rozwiń zwiń

Utopie

Okładka książki Utopie
Konrad T. Lewandowski Wydawnictwo: Narodowe Centrum Kultury Seria: Zwrotnice Czasu fantasy, science fiction
340 str. 5 godz. 40 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Zwrotnice Czasu
Data wydania:
2014-10-01
Data 1. wyd. pol.:
2014-10-01
Liczba stron:
340
Czas czytania
5 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379820443
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Utopie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Utopie

Średnia ocen
7,2 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
5571
5357

Na półkach:

Bardzo chcę się pochwalić książką,jaka trafiła w moje ręce.
To są utopie pana Lewandowskiego.Ta książka,to dwa opowiadania historii alternatywnej.
Pierwsze,to mamy coś takiego.Pognano z Polski katolików i wróciło Pogaństwo.
Wrócił kult dawnych Bogów i Bognin/

Czy to dobrze ? Oj,okaże się że będzie z tego parę kłopotów.
Opowiadanie,te według mnie.Jest zbyt krótkie.Szkoda,bo dobrze się zaczynało.
Drugie,lepsze i dłuższe.
Co,by było gdyby Joana D,Arc została naszą królową ?
Gdyby nie było bitwy pod Grunwaldem ?
Bardzo dobra historia.Świetny tekst,z mocnym początkiem.

Utopie,to przyzwoita książka.Która zasługuje na dużo gwiazdek.

Bardzo chcę się pochwalić książką,jaka trafiła w moje ręce.
To są utopie pana Lewandowskiego.Ta książka,to dwa opowiadania historii alternatywnej.
Pierwsze,to mamy coś takiego.Pognano z Polski katolików i wróciło Pogaństwo.
Wrócił kult dawnych Bogów i Bognin/

Czy to dobrze ? Oj,okaże się że będzie z tego parę kłopotów.
Opowiadanie,te według mnie.Jest zbyt krótkie.Szkoda,bo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

120 użytkowników ma tytuł Utopie na półkach głównych
  • 102
  • 18
26 użytkowników ma tytuł Utopie na półkach dodatkowych
  • 16
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Konrad T. Lewandowski
Konrad T. Lewandowski
Polski pisarz fantasy, science fiction i powieści kryminalnych, dziennikarz (współpracował ze Skandalami), publicysta i redaktor, z wykształcenia doktor filozofii. Największe uznanie czytelników zdobył cyklem opowiadań science-fiction o perypetiach dziennikarza Radosława Tomaszewskiego z brukowej gazety "Obleśne Nowinki" oraz cyklem fantasy o kotołaku Ksinie, na podstawie którego powstaje gra fabularna Labirynt Światów. Jest także autorem pięciu powieści kryminalnych z udziałem nadkomisarza Jerzego Drwęckiego, których akcja dzieje się w międzywojennej Polsce. W Internecie i w życiu prywatnym posługuje się pseudonimem Przewodas. Obecnie współpracuje z czasopismem kulturalnym "Lampa". W 1995 roku otrzymał Nagrodę im. Janusza A. Zajdla za opowiadanie Noteka 2015. Był sześciokrotnie nominowany do tej nagrody.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Agencja Dimoon. Ten się śmieje, kto umrze ostatni Ela Graf
Agencja Dimoon. Ten się śmieje, kto umrze ostatni
Ela Graf
Seriale oraz serie książek o detektywach, wampirach i innych niezwykłych istotach zawsze cieszyły się dużym powodzeniem. Od pewnego czasu nastała wręcz moda na takie teksty kultury. Autorzy prześcigają się w pomysłach na interesujące śledztwo oraz wieczne życie. Zwykle bohaterowie są w takim wieku, przeżywają takie dylematy, że są to lektury doskonałe dla młodzieży. Książka Eli Graf doskonale wpisuje się w ten nurt i wnosi wiele nowego. Napisana jest w taki sposób, że chętnie sięgnie po nią i czytelnik dojrzały, Do tego główny bohater to nie nastolatek, ale poważny detektyw w średnim wieku, który jest na tyle dojrzały, że mógł usynowić pełnoletniego pracownika. Wielowiekowi bohaterowie poznani w lekturze to często uczestnicy ważnych wydarzeń w historii świata. Są jak John z „Człowieka z Ziemi” reż. Richarda Schenkmana, ale jednocześnie posiadają moce znane z wielu książek i filmów wpisujących się w fantastykę. Pisarka bardzo umiejętnie korzysta z wiedzy na temat bóstw, tworzy światy demonów, wampirów i innych bytów wiecznych. Pozornie prowadzą oni spokojny tryb życia. Czasami wręcz nudny. Do tego są odporni na działanie alkoholu i starsze pokolenia niechętnie patrzą na zażywanie substancji odurzających. Mają swoje zasady, których starają się przestrzegać i żyć w grupach, aby utrzymywać ze sobą kontakt, wspierać się w potrzebie i razem kamuflować swoją niezwykłość. Złote Wybrzeże kontrolowane przez włoską mafię i długowiecznych jest miejscem niezwykłym z nietypowymi sprawami do rozwiązania. Nie ma tu prostych zagadek, zwykłego tropienia przestępców, szukania winnych po śladach odcisków palców. W Viaville trzeba czegoś więcej, aby móc rozwiązać wszystkie tajemnice, stawić czoło problemom, uniknąć niebezpieczeństw, uczestniczyć w starciu dobra ze złem, uchronić świat od zagłady. Czasami trzeba otworzyć się na innych, pozbyć się gatunkowych uprzedzeń i zaufać ryzykując całą swoja wieczność. Do grona takich niezwykłych istot należy detektyw Robert Dimoon, właściciel agencji słynącej z zajmowania się niezwykłymi sprawami oraz niezwykłej skuteczności i wysokiej ceny. Odmienna natura, możliwość opuszczania ciała, kontakt z innymi niezwykłymi istotami daje mu sporą przewagę nad ludźmi prowadzącymi śledztwo. Wszystko dlatego, że prowadzone przez niego sprawy dotyczą osób nieuchwytnych dla zwykłego śmiertelnika, a ślady, które pozostawiają nie da się wyjaśnić w granicach ludzkiego pojmowania rzeczywistości. Wiedza o magii, siłach, pozwala Dimoonowi na docieranie do miejsc niedostępnych dla śmiertelników. Niezwykłe istoty poza swoimi mocami, gatunkowymi słabościami są bardzo ludzcy. Borykają się ze swoimi uczuciami, przywiązują się do ludzi, towarzyszą im w odchodzeniu, wykorzystują, krzywdzą swoja ortodoksją, bywają cyniczni, interesowni i żądni władzy. Marzenie o potędze może ich zaprowadzić do zagłady świata. Są w stanie poświęcić wszystko, aby zająć ważne miejsce w hierarchii. Inni wolą spokojne życie, rodzinne ciepło, codzienna rutynę, która w starciu interesów czasami zostaje zachwiana, a nawet zniszczona. „Agencja Dimoon. Ten się śmieje kto umrze ostatni” Eli Graf to interesująca propozycja dla czytelników lubiących fantazy, romans, kryminał. Niedługie opowiadania powiązane w całość pozwalają na czytanie ich jako samodzielnych utworów oraz traktowanie jak rozdziałów powieści. W każdym z nich poznajemy następną nową sprawę, kolejnych bohaterów, którzy zostają wprowadzeni przez znane nam już z poprzednich rozdziałów postacie. Polecam!
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 8 9 lat temu
Dawno, dawno temu Magdalena Idziak
Dawno, dawno temu
Magdalena Idziak Anka Rymaszewska Justyna Kwiatkowska Joanna Jaworska Stanisław Iwanowski Zuzanna Grabowska Ewa Mazur Justyna Polak
Jak najlepiej zacząć bajkę? Od „dawno, dawno, temu...”. Tak też nazywał się konkurs na opowiadanie z motywami z baśni braci Grimm zorganizowany przez blog Prozaicy na przełomie 2012 i 2013 roku. W zakamarkach Internetu trafiłam na antologię pokonkursową i zaciekawiona motywem przewodnim postanowiłam się z nią zapoznać. Pierwszy szybki wniosek: Uczestnicy ewidentnie upodobali sobie wilki. Antologia zawiera osiem wyróżnionych opowiadań. Pierwsze miejsce zajęła Anka Rymaszewska z mrocznym tekstem „Goście”, w którym narratorem jest kot. Jednak mój ulubieniec to miejsce drugie, które przyznano Justynie Kwiatkowskiej za odwrócenie ról w historii o Czerwonym Kapturku. W „O wilku mowa!” jest twarda dziewczynka i ciapowaty wilk. Następnie Joanna „Lisha” Jaworska i „Kolekcjonerka głów”. Ten tekst ma formę klasycznego fantasy. Bohater za którym podążają wilki i smutna jasnowłosa dziewczyna, prosząca o zemstę. W kolejnym opowiadaniu „Obrońcy Lasu” autorka - Magdalena „Ithilnar” Idziak – również sięga po motywy z Czerwonego Kaptura. Ale u niej wilku w porozumieniu z wróżką chcą załatwić Babcię, wnuczkę i Myśliwego, którzy wcale nie są przedstawieni jako pozytywne postacie. Opowiadanie Stanisława Iwanowskiego „Wszystko zaczęło się od snów” wyróżnia się na tle innych. Fantastyczno-oniryczy tekst zatopiony w mgiełce otumanienia i fascynacji. Autor chyba najodważniej zinterpretował motyw. Oddala się od klasycznego postrzegania baśni, jednak i u niego można dopatrzyć się motywów z tekstów braci Grimm np. krzak róży. Całkiem inaczej do tematu podeszła Zuzanna „Alucardyna” Grabowska. „Dymitr Iwanowicz” to tekst przygodowy. Jest w nim walka o władzę, matczyna miłości, zły król itp. W przeciwieństwie do Iwanowskiego, autorka nawsadzała do tego opowiadania tyle grimmowskich motywów, że wydaje się ono odtwórcze. Miejsce siódme zajęła „Wilcza Pieść” Ewy ”Tiny B.” Mazur. Znowu wilki, można przewrócić oczami. Autorka wchodzi w konwencję fantasy, a z Czerwonego Kaptura robi herosa (albo heroskę). Antologię zamyka Justyna Polak i opowiadanie o wdzięcznym tytule „O królewczu i dwóch kobietach”. Autorka zaczyna klasycznym „dawno, dawno temu...” i chyba najbardziej ze wszystkich wyróżnionych trzyma się formuły baśni. Dwie dziewczyny. Jednak piękna i zła, druga skromna i dobra. Która zawróci w głowie księciu? Zacznę od tego, że bardzo lubię tematyczne antologie. Zawsze fascynowało mnie, jak różnie można zinterpretować dany temat. I tutaj mamy wachlarz tekstów. Od baśni przez fantasy po niemal współczesne wariacje na temat twórczości braci Grimm. Nie są to może wybitne teksty, a pisząc to mam na myśli, że żaden z nich nie rozwalił mnie na łopatki. Natomiast są wśród nich przebłyski ciekawych pomysłów i bardzo fajnie, że znalazły one ujście dzięki temu konkursowi. To co udało się uchwycić autorkom i autorom to niesamowitość i mrok baśni. Oni czują, że nawet kiedy dobro zwycięża powinna towarzyszyć temu niepokojąca otoczka. Wszystkim wyróżnionym gratuluję. Piszcie kochani, bo wasze pomysły zasługują, aby ujrzeć światło dzienne.
Asia_czytasia - awatar Asia_czytasia
oceniła na 6 4 miesiące temu
Furia błękitna jak ogień Andrzej W. Sawicki
Furia błękitna jak ogień
Andrzej W. Sawicki
Łaaaał! :D Tą książką pan Andrzej oficjalnie wskoczył na wyższy pisarski level. :D Pierwszy tom tego cyklu był średniakiem, z różnymi wadami, jednak mimo tego na tyle wciągający, że chce się sięgnąć po tom drugi. Po drugim spodziewałam się w zasadzie tego samego... a tu taka miła niespodzianka! Lepsze jest tu w zasadzie wszystko, może poza okładką (ta jest naprawdę okropna, najbrzydsza ze wszystkich dotychczasowych książek autora, grafik powinien za nią dostać po łapach i pewnie płakał, jak projektował) oraz wątki miłosne, ale o tym zaraz. Co wali w oczy od pierwszych stron, to to, jak bardzo autor poprawił swój warsztat. W poprzednim tomie niemal każde zdanie miało tę samą długość, co szybko nużyło i męczyło. W "Furii..." jest już zupełnie inaczej. Świetne słownictwo, bardzo plastyczne opisy, lepsze prowadzenie postaci, które nabierają wiarygodności i "ożywają". Również antagoniści to nie banda bezrozumnych, krwiożerczych bydlaków, którzy są źli, bo fajnie jest być złym, a bohaterowie bardziej skomplikowani, owszem, często bezwzględni, ale w imię swoich ideałów i troszczący się o bliskich. Fabuła - jak dla mnie świetna, mnóstwo intryg i walki uliczne znacznie bardziej przypadły mi do gustu, niż siedzenie w lesie w 1 tomie. Duży plus za to, że umiejętności bohaterów przestały być główną osią fabularną, a stały się miłym dodatkiem, ustępując pola realiom epoki i postaciom znanym z historii. Brawa także za kompozycję - powieść rozpoczyna się niewielką leśną bitwą, stanowiącą doskonałe wprowadzenie i przypomnienie 1 tomu, potem następuje mnóstwo akcji, intryg i starć, a wszystko zmierza do punktu kulminacyjnego, jakim jest pełna rozmachu, ciągnąca się przez grubo ponad 100 stron bitwa. Czy są jakieś minusy? Ano ta nieszczęsna, wspominana już okładka. Wracając do wątków miłosnych - te nadal średnio autorowi wychodzą ;) Dwoje bohaterów, którzy przez cały poprzedni tom na zabój się w kimś kochali, nagle zmienia zdanie i nawet nie tyle z dnia na dzień, co wręcz z godziny na godzinę zmienia zdanie i równie na zabój zakochuje się w kimś innym, wszystko po to, by móc zakończyć happy endem. Trochę to chyba mało wiarygodne. ;) Na szczęście miejsca poświęconego tym wątkom jest w książce niewiele. Pomijając jednak wspomniane elementy - jestem zachwycona! Serce mi krwawi, że taka świetna książka wyszła w takim niszowym wydawnictwie i jeszcze z taką okropną okładką, która tym bardziej zniechęca do sięgania po powieść i - sądząc po liczbie ocen na LC - prawie nikt jej nie czyta :( A czytać warto, bo nie tylko bawi, ale i uczy. Ja złapałam się na tym, że lektura 1 tomu dała mi wiedzę, o którą bym się nie podejrzewała i oto na "Wielkim Teście z historii" z powstania styczniowego wypadłam całkiem przyzwoicie, o dziwo lepiej niż z mojej ukochanej II wojny, a tematyką naszych XIX-wiecznych zrywów nigdy się jakoś specjalnie nie interesowałam. Panie Andrzeju, niech Pan pisze jak najwięcej! I kiedy następny tom? Bo czekam z wielką niecierpliwością - oddana fanka! :D
blawoj - awatar blawoj
ocenił na 8 8 lat temu
Malajski Excalibur Daniel Nogal
Malajski Excalibur
Daniel Nogal
Kłamstwa i intrygi kryją się za każdym rogiem. W Kuala Lumpur nic nie jest takie, jakie mogłoby się wydawać. Owain Llewelyn jest specjalistą od zdobywania trudno dostępnych informacji. Pewnego dnia otrzymuje zlecenie znalezienia haka na Razaliego – jednego z najbardziej wpływowych polityków Malezji. Jednak by wypełnić zadanie Owain musi pomóc Razaliemu odnaleźć legendarny miecz – Taming Sari, malajski odpowiednik Excalibura. Polityk obiecał, że zagra na zasadach zleceniodawcy Owaina, jeśli miecz będzie w jego posiadaniu. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, gdyż w grze są także inni gracze: chiński i kuwejcki wywiad, nigeryjskie oraz hinduskie gangi, a także tajne stowarzyszenie. To już nie kolejne, nudne zadanie, ale walka, walka o życie i przyszłość wszystkich mieszkańców Ziemi. Wizja przyszłości w powieści Daniela Nogala jest dość niecodzienna. Europa i USA upadają, a tej sytuacji do władzy dochodzą inne imperia. Główny bohater znajduje się w samym centrum nowego porządku. To pośrednio od niego zależy jaki ten porządek będzie, jednak na początku nie zdaje sobie z tego sprawy. Dopiero wraz z rozwojem wielu wydarzeń orientuje się, że tak naprawdę on jest osobą od której zależy przyszłość całego świata. Na początku wszystko wydaje się jasne i klarowne, jednak nie dajcie się zwieść pozorom. Wszystko w tej książce ma drugie dno, a każdy może oszukać każdego. Bohaterowie powieści są bardzo ciekawi, kontrastujący ze sobą, a jednocześnie z istniejącą między nimi, niemal niezauważalną siecią powiązań. Jedynie chwilami miałam wrażenie, że niektóre postaci były przerysowane, wręcz banalne, jednak jak szybko to wrażenie się pojawiało, tak i w mgnieniu oka znikało. Szczególnie podobał mi się główny bohater: nie był przystojniakiem, lecz chuderlawym facetem z krzywymi zębami. Autor odbiegł od wszystkich schematów i stworzył coś innego, ale na pewno nie gorszego. Tak naprawdę wcześniej nie interesowałam się krajami wschodu. Europa, Ameryka, Afryka: historią tych konkretnie kontynentów byłam zafascynowana. W książce Daniela Nogala znalazłam coś niesamowitego, przeszłość, którą chcę poznać, dowiedzieć się czegoś więcej. Lektura powieści zapewniła mnie, że Malezja jest krajem wartym zainteresowania. Daniel Nogal pokazuje nam jaką kulturę posiada ten kraj, jak daleko sięgają jej korzenie. W tekst wpleciona została także legenda o dwóch braciach i niesamowitym mieczu, pozwalająca nam poznać choć odrobinę dziedzictwo kulturowe tego kraju. W Malajskim Excaliburze znajdziemy także luźne nawiązania do legend arturiańskich (jednak nie ma ich zbyt wiele), w końcu, jak wcześniej wspomniałam, Taming Sari to odpowiednik Excalibura. Spodziewałam się czegoś w stylu okrągłego stołu, walki dobra ze złem i odpowiednika Merlina (choć tym jednak może być pewien szamana voodoo), finalnie zaś dostałam walkę polityków o „stołki”. Czasem książki nie można zaklasyfikować do jednego gatunku, i tak jest w tym przypadku. Malajski Excalibur to połączenie fantastyki, sensacji, thrillera i science fiction. Akcja jest dynamiczna i nie zawala czytelnika niepotrzebnymi informacjami. Została zastosowana tu zasada „Jeżeli coś zostaje pokazane, to będzie wykorzystane.”, czyli wszystko ma swój związek przyczynowo-skutkowy, tak jak w słynnym sformułowaniu Czechowa: „Jeżeli w pierwszym akcie strzelba wisi na ścianie, w drugim lub trzecim ktoś musi koniecznie z niej wystrzelić. Inaczej strzelba nie powinna się tam znajdować”. Książkę czyta się stosunkowo szybko, co na pewno jest dużym plusem. Nie spotykamy tu porównań homeryckich, które tylko zwalniałby dynamiczność akcji. Malajski Excalibur warto przeczytać choćby dla poznania samej kultury Malezji. Znajdziemy tu także ciekawych, choć czasami nieco przerysowanych bohaterów. Idealne połączenie kilku gatunków, a także przystępny język, jakim napisana jest książka sprawia, że powieść czyta się szybko i z przyjemnością. Poszukiwania tajemniczego miecza, zabójstwo kapłana, kobieta stająca w obronie mężczyzny to tylko nieliczne sytuacje z jakimi spotkamy się podczas lektury powieści. Na pewno jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów dobrej przygody, a także ekscytującej walki, bo uwierzcie, że tego tu nie zabraknie.
Patrycja_Pyciaaa - awatar Patrycja_Pyciaaa
oceniła na 7 10 lat temu
Wolsung: Antologia tom 1 Maciej Guzek
Wolsung: Antologia tom 1
Maciej Guzek Krzysztof Piskorski Michał Studniarek Paweł Majka Hubert Sosnowski Marcin Rusnak Sylwia Finklińska Mateusz Bielski Karol Woźniczak Simon Zack Zbigniew Szatkowski Anna Wołosiak-Tomaszewska Igor Myszkiewicz
Książka „Wolsung. Antologia Tom 1” to zbiór opowiadań osadzonych w fikcyjnym świecie steampunku, w którym trwa Magiczna Rewolucja Przemysłowa – idealne połączenie magii i technologii. W tym wyjątkowym uniwersum znajdziemy zarówno technologiczne sterowce unoszące się po niebie, jak i czarowników odprawiających mroczne rytuały, wszystko to umiejętnie wplecione w klimat rozwijającej się Europy, której wierne odwzorowanie stanowi tło akcji. Nie brakuje tu także złowrogiego imperium, jakim jest Nieumarła Rzesza, pełniąca rolę antagonistycznego państwa. Klimat tego uniwersum jest po prostu wyśmienity, co czyni antologię równie fascynującą. Nie przypuszczałem, że lektura pierwszego tomu pochłonie mnie na tyle, iż uda mi się go przeczytać w niecałe dwa dni. Kilka opowiadań szczególnie przykuło moją uwagę. „Archibald Compton i zaginione miasto Enli-La” autorstwa Krzysztofa Piskorskiego wprost oddaje klimat przygód rodem z filmów o Indianie Jonesie – historia opowiada o niewielkim niziołku, który wraz z półorczą damą musi stawić czoła nieumarłym żołnierzom Rzeszy. Kolejne opowiadanie, „Przebudzenie” Karola Woźniczaka, przedstawia los wysoko postawionego funkcjonariusza Nieumarłej Rzeszy, który budzi się ze snu, zyskując nieśmiertelność i zaczynając zastanawiać się nad sensem własnego istnienia. „Jeździec wiwern” Michała Studniarka to z kolei opowieść o pilocie, który po wojnie zmaga się z najnowszą wiwerną prezentowaną na targach technologicznych, pilotowaną przez asa wojny. Na zakończenie antologii znajduje się „Czarne jaskółki” autorstwa Macieja Guzka – historia morderstw w kopalni, strajków oraz grupy najemników, która próbuje rozwikłać zagadkę, odkrywając, że prawda jest zupełnie inna, niż mogłoby się wydawać. Antologia ta to pozycja idealna dla miłośników steampunku – bogaty, intrygujący świat pełen nietuzinkowych postaci i oryginalnych pomysłów, które są rzadkością we współczesnej literaturze. Opowiadania zebrane w tomie są naprawdę doskonałe i wciągające, a ich łączna liczba, wynosząca aż trzynaście, stanowi doskonały materiał inspiracyjny dla Mistrzów Gry poszukujących pomysłów na nowe przygody i kampanie. Gorąco polecam tę antologię wszystkim, którzy pragną zanurzyć się w fascynujący świat magii, technologii i niezwykłych przygód. Czytajcie!
mikroczytelnia - awatar mikroczytelnia
oceniła na 7 1 rok temu
Miraż Zbigniew Wojnarowski
Miraż
Zbigniew Wojnarowski
“Miraż” Zbigniewa Wojnarowskiego niewiele ma wspólnego z tradycyjnym rozumieniem frazy “historia alternatywna”. Nie jest to opowieść w stylu, jakiego czytelnik ma prawo się spodziewać; nie opisuje historii z jednej strony nam znanej, jedynie gdzieś, w którymś momencie, po jakimś wydarzeniu zmienionej, skierowanej w inną stronę. Właściwie można by się spierać na ile “Miraż” w ogóle jest powieścią, czy raczej nie jest zbiorem opowiadań. Sam skłaniam się ku tej drugiej opcji, zwłaszcza, że kolejne “seanse” są tekstami doskonale samodzielnymi, a na co najmniej jeden z nich trafiłem wcześniej w czasopiśmie, gdzie stanowił zamkniętą całość. Są to historie odrębne, łączone jedynie w sensie ogólnym: tytułowym kinem o nazwie Miraż, szeroko rozumianym filmem jako gałęzią sztuki różnie traktowaną w różnych czasach swego istnienia oraz dwójką bohaterów, z których jeden owe historie opowiada drugiemu. Całość rozpoczyna się niczym horror, w którym mamy i świetnie zaprezentowany klimat, bardzo dobry nastrój, a potem nawet i trupy. Same opowiadania także utrzymane są w gatunku grozy, albo raczej niepokoju. Jest to niepokój związany przede wszystkim z losami bohaterów, czy to księgowego z lat trzydziestych, z czasów strasznego kryzysu, czy też Polaków w okupowanym przez hitlerowców mieście, próbujących żyć w miarę normalnie, mimo codziennych łapanek i życzliwych sąsiadom volksdojczów. Posuwamy się naprzód, po wojnie przychodzi początek komunizmu w stylu stalinowskim, następnie klasyczny socrealizm, wreszcie jest i nowa Polska, ta niby nasza, gdzie nagle okazuje się, że bohaterowie walczący z reżimem częściej nazywani są zdrajcami, bowiem dziś, za wolności, mamy tak wielu patriotów, którzy tak bardzo chcieliby znowu poczuć klimat styropianu. Zwłaszcza że wówczas, gdy inni walczyli o wolność, owi patrioci woleli stać z boku z gaciami pełnymi strachu. I chyba o to właśnie chodzi, by pokazując losy poszczególnych postaci pokazać coś więcej, może nawet i całą Polskę, tak mocno zmienioną na przestrzeni zaledwie niecałych stu lat. Od niepodległości, przez wojnę, komunizm i wolność. A ludzie wciąż tacy sami. Nawet jeśli trudno tu znaleźć jeden punkt, który miałby być tym ważnym, dzięki któremu łatwo można zakwalifikować “Miraż” do historii alternatywnej, nie jest problemem odnalezienie wielu mniejszych “punkcików”. Jednak “Miraż” nie jest lekturą łatwą i szybką, natomiast jest lekturą przyjemną. Wymaga od czytelnika uwagi i zastanowienia, czasem jest trudniejszy w odbiorze, czasem prostszy. Po zamknięciu książki w głowie zostaje wiele pytań o przeszłość, a tym samym i o przyszłość. I wszystkie te pytania pozostają niejako obok podziwu dla języka Pisarza, umiejętności kreacji przeróżnych wizji w taki sposób, że rzeczywiście bierzemy w nich udział, a nie jedynie o nich czytamy. Także historie tu pokazane zostają w pamięci, ich dramat, zarazem dramat Polaków w szerszym znaczeniu, ponadto z czytelnikiem po lekturze pozostaje także trwoga, wszak “Miraż” potrafi całkiem udanie zaniepokoić.
Pablos - awatar Pablos
ocenił na 7 13 lat temu

Cytaty z książki Utopie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Utopie