Sword Art Online 09 - Alicyzacja: Początek

Okładka książki Sword Art Online 09 - Alicyzacja: Początek
Reki Kawahara Wydawnictwo: Kotori Cykl: Sword Art Online (tom 9) literatura młodzieżowa
298 str. 4 godz. 58 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Cykl:
Sword Art Online (tom 9)
Tytuł oryginału:
Sword Art Online 09 - Alicization Beginning
Data wydania:
2016-04-29
Data 1. wyd. pol.:
2016-04-29
Data 1. wydania:
2012-02-10
Liczba stron:
298
Czas czytania
4 godz. 58 min.
Język:
polski
ISBN:
9788363650803
Tłumacz:
Anna Piechowiak
Średnia ocen

                8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sword Art Online 09 - Alicyzacja: Początek w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Sword Art Online 09 - Alicyzacja: Początek

Średnia ocen
8,0 / 10
117 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
84
74

Na półkach: , , , ,

Rozpoczynamy przygodę z nową, jak do tej pory najdłuższą serią SAO "Alicyzacja". Zdobyła ona największe uznanie wśród czytelników. Zastanawiałam się, dlaczego, więc sięgnęłam po tomik, aby się przekonać. Czy faktycznie dorównuje, a nawet prześciga "Aincrad"?

Nasz bohater Kirito przez pewien incydent budzi się w lesie. Nie ma pojęcia, gdzie jest i jak się tam znalazł. Jego ubranie sugeruje, że znajduje się w świecie fantasy, ale jest pewien problem... Nie ma żadnego okienka systemu, w którym mógłby odnaleźć opcję wylogowania. Do tego otoczenie jest tak realistyczne, że Kirito nie ma pewności, czy nie jest jednak w rzeczywistym świecie. Gdy próbuje odnaleźć się jakoś w nowej sytuacji i poszukuje wskazówek dotyczących swojego położenia, napotyka chłopaka imieniem Eugeo. Oprócz tego, po pewnym czasie w jego głowie pojawia się pewne wspomnienie... Czy czarny szermierz był już tutaj wcześniej? A może tylko mu się zdaje?

Początek tego tomiku był trochę oporny. Jeżeli odpłynęłam gdzieś myślami to od razu gubiłam wątek i musiałam zaczynać od początku. Wymagał niezwykłego skupienia, aby zdobyć jakieś informacje dotyczące nowej technologii, która jest w fazie testów. Została ona wyjaśniona oczami gracza, który miał okrojoną wiedzę, gdyż nie został całkowicie wprowadzony w szczegóły. O co dokładnie chodzi? Moja wiedza na temat mózgu również nie jest zbyt duża, więc nie jestem w stanie stwierdzić czy Kawahara nie plecie bzdur. Mimo wszystko jego wersja składa się w logiczną całość, co świadczy o tym, że dokładnie sobie przemyślał całą koncepcję. Dzięki temu mamy okazję trochę pogłówkować.

"– Te specjalistyczne terminy, jak zmiennoświatło czy mnemonika wizualna, mogą wywołać wrażenie, że to jakaś podejrzana technologia. Ale kto wie, może tak naprawdę wirtualny świat tworzony przez TLD jest nam lepiej znany niż ten, który został wygenerowany przez AmuSphere. Mówiąc w skrócie, to coś jakby "realny sen.""

Tomik jest podzielony nie tylko na rozdziały, ale również przerywniki. Pokazują one, co się działo przed wylądowaniem Kirito w tajemniczym świecie. Tutaj oczywiście apetyt rośnie, gdyż autor kończy incydent w tak znienawidzonym przez czytelnika momencie.

Cóż, nie jedna osoba przyzna z ulgą, że tym razem Kirito nie spotkał już na samym początku jakiejś panienki, żeby znowu móc powiększyć swój harem, a zamiast tego poznał sympatycznego i uroczego młodzieńca. Nawet ja byłam tym faktem usatysfakcjonowana, bo już trochę nudziły mnie kolejne królewny, które ratował z opresji. Eugeo jest bezkonfliktowy, spokojny i uprzejmy. To bardzo cichy chłopak, choć jak to mówią "cicha woda brzegi rwie".

Świat, w którym pojawił się nasz bohater jest specyficzny. Z wyglądu niczym nie różni się od rzeczywistości, natomiast jego mieszkańcy w niczym nie ustępują ludziom z rzeczywistego świata. Jedną z różnic może być fakt istnienia pewnej złej strony, która jest oddzielona od Podziemia. Do tego walczy się tutaj na miecze i różne tego typu ostre oręże. Dodatkowo istnieje tutaj coś, co przypomina nam i głównemu bohaterowi wydarzenia z początkowych tomów SAO. Najciekawsza jest tutaj jednak sprawa polityczna Podziemia. To najbardziej skrępowane społeczeństwo jakie kiedykolwiek spotkałam. Niekiedy wręcz groteskowe, innym razem irytujące i zdumiewające, rozmaite zasady pozbawiają ich wolności. Po co to wszystko?

"Kirito, Eugeo... Czekam na was, zawsze będę czekać... Czekam cały czas na szczycie Centralnej Katedry..."

"Alicyzacja: Początek" posiada mniej akcji niż w przypadku wcześniejszych tomików SAO. Wprowadzenie w obecną sytuację i rozeznanie się w niej zajmuje sporą powierzchnię, mimo tego mamy okazję przeżyć jakieś walki oraz zapoznać się mniej więcej z panującymi w tym świecie prawami.

Niestety w trakcie czytania tomiku napotkałam na niezbyt miłą niespodziankę. Otóż pojawił się błąd i strony od 281 do 288 powtarzają się, gdy powinna być 289 strona. Cóż, może chwilowo to wprowadzić zamieszanie, jednakże pozostałe stroniczki wydrukowane są w komplecie, więc żadnej nie brakuje.

Tomik zapowiada obiecującą historię. Do bólu prawdziwy świat, uwięziony w nim Kirito i sprawy, które dzieją się aktualnie poza Podziemiem. Co z tego wszystkiego wyniknie? Trzeba się jak najszybciej przekonać.

"Your soul will be so sweet...
Twoja dusza będzie taka słodka..."

Rozpoczynamy przygodę z nową, jak do tej pory najdłuższą serią SAO "Alicyzacja". Zdobyła ona największe uznanie wśród czytelników. Zastanawiałam się, dlaczego, więc sięgnęłam po tomik, aby się przekonać. Czy faktycznie dorównuje, a nawet prześciga "Aincrad"?

Nasz bohater Kirito przez pewien incydent budzi się w lesie. Nie ma pojęcia, gdzie jest i jak się tam znalazł. Jego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

325 użytkowników ma tytuł Sword Art Online 09 - Alicyzacja: Początek na półkach głównych
  • 200
  • 115
  • 10
167 użytkowników ma tytuł Sword Art Online 09 - Alicyzacja: Początek na półkach dodatkowych
  • 108
  • 21
  • 12
  • 9
  • 8
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Sword Art Online 09 - Alicyzacja: Początek

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zerowa Maria i puste pudełko: tom 1 Eiji Mikage
Zerowa Maria i puste pudełko: tom 1
Eiji Mikage
Moja pierwsza light novelka. Wiedziałam o tym tytule jedynie, że od dawna jest w topce tytułów na stronach typu myanimelist, więc oczekiwania mimowolnie miałam dość wysokie. Pierwszy raz chyba od liceum, a może gimnazjum, przeczytałam w całości jakiś tom nie-mangi w ciągu jednego dnia. I to nie na czytniku! Ten tomik ok 180. stron faktycznie po prostu się chłonie i to bez większego wysiłku. Fabularnie to trochę taka Haruhi Suzumiya zmieszana z time loopem z Higurashi czy Erased. Niestety sama intryga jest według mnie banalna. Tym kto jest sprawcą zamieszania trochę się już domyśliłam po ilustracjach na pierwszych stronach. Upewniłam się w tym dość szybko, gdy w rozmowie odpowiada protagoniście coś zbyt wygodnego w świecie który trwa zaledwie 24 h. Sama historia jest przedstawiona nieliniowo, skacząc w przód i tył po powtórzeniach, powoli odkrywając karty. Świetny zabieg, niestety popsuty przez ubogi warsztat autora. Maria wydaje się ciekawą bohaterką, ale było jej dużo mniej niż się spodziewałam, zwłaszcza jak na postać tytułową. Liczę na rozwinięcie w kolejnych tomach. Reszta bohaterów, z protagonistą na czele, niespecjalnie mnie zainteresowała. Ogromnym minusem jest z pewnością warstwa językowa. Książkę czyta się to jak fanfic na wattpadzie. Częściowo to pewnie kwestia tłumaczenia i redakcji Waneko, zdarzają się literówki albo kwestie które brzmią sztywno w ustach licealistów. Większym problemem była jednak dla mnie przytłaczająca liczba dialogów. Opisów to tutaj tyle co nic, a jak już się pojawiają to na dwa, trzy zdania żeby zaraz wrócić do kolejnej rozmowy - ewentualnie monologu w głowie protagonisty. Przez to łatwo było mi się pogubić, momentami nie wiedziałam co i gdzie się dzieje i musiałam wracać kilka zdań wcześniej żeby to sobie poukładać. Co za chaos! Liczyłam też na więcej ilustracji w środku, a poza pierwszymi stronami na których przedstawieni są bohaterowie, dalej nie ma już nic specjalnie wartego uwagi. W środku mamy może trzy ilustracje które nie przedstawiają konkretnych wydarzeń, jedynie taki ogólny vibe historii. Niby to nic złego, ale spodziewałam się, że będzie to bardziej integralna część tomiku. Ostatecznie nie oceniam tego tomu źle, choć to niby zamknięta historia, czuć, że intryga w tle zaplanowana była na więcej tomów. Dam jej jeszcze szanse i liczę, że się rozkręci.
Kitsu-nee - awatar Kitsu-nee
ocenił na 6 29 dni temu
Sword Art Online 10 - Alicyzacja: W toku Reki Kawahara
Sword Art Online 10 - Alicyzacja: W toku
Reki Kawahara
Powracamy do tajemniczego świata, do którego zabłądził Czarny Szermierz. Cóż tym razem przeskrobie? Co odkryje? Zobaczmy! Zaraz po wydarzeniach z poprzedniego tomu, Kirito i Eugeo biorą udział w turnieju szermierki w Zakkarii. Chłopcy po wielu walkach, które aż tak szczegółowo nie zostały przedstawione, poza pewnymi wyjątkami, zwyciężają i udają się do stolicy. Od dwóch lat uczęszczają do Akademii Miecza Północnej Centorii, gdzie trenują pod okiem starszych szermierzy – Sortilieny i Gorgolosso. Nasi przyjaciele zamierzają zostać Rycerzami Integralności – najsilniejszymi wojownikami, którzy dzielnie bronią świata ludzi. Przed nimi jeszcze daleka droga. Najpierw muszą ukończyć Akademię na dwóch najwyższych miejscach, aby mogli przybliżyć się do tego celu. Poznajemy nową, oczywiście kobiecą postać, która gości na stroniczkach tego tomu. Opiekunka Kirito jest niezwykle piękną szlachcianką, do tego zajmuje drugą najlepszą pozycję w hierarchii Akademii. Nie może pokonać tylko jednej osoby, a to przez jej wewnętrzne rozterki. Mimo tego jest wspaniałą wojowniczką, która przekazuje przydatną wiedzę o stylu walki swego rodu swojemu uczniowi. Z zewnątrz wydaje się twarda, ale jej wnętrze jest zupełnie inne. To delikatna i czuła istota. "– Myślałam, że cię zabije – powiedziała dziewczyna zachrypniętym głosem, tak cichym, bym słyszał ją tylko ja. – Taaak... – mruknąłem. – Też się tego obawiałem. – I mimo to się nie poddałeś...? Jesteś ostatnim głupkiem." Chłopcy podczas swojej podróży do Centorii i w trakcie przebywania w stolicy zdołali się przekonać, że nie wszyscy mieszkańcy są mili i życzliwi. Największe zepsucie dotyczy wysokiej rangi arystokratów, którzy opiewają jedynie w bogactwie i nic poza ich własnym dobrem się dla nich nie liczy. "– Na znak uznania dla twoich cyrkowych sztuczek... to znaczy bohaterskiej walki... racz przyjąć ten podarek." Znowu tomik podzielony jest na akcję, która dzieje się w Podziemiu i poza nim. Dowiadujemy się więcej o całym przedsięwzięciu, w jakim celu zostało ono stworzone i czemu Kirito znajduje się w tym wirtualnym świecie. Przecież Asuna nie mogła po prostu nie wiedzieć, co się dzieje z jej ukochanym, czyż nie? "– Nie martw się, mamo. Kiedy tata szukał cię w Alfheim, nie poddał się ani razu. – Ale... Ja... – Teraz twoja kolej, żeby odnaleźć jego!" Znowu powraca problem tempa akcji. Wydarzenia lecą tak szybko, że ciężko w ogóle poznać bliżej i zżyć się z jakimikolwiek bohaterami, którzy przewijają się podczas całej podróży. Przecież te dwa lata nie zleciały chłopakom na pierdzeniu w stołek, więc oczekiwałam, że jednak ich zmagania będą szczegółowo opisane, ale się myliłam. Nawet czas, w którym przebywają w Akademii, trenując ze swoimi opiekunami szybko zbliża się ku końcowi. Jestem zdumiona, ale i zadowolona z jeszcze jednej rzeczy. Tym razem mogłam poznać trochę delikatniejszej strony Kirito. Nawet nie miałam pojęcia, że jest zdolny do płaczu i to zdawałoby się, z błahego powodu. Najwyraźniej tego bohatera poznaje się stopniowo w każdym tomie. Raz się niby boi, a mimo to zaraz o tym zapomina i walczy jakby demon w niego wstąpił. Trochę się to wydaje naciągane. "Uwierz. Uwierz w siłę kwiatów, które tak pięknie wyrosły na obcej ziemi. I uwierz w siłę tego, kto tak pięknie je wyhodował – w swoją siłę." Cóż, tomik momentami czyta się dość szybko i przyjemnie, choć czasem trzeba się trochę skupić i pogłówkować. Można się również pośmiać i wzruszyć przy niektórych momentach.
Lexy - awatar Lexy
ocenił na 7 7 lat temu
Sword Art Online 08 - Kiedyś i dziś Reki Kawahara
Sword Art Online 08 - Kiedyś i dziś
Reki Kawahara
Tym razem tomik opowiadający wydarzenia, które już miały miejsce. Oczywiście w anime są one wplecione w odpowiedniej kolejności. Mamy okazję przypomnieć sobie grę śmierci, jak i bliżej przyjrzeć się pewnej krainie! To co, zaczynamy? W skład tego tomiku wchodzą trzy opowiadania "Incydent w strefie", "Calibur" i "Dzień, w którym wszystko się zaczęło". Tego ostatniego nie spotkacie na ekranie – gości jedynie na stroniczkach tej light novel. [Incydent w strefie] Cofamy się do czasów, gdy uwięzieni gracze walczyli o życie w SAO. Pewnego razu Kirito i Asuna są świadkami przerażającego wydarzenia – widzą jak umiera pewien gracz. Niby nic nadzwyczajnego biorąc pod uwagę ich sytuację, jednakże akcja rozegrała się wewnątrz bezpiecznej strefy, w której nie ma się prawa zginąć! Jakim cudem ktoś tego dokonał? Nasz duet detektywów próbuje się tego dowiedzieć. "Ciekawe, czy gdybym teraz wbił ją sobie w ciało, to i moje HP w jednej chwili spadłoby do zera? Zawładnęła mną przemożna chęć przeprowadzenia eksperymentu, ale zacisnąłem zęby i pokręciłem głową. Nie mogłem aż tak ryzykować." Macie ochotę na zagadkę kryminalną, łakniecie chwili wytchnienia od zabijania bossów? Podczas czytania pierwszej opowieści macie kryminał rozgrywany w wirtualnym świecie. Nigdy takiego nie czytaliście? Okazja do nadrobienia nadarza się sama! "– Będziemy kontynuować twoją misję. Pewnego dnia ukończymy tę grę i wszystkich uwolnimy, zobaczysz." Akcja powoli nabiera tempa, bohaterowie mają zaledwie strzępki informacji, a następne niewiele im pomagają, jednak ziarnko po ziarnku próbują coś wyłuskać. Oczywiście przez ten czas nie nudzimy się, gdyż humor jaki dostarcza nam nasza parka detektywów umila przygodę z tym opowiadaniem. Końcówka jest zaskakująca, a rozwiązanie i motywy tej całej sprawy wprawią was w osłupienie. [Calibur] Każdy zna tę legendarną broń, czyż nie? Gracze starają się ją zdobyć, choć nie mają pojęcia, gdzie jej szukać. Nagle rozpoczyna się misja, za wykonanie której nagrodą jest ten najlepszy oręż wśród mieczy. Kirito nie może odpuścić szansy, by zdobyć ten kąsek. Sprawa nie jest jednak taka prosta. "– Braciszku, spójrz na to. [...] Gdy usiłowałem sobie przypomnieć, co takiego ostatnio przeskrobałem, Suguha uśmiechnęła się krzywo i powiedziała: – Spokojnie, tym razem nie zamierzam cię o nic oskarżać. No dalej, zobacz!" Ten epizod najmniej mi się podobał z tego tomiku. Humoru w nim nie brakowało, zwrotów akcji i oczywiście ogromu walk również. Można nawet go podciągnąć pod grę śmierci, gdyż szansę mają tylko jedną, ale to nie wystarcza. Najpewniej zbyt szybkie tempo akcji jest tutaj problemem. Borykam się z tym przy każdym tomie SAO. Akcja rozgrywa się zbyt szybko – np. ledwo rozpoczyna się walka, która wydaje się, iż będzie długa, a co z tego wynika? W następnej chwili bohaterowie są dawno za nią i przeszli już kilka poziomów... Wiem, to opowiadanie jest krótkie i inaczej ciężko byłoby to zmieścić, ale można było je jednak jeszcze troszkę rozwinąć (o innych tomach nie wspominając). Tam, gdzie się nakręca, na wydawało by się bitwę, wszystko rozgrywa się na kilku stroniczkach, a potem znajdujemy się już daleko. A pozostałe starcia to co, nie były warte uwagi? "Spuściłem głowę i zacisnąłem zęby, przez jedną krótką chwilę tocząc z samym sobą zażartą walkę. Miałem dwa wyjścia – zginąć z Excaliburem w ramionach albo wyrzucić go i przeżyć. Czy ta odległość ostatnich pięciu metrów, która aż zbyt jawnie poddawała próbie żądze gracza, powstała przez przypadek? Czy może była to pułapka celowo stworzona przez system Cardinal?" Mimo wszystko naprawdę dobrze bawiłam się przy tej opowieści. Najbardziej interesujące są tutaj mity, które zostały zgrabnie wplecione. Niektórych ich bohaterów możecie kojarzyć, nawet z filmów – szkoda, że pewnego śmieszka zabrakło. [Dzień, w którym wszystko się zaczęło] Przyznaję, że ta opowieść ciekawiła mnie najbardziej. Nie tylko dlatego, że nie było jej w anime. Po prostu czułam niedosyt i chciałam zobaczyć, co spotkało Kirito kilka chwil po rozpoczęciu gry śmierci (w 1 tomie jest zbyt duży przeskok) i jakie uczucia mu towarzyszyły, gdy postanowił wyruszyć na pierwszą misję, aby zwiększyć swoje szanse na przetrwanie. Szczęśliwym trafem znajduje się tutaj taki epizod, co mnie niezwykle cieszy, choć jest nieporównywalnie krótszy od pozostałych dwóch. "W grze śmierci można było wybrać tylko jedną z dwóch rzeczy: bezpieczeństwo albo wolność. Jeśli rozpoczynała się w bezpiecznej strefie, to wystarczyło w niej pozostać, by uniknąć wszelkiego zagrożenia życia. Lecz szansę na wyzwolenie mieli tylko ci, którzy podjęli ryzyko i szli naprzód." Jestem usatysfakcjonowana lekturą tej historii. Pokazała mi trochę inne oblicze Kirito, nie od strony, którą zawsze pokazuje innym, ale jego wnętrze. Przynajmniej trochę, gdyż Kawahara nie przedstawia wylewnie tego, co im w duszy gra, jednak końcówka najbardziej mnie urzekła. Oczekiwałabym więcej takiego typu sytuacji, gdyż uczucia też są ważne, a na pewno gamę różnorakich emocji mieli uwięzieni w grze śmierci, ale pomarzyć dobra rzecz. Chcecie poznać historie, które przypomną wam przerażające czasy SAO? A może interesuje was zdobywanie najpotężniejszego miecza okraszone mitami? Polecam zapoznać się z całością, nie będziecie zawiedzeni.
Lexy - awatar Lexy
ocenił na 6 7 lat temu
Re: Zero - Życie w innym świecie od zera. Tom I Tappei Nagatsuki
Re: Zero - Życie w innym świecie od zera. Tom I
Tappei Nagatsuki Shinichirou Ootsuka
Fabuła tytułu pewnie jest doskonale znana każdemu, więc nie ma sensu się o niej zbyt długo rozpisywać. Głównym bohaterem dzieła jest Subaru Natsuki nastolatek, który niebawem będzie wkraczał w wiek dorosły. Niczym specjalnym się on nie wyróżnia, poza byciem NEET-em. Pewnego dnia zostaje on nagle przeniesiony do „innego” świata, gdzie użycie magii i miecza nie jest czymś nadzwyczajnym. Subaru nie specjalnie jest przejęty swoją nową sytuacją. Dla kogoś takiego jak on, to nawet pewne spełnienie marzeń. Tylko początkowy stan „ekwipunku” wygląda jakoś mizernie: niezbyt przydatny telefon komórkowy, kilka przekąsek zakupionych w sklepie i stary wytarty dres, który ma na sobie. Szybko przekonuje się on jednak o tym, że nowe „fantazyjne” otoczenie potrafi być mocno niebezpieczne. Wplątuje się on w sprawę, której finałem jest jego śmierć. Odejście w iście krwawy sposób z ziemskiego padołu powinno oznaczać definitywny koniec, jednak nie można zapomnieć o tym, że akcja dzieje się w krainie fantasy. Z niewyjaśnionych przyczyń bohatera, zamiast umrzeć, powraca do stanu wyjściowego (momenty, kiedy pojawił się w owym świecie). Później sytuacja powtarza się kilkukrotnie, utwardzając go w przekonaniu, iż utknął w niezbyt przyjemnej dla siebie pętli czasowej. Kolejna pozycja fantasy z nastoletnim bohaterem, przeniesionym do świata w klimatach „średniowiecznych” gdzie można napotkać obok twardego oręża również mocno zabójczą magię. Typowy isekai – nic dodać, nic ująć. Wtórność pomysłu bije od samego początku dosyć mocno po oczach i trudno się z tym sprzeczać. Jednak połączenie wyświechtanych elementów isekaia, z elementami „Dnia Świstaka” (chociaż lepiej będzie tutaj pasować odniesienie do innej LN „Na skraju jutra”), ma w sobie pewien potencjał, który potrafi zaskoczyć. Przekonały się o tym osoby mające przyjemność zobaczenia adaptacji anime, która dzięki niezłemu klimatowi, dobremu scenariuszowi i nutce tajemniczości, zjednała sobie sporo grono fanów. Książkowy pierwowzór wiele tych elementów pokazuje na równie dobrym poziomie, a niektóry z nich są jeszcze lepiej zaprezentowane. Pierwszy tomik serii, tak jak zostało to już wspomniane w powyższym opisie, skupia się na próbie przybliżenia czytelnikowi ważnych dla świata bohaterów. Nie ma tutaj prawie w ogóle miejsca na przydługawe wstępy i Subaru, od razu wrzucony jest w wir wydarzeń, szybko przystosowując się do nowych realiów. Wiąże się to niestety z dosyć szczątkowym opisem otaczającego świata, jak i całkowitym pominięciem próby wyjaśnienia jak znalazł się on w tej fantazyjnej krainie. Część pierwsza całkowicie skupia się na próbie wyrwania się nastolatka z niezbyt przyjemnej dla niego pętli powtarzającego się czasu. Podobny schemat można zastosowany jest w recenzowanej części drugiej i trzeciej. Tutaj jednak autor stara się w dosyć oszczędnych słowach zaprezentować otaczający świat, który pełen jest magii, przemocy i walki o władzę. Na pierwszy plan wysuwają się w tych częściach próby głównego bohatera, pogłębienia relacji z całą masą innych osób, dzięki czemu będzie mógł on dożyć kolejnego dnia (co oczywiście jest jego celem głównym). Jeżeli jesteśmy już przy bohaterach i złożoności relacji, jakie zachodzą pomiędzy nimi, to należy wspomnieć, że właśnie ten element serii jest najlepszą jego częścią. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Subaru. Bohater „inny” niż przyzwyczaiły nas do tego pozostałe popularne isekai-e. Sam określa się mianem bohatera tak przeciętnego, że mógłby robić za mało istotnego NPC-a. Początkowo jego zachowanie w niektórych sytuacjach może być troszkę irytujące, jednak im mocniej zagłębimy się w powieść, tym bardziej jego charakter wydaje się mocno złożony i skrywający przeróżne swoje oblicza. Tak samo jest w przypadku innych pojawiających się tutaj postaci. Na pierwszy rzut oka, wiele z nich to stereotypowe jednostki, jakich wiele w produkcjach popkultury Kraju Kwitnącej Wiśni (blond włosa lolita o nastawieniu tsundere; urodziwe pokojówki wydające się być kruchymi jednostkami; półelfka o mocno naiwnym umyśle itp.). Każda z nich jest jednak o wiele bardziej złożona i tylko czeka, aby odkryć przed czytelnikiem swoje głębokie wnętrze. W tym aspekcie jest również widoczna największa różnica pomiędzy książką a anime, które ze względu na pewne ograniczenia nie mogło pokazać należycie wszystkich uczyć i przemyśleń postaci. Tak samo dużo bardziej rozbudowane są tutaj relacje, jakie zachodzą pomiędzy poszczególnymi bohaterami. Każda pętla czasowa, w której na nowo budzi się Subaru, to doskonała okazała, aby zjednać sobie przyjaciela. Nic nie jest jednak takie poste i za każdym razem napotyka on nowe przeszkody, po części wynikające z przeszłości poszczególnych osób. Poznające je i starając się przełamać dzielące ich bariery, nastolatek coraz mocniej stara się o „lepszą” przyszłość. Oczywiście nie należy się tutaj spodziewać rozbudowanej fabuły opierającej się na złożoności bohaterów pokroju Tolkiena czy innych ikon „fantasy”, jednak całość i tak mocno odróżnia się od typowo LN poziomu. Cała recenzja na: https://gameplay.pl/news.asp?ID=123489
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 7 5 lat temu
Time Killers Kazue Kato
Time Killers
Kazue Kato
MANGA DLA ZABICIA CZASU Na mangowym rynku wydawniczym już jednotomówki są wyjątkiem, potwierdzającym, że tak naprawdę liczą się przede wszystkim serie rozciągnięte na kilkanaście, kilkadziesiąt tomów. Tym rzadziej więc zdarzają się także krótkich form. Czasem można się jednak natknąć na takie dzieło, a jednym z nich jest właśnie "Time Killers", komiks zbierający krótkie historie Kazue Kato, zaczynając od jej debiutu, a na one-shocie, który dał początek serii "Ao no Exorcist" skończywszy. Co ciekawe, choć całość nie jest odkrywcza i jakże często nosi znamiona prac młodego artysty, to i tak oferuje znakomitą zabawę, która aż zachęca do zapoznania się z opus magnum mangaczki. Różne historie, różni bohaterowie, ale jedna wspólna rzecz: niezwykłość zmieniająca ich życie. Płatny morderca dostaje zlecenie zabicia ojca swojego jedynego przyjaciela. Człowiek i królik mają podjąć się ochrony pola pomidorów. Indianin przekonuje się, co znaczy droga wojownika. Dziecko superbohaterów musi zmierzyć się z własnymi lękami. Pewien mężczyzna zmaga się z myślą, że kogoś zabił. Inny wpada do wody, gdzie spotyka niezwykłą istotę. Kolejny odkrywa, że jego czarka potrafi spełniać życzenia, a pewna kobieta wyrusza w niezwykłą podróż. Potem chłopak, który porzucił swoje kosmiczne pasje, bo zawsze był z ich powodu wyśmiewany, odkrywa, że dziewczyna, którą kocha podziela jego zainteresowania, a na dodatek staje się świadkiem inwazji kosmitów chcących zniszczyć ziemię. A na koniec w pewnym domu zjawia się pewien egzorcysta by poradzić sobie z demonem… Całość recenzji na moim blogu: http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2018/08/time-killers-kazue-kato.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na 7 7 lat temu
Fairy Tail tom 1 Hiro Mashima
Fairy Tail tom 1
Hiro Mashima
Nostalgia, wracają wspomnienia lepsze i gorsze, a teraz wkońcu zebrałam się, aby powrócić do serii w wersji papierowej. ,,Pierwsze" przypadkowe spotkanie Natsu i Lucy w portowym mieście żadne z nich jeszcze nie wie, że czeka ich wspólna przyszłość na dobre i na złe. Lucy tłumacząca, czym jest magia, gildie i Fairy tail Natsu i Happy'iemu (którzy do niej należą, tak między wierszami). Maga ma wiele humoru, jeszcze więcej absurdu i głupoty bohaterów. Pokazują to już od pierwszego tomu, kiedy Lucy wiedząc, iż fałszywy mag posługę się zakazanym rodzajem magii, a mimo to idzie za nim jak owca na rzeź. Nagle znasz pięć języków i we wszystkich na nią klniesz. Zwłaszcza, że wiemy, iż jest magiem kluczy (ten rodzaj magii polega na tym, że użytkownik musi mieć klucze inaczej jest bezbronny), przeciwnik też wie, że jesteś magiem kluczy. Where myślenie przyczynowo skutkowe? Ona w dalszej części uważa się za mądra. Mądra. Czuję potrzebę podkreślenia tego. Warto wspomnieć również, że już w pierwszym tomie rozwalono miasto. No kawałek nabrzeża ... Zamieszkanego. Także co oferuje manga cudowne, wyjątkowe, po prostu nic tylko mocno przytulić postacie, w tym cudownego niebieskiego kotka, dbającego, aby Lucy miała kompleksy. Piękne widoki, brutalnie niszczące przez owych bohaterów, coraz potężniejsi przeciwny i prawdziwa rodzinna atmosfera! (Zwłaszcza jak prowadzą kulturalne dyskusje ... Na podłodze ... Używając magii i ostrych przedmiotów.)
W_poszukiwaniu - awatar W_poszukiwaniu
ocenił na 8 3 lata temu
Konbini-kun  Junko
Konbini-kun
Junko
Historia jest prosta: były hikikomori dostaje pracę w sklepie spożywczym i wychodzi ze swojej skorupy z pomocą jednego ze swoich współpracowników. Łączy ich w końcu uczucie bynajmniej nie przyjaźni. Spokojna narracja oraz przedstawienie ich rodzącego się uczucia pozwala na kibicowaniu tej dwójce aż do końca mangi. Oczywiście na swojej drodze musi ono pokonać uprzedzenia, problemy takie jak publiczne trzymanie się za ręce czy wreszcie wrogie jednemu z bohaterów kolegów z klasy, jednak choć trudne tematy nie są dogłębnie poruszane, każą zastanowić się nad własnym postępowaniem w takiej sytuacji. Ja bardzo przejęłam się, że rzeczywiście coś tak normalnego dla mnie jak trzymanie się za ręce może być możliwe dla osób tej samej płci, zwłaszcza mężczyzn, tylko w mało uczęszczanych uliczkach, bo jeszcze ktoś zwróci na to uwagę. Autorka pokazuje nam fabułę z pewnym akcentem realizmu, w której porusza różne tematy, takie jak mobbing, depresja, znęcanie się, lęk przed odrzuceniem i akceptacja tego, kim jesteśmy, bez stereotypów Strach, który odczuwał Endou, jest czymś, co wielu doświadcza w związku z traktowaniem społeczności LGBT+. Jedną rzeczą, którą należy przy okazji podkreślić w tej historii BL, jest to, że pokazano nam związek bez toksyczności, czystą miłość bez ukrytych motywów i presji. Miłość, w której partnerzy doskonale się uzupełniają, która pomaga iść do przodu. To dość rzadkie w tym gatunku, gdyż zwykle mamy władczego seme i wykorzystywanego uke. Więcej na: https://www.monime.pl/konbini-kun/
MonimePL - awatar MonimePL
ocenił na 8 3 lata temu

Cytaty z książki Sword Art Online 09 - Alicyzacja: Początek

Więcej
Reki Kawahara Sword Art Online 09 - Alicyzacja: Początek Zobacz więcej
Reki Kawahara Sword Art Online 09 - Alicyzacja: Początek Zobacz więcej
Reki Kawahara Sword Art Online 09 - Alicyzacja: Początek Zobacz więcej
Więcej