Świat ludzi

Okładka książki Świat ludzi
B.V. Larson Wydawnictwo: Drageus Publishing House Cykl: Legion nieśmiertelnych (tom 6) fantasy, science fiction
496 str. 8 godz. 16 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Legion nieśmiertelnych (tom 6)
Tytuł oryginału:
Undying Mercenaries #6: Home World
Data wydania:
2021-11-26
Data 1. wyd. pol.:
2021-11-26
Liczba stron:
496
Czas czytania
8 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367053105
Tłumacz:
Marcin Moń
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Świat ludzi w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Świat ludzi

Średnia ocen
7,0 / 10
302 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
6
6

Na półkach:

Jestem zafascynowany serią Legion nieśmiertelnych (Undying mercenaries); niesamowicie wartka narracja nie pozwalająca przestać czytać i niezrównana wyobraźnia. Do tego stopnia, że zacząłem podejrzewać, że autor jest jakimś kosmitą ukrywającym się z jakichś powodów na Ziemi i udającym człowieka. Opisy tych fikcyjnych wydarzeń są tak realistyczne, że być może są prawdziwe i autor opisuje swoje własne przeżycia ze swojego ojczystego świata. Być może to on jest Jamesem MacGillem i ukrywa się na Ziemi przed Nairbami oraz Galaktykami.

Jestem zafascynowany serią Legion nieśmiertelnych (Undying mercenaries); niesamowicie wartka narracja nie pozwalająca przestać czytać i niezrównana wyobraźnia. Do tego stopnia, że zacząłem podejrzewać, że autor jest jakimś kosmitą ukrywającym się z jakichś powodów na Ziemi i udającym człowieka. Opisy tych fikcyjnych wydarzeń są tak realistyczne, że być może są prawdziwe i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

588 użytkowników ma tytuł Świat ludzi na półkach głównych
  • 436
  • 145
  • 7
73 użytkowników ma tytuł Świat ludzi na półkach dodatkowych
  • 35
  • 9
  • 8
  • 7
  • 5
  • 5
  • 4

Inne książki autora

B.V. Larson
B.V. Larson
I've lived most of my life in California and Nevada. As a consequence, my stories take place on sunny beaches and in cities such as Las Vegas. Some of you have asked about the common appearance of Las Vegas as a setting in my books. I do find it to be a fascinating and unique city. (And yes, I was married in Nevada). About my marriage: We met in college and we have three kids. My kids have definitely affected my writing. I try to write things I wouldn't mind them reading as they grow up... Usually, I manage to meet that standard. People have asked me about my varied taste in writing. It's true that many authors pick one genre or topic and write about it steadily throughout their careers. I've been blessed (or cursed, depending on how you look at it) with a tendency to enjoy many flavors of fiction. I've been further gifted with the urge to write in many flavors as well. Hopefully, everyone will be able to find something they like in my menagerie of stories.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Horda Krzysztof Haladyn
Horda
Krzysztof Haladyn
Post-apokalipsa od kilkunastu lat jest dość popularna. Ma to swoje plusy - doczekaliśmy się ekranizacji książek, gier czy komiksów, które kiedyś uznawano za niszowe. Niestety jest też druga strona medalu - kompletnie niezrozumienie tematu/materiału źródłowego, oraz zalewanie rynku tytułami powstającymi od sztancy. W tym "bingo" zazwyczaj pojawiają się te same "numery" - akcja rozgrywa się w Ameryce, po wojnie atomowej, na spalonych słońcem, piaszczystych równinach. Nawet największym fanom gatunku to wszystko musi się w końcu przejeść. W grudniu 2021 na koniu, cały na biało, wjechał Krzysztof Haladyn. Nie uważam, żeby głównym motorem napędowym autora Hordy było odwrócenie konwencji do góry nogami, ale... akcja książki rozgrywa się w Polsce, natomiast klimat jest mocno zimowy. Promieniowanie nie jest tutaj problemem, zmutowana fauna i ludzie to już co innego. Jeżeli na myśl przychodzi Wam teraz uniwersum METRO albo Kompleks 7215, to poza pewnymi punktami wspólnymi, ta historia jest zupełnie inna. Zajawkę głównego wątku można było przeczytać w antologii Idiota Skończony - zamieszczone tam opowiadanie jest fragmentem Hordy i doskonale oddaje klimat książki. Bardzo miłą odskocznią jest czytanie o przykrytym śniegiem Wrocławiu. Głównym bohaterem Hordy jest Marek. Tutaj pierwszy plus dla autora - nie śledzimy losów byłego komandosa prującego do mutantów z AK-47, tylko męża i ojca walczącego o każdy kolejny dzień. Opisy zmagań bohatera z przeciwnościami losu - z pogodą, niebezpiecznym terenem, głodem - to jest według mnie najmocniejsza i najlepsza część Hordy. W rozdziałach poświęconych Markowi autor umiejętnie żongluje opisami otoczenia, pokazuje jak wygląda życie myśliwego-zbieracza, nie zapomina o rozterkach i zmartwieniach człowieka, który nie jest odpowiedzialny tylko za siebie. W tym świecie nie ma gwarancji, spokojny wypad może szybko przemienić się w walkę o przetrwanie. Prawdopodobnie kolejnym atutem mogłaby być topografia Wrocławia, ale niestety ja bardzo znam to miasto. Drugi wątek dotyczy bandy pod przywództwem niejakiego Buźki - nie są to typowe zakapiory, o czym czytelnik dowie się z kolejnych rozdziałów. Działa tutaj zasada "późnego postapo", czyli kto przeżył ponad dekadę w ciężkich warunkach musiał być twardszy niż inni, ale i bardziej bezwzględny. Przypadek ustawia grupę na kursie kolizyjnym z Markiem, chociaż sposób w jaki Haladyn rozgrywa akcje nie przypomina standardowych zagrań które znamy z filmów czy innych książek. Ekipa ma swoje problemy, nie wzbudzi raczej sympatii czytelnika, ale przynajmniej rozumiemy ich zachowanie, motywacje. To oczywiście nie wszystko - można wyodrębnić kilka wątków pobocznych - w tym ten z uciekinierem oraz ze zorganizowaną grupą ludzi, w książce zwaną Skarbówką. Pierwszy z nich autor wykorzystał by zarysować nieco dokładniej motyw tytułowej Hordy, czyli zdziczałych, zdegenerowanych (odmienionych) ludzi, które są w zasadzie agresywnymi, mięsożernymi bestiami. W pewnym sensie jest to miła (o ile można użyć tego słowa w tym kontekście) odmiana od mocno wyeksploatowanych, powolnych zombie. Z kolei cały motyw Skarbówki nie przypadł mi do gustu - rozumiem role w fabule i połączenie z innymi wątkami, ale na tle zmagań Marka wypadło to słabiej. Natomiast lider organizacji zupełnie mnie nie przekonał - czegoś zabrakło w jego kreacji, a szkoda - książka bardzo by zyskała mając solidnego, wielowymiarowego antagonistę. Jeżeli zaś chodzi o immersje, to zazwyczaj łatwo mi było siedzieć "na ramieniu" Marka i wraz z nim przemierzać mroźny Wrocław, nie raz byłem zaskoczony rozwojem sytuacji (trzeba mieć talent by zaplanować rozwój wydarzeń tak, by z jednej strony zachować logikę konwencji, a z drugiej by czytelnik nie rozszyfrował wszystkiego przed właściwą akcja). Niektóre dialogi są lepsze, inne nieco gorsze, czasami "chrupią" (zwłaszcza te w Skarbówce są często dziwne). Moim zdaniem książka zyskałaby nieco gdyby autor nieco uprościł opisy potyczek - podawanie dokładnych odległości i innych miar miejscami psuło mi immersje, ale możliwe że to kwestia mojej percepcji. Miałem przyjemność przeczytać poprzednie książki Krzysztofa Haladyna - zarówno te osadzone w uniwersum S.T.A.L.K.E.R a jak i te ze światów które stworzył autor. Czy Horda to moja ulubiona książka autora? Nie. Czy to najlepsza książka Krzysztofa Haladyna? Mam wrażenie, że najlepsze dopiero nadchodzi. Według mnie bardzo dobrze świadczy o autorze to, jak dobrze czuje się w tak odmiennych klimatach i że nie daje się zaszufladkować czy wciągnąć w długaśne serie. Po powtórnej lekturze odniosłem wrażenie, że książka zyskuje czytana z w miesiącach zimowych oraz z minimalną ilością przerw. Horda, niczym miniserial, ma swoje momenty z "zahaczkami fabularnymi" i o wiele lepiej odbiera się całość gdy nie odwleka się lektury kolejnych rozdziałów i utrzymuje się napięcie.
Saladyn - awatar Saladyn
ocenił na 6 3 miesiące temu
Gwiezdni bogowie Ian Douglas
Gwiezdni bogowie
Ian Douglas
Wielu z nas - w tym również i ja, straciło nadzieję na to, że jeszcze kiedyś przyjdzie nam spotkać się z nową, premierową odsłoną powieściowego cyklu science fiction „Star Carrier”... Oto jednak dziś, ku naprawdę wielkiemu i miłemu zaskoczeniu, możemy poznać w naszym kraju najnowszą i zarazem dziewiątą już część tej serii - książkę „Gwiezdni bogowie”, która ukazała się oczywiście nakładem Wydawnictwa Drageus Publishing House. Czas wojny ludzkości z wojowniczo nastawionymi nacjami kosmicznych obcych się zakończył - przynajmniej wiele na to wskazuje. Jednakże admirał Trevor Gray nie może cieszyć się zasłużoną emeryturą, gdyż oto zostaje mu powierzona jeszcze jedna, najpewniej ostatnia misja. Misja, której celem jest udanie się do odległej o osiemset milionów lat przeszłości - do migrujących Sh'daarów, by zasięgnąć od nich informacji o osobliwości - ewolucji, która wkrótce ma dotknąć również ludzkość. I tak gwiezdny lotniskowiec „Ameryka” wyrusza w swoją kolejną, najtrudniejszą podróż... Wedle wielu źródeł, niniejsza powieść stanowi sobą finalną odsłonę tego cyklu, która ma podsumować wszystko to, co dotychczas poznaliśmy oraz zamknąć wszelkie rozpoczęte wątki. I niewątpliwie Ian Douglas dokonuje tu tego w bardzo widowiskowym i iście epickim stylu. Z jednej strony jest to bowiem kwintesencja tej serii, czyli niebezpieczna misja lotniskowca „Ameryka” ku nieznanemu..., ale z drugiej też i opowieść, która wyróżnia się na tle poprzednich części. A wyróżnia tym, że przewodnim motywem nie jest już sama wojna i ochrona ludzkości, ale niezwykle odważne, filozoficzne i etyczne spojrzenie na to, co może czekać nasz człowieczy gatunek... Fabułę książki możemy określić mianem barwnej, intrygujące i porywającej, gdy oto najpierw poznajemy nową codzienność życia bohaterów, następnie powody podjęcia misji przez „Amerykę”, jak i wreszcie jej sam przebieg, gdzie to przyjdzie zmierzyć się admirałowi Gray'emu nie tylko z zagrożeniami ze strony kosmosu i obcych ras, ale też i - jakże to symboliczne, Rosjan. To gwiezdne podróże, walki kosmicznych okrętów, ucieczki i pościgi oraz niezwykle ciekawe wyprawy w czasie. Na końcu mamy mocny, w jakiejś mierze zagadkowy i niezwykle symboliczny finał... Ciekawie przedstawia się obraz tej powieściowej rzeczywistości - na czele z opisem zaawansowanego i zmierzającego ku upadkowi rozwoju technologicznego Ziemi, opisem tejże technologii - również na polu wojskowości, jak też i wizją odległych zakątków kosmosu i tajemniczych nacji, jakie je zamieszkują lub zamieszkiwali tysiące lat temu. Do tego mamy tu charakternych bohaterów - z samym Trevorem na czele, ale też i chociażby ze zmagającym się z demonami przeszłości Donaldem Gregorym oraz charakterną porucznik Julianne Adams. To ludzie z „krwi i kości”, którzy owszem - zmienili się, ale którzy też stanowią kluczowe elementy tej powieściowej scenerii. I jest jeszcze Konstantin - superinteligentna SI, które tyleż nas intryguje, co i przeraża... Mamy tu ciekawie skonstruowaną fabułę, dobrze rozpisane role na poszczególnych bohaterów, jak i również kwintesencję tej serii - bardzo rzetelnie przedstawione, zachwycające swoim rozmachem i realizmem w jednym oraz nie uznające znaczenia pojęcia „minimalizmu”, bitewne sceny z udziałem wielkich okrętów i gwiezdnych myśliwców. Jednocześnie jest także sygnalizowany już tutaj pierwiastek natury egzystencjalnej, co stanowi dla nas ciekawą nowość, która w dużej mierze czyni tę całą historię czymś znacznie odmiennym, niż poprzednie książki tego cyklu. I jeśli chodzi o moją osobę, to ów element wzbudził we mnie wielkie zainteresowanie. Lektura tej książki jest dokładnie taką, jak jej fabuła - niezwykle dynamiczna, efektowna i nacechowana wielkimi emocjami. To czysta przyjemność, ale też i niezbędne zaangażowanie w losy bohaterów, które są naprawdę wielce skomplikowanymi i wymagającymi od nas uwagi, aby móc się w nich odnaleźć. Faktem jest również to, że opowieść ta wymaga od nas znajomości poprzednich części cyklu, gdyż w przeciwnym wypadku stracimy wiele z niezwykłych dodatkowych smaczków, jakie oferuje sobą ten tytuł. Warto docenić tu także świetny przekład Pawła Dembowskiego, który wykonał bardzo dobrą pracę. Powieść Iana Douglasa „Star Carrier. Gwiezdni bogowie”, to brawurowe, udane i potrzebne zwieńczenie tej świetnej serii. Oczywiście zapewne znajdą się tacy czytelnicy, dla których ten finalny tom pozostawia pewien niedosyt..., ale w mej ocenie autor wybrał tu jedno z ciekawszych możliwych zakończeń, jakie tylko mogłyby sensownie zaistnieć. Dlatego też oceniam tę książkę bardzo wysoko, jak i gorąco zachęcam was do tego, byście po nią sięgnęli. Polecam - naprawdę warto!
Uleczkaa38 - awatar Uleczkaa38
ocenił na 8 4 lata temu
Cesarski Gambit Evan Currie
Cesarski Gambit
Evan Currie
PopKulturowy Kociołek: Tak samo, jak w poprzedniej części fabuła jest tu podzielona na dwa główne wątki, wokół których autor buduje sieć innych mniejszych scenariuszowych intryg i akcji. W jednym obserwujemy poczynania wspomnianego komandora Stephena Michaelsa i grupki jego dzielnych pilotów działających głęboko na terytorium wroga. W drugim zaś naszą uwagę przyciąga nie mniej charyzmatyczny Eric Weston i jego grupa zadaniowa Odyseusz, na którą czekają naprawdę niebezpieczne wyzwania. W tle tego wszystkiego prężnie działa Imperium, które opracowuje broń mogącą odmienić oblicze wojny. Zasiadając do lektury tego dzieła, ponownie zanurzymy się więc w niebezpiecznym bezkresnym kosmosie, gdzie każdy nieprzemyślany krok może być tym ostatnim. Cykl od samego początku zaliczał się do grona dynamicznej space opery, która wywołuje uśmiech zadowolenia na twarzach czytelników pragnących wartkiej kosmicznej literackiej rozrywki. Nie inaczej jest w przypadku recenzowanego tomu i jeśli tylko ktoś pragnie widowiskowego, lecz niekoniecznie nadmiernie głębokiego sci-fi to z tego tytułu (jak i całej serii) powinien być więcej niż zadowolony. Evan Currie doskonale wie jak zaciekawić czytelnika i sprawić, aby scenariusz był dla niego mocno angażujący. Podstawą jest tu bardzo dynamiczna narracja, która przeplata/przeskakuje pomiędzy poszczególnymi wątkami, co sprawia, że nie ma tu mowy o nudzie, a kolejne strony pochłania się błyskawicznie, aby dowiedzieć się co będzie dalej. Taka forma prowadzenia historii ma jednak również swoje pewne zauważalne wady. Niektóre fragmenty wręcz proszą się o uspokojenie tempa opowieści i skupienie się na większej ilości szczegółów. To niestety nie następuje i odbiorca dzieła podczas lektury będzie miał czasem wrażenie urwanego i niedokończonego wątku. https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-ksiazki-cesarski-gambit-archangel-one-tom-3/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 7 3 lata temu
Per aspera ad astra Robert J. Szmidt
Per aspera ad astra
Robert J. Szmidt
„Per aspera ad astra” to tytuł prequela do cyklu powieściowego „Pola dawno zapomnianych bitew: Bukowski” pióra rodzimego współczesnego autora Roberta J. Szmidta specjalizującego się w fantastyce. Dotąd, o ile mnie pamięć nie myli, nie miałem do czynienia z jego twórczością, więc nauczony smutnym doświadczeniem z poziomem większości polskich żyjących pisarzy byłem pełen raczej obaw niż nadziei. Wybrałem wersję audio z głosem Wojciecha Masiaka. Rzecz cała dzieje się w przyszłości, nie baardzo odległej, ale tak w sam raz. Rzecz cała rozgrywa się na prekursorskim statku kolonizacyjnym wysłanym z Ziemi ku gwiazdom. Taka klasyczna space-opera. Temat nie jest już w historii literatury i filmu żadną nowością, lecz Szmidt zaskoczył oryginalnością fabuły, niepowtarzalnym klimatem i przekonującymi postaciami. Uniwersum, które wykreował, nie zgrzyta, akcja rozwija się dynamicznie, a intrygi również są mocną stroną powieści. Bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie aspekty socjologiczne obfitujące w celne spostrzeżenia. Nie będę przybliżał tematu, gdyż lubię doznawać pozytywnych czytelniczych zaskoczeń i nie chcę innym odbierać tej przyjemności spojlerowaniem. Wojciech Masiak absolutnie nie należy do moich ulubionych lektorów. W zasadzie czyta poprawnie, ale to trochę za mało jak na profesjonalną, bądź co bądź, interpretację. I choć nie jestem nim zachwycony, i choć trafił mu się na przykład „kroku” zamiast „kroju”, to dzieło Szmidta mnie wciągnęło od początku do końca. W tym kanonie jest to jedna z lepszych pozycji, i nie mam na myśli dorobku rodzimego, ale światową czołówkę. Mam nadzieję, że cały cykl nie jest słabszy, gdyż prequel był rewelacyjny. Gorąco polecam
Andrew Vysotsky - awatar Andrew Vysotsky
ocenił na 8 3 miesiące temu

Cytaty z książki Świat ludzi

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Świat ludzi