Sword Art Online 11 - Alicyzacja: zwrot

Okładka książki Sword Art Online 11 - Alicyzacja: zwrot
Reki Kawahara Wydawnictwo: Kotori Cykl: Sword Art Online (tom 11) fantasy, science fiction
232 str. 3 godz. 52 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Sword Art Online (tom 11)
Tytuł oryginału:
アリシゼーション・ターニング Arishizēshon Tāningu
Data wydania:
2016-08-22
Data 1. wyd. pol.:
2016-08-22
Data 1. wydania:
2012-12-10
Liczba stron:
232
Czas czytania
3 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788363650889
Tłumacz:
Anna Piechowiak
Średnia ocen

                7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sword Art Online 11 - Alicyzacja: zwrot w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Sword Art Online 11 - Alicyzacja: zwrot

Średnia ocen
7,8 / 10
88 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
533
74

Na półkach:

Jedno muszę przyznać, jak niektóre tomy potrafią mi się ciągnąć i ciągnąć, to te pochłaniam w iście masowym tempie. Mam nadzieje, że alicyzacja pochłonie mnie tak samo jak pierwszy tom SAO. Na razie akcja zapowiada się bardzo przyjemnie, a za razem posiada odrobinę "mroku" która potęguję przyjemne doznanie z lekturą.

Jedno muszę przyznać, jak niektóre tomy potrafią mi się ciągnąć i ciągnąć, to te pochłaniam w iście masowym tempie. Mam nadzieje, że alicyzacja pochłonie mnie tak samo jak pierwszy tom SAO. Na razie akcja zapowiada się bardzo przyjemnie, a za razem posiada odrobinę "mroku" która potęguję przyjemne doznanie z lekturą.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

270 użytkowników ma tytuł Sword Art Online 11 - Alicyzacja: zwrot na półkach głównych
  • 156
  • 108
  • 6
137 użytkowników ma tytuł Sword Art Online 11 - Alicyzacja: zwrot na półkach dodatkowych
  • 90
  • 17
  • 9
  • 8
  • 6
  • 4
  • 3

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sword Art Online 13 - Alicyzacja: Podział Reki Kawahara
Sword Art Online 13 - Alicyzacja: Podział
Reki Kawahara
I docieram do kolejnego, najkrótszego tomu Alicyzacji, który pomimo małej objętości jest bogaty w akcję. Co tym razem dzieje się z Eugeo i Kirito? Po walce ze złotowłosą Rycerz druhowie zostają rozdzieleni. To fatalna sytuacja, gdyż znajdują się na terytorium wroga i pozostają zdani tylko na siebie. Czy zdołają się odnaleźć zanim przybędą kolejni przeciwnicy, tym razem o wiele silniejsi od poprzednich? Cóż, tym razem lepiej można poznać złotą Rycerz, która do tej pory rzadko się pojawiała i nie była zbyt rozmowna. Na nieszczęście Czarnego Szermierza również ma ciężki charakter i nie pozwoli sobie wejść na głowę, co powoduje ciągłe przytyki między nimi, które są zabawne i umilają lekturę. "– Słuchaj no! – darłem się dalej. – Jeśli teraz spadniesz i zginiesz, Eugeo, który został w wieży, pójdzie prosto do Najwyższego Kapłana. Twoim zadaniem jest go powstrzymać, no nie?! W takim razie przeżycie powinno być teraz dla ciebie najwyższym priorytetem! Jesteś Rycerzem Integralności, kurza mać! Nazwałem cię idiotką, bo nie potrafisz pojąć nawet tak prostej rzeczy! – To... to... to już szósty raz, kiedy z twoich ust pada ta upokarzająca obelga!" Poznajemy również najsilniejszego wojownika, którym dysponuje Kościół Aksjomatu. Jednakże zarówno jego, jak i złotą Rycerz wyobrażałam sobie zupełnie inaczej, jako dostojne postacie, dla których kodeks rycerski jest najważniejszy. W przypadku tej dwójki zasady etyki niekiedy są całkowicie odrzucane na drugi plan, choć nie uważam tego za wadę. Kawahara wykreował intrygujące osóbki, o których chciałabym częściej czytać. "– Zaczekaj jeszcze chwilę, dobra? Dopiero wróciłem do Centorii. Od siedzenia na smoku zesztywniałem jak cholera." Można również dostrzec tutaj inną twarz Kirito, której do tej pory nie poznałam. Oczywiście to już jest typowa wada wielu ludzi, która potrafi ich opanować, jak już kopnie ich jakiś zaszczyt. Dzięki temu Czarny Szermierz wypada bardziej ludzko i wiarygodnie, choć poznawanie jego osobowości przez kilkanaście tomów może być troszkę męczące. Jest dosłownie jak cebula – obiera się go warstwa po warstwie. Im bardziej główni bohaterowie zbliżają się do poznania prawdy, tym bardziej odkrywają, jak okrutna jest osoba, która włada Kościołem. Niektórzy są traktowani gorzej niż zwierzęta, a wydawałoby się, że przebywając blisko tej osoby, można czuć się uprzywilejowanym. Przyczepię się natomiast do kwestii rozwiązywania wszystkich zagadek przez Kirito. Rozumiem, że tyle walk na śmierć i życie jakich doświadczył, wyrobiły w nim szybkość reakcji, trafną ocenę sytuacji, ale on migusiem domyśla się wszystkiego, co już trochę traci na realności. Standardowo zakończenie nie pozwala na wytchnienie. Nie pozostaje nic, jak nadrobić zaległości, bo warto!
Lexy - awatar Lexy
ocenił na 7 7 lat temu
Zerowa Maria i puste pudełko: tom 1 Eiji Mikage
Zerowa Maria i puste pudełko: tom 1
Eiji Mikage
Moja pierwsza light novelka. Wiedziałam o tym tytule jedynie, że od dawna jest w topce tytułów na stronach typu myanimelist, więc oczekiwania mimowolnie miałam dość wysokie. Pierwszy raz chyba od liceum, a może gimnazjum, przeczytałam w całości jakiś tom nie-mangi w ciągu jednego dnia. I to nie na czytniku! Ten tomik ok 180. stron faktycznie po prostu się chłonie i to bez większego wysiłku. Fabularnie to trochę taka Haruhi Suzumiya zmieszana z time loopem z Higurashi czy Erased. Niestety sama intryga jest według mnie banalna. Tym kto jest sprawcą zamieszania trochę się już domyśliłam po ilustracjach na pierwszych stronach. Upewniłam się w tym dość szybko, gdy w rozmowie odpowiada protagoniście coś zbyt wygodnego w świecie który trwa zaledwie 24 h. Sama historia jest przedstawiona nieliniowo, skacząc w przód i tył po powtórzeniach, powoli odkrywając karty. Świetny zabieg, niestety popsuty przez ubogi warsztat autora. Maria wydaje się ciekawą bohaterką, ale było jej dużo mniej niż się spodziewałam, zwłaszcza jak na postać tytułową. Liczę na rozwinięcie w kolejnych tomach. Reszta bohaterów, z protagonistą na czele, niespecjalnie mnie zainteresowała. Ogromnym minusem jest z pewnością warstwa językowa. Książkę czyta się to jak fanfic na wattpadzie. Częściowo to pewnie kwestia tłumaczenia i redakcji Waneko, zdarzają się literówki albo kwestie które brzmią sztywno w ustach licealistów. Większym problemem była jednak dla mnie przytłaczająca liczba dialogów. Opisów to tutaj tyle co nic, a jak już się pojawiają to na dwa, trzy zdania żeby zaraz wrócić do kolejnej rozmowy - ewentualnie monologu w głowie protagonisty. Przez to łatwo było mi się pogubić, momentami nie wiedziałam co i gdzie się dzieje i musiałam wracać kilka zdań wcześniej żeby to sobie poukładać. Co za chaos! Liczyłam też na więcej ilustracji w środku, a poza pierwszymi stronami na których przedstawieni są bohaterowie, dalej nie ma już nic specjalnie wartego uwagi. W środku mamy może trzy ilustracje które nie przedstawiają konkretnych wydarzeń, jedynie taki ogólny vibe historii. Niby to nic złego, ale spodziewałam się, że będzie to bardziej integralna część tomiku. Ostatecznie nie oceniam tego tomu źle, choć to niby zamknięta historia, czuć, że intryga w tle zaplanowana była na więcej tomów. Dam jej jeszcze szanse i liczę, że się rozkręci.
Kitsu-nee - awatar Kitsu-nee
ocenił na 6 29 dni temu
Sword Art Online 12 - Alicyzacja: Droga na szczyt Reki Kawahara
Sword Art Online 12 - Alicyzacja: Droga na szczyt
Reki Kawahara
Docieram więc i do tomu 12! Bardzo szybko pochłaniam każdą kolejną część przygód Czarnego Szermierza, dzięki wartkiej akcji i lekkiemu stylowi autora. Co tym razem zmalował Kirito? "– To... To brzmi strasznie... – Kto wie czy i ty nie znajdziesz się w podobnej sytuacji. Przez ponad dwa lata śliniłeś się tu i tam do różnych dzieweczek. – Do-do ni-nikogo się nie śliniłem!" Poprzedni tom zakończył się w znienawidzonym przez czytelnika momencie, zostawiając mnie z masą pytań, a znikomą ilością odpowiedzi. Nie mogąc wytrzymać ani chwili dłużej sięgnęłam po kolejny tom (dobrze, że zrobiłam zapasy). Tom rozpoczyna się refleksją głównego bohatera, gdzie wspomina (krótko, zwięźle i na temat) wydarzenia z poprzednich kilku tomów (wybiórczo z tych dawniejszych). Widać, że nasz bohater nie jest rozpieszczany i co chwilę coś przerywa mu życie normalnego nastolatka. Tym razem doczekałam się jakichś wyjaśnień, jednak zwiększyły one liczbę moich pytań. Tajemnicza dziewczynka, którą spotkali w poprzednim tomie próbuje nieco nakreślić sytuację, w jakiej aktualnie się znaleźli. Jest to mała chwila oddechu przed tym, co czeka naszych wiernych druhów później. Pomimo największych trudności, Kirito ani myśli się poddać. Najbardziej jednak zdziwiło mnie zachowanie Czarnego Szermierza. Dowiedział się czegoś z odległej przeszłości, stanął z tym twarzą w twarz, zamiast po prostu okazać chociaż cień złości, nienawiści, wrogości, on po prostu... Wątpię czy dużo osób na jego miejscu potrafiłoby okazać tyle zrozumienia, co on... "– Nadejdzie kiedyś taki czas, że i ty poznasz gorzki smak rezygnacji. Nie wtedy, gdy mimo wszelkich starań cel wciąż będzie poza zasięgiem... Lecz wtedy, gdy będziesz musiał zaakceptować myśl, że prawdopodobnie nigdy go nie dosięgniesz." Oczywiście nie obyło się w tym tomie bez humoru, który nie był wymuszony, a stanowił swojego rodzaju urozmaicenie. Dzięki niemu o wiele przyjemniej przebiegało się przez kolejne stroniczki. "– Od tego główkowania pewnie zgłodnieliście. Jedzcie. – W sensie, że jak zjemy, to nie zapomnimy zapamiętanej formuły? – spytałem z nadzieją w głosie. – Głupiś, czy tylko udajesz? – Nie było pytania..." I w tym tomie nie obeszło się bez spektakularnych walk, które przyprawiały o szybsze bicie serca. Jednak nie tylko to, a raczej nowo poznane postacie. Podczas lektury zaczęłam się zastanawiać, jak można doprowadzić kogoś do takiego stanu, w jakim aktualnie się znalazły i tylko po co? Dla własnych korzyści? Ciężko jest mi pojąć, co kieruje osobą odpowiedzialną za to wszystko. Polecam zapoznać się z tym tomem, na pewno znajdziecie w nim masę odpowiedzi i jeszcze więcej pytań. Nie brakuje heroicznych momentów, niespodziewanych zwrotów akcji i spektakularnych potyczek. Wszystko to zadowoli każdego fana uniwersum SAO, ale również zwykłego czytelnika, który nie miał z tą serią nic wspólnego. Radzę nadrabiać zaległości!
Lexy - awatar Lexy
ocenił na 7 7 lat temu
No Game No Life 2 (light novel) Yuu Kamiya
No Game No Life 2 (light novel)
Yuu Kamiya
Sora i Shiro to dwójka rodzeństwa, które całe dnie spędza na cyfrowej rozrywce. On bezrobotny osiemnastolatek skrywające spore pokłady silnej charyzmy, których nie potrafi uzewnętrznić w kontaktach z ludźmi, nie specjalnie poszukujący nowego zajęcia w życiu. Ona jedenastoletnia urocza dziewczynka obdarzona genialnym umysłem, która nie przejmuje się swoją edukacją, a swój potencjał wiedzy, wykorzystuje w celach czysto rozrywkowych. Oboje tworzą nietypową parę NEETów i hikikomori, którzy całe dnie spędzają w zamkniętym pomieszczeniu, wgapiając się w ekrany wielu monitorów i pobijając kolejne rekordy gier online. Przyjaciele, zwyczajne życie czy typowe domowe obowiązki, to dla nich coś abstrakcyjnego. Ich „rozrywkowa egzystencja” ulega jednak znaczącej przemianie pewnego dnia, kiedy to zostają wyzwani na dość nietypowy pojedynek. Zwycięstwo w tej rozgrywce (w której przeciwnikiem jest pewien znudzony Bóg), kończy się przeniesieniem ich do fantastycznego świata, gdzie każdy aspekt życia jego mieszkańców jest regulowany przez „gry”. Można byłoby powiedzieć prawdziwy „raj” dla kogoś, kto całe swoje życie spędził na pokonywaniu kolejnych przeciwników w najprzeróżniejszych rozgrywkach. Wszystko to skrywa jednak o wiele większe problemy, z którymi będą musieli oni sobie poradzić. Pierwszy tom serii to nic innego jak wstępniak prezentujący zarys całej historii, jak i przybliżający czytelnikowi fantazyjny świat. Rodzeństwo o dziwo dosyć szybko przystosowuje się do nowych warunków, w jakich przyszło im teraz egzystować i przystępują oni do „testowania” zasad panujących w tym świecie. Kończy się to oczywiście ich wielką wygraną, która w przypadku rozgrywki, w której brali udział, oznacza zostanie władcami krainy ludzi. Zdobyta władza oraz fundusze na wygodne życie w nowym świecie, nie oznacza jednak spoczęcia na przysłowiowych laurach. W tomie drugim autor, stara się jeszcze mocniej zaprezentować wykreowany świat, oraz bohaterów, którzy mogą okazać się pomocni dla dwójki rodzeństwa. W ich głowach szybko rodzi się plan „podboju” wszystkich innych nacji, tak aby stanąć na czele światowego rankingu. Takiemu wyzwaniu nie mogli się oni oprzeć, tym bardziej że dopiero zajęcie pierwszego miejsca pozwoli im ponownie wyzwać boga, który sprowadził ich to tej rzeczywistości. Bezpośrednia i na wiele sposobów widowiskowa realizacja planów zaczyna się w części trzeciej, gdzie pierwszą poważniejszą ofiarą ich „growego geniuszu” ma stać się kraina zwierzoludzi. Piękne niewiasty o zwierzęcych uszkach i ogonkach to marzenie, któremu nie może się oprzeć napalony „no-life”, jakim jest Sora. Wyzwanie, jakie ich czeka, może okazać się jednak o wiele bardziej wymagające, niż początkowo się spodziewali. Wszystko to brzmi dosyć prosto i nie ma co ukrywać, że takie jest. Specyfika gatunku „light novel” jak sama nazwa wskazuje, zakłada dostarczenie odbiorcy prostej, łatwej i przyjemnej historii (chociaż z tym ostatnim określeniem to bywa różnie i jest ono mocno subiektywne). Sięgając po serię No Game No Life w wersji książkowej, należy być przygotowanym na literaturę typowo młodzieżową, która nastawiona jest na nic innego jak tylko zapewnienie przystępnej i pod wieloma względami prostolinijnej rozrywki w klimatach „fantasy” (wersja mangowa czy anime ma te same założenia). Cała seria podobnie jak wiele innych publikacji książkowych ma swoje wyraźne zalety i wady, które mogą zachęcić lub zniechęcić potencjalnego czytelnika do sięgnięcia po ten tytuł. Na sam początek warto zająć się pozytywny aspektami dzieła. Cała recenzja na PopKulturowy Kociołek https://gameplay.pl/news.asp?ID=123352
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 6 5 lat temu
Re: Zero - Życie w innym świecie od zera. Tom I Tappei Nagatsuki
Re: Zero - Życie w innym świecie od zera. Tom I
Tappei Nagatsuki Shinichirou Ootsuka
Fabuła tytułu pewnie jest doskonale znana każdemu, więc nie ma sensu się o niej zbyt długo rozpisywać. Głównym bohaterem dzieła jest Subaru Natsuki nastolatek, który niebawem będzie wkraczał w wiek dorosły. Niczym specjalnym się on nie wyróżnia, poza byciem NEET-em. Pewnego dnia zostaje on nagle przeniesiony do „innego” świata, gdzie użycie magii i miecza nie jest czymś nadzwyczajnym. Subaru nie specjalnie jest przejęty swoją nową sytuacją. Dla kogoś takiego jak on, to nawet pewne spełnienie marzeń. Tylko początkowy stan „ekwipunku” wygląda jakoś mizernie: niezbyt przydatny telefon komórkowy, kilka przekąsek zakupionych w sklepie i stary wytarty dres, który ma na sobie. Szybko przekonuje się on jednak o tym, że nowe „fantazyjne” otoczenie potrafi być mocno niebezpieczne. Wplątuje się on w sprawę, której finałem jest jego śmierć. Odejście w iście krwawy sposób z ziemskiego padołu powinno oznaczać definitywny koniec, jednak nie można zapomnieć o tym, że akcja dzieje się w krainie fantasy. Z niewyjaśnionych przyczyń bohatera, zamiast umrzeć, powraca do stanu wyjściowego (momenty, kiedy pojawił się w owym świecie). Później sytuacja powtarza się kilkukrotnie, utwardzając go w przekonaniu, iż utknął w niezbyt przyjemnej dla siebie pętli czasowej. Kolejna pozycja fantasy z nastoletnim bohaterem, przeniesionym do świata w klimatach „średniowiecznych” gdzie można napotkać obok twardego oręża również mocno zabójczą magię. Typowy isekai – nic dodać, nic ująć. Wtórność pomysłu bije od samego początku dosyć mocno po oczach i trudno się z tym sprzeczać. Jednak połączenie wyświechtanych elementów isekaia, z elementami „Dnia Świstaka” (chociaż lepiej będzie tutaj pasować odniesienie do innej LN „Na skraju jutra”), ma w sobie pewien potencjał, który potrafi zaskoczyć. Przekonały się o tym osoby mające przyjemność zobaczenia adaptacji anime, która dzięki niezłemu klimatowi, dobremu scenariuszowi i nutce tajemniczości, zjednała sobie sporo grono fanów. Książkowy pierwowzór wiele tych elementów pokazuje na równie dobrym poziomie, a niektóry z nich są jeszcze lepiej zaprezentowane. Pierwszy tomik serii, tak jak zostało to już wspomniane w powyższym opisie, skupia się na próbie przybliżenia czytelnikowi ważnych dla świata bohaterów. Nie ma tutaj prawie w ogóle miejsca na przydługawe wstępy i Subaru, od razu wrzucony jest w wir wydarzeń, szybko przystosowując się do nowych realiów. Wiąże się to niestety z dosyć szczątkowym opisem otaczającego świata, jak i całkowitym pominięciem próby wyjaśnienia jak znalazł się on w tej fantazyjnej krainie. Część pierwsza całkowicie skupia się na próbie wyrwania się nastolatka z niezbyt przyjemnej dla niego pętli powtarzającego się czasu. Podobny schemat można zastosowany jest w recenzowanej części drugiej i trzeciej. Tutaj jednak autor stara się w dosyć oszczędnych słowach zaprezentować otaczający świat, który pełen jest magii, przemocy i walki o władzę. Na pierwszy plan wysuwają się w tych częściach próby głównego bohatera, pogłębienia relacji z całą masą innych osób, dzięki czemu będzie mógł on dożyć kolejnego dnia (co oczywiście jest jego celem głównym). Jeżeli jesteśmy już przy bohaterach i złożoności relacji, jakie zachodzą pomiędzy nimi, to należy wspomnieć, że właśnie ten element serii jest najlepszą jego częścią. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Subaru. Bohater „inny” niż przyzwyczaiły nas do tego pozostałe popularne isekai-e. Sam określa się mianem bohatera tak przeciętnego, że mógłby robić za mało istotnego NPC-a. Początkowo jego zachowanie w niektórych sytuacjach może być troszkę irytujące, jednak im mocniej zagłębimy się w powieść, tym bardziej jego charakter wydaje się mocno złożony i skrywający przeróżne swoje oblicza. Tak samo jest w przypadku innych pojawiających się tutaj postaci. Na pierwszy rzut oka, wiele z nich to stereotypowe jednostki, jakich wiele w produkcjach popkultury Kraju Kwitnącej Wiśni (blond włosa lolita o nastawieniu tsundere; urodziwe pokojówki wydające się być kruchymi jednostkami; półelfka o mocno naiwnym umyśle itp.). Każda z nich jest jednak o wiele bardziej złożona i tylko czeka, aby odkryć przed czytelnikiem swoje głębokie wnętrze. W tym aspekcie jest również widoczna największa różnica pomiędzy książką a anime, które ze względu na pewne ograniczenia nie mogło pokazać należycie wszystkich uczyć i przemyśleń postaci. Tak samo dużo bardziej rozbudowane są tutaj relacje, jakie zachodzą pomiędzy poszczególnymi bohaterami. Każda pętla czasowa, w której na nowo budzi się Subaru, to doskonała okazała, aby zjednać sobie przyjaciela. Nic nie jest jednak takie poste i za każdym razem napotyka on nowe przeszkody, po części wynikające z przeszłości poszczególnych osób. Poznające je i starając się przełamać dzielące ich bariery, nastolatek coraz mocniej stara się o „lepszą” przyszłość. Oczywiście nie należy się tutaj spodziewać rozbudowanej fabuły opierającej się na złożoności bohaterów pokroju Tolkiena czy innych ikon „fantasy”, jednak całość i tak mocno odróżnia się od typowo LN poziomu. Cała recenzja na: https://gameplay.pl/news.asp?ID=123489
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 7 5 lat temu
Re: Zero - Życie w innym świecie od zera. Tom II Tappei Nagatsuki
Re: Zero - Życie w innym świecie od zera. Tom II
Tappei Nagatsuki Shinichirou Ootsuka
Fabuła tytułu pewnie jest doskonale znana każdemu, więc nie ma sensu się o niej zbyt długo rozpisywać. Głównym bohaterem dzieła jest Subaru Natsuki nastolatek, który niebawem będzie wkraczał w wiek dorosły. Niczym specjalnym się on nie wyróżnia, poza byciem NEET-em. Pewnego dnia zostaje on nagle przeniesiony do „innego” świata, gdzie użycie magii i miecza nie jest czymś nadzwyczajnym. Subaru nie specjalnie jest przejęty swoją nową sytuacją. Dla kogoś takiego jak on, to nawet pewne spełnienie marzeń. Tylko początkowy stan „ekwipunku” wygląda jakoś mizernie: niezbyt przydatny telefon komórkowy, kilka przekąsek zakupionych w sklepie i stary wytarty dres, który ma na sobie. Szybko przekonuje się on jednak o tym, że nowe „fantazyjne” otoczenie potrafi być mocno niebezpieczne. Wplątuje się on w sprawę, której finałem jest jego śmierć. Odejście w iście krwawy sposób z ziemskiego padołu powinno oznaczać definitywny koniec, jednak nie można zapomnieć o tym, że akcja dzieje się w krainie fantasy. Z niewyjaśnionych przyczyń bohatera, zamiast umrzeć, powraca do stanu wyjściowego (momenty, kiedy pojawił się w owym świecie). Później sytuacja powtarza się kilkukrotnie, utwardzając go w przekonaniu, iż utknął w niezbyt przyjemnej dla siebie pętli czasowej. Kolejna pozycja fantasy z nastoletnim bohaterem, przeniesionym do świata w klimatach „średniowiecznych” gdzie można napotkać obok twardego oręża również mocno zabójczą magię. Typowy isekai – nic dodać, nic ująć. Wtórność pomysłu bije od samego początku dosyć mocno po oczach i trudno się z tym sprzeczać. Jednak połączenie wyświechtanych elementów isekaia, z elementami „Dnia Świstaka” (chociaż lepiej będzie tutaj pasować odniesienie do innej LN „Na skraju jutra”), ma w sobie pewien potencjał, który potrafi zaskoczyć. Przekonały się o tym osoby mające przyjemność zobaczenia adaptacji anime, która dzięki niezłemu klimatowi, dobremu scenariuszowi i nutce tajemniczości, zjednała sobie sporo grono fanów. Książkowy pierwowzór wiele tych elementów pokazuje na równie dobrym poziomie, a niektóry z nich są jeszcze lepiej zaprezentowane. Pierwszy tomik serii, tak jak zostało to już wspomniane w powyższym opisie, skupia się na próbie przybliżenia czytelnikowi ważnych dla świata bohaterów. Nie ma tutaj prawie w ogóle miejsca na przydługawe wstępy i Subaru, od razu wrzucony jest w wir wydarzeń, szybko przystosowując się do nowych realiów. Wiąże się to niestety z dosyć szczątkowym opisem otaczającego świata, jak i całkowitym pominięciem próby wyjaśnienia jak znalazł się on w tej fantazyjnej krainie. Część pierwsza całkowicie skupia się na próbie wyrwania się nastolatka z niezbyt przyjemnej dla niego pętli powtarzającego się czasu. Podobny schemat można zastosowany jest w recenzowanej części drugiej i trzeciej. Tutaj jednak autor stara się w dosyć oszczędnych słowach zaprezentować otaczający świat, który pełen jest magii, przemocy i walki o władzę. Na pierwszy plan wysuwają się w tych częściach próby głównego bohatera, pogłębienia relacji z całą masą innych osób, dzięki czemu będzie mógł on dożyć kolejnego dnia (co oczywiście jest jego celem głównym). Jeżeli jesteśmy już przy bohaterach i złożoności relacji, jakie zachodzą pomiędzy nimi, to należy wspomnieć, że właśnie ten element serii jest najlepszą jego częścią. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Subaru. Bohater „inny” niż przyzwyczaiły nas do tego pozostałe popularne isekai-e. Sam określa się mianem bohatera tak przeciętnego, że mógłby robić za mało istotnego NPC-a. Początkowo jego zachowanie w niektórych sytuacjach może być troszkę irytujące, jednak im mocniej zagłębimy się w powieść, tym bardziej jego charakter wydaje się mocno złożony i skrywający przeróżne swoje oblicza. Tak samo jest w przypadku innych pojawiających się tutaj postaci. Na pierwszy rzut oka, wiele z nich to stereotypowe jednostki, jakich wiele w produkcjach popkultury Kraju Kwitnącej Wiśni (blond włosa lolita o nastawieniu tsundere; urodziwe pokojówki wydające się być kruchymi jednostkami; półelfka o mocno naiwnym umyśle itp.). Każda z nich jest jednak o wiele bardziej złożona i tylko czeka, aby odkryć przed czytelnikiem swoje głębokie wnętrze. W tym aspekcie jest również widoczna największa różnica pomiędzy książką a anime, które ze względu na pewne ograniczenia nie mogło pokazać należycie wszystkich uczyć i przemyśleń postaci. Tak samo dużo bardziej rozbudowane są tutaj relacje, jakie zachodzą pomiędzy poszczególnymi bohaterami. Każda pętla czasowa, w której na nowo budzi się Subaru, to doskonała okazała, aby zjednać sobie przyjaciela. Nic nie jest jednak takie poste i za każdym razem napotyka on nowe przeszkody, po części wynikające z przeszłości poszczególnych osób. Poznające je i starając się przełamać dzielące ich bariery, nastolatek coraz mocniej stara się o „lepszą” przyszłość. Oczywiście nie należy się tutaj spodziewać rozbudowanej fabuły opierającej się na złożoności bohaterów pokroju Tolkiena czy innych ikon „fantasy”, jednak całość i tak mocno odróżnia się od typowo LN poziomu. Cała recenzja na: https://gameplay.pl/news.asp?ID=123489
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 7 5 lat temu
Naruto: Tajemna historia Shikamaru - Chmury w mrocznej ciszy Masashi Kishimoto
Naruto: Tajemna historia Shikamaru - Chmury w mrocznej ciszy
Masashi Kishimoto Takashi Yano
Uniwersum Naruto znam o dzieciaka. Wtedy to naJetix pojawiło się animeNaruto,stworzone na podstawie mangi o tym samym tytule. Tylko u nas pokazało się raptem kilka odcinków i na tym skończył się repertuar. Potem bawiłam się tylko w ninja ze znajomymi na podwórku. *** Na długie lata zapomniałam o Naruto, chłopcu z blond czupryną, o którym mówiły przepowiednie. Do czasu aż na koniec liceum zainteresowałam się literaturą i kulturą japońską, a mój niegdyś ulubiony bohater na nowo znalazł miejsce. Najpierw zaczęłam grać w gry na przeglądarce skojarzone z serią, a później znalazłam miejsce, gdzie mogłam nadrobić kolejne odcinki, których nie znałam. Właściwie nadal nie znam, bo jest ich tyle, że głowa mała. Oczywiście główne wątki gdzieś przenikły, więc część zdarzeń znam. *** Mangi nie odważyłam się zebrać, bo przy ilości książek, to podwójna ilość, chyba pobili Margit Sandemo iSagę o ludziach lodu.A raczej na pewno. I tak po różnych poszukiwaniach wpadłam właśnie na nowelki związane z Naruto, a właściwie innymi bohaterami, z którymi Naruto pozostaje w relacji. *** Tak się jakoś zdarzyło, że przeczytałam historię Shikamaru, jednego z ulubionych bohaterów. A tak się składa, że to 2 tom, ale nie pogubiłam się jakoś bardzo. Bardzo przyjemnie czyta się serię nowelek i spogląda z boku na doświadczenia innych postaci. Chociaż na chwilę to one stają się głównymi charakterami. I można dojść do jakiś pobocznych wątków. Historia dobrze jest przetłumaczona na język polski, aczkolwiek mam pewien zarzut z tym związany. Tłumacze chyba bardzo dosłownie zrozumieli swoje zadanie... Postać Naruto pojawia się w nowelce epizodycznie, ale jest. I jest to bohater, który ma swoje charakterystyczne powiedzenie Dattebayo, dla znających, a wydaje mi się, że raczej takie osoby sięgną po nowelki, moim zdaniem nie trzeba tego zmieniać, ponieważ wiadomo o co chodzi. A w historyjce jest przetłumaczone jako tenteges. Co jest ekhem, trochę nie bardzo. Jednak to nie tylko to. Grupa Akatsuki również została przetłumaczona dosłownie jako Brzask, ja rozumiem, że jest to dosłowne znaczenie... Ale w Polskich wersjach te słowa i cechy charakterystyczne, nazwy grup, czy nazwy Jutsu wcale nie są tłumaczone, tylko zostały w japońskiej wersji, tylko zapisane alfabetem łacińskim. Czy to na stronach mówiących o serii, czy grach. Dlatego tak bardzo dziwi mnie ten zabieg, a nawet trochę mi przeszkadzał.
Paulina - awatar Paulina
oceniła na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Sword Art Online 11 - Alicyzacja: zwrot

Więcej
Reki Kawahara Sword Art Online 11 - Alicyzacja: zwrot Zobacz więcej
Reki Kawahara Sword Art Online 11 - Alicyzacja: zwrot Zobacz więcej
Reki Kawahara Sword Art Online 11 - Alicyzacja: zwrot Zobacz więcej
Więcej