Thino'pai

Okładka książki Thino'pai
Adrianna Biełowiec Wydawnictwo: Wydawnictwo HM Seria: Zodiac Universum fantasy, science fiction
486 str. 8 godz. 6 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
e-book
Seria:
Zodiac Universum
Data wydania:
2024-02-20
Data 1. wyd. pol.:
2024-02-20
Data 1. wydania:
2024-06-26
Liczba stron:
486
Czas czytania
8 godz. 6 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367448758
Średnia ocen

                7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Thino'pai w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Thino'pai



książek na półce przeczytane 1002 napisanych opinii 369

Oceny książki Thino'pai

Średnia ocen
7,7 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
376
198

Na półkach: ,

Na planecie Calcaris wszystko jest z pozoru idealne. Ludzie sobie żyją spokojnie, technologia rozwinięta na takim poziomie, że choroby nie istnieją, medycyna regeneruje całe organy jak puzzle, a dzieci można robić poza organizmem matki. Brzmi jak utopia, nie? No to teraz dorzuć do tego psychopatyczną sektę likanów, która szykuje krwawy rytuał i szuka idealnej ofiary. A na ich radarze pojawia się dziewczyna – Hanako Sahara.

Hanako mieszka w małym azjatyckim miasteczku na tej planecie. Hodują tam perłowe króliki, ludzie robią w fabrykach rzeczy, których już nie muszą, ale i tak pracują, bo system tak działa. Dziewczyna ma typowe życie – praca, rodzina, kłótnia z ojcem przy kolacji, ucieczka do lasu. Tylko że ten las to nie jest miejsce na refleksję. To miejsce, w którym spotyka się potwora. A raczej – cyborga. Thino’pai. Maszyna do zabijania. Gość z zupełnie innego świata, z innym celem istnienia. Wyszedł z wojny, z krwi i przemocy. I nagle ląduje na tej spokojnej planecie z dziewczyną, która... go ratuje.

Od tego momentu wszystko się zmienia. Hanako zostaje wciągnięta w coś dużo większego – w grę pomiędzy technologią, duchowością, religią, przemocą i próbą zrozumienia, co to znaczy być człowiekiem. A może... czymś więcej niż człowiekiem?

Autorka nie pieści się z czytelnikiem. Na początku rzuca cię na głęboką wodę, wrzuca dziwne słowa, nazwy, planety, technologie. Masz wrażenie, że czytasz instrukcję do nowego świata, a nie powieść. Ale jak przetrwasz te pierwsze kilkadziesiąt stron, to wciąga cię to jak próżnia. I nagle nie czytasz – chłoniesz.

Fabuła jest brutalna, gęsta, pełna dobrej akcji i krwistych momentów, ale jednocześnie zaskakuje głębią. Są tu pytania o wolność, przeznaczenie, o to, czy można kochać to, co zostało stworzone do zabijania. I najważniejsze – czy maszyna może się zmienić, jeśli ktoś ją potraktuje jak człowieka?

To nie jest książka dla każdego. Jeśli lubisz szybkie, łatwe lektury, to się odbijesz. Ale jeśli jarasz się sci-fi, jeśli lubisz rozbudowane światy, relacje złożone jak origami i masz cierpliwość, żeby poczekać na payoff – to wchodź w to bez wahania.

Ocena: 8/10
Za świetnie rozpisany świat, za Thino’paia, za to, że książka stawia więcej pytań niż odpowiedzi. I za to, że to nie jest plastikowa opowiastka z laserami, tylko konkretna historia z klimatem.

Na planecie Calcaris wszystko jest z pozoru idealne. Ludzie sobie żyją spokojnie, technologia rozwinięta na takim poziomie, że choroby nie istnieją, medycyna regeneruje całe organy jak puzzle, a dzieci można robić poza organizmem matki. Brzmi jak utopia, nie? No to teraz dorzuć do tego psychopatyczną sektę likanów, która szykuje krwawy rytuał i szuka idealnej ofiary. A na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

87 użytkowników ma tytuł Thino'pai na półkach głównych
  • 46
  • 41
13 użytkowników ma tytuł Thino'pai na półkach dodatkowych
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Pięćdziesiąt twarzy Forkisa Adrianna Biełowiec, Vaydredd Kane
Ocena 6,3
Pięćdziesiąt twarzy Forkisa Adrianna Biełowiec, Vaydredd Kane
Okładka książki Szczecin z dreszczykiem IV Adrianna Biełowiec, Przemysław Budziński, Agnieszka Bułat, Karolina Burdzińska, Jakub Chowański, Marcel Jarocki, Natalia Kowalska, Lena Lewandowska-Łozowicka, Marcel Tryszkiewicz, Emil Zawadzki, Waldemar Ziemięcki
Ocena 8,0
Szczecin z dreszczykiem IV Adrianna Biełowiec, Przemysław Budziński, Agnieszka Bułat, Karolina Burdzińska, Jakub Chowański, Marcel Jarocki, Natalia Kowalska, Lena Lewandowska-Łozowicka, Marcel Tryszkiewicz, Emil Zawadzki, Waldemar Ziemięcki
Okładka książki Własna ścieżka - Antologia Samowydawców. Tom 1 Izabella Agaczewska, Adrianna Biełowiec, Maks Dieter, D. B. Foryś, Kamila Goszczyńska, Agata Kasiak, Paweł Kolarzyk, Janusz Muzyczyszyn, Irena Omegard, Franciszek M. Piątkowski, Alicja Podgrodzka, Izabela Redesiuk, Mateusz Rogalski, Karolina Salwowska, Michał Wójcik, Kamil Zinczuk
Ocena 7,1
Własna ścieżka - Antologia Samowydawców. Tom 1 Izabella Agaczewska, Adrianna Biełowiec, Maks Dieter, D. B. Foryś, Kamila Goszczyńska, Agata Kasiak, Paweł Kolarzyk, Janusz Muzyczyszyn, Irena Omegard, Franciszek M. Piątkowski, Alicja Podgrodzka, Izabela Redesiuk, Mateusz Rogalski, Karolina Salwowska, Michał Wójcik, Kamil Zinczuk
Okładka książki Szczecin z dreszczykiem III Gabriela Adamiak, Adrianna Biełowiec, Agnieszka Bułat, Julia Drozdek, Adam Ignaczak, Maksym Kardas, Sara Krawcewicz, Nikola Kusiak, Kacper Mikuła, Marcel Mroczek, Karolina Osajda, Filip Samborski, Radosław Samsel, Zofia Trusewicz, Hanna Wolska, Emil Zawadzki, Waldemar Ziemięcki
Ocena 0,0
Szczecin z dreszczykiem III Gabriela Adamiak, Adrianna Biełowiec, Agnieszka Bułat, Julia Drozdek, Adam Ignaczak, Maksym Kardas, Sara Krawcewicz, Nikola Kusiak, Kacper Mikuła, Marcel Mroczek, Karolina Osajda, Filip Samborski, Radosław Samsel, Zofia Trusewicz, Hanna Wolska, Emil Zawadzki, Waldemar Ziemięcki
Adrianna Biełowiec
Adrianna Biełowiec
Celująca w małe wydawnictwa autorka fantastyki naukowej, z naciskiem na hard, biopunk i military. Rzadziej pisze grozę, głównie w formie opowiadań. Zadebiutowała powieścią "Czas wysłańca" w 2003 roku. Miłośniczka sztucznej inteligencji, cyborgów i dronów. Zajmuje się hobbystycznie ziołolecznictwem, sportem, tworzeniem muzyki elektronicznej oraz filmów. Od 2022 jej cykl science fiction "Zodiac Universum" zaczął być tłumaczony przez wydawnictwo RHP na języki obce i wydawany za granicą. Fanpage: https://www.facebook.com/zodiacuniversum/ Instagram: https://www.instagram.com/adriannabieloviec/
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Za kamień i za ciemność Sonia Korta
Za kamień i za ciemność
Sonia Korta Piotr T. Dudek
Po kilku latach wróciłam do historii, która za pierwszym razem zrobiła na mnie przeogromne wrażenie. Za drugim… hmm, nic się nie zmieniło. Nadal było wspaniale, mrocznie, obskurnie i epicko! To opowieść niczym ruchome piaski! Wejdziesz, wciągnie cię, może kiedyś wypuści, ale zostanie z tobą na długo, jak piach w zakamarkach Twoich ulubionych skarpetek. Wyobraź sobie, że schodzisz po krętych schodach. Po drodze nie ma żadnych drzwi, które dałyby ci choćby iluzję ucieczki czy schronienia. Idziesz w dół, a im dalej, tym ciemniej, gęściej i bardziej niepokojąco. To historia tak wielowątkowa, tak głęboko zanurzona w strukturach jednego miasta, że opisanie jej w kilku zdaniach graniczy z niemożliwością. Mamy tu potomka obalonej dynastii (Razaguela), który żyje na marginesie Baraghody, miasta niegdyś należącego do jego rodu, a dziś miejsca skorumpowanego, gnijącego i z każdym dniem coraz mroczniejszego. Musi on nie tylko przetrwać w przestrzeni, gdzie samo jego nazwisko czyni go wrogiem publicznym, lecz także zmierzyć się z ciężarem rodzinnego dziedzictwa, ugrzęznąć w politycznym bagnie i balansować na granicy świata ludzi oraz bogów. Ale to nie jedyny wątek, jaki dostajemy. Jest tu także podziemny lud, którego losy obserwujemy z perspektywy Rafiego Szczurołapa. Schodząc jeszcze głębiej, spotkasz Króla Szczurów, a patrząc na Baraghodę jego oczami, zobaczysz czystą ciemność, okrucieństwo i niesprawiedliwość. I co najważniejsze: Poczujesz na własnej skórze przebiegające po tobie szczury i poznasz najsłodszego, najwierniejszego i najinteligentniejszego przedstawiciela tego gatunku. Największą zaletą tej historii jest to, jak głęboko autorzy wchodzą w psychikę postaci, które nie są ani czarne, ani białe. Są ludzcy: skrzywdzeni, niejednoznaczni, uwikłani, empatyczni, egoistyczni, mściwi, czy zdolni do litości. Nie znajdziemy tu klasycznych herosów ani jednoznacznych złoczyńców, lecz ludzi niosących ciężar własnych historii. Postacie drugoplanowe nie są jedynie tłem czy figurami przesuwanymi po planszy. Każda z nich dostaje swoje pięć minut, dzięki czemu nawet najbardziej epizodyczne role zapadają w pamięć. Powieść jest gęsta od poruszanych tematów, a jednocześnie niezwykle uporządkowana. Nie znajdziesz tu chaosu ani zagubienia. Każdy z bohaterów weźmie cię za rękę i poprowadzi własną ścieżką. I choć książka wymaga skupienia, nie zgubisz się w tej wielowątkowości. Wszystko jest tu kompletne! Jedno wynika z drugiego, prowadząc do logicznej, misternie utkanej całości. „Za kamień i za ciemność” redefiniowała moje pojęcie polskiego dark fantasy. To dzieło dopracowane, monumentalne i intensywne emocjonalnie. I choć bardzo chciałabym opowiedzieć wam szczegółowo, jak piękna jest ta historia, wiem, że żadne moje słowa nie oddadzą tego, co ta książka ze mną zrobiła. Wróciłam do niej po kilku latach... i krócej jeszcze nie jeden raz.
TropemCiszy - awatar TropemCiszy
ocenił na 10 25 dni temu
Evi'Deth T.1 Rytuał krwi Ewelina Wyspiańska-Trojniarz
Evi'Deth T.1 Rytuał krwi
Ewelina Wyspiańska-Trojniarz
Elfy, krasnoludy, niziołki. Na pierwszy rzut oka wyglądało to na typowe fantasy, ktorym rynek jest przesycony. Jednak Ewelina Wyspiańska - Trojniarz stworzyła z tymi stworzeniami swój własny, nowy, oryginalny, mroczny i pełen przygód świat warty zapoznania. Ta książka to kolejny dowód na to, że polskie fantasy ma się coraz lepiej. Evi-Deth to główna bohaterka książki, która oprócz przygotowń do ostatecznego pojedynku, dała impuls kobietom do walki o swoje prawa w świecie rządzonym ciężką męską dłonią. Nie jeden samiec przekonał się, że nie warto stawać z nią w szranki. To silna kobieca postać, pewna siebie i swoich umiejętności, jednak brakowalo jej trochę pokory, przez co niejednokrotnie wpadała w tarapaty. Nie jest idealna, ma swoje słabości, o których zdążyła się przekonać, ale nie przeszkadzały jej w podejmowaniu decyzji. Jedna postać przykuła szczególnie moją uwagę. Mały uroczy demonik o imieniu Demi, skrywajacy w swoim niewielkim ciałku ogromną siłę. Ten jaszczurkowaty zwierz wzbudził moją ciekawość. Mam wrażenie, że nie wiele się o nim dowiadujemy w książce, ale z każdym pojawieniem autorka nam rombek tajemnicy. Autorka świetnie to rozegrała: niby gdzieś tam jest w tle, wspiera główną bohaterkę i pojawia się, kiedy tego najbardziej potrzebuje, ale czuć, że jego obecność ma dużo większe znaczenie, niż na razie pokazała ta książka. Z niecierpliwością czekam na rozwój tej postaci w kolejnych ksiazkach. Bardzo zaciekawił mnie styl pisania autorki, w którym momentami czuć, jakby prowadziła z czytelnikiem rozmowę. Taki trochę narrator, który zna Cię od lat i mruga zza kartki chwaląc się swoimi spostrzeżeniami i sprawdza Twoją czujność. To sprawia, że książka jest bardziej żywa i ciekawe jest to w jaki sposob została opowiedziana. Aż sie uśmiechałem, kiedy autorka "puszczała oczko". Ewelina Wyspiańska - Trojniarz tą książką zaprasza do całkiem nowego fantastycznego świata, gdzie nic nie jest oczywiste. Pełnego wyrazistych postaci, niebanalnych i niebezpiecznych przygod. Na pewno warto sięgnąć po tę książkę.
iter_per_libros - awatar iter_per_libros
ocenił na 7 6 miesięcy temu
Słona wanilia. Tom 3 Artur Tojza
Słona wanilia. Tom 3
Artur Tojza
Po przeczytaniu dwóch historii przedstawiających niepewnych losów, ich rozterek, pierwszych przemyśleń, rodzinie, miłości, odnalezieniu się w nowych sytuacjach młodych dorastających ludzi w książkach pt. ''Słona wanilia'' (tom 1) należących do Cyklu: Słona wanilia autorstwa Pana Artura Tojzy pt. ''Słona wanilia'' (tom 2) zapragnęłam dowiedzieć się, czy Klub Pomocników był konieczny, aby pomóc młodym ludziom zrozumieć siebie nawzajem we wspólnym działaniu, jakie wnioski wyciągnę z czytanego tomu trzeciego ''Słonej wanilii''. Niby nic nie dzieje się bez przyczyny, gdy praktycznie najbliższa nam w sercu osoba, którą znamy od najmłodszych lat, wiemy o niej wszystko, gdy widzimy ją na zewnątrz szczęśliwą, czy może pokazywane szczęście bywa u niej ulotne. Czy spoglądając, na Annę Morawską możemy dokonać oceny na podstawie jej dotychczasowego zachowania, a może jest coś w niej, co nie pozwala do końca wyrazić tego, co się czuje, obserwując ją uważnie oraz jej rodzinę, na to, co osiągnęła na własną pracą, wytrwałością, a życie w samotności, bez rodzeństwa bywa dla niej trudne? Rodzice Ani są wymagający, ale w głębi serca kochają ją, dbają o nią. Czy to wystarczy w pełni, aby Ania odkryła, jaką tajemnicę ukrywają przed nią, co stanowi przyczynę tego, aby spełniła ona ich oczekiwania, a być może Ania marzy o takim zawodzie, który zagwarantuje jej w pełni satysfakcję, szczęście mając przy boku bliskie sercu osoby kibicujące od samego początku, nie zważając na to, czy popełnia ona błędy bądź ich skutecznie unika? Tom trzeci ''Słonej wanilii'' uświadamia nam, jak bardzo konieczny jest czas do spędzania go razem z rodziną, wyjaśnianie sekretów rodzinnych, aby rodzice byli otwarci na wszelkiego rodzaju problemy związane z wczesnym dorastaniem dzieci, bo oni kiedyś doświadczali smaku słodkiego lub gorzkiego wczesnej dorosłości. Pan Artur Tojza podkreślił, jak ważna jest przyjaźń, miłość, jak wyglądają relacje pomiędzy rodzicami, dziećmi, dziadkami. Widoczne jest, od razu kto lubi się bardziej, a kto mniej. Spoglądając, na życie wszystkich występujących bohaterów można odnaleźć w nich cząstkę siebie niezależnie od tego, jakie mamy rozeznanie tematyczne w otaczającej nas codzienności. Chociaż nie wszyscy dadzą się polubić, ze względu na posiadany charakter, ale mają w sobie, coś takiego, że nie da się przejść obok nich obojętnie. Książkę tę czytało mi się bardzo dobrze i mogłam dzięki co poniektórym ciekawie opisanym wątkom zatrzymać się przy nich na nieco dłużej. Jak najbardziej polecam przeczytać tę książkę.
Anna - awatar Anna
oceniła na 10 1 miesiąc temu
W imię Boga Dominika Skoczeń
W imię Boga
Dominika Skoczeń
„W imię Boga” Dominiki Skoczeń to debiut, który najmocniej działa wtedy, gdy patrzy się na niego jak na świadomie zaprojektowane otwarcie większej historii, a nie zamkniętą opowieść. Książka osadzona jest na pograniczu fantasy i antyutopii, z wyraźnym naciskiem na społeczny porządek oparty o religijną instytucję, hierarchię „czystości” oraz konsekwencje życia w systemie kastowym. Autorka miała konkretny pomysł na fundament świata: teologia jako narzędzie władzy, segregacja jako „porządek moralny”, a do tego element „mocy” (primiony) wpleciony w strukturę społeczną tak, by nie był tylko ozdobą, ale mechanizmem różnicującym ludzi i przywileje. Jednym z najmocniejszych elementów tej powieści jest konsekwentnie zaprojektowany świat przedstawiony. Tremoriał nie zapada w pamięć jako malownicza sceneria, lecz jako precyzyjnie skonstruowany organizm społeczny - miasto, którego struktura przestrzenna odzwierciedla hierarchię władzy i statusu. Każda jego część rządzi się odmiennymi zasadami, posiada własny rytm życia, język i obyczajowość, a podziały klasowe nie pełnią roli tła, lecz stanowią realną siłę napędową konfliktów. Na uwagę zasługuje również warstwa klimatyczna utworu. Autorka umiejętnie balansuje między tonacją zbliżoną do powieści społecznej o historyzującym sznycie a narracją o wyraźnie sensacyjnym napięciu, które z czasem nabiera tempa. Początkowe partie rozwijają się spokojnie, z dbałością o szczegół i kontekst, jednak gdy fabuła osiąga właściwy rytm, narracja staje się płynna i angażująca, sprawiając, że kolejne rozdziały czyta się z rosnącym zainteresowaniem. Ważnym filarem odbioru jest też para głównych bohaterów i ich dynamika. Relacja między nimi jest jednym z motorów przyjemności z lektury: pojawia się tu humor, sprzeczki, tarcia wynikające z różnic doświadczeń i pozycji. Jednocześnie warto zaznaczyć, że wątek uczuciowy ma raczej charakter drugoplanowy, często bardziej wpływa na motywacje i temperaturę scen niż dominuje konstrukcję fabuły. Jeśli chodzi o słabsze strony: tempo i proporcje. Rozwlekły początek oraz drobiazgowość opisów, które czasem mogą być odbierane jako budowanie wiarygodności, a czasem męczyć, gdy detale spowalniają narrację albo „dokładają” ekspozycji zbyt wprost. Drugim punktem zapalnym jest niedosyt wyjaśnień - zwłaszcza w kwestiach kluczowych dla świata. Czułam, że elementy takie jak primiony, różnice pomiędzy grupami społecznymi czy reguły działania instytucji religijnej są zarysowane na tyle sugestywnie, że rozbudzają ciekawość, ale nie zawsze są domknięte. Z jednej strony to buduje napięcie i chęć sięgnięcia po kontynuację, z drugiej rodzi frustrację: „dostaję zagadkę, ale nie dostaję satysfakcjonującego kawałka odpowiedzi”. Z tym łączy się też odbiór finału - z jednej strony jestem zachwycona jego „otwarciem” i efektem emocjonalnym, z drugiej uważam go za zbyt urwany przystanek. Trzecia sprawa to sama protagonistka. Laila bywa celowo „trudna”: wyniosła, uformowana przez dogmat, czasem irytująca, często naiwna w zderzeniu z rzeczywistością. I tu paradoksalnie widać siłę konstrukcji: to postać charakterystyczna, a jej przemiana jest ważną osią. Tyle że nie każdy może mieć cierpliwość do bohaterki, która długo myśli kategoriami systemu, zanim zacznie go kwestionować. Jeśli ktoś oczekuje natychmiastowej empatii i szybkiej ewolucji - może się odbić. Jeśli ktoś lubi obserwować, jak światopogląd pęka powoli, pod naciskiem doświadczeń - dostanie coś satysfakcjonującego. Pod względem stylistycznym jest to proza świadomie ukształtowana - momentami bardziej podniosła, nasycona leksyką i składnią, które mają budować wrażenie historycznej głębi oraz podkreślać kulturową odrębność świata przedstawionego. Taki wybór językowy wzmacnia atmosferę i sprzyja immersji: miałam poczucie obcowania z rzeczywistością posiadającą własną tradycję, obyczaj i porządek symboliczny. Opisy architektury, ceremoniału czy codziennych praktyk społecznych tworzą sugestywną panoramę miasta i jego mieszkańców. Jednocześnie ta dbałość o detal bywa obciążeniem dla dynamiki narracyjnej. Rozbudowane partie ekspozycyjne, drobiazgowe opisy przedmiotów, strojów czy obrzędów oraz rozciągnięte sceny dialogowe chwilami spowalniają tempo akcji, zwłaszcza w pierwszej części powieści. Stosunkowo duża objętość tomu przy jednocześnie wyraźnej, dużej czcionce oraz format wydania sprawiają wrażenie książki „rozciągniętej” objętościowo. Z kolei w warstwie dodatków brakuje elementu, który mógłby istotnie wzmocnić orientację w przestrzeni - mapy miasta i okolic. Przy tak silnie zarysowanej topografii oraz znaczeniu podziałów przestrzennych, wizualne dopełnienie w postaci planu Tremoriału byłoby naturalnym i funkcjonalnym uzupełnieniem. W mojej ocenie „W imię Boga” wypada najlepiej jako debiut z bardzo mocnym szkieletem świata i tematów, który momentami potyka się o własną drobiazgowość. To książka, która potrafi dać czytelnikowi przyjemność z zanurzenia w systemie społecznym i religijnym, ale stawia wymagania: trzeba zaakceptować, że to tom pierwszy, że część rzeczy jest tylko zasygnalizowana, i że rytm nie wszędzie jest równy. Jeśli jednak ktoś lubi fantastykę, która nie ucieka od pytań o władzę, klasę i moralność, a przy okazji buduje intrygę na przyszłość - to będzie odpowiednia książka dla Was. Z dużym uznaniem za konstrukcję świata i konsekwencję tematyczną, z rezerwą wobec momentów przegadanych i tego, jak wiele odpowiedzi zostaje odłożonych na później. Jeśli drugi tom dopnie część obietnic - ta historia ma potencjał, żeby wyraźnie urosnąć.
Marta Bazylczuk - awatar Marta Bazylczuk
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Wygnani z raju Maciej Szmajdziński
Wygnani z raju
Maciej Szmajdziński
Wygnani z raju to debiut. I w sumie tyle mogę powiedzieć, bez subiektywności, bo ta opowieść ma właściwie wszystkie wady i zalety debiutu. Z jedne strony widać niedociągnięcia w warsztacie, z drugiej czyta się to wartko i sądzę, że żadna seria post - apo nie powstydziłaby się tej opowieści, ba w wielu czytałem gorsze książki. Ale no nie jest też tak bardzo cudownie, pokuszę się o parafrazę słów Cambella - jeśli masz problem z rozpoczęciem historii - to dlatego, że' zaczynasz w złym miejscu" W tym przypadku rada powinna brzmieć - jeśli masz problem z zamknięciem opowieści - to dlatego, że przeciągasz wątki inie chcesz zakończyć jej w odpowiednim miejscu. Przez to, opowieść wydaje się mocno poprzeciągana, a część wątków wydaje się wpleciona na siłę i niezbyt sensownie poprowadzona. Każda z przedstawianych postaci jest wprowadzona jak dla mnie zbyt nagle i zbyt późno w stosunku do kanwy głównej fabuły. Stają się wręcz serialową parodią postaci, stary wiarus - pewnie mentor, młoda dziewczynka, która nie jest zbyt otwarta - zapewne nowe przyszywane dziecko, które za chwilę już będzie ważną więzią głównego bohatera z innymi ludźmi. Mamy też wesołego kata - zwyrodnialca (Piekara) i akcenty plemienne (Foryś). Jednak na daną postać składa się wyłącznie kilka utartych schematów i motywów, zachowują się tak, jak powinni i tak jak przewidujemy, co w tak oblatanym gatunku jest dość rozczarowujące. Taka trochę sztampa i literatura RPG z tego wychodzi. Szału nie robi też brak spójności - główny bohater od początku swojej opowieści otrzymuje głos wewnętrzny - będący jego demonem, podpowiadający mu samolubne rozwiązania, jednak ten głos, który mógłby pełnić tutaj cudowną rolę drugiego spojrzenia, właściwie zmienia się wyłącznie dając krótkie i niewiele wnoszące uwagi, mające nie wiem- odzwierciedlać myśli czytelnika? Może autora? Bo jest on o wiele mocniej wciągnięty w opowieść niż sam czytelnik. https://www.instagram.com/p/DENVJexo9OL/
Klaudiusz Książki-Koniecznej - awatar Klaudiusz Książki-Koniecznej
ocenił na 8 8 miesięcy temu
Krew Wilka Agnieszka Miela
Krew Wilka
Agnieszka Miela
Trochę się obawiałem sięgając po trzeci i finałowy tom "Dzieci Starych Bogów", bo poprzednie tomy nie zachwyciły mnie zbytnio. Ciężko się trochę patrzy na polską fantastykę - jestem tutaj niepoprawnym optymistą i uważam, że jest wielki potencjał na dobre historie. Może to nie będzie ballada jak "Gra o Tron" czy "Władca Pierścieni", no ale jednak można byłby się czymś poszczycić. " Wszyscy mamy swoje demony, ale nie każdemu z nas dane jest się z nimi zmierzyć...Albo lepiej je poznać. " Agnieszka Miela zabiera nas po raz ostatni do Kerhalory by zakończyć historię Aine i Bertama oraz rozwikłać historię Ziaren Relenvel. I kurczę mam znów mieszane uczucia - sama otoczka, okładka prezentuje się naprawdę super. Krew Wielka jak dla mnie ma najlepsze obramowanie, ale czy to wystarczy? Finał trylogii zdecydowanie podtrzymuje horror i zamordyzm poprzedniczek - krwawe opisy tortur czy brutalności świata. Ja to kupuję. Serio. Takie lektury chce się czytać, i w tym Miela radzi sobie świetnie. Chcemy poznać dogłębnie ten świat. Niestety wciąż mam problem z bohaterami - nie tylko Aine i Bertam mnie momentami irytują czy nie rozumiem ich pobudek. Tak również cała tajemniczość Cathbada w pewnym momencie zaczęła mnie nudzić. Podtrzymywanie napięcia jest ważne, ale trzeba umieć to zrobić w dobrym i ciekawym guście. Zdecydowanie w tej części świeci postać - Jarly. Od początku jest to okropny bohater i autorka w żadnym momencie nie próbuje go tłumaczyć, że jest zły bo miał trudne dzieciństwo. On jest perfidnym kłamcą i sam się tym szczyci. Mu pasuje taka passa - on chce swoje plany i założenia dowieźć do końca, i jest święcie przekonany, że mu to się uda. Rzadko kiedy dostajemy tak jasno nakreślone złe postacie - nie jest nam go szkoda, nie współczujemy mu. Ba! Powiedziałbym czasami, że nawet mu kibicujemy. Jedyne czego brakowało mi trochę w tej trylogii to takiego pełnego objawienia się kluczowych "Starych Bogów" - od początku jesteśmy świadomi ich wielkich mocy oraz istnienia, ale jednocześnie mam wrażenie, że gdzieś się gubi ta ich boskość. Fernir - nowy bóg, który podporządkowuje sobie Karmazynowe Bractwo oraz Kerhalorę, a o nich tylko słyszymy, że są wielcy, ale odeszli, może powrócą. Chciałbym przeczytać jakoś konkretną wersję ich istnienia, albo po prostu zgubiłem ten wątek... " Czasami słowa nie są w ogóle potrzebne. Milczenie potrafi być równie wymowne. Cisza potrafi napełniać serca własnym szeptem. " Krew Wielka jest chyba najlepszą powieścią z całej trylogii - Dzieci Starych Bogów. Uważam, że jest to dość ciekawa, często krwawa historia, warta swojego poznania. Niestety czasami będzie nas nudzić, a droga bohaterów nie zawsze będzie dla nas jasna i klarowna. Aine i Bertama oraz całą paczkę ludzi z Nomander bardzo polubiłem, choć ten koniec nie dla każdego był dobry. Cieszę się, że polscy autorzy coraz częściej sięgają po fantastykę, i myślę, że warto ich wspierać, choć czasami ten pazur w historii by się przydał... Recenzja - https://mlwdragon.blogspot.com/2025/06/31-books-krew-wilka-agnieszka-miela.html
DRAGON - awatar DRAGON
ocenił na 7 9 miesięcy temu
Gwardia Słonecznej Paweł Kopijer
Gwardia Słonecznej
Paweł Kopijer
Wychowywany przez parę uzdrowicieli Dein marzy o wstąpieniu do elitarnej Gwardii Słonecznej. Jednak opiekujący się nim Leśniad z nieznanego chłopakowi powodu blokuje mu możliwość startu w Turnieju Wolnych Ostrzy, będącym pierwszym etapem eliminacji kandydatów do Gwardii. Pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie, Leśniad zabiera swojego podopiecznego w góry i zapowiada, że przed młodzieńcem egzamin ze sztuki wojennej oraz taktyki. Przekazuje mu też zasady, którymi będzie się musiał kierować oraz to… że zwycięstwo nie będzie łatwe, ale najważniejsze, by i z porażki wyciągnął wnioski. Dein musi stoczyć trzy pojedynki z trzema różnymi przeciwnikami, walczącymi innym stylem i mającym różne umiejętności. Nie wszystko idzie po myśli młodzieńca, ale Leśniad jest zadowolony i ogłasza, że nauczył go wszystkiego, czego mógł, i że od teraz najlepszym nauczycielem będzie życie. Chłopak dostaje też pozwolenie na udział w turnieju. Uskrzydlony tą ostatnią nowiną Dein postanawia skompletować jak najlepszy ekwipunek, a to nie należy do najtańszych i najprostszych zadań. Robi jednak, co może, by te przeszkody nie uniemożliwiły mu realizacji marzenia… Równolegle toczą się losy Morienne, wnuczki władcy Myriadii. Dziewczyna stara się sprostać wymaganiom dziadka, równocześnie dążąc do spełnienia własnych marzeń o odniesieniu sukcesu jako członek armii. Nie idzie jej najlepiej, bo nie może wyprzeć się swojego pochodzenia i często jest postrzegana przez pryzmat szlachectwa. W pewnym momencie zostaje wezwana przez dziadka, przez co nie może być razem z resztą oddziału. Pech chce, że akurat w tym momencie następuje atak i wojownicy zostają zdziesiątkowani. Nie obywa się bez oskarżeń pod adresem Morienne, że celowo wybrała właśnie ten moment na wizytę w mieście. To sprawia, że postanawia pójść własną drogą i zgłasza się do turnieju… Niestety pech jej nie opuszcza i przeddzień walki ktoś kradnie jej znacznik oraz pieniądze, za które mogłaby w trybie pilnym zamówić duplikat. Niespodziewanie z pomocą przychodzi Dein, który przypomina sobie o pewnym punkcie w regulaminie turnieju… Tylko, czy jego pomoc wystarczy…? Jaki wpływ na Deina mieli jego opiekunowie? Dlaczego Leśniad blokował start Deina w turnieju? Czym jest Gwardia Słonecznej? Co poza pochodzeniem utrudnia życie Morienne? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie właśnie w tej książce… To samo uniwersum, nowa trylogia, nowe postaci i… nowi ulubieńcy. Jeszcze niedawno, gdyby ktoś mnie zapytał o faworyta, prawdopodobnie wskazałabym kogoś innego, ale teraz wybieram Deina. Zaimponował mi tym, że mimo młodego wieku wie, co chce robić, nie tracąc żadnej okazji, by nauczyć się wszystkiego, co tylko możliwe, i przy okazji ćwicząc pamięć. Częściowo jest to zasługą jego opiekunów, częściowo Leśniada, a częściowo… genów. Dlaczego? Tego Wam nie zdradzę Nie oznacza to jednak, że nie zauważam pozostałych postaci, w tym Morienne czy Leśniada, bowiem często jest tak, że decyzja jednej osoby wpływa na losy pozostałych. W sumie wpływ Leśniada, choć pojawiał się tylko epizodycznie jest chyba największy, bo gdyby nie jego nauki, to losy sporej części mieszkańców Dwuświata potoczyłyby się zupełnie inaczej. Mamy więc dowód, że każda informacja i choćby nie wiem jak prozaiczna umiejętność czy decyzja ma wpływ zarówno na nas, jak i na innych. Warto więc czasami zatrzymać się choć na chwilę i pomyśleć: czy to naprawdę jest nam potrzebne? Względnie: czy musimy tak pędzić? Wszak jak dojedziemy nieco później lub wyjedziemy ciut wcześniej, to osiągniemy ten sam efekt, ale w bezpieczniejszy sposób… Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorowi
LibraCzyta - awatar LibraCzyta
oceniła na 9 18 dni temu
Jaszczurka Ula Gudel
Jaszczurka
Ula Gudel
Kochani, nie wiem co mam napisać. Jak to wszystko ubrać w słowa i jak przekazać. Czasem o tym, co kochamy pisze się najtrudniej. 🦎Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że pokochałam tą historię od pierwszych słów. Poczułam, że rezonuje między nami piękna energia. Wzajemny zachwyt. 🦎Poznałam najpierw Eli, która budzi się w miejscu, którego zupełnie nie zna. Nie wie gdzie jest jej ukochany koń oraz najbliższy przyjaciel. Za to na ich miejsce pojawia się mężczyzna, o licu pięknym, idealnym wręcz, lecz mrocznym i lodowatym. Przedstawiciel ludu Ha'ami. Dziewczyna od pierwszych chwil nie szczędzi ostrego języka, nasączonego piękną ironią oraz sarkazmem. Uśmiechnęłam się pod nosem, myśląc. Tak. To jest mój człowiek. I tak zostałyśmy przyjaciółkami. 🦎 Smok i Tygrys. Kolejni bohaterowie. Mroczny, lodowaty demon i jego przyjaciel o podobnym usposobieniu. Ha'akon, władca Kamiennego Gniazda, w którym to się właśnie znajdujemy. I strażnik bezpieczeństwa Ha'teng. Na ramionach tatuaże w kształcie smoka i tygrysa. Lud, którego są przedstawicielami to lud okrutny, z bardzo żelaznymi zasadami, pełny nienawiści do nieludzi. Wręcz obsesyjnie gardzą wszystkimi, poza nimi samymi. Uczą się od najmłodszych lat na wojowników, jeśli nie pokonają jakiegoś zwierzęcia, sami zostaną straceni. Stąd tatuaże w kształcie zwierząt... 🦎Przyjaciel Eli to elf. Wtrącony do lochu, torturowany, głodzony, wyszydzany. Jego kat, Ha'teng nie zna litości dla tej majestatycznej i pięknej istoty. Serce mi pękało ilekroć czytałam o próbie złamania elfa, a ten pięknie potrafił odłączyć się od ciała, nie czuć bólu. Eli martwi się o niego, bardzo. 🦎Jest też smok. A raczej jego czaszka. Zamordowany przez Ha'akona. Próbuje przeniknąć do podświadomości Eli, gdyż nie jest ona zwykłą dziewczyną...skrywa w sobie wiele tajemnic, o których sama nie wie. Jednak najważniejszym jej celem jest uratowanie przyjaciela i swojego ukochanego konia. Jej przywiązanie do nich jest niezwykłe. Jej osobowość jest niezwykła. Kocham tą bohaterkę po prostu całą sobą. Jej odwaga, brawura i niekiedy bezczelność ( to zaleta akurat) były nie do złamania. Na całe szczęście została uznana za osobę wyżej urodzoną i ma większe względy i wygodę, tymczasem elf czeka na osąd. 🦎Lud Ha'ami przypomina mi wyznawców Hitlera, którzy uznawali tylko rasę aryjską. Tak jest i tutaj. Uznają tylko samych siebie. Eli próbuje uświadomić im jak bardzo się mylą, w jakim chorym i złym społeczeństwie żyją. Jej relacja z Ha'konem pokazuje jak bardzo zakorzeniona nienawiść krzywdzi. Tego, który nienawidzi i osoby, którymi gardzi. Wizja smoka, który łączy się przez chwilę z mężczyzną sprawiła, że płakałam...🥹😭😭😭 Wiem i wierzę, że dla niektórych z tego okrutnego ludu jest jeszcze nadzieja. 🦎 Tą historię nie tylko czytałam. Ja ją przeżywałam. Czułam. Styl autorki to złoto. Wnika w każdą cząstkę mojej duszy, łącząc się z każdym słowem. Pokochałam Eli, pokochałam smoka, elfa i konia. Każdą kolejną stronę czytałam z wypiekami na twarzy co się dalej wydarzy. Ogrom bólu niekiedy miażdżył mnie tak namacalnie... To ból moich książkowych przyjaciół. Współistnieję z nimi. Już na zawsze. 🦎Wykreowany, brutalny świat zrodzony z nienawiści może nam pokazać jak destrukcyjne to uczucie. Jak wychowanie w tym, wpajanie chorych zasad może skazić duszę. Na odkrycie czeka jeszcze tak wiele. Gdyż jest to pierwszy tom z trzech. ❤ Jestem ciekawa jak potoczą się losy biednego elfa, wspaniałej Eli oraz Ha'akona i całego ludu. Czy zagadka o pochodzeniu Eli zostanie potwierdzona... Kocham. ❤🦎 A Was Kochani tak bardzo mocno zachęcam do lektury, nie zaśniecie dopóki nie zobaczycie napisu "Koniec." Droga autorko. Dziękuję za to, co przeżyłam. Za wykreowanie tak zachwycającej powieści.
Patrycja Pilarska - awatar Patrycja Pilarska
oceniła na 10 12 dni temu

Cytaty z książki Thino'pai

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Thino'pai