W blasku obojętnych gwiazd

Okładka książki W blasku obojętnych gwiazd
Maciej Dynieski Wydawnictwo: Novae Res fantasy, science fiction
98 str. 1 godz. 38 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2020-11-27
Data 1. wyd. pol.:
2020-11-27
Liczba stron:
98
Czas czytania
1 godz. 38 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382190816
Średnia ocen

                6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup W blasku obojętnych gwiazd w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

W blasku obojętnych gwiazd



książek na półce przeczytane 1299 napisanych opinii 660

Oceny książki W blasku obojętnych gwiazd

Średnia ocen
6,1 / 10
19 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2
1

Na półkach:

Bardzo przyjemna opowieść z niebanalnym zakończeniem.
Początek niepozorny z opisami życia codziennego zwykłego człowieka-naukowca z każda kolejną stroną nabiera dynamiki i wciąga bardziej.
Bardzo podobają mi się nazwy rozdziałów - są nietuzinkowe.
Jedyny minus to sposób zakończenia, wolałbym, żeby był jasny i klarowny, ale to tylko moje osobiste zdanie.
Książkę zdecydowanie polecam, jako coś lekkiego na jeden wieczór.

Bardzo przyjemna opowieść z niebanalnym zakończeniem.
Początek niepozorny z opisami życia codziennego zwykłego człowieka-naukowca z każda kolejną stroną nabiera dynamiki i wciąga bardziej.
Bardzo podobają mi się nazwy rozdziałów - są nietuzinkowe.
Jedyny minus to sposób zakończenia, wolałbym, żeby był jasny i klarowny, ale to tylko moje osobiste zdanie.
Książkę zdecydowanie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

42 użytkowników ma tytuł W blasku obojętnych gwiazd na półkach głównych
  • 23
  • 19
9 użytkowników ma tytuł W blasku obojętnych gwiazd na półkach dodatkowych
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Klątwa sióstr Agnieszka Kaźmierczyk
Klątwa sióstr
Agnieszka Kaźmierczyk
Młode bohaterki, choć bliźniaczki są bardzo różne, zarówno pod względem wyglądu, jak i charakteru. I nie są to puste słowa. Dziewczęta reagują odmiennie na te same okoliczności. Autorka obdarzyła je także różnymi zdolnościami paranormalnymi, które wzajemnie się uzupełniają i pozwalają płynnie toczyć się fabule. Nastolatki łączy jedno - chęć poznania odpowiedzi na pytanie: kim jest ich ojciec? To właśnie w jego osobie siostry upatrują szansy na rozwikłanie zagadki związanej z własnymi umiejętnościami, nie do końca dającymi się objąć rozumem. Na drodze do prawdy stoi matka, która strzeże swej tajemnicy, chcąc uchronić dzieci przed efektami podjętej przed laty decyzji o inseminacji. Powracająca wizja o potwornej zbrodni wojennej i koszmarze rozstrzelanych mężczyzn sprawi, że siostry Soboczyńskie wkroczą w świat upiorów i innych demonów, które szukają pomocy, pragnąc w końcu zaznać spokoju. Książka przyciąga, wciąga, ma w sobie jakąś magię, tę nutę tajemniczości, która kusi czytelnika tym by coraz głębiej wnikał w świat sióstr bliźniaczek i ich mamy. Tajemniczy Michał ze snów, drugi Michał, upiory a może duchy, medium, szukanie własnej drogi, odkrycie własnych mocnych i słabych stron, pomoc innym i tajemniczy ojciec - to wszystko razem się splecie, ukaże siłę miłości siostrzanej, matczynej, siłę przyjaźni i po prostu da czytelnikowi opowieść pełną wrażeń. Czyta się szybko, z ciekawością. Opowieść nieraz zaskoczy, bo nie zawsze to co było oczywiste takim będzie. Mnie książka się podobała i Wam polecam.
Malgorzata Zelazna - awatar Malgorzata Zelazna
oceniła na 6 1 rok temu
Bitwa o nonsens. Potomne Kapłanek Agata Wilk
Bitwa o nonsens. Potomne Kapłanek
Agata Wilk
Charlene znów jest w niebezpieczeństwie. Sama sobie nie poradzi, a uwięzienie spowodowało osłabienie organizmu. Czeka na pomoc. Czego chcą od niej elfy? Czy ktokolwiek jest w stanie ich pokonać? Uwielbiam tę historię! Książka jest grubaskiem, ale to nic złego. Przeciwnie - z wielką chęcią i przyjemnością czytałam każdą stronę i nie mogłam się doczekać co się jeszcze wydarzy. W drugiej części serii "Bitwa o nonsens" dzieje się wiele. Co chwilę występował jakiś plot twist, co chwilę dowiadujemy się czegoś nowego i niespodziewanego. Może czasem ciężko będzie się w tym połapać, ale później już na spokojnie każdy ogarnie o co chodzi. Bardzo przywiązałam się do postaci, które występują w tej części - i tych nowych i tych już nam znanych. Każdego (oprócz Kapłanki) poznajemy od strony pozytywnej i negatywnej, postaci nie są wyidealizowane, przewspaniałe i tego oczekiwałam. Charlene dowie się o sobie wielu informacji, które... mogą wszystko zmienić. I och! Jak ja uwielbiam relację Charlene i Axela!😍 Mocno im kibicuję przez całą książkę i będę kibicować w każdej kolejnej części. Uwielbiam tę dwójkę! W książce zostały opisane różne bitwy (tak jak w poprzedniej części), poznajemy niebezpieczne stworzenia, potwory, dowiadujemy się więcej na temat wojska, kapłanek, układów, które występują w tamtym świecie. Liczne retrospekcje pomagają w tworzeniu świetnego klimatu tej książki, dzięki nim możemy poznać przeszłość znaczących bohaterów. Czcionka bardzo pomaga w czytaniu, jest przejrzysta i miło się na nią patrzy. To, co mnie bardzo irytowało, to liczne błędy interpunkcyjne, zmiany czcionek (chyba przypadkowe), zdarzały się też powtórzenia tego samego akapitu, co naprawdę kłuło mnie w oczy... Zdecydowanie polecam! I - jak już wiecie - podpisuję się pod tą książką! Gratulacje dla autorki!❤️
julcias0123 - awatar julcias0123
ocenił na 9 5 lat temu
Gra Rafał Bąk
Gra
Rafał Bąk
Zapraszam na mój instagram: @mania_ksiazkowania Witold nazywany też Witkacy, który po utracie żony i nienarodzonego dziecka, nie może się otrząsnąć. Życie dla niego straciło sens, a on sam zatracił się w alkoholu i przygodnym seksie. Gdy budzi się pewnego dnia, po zakrapianej wieczornej imprezie, w jego łóżku zastaje kobietę. Szybka rozmowa z nią i Witkacy ucieka na spotkanie z przyjacielem. Ten chce namówić go na podjęcie terapii, jednak nasz bohater odmawia. Wieczorem w knajpie dostrzega staruszka, który go obserwuję. Gdy nadchodzi nowy dzień, rozpoczyna się on tak samo jak poprzedni. Przy rozmowie z tą samą kobieta, ma wrażenie deja vu, gdyż potrafi przewidzieć następne słowa. Po spotkaniu z przyjacielem, Witold znów udaje się do baru, jednak teraz przysiada się do staruszka. Ten zaprasza go do swojego domu i proponuję grę, nie wyjawiając jej zasad. Odmawia udziału i wraca do domu. Każdy dzień zaczyna się tak samo, blondynka w jego łóżku i spotkanie z przyjacielem. Witkacy zdarzył się już powoli do tego przyzwyczaić, jednak po miesiącu ma już dość powtarzać jeden i ten sam dzień i ponownie udaje się do staruszka. Godzi się na udział w grze, a wracając do domu, wdaje się w bójkę i zostaje zaatakowany nożem. Budzi się następnego dnia, w jakieś jaskini, a po ranie od noża nie ma śladu. Znajduje się w górach, a tam poznaje swojego przewodnika w grze. Najgorszą jednak informacją jest to, że w czasie kiedy on znajduję się w grze, to jednocześnie jego prawdziwe ja jest w szpitalu i walczy o życie po zadanym obrażeniach w bójce. Nie mając wyboru, zaczyna pomagać w rozgrywce. Witkacy nadal jest nieprzytomny i za pomocą ruchów palca przekazuje wiadomości do swojego przyjaciela. Dimitrij na początku nie wie o co chodzi, jednak zamierza postępować według wskazówek. W tym samym czasie Witold i przewodnik planują wyjść z gry i wyjaśnić całą sytuację "górze" w grze. Książka jest pełna zwrotów akcji, a bohaterowie są zwykłymi ludźmi, używającymi niecenzuralnych słów, a dialogi są w typowo męskim tonie. Bohater posiada nałogi, swoje demony z którymi stara się walczyć, a sam jest bardzo pozytywna postacią. Elementy taktyczne sprawiają, że sami jesteśmy zszokowani tymi rozwiązaniami. Książkę czyta się szybko, jest ciekawie napisana a gra w której uczestniczy bohater dokładnie przemyślana.
Mania_ksiazkowania - awatar Mania_ksiazkowania
oceniła na 8 4 lata temu
Między czernią a bielą Maja Bartniak
Między czernią a bielą
Maja Bartniak
Książka liczy ponad 900 stron. Jest w niej mnóstwo bohaterów i wątków. Można się łatwo pogubić. Poza znanymi nam z innych tytułów fantasy rasami, jak elfy czy krasnoludy autorka stworzyła dodatkowe jak Ariamini, Kornelanie czy Dumy. Na początku mamy przedstawioną legendę o dwóch czarownicach: Czarnej - Varianie i Białej - Cerianie. Nie żyją one w obecnym świecie, ale ich moc została zaklęta w przedmiotach. Ktokolwiek je posiądzie otrzyma olbrzymie możliwości, jednak jest tu haczyk: można zrobić wszystko, lecz magia kosztuje. Posiadacz kamienia traci ma rzucanie zaklęć siły życiowe a w końcu umiera z wyczerpania. Dodatkowo słyszy w głowie głosy czarownic, które podjudzają go do podjęcia działania i budzą żądzę władzy. Powieść zaczyna się od ataku jednej z Czarownic, a właściwie osoby opętanej przez nią. W zamachu ginie większość głów państw. Przy życiu pozostają ich dzieci, tylko dzięki temu, że wybrały się na wycieczkę, by uratować okrutnie traktowanego konia. Te dzieci lub nastolatki - wiek nie jest dokładnie podany - będą rządzić swoimi państwami. Do tego zostaną obdarzone mocami Czarownic. Wyobraźcie to sobie. Chaos i zniszczenie. Dzieciaki nieuznające niczyjej władzy, nie ogarniające tematu, dostają do rąk magiczne artefakty. Żeby było śmieszniej, same do końca nie wiedzą czego chcą. Postaci są niekonsekwentne, co chwilę zmieniają zdanie a kto zostanie powiernikiem Czarownicy ten wariuje słysząc głosy lub z nadmiaru władzy i próbuje zdobyć świat. Z jednej strony jestem pod wrażeniem stworzonej przez aktorkę historii. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, choć zdarzają się wpadki językowe. Z drugiej kilka rzeczy budziło moje wątpliwości. Wszystkie osoby w danej rodzinie mają imiona na tę samą literę. Dzieci wysławiają się jak dorośli, nawet mała Nakez zanim została adoptowana a miała niewiele lat. Nie ma wzmianki o religii wyznawanej w tym świecie, lecz na cmentarzu stoją krzyże, jedna z bohaterek wspomniała coś o bombce świątecznej. Królowie muszą spłodzić potomka, który przejmie władzę, ale można też urządzić demokratyczne wybory. Przedstawiony świat przypomina w większości średniowiecze - komunikacja konna, zamki - ale są też elementy współczesności, jak otwierane okna w zamku czy walizki. Brak oznaczonego upływu czasu. Szczegóły dotyczące Czarownic poznajemy pod koniec, za to w takiej ilości, że znowu można się pogubić. Mam mieszane uczucia co do tej książki. Nie jest zła, ale mocno niedopracowana, nie do końca przemyślana.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na 6 3 lata temu
Niebezpieczna gra Aleksandra Szatarska
Niebezpieczna gra
Aleksandra Szatarska
,, Niebezpieczna gra" Ocena: 7/10 ,, Nie znasz mnie, a zaufałeś mi i odpowiedziałeś o swojej przeszłości. Naprawdę to doceniam, nie każdy ma taką odwagę." ~ ,, Niebezpieczna gra" to kolejny debiut w moim dorobku, który miałam uprzejmość przeczytać. Czy był on udany? A i owszem. Gdy tylko zobaczyłam tę okładkę, a później opis, zakochałam się. Muszę Wam przyznać, że jestem osobą, która woli jak jest akcja, ale nie pędzi jak szalona. Tutaj jest ona szybka, ale... No właśnie to ale! Tu mi to w ogóle nie przeszkadzało. Sama jestem tym zaskoczona. Zawsze jestem przeciwna szybkiemu rozwoju relacji między bohaterami, a tu mamy związek już od 44 strony. Ja nie wiem jak to zrobiła autorka, naprawdę. Po paru dniach przemyśleń doszłam do wniosku, że to dzięki stylowi pisania jakim posługuje się autorka. Nie wiem jak go dokładnie opisać, ale jest on tak skonstruowany, że z każdym zdaniem i stroną intryguje, chce się czytać więcej, więcej, szybciej i szybciej i dlatego to tępo akcji ma sens. Historia książki przeprowadzona genialnie. Umi zaskoczyć, nawet zszokować, nie wszystko potoczyło się po mojej myśli. Świetny humor taki w moim stylu, a główna bohaterka- sobowtór mnie z charakteru. ,, ... ja niezdarna, wredna i uparta. Trudno... Jestem jaka jestem, nie zmienię tego." Do tego pyskuje i klnie jak ma ochotę. No bohaterka marzenie! A co powiem na temat trio White'ów? Najbardziej uwielbiam Nathaniela jest on tą najbardziej skomplikowaną osobą w całej tej historii, ale ja nie potrafię go nienawidzić. Czasami jest idealny, wręcz cudowny, a na następnej stronie potrafi tak wszytko zniszczyć, że ma się ochotę go zabić. Jednak za takie momenty jak na stronie 308 zmienia się o jego osobie zdanie o 180°. Ciężko przewidzieć jak zareaguje w danym momencie, co powie i to jest genialne. Pozostała dwójka, to tacy bardziej uroczy i mili bracia. Chodź jak tak można powiedzieć o mężczyznach z ruchu oporu, którzy mają krew na rękach? Niby dążą do tego samego celu jakim jest wyzwolenie. Gdy jednak przychodzi co do czego bracia pokazują, że nie zawsze są tacy zgodni. Jak to się wszytko dla nich potoczy? Aby się tego dowiedzieć musicie przeczytać. ~ Jedynie do czego mogłabym się przyczepić na koniec to to,że brakowało mi w niektórych momentach rozwinięcia niektórych wątków, detali. Nie mogę się doczekać, aż przeczytam drugi tom, bo mam nadzieję, że taki powstanie. Kończyć książkę w takim miejscu, dla czytelnika to jak cios prosto w serce! ~ Książka pełna akcji, intryg, przeciwności losów, miłości i dojrzewania.
quiet_corner_florisi - awatar quiet_corner_florisi
ocenił na 7 5 lat temu
Po drugiej stronie jeziora. Tom 2 Agnieszka Karecka
Po drugiej stronie jeziora. Tom 2
Agnieszka Karecka
!!!Recenzja!!! Wspólna przygoda daje możliwość zbliżenia się do siebie na pozór obcych ludzi, czasem bywa i tak, że relacje nabierają głębszych zależności, takich bardziej uczuciowych. Wspólna więź, chociażby o charakterze koleżeńskim, daje poczucie bezpieczeństwa i oddania w razie wystąpienia niebezpieczeństwa. Takowe zależności mogą zostać już na lata i zaowocować przyjaźnią do końca życia uczestników danej wyprawy. Zarys fabuły W tomie 2 akcja rozpoczyna się już od opuszczenia Fem w celu kontynuowania misji, jaką jest uwolnienie króla Notusa miasta Memris. Został pojmany i przetrzymywany przez własną córkę, która w obawie przed utratą możliwości odziedziczenia tronu wmówiła ojcu chorobę i więziła go, natomiast brata wypędziła do innego świata. Wysłannicy Rady Pięciu Miast dołożą wszelkich starań, by go uwolnić, należą do nich: Irma Flos zielarka z miasta Fem; Kleo Donum wojowniczka z miasta Treehide; Mia Lang mieszkanka Wrocławia, która w niewyjaśnionych okolicznościach znalazła się w Locus; Rex Celer specjalista od ładunków wybuchowych z miasta Crump, Seon starzec z Fem, zielarz, niegdyś szanowany złotnik w Memris; Zayn Latency wojownik z miasta Hideout. Bohaterów czeka wiele przygód i niebezpieczeństw, a między Mią i Zaynem nawiąże się uczucie. Kim tak naprawdę są Mia i Zayn? Co skrywa Seon? Na jakie niebezpieczeństwa będą narażeni bohaterowie? Co z królem Notusem i jego miastem? O tym w książce „Po drugiej stronie jeziora” autorstwa Agnieszki Kareckiej. Trudne uczucie Mię i Zayna połączyło uczycie i to nie byłoby niczym nadzwyczajnym, gdyż dosyć często jest to spotykane nie tylko w fikcji literackiej, iż dwoje ludzi połączy wspólna przygoda. Tu sprawa jest niestety trudniejsza, gdyż chłopak nie mówi jej całej prawdy, tylko sama musi do niej dojść. Otóż, pewna rodzina szantażuje go, aby poślubił ich córkę, co przyniesie im masę korzyści majątkowych i wpływowych w mieście. Autorka świetnie w literaturę z gatunku fantasy wplotła wątek spotykany w romansach i powieściach obyczajowych, jak i w naszym życiu. Moim zdaniem taki zabieg może zaskarbić sobie większa ilość nowych czytelników, którzy mniej kochają podgatunki z fantastyki. Ta książka właśnie opiera się na uczuciach i losach głównych bohaterów, to nie jest tak, że tu jest tylko walka oderwana od rzeczywistości. Otrzymujemy mix gatunków, który zaciekawi każdego z nas. Jeden za wszystkich... Autorka ukazała coraz rzadziej spotykaną ideę braku rywalizacji między uczestnikami misji, a bliskie więzi, dzięki którym, każdy kto znajdzie się w potrzebie może liczyć na drugiego człowieka z drużyny. Niestety w obecnych czasach rzadko jest to spotykane, gdyż nawet w przypadku wspólnego celu, przeważnie pojawi się osoba, która chce wszelkie zaszczyty skierować na siebie, a gdy będzie fiasko, to ona za wszelką cenę będzie starała się wybielić. Uważam, że ta książka może stanowić świetny przykład braterstwa, który może być śmiało wykorzystywany w życiu codziennym przez każdego czytelnika. Podsumowanie Pozycję czyta się lekko i przyjemnie, nacechowana jest różnymi emocjami, a dodatkowo pod koniec wywołała u mnie dreszczyk na skutek całej masy zaskoczeń, których się nie spodziewałem. Niestety, nie miałem okazji czytać pierwszego tomu i wiem, że warto jest po niego sięgnąć, bo rozwieje to wszystkie zagadki i domysły, reasumując drugi tom można przeczytać bez znajomości pierwszego, ale będzie to utrudnione i zajmie nam to chwilę czasu, zanim we wszystkim się połapiemy, a i tak części wiadomości nie będziemy znać. Okładka jest bardzo ciekawa i przyciągająca uwagę czytelnika. Myślę, że książka wciągnie każdego, gdyż ja rzadziej sięgam po tego typu literaturę, a jednak od razu się zaciekawiłem, a jest to związane z połączeniem różnych gatunków w jedność. Gorąco polecam pozycję wszystkim fanom fantasy, jak i innym czytelnikom, gdyż książka daje wspaniały przykład braterstwa oraz silnego uczucia do drugiej osoby. Za egzemplarz do recenzji dziękuję Stowarzyszeniu Sztukater.
Grzechuczyta - awatar Grzechuczyta
oceniła na 10 4 lata temu
Pracowite wakacje w Rzymie Monika Lech
Pracowite wakacje w Rzymie
Monika Lech
Zaraz po tym jak jakiś czas temu umieściłam moją opinię na temat pierwszej części serii Droga Smoka zatytułowanej „Morze krwi” dostałam od autorki kolejne dwie części do przeczytania. Ze wstydem muszę przyznać, że dopiero teraz udało mi się w pełni świadomie a nie „po łebkach” przeczytać część drugą noszącą tytuł „Pracowite wakacje w Rzymie”. Zaczyna się ona dokładnie w tym samym miejscu w którym kończy się tom pierwszy. Dwójka naszych bohaterów leczy rany po wyprawie do Kongo a tu nagle Andy dostaje telefon od rosyjskiego, urzędującego w Rzymie „Ojca Chrzestnego” Iwana Dmitrycza Dołhorukiego z prośbą o pomoc. Znają się z poprzedniej „przysługi” jaką wyświadczyła mu nasza bohaterka – odnalazła jego bratanka a teraz zaginęła jego 12-letnia córka Susana i niestety wszystkie środki zawiodły – pozostała tylko nasza ex-legionistka, jako ostatnia nadzieja zrozpaczonego ojca. Andy jak to Andy, nie potrafi odmówić pomocy przy szukaniu dziecka mimo, że w dalszym ciągu się regeneruje i nie jest w pełni sił. Jest jeden pozytyw w całym wyjeździe. Przez cały czas „na oku” będzie miał ją Alex. Postanowił także zaangażować się w poszukiwania dziewczynki, a żeby jakoś podnieść się wzajemnie na duchu nasza para bohaterów postanowiła wyprawę poszukiwawczą nazwać pracowitymi wakacjami w Rzymie. Na miejscu okazuje się, że łącznikiem pomiędzy nimi a Gospodarzem będzie inny Rosjanin Oleg, Zmienny tak jak Alex, jednak jego Bestia to Tygrys. I tak dwóch Zmiennych od swoich Bestii usłyszało: „Ja to on, on to ona, Ja to ona, ona to on”, no i nie wiedzieli jak to „ugryźć”. Zaintrygowani? Ja byłam niezmiernie, dlatego czytanie wciągało jak wir rzeczny. Muszę nadmienić, że W tej części dużo będzie Olega. Mam wrażenie, że przesłonił zupełnie Alexa, chociaż i on był na kartach powieści przez cały czas. Postać nowego bohatera namiesza a także zespawa całą trójkę w pewien sposób. Co mogę jeszcze powiedzieć o fabule? Dowiecie się z niej o co chodzi z tatuażami Alexa. Natomiast autorka tak samo jak w części pierwszej i tutaj porusza ważne tematy, ale w tym tomie skupia się na mafii i ich poczynaniach. Dowiemy się nieco więcej o przeszłości Andy w Legii a ona będzie skupiona na uczuciach i opiece swoich bliskich. Jak zwykle. Czego możecie się spodziewać po tym tomie? Walki, krwi, miłości, kłamstwa, okrucieństwa, przewrotności, czyli tego wszystkiego co dobra pozycja powinna zawierać. Zaintrygowani? Zatem sięgajcie po „Pracowite wakacje w Rzymie” a na pewno się nie zawiedziecie i gwarantuję Wam, że koniec wgniecie Was w fotel . Bo ze mną to się właśnie to się stało.
mag-tur - awatar mag-tur
ocenił na 9 4 lata temu
Czyściciele materii Kamil Hajduk
Czyściciele materii
Kamil Hajduk
Czy kiedykolwiek chcieliście posiadać jakąś supermoc? Na pewno tak. Moim dziecięcym marzeniem była telekineza, czyli zdalne poruszanie przedmiotami z pewnej odległości. Na marzeniach poprzestałam, chociaż zdarzało mi się kiedyś próbować jakichś sztuczek. Z supermocami, i to z nie byle jakimi, mamy do czynienia w debiucie Kamila Hajduka, o którym tym razem chcę Wam trochę opowiedzieć. Akcja powieści rozpoczyna się, gdy naczelny Architekt Moskwy, Bereszenko wysyła swoich najemników do pogrążonej w chaosie Warszawy, aby odnaleźli i pozbyli się fizycznej postaci Tadeusza Szewczyńskiego. Ma w tym swój cel. Chce przejąć kontrolę nad całą materią i tym samym władzę absolutną wśród Architektów. Tymczasem w Warszawie Konrad, były uczeń Tadeusza, poszukuje Kamila, który po walce z Dopplerem został mocno poturbowany. Nie jest to łatwe w zniszczonej, chylącej się ku upadkowi Warszawie. Atak wirusa, trzęsienia ziemi, fale pożarów i inne plagi nawiedzające Warszawę to dopiero początek wydarzeń, które wstrząsną całą ludzkością. Jaki mają z tym związek Architekci i Czyściciele materii? Wspomniałam we wstępie o supermocach nie bez powodu. Otóż bohaterowie powieści Hajduka mogą się pochwalić bardzo oryginalnymi umiejętnościami. Jedni z nich – Architekci – potrafią z pomocą specjalnych urządzeń niszczyć materię, z której stworzony jest człowiek lub przedmiot. Inni – Czyściciele – są po to, aby niszczyć Architektów. Mają moc, dzięki której wyczuwają aurę Architekta i jeśli mają go zniszczyć, będą tropić go tak długo, aż wykonają swoje zadanie. To jednak nadal nie wszystko. Architekci potrafią tworzyć Dopplery, czyli swoje własne odbicie zrobione z cząstek materii. Takie drugie „ja” może być bardzo pomocne, jeśli potrafi się je kontrolować. W innym wypadku staje się osobnym bytem, wyposażonym w najgorsze cechy swojego pierwowzoru i własną świadomość. Taki Doppler staje się niezwykle niebezpieczną jednostką. Architekci, Czyściciele i Dopplery to nie są jedyne niespodzianki, jakie czekają na czytelnika w tej powieści. Akcja książki dzieje się w przyszłości, otrzymujemy więc dość ponurą, przygnębiającą i realistyczną wizję tego, co kiedyś może stać się udziałem również naszego świata. Z groźnym wirusem już mamy do czynienia i aż strach pomyśleć, co może być następne. Autor w swojej książce bardzo dobrze połączył dystopijną wizję świata z interesującym urban fantasy. Dodał do tego elementy psychodelicznego thrillera, dzięki czemu książka wciąga, intryguje i chce się ją czytać, nawet mimo pewnych utrudnień, o których opowiem za moment. Stworzony przez autora świat przedstawiony jest ciekawy na tyle, że chce się go poznawać. Fajnie, że akcja powieści została osadzona w Warszawie i w Moskwie. Postapokaliptycznym klimatem książka nieco przypomina „Sybirpunk” Gołkowskiego, jeśli więc szukacie czegoś podobnego, możecie spróbować z „Architektami”. Wydaje mi się, że ta historia lepiej nadawałaby się na szklany ekran. Głównie dlatego, że coś utrudnia jej odbiór w tej postaci, w jakiej jest dostępna. Na początku w ogóle nie mogłam się w tej opowieści połapać. Rzeczywiste wydarzenia przeplatają się ze wspomnieniami i wizjami bohaterów, co z jednej strony ułatwia ich poznanie, z drugiej wprowadza nieco chaosu. Podczas lektury trzeba się skupić, to nie jest łatwa i lekka powieść. Jest bogata w pojęcia z dziedziny fizyki, które nie dla wszystkich będą zrozumiałe. Jest też dużo scen, które wydają się być z pogranicza jawy i snu. Niby coś jest realne, a potem okazuje się wcale takie nie być, a właściwie tak naprawdę nie wiemy, jakie jest. Intrygujący jest to zabieg, po raz kolejny jednak wprowadzający zamęt. Nie do końca jestem pewna, czy wiem, o czym jest ta historia, bo nie jestem przekonana, czy wszystko prawidłowo zrozumiałam. Niemniej jednak uważam, że jest to ciekawa, warta poznania opowieść. Na szczególne uznanie zasługuje obraz stworzonego przez autora świata przyszłości, w którym rządzi chciwość i chęć posiadania władzy absolutnej, w którym człowiek traktowany jest jak zbędny balast, nie mający prawa istnieć. Ogromne brawa należą się autorowi za pomysł na zdecydowanie niebanalnych bohaterów i za konsekwentne prowadzenie postaci. Sporym szokiem jest dla mnie fakt, że nie udało mi się w powieści nikogo polubić. Każda postać jest w jakiś sposób zła. Nawet ci, którzy początkowo sprawiają wrażenie dobrych, okazują się zupełnie inni niż ich postrzegamy na początku. Najważniejsze jednak, że nie ma w powieści dwóch takich samych postaci. Każda jest inna i charakteryzuje się czymś więcej niż tylko tym, że jest zła. Nawet owo zło u każdego przyjmuje zupełnie inną formę. Udały się autorowi postacie i za to ogromne brawa. Podoba mi się również nadanie im tak niepospolitych umiejętności. Nigdzie również nie czytałam o manipulowaniu materią, co było dla mnie bardzo przyjemną odmianą. Książka jest mroczna i brutalna, autor nie cacka się z czytelnikiem i za to również plus. Chociaż książka „Architekci. Czyściciele materii” nie jest pozbawiona wad, warto się z nią zapoznać. Ciekawa, pesymistyczna wizja świata w połączeniu z niebanalnymi bohaterami i psychodelicznym klimatem robi dobrą robotę. Ta niesztampowa, świeża i mocno zakręcona powieść pokazuje, że bogata wyobraźnia autora jest nieograniczona i że jeszcze nieraz autor nas zaskoczy. Polecam!
maitiri_books - awatar maitiri_books
ocenił na 7 4 lata temu
Obcy. Nieznane stany świadomości Krzysztof Więckiewicz
Obcy. Nieznane stany świadomości
Krzysztof Więckiewicz
W książkach mogą fascynować nas różne ich elementy. Wartka akcja, rozbudowana fabuła, czy barwne postacie, to tylko niektóre z tych elementów. Można do nich dodać także ważną społecznie tematykę i głębokie, zapraszające do dyskusji i zmuszające czytelnika do wysiłku intelektualnego przesłanie. Właśnie to przyciągnęło mnie do najnowszego tytułu wydawnictwa Novae Res, pt. „Obcy. Nieznane stany świadomości”. Autor, Krzysztof Więckiewicz, po raz pierwszy w pisarskiej karierze bierze się za swój ukochany gatunek science-fiction. Czytając zawartą w książce krótką notkę biograficzną, poznając jego zainteresowania oraz losy, a następnie zestawiając to z fabułą, jesteśmy w stanie łatwo zauważyć, że na papier przelewa on swoje własne doświadczenia oraz przemyślenia. Jest to o tyle ważne, że „Obcy. Nieznane stany świadomości” to naprawdę niezwykłe doświadczenie. Przekonujemy się o tym już od pierwszych stron, przedmowy i wstępu, w którym dowiadujemy się, że Więckiewicz otrzymał od tajemniczej osoby na frankfurckim lotnisku tekst, a następnie pozostawiając go bez większych zmian przedstawił nam w formie książki. Książki o nietypowej akcji i zdarzeniach, którą ciężko porównywać z jakimikolwiek innymi tytułami z gatunku science-fiction. Głównym bohaterem tej historii jest niejaki Chris Wilton, mieszkający w Afryce Południowej wykładowca, młody naukowiec próbujący odnaleźć się w świecie podzielonym przez dwie religie – islam i chrześcijaństwo. Świecie alternatywnym, gdyż miał tu miejsce m. in. wybuch bomby atomowej na Manhattanie, państwa nie są takie jak w naszej rzeczywistości, a światem rządzi Komisja Czystości Wiary. Nauka musi tu ustępować miejsca narzuconej ludziom wierze, a człowiek nie ma prawa pomyśleć o czymś takim jak podbój kosmosu czy pozaziemska cywilizacja. Życie Chrisa zaczyna się zmieniać, gdy wraz ze swoim przyjacielem Bobem dostrzegają na niebie niezidentyfikowany obiekt latający. W pierwszej chwili oczywiście nie wierzą, że to może rzeczywiście być UFO, ale charakterystyczne kształty jakie w nim dostrzegają, wprowadzają w ich umysły niepewność, szczególnie w umyśle głównego bohatera. Od tego momentu nawiedzają go dziwne sny, których nie potrafi odróżnić od rzeczywistości, aż w końcu okazuje się, że nawiązała z nim kontakt obca cywilizacja, a ta ma bardzo konkretne plany wobec naszej planety i całej ludzkości. Te plany tyczą się tego jak przez tysiąclecia traktowaliśmy Ziemię i co z niej uczyniliśmy. Kosmici wskazują na wyniszczenie planety, ograniczenie jej naturalnych zasobów, a przede wszystkim na ludzką rządzę władzy, pieniądza i seksu. Mówiąc krótko, to właśnie pozbawienie nas tych cech miałoby sprawić, że wrócimy na właściwe tory. Autor porusza tym samym bardzo ważne współcześnie tematy i zaprasza nas do dyskusji na temat filozofii życia, stara się znaleźć odpowiedź na pytanie co jest ważniejsze – nauka czy religia i czy da się je ze sobą pogodzić. Nie jest to typowe science-fiction. Nie znajdziecie tu chociażby starć z kosmitami, ścigających się gwiezdnych statków, ani nawet nowoczesnych, zapierających dech w piersiach technologii. Autor stawia na klimat tajemnicy, mieszając czas i przestrzeń tak, by czytelnik nigdy nie mógł być pewien co jest prawdą, a co ułudą i ta sztuka wychodzi mu świetnie. Ciężko jest nam stwierdzić w jakim kierunku podąża ta historia, a przez kolejne rozdziały przechodzimy z zaciekawieniem. Nawał wiedzy i nasuwających pytań może jednak w pewnym momencie wydać się nieco przytłaczający i nużący, gdyż fabuła i jej bohaterowie zarysowują się przed nami w spokojnym tempie. Ciekawy i wyróżniający się jest także nieoczekiwany wątek romantyczny i uczucie łączące Chrisa i tajemniczą Trudi. Muszę przyznać, że Więckiewicz doskonale przelewa na papier pasję jaka towarzyszy, a przynajmniej powinna towarzyszyć zauroczeniu i miłości. Po prostu czuć, że to co łączy dwójkę bohaterów jest prawdziwe i nawet gdy ich drogi się rozchodzą jesteśmy przekonani, że ich relacja przetrwa tę próbę. Co zaś tyczy się języka jakim posługuje się autor, to czasami bywa on ciężki i męczący. Momentami miałem wrażenie, że czytam zapis wykładu z jakiegoś nudnego wykładu z socjologii czy filozofii, na którym profesor po prostu odczytuje nam tekst swojej książki zamiast zainteresować słuchaczy. Na szczęście nie jest tak przez większość czasu, a postacie potrafią nie tylko nas wciągnąć, ale także rozbawić i zainteresować. Co zaś tyczy się samych postaci, to nie są one bardzo mocno rozwijane. Ma się wrażenie, że autor nie chce nam zdradzać wszystkich ich sekretów, a przynajmniej nie robi tego do pewnego momentu, chcąc utrzymać klimat tajemnicy i niepewności co do przedstawionego świata i bohaterów. Oprócz wspomnianych wcześniej Trudi i Chrisa, poznajemy także profesora Albrechta, który jest autorytetem dla głównego bohatera, jego niesamowitego, lubiącego alkohol psa Dingira, czy Boba, przyjaciela Chrisa, najzwyklejszego w świecie faceta, miłośnika dobrej kuchni. Po przeczytaniu książki jeszcze długo zastanawiałem się nad tym jak ja traktuję naszą planetę oraz żyjące na niej organizmy. Czy daję się ponieść swoim rządom? Czy dokładam własną cegiełkę do naszej zagłady? Czy rzeczywiście jesteśmy tak źli, że obca cywilizacja mogłaby chcieć zmodyfikować nasze geny i pozbawić nas życia? „Obcy. Nieznane stany świadomości”, to lektura dla wszystkich tych, którzy nie boją się zadawać takich pytań i szukać na nie odpowiedzi, choćby miały być ciężką pigułką do przełknięcia.
Marek Wasiński - awatar Marek Wasiński
ocenił na 7 5 lat temu
Fantastyczne opowieści wigilijne Krzysztof Kochański
Fantastyczne opowieści wigilijne
Krzysztof Kochański Marek Oramus Joe Haldeman Kristine Kathryn Rusch Mirosława Sędzikowska Łukasz Orbitowski Orson Scott Card Connie Willis Rudy Rucker Robert Reed David Gerrold Janet Kagan
Książkę dostałem w prezencie od mojej dziewczyny, która była w Poznaniu (wydawnictwo Zysk wydające tą książkę jest z tego miasta, taki przypadek), co prawda we wrześniu, ale z góry wiedziałem, kiedy na pewno będę ją czytał. ;) Zbiór trzynastu opowieści, które zostały wydane w hołdzie Świętom Bożegonarodzenia, więc oczywiście tylko w grudniu mogłem po nią sięgnąć. Jak nazwa wskazuje jest to zbiór opowiadań fantastycznych o charakterze Świąt wybranych specjalnie przez Piotra Gocieka. Trzynaście opowiadań trzynastu różnych (polskich i zagranicznych, bardziej i mniej znanych) autorów, między innymi: Orson Scott Card, Joe Haldeman, Connie Willis, Marek Oramus czy Łukasz Orbitowski. Niestety zbiór nie zachwyca, wydaje mi się raczej nieco ponad przeciętny, ale czyta się całkiem dobrze i szybko. Po prostu zawarzyła u mnie rzecz gustu. Natomiast na pewno zapamiętam kilka z nich, jak chociażby "Dziecko z Marsa" Davida Gerrolla o samotnym mężczyźnie, który zaadoptował syna Marsjanina, "Pod choinką" Krzysztofa Kochańskiego o Mikołaju, którego prezentów nie można było przyjmować przed północą, bo sprowadziłoby to nieszczęście. I to trzeba było mieć koniecznie żywą choinkę, bo za jej brak sroga kara! czy "Wigilijne psy" Łukasza Orbitowskiego, które opowiada o małych psach, który odwiedzały pewna rodzinę co rok w Wigilię. "Fantastyczne opowieści wigilijne" to zbiór, który z pewnością nada się jako prezent na święta nie tylko dla fana fantastyki. W końcu to magiczny okres, w którym dzieje się wiele fantastycznych rzeczy nie tylko w świecie fikcyjnym, ale także wokół nas. ;) https://swiat-bibliofila.blogspot.com/2022/12/fantastyczne-opowiesci-wigilijne.html
Ciacho - awatar Ciacho
ocenił na 6 3 lata temu
Zamknięta na klucz M. M. Kowalska
Zamknięta na klucz
M. M. Kowalska
Gdy tylko przeczytałam opis Zamkniętej na klucz, stwierdziłam, że to pozycja idealna dla mnie. Pod względem tematyki i gatunku świetnie trafiała w moje gusta, więc nie mogłam się doczekać momentu, w którym będę mogła po nią sięgnąć. Czy książka okazała się tak dobra, jak myślałam? Zaraz się przekonacie! – Czym ty jesteś? – wydusiła z siebie kobieta. Jej oczy zaczęła zasnuwać mgła i coraz trudniej było jej się skupiać na otaczających ją rzeczach. – Twoim najstraszliwszym koszmarem, złotko. – Jeszcze mocniej zacisnęła rękę wokół szyi kobiety. O czym jest Zamknięta na klucz? Główną bohaterką Zamkniętej na klucz jest Elizabeth; typowa nastolatka, której dni wypełnia nauka, a wolny czas najlepsza przyjaciółka i chłopak. Jej życie jednak nie zawsze było wesołe, ponieważ ma ojca pracoholika, a matka odeszła, gdy dziewczyna była mała. Pomimo tego Elizabeth stara się żyć jak najnormalniej, lecz jedna rzecz nie daje jej spokoju. Dziewczyna ma problemy ze snem, a jeśli już udaje jej się zasnąć chociażby na chwilę – nękają ją koszmary. Musiała poznać motywacje kobiety ze snów i odkryć, jakie miała ona wobec niej plany. Tajemniczy nieznajomy. Jej życie zaczyna się diametralnie zmieniać w momencie, gdy do miasta przybywa Clark Stevens. Chłopak stara się jak najbardziej do niej zbliżyć, a dziewczyna nie potrafi się mu oprzeć. Czuje, jakby coś ją do niego przyciągało. Wraz z pojawieniem się Clarka, Elizabeth dostrzega coraz więcej dziwnych rzeczy. Wkrótce potem zaczyna plątać się we własnych myślach – ma wątpliwości, czy wszystko, co dzieje się dookoła niej, jest prawdą, czy tylko wytworem jej wyobraźni. Na domiar złego ktoś ją śledzi i zdecydowanie nie ma dobrych zamiarów… Czy Elizabeth zaufa nieznajomemu? Czy grozi jej niebezpieczeństwo? Jak poradzi sobie z nową rzeczywistością? Kim są nadludzie i czego oczekują od dziewczyny? Musiała być silna i nie mogła pozwalać, by emocje brały nad nią górę. Zaskakująca i trzymająca w napięciu? Zamknięta na klucz – muszę przyznać, że nie zawiodłam się na tej książce. Fabuła wciągnęła mnie już od samego prologu i nie mogłam się doczekać tego, co dalej mnie czeka. Nawet nie odczułam, że jest to pisarski debiut, ponieważ autorka ma niezwykle przyjemny styl pisania i wykreowała bardzo interesujący świat. Zdecydowanie na plus muszę wyróżnić elementy fantastyczne, ponieważ autorka nie sięgnęła po znane nam już istoty, a wykreowała własną rasę nadludzi. Ich historia została dobrze rozplanowana, przez co cały czas miałam ochotę dowiadywać się o nich czegoś nowego. Wszyscy patrzyli na rozgrywającą się scenę i czekali na dalszy rozwój wydarzeń. Nikt nie odważył się odezwać słowem. Elizabeth nie była wystarczająco silna psychicznie, by powiedzieć cokolwiek więcej. W końcu wyrzuciła z siebie to, co ciążyło jej na duszy przez lata. Kiedy akcja nabiera tempa… Elizabeth wkracza do nadprzyrodzonego świata i musi stoczyć walkę z nową rzeczywistością. Nie jest to jednak łatwe zadanie, gdyż ciągle dowiaduje się nowych informacji, a jednocześnie ma wrażenie, że pewne rzeczy są przed nią ukrywane. Jednak dziewczyna się nie poddaje, zamiast tego za swój cel obiera poznanie prawdy. Autorka świetnie poprowadziła akcję, stopniowo dawkując informacje. Dzięki temu czytelnik nie nudzi się i utrzymuje swoje zainteresowanie. Mimo to nie chciała poddać się bez walki. Tylko w ten sposób mogła dowiedzieć się prawdy o swojej przeszłości i ustalić raz na zawsze, kim tak właściwie jest. Czy to już koniec? Nie będę ukrywać, że ostatni rozdział wręcz złamał moje serce. Epilog trochę próbował je posklejać, ale i tak zostawił mnie z masą pytań i niezaspokojoną ciekawością. I bardzo dobrze, ponieważ dzięki temu już nie mogę doczekać się kolejnej części. Zamknięta na klucz jest naprawdę rewelacyjną książką. Świetna fabuła wraz z ciekawie wykreowanym światem daje niezwykłe połączenie. Powieść zaskakuje i zachwyca czytelnika aż do samego końca. Jednocześnie pozostawia pewne tajemnice i niedopowiedzenia, które, mam nadzieję, autorka rozwinie w kolejnych tomach. Ja już wypatruję następnej części! Moja ocena 9/10
writeratpl - awatar writeratpl
ocenił na 9 5 lat temu

Cytaty z książki W blasku obojętnych gwiazd

Więcej
Maciej Dynieski W blasku obojętnych gwiazd Zobacz więcej
Maciej Dynieski W blasku obojętnych gwiazd Zobacz więcej
Więcej