różne historie – morderstwo na XVI-wiecznym dworze hiszpańskim, Japonia, postapo… Wspomnę jeszcze o okładce – jest ona prosta. Znajduje się na niej mężczyzna, który krzyczy. Z jakiego powodu? Możemy się tylko domyślać, czy chodzi o ból, rozpacz, radość czy coś jeszcze. Pobudza ona wyobraźnię i emocje. Przed każdym opowiadaniem znajduje się fragment jakiejś piosenki czy wiersza, który poniekąd wprowadza nas w klimat. Jest to bardzo ciekawy zabieg. Reasumując tę krótką recenzję: dzieło to polecam przede wszystkim miłośnikom opowiadań oraz mrocznych i fantastycznych klimatów. Mnie się ono bardzo podobało i na pewno sięgnę po inne książki tego autora. Za przekazanie książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Oficynka. Tytuł: „Mordercy” Autor: Łukasz Śmigiel Wydawnictwo: Oficynka Projekt okładki: Anna M. Damasiewicz Wydanie: I Oprawa: miękka Liczba stron: 343 Data wydania: marzec 2011 (data przybliżona) ISBN: 978-83-62465-05-7 * Źródło – okładka książki.
zaczytanywksiazkach - awatar zaczytanywksiazkach
ocenił na 10 9 lat temu
Koniec pieśni Wojciech Zembaty
Koniec pieśni
Wojciech Zembaty
Poznałam świat mroczny, ohydny, przerażający mnie do tego stopnia, że wchodziłam do niego ostrożnie, delikatnie, niepewnym wzrokiem badając czekające mnie wizje, bojąc się następnego zdania, brzydząc się kolejnej sceny i błogosławiąc możliwość stania z boku w roli obserwatora, bezpiecznego przyglądania się zdarzeniom i śledzenia plecionych wątków. Z czasem nauczyłam się nie jeść podczas czytania tej książki z turpistyczną wizją świata, a właściwie dwóch równoległych rzeczywistości, w których śmierć i rozkład były normą, a jej symptomy i objawy skutecznego panoszenia się prawie na każdej stronie ropiały, czerwieniły krwią, uryną i kałem strachu, bólem prutych jelit, trzaskiem łamanych kości i smrodem. Przenikliwą, ostrą, mdlącą wonią wymiocin, bagiennych oparów, rozkładających się trupów, gnijących ran i cuchnących oddechów chorych dziąseł. A jednocześnie byłam tym światem zachwycona, zafascynowana! Przyzwyczaiłam się, nie podjadałam w trakcie czytania, z trudem przełykając nawet ślinę, ale brnęłam wbrew odruchom własnego organizmu, wbrew rozsądkowi i instynktowi samozachowawczemu w te realno-nierealne wizje sięgające samego Matecznika Bogów, do których drzwi otwierał stavalon. Rodzaj memoaktywnej substancji dla współczesnych bohaterów powieści, a dla druidów Zaklęcie Przejścia. A nic nie zapowiadało właśnie takiej zaskakującej fabuły. Prolog wprowadził mnie w znany świat umierającego króla Artura, którego ostatni rycerz Bedevir, pełniący wcześniej rolę jego giermka, pragnął ocalić Brytów przed saskim potopem. Potrzebował do tego wyjątkowego Naszyjnika, tak zwanego torka. Tradycyjnego insygnium celtyckich królów i bohaterów, który był "przekutą wolą, zastygłą w metalu potęgą oraz Nosiciela, bez którego stanowił tylko stary, kosztowny złom". Razem, przy pomocy magii druidów, mogliby odzyskać świetność i przywrócić przyszłość Brytów. Tyle że Naszyjnik znalazł Igi, dziewiętnastolatek o popapranej przeszłości z dwudziestego wieku, nawiedzany przez koszmarne sny, po których pozostawały zupełnie realne rany. Stavalon umożliwił połączenie losów ludzi, demonów i bogów ze średniowiecznej przeszłości i z dwudziestowiecznej teraźniejszości. Otworzył między nimi drzwi udowadniając, że "światów nie dzieli nieprzekraczalna bariera. Współistnieją i czerpią z siebie." Stanowią jedność, w której czas, jakikolwiek czas, nie ma żadnego znaczenia. Dlatego Igi znalazł się w świecie Brytów, stając się Nosicielem Naszyjnika. Łukasz, jego psycholog, u którego początkowo szukał pomocy, mógł funkcjonować w obu, a demony z rzeczywistości równoległej, pożywiać się krwią i mięsem ludzi we współczesnej Warszawie. Podobał mi się ten bezlitosny, okrutny świat, te plastyczne wizje, oniryczne majaki, wędrówki do najdalszych zakątków umysłu kryjących najstraszliwsze instynkty ludzkie i język je stwarzający, opisujący, ożywiający, pobudzający moje zmysły i wyobraźnię. Gęsty, bagnisty, wciągający, mamiący i taki realnie, niemalże namacalnie kreujący obrazy grozy godne najlepszych horrorów. Snujący fabułę pełną przejść z przeszłości do przyszłości, z jaźni do podświadomości, ze świadomości w sen, z rzeczywistości w magię i na odwrót. Czułam ogromną wiedzę jaką autor zgromadził, by mógł powstać ten jeden świat ze splecionych wątków przeszłych i teraźniejszych. Czerpał ją, jak sam wspomniał w podziękowaniach na końcu książki, przede wszystkim z "Narodzin cywilizacji Wysp Brytyjskich" Wojciecha Lipońskiego. Ta fascynacja historią Brytów i chęć umieszczenia jak największej ilości informacji w powieści, mogłaby posłużyć do stworzenia obszernej trylogii, jeśli nie dłuższego cyklu. Pozwoliłoby to na rozproszenie wiedzy historycznej, która momentami brzmiała jak wstawki encyklopedyczne. Można byłoby rozwinąć wiele wątków, tutaj tylko zarysowanych lub wykorzystanych do jednej przygody czy wyeliminować wielość bohaterów. Bardzo brakowało mi jednego spojrzenia na rozwijający się ciąg zdarzeń, wiodącego narratora, z którym mogłabym się utożsamić, przyjąć jego system wartości za swój. Można byłoby też uniknąć szybkiego przeskakiwania z jednej sceny do drugiej bez zdania wiążącego lub uprzedzającego zmianę scenerii. Na szczęście im dalej w powieść, tym tych niespodziewanych cięć było mniej. Przedobrzenie dotknęło również języka. Autor uczynił go bardzo swojskim, potocznym, wulgarnym, nazywającym rzeczy wprost bez zbędnych ozdobników językowych, niezbędnym do tworzenia naturalnych dialogów czy naturalistycznych obrazów, ale czasami wyjechał w swoich szkicach poza linię, serwując zdania tego typu: Jego towarzysz, przygarbiony kulawy facet w szacie koloru gówna, rozdarł się. Swojskość też ma swoje granice, za którymi czai się pułapka ordynarności. I na koniec muszę jeszcze wspomnieć o zbyt pośpiesznym zakończeniu i dialogach. O ile były świetne między bohaterami współczesnymi, o tyle były niewiarygodne, bo z użyciem charakterystycznych powiedzeń młodzieżowych, w ustach postaci historycznych. Całość makabrycznie przepiękna w plastycznych obrazach wizji, ciekawie snutej fabule, której trochę zaszkodził nadmiar wiedzy, fantazji i chęci umieszczenia tego wszystkiego w jednej opowieści oraz niedostatki warsztatu pisarskiego. Pierwsza cecha jest zaletą, z której trzeba się cieszyć i tylko nauczyć panować nad nią, a druga wadą, która na szczęście mija wraz z wiekiem i doświadczeniem. Zwłaszcza że to debiutancka powieść tego pisarza. I jeszcze jedno. Literówki. Rzadko o nich wspominam, jeśli nie są uporczywe. Tutaj bardzo mi przeszkadzały swoją nagminnością. Często zmieniały znaczenie zdania, które musiałam czytać od nowa, by uchwycić prawidłowy sens wypowiedzi czy opisu. Ale to już uwaga czysto techniczna ku rozwadze wydawnictwa. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 6 6 lat temu
Umarłe dusze Michael Laimo
Umarłe dusze
Michael Laimo
Stylistyka gore, szybka wartka akcja to coś co lubię. Książa mimo iż miejscami niedopracowana, to czyta się ją dobrze. Bohaterem książki jest 18 letni chłopak Johnny. Wychowywany przez apodyktyczną, nawiedzoną religijnie matkę i wiecznie przebywającego poza domem ojca dziedziczy drogą posiadłość w małym miasteczku po pewnym pastorze. Chłopak próbuje dowidzieć się kim jest osoba po której otrzymał majątek i dlaczego właśnie on. Z czasem próba dowiedzenia się o swym pochodzeniu zmienia się w prawdziwy koszmar. Książka przedstawia dwie historie Johnnego i Pastora, tego po, którym Johnny odziedziczył duży majątek. Obie historie są przerażające i łączą się w jedną całość. Historia Johnnego rozgrywa się współcześnie, zaś historia pastora w późnych latach 80. A co najważniejsze pada w nich wiele trupów. Sceny gore towarzyszą czytelnikowi od samego początku a pod koniec ich ilość i natężenie sięgnie zenitu. Szlachtowanie narzędziami codziennego użytku, zabijanie wszystkiego co się rusza bez patrzenia czy to kobieta, dzieciak czy zwierzak jest na początku dziennym. Nie braknie też nagości, na goliznę też się miejsce znajdzie. Sceny przemocy są tu mocne, ale też zdarzają się tu momentami takie, które są opisane bardzo chaotycznie. Są one też zwyczajnie przesadzone. Nie chodzi mi tu o brutalność, a bardziej o wiarygodność tych scen. Poszczególne postacie to prawdziwi terminatorzy. Wytrzymają nie wiarygodne ilości sieknięć majchrami i innymi narzędziami mordu. Niby jest to trochę wytłumaczone, ale i tak jest to przesadyzm. Ta rzeź też jest prowadzona kosztem fabuły, ale to akurat norma w takich powieściach. Nie mniej książka nie nudzi. Ma świetną atmosferę i szybkie tempo. Wydarzenia następują zaraz po sobie, bez zbędnych przestojów, opisów itp. Fajne są też opisy mrocznych rytuałów jak i ukazanie fanatyzmu religijnego bohaterów. Skóra cierpnie od czytania o nich. Postacie także są w porządku. O ile nie dzieje im się żadna krzywda, bo wtedy jak już pisałem zmieniają się w prawdziwych terminatorów. Podoba mi się za to ukazanie relacji między nimi. I to jest już zrobione bardzo dobrze. Książka jest powieścią dobrą. Solidną w swoim gatunku, ale nic ponad to. Jeśli lubicie stylistykę gore w powieściach grozy spędzicie przy niej kilka miłych chwil. Osoby nie lubiące gore i horrorów w ogóle mogą ją sobie odpuścić.
Marcin Fryncko - awatar Marcin Fryncko
ocenił na 6 6 lat temu
Demi-Monde. Zima Rod Rees
Demi-Monde. Zima
Rod Rees
Książkę przeczytałam już jakiś czas temu, wiele wątków zatarło mi się w pamięci, ale do dziś pamiętam to co najbardziej mnie rozdrażniło, czyli nierealność postaci Trixie a dokładnie Lady Trixiebelli Dashwood. Jest to rozkapryszona, gniewna młoda dama, wychowana w luksusie i otoczona niewolnikami (których czasami bije). Otóż to dziewczę, poruszające się drobnymi kroczkami, robiące wszystko zgodnie z obowiązującą etykietą, które o zawał przyprawiło zniszczenie trawnika na którym grywa w krykieta – przeistacza się w dowódcę wojsk i co jeszcze dziwniejsze ma posłuch. Serio? Przykładowo - początkowo czytamy o wewnętrznych rozważaniach Trixie: “ Trixie mimowolnie jęknęła, słysząc wulgaryzm... i to w obecności mężczyzn!” albo “Trixie oszołomiła taka groźba w ustach kobiety” po czym ok. 300 stron dalej czytamy o tej samej osobie: “Dowodzę czterema tysiącami ludzi, Woźniak, i jak sądzę, przekonasz się, że wszyscy wykonują moje rozkazy, ponieważ mają zaufanie do moich umiejętności jako dowódcy. Liczy się nie moja płeć, ale to, czy potrafię dowodzić i zabijać SS”. Po czym strzela komuś między oczy. Ponownie pytam, serio? Może uwierzyłabym w taką przemianę - po 40 latach, a nie kilku miesiącach. Cała historia jest ciekawa i wszystko byłoby jak należy, gdyby nie ten nonsensowny wątek. Bardzo pomocny podczas czytanie jest słowniczek terminów i slangu – ułatwia on zrozumienie powieści.
Kobieta_Zaczytana - awatar Kobieta_Zaczytana
oceniła na 6 5 lat temu

Cytaty z książki Wrota Ahrimana

Więcej
Nita Horn Wrota Ahrimana Zobacz więcej
Więcej