rozwiń zwiń

Thomasina. O kotce, która myślała, że jest Bogiem

Okładka książki Thomasina. O kotce, która myślała, że jest Bogiem
Paul Gallico Wydawnictwo: Kropka literatura dziecięca
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Thomasina: The Cat Who Thought She Was a God
Data wydania:
2022-09-28
Data 1. wyd. pol.:
2022-09-28
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367406024
Tłumacz:
Anna Bańkowska
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Thomasina. O kotce, która myślała, że jest Bogiem w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Thomasina. O kotce, która myślała, że jest Bogiem

Średnia ocen
7,3 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1628
949

Na półkach:

Koty mają w sobie coś niezwykłego, coś zadziornego, co do nich przyciąga. Są wyniosłe, nieco cwane i spoglądają na świat z nutką ironii. Czy jak Thomasina, główna bohaterka książki Paula Gallica, są tchnięte bożą łaską i mogą rządzić światem? 

Jeżeli, tak jak ja, jesteście przekonani, że główną bohaterką „Thomasiny. O kotce, która myślała, że jest bogiem” jest kotka, to jesteście w błędzie. Przez znaczną część powieści spoczywa w zaimprowizowanym dziecięcą wyobraźnią grobie na leśnej polanie. Była ona przyczynkiem całej opisanej sytuacji, jednak główna uwaga jest skupiona na zdjętym nieszczęściem i niemogącym pogodzić się ze swoim losem weterynarzem i jego córce miłującej Thomasinę ponad wszystko. 

„Thomasina” to książka o żalu, tęsknocie i gniewie, które prowadzą do smutku otwierającego wrota śmierci. To książka o zadufaniu w sobie, o złości i rozgoryczeniu tym, co niesie życie i o miłości, która potrafi wszystko uleczyć. To książka o tym, że to, co nieznane może być piękne. To powieść o zmianie, ale przede wszystkim (w moim odczuciu) to książka o wierze – o drodze od agnostyka do upadającego na kolana w momencie najcięższej próby. 

To powieść trudna, mocna, w której pojawia się przemoc wobec zwierząt. Nie jest to opowieść łatwa, bo przez większość fabuły obserwujemy odchodzenie córeczki weterynarza, które jest wynikiem nieukojonego żalu po stracie ukochanej kotki. Nie jestem przekonana czy jest to powieść dla dzieci, być może dla starszej młodzieży, bardziej dla dorosłych. 

Przede wszystkim jest to powieść długa. Autor filozofuje podejmując tematy wiary, dobra, miłosierdzia czy przeznaczenia. Dominują w niej filozoficzne dywagacje i opisy. I chociaż finał przynosi ukojenie i ogrzewa duszę, to jest to książka, którą czytało mi się trudno i zdecydowanie zbyt długo. Skrócenie tej powieści o 2/3 przyniosłoby jej wymierne korzyści – zyskałaby przyjemne tempo, podkreśliło jej sens i skupiło uwagę na opowiadanej historii.  

Jeżeli zaś lubicie lektury niełatwe, przesiąknięte niespieszną akcją i sięgające w głąb ludzkiej duszy i umysłu, otwierające je na rozważania, to sięgnijcie po „Thomasinę”. 

Koty mają w sobie coś niezwykłego, coś zadziornego, co do nich przyciąga. Są wyniosłe, nieco cwane i spoglądają na świat z nutką ironii. Czy jak Thomasina, główna bohaterka książki Paula Gallica, są tchnięte bożą łaską i mogą rządzić światem? 

Jeżeli, tak jak ja, jesteście przekonani, że główną bohaterką „Thomasiny. O kotce, która myślała, że jest bogiem” jest kotka, to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

83 użytkowników ma tytuł Thomasina. O kotce, która myślała, że jest Bogiem na półkach głównych
  • 56
  • 27
26 użytkowników ma tytuł Thomasina. O kotce, która myślała, że jest Bogiem na półkach dodatkowych
  • 16
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Republika ptaków Jessica Miller
Republika ptaków
Jessica Miller
6/10 Dwunastoletnia Olga ma tylko jedno marzenie, chce zostać wielką kartografką. I jako jedyna z całej rodziny cieszy się, gdy na skutek rozkazu carycy zmuszeni są opuścić wygody Stolicy i przeprowadzić się na odległą północ. Tam jednak szybko okazuje się, że Ptaki, magia i Jagi są zjawiskiem bardziej realnym i bliskim, niż mogłoby się wydawać mieszkańcom Stolicy. Co gorsza Olga musi stawić czoła tym wszystkim przeciwnościom i samotnie wyruszyć na ratunek uprowadzonej siostrze. "Republika Ptaków" wpisuje się w trend amerykańskich książek dla dzieci inspirowanych rosyjskimi baśniami. Może być, nie było najgorzej, ale zdecydowanie mogło być lepiej. Na pewno opis na okładce obiecuje więcej, niż w rzeczywistości "Republika Ptaków" oferuje. Ostatnimi czasy coraz częściej spotykam opisy, które mijają się z treścią książki lub ją nadinterpretują. Ten np. sugeruje, że Olga jest nie tylko znawczynią map, ale również specjalistka od starożytnych ksiąg (nie przypominam sobie ani jednej starożytnej księgi w całej powieści) i mistrzynią magii. Ogólnie rzecz biorąc zdecydowanie bardziej podobała mi się pierwsza połowa książki. Miała w sobie taki baśniowy klimat zimowej Rosji i zdecydowanie więcej bohaterów. Druga połowa była nudniejsza, ale najbardziej zawodzi zakończenie. Niewykonalne zadanie, które dostała Olga zostało rozwiązane tak szybko i banalnie, że przeczy wszystkiemu, co mówiono o nim przez całą książkę. Zdecydowanie na plus wypada kreacja świata, fragmenty nawiązujące do historii Carstwa i Republiki. Sam pomysł na stworzenie odrębnego ptasiego państwa też był ogromnie ciekawy, dlatego szkoda, że ptaki nie odegrały większej roli. O i bardzo spodobała mi się kreacja nazwisk postaci, nazw własnych i topograficznych. Brzmią niezwykle rosyjsko- autentycznie i wiarygodnie. Same jednak elementy z ruskich baśni są wykorzystane ubogo i powierzchownie, ot autorka wykorzystuje podstawową wiedzę przeciętnych amerykanów na ich temat, czyli jest zimno, jest car no i są Baby Jagi. Ważną częścią opowieści są relacje między rodzeństwem oraz między dziećmi a rodzicami, a także o konieczności samoakceptacji i odkrywania własnych możliwości. Elementy przygodowe niestety trochę szwankują, ale mimo to sądzę, że dzieciom książka powinna się spodobać. A jeśli wam się spodobała, albo czujecie niedosyt i szukacie czegoś jeszcze w podobnym klimacie, to polecam wam książki od Sophie Anderson.
Kasia-Czytasia - awatar Kasia-Czytasia
oceniła na 6 1 rok temu
Marius, magia i Wilkołaczka Liisi Reeli Reinaus
Marius, magia i Wilkołaczka Liisi
Reeli Reinaus
Marius wraz z rodziną przeprowadza się do małej estońskiej wsi na skraju lasu. Dwunastoletniemu chłopcu niełatwo odnaleźć się w nowym środowisku. Nieznajome twarze, nazwiska oraz otoczenie rozsianych przysiółków sprawiają, że chłopiec czuje się zagubiony i osamotniony. Szwenda się po okolicy, z ciekawością zachodzi do lasu. Spotyka tam dziewczynkę – Liisi, z którą wymienia kilka zdawkowych zdań, a która na odchodne zapewnia go, iż nigdy nie zostaną przyjaciółmi. Gdy zaintrygowany spotkaniem opowiada o nim znajomym w klasie, ci nabierają wody w usta tłumacząc się, że dziewczynka nie chodzi do szkoły, że jest dziwna jak i miejsce, w którym mieszka. Jaką tajemnicę skrywa? Czy Mariusowi uda się przełamać tabu i zmowę milczenia, ciążące nad wioską? Co wyniknie z tych prób? Marius, magia i wilkołaczka Liisi to porywająca opowieść o odmienności, której się boimy. Reeli Reinaus kreuje dwa odmienne światy: realistyczny i fantastyczny, których to zderzenia bohaterowie się najbardziej obawiają. Przedstawicielami świata realnego jest grono szkolnych przyjaciół wraz z nowoprzybyłym Mariusem. Świat fantasmagorii reprezentuje strażniczka lasu – Liisi. Paczka szkolnych kamratów żywi się plotkami dotyczącymi zarówno dziewczynki jak i otoczenia, które jest jej bliskie. Przepełniony fantastycznymi stworami, groźny las stanie się murem nie do przebicia, a pogłoski, niesprawdzone fakty tylko pogłębią niechęć oraz oziębłość dzieci w stosunku do dziewczynki. Tak jak jej odmienność okaże się jednak iluzoryczna, tak i jej wykluczenie stanie się zupełnie niepotrzebne, by nie orzec, że dla dzieci zgubne. Autorka przepięknie kreśli kolejne etapy ewoluowania relacji zachodzących pomiędzy bohaterami, od początkowej niechęci wobec siebie po stopniowo rodzące się zaintrygowanie sobą po przyjaźń, przywiązanie i odpowiedzialność za siebie. To wspaniała lekcja pokory, zaufania pokładanego w drugiej osobie, przede wszystkim zaś tolerancji i otwarcia się na inność drugiego człowieka. Inność ta podkreślona zostaje w książce w sposób szczególnie interesujący młodego czytelnika – Reinaus garściami czerpie ze świata estońskich mitów. Zabieg ów jest idealnym zaproszeniem do świata odmiennych kultur i wierzeń. Lista postaci fantastycznych jest tutaj pokaźna, na łamach kart powieści spotkać można zarówno duchy leśne jak elfy, topielicę, trolle, mamuki czy wilkołaki. Wszystkie wymienione i scharakteryzowane zostają na końcu książki, co zdecydowani ułatwia odbiór powieści. Wydanie wzbogacone zostało licznymi ilustracjami autorstwa Marji-Liisy Plats. To skreślone oszczędną kreską ryciny, które idealnie wkomponowują się w powieść, dobrze odzwierciedlają jej ideę, przede wszystkim zaś fantastycznie pobudzają wyobraźnię. W połączeniu z baśniową fabułą (często z zastosowaniem cliffhangerów) tworzą naprawdę interesującą całość. To powieść z przesłaniem i żywiołowo prowadzoną akcją, która zainteresuje nawet najbardziej wybrednego odbiorcę. Przeczytana z zapartym tchem przez siedmiolatka, dziesięciolatka oraz ich mamę.
Dominika Rygiel - awatar Dominika Rygiel
ocenił na 7 3 lata temu
Z pamiętnika babci Ellen DeLange
Z pamiętnika babci
Ellen DeLange Ilaria Zanellato
Piękna, mądra, budująca książka z cudownymi ilustracjami. Głęboko ukryta treść o relacjach międzypokoleniowych, o celebrowaniu unikalnej więzi babci z wnukami, o wielkiej ich wzajemnej miłości. Babcia kojarzy nam się dzieciństwem, rodzinną atmosferą, radością wspólnie spędzanego czasu, z zapachem świeżo upieczonego ciasta, z przepysznymi pierogami na obiad. Obowiązkowa lektura do czytania wraz z babcią! Główną bohaterką jest kilkuletnia dziewczynka Lissy, która zostaje przyprowadzona na urodziny babci przez mamę. Lissy ma szczególny prezent dla babci oprócz bukietu kwiatów. Jest to piękny pamiętnik do wpisywania złotych myśli lub ulotnych chwil z danego dnia. Sztambuch jest pięknie oprawiony z dekorowanymi kartkami, kupiony w sklepie z pamiątkami. Podczas poczęstunku jubilatka wyraża słowa wdzięczności za piękny prezent wnuczce. Pokazuje jej całą półeczkę z wiekowymi zapisanymi kajetami i na prośbę Lissy czyta jej tajne zapiski z przeszłości. Są tam opisane różne ciekawe zdarzenia jak np. ślizgawka na łyżwach z tatą i uratowanie zakleszczonego w tafli lodowej łabędzia. Wnuczka słucha z wypiekami na twarzy nic a nic nie domyślając się ,że bohaterką tych zeszytowych przygód jest babcia. Czy babcia zdradzi wnuczce tajemnicę dzienników na półce? Po kim Lissy otrzymała swoje imię? Kto odwiedza Lissy przed szkołą następnego dnia po urodzinach babci ? Jaki prezent dostanie Lissy od babci? Czy dziewczynka będzie chciała podtrzymywać tradycję rodzinną pisanego słowa? O wszystkim dowiecie się z lektury i po obejrzeniu ilustracji. Nie muszę chyba zachęcać nikogo do relacji babcia – wnuki. Znacie sami z autopsji, przynajmniej większość. Nigdy nie utrudniajcie przeżywania obu stronom takiej wspaniałej miłości, choćby w rodzinie nie układało się tak jak potrzeba. A co do pisania pamiętnika ,to już sprawa osobista każdego dziecka w wieku szkolnym. Może akurat będzie wolało pisać bloga lub utworzyć pamiętnik w formie foto-story. Albo wymyśli zupełnie coś innego i wszystkich zaskoczy.
Anka - awatar Anka
oceniła na 10 3 lata temu
Niewinny, że inny. Baljka o tolerancji Agata Karpińska
Niewinny, że inny. Baljka o tolerancji
Agata Karpińska
Jak wytłumaczyć dzieciom czym jest tolerancja? Oczywiście możemy używać najbardziej oczywistych przykładów, prosto z życia, ale jeśli spróbować podejścia najbliższego dzieciom, związanego z tym co znają i mają na co dzień... Tutaj właśnie pojawia się książka doskonale do tego stworzona. "Niewinny, że inny. Bajka o tolerancji" to jak sam tytuł wskazuje pozycja, która uzmysłowi dzieciom czym jest to trudne pojęcia. Młodzi czytelnicy będą świadkami dziwnego zachowania zabawek w dziecięcym pokoju. Zobaczą jak, pomiędzy do tej pory zgodnymi i radosnymi klockami doszło do konfliktu. Otóż czerwone klocki zirytowane "innością" klocków zielonych postanowiły je stłamsić i zmusić do posłuszeństwa. Powody można powiedzieć błahe, jednak dla czerwonych kloców okazały się na tyle istotne, że sytuacja stawała się coraz bardziej napięta. Wszystkiemu przyglądał się budzik, który postanowił zareagować! Kolejne wydarzenia niczym prosto z politycznej areny stały się udziałem wszystkich zabawek, aby ostatecznie doprowadzić do porozumienia. Książka choć odrobinę nietypowa jest jednak doskonała w formie i przekazie. Na prostym przykładzie koloru tłumaczy czym jest różnorodność, tolerancja, akceptacja i zrozumienie. Pojawiają się także pojęcia dyplomacji i niepodległości, które przedstawione zostały w sposób czytelny i zrozumiały dla dziecka. Ta nietuzinkowa pozycja ma w sobie ogromny potencjał i z powodzeniem mogłaby być pomocą dydaktyczną dla nauczycieli młodego pokolenia, które wyrośnie na ludzi tolerancyjnych, otwartych i odważnych.
malipasjonaci - awatar malipasjonaci
ocenił na 8 2 lata temu
Na skrzydłach motyla Laura Dockrill
Na skrzydłach motyla
Laura Dockrill
Oj ten Bazyl. Ma etykietę niegrzecznego dziecka. Nikogo nie słucha, brzydko się odzywa, buja się na krześle nie zważając na niebezpieczeństwo. W końcu chłopiec upada. Jego głowa pęka, a wspomnienia umykają. Wylatuje z niej też motyl przewodnik, który chce pomóc Bazylowi je pozbierać i uporządkować. Podczas ich podróży dowiemy się, dlaczego chłopiec stał się niegrzeczny. „Na skrzydłach motyla” podejmuje temat ważny dla każdego, i dziecka, i rodzica. Dużo mówi się o tym, iż za złym zachowaniem dziecka kryją się problemy, że jest ono przykrywką dla smutku, złości, bezsilności. Te zmartwienia trzeba młodemu człowiekowi pomóc zidentyfikować i doradzić mu, jak się z nimi uporać. Takim dzieckiem jest Bazyl. Jego zachowanie przerazi nie jednego dorosłego. Kompletne nieposzanowanie zasad, chamskie odzywki, zero reakcji na prośby, groźby itp. Następnie wyruszamy w podróż po, dość mrocznym umyśle chłopaka, i doznajemy olśnienia, a nawet szoku. Agresję, niechęć do niego zmieniamy w miłość i współczucie. Powiem wam, że ta książka mocno mnie poturbowała. Jest straszna i wspaniała, a przede wszystkim „mocna”. Ma w sobie moc terapeutyczną, ale nie dałabym jej dziecku ot tak, do poczytania. Pierwsza rzecz to odzywki Bazyla. Rozumiem, że autorka chce wykreować wyjątkowo krnąbrnego bohatera, jednak podsuwanie dzieciom określeń: „debilne” lub „ty stara ruro” wydaje mi się zbędne. Wystarczy, że chłopiec nie słucha się kompletnie nikogo i igra ze swoim zdrowiem. Po drugie, symbolem strachów Bazyla jest Grabarz-Robak. Postać, a właściwe jej wyobrażenie, mogłaby występować w najmroczniejszych horrorach. Scena, w której chłopiec się z nim mierzy jest przerażająca nawet dla mnie (a mam przeszło 30 lat i różne różności czytałam). Po trzecie, książka została napisana w specyficzny sposób. Ma formę poematu. Dużo w niej symboliki, którą czasami ciężko odczytać, co w mroku tej opowieści jest bardzo niebezpieczne. Przecież nie chcemy dziecka wystraszyć, albo zdołować, szczególnie, kiedy pracujemy nad problemem młodego człowieka. Mam wiele wątpliwości na ile „Na skrzydłach motyla” nadaje się dla dzieci. Być może w rękach doświadczonego terapeuty zdziała ona dużo dobrego, jednak sama nie odważyłabym się czytać ją z dzieckiem. Uważam natomiast, że to genialna lektura dla rodzica. Pokazująca, że nie można zapominać o dziecku w trudnych momentach, że ono przeżywa stres, traumy na swój sposób, że potrafi zwykłym pozornie rzeczom nadać nawet demoniczny wymiar (patrz grabarz z książki). Jest to niewątpliwie kontrowersyjna publikacja. Na pewno nie jest to opowiastka na dobranoc, ani książka o niegrzecznym chłopcu czytana ku przestrodze. „Na skrzydłach motyla” to trudna pozycja. W moim odczuciu raczej dla dorosłych – mająca pomóc im otworzyć się na „humory” dziecka i poszukać ich źródła. Przyznam się, że po jej przeczytaniu byłam roztrzęsiona. Przeraziła mnie niczym rasowy horror, żeby ostatecznie oczarować finałem.
Asia_czytasia - awatar Asia_czytasia
oceniła na 6 2 lata temu

Cytaty z książki Thomasina. O kotce, która myślała, że jest Bogiem

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Thomasina. O kotce, która myślała, że jest Bogiem