Tam, gdzie kwitną cytryny

Okładka książki Tam, gdzie kwitną cytryny
Aurora Tamigio Wydawnictwo: Książnica literatura obyczajowa, romans
464 str. 7 godz. 44 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Il cognome delle donne
Data wydania:
2025-02-26
Data 1. wyd. pol.:
2025-02-26
Data 1. wydania:
2023-07-04
Liczba stron:
464
Czas czytania
7 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788327167323
Tłumacz:
Agata Pryciak
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tam, gdzie kwitną cytryny w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Tam, gdzie kwitną cytryny

Średnia ocen
7,4 / 10
452 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
895
788

Na półkach:

Pełna uroku książka, o życiu Rosy, jej córki oraz wnuczek umiejscowiona w niewielkiej miejscowości na Sycylii.
Każda z kobiet, przedstawi swój kawałek historii, relacje panujące w rodzinie, wciągając czytelnika w swój świat.
Obserwujemy jak na przestrzeni lat rola kobiet i ich traktowanie uległo zmianie, a jednak tą siłę można odnaleźć właśnie wśród najbliższych.
W sam raz na urlop

Pełna uroku książka, o życiu Rosy, jej córki oraz wnuczek umiejscowiona w niewielkiej miejscowości na Sycylii.
Każda z kobiet, przedstawi swój kawałek historii, relacje panujące w rodzinie, wciągając czytelnika w swój świat.
Obserwujemy jak na przestrzeni lat rola kobiet i ich traktowanie uległo zmianie, a jednak tą siłę można odnaleźć właśnie wśród najbliższych.
W sam raz...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1589 użytkowników ma tytuł Tam, gdzie kwitną cytryny na półkach głównych
  • 1 042
  • 519
  • 28
162 użytkowników ma tytuł Tam, gdzie kwitną cytryny na półkach dodatkowych
  • 83
  • 51
  • 8
  • 6
  • 5
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Tam, gdzie kwitną cytryny

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zapach Apulii Francesca Giannone
Zapach Apulii
Francesca Giannone
Zapach Apulii – Francesca Giannone 6/10 (dla niewymagającego czytelnika w sam raz, ale jak ktoś patrzy głębiej – strata czasu i atłasu) No więc jeśli chcesz się po prostu położyć na kanapie, włączyć sobie włoską playlistę z Domenico Modugno w tle i poczytać coś, co pachnie oliwą, lawendą, mydełkiem i lekkim romansem – to bierz. Książka spełnia obietnicę: Apulia lat 60., fabryka perfum i mydeł, rodzina Rizzo, rodzeństwo Lorenzo i Agnese, które musi wybrać między dziedzictwem a własnym życiem, trochę twistów, trochę słońca, trochę dramatu rodzinnego. Czyta się lekko, przyjemnie, bez wysiłku. Jak wakacyjny serial na Netfliksie, tylko z włoskim akcentem.Dla kogoś, kto nie wymaga wiele – super. Klimat Południa Włoch jest, bohaterowie mają emocje, decyzje życiowe niby coś ważnego, a na końcu zostaje miłe wrażenie „byłam we Włoszech na chwilę, bez wychodzenia z domu”.Ale jeśli ktoś patrzy głębiej… no cóż. Postacie płaskie jak deska do prasowania (Lorenzo to typowy „porywczy dumny Włoch”, Agnese „niepewna z kompleksami” – zero zaskoczenia), dialogi czasem brzmią jak z telenoweli, a cała ta „saga rodzinna” to w gruncie rzeczy dość przewidywalna historia o dziedzictwie, miłości i „wyborze serca vs rozumu”, którą czytało się już sto razy. Głębi psychologicznej brak, warstwy społeczne (lata 60., zmiany we Włoszech, kobiecość) ledwo muśnięte, wszystko na poziomie „ładnie pachnie, ale nie smakuje”. Atłas? Raczej bawełna z bazaru – miło w dotyku, ale po pierwszym praniu widać, że to nie to.Jeśli lubisz lekkie, słoneczne włoskie lektury na jedno popołudnie i nie oczekujesz niczego więcej niż miłego zapachu stron – ok, weź. Jeśli jednak masz w sobie choć odrobinę wymagającego czytelnika – szkoda czasu. Lepiej wróć do „Listonoszki z Apulii” tej samej autorki albo weź coś naprawdę głębokiego o włoskim Południu (np. Camilleri, Vassalli, albo nawet Elena Ferrante, jeśli chcesz kontrastu).Miło, ale płytko. Jak wakacje all-inclusive – ładne widoki, ale zero autentyczności.
Julia Sz - awatar Julia Sz
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Księżycowa winnica Carla Montero
Księżycowa winnica
Carla Montero
,,Bosz na pewno był martwy, niewielu potrafi się wywinąć słodkiej śmierci." Nie wiem jak wy, ale ten fragment mnie zaciekawił. Zobaczcie, niby śmierć jest okropna, czasami brutalna jak w przypadku postaci z książki, gdzie widok napuchniętego ciała wywołała na twarzy innych uśmiech. To widok makabryczny, ale zauważcie jak go opisują. Śmierć jest słodka. Pomimo wszystkiego, co może się z nią skojarzyć nikt nie myśli nad tym, że ciało człowieka, który nie żyje wydaje z siebie słodki zapach, niemal mdły. Czyli ten odór jest zły. To dlaczego więc uważa się, że słodycze są dobre? Czy nie niosą poniekąd zapowiedzi śmierci? W końcu niszczą nas skrawek po skrawku upośledzając funkcjonowanie każdego narządu... Styl jakim została napisana przypomina mi piękny kawałek figury wystruganej idealnie, a pomimo tego gdzieniegdzie znajdziemy jakąś zadrę. Dla mnie tymi zadrami były słowa niecenzuralne, pojawiające się niczym pączek róży w chaszczy żywopłotu. Oj wywoływały moje zdziwienie... Wytłumaczyć je mogę jedynie czasem dosyć niespokojnym, jakim był rok 1939, czy 1943. Postacie potrafią znać się tutaj na wylot. Wiedzieć gdzie ktoś podąża, kiedy coś go trapi, czy kiedy pojawia się na twarzy zalążek uśmiechu. Tutaj można nie być przyzwyczajonym do jedwabnej pościeli, która przytłacza wraz z idealną ciszą okalającą piękną sypialnię. ,,W chwili, gdy schodziła po schodach (...) i czuła na sobie spojrzenia gości, pożałowała, że tam jest, zamieniona przez tę bandę nazistów i faszystów w przedmiot komentarzy, plotek i szeptów." Życie kręci się wokół wina i jego odcieni smaków. Jesteśmy pouczeni co do jego wytwarzania oraz przechowywania. Tutaj natura zarabia na siebie, ludzie wiedzą jak korzystać z ziół, żeby ukoiła ich nerwy, a zanim pojawiają się pierwsze słowa nowej postaci, mamy ją opisaną pod kontem wyglądu twarzy oraz sugestii jaką wykazuje ruch ciała oraz mimika. Czas się tutaj zmienia, w zależności kogo dotyczyć będzie opowieść. Bywa nawet, że Boże Narodzenie kojarzy się tylko ze smutkiem z sierocińca. Duma potrafi przesłaniać dobro osoby, która dla kogoś jest ważna, a przytulenie dziecka potrafi wynagrodzić wszystkie krzywdy. Rodzicielstwo wita się tutaj z miękkimi skojarzeniami, jednak i z szantażem dla własnych korzyści. Tajemnica goni tajemnicę, a mężczyźni będą zabiegali o względy kobiety z ukazanych nam pobudek. To taka walka człowieczeństwa z władczością otoczoną czasami niewoli i ruchu oporu. Pozycja idealna dla wielbiciela historii:-)
przyrodazksiążką Przespolewska - awatar przyrodazksiążką Przespolewska
oceniła na 9 4 miesiące temu
Zbieracze borówek Amanda Peters
Zbieracze borówek
Amanda Peters
Dwie rodziny, których absolutnie nic nie łączy, oprócz tego że obie są pokiereszowane przez los i obie nieszczęśliwe. Tylko że jedna z tych rodzin uznała, że można odwrócić zły los nie oglądając się na konsekwencje. Rodzina zamożnych, białych ,wykształconych Amerykanów uznała, że ich prawo do szczęścia jest ważniejsze, niż prawa ubogich, śniadoskórych Mikmaków. Nie potrafię sobie tego wytłumaczyć inaczej, niż głęboko zakorzenionym rasizmem, choć tego tematu autorka nie porusza. Najciekawsze w tej powieści wydaje mi się właśnie to, co zostało przemilczane. Ta powieść nie wzbudza tak silnych emocji, jakich oczekiwałam, ale może właśnie w tym tkwi jej wartość? Nie potrafiłam wczuć się w sytuację głównej bohaterki, ale kiedy teraz o tym myślę, to może jest to zabieg celowy? Może warunki, w jakich Norma została wychowana, pozbawiły ją nie tylko prawdziwej tożsamości, ale też umiejętności wyrażania emocji? Znacznie łatwiej mi było utożsamić się z przepełnionym gniewem i poczuciem winy Joem. Jego życie nie było kryształowe, ale przynajmniej było prawdziwe. Jedna egoistyczna, impulsywna decyzja jednego człowieka i brak właściwej reakcji otoczenia spowodowała nieprawdopodobne konsekwencje dla wielu osób. Ostatecznie nikomu nie przywróciła spokoju i szczęścia. „Zbieracze borówek” nie są jakimś wybitnym literacko dziełem, ale niosą ważne przesłanie, które warto sobie wciąż przypominać. Nie wolno budować własnego szczęścia kosztem drugiego człowieka. To takie proste, a tak łatwo usprawiedliwić swoje niemoralne wybory tysiącem ważnych, a nawet szczytnych celów…
Rabarbar - awatar Rabarbar
ocenił na 6 12 dni temu

Cytaty z książki Tam, gdzie kwitną cytryny

Więcej
Aurora Tamigio Tam, gdzie kwitną cytryny Zobacz więcej
Aurora Tamigio Tam, gdzie kwitną cytryny Zobacz więcej
Więcej