rozwiń zwiń

Torpedo 1936

Okładka książki Torpedo 1936 autorstwa Enrique Sanchez Abuli, Jordi Bernet
Enrique Sanchez AbuliJordi Bernet Wydawnictwo: Non Stop Comics Cykl: Torpedo (tom 1-5) Seria: Torpedo komiksy
720 str. 12 godz. 0 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Torpedo (tom 1-5)
Seria:
Torpedo
Tytuł oryginału:
Torpedo 1936
Data wydania:
2017-11-07
Data 1. wyd. pol.:
2017-11-07
Liczba stron:
720
Czas czytania
12 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381101851
Tłumacz:
Jakub Jankowski
Seria autorstwa Enrique Sáncheza Abulego uznawana jest za najlepsze komiksowe dzieło noir. Jej akcja rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych w 1936 roku, a jej głównym bohaterem jest cyniczny i bezwzględny gangster – włoski emigrant Luca Torelli, zwany Torpedo. W serii krótkich nowelek znajdziemy wszystko to, co definiuje czarny kryminał: płatnego zabójcę bez skrupułów, umoczonych gliniarzy, piękne femme fatale, brutalną kulturę zorganizowanej przestępczości, odrobinę humoru oraz przepięknie mroczne uliczki i brudne knajpy Nowego Jorku.

W 1986 roku Torpedo zdobyło nagrodę za najlepszy album zagraniczny w Angouleme.
Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Torpedo 1936 w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Torpedo 1936

Średnia ocen
7,2 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1284
863

Na półkach: , , ,

Pierwszy kandydat, aby zebrać laur ,,złote maliny'', ,,gniot roku'', ,,pokraka z Saint Tropez'', czy ,,paździerz na zawołanie''. Totalny piach. Kiepskie dialogi, czarny kryminał spisany na kolanie. Seksizm, tanie zagrywki z b-klasy, nieuzasadniona przemoc oraz poziom narracji, który nie ma racji bytu w XXI wieku. Pokraczne dziwactwo - nie warte funta kłaków. Pospolite, gorsze od najgorszych piosenek z Disco-Polo (tam przynajmniej potuptasz nogą w rytm muzyki). Męczące, kliszowe, wypisane scenami, które wołają o pomoc psychiatry. Nic się nie klei - brutalny protagonista, morze smug po papierosach, pistolety wystrzeliwują, bo nikt nie potrafi rozmawiać, jak cywilizowany osobnik. Odradzam.

Pierwszy kandydat, aby zebrać laur ,,złote maliny'', ,,gniot roku'', ,,pokraka z Saint Tropez'', czy ,,paździerz na zawołanie''. Totalny piach. Kiepskie dialogi, czarny kryminał spisany na kolanie. Seksizm, tanie zagrywki z b-klasy, nieuzasadniona przemoc oraz poziom narracji, który nie ma racji bytu w XXI wieku. Pokraczne dziwactwo - nie warte funta kłaków. Pospolite,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

79 użytkowników ma tytuł Torpedo 1936 na półkach głównych
  • 47
  • 32
43 użytkowników ma tytuł Torpedo 1936 na półkach dodatkowych
  • 20
  • 12
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Czarna seria Enrique Sanchez Abuli, Jordi Bernet
Ocena 7,3
Czarna seria Enrique Sanchez Abuli, Jordi Bernet
Okładka książki Torpedo 1972, tom 2 Enrique Sanchez Abuli, Eduardo Risso
Ocena 6,3
Torpedo 1972, tom 2 Enrique Sanchez Abuli, Eduardo Risso
Okładka książki RELAX nr 38 Enrique Sanchez Abuli, Wojciech Cichoń, Alfonso Font, Artur Grzenda, Daniel Grzeszkiewicz, Hermann Huppen, Yves Huppen, Dariusz Janiczak, Sławomir Kiełbus, Joe Kubert, Zbigniew Larwa, Maciej Mazur, Mariusz Moroz, Andrzej Pilipiuk, Jacek Skrzydlewski, Mirosław Sobiecki, Marek Szyszko, Karol Weber, Łukasz Zabdyr, Mariusz Zabdyr
Ocena 8,5
RELAX nr 38 Enrique Sanchez Abuli, Wojciech Cichoń, Alfonso Font, Artur Grzenda, Daniel Grzeszkiewicz, Hermann Huppen, Yves Huppen, Dariusz Janiczak, Sławomir Kiełbus, Joe Kubert, Zbigniew Larwa, Maciej Mazur, Mariusz Moroz, Andrzej Pilipiuk, Jacek Skrzydlewski, Mirosław Sobiecki, Marek Szyszko, Karol Weber, Łukasz Zabdyr, Mariusz Zabdyr
Okładka książki RELAX nr 37 Enrique Sanchez Abuli, Nikodem Cabala, Wojciech Cichoń, Ryszard Dąbrowski, Mieczysław Fijał, Alfonso Font, Artur Grzenda, Hermann Huppen, Yves Huppen, Dariusz Janiczak, Sławomir Kiełbus, Adam Kmiołek, Maciej Kmiołek, Joe Kubert, Maciej Kur, Monika Laprus-Wierzejska, Maciej Mazur, Mariusz Moroz, Bogusław Polch, Grzegorz Rosiński, Jacek Skrzydlewski, Mariusz Zabdyr
Ocena 7,3
RELAX nr 37 Enrique Sanchez Abuli, Nikodem Cabala, Wojciech Cichoń, Ryszard Dąbrowski, Mieczysław Fijał, Alfonso Font, Artur Grzenda, Hermann Huppen, Yves Huppen, Dariusz Janiczak, Sławomir Kiełbus, Adam Kmiołek, Maciej Kmiołek, Joe Kubert, Maciej Kur, Monika Laprus-Wierzejska, Maciej Mazur, Mariusz Moroz, Bogusław Polch, Grzegorz Rosiński, Jacek Skrzydlewski, Mariusz Zabdyr
Okładka książki Torpedo 1972, tom 1 Enrique Sanchez Abuli, Eduardo Risso
Ocena 6,1
Torpedo 1972, tom 1 Enrique Sanchez Abuli, Eduardo Risso
Okładka książki Torpedo. T. 5 Enrique Sanchez Abuli, Jordi Bernet
Ocena 7,0
Torpedo. T. 5 Enrique Sanchez Abuli, Jordi Bernet
Okładka książki Torpedo. T. 4 Enrique Sanchez Abuli, Jordi Bernet
Ocena 7,2
Torpedo. T. 4 Enrique Sanchez Abuli, Jordi Bernet

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Barbarella Jean-Claude Forest
Barbarella
Jean-Claude Forest
"Przybywa z Ziemi, planety z oddali z innego czasu i innego świata. Niesie nam miłość, a wojnę obali i nieprzyjaciół pieszczotą oplata..." Najgorszym grzechem czytelnika w przypadku "Barbarelli" byłoby rozpatrywanie albumu tylko pod kątem fantazji erotycznych. Fantazje owszem, istnieją, ale mają ścisły związek z konwencją i konkretnym czasem. "Barbarella" bowiem to pocisk miłości, kolejny gwóźdź do purytańskiej trumny. Jako wyraz emancypacji jest nie tylko komiksem inteligentnym, ale też świadomym i zabawnym. W tej samoświadomości jest to album również niezwykle uczciwy. Zabawne jest natomiast to, że główna bohaterka wydaje się być ponad tym wszystkim, ponad gatunkiem, w którym umiejscowił ją w 1962 roku Jean‑Claude Forest. "Barbarella" to przede wszystkim dzieło głęboko zakorzenione w swojej epoce. Kamp, era Wodnika, seksualna rewolucja. Barbarella jako emisariuszka wszystkich wolnościowych petycji niesie w sobie niezliczone pokłady uroku. Jej bronią jest naturalny wdzięk i seksapil. Fabularnie to kwintesencja frymuśnej absurdalnej space-opery. Młoda kosmiczna podróżniczka i awanturniczka, najczęściej odziana skąpo (lub nierzadko w ogóle) przemierza galaktykę trafiając na niezwykłe światy i osobliwe cywilizacje. Wplątuje się w lokalne konflikty, polityczne intrygi, doświadcza naukowych eksperymentów. Oprócz tego prowadzi kosmiczny cyrk (delirium, nazwa jak znalazł) i odwiedza coraz bardziej abstrakcyjne światy. Opowiastki mają epizodyczny charakter, co kilka plansz możemy znaleźć się z główną bohaterką w zupełnie innym miejscu i w zupełnie innym czasie. Jean‑Claude Forest doskonale wie jakim materiałem dysponuje. Łączy science fiction, erotykę i surrealistyczny humor. Natomiast ona, emisariuszka tylko pozytywnych wartości, świadoma swojej seksualności, niezależności i kobiecej siły stała się jednym z wielu symboli wyzwolenia. Lekka kreska autora, która wychodzi jasno ze szkicu, fantastycznie kontrastuje z gęsto przedstawionymi światami. Tak, światami, bo ta wspomniana epizodyczna struktura "Barbarelli" to również cały kalejdoskop kosmicznych środowisk. Czegoż tu nie ma! Od razu trzeba zaznaczyć, że Mirosław Birek wspiął się na translatorskie Himalaje kreując wszystkie te nazwy własne. Mniemam, że trudna była to walka, ale każda jedna potyczka wygląda na tą zwycięską. Odważny wizerunek nowoczesnej kobiety, symboliczna kulturowa zmiana i jasny sygnał dla rzeszy innych twórców, że to już jest ten moment, gdy komiks dla dorosłego odbiorcy ma rację bytu. Przetarte szlaki i sygnał dla innych? Jasne, ale "Barbarella" nawet jeżeli nosi znamiona bycia ramotką, to dzielnie przetrwała po dzień dzisiejszy. Mimo upływu kilku dekad wciąż pulsuje energią. Rysunek wciąż potrafi zachwycić, a treść przyprawić o zawrót głowy.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na 7 3 miesiące temu
Duch Gaudiego El Torres
Duch Gaudiego
El Torres Jesús Alonso Iglesias
Po tytule spodziewałam się, że zatonę w życiu i twórczości Gaudiego. Okładka skierowała me myśli w kierunku zbrodni (ręka rozmazująca krew po ścianie). A treść... może nie jest to arcydzieło, ale świetnie spędziłam wieczór przy tym thrillerze. Ale do rzeczy. Komiks ma dwóch równorzędnych bohaterów. A właściwie to i trzech. Antonia, pracownica marketu ratuje starszego mężczyznę podobnego do Gaudiego, przed potrąceniem przez samochód. Dowiaduje się później, że w tym samym miejscu sławny artysta został śmiertelnie potrącony przez tramwaj. Drugą z postaci jest inspektor Calvo. Charyzmatyczny i inteligentny detektyw, badający sprawę morderstw popełnianych na ludziach niszczących zabytki Gaudiego. Losy tych dwojga przetną się. Ale pojawia się tu także, jako trzeci bohater - Gaudi i jego twórczość, którą można podziwiać prawie na każdym kadrze publikacji. Odczucia co do komiksu mogą być różne. Można go porównamy z Brown'owską sensacją z Leonardem da Vinci w tle, albo po prostu dać się wciągnąć Barcelonie Gaudiego i dobrze "bawić" przy rysunkowym thrillerze. Choć pomysł na intrygę jest dość prosty, jednak zwroty akcji i historia trzymająca do końca w napięciu działają na korzyść publikacji. Co do rysunków... Kreska jest dość bajkowa, choć na twarzach bohaterów w doskonały sposób przedstawiono emocje - strach, obrzydzenie, zaskoczenie. Barcelona i jej znane zabytki ukazane są w cudowny i zachęcający do zwiedzania sposób. Widać w ich przedstawieniu dużą wrażliwość na sztukę i piękno. Autorzy w treści przemycają w nasze głowy ważne informacje dotyczące dzieł Gaudiego oraz ich symbolikę. Pełen akcji komiks, który mogę polecić każdemu.
Apo - awatar Apo
ocenił na 7 1 rok temu
Top 10 Alan Moore
Top 10
Alan Moore Gene Ha
Top 10 to dzieło, które na pierwszy rzut oka zachwyca rozmachem i detalami. Alan Moore stworzył tu świat, który nie tyle żyje, co wręcz pulsuje własnym rytmem – Neopolis to miasto zamieszkane przez tysiące superbohaterów. Każdy z nich ma swoją historię, swoją osobowość i swoje miejsce w tej gęstej miejskiej dżungli. To nie jest klasyczna opowieść o walce dobra ze złem – to raczej policyjna kronika niezwykłego miejsca, w którym “nadzwyczajność” jest normą. Głównym punktem odniesienia jest tytułowy posterunek Top 10 – siedziba bohaterów w mundurach, którzy muszą ogarniać chaos dnia codziennego w świecie pełnym cudów, mutacji i dziwactw. Komiks łączy w sobie klimat klasycznych filmów policyjnych typu buddy movie z gęstą, cyberpunkową estetyką rodem z Night City znanego z gry Cyberpunk 2077. Mimo że akcja rozgrywa się głównie na posterunku i w jego okolicach, świat wydaje się ogromny – pełen bocznych uliczek, historii pobocznych i odniesień kulturowych, które można wyłapywać godzinami. Strona wizualna to prawdziwe retro-arcydzieło – kadry są przeładowane detalami, pełne mrugnięć okiem do czytelnika, dopracowane z obsesyjną wręcz precyzją. Niestety, ta imponująca złożoność może działać na niekorzyść odbiorcy. Komiks jest napisany momentami bardzo topornie, a ilość postaci, nazw i wydarzeń wręcz przytłacza – szczególnie na początku. Zamiast płynnej narracji, czytelnik otrzymuje gęste, niemal encyklopedyczne ujęcie rzeczywistości Neopolis, co potrafi skutecznie zniechęcić. Sam miałem momenty, w których po prostu nie chciało mi się dalej czytać – czułem się zagubiony, obciążony nadmiarem informacji. Mimo to, jest w Top 10 coś magnetycznego. Klimat, pomysłowość świata, różnorodność postaci i ich relacji przyciągają z powrotem. To lektura wymagająca, czasem męcząca, ale bez wątpienia godna uwagi. Nawet jeśli nie każdemu przypadnie do gustu, trzeba uczciwie oddać: Top 10 to projekt monumentalny i zasługujący na uznanie. Komik możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DJTY_5Jsq-M/?igsh=MTFleW1hdG54bW44MA==
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na 8 11 miesięcy temu
Jezioro ognia Matt Smith
Jezioro ognia
Matt Smith Nathan Fairbairn
Jezioro Ognia to prosta i szybka opowieść z wartką akcją i fajnym twistem. Głównym motywem jest tutaj walka ze złem, której centrum stanowi Szatan i demony. Akcja dzieje się we Francji w czasach wojen albigeńskich (1209-1229). Kościół katolicki walczy z herezją katarską w Langwedocji. Jak nie wiadomo o co chodzi, to oczywiście chodzi o kasę i to, że część Francuzów nie chciała gadać z papieżem. Dominikanie, wraz z rycerzami polują więc na heretyków. Ale to tylko tło do głównej historii. Bo dominikanie oraz rycerze nie wiedzą, że na prowincji czai się dużo większe zło aniżeli zło herezji. To zło z kosmosu. Tak, dobrze czytacie. Walka z kosmitami. W XII wiecznej Francji dochodzi do katastrofy statku obcych – kto był na tym statku? Tego do końca nie wiadomo. Wiadomo jednak, że uwolniły się istoty przypominające Xenomorfy ze znanej serii filmów Obcy. Ich głównym celem – jedzenie. Ich głównym pożywienie - ludzie. Bardziej w sumie to przypomina Tyranidy z Warhammera 40k. Zasadniczo wszystko w tej historii jest takie jakie być powinno. To niezobowiązująca rozrywka z historią w tle w której dzielni rycerze zwalczają zarówno zło w postaci obcych, jak i zło tkwiące w kościele w postaci grubego zakonnika. Jednocześnie dochodzi do wybaczenia heretyczce i próba jej uratowania. Wszystko kończy się absolutną jatką w dobrym stylu lat 80. Czy polecam? Oczywiście, to naprawdę fajna rozrywka na jeden strzał i jeden wieczór. Pewnie, niektóre wątki mogłyby być bardziej rozwinięte ale nie ma co drzeć szat. Nawet jak te szaty są dominikańskie.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Miracleman - Złota Era Neil Gaiman
Miracleman - Złota Era
Neil Gaiman Mark Buckingham
Długo się łasiłem aby przeczytać ,,Miracleman. Złota Era". Szukałem pretekstu, chęci aż w końcu znalazłem i zabrałem się za historię jednego z bardziej przełomowych bohaterów komiksowych. Gaiman poniekąd porzuca, ale także kontynuuje wątki podjęte przez Alana Morra w 3 księgach przygód Miraclemana. Porzuca, ponieważ w tych mikrofabułkach jest stosunków mało tytułowego herosa. Kontynuuje, ponieważ pokazuje zwykłych ludzi żyjących w utopijnym świecie rządzonym przez Miraclamena, który ma takie a nie inne doświadczenia życiowe. Jakbym miał jednym zdaniem opisać komiks to powiedziałbym, że jest to ,,Superman. Czerwony Syn" zrobiony dobrze, wręcz wyśmienicie. Całość składa się z niepowiązanych ze sobą mikrohistoryjek, które na końcu są spięte śliczną klamrą. Historyjki mają różną narrację, styl, bohaterów oraz wartość emocjonalną (jedne są bardziej przyziemne, drugie wręcz transcedencjalne). Gaiman w tym dziele pokazuje jak doskonale umie żonglować tematami oraz stylem (w tym dziele możemy spotkać androida Andiego Warhola oraz przeczytać dedykowaną bajkę na dobranoc). Efekt jest naprawdę doskonały. Sukurs fabule idzie także oszałamiające rysunki Marka Buckinghama. Jego kreska tak samo jak fabuła jest dziwna, oryginalna oraz nietuzinkowa (w szczególności widać to w historyjce o Warhole, która wgniata w fotel i nawiązuje do twórczości tego artysty). Gorąco polecam, choć komiks nie jest skierowany dla wszystkich. Jeśli cenisz Gaimana, nietuzinkową, filozoficzną wręcz fabułę albo jesteś ciekaw co się stało z Miraclemena to ten komiks jest zdecydowanie dla Was. Reszta czyta na własną odpowiedzialność, choć będziecie bardziej zadowoleni niż rozczarowani całością 😊
roman1408 - awatar roman1408
ocenił na 9 5 lat temu
Ex Machina. Tom 1 Tony Harris
Ex Machina. Tom 1
Tony Harris Brian K. Vaughan
Co by się stało, gdyby na świecie pojawił się człowiek z nadnaturalnymi mocami? Na to pytanie, w sposób bardzo interesujący starają się odpowiedzieć Brian K. Vaughan (scenariusz) oraz Tony Harris (rysunek), przy współudziale JD Mettlera (kolor) i Toma Feistera (tusz). Oto przedstawiają wam Mitchella Hundreda, znanego też jako Potężna Machina. człowieka, który w wyniku wypadku, a jakżeby inaczej, zyskał zdolność komunikowania się z maszynami i narzucania im swej woli. Jest też osobą nie radzącą sobie zbyt dobrze w roli superbohatera, gdzie więcej z jego pracy jest szkody niż pożytku, a komisarz policji miasta Nowy Jork, najchętniej wpakowałaby "bohatera" za kratki. Dlatego Mitchell porzuca swój, wcale nie lateksowy, strój, ujawnia swą tożsamość i postanawia zostać... burmistrzem Nowego Jorku. Osiąga to, ale nie zdaje sobie sprawy, ze świat do którego wszedł jest znacznie groźniejszy niż bandyci na ulicy. Komiks jest w praktyce mieszaniną kilku gatunków, ale dominują dwa - thriller polityczny i science fiction nastawiony na superhero. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze lekka mydlana opera będąca wypełniaczem prowadzącym wątki romansowe. Wszystkie te elementy świetnie z sobą współgrają, dając czytelnikowi bardzo bogaty w treść i niezwykle realistyczny od strony fabularnej komiks, skierowany ewidentnie do dorosłego czytelnika, mającego choć blade pojęcie jak wygląda scena polityczna w USA. Większość fabuły tego tomu rozgrywa się w latach 1999-2002, zatem obejmuje swymi ramami tragedię z 11 września 2001 roku. Tutaj otrzymujemy jej alternatywny finał, choć nie tak radosny, jakby część czytelników mogła oczekiwać. Nie jest to jedyny element, który uległ zmianie, ale typowe problemy nękające Nowy Jork oraz USA i świat, pozostały. Niemniej cały komiks, mimo skakanki pomiędzy różnymi wydarzeniami w wyżej opisanym przedziale czasu, zaczyna się w 2005 roku. Burmistrz Hundred tak naprawdę opowiada historię swego urzędu, która doprowadziła go do jakiejś, bliżej nie określonej, dramatycznej chwili. W trakcie pierwszych dwóch rozdziałów tego albumu poznajemy trochę sekretów głównego bohatera, ale to wszystko wygląda bardzo mgliście. Kolejne dwa rozdziały rozwiewają kilka wątpliwości, jednak nadal daleko czytelnikowi do uzyskania pełnego obrazu przeszłości Hundreda. Osobiście poczytuję to za ogromny plus, bo fabuła jest tak poprowadzona, ze ciągle mi mało i chce wiedzieć więcej, a to jest najważniejsze. Spory kawałek fabuły poświęcono Potężnej Maszynie, czyli zamaskowanemu herosowi, w którego wcielał się Hundred, aby ratować ludzi. Pseudonim może wydawać się śmieszny, ale wcale taki nie jest i posiada bardzo mocne odniesienie do społeczeństwa Amerykanów. Tutaj na szczęście Vaughan wyjaśnia ustami głównego bohatera, dlaczego ten przydomek jest taki ważny. Niemniej nasz super bohater do najlepszych nie należy. Naraża miasto na szkody, choć nie robi tego celowo, większość jego akcji nie przynosi jakichś oszałamiających rezultatów, a komisarz policji Angotti potrafiła potraktować go pałką. Ich pierwsze spotkanie zdecydowanie nie należało do najprzyjemniejszych, choć po ujawnieniu swej tożsamości i zdobyciu fotela burmistrza Nowego Jorku, Hundred i Angotti stają się dobrymi przyjaciółmi, choć nadal tylko na stopie zawodowej. Nie jest to jedyna kobieta w życiu Hundreda, co jest oczywiście tematem mediów. Młody, posiadający nadludzkie moce i polityczną władzę, a do tego przystojny, jest najlepszą partią do wzięcia. Vaughan i Harris idealnie wykorzystali ten motyw, aby pokazać problemy społeczne na tle rasowym oraz obyczajowym. Wątki te potrafią wić się długo i mają całą masę odniesień do ówczesnej, ale też obecnej, sytuacji politycznej. Kontrowersyjna artystka, gejowski ślub, śnieżyca stulecia i tajemniczy morderca, powiązania z burmistrza z FBI i NSA. To są stałe elementy tego komiksu, które budują napięcie i dają czytelnikowi rasowy thriller polityczny z najwyższej półki. Nadal jest to jednak komiks superbohaterski, o czym autorzy nie pozwalają nam zapomnieć. Tajemnicze symbole, zdolności burmistrza oraz tajemnicza postać z jego przeszłości, określana wrogiem numer jeden. Na tym polu sporą rolę odgrywają przyjaciele burmistrza w osobach rosyjskiego żyda o ksywie Kreml i jego szefa ochrony Ricka Bradbury'ego. Obaj pomagali Hundredowi gdy ten był Potężną Maszyną, wyposażając go w gadżety, osłaniając i zajmując się wywiadem. Niestety po porzuceniu stroju i wejściu w świat polityki ich drogi nieco się rozeszły. Bradbury pozostał przy boku przyjaciela, jako szef jego ochrony, zaś Kreml wolał usunąć się w cień. Nie ufa politykom, woli swoje życie na Coney Island i marzy o powrocie Potężnej Machiny. Obie postacie są jednak o wiele bardziej rozwinięte fabularnie niż początkowo przypuszczałem. Pierwszy tom "Ex Machina" strasznie mi się spodobał. O wiele bardziej niż "Jessica Jones: Alias", która swego czasu zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Tutaj jednak czuję się o wiele, wiele lepiej. To naprawdę mocna rzecz, która ma szansę rozwinąć się niezwykle ciekawie, a znając inne prace Vaughana, na pewno nie zawiodę się na finale. Czekam zatem z niecierpliwością na kolejny album, zapowiedziany na październik tego roku. Na koniec dodam, że warto przeczytać zamieszczone w komiksie noty od autorów, które znajdują się na końcu albumu. Pozwolą one nam zrozumieć, ile pracy musieli włożyć w powstanie tego komiksu.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 8 3 lata temu
Sędzia Dredd - Ameryka John Wagner
Sędzia Dredd - Ameryka
John Wagner Colin MacNeil
Czym jest wolność? Chyba dla każdego czymś innym. Dla jednego będzie po prostu możliwością spokojnego życia, nawet pod warunkiem pewnych ustępstw. Dla innych wolność musi być absolutna, żeby każdy mógł robić to, co chce i dla takiej wolności poświęcą swoje życie. Komiks Sędzia Dredd Ameryka pokazuje różnych ludzi i ich różny pogląd na ideę wolności. Dredd jest jednym z dwóch najsilniejszych i najbardziej skrajnych. Uosabia prawo, porządek, posłuszeństwo, dyscyplinę i bezkompromisowość. Ameryka to z kolei skrajna wolność, w której można właściwie wszystko. Dwa główne wątki. Pomiędzy nimi znajdziemy także kilka innych historii pobocznych, mniej skrajnych. I w każdej z nich wolność jest czymś innym. Sam Dredd stoi w tej historii właściwie trochę z boku. Na pierwszym planie jest historia chłopaka zakochanego w Ameryce, czyli koleżance z dzieciństwa. Byli nierozłączni, a stała obecność przesadnie surowych i momentami nawet zwyczajnie złośliwych sędziów była częścią ich młodości. Niestety ich losy się rozłączają, ale on nie może o niej zapomnieć. Po wielu latach spotykają się w dziwnych okolicznościach i jego życie zmienia się diametralnie. Ameryka wplątuje go w rebelię, a później wszystko się komplikuje… Dystopijny świat Porównuje się ten komiks do V jak Vendetta i faktycznie coś w tym jest. Ale, bo jest ale, Sędzia Dredd Ameryka jest o wiele mniej klimatyczny niż, komiks Moore’a, nie ma tak rozbudowanego uniwersum, żeby wsiąknąć i prawdziwie wczuć w tę historię. A w ogóle to cała historia składa się z trzech zeszytów wydanych po raz pierwszy w latach ‘90. Scenariusze pochodzą od Johna Wagnera, a rysunki od Colina McNeila i pomimo tego, że rysownik jest jeden, to różnią się stylem. Nie zmienia to faktu, że to, co jest, nadal jest wystarczająco ciekawe. Jedno zdanie z blurba dobrze podsumowuje ten komiks: “Gdzie kończy się prawo a zaczyna tyrania?” A ja dodam od siebie jeszcze drugie: Gdzie kończy się wolność, a zaczyna anarchia? Myślę, że ten komiks próbuje odpowiedzieć na obydwa te pytania.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na 7 6 lat temu
Czarny Młot - Tom 2 - Wydarzenie Jeff Lemire
Czarny Młot - Tom 2 - Wydarzenie
Jeff Lemire Dave Stewart Dean Ormston David Rubin
Od czasu „Strażników” Alana Moore’a jestem zainteresowany alternatywnymi sposobami wykorzystania supermocy i superbohaterów. Chodzi mi o opowieści, w których fakt bycia superbohaterem jest zaledwie wstępem do pokazania historii, a nie jej osią główną. Do takich fabuł zaliczam między innymi serię „Invincible” Roberta Kirkmana, która jest jakby definicyjnym pokazaniem superbohatera, ale jednak całokształt tego, co ma do opowiedzenia scenarzysta wykracza znacznie poza tradycyjne dla komiksu superbohaterskiego fabuły. Dlatego spróbowałem serii „Czarny Młot”, coś mi mówiło, że być może otrzymam dokładnie to, czego szukam. I po dwóch pierwszych tomach stwierdzam, że póki co się udało. Bohaterów, a nawet superbohaterów, poznajemy w momencie, gdy od dziesięciu lat są gdzieś - lecz nie wiadomo gdzie - po wielkiej, ostatecznej walce z ostatecznym przeciwnikiem po prostu ich przeniosło na… farmę. Dookoła opodal farmy jest miasteczko, i to tyle - z okolicy nie da się odejść. Jeden z bohaterów próbując poniósł śmierć na miejscu, więc pozostali tkwią oczekując zupełnie nie wiadomo na co. Na cokolwiek, co zmieni aktualną sytuację. Bohaterowie są doskonali. Pewnie, że ich postaci są oparte o klasyczne zagrania, ale to właśnie w takich opowieściach jest najlepsze. Scenarzysta bierze to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, i zaczyna snuć swoje wizje, realizuje to, co pewnie nieraz przyszło mu do głowy podczas lektury innych, „tradycyjnych” komiksów superbohaterskich. Kolejne epizody (po sześć na każdy tom) pokazują dzieje bohaterów, ich genezę, a jednocześnie trwa historia tu i teraz, zarówno taka przez duże H, jak i te mniejsze, osobiste. Nie sposób się od opowieści oderwać, połknąłem oba tomy w ciągu chwili i natychmiast zakupiłem kolejne cztery. O takie komiksy superbohaterskie mi chodzi, „Czarny Młot” będzie stał na honorowym miejscu, tuż obok dwunastu tomów Invincible’a i nieopodal ogromnego, kolekcjonerskiego wydania „Strażników”.
Pablos - awatar Pablos
ocenił na 7 2 lata temu
100 Naboi - Tom 1 Brian Azzarello
100 Naboi - Tom 1
Brian Azzarello Eduardo Risso
Już prawie zapomniałem, że robiłem taką serię postów - chyba dawno nie nadrabiałem tych Kultowych Komiksów. Cóż, „100 naboi” z pewnością do nich należy. Jest to komiks uznawany za jeden ze sztandarowych tytułów wydanych oryginalnie przez Vertigo, czyli „gałąź” DC komiks odpowiedzialną za komiksy dla dorosłych. Obok „Sandmana”, „Skalpu” i „Kaznodziei” to może być jeden z najgłośniejszych komiksów z tegoż imprintu, toteż sprawdzić go muszę. Pierwszy tom oferuje dokładnie to, czego się spodziewałem. Jest brudno, brutalnie, ponuro i realistycznie. Realistycznie w sensie, że wszyscy są tu mordercami, ćpunami, złodziejami albo brudnymi policjantami. O co w ogóle chodzi? Mamy szereg postaci, które zostają nawiedzone przez tajemniczego gościa: agenta Gravesa. Otrzymują od niego teczkę z bronią i 100 nabojami, które są nienamierzalne, a użycie ich nie będzie miało żadnych prawnych konsekwencji. Otrzymują też informacje o kimś, kto kiedyś ich zdradził. Mogą z tą informacją zrobić co tylko zechcą. A więc zemsta. Zemsta i tajemnica. Dwa solidne filary tej historii. Obawiałem się bardzo tej epizodycznej powtarzalności, jednak już w połowie albumu zaczynamy poznawać kulisy, dodatkowe prawidła rządzące tym światem, poznawać odpowiedzi otwierające drogę do kolejnych zagadek. Historie jednocześnie są odrębne od siebie, jak i mają ze sobą co najmniej jeden punkt styku. Z czasem metodycznie się sumują w całość, ale co ważne - każda z pojedynczych historii doskonale działa jako samodzielna opowieść. Śmiem twierdzić, że chyba nie czytałem jeszcze komiksu który byłby prawie całkowicie epizodyczny, a który tak by mnie wciągnął. Zazwyczaj muszę się zżyć z postaciami, dać im pooddychać swoim powietrzem. Tu jestem w stanie wsiąknąć w każdą kolejną historię błyskawicznie. Póki co - jestem na tak. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na 7 6 miesięcy temu

Cytaty z książki Torpedo 1936

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Torpedo 1936