Wojny i wojskowość Polska XVI wieku. Tom I Lata 1500-1548

Okładka książki Wojny i wojskowość Polska  XVI wieku. Tom I  Lata 1500-1548
Marek Plewczyński Wydawnictwo: Napoleon V historia
406 str. 6 godz. 46 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2017-02-22
Data 1. wyd. pol.:
2017-02-22
Liczba stron:
406
Czas czytania
6 godz. 46 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365746382
Średnia ocen

                8,4 8,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wojny i wojskowość Polska XVI wieku. Tom I Lata 1500-1548 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wojny i wojskowość Polska XVI wieku. Tom I Lata 1500-1548

Średnia ocen
8,4 / 10
10 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
695
614

Na półkach: , , ,

To książka PRAWIE idealna. Konstrukcja jest czytelna, zawarto wszystkie potrzebne elementy (uzbrojenie, struktura, organizacja, taktyka, skład społeczny, przemiany itd.), do tego naprawdę niezły opis kampanii. Ale ideaów nie ma. W tym przypadku, elementem, który dosłownie leży i kwiczy, jest bronioznastwo. Autor popełnia skandaliczne błędy, które takiemu fachowcowi po prostu nie przystoją. Niepotrzebnie powiela XVI.wieczne nazewnictwo, wymiennie stosując pojęcia oszczep, kopia, włócznia i pika. Wiem, że naszym przodkom 450 lat temu to nie przeszkadzało, ale nie po to porządkowaliśmy terminy, żeby to po prostu zignorować.
Druga sprawa, już gorsza, to powielanie starych, dawno obalonych sloganów. Rusznicy nie ładuje się przez 15 minut - sam miałem okazję to robić, i po krótkim przeszkoleniu bez problemu wyrabiałem się w 2-3 minuty. Nie uwierzę, że zawodowi żołnierze robili to pięć razy wolniej. Znajdujemy też takie stwierdzenia, że miecz lepiej nadawał się do walki konnej niż szabla (a było dokładnie odwrotnie - prosta broń lepiej radzi sobie w walce pieszej, dlatego szable były najpierw popularne u koczowników), albo że armata wielolufowa - tzw "organki" była bardziej szybkostrzelna od zwykłych dział. Tymczasem, jej szybkostrzelność była nieco NIŻSZA niż tylu samo dział, ale na osobnych lawetach, ale pozwalała na oddanie lepiej zgranej czasowo salwy, dzięki czemu jej efekt był dużo lepszy.
W sumie, to więcej pana Plewczyńskiego ganię niż chwalę. Nie pomyślcie przez to, że tę pozycję odradzam, bo pomimo tych paru pomyłek, jest ona naprawdę warta uwagi.

To książka PRAWIE idealna. Konstrukcja jest czytelna, zawarto wszystkie potrzebne elementy (uzbrojenie, struktura, organizacja, taktyka, skład społeczny, przemiany itd.), do tego naprawdę niezły opis kampanii. Ale ideaów nie ma. W tym przypadku, elementem, który dosłownie leży i kwiczy, jest bronioznastwo. Autor popełnia skandaliczne błędy, które takiemu fachowcowi po...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

96 użytkowników ma tytuł Wojny i wojskowość Polska XVI wieku. Tom I Lata 1500-1548 na półkach głównych
  • 67
  • 29
47 użytkowników ma tytuł Wojny i wojskowość Polska XVI wieku. Tom I Lata 1500-1548 na półkach dodatkowych
  • 21
  • 9
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Wojny i wojskowość Polska XVI wieku. Tom I Lata 1500-1548

Inne książki autora

Okładka książki W boju i na paradzie. Husaria Rzeczypospolitej w XVI–XVII w. Konrad Bobiatyński, Przemysław Gawron, Zbigniew Hundert, Piotr Kroll, Tomasz Mleczek, Mirosław Nagielski, Marek Plewczyński, Marek Wagner
Ocena 8,3
W boju i na paradzie. Husaria Rzeczypospolitej w XVI–XVII w. Konrad Bobiatyński, Przemysław Gawron, Zbigniew Hundert, Piotr Kroll, Tomasz Mleczek, Mirosław Nagielski, Marek Plewczyński, Marek Wagner
Okładka książki Biblioteka Epoki Nowożytnej 5/II/2016 Hortus bellicus Konrad Bobiatyński, Tomasz Ciesielski, Przemysław Gawron, Zbigniew Hundert, Krzysztof Kossarzecki, Piotr Kroll, Dariusz Kupisz, Andrzej Adam Majewski, Dariusz Milewski, Marek Plewczyński, Andrzej Rachuba, Tadeusz Srogosz, Marek Wagner
Ocena 0,0
Biblioteka Epoki Nowożytnej 5/II/2016 Hortus bellicus Konrad Bobiatyński, Tomasz Ciesielski, Przemysław Gawron, Zbigniew Hundert, Krzysztof Kossarzecki, Piotr Kroll, Dariusz Kupisz, Andrzej Adam Majewski, Dariusz Milewski, Marek Plewczyński, Andrzej Rachuba, Tadeusz Srogosz, Marek Wagner
Marek Plewczyński
Marek Plewczyński
Marek Plewczyński (ur. 1946), profesor doktor habilitowany, kierownik Zakładu Historii Średniowiecznej w Instytucie Historii Akademii Podlaskiej w Siedlcach oraz pracownik Akademii Obrony Narodowej w Warszawie. W kręgu jego szczególnych zainteresowań znajdują się dzieje wojskowości XV–XVI w. oraz historia dawnego Mazowsza. Autor 12 książek i ponad 100 artykułów zamieszczonych w czasopismach polskich i zagranicznych. Do najważniejszych jego publikacji należą: „Żołnierz jazdy obrony potocznej za panowania Zygmunta Augusta. Studia nad zawodem wojskowym w XVI w.”, „W służbie polskiego króla. Z zagadnień struktury narodowościowej armii koronnej w latach 1500–1574” i „Wojny Jagiellonów z wschodnimi i południowymi sąsiadami Królestwa Polskiego w XV wieku”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Królestwo Jerozolimskie. Europejski kolonializm w średniowieczu Joshua Prawer
Królestwo Jerozolimskie. Europejski kolonializm w średniowieczu
Joshua Prawer
Monografia monarchii krzyżowców na terenie zwanej wówczas Ziemią Świętą, a obejmującej przede wszystkim obecny Izrael. Napisał ją profesor historii z tego kraju, a więc osoba mająca na miejscu dostęp m.in. do najnowszych (na lata siedemdziesiąte ubiegłego stulecia) rezultatów badań archeologicznych. Książka – na szczęście – nie jest chronologicznym militarno-politycznym opisem dziejów Królestwa Jerozolimskiego i wypraw krzyżowych. Ich geneza oraz skrócony opis pierwszej jest zawarty w treści, co było konieczne, aby wykazać sposób powstania państwa i różnice np. w stosunku do reconquisty w Hiszpanii czy na Sycylii. Poszczególne rozdziały mają charakter problemowy i opisują granice i podział administracyjny państwa, urzędy i administrację, kościoły, religie i wyznania, system senioralny, miasta i handel, w tym porty, społeczeństwo i jego podziały, a także sztukę, kulturę i życie codzienne. Uważny czytelnik szybko dostrzeże, że wyprawy krzyżowe obrosły mnóstwem mitów, które książka mimochodem obala. Np. sukces pierwszej krucjaty był efektem przede wszystkimi walkami pomiędzy rozpadającym się państwem Turków seldżuckich a kalifatem Fatymidów w Egipcie. Armia, która zdobyła Jerozolimę była nieliczna i słaba, a przywódcy wewnętrznie skłóceni (dodatkowo także z częścią wojska). Chociaż z tytulatury i legend wynikało co innego była to najbardziej tolerancyjna religijnie monarchia ówczesnego zachodniego chrześcijaństwa, z relatywnie najsłabszą pozycją kościoła. Krzyżowcy, nazywani Frankami, nie planowali działalności misjonarskiej i nie chcieli by ludność napływowa mieszała się z zastaną. Chociaż zdobycie Grobu Pańskiego miało uwolnić wschodnich chrześcijan (prawosławnych, jakobitów, nestorian), najeźdźcy traktowali ich prawnie i faktycznie na równi z muzułmanami i Żydami (z wyjątkiem Jerozolimy, do której tych ostatnich nie wpuszczano). Stolic królestwa nie była jego największym miastem, ustępowała m.in. nadmorskim Akce i Tyrowi, a rycerstwo … mieszkało właśnie w nich, z terenów wiejskich ściągając jedynie dochodu. Lokalna ludność nie była obciążona powinnościami pańszczyźnianymi a ucisk fiskalny był mniejszy niż pod rządami władców muzułmańskich. Ale była traktowana jako lud podbity, niższej kategorii od nielicznych osadników frankijskich. Ilość ciężkozbrojnych rycerzy królestwa nie przekraczała 650, a ledwie drugie tyle mogły wystawić zakony (templariusze i joannici). Wymiana kulturalne była niewielka, w przeciwieństwie do handlowej, zaś ich wartość doceniono dopiero po latach. Z kolei permanentne walki pozwoliły skutecznie rozwinąć się taktyce wojowników islamu, niż krzyżowcom, aczkolwiek ci ostatni docenili łuczników i fortyfikacje. Jeśli do tego dodać szczegółowe opisy komun miejskich, handlu i finansowania militariów i inwestycji oraz dyplomacji – otrzymujemy znakomitą analizę funkcjonowania prawie 200-letniego państwa naprawdę kolonialnego. Znakomita lektura.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 8 2 lata temu
Wojny Polski  z Zakonem Krzyżackim  (1308-1521) Marian Biskup
Wojny Polski z Zakonem Krzyżackim (1308-1521)
Marian Biskup
Autor na 200-letnie zmagania polsko-krzyżackie patrzy z szerokiej, ogólnoeuropejskiej perspektywy, co pozwala zrozumieć dlaczego nie wszystko zależało od samego wyniku militarnych zmagań. Karty zapełniają kolejne postacie, daty, nazwy miejscowości, trasy przemarszów, opisy bitew i oblężeń, przebiegi sądów rozjemczych i zapisy kończących kolejne wojny traktatów. Każdy konflikt zostaje podsumowany a jego blisko- i dalekosiężne skutki są skrupulatnie wymienione. Jeśli czegoś mi tu brakuje to trochę bardziej pogłębionego spojrzenia na organizację wojskową obu stron i zachodzące w niej zmiany. Nawet biorąc pod uwagę, że praca jest syntezą, to wątków takich jest tu zdecydowanie za mało. Pojawiające się tu i ówdzie (zwłaszcza w pierwszej części) wzmianki o narodowym charakterze zmagań, świadomości narodowej chłopstwa, użycie terminologii w rodzaju "polskie koła kierownicze", brak pewnej emocjonalnej równowagi w traktowaniu i ocenie działań obu stron to dla mnie znak czasów, w których pracował i tworzył autor i efekt jego przynależności do pewnego pokolenia. Nie umniejsza to merytorycznej wartości pracy. Natomiast z punktu widzenia niedzielnego miłośnika historii to książce niestety brak potoczystości. Styl pracy jest suchy i podręcznikowy. Książka dała mi satysfakcję ze zdobytej wiedzy, natomiast nie dostarczyła frajdy z samej lektury. Książka wydana jest solidnie (jak to u Napoleona V), w sztywnej oprawie, na dobrym papierze i z bardzo przyjemnym do czytania wyraźnym drukiem. Biorąc pod uwagę powyższe to zupełnym nieporozumieniem są dla mnie bardzo słabej jakości ilustracje. Mapy, które byłyby tak przydatne, biorąc pod uwagę rozmach i zasięg działań obu stron konfliktu, są nieliczne i nieczytelne. W efekcie moje czytanie odbywało się na takiej zasadzie, że w jednym ręku miałem książkę a w drugim smartfon, na którym szukałem gdzież to znajduje się Łasin, Miłomłyn czy inne miasteczko, przez które przeszli wojacy jednej lub drugiej strony. Słabo! Może czas rozważyć umieszczenie map w sieci a w książce umieszczanie jedynie kodu QR z linkiem? Oczywiście map wykonanych w nowoczesnych technologiach, nie zaś odręcznych szkiców, kojarzących się z tym, co można znaleźć w książkach wydawanych w latach 50-tych ubiegłego wieku. Być może koszty zrównoważyłby się z oszczędnościami a końcowy efekt byłby pozytywny dla czytelnika?
Killick - awatar Killick
ocenił na 6 1 rok temu
Bohaterowie Słowian Połabskich Jerzy Strzelczyk
Bohaterowie Słowian Połabskich
Jerzy Strzelczyk
Strzelczyk opowiada historię słowiańskiego Połabia w oparciu o losy postaci unieśmiertelnionych w zachowanych źródłach. Czy to książkowa dyskusja z Arturem Szrejterem, który kilka lat wcześniej opublikował "Pod pogańskim sztandarem" - swoisty poczet książąt Połabia? Chyba nie, ale z pewnością praca Strzelczyka dobrze uzupełnia nieco toporną i jednowymiarową książkę Szrejtera. Najbardziej cenne jest umieszczenie dziejów Obodrytów, Wieletów, Serbów i Stodoran w szerszym kontekście politycznym, dzięki czemu łatwiej zrozumieć przyczyny ich chwilowych zwycięstw i ostatecznej klęski. Na każdym kroku wychodzi ogromna wiedza autora. Mimo popularnego charakteru sporo tu czysto naukowych niuansów, jak relacja z dyskusji na temat niewyjaśnionej do dziś słowiańskiej nazwy Brandenburga. Zaczynamy co prawda w XVIII wieku, wraz z podróżą Jana Potockiego do hanowerskiego Wendlandu (kraju Drzewian), by później przenieść się do VII wieku i księcia Serbów Derwana. Po kolei śledzimy losy m.in. takich władców, jak Drogowit z epoki karolińskiej, Tęgomir z czasów ottońskich Henryk Gotszalkowic, panujący u Obodrytów w czasach Krzywoustego i wielu innych. Gawęda kończy się na drugiej połowie XII wieku i słynnym Niklocie oraz Jaksy z Kopanicy. Osobiście z przyjemnością przeczytałbym jeszcze dodatkowy rozdział o pierwszych słowiańskich książętach meklemburskich, jak np. Henryk Borwin. Ze wstępu dowiadujemy się, że książka powstała na bazie cyklu artykułów o Połabiu publikowanych przez lata w jednym z niszowych czasopism. Gawędziarski, pełny dygresji styl autora powoduje, że każdy z rozdziałów można czytać osobno, jak i w porządku chronologicznym. Brakuje niestety rozdziału, który dopełniłby i spiął klamrą całość. Dlatego warto również sięgnąć po "Słowian Połabskich" tego samego autora.
rocombey - awatar rocombey
ocenił na 7 4 lata temu
Wojna krymska 1853-1856. Ostatnia krucjata Orlando Figes
Wojna krymska 1853-1856. Ostatnia krucjata
Orlando Figes
Świetnie napisana książka o zapomnianym XIX-wiecznym konflikcie, a to była pierwsza nowoczesna wojna w Europie. Charakteryzowały tę wojnę: olbrzymie straty ludzkie, wykorzystanie potęgi przemysłu, ważna rola opinii publicznej, profesjonalna organizacja opieki medycznej na polu boju. Solidne 8/10. Orlando Figes jest znanym historykiem Rosji i ZSRR. Lubię go czytać, bo świetnie, jasno i zajmująco pisze, to dosyć rządka cecha wśród historyków. W tej książce zajmuje się wojną krymską, toczoną przez Anglię i Francję w sojuszu z Turcją przeciw Rosji. To ważny i zapomniany konflikt, o którym nic nie wiedziałem. Jak się okazuje, wojna krymska była niezwykła pod wieloma względami. Po pierwsze olbrzymie straty: „Co najmniej 750 000 żołnierzy zginęło w walce lub zmarło z powodu chorób.” Nikt nie liczył strat poniesionych przez ludność cywilną, ale też były olbrzymie. Dalej, miała charakter religijny: car Mikołaj I uważał, że „prowadzi wojnę religijną, krucjatę, wypełniając rosyjski obowiązek obrony chrześcijan w Imperium Osmańskim.” jego celem było rozciągnięcie prawosławnego imperium aż do Konstantynopola i Jerozolimy. Z kolei „Dla Brytyjczyków i Francuzów była to krucjata w obronie wolności i cywilizacji europejskiej przeciwko barbarzyńskiej i despotycznej Rosji, której agresywny ekspansjonizm stanowił realne zagrożenie nie tylko dla Zachodu, ale i całego chrześcijaństwa.” Była to też pierwsza wojna, którą prowadzono z wykorzystaniem nowych technologii przemysłowych, zaawansowanej broni, linii kolejowych, nowatorskiej logistyki i komunikacji, również z reporterami wojennymi i fotografami przebywającymi na polu boju. Dalej, była to pierwsza wojna, do której wybuchu doprowadziła presja ze strony prasy i opinii publicznej – chodzi głównie o opinię brytyjską, jednoznacznie antyrosyjską. Inna nowość tej wojny, to początki systematycznej organizacji opieki medycznej dla rannych na polu boju. Po stronie brytyjskiej zajmowała się tym sławna Florence Nightingale, po rosyjskiej – Nikołaj Pirogow, pionier systemu chirurgii polowej, przyjętego przez inne państwa dopiero w czasie I wojny światowej. Ciekawie opisuje Figes armię rosyjską, oto tworzyli ją głównie niepiśmienni i fatalnie wyszkoleni chłopi pańszczyźniani. Poza tym wojska carskie traciły ludzi w tempie znacznie szybszym od innych europejskich armii, bo słabo wyszkoleni oficerowie bez skrupułów szafowali życiem żołnierzy. Niemniej zdecydowana większość rosyjskich żołnierzy nie zginęła w bitwie, lecz zmarła od ran i z powodu chorób. Główną przyczyną chorób było potworne traktowanie żołnierzy: powszechnie ich bito w bestialski sposób. Poza tym fatalne żywienie sprawiało, że żołnierze byli wycieńczeni i podatni na choroby. Jakoś brzmi to znajomo... W tym nowoczesnym konflikcie Rosja ze swą zacofaną gospodarką opartą na pańszczyźnie stała na straconej pozycji. I rzeczywiście, wojnę przegrała, ale nie ucierpiała zbytnio pod względem terytorialnym, jedynie została poniżona i utraciła dominującą pozycję w Europie; odzyskała ją dopiero po 1945 roku. Jak już wspomniałem, książka jest znakomicie napisana, zwłaszcza olbrzymie błędy dowódców wojskowych mnie intrygują, opisuje ich Figes wiele. To bardzo ciekawa lektura mająca pewne odniesienia do czasów współczesnych.
almos - awatar almos
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Lata wojen Peter Englund
Lata wojen
Peter Englund
Modelowa historyczna książka popularnonaukowa. Autor przedstawia kluczowy okres w historii Szwecji, czyli lata 1625 – 1656, wybierając sobie za bohatera Erika Jönssona Dahlberga, późniejszą ważną postać z historii tego kraju. Nie jest to przy tym biografia czy podręcznik historii politycznej, czy nawet esej bądź publicystyka historyczna. Najlepszą definicją byłoby określenie tej pozycji, jako popularnonaukowej monografii XVII-wiecznej wojny, sposobów jej prowadzenia i konsekwencji. Pokazując losy bohatera, Erika - na razie Jönssona, autor wyjaśniając tło wydarzeń omawia genezę i przyczyny wojny trzydziestoletniej, jej przebieg, główne bitwy, rokowania pokojowe, a przede wszystkim wojenne realia, z lubością pomijane przez historyków. Gdy Erik lub inne postacie bądź wydarzenia historyczne stykają się z jakimś problemem, autor opisuje jak sobie radzono z nim w XVII wieku (np. edukacja dzieci, ówczesne zwyczaje żywieniowe, stroje, działanie poczty, logistyka transportów wojskowych etc.). Zasadniczo kulisy treści ograniczają się do basenu Morza Śródziemnego oraz krajów zaangażowanych w wojnę trzydziestoletnią (i Rzeczpospolitej Obojga Narodów), ale są krótkie wypady do Nowego Świata, Stambułu czy wybrzeży Afryki. Książka rozpoczyna się odpisu bitwy pod Warszawą, niezbyt miłego oczom czytelników przyzwyczajonych do bogoojczyźnianego stylu pisania o wojnach naszych przodków (ani naszym wikipedystom, którzy nie chcą się przyznać do przegranej w tej batalii). Pokazuje archaiczność ówczesnego modelu polskiej wojskowości, w tym husarii, wielbionej przez fanów polityki historycznej. Autor trafnie zauważył, że zarówno ta formacja,jak i reszta polskiej kawalerii sprawdzała się w walkach z wrogami ze wschodu (Tatarzy, Turcy, Moskwa), ale już nie z zachodnimi (i istotnie, poza Kircholmem i małą bitwą pod Trzcianą nasza konnica nie radziła sobie ze Szwedami). Wbrew niektórym opiniom Englund nie oszczędza swoich rodaków. System polityczno-ekonomiczny Szwecji był delikatnie mówiąc daleki od ideału. Armia wcale tak dobrze nie wyekwipowana ani zorganizowana (aczkolwiek lepiej od naszej oraz habsburskiej), a jej dowódcy byli przede wszystkim pazerni na łupy. Opis wygranych bitew nie pokazuje „chwały szwedzkiego oręża”, tylko „krew pot i łzy” na polu walki oraz ogromną niekompetencję dowódców stron przeciwnych. Zamiast zalewu nazw i nazwisk mnóstwo łatwo przyswajanych informacji – np. o tym, że większość strat wśród żołnierzy była spowodowana chorobami i dezercjami, a nie śmiercią na polu bitwy, trupy były odzierane z odzieży i wszystkiego co wartościowe, w szwedzkiej armii tylko 1 na 12 żołnierzy pochodził z terenu tego kraju (w którym nota bene nie było pańszczyzny), a w riksdagu swoje przedstawicielstwo mieli nawet chłopi, królowa Krystyna nie była ani ładna ani romantyczna, ani cnotliwa, geneza szwedzkiego pieczywa chrupkiego miała bardzo przyziemny charakter, zdobyte armaty często były bezwartościowe z uwagi na inny kaliber kul, a Wiedeń był wówczas dużo mniejszy od Pragi. Natomiast, o czym autor nie pisze wprost, jednym w czym ówczesna Szwecja górowała nad resztą krajów europejskich był stosunkowo łatwy awans do elity. I dla ludzi wywodzących się z chłopstwa, jak bohater książki jak i dla obcych oficerów (głównie Niemców), kupców i przemysłowców (głównie Holendrów), później przeważnie uszlachcanych. I te różnice w kompetencjach m.in. dowódców czy organizatorów funkcjonowania armii były tak naprawdę siłą ówczesnego kraju Trzech Koron. To wszystko pokazuje bardzo dobre rozłożenie akcentów pomiędzy historię elit, a całej reszty ówczesnych społeczeństw. Ale w beczce miodu jest i łyżka dziegciu. Przekład tragiczny pod względem kulturowym i fatalna redakcja. Tłumacz nie wiedział, a wydawca nie sprawdził, że m.in. Brünn to nic innego jak morawskie Brno. Trier to Trewir, a Regensburg to Ratyzbona. Lewobrzeżna Praga to Mala Strana, a nie Małe Miejsce, a "Dyna" to po polsku Dźwina, uchodząca do Bałtyku w Rydze (i bitwa nad Dźwiną a nie pod Dyną). Źle wygląda nie stosowanie imion i nazwisk części panujących zgodnie z obowiązująca u nas tradycją. Czyli jest jeszcze cesarz Ferdynand II i III, ale zamiast Jerzego Rakoczego pojawia się … Georg (jeśli już to powinien występować jako György) Rakoczi, zamiast elektora saskiego Jana Jerzego – Johan Georg von Sachsen, a w miejsce elektora brandenburskiego Jerzego Wilhelma – Georg Wilhelm von Brandenburg. Książęta Kolonii i Moguncji byli arcybiskupami tych archidiecezji, a nie władcami. W husarii służyli husarze, a nie huzarzy, którzy posługiwali się nie lancami, a znacznie dłuższymi kopiami itd. Nie wystarczy znać język, trzeba bardzo dobrze rozumieć treść tłumaczonego dzieła. Brakuje też objaśnień wielu terminów czy wyjaśnień związanych z nazwami geograficznymi czy poszczególnymi postaciami historycznymi. To wszystko wpływa niestety na ocenę całości. Tym niemniej książkę, mimo jej solidnej objętości (800 storn) pochłania się szybko i z dużą satysfakcją. Tym bardziej, że odbrązawia dawne „sztuki” – zarówno wojenną, jak i dyplomatyczną.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 8 3 lata temu
Żywiąc wojnę. Logistyka od Walleinsteina do Pattona Martin Van Creveld
Żywiąc wojnę. Logistyka od Walleinsteina do Pattona
Martin Van Creveld
„Armia maszeruje na żołądkach” Jest to moja pierwsza publikacja poświęcona logistyce działań wojennych. Dotychczas ta strona wojny, była gdzieś z tyłu – pomijana. Czytając „Żywiąc Wojnę” zdałem sobie sprawę, że owa logistyka to najważniejsza część działań wojennych, decydująca o losach kampanii. Autor wziął na tapetę kilka reprezentatywnych przykładów działań zbrojnych i na tym szkielecie zbudował historię logistyki. Oczywiście nie jest to pełna opowieść, ale bardzo rozbudowana synteza. Zawiera ona wszystkie najważniejsze czynniki kształtujące tą gałąź wojaczki. Czytelnik w prosty sposób jest uświadamiany, jakie zmiany zachodziły w tej kwestii w mijającym czasie. Owe zmiany są poparte rzeczywistymi przykładami z kampami rozegranych w historii. Autor wyciąga wnioski i je analizuje na każdym etapie zmian. Dzięki takiej konstrukcji publikacji, obserwujemy nie tylko same zmiany, ale i skutki jakie ze sobą niosą. Z mojego podwórka mamy atak Hitlera na ZSRR, wojnę w Afryce i wycinek od lądowania w Normandii. Wiele rzeczy mnie zaskoczyło i pochyliłem czoła przed autorem za dodatkowe punkty wiedzy. Całość czyta się dość łatwo, pisarz ma dar przekazywania wiedzy. Dla mnie ogromną trudnością z racji wieku staje się mala czcionka publikacji, która odbiera nieco przyjemności obcowania z książką. Wydanie standardowe jak na Tetragon, twarda oprawa, dobry papier – wszystko szyte. W książce oprócz tekstu głównego znajdziemy aktualizację napisaną przez autora. Przybliża ona nam współczesne problemy logistyki. (książka została napisana dziesięć lat temu). Są proste mapy, pomocne podczas czytania, kila zdjęć, biografia i skorowidz. Ze swej strony polecam książkę, jako podstawę do zapoznania się z problemem logistyki. Lepszej książki na naszym rynku nie znalazłem.
Marcin Kowalczyk - awatar Marcin Kowalczyk
ocenił na 8 2 lata temu
40 najsłynniejszych bitew z Indianami na zachodzie Jarosław Wojtczak
40 najsłynniejszych bitew z Indianami na zachodzie
Jarosław Wojtczak
Wiem, że każda średnio zorientowana w historii osoba wie, iż Stany Zjednoczone zostały zbudowane na krwi, nieszczęściu i tragedii rdzennych mieszkańców, ale między wiedzieć, a poczuć, jest przepaść. A książka Pana Wojtczaka, która jest opisem faktów ze świetnie wyjaśnionym historycznym tłem, daje czytelnikom poczuć tę tragedię bardzo blisko. Ta książka powinna mieć podtytuł "Dobry Indianin to martwy Indianin". Ależ jest to mocna lektura. Mocna i przerażająca. Może nie tak bardzo jak "Pochowaj me serce w Wounded Knee", ale jednak. Tak sobie uświadomiłem po przeczytaniu tej książki, że z tych 40 opisanych bitew, prawdziwymi bitwami było tylko kilka starć. Reszta to masakry, obławy i pogonie amerykańskich żołnierzy za głodnymi, słabymi i w większości przerażonymi Indianami. Więcej w tych "bitwach" zginęło kobiet i dzieci, niż wojowników. Jasne, Indianie nie byli aniołami i są tu opisy mordów Indian na białych, ale to tylko pokazuje jak zaszczuci byli ci ludzie i jak z niemocy i beznadziei rodziła się przemoc, która była tylko bezsilnym aktem zemsty. Nie zostało im nic więcej. Must have każdej osoby interesującej się Dzikim Zachodem. 9/10. "[...] Masakra nad Wounded Knee złamała resztki ich woli, a religia, która przez krótką chwilę wzbudziła w nich nadzieje na powrót do lepszego życia, samoistnie wygasła. Zrozpaczeni i pozbawieni wszelkich złudzeń, dawni władcy Wielkich Rownin zapadli w swoich rezerwatach, gdzie czekały ich już tylko beznadzieja, wstyd, bieda i alkoholizm."
Remmarc - awatar Remmarc
ocenił na 9 4 miesiące temu
Armia rzymska na wojnie 100 p.n.e. - 200 n.e. Adrian Goldsworthy
Armia rzymska na wojnie 100 p.n.e. - 200 n.e.
Adrian Goldsworthy
Armia rzymska na wojnie 100 p.n.e. – 200 n.e. to książka, która w przejrzysty i wnikliwy sposób analizuje funkcjonowanie rzymskich wojsk w okresie od ostatnich dekad Republiki do początku dominatu cesarskiego. Goldsworthy — profesor historii znany z łączenia przystępnego języka z solidnym warsztatem naukowym — daje czytelnikowi coś więcej niż typowy podręcznik: to głębokie spojrzenie na armię rzymską „od środka”, skupiające się na realiach działań wojennych, sposobach walki, strukturach oraz zachowaniach żołnierzy na polu bitwy. Już we wstępie autor odchodzi od suchego opisu instytucji i organizacji armii jako abstrakcyjnego bytu. Zamiast tego rekonstruuje jej funkcjonowanie w kontekście realnych kampanii, co pozwala zrozumieć, jak decyzje dowódcze, taktyka i morale wpływały na przebieg pojedynczych bitew i całych wojen. Goldsworthy podkreśla ogromną elastyczność legionów — zdolność dostosowywania się do różnych przeciwników i zróżnicowanych warunków geograficznych. Dużą zaletą tej publikacji jest metoda narracji inspirowana klasykiem historii militarnej, Johnem Keeganem (The Face of Battle). Dzięki temu otrzymujemy nie tylko opis sił zbrojnych, ale także analizę doświadczeń indywidualnych żołnierzy, ich motywacji oraz sposobów radzenia sobie w ekstremalnych sytuacjach. Rozdziały dotyczące taktyki, dowodzenia i logistyki są dobrze udokumentowane i podparte źródłami, co czyni książkę wartościową zarówno dla pasjonatów historii wojskowości, jak i bardziej wymagających Czytelników. Moim zdaniem,jest to bardzo dobra,rzetelna książka historyczna-obowiązkowa dla miłośników starożytnej wojskowości.
caharin7 - awatar caharin7
ocenił na 8 3 miesiące temu
Wojny guarańskie 1628-1756 Jarosław Molenda
Wojny guarańskie 1628-1756
Jarosław Molenda
Książka ukazała się w gorszym okresie, dla słynnej serii Historyczne Bitwy, był to okres przejściowy, kiedy po pierwszych dziesięcioleciach sukcesów, zaczęto wypuszczać na rynek pozycje, które pisali przypadkowi autorzy. Na tle tego okresu, monografia Wojny guarańskie 1628-1756, wypada lepiej, niż wiele innych książek, jednak jest słabsza od większości wydawanych teraz pozycji, spod znaku - Historycznych Bitew. Kilka lat temu, seria przeszła lifting, co wyszło jej na dobre. Trochę się bałem lektury,albowiem pan Molenda, wydaje książki w tempie, Remigiusza Mroza, niezłe opinie na forum, sprawiły, że się skusiłem. I lektury, nie będę żałował, Molenda ma dobry styl literacki, który sprawia czytającemu przyjemność. Dzieje Paragwaju, Argentyny i Brazylii, w XVI - XVIII wieku, to tematyka u nas mocno egzotyczna. Czytałem z dużym zaciekawieniem, ale cały czas miałem z tyłu głowy myśl, że praca rozczaruje czytelników, nastawionych na historie militarną. Tytułowych wojen i związanych z nimi militariów, było tutaj mało. Podobało mi się, że w pracy wykorzystano pozycje, wydawane przez Polonie w Kurtybie. Zdziwił mnie, niski poziom rozwoju, tamtejszych plemion w stosunku do ludów z Ameryki Północnej. W Ameryce Północnej,tylko Tonkawa z Teksasu, praktykowali kanibalizm o charakterze nierytualnym, Irokezi, zaś jedynie rytualny, w Ameryce Południowej, kanibalizm w celu zaspkojenia głodu, niczym u Papuasów, był powszechny. Konkludując książka ciekawa, dobrze napisana, lecz mam poczucie, iż w serii znalazła się nieco na siłę. Przeczytane w ramach wyzwania na Sierpień - Książka z datą w tytule.
Janszklanko - awatar Janszklanko
ocenił na 6 8 miesięcy temu
Z dziejów Imperium Osmanów. Sułtan Mehmed Zdobywca i jego czasy Franz Babinger
Z dziejów Imperium Osmanów. Sułtan Mehmed Zdobywca i jego czasy
Franz Babinger
Książka niemieckiego orientalisty Franza Babingera, nie jest typową biografią osmańskiego władcy Mehmeda II Zdobywcy. Mowa tu bowiem raczej o historii polityczno-militarnej państwa tureckiego w tamtym okresie, jego podbojach i ekspansji terytorialnej, stosunkach z państwami chrześcijańskimi. Babinger rozpoczyna swoją narrację w roku 1421 i wstąpieniem na tron Murada II, kończy natomiast śmiercią Mehmeda w 1481 roku. Te 60 lat zostało opisanych w bardzo interesującym stylu jako nieustanna rywalizacja chrześcijańsko-islamska. Duch krucjatowy wręcz unosi się z tej książki pod postacią Jana Hunyadiego, Skanderbega, Kapistrana czy licznych planów wypraw krzyżowych przygotowywanych przez papiestwo. I o ile na przykład zdobycie Konstantynopola jest dość dobrze znane, to autor porusza także szereg innych, rzadziej opisywanych w polskojęzycznej literaturze kampanii jak wyprawy do Bośni czy Albanii, podbój wysp egejskich i jońskich, walki na Rodos, najazdy na Wołoszczyznę, Styrię i Karyntię, ale też problemy na wschodzie jak konflikt z Kara Kojunlu. Między tymi wszystkimi militarnymi kwestiami autor przemyca sporo informacji dyplomatycznych, ale także architektonicznych czy dotyczących kwestii monetarnych. Informacje niemilitarne zostały również zgromadzone w ostatnim rozdziale, będącym niejako podsumowaniem książki, w którym Babinger omawia państwo osmańskie tamtego okresu, jego administrację, sztukę i naukę, pokazuje Mehmeda jako władcę i człowieka. W dzisiejszych czasach można się czepiać, że książka nie posiada aparatu naukowego (pracę nad tomem ze wskazówkami bibliograficznymi przerwała śmierć autora), ale w sumie pozycję tę mogę zaliczyć do jednej z bardziej interesujących na temat Imperium Osmańskiego.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na 8 8 miesięcy temu

Cytaty z książki Wojny i wojskowość Polska XVI wieku. Tom I Lata 1500-1548

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wojny i wojskowość Polska XVI wieku. Tom I Lata 1500-1548


Ciekawostki historyczne