rozwiń zwiń

Wirus Hazardu. Nowe Obstawienie

Okładka książki Wirus Hazardu. Nowe Obstawienie
Łukasz Rzadkowski Wydawnictwo: iminfected.pl Cykl: Kasynogeddon (tom 2) horror
338 str. 5 godz. 38 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Cykl:
Kasynogeddon (tom 2)
Data wydania:
2025-06-28
Data 1. wyd. pol.:
2025-06-28
Liczba stron:
338
Czas czytania
5 godz. 38 min.
Język:
polski
ISBN:
9788397308923
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wirus Hazardu. Nowe Obstawienie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wirus Hazardu. Nowe Obstawienie



książek na półce przeczytane 1757 napisanych opinii 729

Oceny książki Wirus Hazardu. Nowe Obstawienie

Średnia ocen
7,4 / 10
30 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
549
549

Na półkach: , ,

Kasyno. Miejsce uciechy dla uzależnionych od hazardu, mamiące adrenaliną, dobrą zabawą i możliwością wygranej. Niestety, częściej jest to przegrana - czasu, pięniędzy a nawet godności.

Po wydarzeniach z części pierwszej wirus przenosi się do kolejnego warszawskiego kasyna. To, jest większe z różnorodniejszym sprzętem, ma więcej personelu i klientów. Pole do popisu jest ogromne a więc i wirus zaczyna mutować, pochłaniając coraz to nowe ofiary. Jest więcej absurdów, więcej makabry. Przez książkę się płynie, w strumieniu krwi i flaków. Ponownie kończyny fruwają, a okaleczone ciała walczą o życie. Cześć jest równie dobra jak poprzednia i wciąż świetnie się bawiłam. Autor tworzy wiele symbolicznych odniesień do tego jak to nałóg silnie oddziałuje na ludzi. Każdy jest zły i trzeba się leczyć. Oczywiście to jest horror ekstremalny i nie jest on dla każdego. Fanom tego gatunku, serdecznie polecam.

Kasyno. Miejsce uciechy dla uzależnionych od hazardu, mamiące adrenaliną, dobrą zabawą i możliwością wygranej. Niestety, częściej jest to przegrana - czasu, pięniędzy a nawet godności.

Po wydarzeniach z części pierwszej wirus przenosi się do kolejnego warszawskiego kasyna. To, jest większe z różnorodniejszym sprzętem, ma więcej personelu i klientów. Pole do popisu jest...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

41 użytkowników ma tytuł Wirus Hazardu. Nowe Obstawienie na półkach głównych
  • 32
  • 9
16 użytkowników ma tytuł Wirus Hazardu. Nowe Obstawienie na półkach dodatkowych
  • 4
  • 4
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Wirus Hazardu. Nowe Obstawienie

Inne książki autora

Okładka książki Zin Grozownia 2025 Dagmara Adwentowska, Sandra Gatt Osińska, Norbert Góra, Michał Górzyna, Dariusz Jakubik, Adam Klimczak, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Grzegorz Kopiec, Kazimierz Kyrcz jr, Małgorzata Lewandowska, Dariusz Ludwinek, Krzysztof Maciejewski, Graham Masterton, Karolina Mogielska, Marta Płaza, Joanna Pypłacz, D.A. Recki, Łukasz Rzadkowski, Tomasz Siwiec, Maciej Szymczak, Flora Woźnica, Zuzanna Wrona, Marcin Zwoleń, Marek Zychla
Ocena 7,8
Zin Grozownia 2025 Dagmara Adwentowska, Sandra Gatt Osińska, Norbert Góra, Michał Górzyna, Dariusz Jakubik, Adam Klimczak, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Grzegorz Kopiec, Kazimierz Kyrcz jr, Małgorzata Lewandowska, Dariusz Ludwinek, Krzysztof Maciejewski, Graham Masterton, Karolina Mogielska, Marta Płaza, Joanna Pypłacz, D.A. Recki, Łukasz Rzadkowski, Tomasz Siwiec, Maciej Szymczak, Flora Woźnica, Zuzanna Wrona, Marcin Zwoleń, Marek Zychla
Okładka książki Zin BizarroCon7 Dawid Dyrcz, Norbert Góra, Michał Górzyna, Grzegorz Kałużny, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Kazimierz Kyrcz jr, Małgorzata Lewandowska, Krzysztof Maciejewski, Carlton Mellick III, Kornel Mikołajczyk, Jarosław Adam Pankowski, D.A. Recki, Łukasz Rzadkowski, Krzysztof Szabla, Hubert Wojciechowski, Flora Woźnica, Marcin Zwoleń
Ocena 9,7
Zin BizarroCon7 Dawid Dyrcz, Norbert Góra, Michał Górzyna, Grzegorz Kałużny, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Kazimierz Kyrcz jr, Małgorzata Lewandowska, Krzysztof Maciejewski, Carlton Mellick III, Kornel Mikołajczyk, Jarosław Adam Pankowski, D.A. Recki, Łukasz Rzadkowski, Krzysztof Szabla, Hubert Wojciechowski, Flora Woźnica, Marcin Zwoleń
Okładka książki Za Drzwiami Horroru 2 Igor Adamczyk, Arachian, Borys Bielecki, Maciej Cymbrykiewicz, Giovanni Giampietro, Radosław Gryczka, Adrian Iwaniak, Dawid Kądziela, Maciej Klimek, Maciej Kośniewski, Paweł Kraczkowski, Paweł Kręcisz, Paweł Łukasiewicz, Tomasz Miłowicki, Tomasz Nowak, Tomasz Nowicki, Michał Pawlik, Maciej Ruszel, Krzysztof Rypuła, Łukasz Rzadkowski
Ocena 10,0
Za Drzwiami Horroru 2 Igor Adamczyk, Arachian, Borys Bielecki, Maciej Cymbrykiewicz, Giovanni Giampietro, Radosław Gryczka, Adrian Iwaniak, Dawid Kądziela, Maciej Klimek, Maciej Kośniewski, Paweł Kraczkowski, Paweł Kręcisz, Paweł Łukasiewicz, Tomasz Miłowicki, Tomasz Nowak, Tomasz Nowicki, Michał Pawlik, Maciej Ruszel, Krzysztof Rypuła, Łukasz Rzadkowski
Okładka książki Bękart: antologia Studia Grozy Sylwia Błach, Jarosław Dobrowolski, Wojciech Gunia, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Joanna Kotala, Małgorzata Lewandowska, Marcin Majchrzak, Tomek Miłowicki, Anna Musiałowicz, Jacek Pelczar, Radosław Rogowski, Łukasz Rzadkowski, Magdalena Anna Sakowska, Tomasz Siwiec, Agata Suchocka, Maciej Szymczak, Joanna Trzaska, Zuzanna Wrona
Ocena 7,5
Bękart: antologia Studia Grozy Sylwia Błach, Jarosław Dobrowolski, Wojciech Gunia, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Joanna Kotala, Małgorzata Lewandowska, Marcin Majchrzak, Tomek Miłowicki, Anna Musiałowicz, Jacek Pelczar, Radosław Rogowski, Łukasz Rzadkowski, Magdalena Anna Sakowska, Tomasz Siwiec, Agata Suchocka, Maciej Szymczak, Joanna Trzaska, Zuzanna Wrona
Okładka książki Grozownia 2024 Dagmara Adwentowska, Aleksandra Bednarska, Norbert Góra, Michał Górzyna, Łukasz Gwiżdż, Dawid Kain, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Małgorzata Lewandowska, Dariusz Ludwinek, Anna Musiałowicz, Tadeusz Oszubski, Joanna Pypłacz, D.A. Recki, Łukasz Rzadkowski, Tomasz Siwiec, Maciej Szymczak
Ocena 8,8
Grozownia 2024 Dagmara Adwentowska, Aleksandra Bednarska, Norbert Góra, Michał Górzyna, Łukasz Gwiżdż, Dawid Kain, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Małgorzata Lewandowska, Dariusz Ludwinek, Anna Musiałowicz, Tadeusz Oszubski, Joanna Pypłacz, D.A. Recki, Łukasz Rzadkowski, Tomasz Siwiec, Maciej Szymczak
Okładka książki Gruzy. Antologia postapo Aleksandra Bednarska, Jarosław Dobrowolski, Feranos, Agata Francik, Lidia Gręda, Roland Hensoldt, Natalia Klimaszewska, Paulina Klimentowska, Jarosław Klimentowski, Michał Korzun, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Wiktor Matyszkiewicz, Kornel Mikołajczyk, Artur Olchowy, Radek Puchała, Łukasz Rzadkowski, Magdalena Anna Sakowska, Edward Strun, Agata Suchocka, Magdalena Świerczek-Gryboś, Dominika Vicente
Ocena 6,6
Gruzy. Antologia postapo Aleksandra Bednarska, Jarosław Dobrowolski, Feranos, Agata Francik, Lidia Gręda, Roland Hensoldt, Natalia Klimaszewska, Paulina Klimentowska, Jarosław Klimentowski, Michał Korzun, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Wiktor Matyszkiewicz, Kornel Mikołajczyk, Artur Olchowy, Radek Puchała, Łukasz Rzadkowski, Magdalena Anna Sakowska, Edward Strun, Agata Suchocka, Magdalena Świerczek-Gryboś, Dominika Vicente
Łukasz Rzadkowski
Łukasz Rzadkowski
Bloger, recenzent, muzyk, a przede wszystkim wielki pasjonat motywu żywych trupów w popkulturze. Kolekcjoner wszystkiego, co związane z tą tematyką – od książek i komiksów, poprzez filmy, gry, figurki, na dziwnych rzeczach kończąc. Założyciel portalu iminfected.pl traktującego o horrorze i fantastyce. Z zawodu krupier w kasynie, który nie boi się niczego, co dziwne i niekonwencjonalne. Prywatnie basista i perkusista grający muzykę zbyt ciężką dla większości społeczeństwa oraz czciciel swoich dwóch wyjątkowych kotów. Urodzony w Halloween w roku powstania „Martwicy Mózgu” Petera Jacksona, co już mówi samo za siebie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ludziostki. Opowieści zbłąkanych dusz Marcin Nadratowski
Ludziostki. Opowieści zbłąkanych dusz
Marcin Nadratowski
Nie mogę się oprzeć ogromnemu podobieństwu „Ludziostek” do pewnego znanego brytyjskiego serialu, a właściwie antologii krótkich filmów, serii stworzonej przez Charlie'ego Brokera. Mam oczywiście na myśli słynne „Czarne Lustro”. I to odniesienie trafia mnie jak piorun z mrocznego nieba, już w pierwszym opowiadaniu, „Rachunek Sumienia”, w którym to właśnie lustra, te zakrzywione, prezentujące rozliczne wersje czasu, są głównym odnośnikiem i nośnikiem idei. Lecz opowiadania nie idą do końca w stronę mrocznej satyra na nowoczesną technologię. Ani nie są opowieściami o zbiorowym niepokoju wobec tego, gdzie biegnie współczesny świat. Mniej tutaj odwołań do IT, science fiction, czy rozwoju, więcej skupienia się na paranoi współczesności i mrocznych aspektach ludzkiej psychiki, jak uzależnienie różnego rodzaju, psychiczne aberracje i spektra wszelkiego rodzaju. Autor pozwala nam swobodnie rozmyślać nad tym, co jest jeszcze częścią osobowości, a co przestaje nią być, gdy osobowość podlega sztucznym implantacjom, zabiegom, czy regulacji genów. Co przede wszystkim uderza w zbiorze, to przebijająca z większości tekstów ogromna samotność. Historie te, wydawać by się mogło, odbywają się bez świadków. Przydarzają się jedynie bohaterowi, który osamotniony, pałęta się przez mroczne korytarze, piwnice i meandry wspomnień, oraz wydarzeń, które zmieniają jego życie na zawsze i na gorsze. Rzeczywistość w "Ludziostkach" jest psychotyczna i popękana. Każdy z bohaterów, nie tylko ten pierwszy, wydaje się być w jakimś sensie winny całego zła, które dostrzega w lustrze swojej historii. Czyniąc przedziwny rachunek sumienia, bohater ten, nie znajduje ukojenia w zakończeniu historii. Nie dostępuje przebaczenia. A meandry jego psychiki spychają go coraz bardziej w dół, w stronę psychicznego odmętu, będącego prawdziwym piekłem. To dość symptomatyczne, jeśli zauważymy, że w niektórych opowiadaniach, spotykamy znajome postacie. Nadratowski, choć trąci alegorią, bawi się jednak archetypami, jak choćby Śmierć w sposób właściwy sobie. Dosłowny, pesymistyczny i nie przynoszący nikomu nadziei, którą oczekiwałoby się po istotach, uwikłanych w topos religioznawczy, mitologiczny, czy alegoryczny właśnie. Przedziwny starzec, który wydaje się być Ostatnim Sprawiedliwym, trzyma grzeszników w klatkach, dając świadectwo negatywnej predestynacji każdej jednostki. I nawet jeżeli istnieje jakaś większa jeszcze, nadrzędna siła, autor nic nie wspomina o jej pozytywnej sprawczości. W rzeczy samej, Nadratowski nie ma specjalnie dobrych wiadomości dla nas, bowiem jego wnioski prowadzą ku punktowi wyjścia, w którym owa nadrzędna siła wcale nie jest przyjazna, nie oferuje odkupienia, a jedynie kolejny labirynt dziwnych zdarzeń, który oplata nas niczym matnia. Mam wrażenie, że wszystkie opowiadania traktują trochę o tym samym temacie. I nie jest to w żadnym razie zarzut, a raczej pewna śmiała konsekwencja. Co by się stało, gdyby świat oszalał? Na przykład z miłości do hejtu, skoncentrowanego wkoło pojedynczej i wybranej na chybił trafił jednostki. Albo gdyby okazało się, że można sterować emocjami mas, za pomocą określonych... sam nie wiem... hormonów? Przekazów podprogowych? Mam wrażenie, że bohaterów „Ludziostek”, pcha do przodu jakiś kompulsywny instynkt, powiązany z silną potrzebą odkupienia, w którą jednak nikt tutaj, a najmniej czytelnik, nie daje najmniejszej wiary. Instynkt ten, staje na drodze do szczęścia, miłości i odkupienia, będąc sam w sobie mechanizmem błądzenia po omacku. Otacza nas pustka, bezsens, czerń myśli i dawne grzechy. Mamy wrażenie uwięzienia w matni, gdzie nikt nie jest bez winy. Gdzie policjant to alkoholik i sadysta, gdzie nic nie wiemy o własnym potomku... Świat ten to miejsce, gdzie nie wolno ufać nikomu. A najmniej sobie. Wszyscy bowiem błąkają się, spoglądając w zwierciadła, w których obraz jest niedoszacowany, złamany, nieprawdziwy. I znowu pojawia się dosyć swoista analogia do serialu, który wszakże był całą gamą antologii, nie zawsze rozgrywanych w taki sposób, aby zakończenie było smutne, a bohater pogrążony na końcu w rozpaczy. Świat „Ludziostek” jest osobliwy, dołujący, słychać w nim tembry jakiejś mrocznej, ambientowej muzyki, którą na początku słyszymy tylko, rozbrzmiewającą gdzieś w tle. Lecz odgłos narasta, coraz bardziej dudni, basy stają się coraz wyraźniejsze, a obłęd ogarnia także czytelnika. Zdecydowanie polecam tę książkę, lecz zderzenie się z nią, to jak zderzenie z czymś mrocznym, tłustym, oblepionym przez nieszczęście. Trzeba być na to przygotowany i nie można się na sam koniec załamać, bo dojmujący smutek, bijący z każdej z tych historii, może przygnębić niejednego czytelnika.
jaroslawklonowski - awatar jaroslawklonowski
ocenił na 8 9 dni temu
Antologia z dreszczykiem Michał P. Lipka
Antologia z dreszczykiem
Michał P. Lipka Jerzy Salamon Zachariasz Suchodolski Piotr Żymełka Natalia Kowalska Marta Choińska-Młynarczyk Mateusz Romański Piotr Perkowski Krzysztof T. Rapcia Elżbieta Barczyk Grzegorz Maryniec Alan Osiński Emilia Małecka Matt Piotrowski Jan Piekutowski Weronika Róż Marzena Herka-Kistela Katarzyna Michalska
[Współpraca barterowa z Wydawnictwem Ostre Pióro] Jako wierna czytelniczka fantastyki rzadko zapuszczam się w rejony, gdzie magia i miecz ustępują miejsca horrorowi, więc lektura tej antologii była moim wyjściem ze strefy czytelniczego komfortu. Przyznaję jednak, że to spotkanie z polską grozą okazało się ciekawym doświadczeniem. Wydawnictwo Ostre Pióro postawiło na dużą różnorodność w doborze autorów, co zaowocowało zbiorem dziewiętnastu opowiadań o bardzo odmiennych stylach. Najsilniejsze emocje wzbudziło we mnie opowiadanie otwierające autorstwa Piotra Żymełki, w którym mrok został opisany jako coś żywego oraz niemal namacalnego. Autor stworzył tam niezwykle mroczny klimat, a motyw tajemniczej księgi oprawionej w skórę jednorożca oraz nagły zwrot akcji sprawiły, że historia ta mocno zapadła mi w pamięć. Kolejną perełką jest bez wątpienia „Malarz dusz” Elżbiety Barczyk, gdzie przejmujący jest pomysł na niewidomego artystę portretującego ludzkie wnętrza. Równie mocno poruszyło mnie opowiadanie „Laura” Natalii Kowalskiej, ponieważ historia Karola Bolvuna dotyka naszych lęków związanych z tym, co ukrywa się za ścianą. Uznanie należy się również Alanowi Osińskiemu za „Dziwną listę zasad na magazynie”, która wciąga od pierwszej strony i pokazuje świetne wykorzystanie motywu industrialnej grozy. W pamięć zapadł mi także „Niebieski bucik”, w którym napięcie narasta miarowo aż do mocnego finału. Muszę jednak zauważyć, że antologia jest nierówna; niektóre teksty kończyły się zbyt szybko, przez co odczuwałam pewien niedosyt, a część intrygujących pomysłów mogła zostać bardziej rozbudowana. Zauważyłam również drobne mankamenty redakcyjne, takie jak powtórzenia tych samych słów w bliskim sąsiedztwie lub pewne niezręczności językowe, które momentami wybijały mnie z rytmu lektury. Mimo tych kilku słabszych momentów uważam, że cały projekt jest godny uwagi, ponieważ pozwala poznać wielu utalentowanych twórców na różnych etapach ich drogi pisarskiej. Dla kogoś, kto na co dzień wybiera smoki i fantastyczne światy, ta podróż w głąb ludzkich lęków była fascynującą przygodą. Polecam tę pozycję miłośnikom krótkich form, którzy chcą sprawdzić, ile niepokoju jest w stanie wytrzymać wyobraźnia po zgaszeniu światła.
Kethra - awatar Kethra
oceniła na 7 1 dzień temu
Inspektorium Marek Zychla
Inspektorium
Marek Zychla
🧠 O czym myślisz, że to będzie? Mroczny, niepokojący horror z tajemniczym miejscem i historią, która powoli odsłania swoje sekrety. 📉 A jak jest naprawdę? „Inspektorium” to książka, która zdecydowanie celuje w czytelnika szukającego czegoś więcej niż prostej historii. Jest tu trochę młodzieżowej formy, ale z cięższym, bardziej symbolicznym tłem. I to czuć od początku: są trudne tematy, niepokój, próba powiedzenia czegoś więcej o bohaterach i świecie. Problem w tym, że dla mnie ta mieszanka nie do końca zagrała. Miałam wrażenie, że pewne motywy już gdzieś widziałam. Skojarzenia z historiami w stylu „Battle Royale” nasuwały się dość naturalnie, przez co część napięcia po prostu gdzieś uciekała. Zamiast poczucia odkrywania czegoś nowego, miałam raczej wrażenie poruszania się po znajomym terenie. To nie jest książka zła: wręcz przeciwnie, ma swój klimat i potencjał, a na polskim rynku wyróżnia się podejściem i tematyką. Ale zabrakło mi czegoś, co naprawdę by mnie wciągnęło i zatrzymało na dłużej. Emocjonalnie nie „kliknęło” tak, jak powinno, przez co nie czuję potrzeby sięgania po ewentualne kontynuacje. Myślę, że znajdzie swoich odbiorców, szczególnie wśród tych, którzy lubią młodzieżowe historie z drugim dnem, ale mnie nie przekonała w pełni. 🔝 Najmocniejsze punkty – ciekawy, niepokojący punkt wyjścia – próba przemycenia trudniejszych tematów – wyróżniająca się propozycja na polskim rynku – klimat, który momentami naprawdę działa 🔀 Plot twist level: 2/5 Jest kilka momentów, które próbują zaskoczyć, ale ostatecznie czegoś zabrakło. 🐟 Red Herring moment: Kiedy liczysz, że historia skręci w bardziej nieoczywistą stronę… ale zostaje raczej przy znanych schematach. 📕 Ocena: 6,5/10 Ciekawa i z potencjałem, ale nie na tyle angażująca, żeby zostać na dłużej.
redherring_books - awatar redherring_books
ocenił na 6 11 dni temu
Wirus Hazardu. Pierwsze Rozdanie Łukasz Rzadkowski
Wirus Hazardu. Pierwsze Rozdanie
Łukasz Rzadkowski
Na okres świąteczny szukałem czegoś lekkiego, nie zmuszającego do myślenia. Czysta rozrywka w klimacie, który lubię. Traf chciał, że trafiła w moje ręce książka Łukasza. Inna sprawa, że było to rok temu, zaś dopiero na te święta udało mi się ją przeczytać. Wyobraźcie sobie, że idziecie do kasyna. Tak na luzie, zabawić się, może coś wygrać lub tylko poczuć smak tego świata. Jest fajnie, kolorowo, obsługa miła. Nagle znikają ludzie, ale nikogo to nie interesuje. Widzicie, że każdy zajęty jest sobą, a raczej skupiony na żądzy wygranej. Nikogo nie niepokoją dziwne usterki i zachowania maszyn. Tak właśnie dzieje się w kasynie opisanym przez autora. Tajemniczy wirus opanowuje maszyny i pragnie zaspokoić swój głód. Czy jest coś lepszego, niż ludzie na śniadanie, obiad i deser? Łukasz, ale Ty żeś mi zrobił frajdę!!! Niby oczekiwałem tego, co dostałem, ale okazało się to jeszcze lepsze! To faktycznie jest tak złe, że aż genialne. Absurd pogania absurd, głupota ludzka nie zna granic, totalna masakra niszczy mózg czytelnika. Totalnie ręka, noga, mózg na ścianie... tzn przy maszynie. Bym zapomniał, jeszcze te gorące sceny współżycia... Coś obrzydliwego, chorego i pięknego. Przypomniały mi się stare phantomy i inne przepełnione gore horrory, często kiczowate. Guy N. Smith byłby zadowolony, gdyby mógł to przeczytać. Autor praktycznie całą akcję zamknął w kasynie, nie wysilał się na tworzeniu innych lokacji (oprócz małych wyjątków), bo i nie było to całkowicie konieczne. Postacie zaś przedstawione tutaj są mocno różnorodne. Każda przedstawia całkowicie inną osobowość, zbiór cech, które są wyraźnie podkreślone i stanowi o ich wyjątkowości. Dzięki temu otrzymujemy obraz różnego podejście do kasyna, hazardu czy pracy przy tym. W ten sposób poznajemy ciemną stronę realnej pracy w takim miejscu, naturę nałogu i zagrożenia płynące z niego. Za to również brawa. Podsumowując, jest to świetna rozrywka dla każdego miłośnika chorych historii, gore, absurdu i wszystkiego, co jest złe. To również dla tych, którzy uwielbiają kino i horrory klasy b, a nawet c, d i aż do z.
MyNameIsChrisCh - awatar MyNameIsChrisCh
ocenił na 8 3 miesiące temu
Martwy ciąg Tomasz Kozioł
Martwy ciąg
Tomasz Kozioł
„Można uciec z domu, ale nie da się uciec od tego, co się w nim wydarzyło.” Są zdania, które wchodzą pod skórę i zostają tam na długo po zamknięciu książki — nie dlatego, że są efektowne, ale dlatego, że są bezczelnie prawdziwe. I to jedno zdanie ustawia „Martwy ciąg” dokładnie tam, gdzie ta powieść chce być: nie w kategorii historii o sporcie, nie w półce z motywacyjnymi opowieściami o sile, tylko w przestrzeni, w której trzeba się zmierzyć z czymś znacznie mniej wygodnym — z tym, co człowiek nosi w sobie, niezależnie od tego, jak daleko ucieknie. Bo Tomasz Kozioł bardzo szybko rozbraja czytelnika z oczekiwań. Przez chwilę pozwala uwierzyć, że to będzie historia o chłopaku, który próbuje poskładać swoje życie na nowo, który trafia w miejsce dające mu strukturę, kierunek i cel, który zaczyna budować siebie poprzez wysiłek i dyscyplinę. I przez moment to działa — ta iluzja rozwoju, ta obietnica, że ciężką pracą można wyjść z każdego bagna, brzmi znajomo, niemal komfortowo. Tyle że „Martwy ciąg” nie jest książką o wychodzeniu z bagna. To jest książka o tym, jak łatwo wpaść w kolejne, tylko lepiej zamaskowane. Historia Andrzeja — chłopaka uciekającego z domu, w którym przemoc była codziennością — nie jest opowieścią o odwadze w klasycznym sensie. To raczej opowieść o odruchu przetrwania, o próbie złapania oddechu po latach życia w napięciu, które nie znika wraz z zamknięciem za sobą drzwi. Trauma w tej książce nie jest wspomnieniem. Ona jest obecna. W sposobie reagowania, w relacjach, w tym, jak łatwo oddać kontrolę komuś, kto obiecuje, że wie lepiej. I właśnie w tym miejscu pojawia się postać, która na pierwszy rzut oka wydaje się rozwiązaniem. Staliński nie jest przerysowanym antagonistą. Nie wchodzi na scenę z napisem „uwaga, manipulant”. Wręcz przeciwnie — jego siła polega na tym, że działa subtelnie. Daje kierunek, tworzy narrację, w której wszystko ma sens, buduje przestrzeń, w której młodzi, zagubieni chłopcy mogą poczuć się potrzebni. I właśnie dlatego to działa. Bo nie zaczyna od przemocy. Zaczyna od obietnicy. Kozioł bardzo precyzyjnie pokazuje mechanizm budowania zależności — bez moralizowania, bez nachalnej analizy, za to z wyczuciem, które momentami jest wręcz niepokojące. Granice nie są tu przekraczane gwałtownie. One się przesuwają. Dzień po dniu, polecenie po poleceniu, aż w pewnym momencie okazuje się, że bohaterowie są w miejscu, z którego trudno się wycofać, bo każda kolejna decyzja jest już obciążona poprzednimi. I kiedy dochodzi do tragedii — nagłej, brutalnej, pozbawionej jakiejkolwiek przestrzeni na refleksję — książka zmienia ton. Śmierć nie jest tu fabularnym „zwrotem akcji” w sensie sensacyjnym. Jest testem. Dla bohaterów, dla relacji między nimi, dla całej struktury, którą wcześniej uznali za fundament. I to właśnie w tej sytuacji widać najmocniej, jak działa strach — nie jako emocja, ale jako narzędzie. Jak łatwo przejąć kontrolę nad narracją, jak skutecznie można rozmyć odpowiedzialność, jak szybko „racjonalne decyzje” zaczynają prowadzić w stronę, z której nie ma prostego powrotu. Jednak prawdziwa siła tej powieści nie leży w samej zbrodni, tylko w tym, co dzieje się później. „Martwy ciąg” nie interesuje się wydarzeniem jako takim. Interesuje się jego konsekwencjami. Tym, jak bardzo potrafi ono zmienić człowieka od środka, jak wpływa na jego percepcję rzeczywistości, jak zaczyna deformować relacje, sposób myślenia, poczucie winy. Rozpad psychiczny bohaterów nie jest spektakularny. Nie ma tu efektownych scen załamania. Jest coś znacznie bardziej wiarygodnego — powolne pękanie. Bezsenność, napięcie, niemożność poukładania myśli, poczucie, że przestrzeń przestaje być neutralna, że coś wisi w powietrzu, że cisza przestaje być ciszą. Kozioł bardzo świadomie balansuje tu na granicy realizmu i czegoś trudnego do nazwania, zostawiając czytelnika w stanie niepewności: czy to jeszcze reakcja psychiki, czy już coś więcej. I to zawieszenie działa. Bo nie pozwala na łatwe uporządkowanie tej historii. Nie daje komfortu jednoznacznych odpowiedzi. Zmusza do pozostania w tym samym napięciu, które odczuwają bohaterowie. Relacje między postaciami również nie poddają się prostym schematom. Każdy z nich reaguje inaczej, każdy próbuje poradzić sobie z sytuacją na swój sposób — poprzez wyparcie, nadmierną lojalność, wycofanie czy próbę odzyskania kontroli. I żadna z tych strategii nie jest w pełni skuteczna. Co więcej — każda ma swoją cenę. Na tym tle szczególnie wyraźnie wybrzmiewa kontrast między relacjami opartymi na kontroli a tymi, które bazują na obecności. W świecie zdominowanym przez napięcie i manipulację nawet najprostsze gesty normalności zyskują zupełnie inną wagę. Kozioł nie robi z tego jednak sentymentalnego wątku. Nie szuka łatwego „ratunku”. Raczej sugeruje, że zmiana jest możliwa, ale nie przychodzi nagle i nie rozwiązuje wszystkiego. Finał powieści pozostaje konsekwentny wobec tego, co budowane było wcześniej. Nie ma tu spektakularnego oczyszczenia, nie ma wygodnego zamknięcia wszystkich wątków. Jest rozliczenie — z decyzjami, z ich konsekwencjami, z własną przeszłością. I jest próba wyjścia poza schemat, który przez lata definiował bohatera. Powrót do źródła traumy nie jest w tej książce dodatkiem ani epilogiem dla zasady. To logiczne domknięcie historii, które pokazuje, że ucieczka nie rozwiązuje problemu — jedynie go odracza. I że prawdziwa zmiana nie polega na znalezieniu nowego miejsca, tylko na zmianie reakcji. „Martwy ciąg” to powieść, która wymyka się prostym klasyfikacjom. Z jednej strony korzysta z elementów thrillera, z drugiej — zdecydowanie mocniej osadzona jest w psychologii postaci i analizie mechanizmów zależności. To książka ciężka w odbiorze, momentami przytłaczająca, wymagająca od czytelnika uważności i gotowości na niewygodne wnioski. Nie oferuje łatwej satysfakcji. Nie próbuje się przypodobać. Zamiast tego konsekwentnie prowadzi swoją historię, pokazując, że siła nie zawsze polega na tym, ile jesteśmy w stanie udźwignąć — czasem polega na tym, czy potrafimy w końcu przestać dźwigać to, co nigdy nie powinno było do nas należeć. I może właśnie dlatego ta książka zostaje w głowie na dłużej, niż by się chciało.
ZbrodnieNaWidelcu - awatar ZbrodnieNaWidelcu
ocenił na 6 15 dni temu
Trzeci gatunek Grzegorz Kopiec
Trzeci gatunek
Grzegorz Kopiec
❤️ Historia opowiada o Rafale Kroguleckim, który po brutalnym pobiciu zaczyna doświadczać czegoś, czego nie potrafi racjonalnie wyjaśnić. Jego ciało, sny i rzeczywistość wokół niego przestają być oczywiste. Pojawiają się nadludzko silne postacie, niepokojące wizje i pytania o to, kim albo czym tak naprawdę jest człowiek. ❤️ Uważam, że ta powieść nie jest nastawiona wyłącznie na straszenie czytelnika. Znajdziemy w niej trochę thrillera, więcej elementów fantastyki, za którą na co dzień nie przepadam, ale tutaj dostałam historię na pograniczu gatunków, coś dla mnie nowego i intrygującego ! Autor stworzył wyrazisty klimat, oparty na motywie utraty kontroli nad własnym ciałem. Dotyka granic człowieczeństwa, wiary i pochodzenia, prowadząc czytelnika w rejony niepokoju bardziej niż czystej grozy. ❤️ Książkę przeczytałam bardzo szybko. Ciekawiło mnie co jeszcze spotka Rafała. Myślę, że to też zasługa pierwszoosobowej narracji, którą bardzo lubię. Dzięki niej miałam wrażenie, że jestem bliżej wydarzeń, że przeżywam wszystko razem z bohaterem. Taka perspektywa pozwala poczuć niepokój "od środka". ❤️ Styl autora bardzo mi pasuje. Zdania są konkretne, dopracowane, bez zbędnego "pitu pitu". Dużo opisów, ale takich, które budują wyraźny obraz. Precyzyjne, uważne, pełne detali. Wszystko widziałam oczami wyobraźni ! A to bardzo sobie cenię. ❤️ W książce pojawia się wiele brutalnych scen, przez które trudno było mi przejść, ponieważ łatwo je sobie wyobrazić. To jednak świadczy o sile przekazu i plastyczności języka autora. A jednak w tej mrocznej historii kiełkuje uczucie, nadające jej dodatkowej głębi emocjonalnej, które zostaje boleśnie przerwane, stając się impulsem dla bohatera.. ❤️ Książka o poszukiwaniu siebie, swojego miejsca oraz sensu istnienia. Niewytłumaczalne zdarzenia skłaniają do głębszych przemyśleń. I choć przeczytałam ją dość szybko, potrzebowałam czasu, by napisać recenzję i sięgnąć po kolejny tytuł. ❤️ Czekam na następną powieść autora !
Migotka - awatar Migotka
oceniła na 7 6 dni temu
Sesja Sebastian Imielski
Sesja
Sebastian Imielski
Biorąc do ręki Sesję Sebastiana Imielskiego, myślałem, że będzie to historia o egzaminach i się przeliczyłem. Ale czy zawiodłem? Odpowiedź znajdziecie poniżej. Sesja to mini powieść sensacyjno-thrillerowa, czyli idealna książka na jeden wieczór. Bardzo lubię ten gatunek, bo nie ma tu żadnych przedłużaczy. Zamiast tego dostajemy akcję za akcją, co sprawia, że czyta się od deski do deski bez przerwy. Książka pokazuje, do czego jesteśmy zdolni w imię zemsty. Marysia i Patryk są bezdzietnym małżeństwem z siedmioletnim stażem. Mieszkają w Gdańsku, w domu po babci Patryka. Ona pracuje na uniwersytecie, a on w stoczni. Mają psa o imieniu Frugo. Pewnego dnia ich życie wywraca się do góry nogami. Muszą zmierzyć się z Adamem Zawiślakiem, potężnym, stu dwudziestokilogramowym kryminalistą o ksywie Dżingis, którego każdy omija szerokim łukiem. Żąda on od głównych bohaterów 10 tysięcy złotych za obsikanie alufelg przez ich jamnika w jego błękitnym BMW. Tym samym pokazuje, kto tu rządzi. Więcej nie będę zdradzał, żeby nie spoilerować. To w gruncie rzeczy historia walki Goliata z Dawidem. Całość napisana jest w pierwszej osobie z perspektywy Patryka. Wiemy, co czuje, czego się boi i jak bardzo chce się zemścić. To czterdziestolatek, który w młodości był gnębiony przez rówieśników, a teraz musi i chce stanąć twarzą w twarz z kimś, z kim teoretycznie nie ma żadnych szans. Autor fajnie to wszystko wymyślił, dzięki czemu powstała naprawdę wciągająca historia. Końcówka natomiast jasno sugeruje kontynuację i przyznam, że już na nią czekam. Na koniec ciekawostka: Sebastian Imielski ma swoje wydawnictwo Chemia Mózgu, którego nazwę bardzo sprytnie przemycił do książki. Jak coś zobaczymy albo usłyszymy raz, to łatwo zapomnieć. Ale gdy dane słowo pojawia się kilkanaście razy („mózg” w różnych odmianach naliczyłem aż jedenaście (!), a „chemia” cztery), to nie ma szans, żeby nie zapadło w pamięć. Polecam tę pozycję wszystkim, którzy lubią szybkie, konkretne thrillery, bo naprawdę warto. P.S. Muszę sobie kupić projektory 😃
CPK - awatar CPK
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Swar Anna Sokalska
Swar
Anna Sokalska
„Swar” to ogromna książka (grubasek) z równie potężną historią. Na ile jednak ta wielkość przełożyła się na jakość i przyjemność z czytania? Na początek muszę przyznać, że mam mieszane uczucia w stosunku do „pisania historii na nowo” zwłaszcza z wplataniem w nią elementów fantastyki. Nie czytam wielu takich pozycji jednak od czasu do czasu mam ochotę sięgnąć. I tak o to, nim się obejrzałam, trzymałam w łapkach pięknie wydaną książkę o intrygującym tytule. To już druga książka w ostatnim czasie, z którą musiałam się rozstać żeby powrócić na nowo i zostać już do końca. Bo choć początek mnie zaciekawił, to już po chwili odczułam dziwny zgrzyt oraz nierówność. I nie chodzi tu o styl czy prowadzenie historii, ale o to, że mamy tu naprawdę ogromną mnogość bohaterów. W przeplatających się rozdziałach poznajemy jak gdyby osobne historie, które gdzieś tam, później, mają się ze sobą splatać. Tu właśnie pojawił się mój problem – nie każdy bohater był dla mnie interesujący i nie o każdym chciałam czytać tak wiele. Na szczęście jednak, po nabraniu dystansu, ostatecznie udało mi się wbić w książkę, zakleszczyć swoją uwagę i już do końca dość przyjemnie spędzić czas. Także to był dla mnie największy minus, który łączył się z tym, że momentami miałam problem w połapaniu się kto był kim, z kim walczył i dlaczego. Mam wręcz odczucie, że wielu bohaterom można byłoby poświęcić osobne książki lub stworzyć z tego serie. Ale to moje indywidualne wrażenie ;). Trzeba natomiast oddać autorce, że świetnie oddała klimat wczesnego średniowiecze, niczego nie wygładzała umiejętnie dawkując nam surowość tamtych czasów. Styl pisania sprawiał, że kiedy już zaczynało się czytać, przez tekst płynęło się z prawdziwą przyjemnością. Na koniec książki – coś co pajączki lubią najbardziej – prawda historyczna. Autorka poświęciła swój czas by przytoczyć nam fakty historyczne, na których utkała swoją opowieść i to jest naprawdę świetne.
Pajaczek_borderline - awatar Pajaczek_borderline
ocenił na 7 2 miesiące temu
Czarno to widzę. Opowiadania grozy Paulina Kuchta
Czarno to widzę. Opowiadania grozy
Paulina Kuchta Artur Kuchta
Na wstępie muszę zaznaczyć, że do @arturkuchta.autor mam szczególny sentyment, ponieważ to właśnie z nim miałam przyjemność realizować swoją pierwszą współpracę recenzencką. Cieszę się, że mogę z czystym sumieniem polecać jego twórczość, która w duecie z żoną nabiera jeszcze mocniejszego, unikalnego charakteru. Dziękuję z całego serca za obdarzenie mnie zaufaniem, ale także za zauważenie mnie w tej ogromnej społeczności i docenienie mojego profilu oraz pracy, jaką w niego wkładam. ♡ Każdy, kto prowadzi bookstagrama, wie, jak wiele wysiłku i czasu. Zbiór opowiadań "Czarno to widzę. Opowiadania grozy" autorstwa Pauliny i Artura Kuchty to prawdziwa literacka perełka dla miłośników mrocznych i klimatycznych historii. Jest to lektura, która potrafi zaskoczyć i wciągnąć, udowadniając, że nie potrzeba setek stron, by zbudować gęsty, niepokojący klimat i dotknąć najgłębszych lęków. Książka zawiera dziesięć krótkich, ale niezwykle klimatycznych powieści. To sprawia, że jest to idealna pozycja na jedną sesję czytelniczą, podróż, czy relaks przed snem. Autorzy nie serwują nam prostego straszaka. Zamiast tego, otrzymujemy bogatą mieszankę grozy połączonej z refleksją. Opowiadania poruszają tematykę ukrytą w codzienności, dotykając lęków, obaw i ciemnych stron natury człowieka. Niektóre historie są bardziej psychologiczne, inne zahaczają o fantastykę i czarny humor. Prawdziwą siłą tego zbioru jest balans emocjonalny – poza dostarczaniem dreszczyku emocji, uwaga... potrafi także wywołać uśmiech na twarzy! Jest to coś, co uwielbiam w tego typu historiach. Czarny humor i ironia są tu świetnie zbalansowane. To nietypowe połączenie strachu z ciekawością i tajemnicą oraz odrobiną czarnego humoru jest czymś, co wyróżnia Paulinę i Artura Kuchtów na tle innych twórców. Ten duet stworzył zbiór, który zasługuje na uwagę. Lektura jest napisana z lekkością, a zarazem dbałością o szczegóły i narastającym, gęstym klimatem. Jeżeli szukasz opowiadań grozy, które nie tylko przyprawią Cię o gęsią skórkę, ale i zmuszą do refleksji, a także są lekko okraszone, czasem ironicznym humorem, z przymrużeniem oka – ten zbiór jest dla Ciebie. Podsumowując gorąco polecam! To lektura idealna dla tych, którzy cenią sobie dobrze skonstruowane, krótkie formy, w których tajemnica, strach i unikalny humor stanowią doskonale zbalansowaną całość. Krótki format sprawia, że to idealny wybór na szybki zastrzyk emocji. 👻📚
KsiazkiSabatkiOczami - awatar KsiazkiSabatkiOczami
ocenił na 9 3 miesiące temu
Czarny Staw Robert Ziębiński
Czarny Staw
Robert Ziębiński
Robert Ziębiński – Czarny staw Głęboka woda od zawsze wydaje mi się skrywać mroczne tajemnice. Nieraz pływając w jeziorze, zastanawiałam się, co może się znajdować na dnie. A gdyby tak dodać do tego mroczne moce? Powstaje świetny pomysł na książkę dla młodzieży i nie tylko! Po rozstaniu rodziców Kamil wraz z matką wyprowadzają się z miasta do małej miejscowości, której znakiem rozpoznawczym jest staw wypełniony czarną wodą. Ich nowym miejscem do życia jest dom rodzinny, gdzie babcia Kamila oferuje im nowy start. Całą sytuację utrudnia fakt, że starsza pani ma trudny i wybuchowy charakter, a samo miasteczko zdaje się skrywać mroczną tajemnicę. Czemu woda w stawie jest tak niezgłębiona? Jaki jest powód koszmarów, które zaczynają męczyć Kamila po przeprowadzce? I do tego te zagadkowe zaginięcia na przestrzeni lat. Zło zdaje się czekać na niewłaściwy ruch… „Czarny staw” to powieść, która już od pierwszych stron swoim mrocznym klimatem sprawiła, że czytało się ją znakomicie. Sam wstęp do całej akcji jest zagadkowy, pełny niedopowiedzeń i klimatu, który oplata czytelnika swymi czarnymi i diabelskimi mackami. Czytelnik otrzymuje historię łączącą przygodę, tajemnicę i mrok, a to wszystko w połączeniu z grupą bohaterów, przed którymi stoi zadanie rozwikłania zagadki czarnej wody, która zdaje się znać ich myśli. Przy ostatnio czytanej przeze mnie młodzieżówce spotkałam się z opinią, że literatura dla młodych pozwala na większą dowolność, niespójność i pewnego rodzaju pójście na skróty. @robert_ziebinski pokazał, że to nieprawda, a literatura młodzieżowa powinna być równie dopieszczona, jak ta, skierowana do dorosłego czytelnika. W idealny sposób połączył on pomysł na historię z legendami z motywem przyjaźni i wspólnej walki ze złem, oraz wyjaśnianiem tajemnic, tych mniejszych, jak i o kolosalnym znaczeniu. Czytając czułam, że każdy wątek jest przemyślany i prowadzi do nieuniknionego. Podsumowując lektura „Czarnego stawu” sprawiła mi wiele frajdy i zagłębiłam się w nią bez reszty, a nawet zmuszona byłam zarwać noc – w końcu nie mogłam zasnąć bez poznania zakończenia! 9/10 – jestem naprawdę ciekawa rozwinięcia tej historii i muszę sięgnąć po „Wiłę”.
biblioteczny_mol - awatar biblioteczny_mol
ocenił na 9 5 dni temu
W tym miejscu śpiewają potwory Catherine Reiss
W tym miejscu śpiewają potwory
Catherine Reiss
Tutaj potwory nie tylko są śmiertelnie niebezpieczne. One manipulują, wnikają do umysłu swoich ofiar i wykorzystują je w najokrutniejszy dla nich sposób. Gdy one wnikają w ich świadomość, Tobie pod skórę wdziera się paraliżujący strach. Strach – Dzięki Autorce to słowo weszło na wyższy poziom. Jest on tutaj agresywny i nijak nie da się przed nim obronić. Ale można próbować… Ponieważ każdy skrawek ziemi ma swoje zasady. Nie zliczę, ile razy w trakcie poznawania reguł panujących w ‘tamtym miejscu’ przeszedł mnie dreszcz. Szanuję autorkę za to, że nie zostawia nas zupełnie bez odpowiedzi i dzięki temu możemy wgryźć się w dramat ogarniający mieszkańców tego dziwnego miejsca. A co do klimatu to chyba nie muszę Wam mówić, jaki jest idealnie mroczny, prawda? 🖤 Książka jest podzielona na trzy części. Pierwsza stanowi mroczny wstęp do świata, z którego nie ma już powrotu. Krok po kroku wsiąkamy w atmosferę tej matni, poznając bohaterów i odkrywając, jak beznadziejne i makabryczne jest ich położenie. Za to kolejne dwie części to jazda bez trzymanki. Mrok zdąży już zdominować twoje myśli, niepokój wychodzi z każdej przeczytanej strony, a gdy myślisz, że gorzej być nie może Autorka ponownie zaskakuje czymś co potrafi dotknąć w czuły punkt. Fabuła jest wielowymiarowa, więc nuda nie pojawia się nawet przez sekundę. To lektura dla prawdziwych miłośników tajemnic – a odłożenie książki przed finałem po prostu nie wchodzi w grę.
szkła_i_litery - awatar szkła_i_litery
ocenił na 8 9 dni temu
Mary: przebudzenie grozy Nat Cassidy
Mary: przebudzenie grozy
Nat Cassidy
Witajcie moi kochani Co ciekawego czytacie w święta? Dziś chciałabym przedstawić Wam historię o kobiecie, która przeszła przemianę. Tytuł: Mary. Przebudzenie grozy Autor: Nat Cassidy Wydawnictwo: Akurat Mary to kobieta w średnim wieku, która żyje sobie spokojnie w Nowym Yorku pracując w małej księgarni. Jednakże od jakiegoś czasu zmaga się z objawami okresu przekwitania. I z tym może i by sobie poradziła, ale nie potrafi pogodzić się z faktem, iż słyszy również głosy. Aby odnaleźć siebie, a przede wszystkim równowagę oraz przy okazji otoczyć opieką starszą ciotkę, powraca do rodzinnego miasta. Jednakże z dnia na dzień jej stan ulega pogorszeniu. Poza słyszeniem głosów zaczyna również doświadczać makabrycznych wizji, które mogą mieć coś wspólnego z zabójstwami sprzed pięćdziesięciu lat. Mary postanawia odkryć prawdę o sobie oraz o przeszłości. Mary, Mary, Mary…. Cóż ja mam o Tobie powiedzieć. Patrząc na tę powieść całościowo to mogę stwierdzić, iż była bardzo dobra. Jednakże już analizując jej poszczególne wątki to niestety nie wszystkie przypadły mi do gustu. Powiedzmy, iż pierwsze pół książki byłam bardzo zaintrygowała i z wielkim zainteresowaniem czytałam tę historię. Niestety mój zapał trochę opadł, gdy poznałam prawdę o Mary i mieszkańcach miasteczka. Nie przekonał mnie ten wątek, niestety nie mogę powiedzieć o co w nim chodziło, aby nie zdradzić fabuły. I patrząc na niego obiektywnie był on bardzo oryginalny i kreatywny. Nie wpadłabym na taki pomysł rozwiązania sytuacji. Jednakże po prostu nie trafił w mój gust. Mimo tego chciałam poznać całą historię. Także może już z mniejszym zaangażowaniem, ale z przyjemnością czytałam dalej. I cieszę się, iż nie zrezygnowałam. Ponieważ samo zakończenie zrekompensowało mi trochę pewne niedogodności. Ogólnie akcja rozwijała się powoli, ale w miarę dynamicznie, na spokojnie dawkując informację. Co odebrałam pozytywnie, ponieważ chciałam delektować się lekturą. Na pewno plusem całej powieści jest to, iż została ona przedstawiona oczami głównej bohaterki. To właśnie Mary opowiada swoją historię. Dzięki czemu mogłam bardziej się zaangażować i lepiej ją poznać. Ponadto charakteru sytuacji nadała również ciotka Nadine. Naturalnie sama bym takiej ciotki nie chciała mieć w swej rodzinie, ale muszę przyznać, iż dodała ona pikanterii całej historii. Zdecydowanie miała charakterek. Zakończenie powieści, jak już wcześniej wspomniałam, zrekompensowało mi pewne niedogodności wynikające z przebiegu fabuły. I nawet byłam nim usatysfakcjonowana. Reasumując „Mary. Przebudzenie grozy” to powieść, z którą miło spędziłam czas. I mimo, iż nie zachwyciła mnie tak jakbym tego oczekiwała, to nie żałuję żadnej minuty z nią spędzonej. Mimo wszystko dostarczyła mi ciekawej i oryginalnej rozrywki. Polecam, strona.394
strona-394 - awatar strona-394
ocenił na 7 8 dni temu
Klaun w polu kukurydzy Adam Cesare
Klaun w polu kukurydzy
Adam Cesare
Długo czekałam i w końcu nastał ten wielki dzień, że się doczekałam i do moich drzwi kurier dostarczył powieść grozy. Czyli rasowy horror, który ma mnie dobrze wystraszyć, wytarmosić, zmielić od środka i wypluć. Ten rasowy horror, na który napaliłam się jak szczerbaty na suchary, okazała się młodzieżówką, ale nadal pozostającą w klimacie grozy. Żeby wystraszyć dzieci, wystarczy postać szalonego klauna, mordującego znienawidzoną przez niego młodzież. Klaun morderca, czy to nie brzmi groteskowo strasznie🤡 Przecież ten przebieraniec ma na celu zabawiać i rozmieszać dzieci, ale widocznie ma dwie twarze, a ta druga skrywa złe oblicze, celem jest śmierć. . Ta książka z pewnością dostarczy Wam dreszczyku emocji, bo nie zabraknie w niej krwawych zwrotów akcji i opisów mordowanych dzieci. Strach bezbronnych ofiar przed wiszącym nad nimi zagrożeniem i śmiercią, szaleńca próba ratowania się z pewnością udzieli również czytelnikowi. Za wszelką cenę, będzie próbował wraz bohaterami szukać drogi ucieczki z płonącej stodoły, lub wyjścia z pola kukurydzy, które jest jednym wielkim labiryntem bez wyjścia. . Z pewnością nie jest to książka przez którą nie zmrużycie oka, bo nie przeraża ona aż do takiego stopnia, na jaki oczekiwałam, a oczekiwania wobec niej miałam naprawdę dosyć spore. Jednakże podobała mi się na tyle, że mogę ją Wam polecić, jeśli szukacie czegoś z tego gatunku. Po tej książce inaczej teraz spojrzycie na postać klauna, a przejeżdżać obok pola kukurydzy bądźcie czujnik i miejcie się na baczności, bo nie wiecie, jakie zło się tam czai i na Was patrzy. Niech moc będzie z Wami💪
ksiazka_ukryta_w_ puszczy - awatar ksiazka_ukryta_w_ puszczy
ocenił na 7 2 miesiące temu
Sołtys. Pierwsze demony Marcin Halski
Sołtys. Pierwsze demony
Marcin Halski
Od czasu do czasu potrzebuję przerwy od krwawych kryminałów i budzących dreszcz niepewności thrillerów. Licząc na lżejszą lekturę, sięgnęłam po najnowszą pozycję Marcina Halskiego „Sołtys. Pierwsze demony”. Z czym Wam się kojarzy postać sołtysa małej wnioski? Dla mnie to papierologia, podatki i zajmowaniem się problemami mieszkańców. Główne bohater tej historii miał jeszcze kilka dodatkowych zadań m.in. okazjonalne egzorcyzmy oraz walka z bytami, które znamy z baśni i ludowych podań. Krzysztof, bo to o nim mowa, to młody chłopak, który miał swoje plany i marzenia. Wszystko przepadło, kiedy niespodziewanie umiera jego ojciec. Bez zgody chłopaka mieszkańcy mianują go następcą, nowym sołtysem wsi Trytek. Szybko przekonuje się, że urzędowe sprawy to pikuś, gdy musi zmierzyć się z demonami, które – jak dotąd – znał tylko z bajek. Krzysztof musi, w trybie przyspieszonym, pojąć czym tak naprawdę zajmował się jego tata. W nowej rzeczywistości pomagają mu proboszcz, lokalny pijaczek oraz piękna pani weterynarz. Czy Krzysztof będzie w stanie przejąć schedę po ojcu i stać się nowym bohaterek Trytek? Szczerze przyznam, że kiedy przeczytałam pierwsze strony książki, zrobiłam wielkie oczy. Byłam gotowa na absurd tej historii, jednak na początku poczułam, że jego poziom chyba mnie przerasta. Z każdą kolejną stroną przyzwyczaiłam się do groteskowości fabuły i bawiłam się przednio. Co prawda dawka humoru nie była równomierna przez całą powieść, ale i tak śmiałam się wyjątkowo dużo, jak na taką krótką historię. Uwielbiam motywy naszej rodzimej słowiańskiej religii w powieściach. Ta opiera się głównie na niej i mamy przedstawionych wiele postaci z ludowych podań oraz poznajemy miejsca i obrzędy związane z wierzeniami Słowian. Główny bohater to niezdarny chłopak, który jeszcze nie wytarł mleka spod nosa, a już musi zostać strażnikiem swojej wioski. Wymagano by z dnia na dzień, zastąpił ojca, a chętnych do pomocy, było niewielu. Zresztą, co to za pomoc, kiedy co chwilę słyszał: „Ja nie będę się wtrącał...”, „Sam musisz do tego dojść...”. Na miejsce Krzyśka brałabym nogi za pas i zwiewała stamtąd. Było to strasznie irytujące, kiedy na niemal każdej stronie padały takie słowa lub podobne. Co najlepsze, tak to nikt nie chciał się wtrącać, ale jak czuli oddech wroga na plecach, to chłopak otrzymał umiejętności, na które musiałby zapracować przez lata. Zakrawa to o lekką hipokryzję. Pomimo powyższego cała powieść była lekka w odbiorze, ze sporą dawką humoru, choć mogłoby być go więcej. Spędziłam z nią przyjemny wieczór, zresetowałam głowę i mogę wracać do mroczniejszy klimatów. Jeżeli też potrzebuje takiego przerywnika lub zwyczajnie lubicie abstrakcyjną fabułę to śmiało, lektura tej książki na pewno Was usatysfakcjonuje. PS. Pamiętajcie – las, jak i sama natura zawsze był ważna w wierzeniach Słowian – szanujcie swoje środowisko. Na pewno nie chcielibyście, żeby zawitał do Was Leszy, prawda?
zaczytana_kobitka - awatar zaczytana_kobitka
oceniła na 8 3 dni temu

Cytaty z książki Wirus Hazardu. Nowe Obstawienie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wirus Hazardu. Nowe Obstawienie