rozwiń zwiń

U martwych w Dallas

Okładka książki U martwych w Dallas
Charlaine Harris Wydawnictwo: Mag Cykl: Sookie Stackhouse (tom 2) fantasy, science fiction
350 str. 5 godz. 50 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Sookie Stackhouse (tom 2)
Tytuł oryginału:
Living Dead is Dallas
Data wydania:
2009-11-12
Data 1. wyd. pol.:
2009-11-12
Data 1. wydania:
2002-03-01
Liczba stron:
350
Czas czytania
5 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7480-151-5
Tłumacz:
Ewa Wojtczak

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup U martwych w Dallas w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

U martwych w Dallas



książek na półce przeczytane 1172 napisanych opinii 862

Oceny książki U martwych w Dallas

Średnia ocen
6,4 / 10
2847 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
407
178

Na półkach: , ,

🩸 Ten tom zawsze ciężej mi się czytało od poprzedniego, choć pamiętam z niej sporo scen, bo "U martwych w Dallas" jest pełno fragmentów świetnych i tragicznych. Zawiera ona sporo scen, które wrzuciłoby się w edity z hasztagiem "eric" bądź "bill", ale także takich, przy których ma się ochotę krzyczeć z frustracji.

🩸 Dzieje się tu sporo i dzieje się w dwóch różnych miejscach, więc powinno być ciekawie, jednak może to być przytłaczające w szczególności, że Sookie staje się tutaj mocno irytująca, głównie w kwestii swojego zachowania w stosunku do dwóch wampirów zabiegających o, bądź posiadających jej względy. To stąd biorą się kłótnie o błahostki, wybuchy zazdrości i sceny erotyczne, które niebezpiecznie balansują na granicy gwałtu, które mi jedynie utrudniły doznania z czytania.

🩸 Z tego co pamiętam, zawsze oceniałam ten tom jako najsłabszy w serii, co nie zmienia faktu, że dobrze się przy książce bawiłam. Mamy fajne postacie, zabawne scenki i bohaterów z charakterami nieco komediowymi, a nieco romansowymi.

🩸 Pochłonęłam tę książkę w jeden wieczór i jako lektura po ciężkim dniu spisała się idealnie, choć ona taka nie jest.

🩸 Książka jest zdecydowanie osiemnaście plus.

🩸 Ten tom zawsze ciężej mi się czytało od poprzedniego, choć pamiętam z niej sporo scen, bo "U martwych w Dallas" jest pełno fragmentów świetnych i tragicznych. Zawiera ona sporo scen, które wrzuciłoby się w edity z hasztagiem "eric" bądź "bill", ale także takich, przy których ma się ochotę krzyczeć z frustracji.

🩸 Dzieje się tu sporo i dzieje się w dwóch różnych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

5315 użytkowników ma tytuł U martwych w Dallas na półkach głównych
  • 4 324
  • 948
  • 43
1440 użytkowników ma tytuł U martwych w Dallas na półkach dodatkowych
  • 1 109
  • 148
  • 59
  • 46
  • 32
  • 23
  • 23

Tagi i tematy do książki U martwych w Dallas

Inne książki autora

Charlaine Harris
Charlaine Harris
Książki Charlaine Harris sprzedały się na świecie w kilkunastu milionach egzemplarzy. To pierwsza autorka, której siedem książek równocześnie znalazło się na liście bestsellerów „New York Timesa"
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Krwawe powroty Tanya Huff
Krwawe powroty
Tanya Huff Charlaine Harris Rachel Caine Christopher Golden Bill Crider Kelley Armstrong Jim Butcher Jeanne C. Stein Carolyn Haines Tate Hallaway Elaine Viets Toni L. P. Kelner Patricia Nead Elrod
Temat wampirów wydaję się być już wyeksploatowany w każdy możliwy sposób. Filmy, seriale, gry, komiksy i rzecz jasna książki w szerokim zakresie: od powieści dla nastolatek i romansów, przez krwawe horrory w stylu gore, aż po kryminały czy też sztandarowe dla tego tematu urban fantasy. Czy da się zatem napisać w tym motywie coś nowego, nietypowego; coś, co dało by historiom o krwiopijcach choć niewielki powiew świeżości? Wydaje się, że tak: wystarczy wymieszać tematykę wampirów z czymś, co na pierwszy rzut oka zupełnie do nich nie pasuje. Ot, na przykład urodziny - taki właśnie pomysł był impulsem dla powstania antologii “Krwawe powroty”, w ramach której wielu autorów spróbowało swych sił i we własny sposób ukazało horrorowe upiory w roli jubilatów. Czy efekt takiego połączenia był zadowalający? Cóż, odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Jak to w antologiach bywa, poziom tekstów okazał się bardzo zróżnicowany, zatem znaleźć tu można zarówno perełki, jak i opowiadania wątpliwej jakości. Do tej drugiej grupy zdecydowanie należy historia “Jak zostałem nastoletnim wampirem” - banalny, wręcz infantylny pomysł, w nieudolny sposób próbujący być zabawny, w dodatku ciąg wydarzeń jest przewidywalny i pozbawiony puenty. Z kolei “Zmierzch” oparty był na całkiem ciekawym koncepcie, jednak koniec końców okazał się być rozczarowujący. “Jak Stella odzyskała swój grób” była natomiast bardzo przyjemną historią, w pewien sposób nawet wzruszającą, problemem była jednak autorka tekstu - Toni L.P. Kelner to autorka romansów i wyraźnie widać to w tekście: liczba nic nie wnoszących scen miłosnych okazała się być przytłaczająca. Sporo opowiadań okazało się być na przyzwoitym poziomie, a ich jedyną wadą było uczucie niedosytu, jakie po sobie pozostawiały. Wielu autorów stworzyło niesamowite kreacje światów, które z łatwością dałoby się eksploatować licznymi historiami, a jednak próżno szukać jakichkolwiek kontynuacji. Przykładowo “Smutna pieśń sów” - chyba najlepszy tekst w całej antologii, o naprawdę ciekawym, nieco baśniowym pomyśle, niestety jest on wyjątkowo krótki i, choć teoretycznie zawiera zamknięta historię, miałem po lekturze nieodparte wrażenie, że to tak naprawdę wstęp do o wiele większej rzeczywistości. Podobnie jest w przypadku “Pierwszego dnia mojego życia”, “Czarownicy i wampira” czy “Życzenia” - potencjał, jaki miały w sobie te teksty, starczyłby na całe serie książek, nie zaś na pojedyncze opowiadania… Kilkoro pisarzy, których teksty znalazły się w antologii, to autorzy mniej lub bardziej znani, a w dodatku tworzący serie powieści z nurtu urban fantasy, nie jest więc dziwne, że postanowili osadzić zamieszczone w zbiorze opowiadania w światach już przez siebie wymyślonych. Taki zabieg okazał się mieć jednocześnie negatywny i pozytywny wydźwięk. Wadą był niewątpliwie fakt, że jako czytelnik byłem wrzucany w sam środek światów bogatych w historie i bohaterów - brak ich znajomości był momentami bardzo odczuwalny, a pewne relacje między postaciami - nie do zrozumienia bez znajomości szerszego kontekstu. Z kolei jako zaletę wskazałbym fakt, że opowiadania te bardzo zachęcały do sięgnięcia po powieści autorów. “Zemsta Drulindy” Jima Butchera w jasny sposób pokazała mi, że “Akta Harry’ego Dresdena”, które staram się zebrać od jakiegoś czasu, to zdecydowanie coś dla mnie i powinienem czym prędzej brać się za ich lekturę. Natomiast “Noc Draculi” ukazała mi w pozytywnym świetle Charlaine Harris - dotychczas byłem przekonany, że jej książki to literatura raczej dla kobiet, tymczasem teraz sądzę, że mogłyby mi się one spodobać. “Krwawe powroty” to zdecydowanie antologia o cechach typowych dla zbiorów opowiadań różnych autorów. Część tekstów była wybitna, inne określiłbym jako przeciętne, a resztę - jako po prostu słabe. Dostałem jednak to, za co cenię sobie takie zbiory: miałem okazję w szybko sposób poznać styl i potencjał wielu pisarzy. Po raz kolejny poznałem kilka nazwisk, których będę wypatrywał na grzbietach książek, do twórczości jednej autorki mimo pewnych uprzedzeń mogłem się przekonać, a pewnych pisarzy będę się z pewnością wystrzegał. Jeśli więc tak jak ja lubicie poszerzać swoje horyzonty literackie i poznawać nowych twórców wartych waszej uwagi, rozważcie sięgnięcie po tę antologię. ------------------------------------------ http://czworgiem-oczu.blogspot.com/2015/12/krwawe-powroty.html
Sylwek - awatar Sylwek
ocenił na 6 10 lat temu
Mrok. Powrót o zmierzchu. Uwięzieni Lisa Jane Smith
Mrok. Powrót o zmierzchu. Uwięzieni
Lisa Jane Smith
Po przeczytaniu księgi pierwszej z chęcią sięgnęłam po księgę drugą. Poznajemy nowe osobliwości – np. Klausa, jedną z ważniejszych postaci z filmu, która tutaj, podobnie jak Katrin oraz Damon w poprzedniej księdze, jest jedynie chwilowo pojawiającą osobą. Nie wiemy o nim w zasadzie nic, jedynie tyle, ile wspominał Stefano oraz ile było informacji w dzienniku. Jest kilka rzeczy i osób, które pokrywają się z filmem, lecz naprawdę niewiele i w zasadzie żadna ze scen. Miłym zaskoczeniem okazał się powrót Eleny oraz fakt, że mamy więcej Stefano, który przejął rolę opiekuna. Przez ¾ tomu Elena powraca próbuje powrócić do swojej ludzkiej postaci oraz przypomnieć sobie swoich ulubieńców. Niestety, wszystko co piękne, szybko się kończy, bowiem w szóstym tomie wkraczają lisołaki, które nie tylko psują całą fabułę, ale zamieniają tę powieść w coś na miano mangi. Tekst jest przerywany przekleństwami i docinkami w języku japońskim. Postacie zachowują się jakby były z anime. Brakuje jeszcze tylko jakiegoś wielkiego robota i Damona walczącego w stylu karate. Powstało wiele mitologii na świecie i jest tak wiele stworzeń mitycznych, że autorka naprawdę miała z czego wybierać. Także z uwagi na to, że jest to raczej horror, spodziewałabym jakiś mrożących krew w żyłach istot, jak upiory, strzygi a zamiast tego dostajemy azjatyckie liski, które psocą. Stefano postanawia pozbyć się swojej wampirzej natury, co jest jest całkiem fajne. Damon na chwilkę się nawraca, po czym dobija targu z lisołakiem i wraca do swojego codziennego „ja”. Ciekawe wprowadzenie do kolejnej księgi, po którą aż chce się sięgnąć, by zobaczyć, co z tego wyniknie. Zaskakuje nas też Caroline, która ma niespodziankę dla swojej rodziny i znajomych. Trudno określić, czy pozytywną, tego dowiemy się zapewne w jednej z kolejnych ksiąg. Ogólnie jako całość, księga druga podobała mi się bardziej niż pierwsza. Choć zdecydowanie wole Damona, więcej obecności Stefano w tej książce jest zdecydowanie na plus. Jestem fanką mang, lecz jakoś ten wątek azjatycki niezbyt mi tu pasuje. Po prostu nie ten klimat. Akcja jest bardziej burzliwa, więcej tajemnic i niewiadomych, więcej dreszczyku i emocji. Zakończenie nie wciąga tak bardzo, jak w księdze pierwszej, ale daje radę. Zachęca, by sięgnąć po kolejny tom, a o to w tym chodzi.
Lamia - awatar Lamia
oceniła na 6 1 rok temu
Martwy dla świata Charlaine Harris
Martwy dla świata
Charlaine Harris
🩸 Swoją przygodę z Sookie Stackhouse zaczęłam przypadkowo i... od czwartego tomu. I mimo tego, że mam już za sobą całą serię, to wciąż najchętniej wracam właśnie do tego tomu. 🩸 "Martwy dla świata" to książka, która w tym cyklu ma najwięcej fabuły ze wszystkich, a najmniej rozterek miłosnych głównej bohaterki (a co za tym idzie - mniej dram!). Choć oczywiście nie mogłoby się obyć bez afer związanych z adoratorami Sookie. W tym tomie plasują się oni tak: - jeden jest nie wiadomo kim (z przeszłością); - drugi jest nie wiadomo kim (z przyszłością); - trzeci jest super ale to zły moment; - czwarty się niby określa, a niby nie; - piąty jest oblechem. Więc czwarty tom to pięciu mężczyzn okazujących swoje zainteresowanie główną bohaterką. Irracjonalnie dużo. I jeden gorszy od drugiego. 🩸 Na szczęście w "Martwy dla świata" jest na tyle fabuły, że można zapomnieć w niektórych momentach o romansach - główny wątek romantyczny jest tu o dziwo... w miarę normalny (co pokazuje umiejętności tworzenia postaci, bo najbardziej okej love interest jest gościu, którego już znamy, ale który... stracił pamięć). Tak, mężczyzna z amnezją jest najlepszym ze wszystkich mężczyzn do tej pory, z którymi Sookie miała coś więcej do czynienia. 🩸 W tym tomie jednak najważniejsza jest fabuła i poznawanie świata, co stanowi miłą odskocznię od wiecznych spraw sercowo-łóżkowych, co zdarzało się w poprzednich trzech tomach. 🩸 Osobiście najbardziej lubię właśnie tę książkę z serii - jest chyba najmniej kiczowata, a co za tym idzie, przynosi ze sobą jeszcze więcej frajdy niż poprzednie tomy. 🩸 Książka jest zdecydowanie osiemnaście plus.
Fantastyczka - awatar Fantastyczka
oceniła na 8 1 rok temu
Umarli czasu nie liczą Kim Harrison
Umarli czasu nie liczą
Kim Harrison
"Żeby umrzeć, trzeba najpierw być żywym." Tytuł: Umarli czasu nie liczą Autorka: Kim Harrison Tłumaczenie: Joanna Nałęcz Cykl: Madison Avery Tom: 1 Wydawnictwo: Amber Liczba stron: 268 "Zawsze jest wybór." Książkę wypożyczyłam z biblioteki i zapomniałam zrobić jej jakieś ciekawe zdjęcie :') Okładka jest. No jest jaka jest. Może i daleko jej do brzydoty tego białego wydania Darów Anioła (jeśli rozumiecie o czym mówię), ale mogłaby byś lepsza. Więc, co mnie podkusiło, aby przeczytać ów szkaradę? No tytuł oczywiście :D Bo wiecie, szczęśliwi czasu nie liczą... umarli też nie! Luju, czarny humor xD A oprócz wielce ciekawego tytułu oczarował mnie opis. Dobra, co ja kłamać będę. Nie czytałam opisu, nigdy wcześniej nawet o tej książce nie słyszałam - więc bladego pojęcia nie miałam o czym jest. Rzuciłam tylko okiem na opis i wyhaczyłam takie słowa: "wygląda… jakby żyła" to wiecie, ogarnia mnie szaleństwo - bo to na pewno o zombi! Oj, jak ja się myliłam! "Trudno dokonać wyboru, kiedy widzisz tylko jedną stronę medalu." Książka nijak ma się do zombi, bo jest o postaciach na wzór aniołów - a dokładniej Mrocznych Żniwiarzy i Żniwiarzy Jasności - czy jakkolwiek inaczej się oni nazywali. No, powiem szczerze, że jednak liczyłam na zombi. Nie zawiodłam się tak bardzo jak na "Po apokalipsie" :) Całą historię zapoczątkowało opowiadanie autorki "Madison Avery i żniwiarz ciemności", które znajdziecie w zbiorze opowiadań "Bale maturalne z piekła". Nie czytałam tych opowiadań, jednak w żaden sposób nie utrudniło mi to czytania :) "Milusio. Jestem swojska. Jak para starych skarpetek." Sama książka opowiada o nastoletniej Madison, która nie należy do grzecznych dziewczyn. Mówi co jej się podoba, robi co jej się podoba - ma włosy z fioletowymi końcówkami i ubiera się co najmniej dziwnie. Jej bal maturalny na pewno nie był idealny - patrząc głównie na to, że tamtego dnia umarła. Mroczny Żniwiarz, który swoją drogą okazał się kompletnym idiotą, zabił Madison i chciał porwać jej ciało i duszę, no ale jak to bywa na tym świecie - nijak mu to wyszło. Dziewczyna średnio wiedząc co robi, zabrała mu magiczny amulet, dzięki któremu jest zawieszona pomiędzy życiem a śmiercią. Niby chodzi, mówi, oddycha - ale jednak nie żyje. Oczywiście, przed Mrocznym miał ją uratować Żniwiarz Jasności, który a jak! był super-hiper-mega przystojny! No, taak. Ale przecież Madison nie żyje, więc piękniś średnio się sprawdził w robocie. "Spotkanie ze śmiercią nie jest czymś, z czego łatwo się otrząsnąć." Wiecie co najbardziej rozśmieszyło mnie w tej książce? Fakt, że już na drugiej stronie książki, główna bohaterka stwierdziła, że Mroczy mimo wszystko był bardzo przystojny i gdyby nie fakt, że ją zabił, z chęcią by się z nim umówiła xD Ryczałam jak bóbr ze śmiechu, już na samym początku xDD Główna bohaterka odkryciem roku nie będzie, ponieważ najzwyczajniej w świecie mnie denerwowała. Jednak, mogę przyznać książce nagrodę za najbardziej nieszkodliwego złego bohatera! Jej stróż i Żniwiarz też nie mięli jakoś szczególnie ciekawych charakterów, ale miło czytało się tę książkę. Chyba nawet nie mam co o niej pisać, ponieważ po prostu miło mi się ją czytała - a była stosunkowo cienka i napisana przystępny językiem. Było to moje pierwsze spotkanie z tą autorką i uważam je za udane. "Tyle jest różnych religii [...] A tylko jedno miejsce odpoczynku." Oczywiście, mówię od razu! Nie spodziewajcie się po tej książce fajerwerków! Nie ma tu krwawej historii, zawiłego wątku miłosnego czy nawet bohaterów, których nigdy nie zapomnimy. Jest to raczej historia na jeden, dwa jesienne wieczory. Kiedy nie ma się co czytać lub cierpimy kaca książkowego, to książka jest idealna - ponieważ nie będzie nam w głowie długo siedziała. Aj, naczytałam się tyle złych opinii o tej książce, a mi się w sumie podobała xD Nie chcę Wam więc przysięgać, że będziecie wniebowzięci, ale nie powinniście również żałować :) Daję książce 7/10, ponieważ naprawdę nie była taka zła :D "Wszystko ma swoją drugą stronę, przeciwwagę." Ogólnie, mogę powiedzieć jeszcze, że książka, a dokładniej tytuł, strasznie kojarzy mi się z jednym obozem harcerskim, ponieważ przed drzwiami łazienki, na betonie, jakiś ktoś wydrapał tekst "A kto umarł, ten nie żyje". A ja, taki śmieszek, wmawiałam wszystkim, że tam straszy xD A, no i lepszą historią jest to, że poleciałam oddać tę książkę do biblioteki, zadowolona i wszystko. W głowie mam już plan co kiedy przeczytam. Odkładam książki na blat do pani i na złamanie karku lecę przetrząsać regały z fantastyką w poszukiwaniach drugiego tomu "Umarłych...". Nie ma! Idę do lady do pani bibliotekarki i pytam się, czy da mi znać, kiedy ktoś odda drugi tom, a pani mi na to, że drugiego tomu nie mają, ale jakbym chciała - może mi dać trzeci xD No dzięki, prze pani xD Tak więc, do następnego :))
Ameruja - awatar Ameruja
oceniła na 7 9 lat temu
Dracula: Nieumarły Dacre Stoker
Dracula: Nieumarły
Dacre Stoker Ian Holt
Nie mogę powiedzieć, żebym była przeciwniczką kontynuacji nieautorskich. Duże wrażenie zrobiło na mnie ,,Szerokie Morze Sargassowe”, należę też do mniejszości, której podobała się ,,Scarlett”. Jednak mimo fascynacji wszystkim, co związane z Wladem Palownikiem, ,,Dracula. Nieumarły” nie znajdował się na mojej najbliższej liście… Chyba trochę się bałam, że nazwisko potomka Stokera na okładce wystarczy za cały poziom. Ale w zeszłym roku przeczytałam ,,Dracula”, który również był sygnowany nazwiskiem Dacre Stokera, a który niesamowicie mi się podobał. Uznałam więc, że druga powieść również może być dobra. Akcja dzieje się ponad dwadzieścia lat po finale ,,Draculi”. Członkowie dawnej drużyny łowców wampira rozdzielili się, a ich losy nie potoczyły się tak szczęśliwie, jak by oczekiwali. Mina i Jonathan są małżeństwem z długim stażem, ale od dawna nie dzieje się między nimi dobrze, a ich syn Quincey buntuje się przeciwko ojcu i dołącza do trupy aktorskiej. Tymczasem po Londynie zaczyna grasować morderca pod roboczym pseudonimem Kuba Rozpruwacz. Mina i Van Helsing zaczynają podejrzewać, że ma on coś wspólnego z Draculą. Autorzy nie bazowali na samym ,,Draculi”. Oprócz nawiązań do Kuby Rozpruwacza wykorzystali legendę o Elżbiecie Batory, pojawiają się tu też postacie historyczne z samym Bramem Stokerem na czele, można wyłapać aluzję do sporu o prawa autorskie, jakie wdowa po Stokerze będzie toczyć z filmowcami. Tworzy to ciekawy i świeży obraz, buduje klimat i osadza całość w miejscu i przestrzeni. Szczególnie na plus jest właśnie postać Elżbiety Batory, z jednej strony demonicznej i okrutnej, ale jednocześnie bardzo skrzywdzonej i nierozumianej. Bardzo podobał mi się też wątek teatralny. Jednak o ile w ,,Draculu” akcja ogromnie wciągała i czuło się grozę i tajemnicę, tak tutaj było dość przewidywalnie i nie zaangażowałam się w fabułę. Od początku praktycznie nie ma wątpliwości, pod jaką postacią ukrywa się Dracula i kto stoi za morderstwami. Co do głównego wątku, mam bardzo sprzeczne odczucia. Nie jestem przeciwniczką bardziej romantycznej, popkulturowej wizji Draculi, bardzo lubię chociażby dwa musicale bazujące na takim obrazie. Nie oburza mnie też pokazywanie jego relacji z kobietami jako miłosnych, wręcz wspominałam, że dla mnie motyw wampira jako symbolu ukrytych pragnień jest niezwykle ciekawy. Jednak w tego typu dziełach zazwyczaj historia Draculi jest opowiadana i modyfikowana od samego początku, tutaj natomiast mamy kontynuację, gdzie okazuje się, że część zdarzeń opisanych w oryginale nie była prawdą. Autorzy tłumaczą to subiektywną formą ,,Draculi”, ale nadal zastanawiam się, czy to nie jest za dużo, a niektóre usprawiedliwiania działań naszego hrabiego były dla mnie zbyt łatwe (jego monolog o tym, jak zdobywa krew zajeżdżał mi bardzo mocno Edwardem Cullenem). Również ukazanie relacji Miny i Jonathana wydawało mi się zbyt proste (i to z kolei kojarzyło mi się z musicalem ,,Love never dies”). Jednak są tu też i zalety. Dracula nadal jest charyzmatyczny i magnetyzujący. Mimo pewnego usprawiedliwienia nie jest do końca dobrą postacią, nadal bywa okrutny i egoistyczny, a jego przekonywanie, że ma prawo do pewnych czynów, może być wątpliwie odbierane przez czytelnika. Podobała mi się jego relacja z Quinceyem, z Miną też było ciekawie, choć zbyt skrótowo. Na pewno ucieszyło mnie wiele odniesień do historycznego Wlada Palownika i bardz zgrabne połączenie go z wizją Stokera. Nie jest to zła pozycja, ale chyba szybko o niej zapomnę. Z książek sygnowanych nazwiskiem Stoker zdecydowanie bardziej polecam ,,Dracula”. ,, Dobro i zło były tylko i wyłącznie wynikiem podejmowanych decyzji.”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na 6 11 miesięcy temu
Piękne istoty Kami Garcia
Piękne istoty
Kami Garcia Margaret Stohl
Do "Pięknych istot" byłam bardzo długo zachęcana, aż w końcu uległam. Jak oceniam to spotkanie? Czy po latach ta historia nadal jest dobra? I czy zasłużyła, by w Polsce wydano ostatni tom? Ta historia była naprawdę klimatyczna. Jest go książka, której akcja często kręci się w środkowisku szkolnym, a jednocześnie sprawia, że wręcz czuje się ten nieco mglisty, nieraz mroczny klimat. Świat Obdarzonych już w pierwszym tomie wydaje się interesujący, nawet jeśli nie dane jest nam zobaczyć zbyt wiele. "Piękne istoty" w dużej mierze skupiają się na relacji Ethana (głównego bohatera oraz narratora) i Leny oraz na samej Obdarzonej. Chociaż ich uczucie rozwinęło się dość szybko, był to naprawdę naturalny proces. Z pewnością ciekawe było, według mnie, to, że historię poznajemy z perspektywy Ethana, zwykłego chłopaka, który wplątał się w coś niezwykłego. Przywykłam już do fantastycznych młodzieżówek z mocnym wątkiem miłosnym, gdzie zawsze była perspektywa Jej, która trafia na niezwykłego Jego. Przykład? "Zmierzch". W "Pięknych istotach" była to dla mnie miła odmiana. Ponadto ta książka zawiera różne motywy, które bardzo lubię, jak choćby zakazany związek i przeznaczenie. Książka nie obfituje w akcję, jednak na pewno nie jest nudna. Autorki świetnie wykreowały krajobraz małego miasteczka, a także portrety jego mieszkańców, których poglądy są bardzi konserwatywne, a horyzonty wąskie. Doskonale ukazane zostało tutaj, jak ciężko niekiedy odnaleźć się w tak małej społeczności, nie potrafiąc wtopić się w tłum. No i mając nadnaturalne zdolności. Również wątek poczucia wykluczenia i niedopasowania w miejscu, w którym żyje się od zawsze, jest tutaj ważny. "Piękne istoty" zostawiają apetyt na więcej, ale kiedy sięgnę po kolejny tom? Cóż, to się dopiero okaże. Na razie zostawiam tę serię z 8/10 dla pierwszego tomu, który powinien być odpowiedni dla osób 13+ TW: śmi€rć, prz€ślad0wani€
jednorozec_czyta - awatar jednorozec_czyta
oceniła na 8 1 rok temu

Cytaty z książki U martwych w Dallas

Więcej
Charlaine Harris U martwych w Dallas Zobacz więcej
Charlaine Harris U martwych w Dallas Zobacz więcej
Charlaine Harris U martwych w Dallas Zobacz więcej
Więcej