Surogatka. Jak moja mama urodziła mi syna

Okładka książki Surogatka. Jak moja mama urodziła mi syna
Sara Connell Wydawnictwo: Nasza Księgarnia biografia, autobiografia, pamiętnik
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Bringing in Finn: An Extraordinary Surrogacy Story
Data wydania:
2014-03-19
Data 1. wyd. pol.:
2014-03-19
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788310125095
Tłumacz:
Anna Nowak
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Surogatka. Jak moja mama urodziła mi syna w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Surogatka. Jak moja mama urodziła mi syna



książek na półce przeczytane 6579 napisanych opinii 1333

Oceny książki Surogatka. Jak moja mama urodziła mi syna

Średnia ocen
7,3 / 10
71 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
39
32

Na półkach: ,

Książka którą zapamiętasz. Historia kobiety, która z trudem może donosić ciąże i urodzić zdrowe dzieci. Po wielu trudach jej matka staje się surogatka i ma urodzić jej dziecko. Czytałam ta książkę jakiś czas temu, a ciągle mam ją w głowie. Póki co pierwsza książka 10/10. Koniecznie ja przeczytaj.

Książka którą zapamiętasz. Historia kobiety, która z trudem może donosić ciąże i urodzić zdrowe dzieci. Po wielu trudach jej matka staje się surogatka i ma urodzić jej dziecko. Czytałam ta książkę jakiś czas temu, a ciągle mam ją w głowie. Póki co pierwsza książka 10/10. Koniecznie ja przeczytaj.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

239 użytkowników ma tytuł Surogatka. Jak moja mama urodziła mi syna na półkach głównych
  • 139
  • 100
47 użytkowników ma tytuł Surogatka. Jak moja mama urodziła mi syna na półkach dodatkowych
  • 26
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zrozumieć bez słów Nancy Rossiter
Zrozumieć bez słów
Nancy Rossiter
"Zrozumieć bez słów" autorstwa Nancy Rossiter opowiada historię matki, która samotnie wychowuje dziecko z autyzmem. Problem autyzmu, jeszcze nie tak dawno kiepsko diagnozowany i niedostatecznie rozpoznany, dziś jest chętnie opisywany przez różnych autorów. Obok specjalistycznych publikacji wątki dotyczące spektrum zaburzeń rozwojowych bohaterów pojawiają się również w powieściach beletrystycznych. Przeczytałam już przynajmniej kilka historii, w których autystyczne dzieci i ich rodzice starają się oswoić tę przypadłość i nauczyć się z nią w miarę normalnie funkcjonować. I choć "Zrozumieć bez słów" nie dorównuje przepięknej powieści Nuali Gardner "Mój przyjaciel Henry", ani podpartej autentycznymi wydarzeniami historii "Billy. Kot, który ocalił moje dziecko", to na pewno warto po nią sięgnąć by poznać Henrego - trzyletniego chłopca, który cierpi na zaburzenia rozwojowe i do tego nie mówi. Jego mama Callie mimo całej swojej miłości nie może sobie poradzić z przypadłością synka, a przede wszystkim nie potrafi prawidłowo odczytać jego potrzeb i rozpoznać ograniczeń związanych z chorobą. Brak cierpliwości, frustracja i forsowanie na siłę pewnych zachowań powoduje odwrotny skutek i sprawia, że chłopczyk jeszcze bardziej zamyka się w swoim świecie, jest krnąbrny, niegrzeczny i nie chce współpracować. Z pomocą chłopcu przychodzi Linden, przyjaciel mamy - mężczyzna cierpliwy i opanowany oraz jego przesympatyczne zwierzęta. Dla osób cierpiących na spektrum zaburzeń autystycznych kontakt ze zwierzętami jest bardzo ważną terapią, uczy okazywania uczuć, wprowadza poczucie bezpieczeństwa, wycisza i powoduje, że osoba chętniej otwiera się na świat. "Zrozumieć bez słów" to ciepła i wzruszająca opowieść, która w miarę rozwoju wydarzeń staje się coraz bardziej ciekawa. Na początku irytowało mnie zachowanie Callie i jej brak cierpliwości w podejściu do Henrego. Bohaterka nie kwapiła się zbytnio do tego, aby dowiedzieć się więcej o zaburzeniach swojego dziecka i tak naprawdę to postronne osoby musiały ją do tego zachęcać. Próbowałam tłumaczyć jej zachowanie piętrzącymi się problemami, z którymi codziennie musiała się borykać samotna matka. Podobała mi się natomiast postać Lindena, przyjaciela i byłego chłopaka Callie, który okazywał Henremu tak wiele serca, sympatii, poświęcał mu swój czas i traktował jak syna. Mam dla niego wiele uznania. Powieść dość dobrze się czyta, choć język jest bardzo prosty. Nie znajdziecie tu pisarskiego polotu, ale mimo to lektura jest ciekawa i wywołuje sporo emocji. Jeśli tylko macie ochotę na niezbyt długie spotkanie z samotną matką, autystycznym chłopcem, sympatycznym facetem i pociesznymi zwierzakami to sięgnijcie po tę książkę. Polecam.
Mońcia_POCZYTAJKA - awatar Mońcia_POCZYTAJKA
oceniła na 7 7 lat temu
Syndrom czerwonej hulajnogi Mirka Jaworska
Syndrom czerwonej hulajnogi
Mirka Jaworska
Mimo XXI wieku mamy wiele tematów tabu, boimy się rozmawiać o pewnych sprawach. Jednym z takich tematów są zaburzenia ze spektrum autyzmu, które naprawdę powinny być poruszane, ponieważ problem ten dotyczy niemałej części społeczeństwa. Kiedyś określenie „zaburzenia autystyczne” było obce i rodzicom i lekarzom, a dzieci pozostawały nieszczęśliwe bez jakiejkolwiek pomocy ze strony dorosłych. Nie rozpoznając tej choroby, nie wiemy jak takim osobom pomóc, a obecnie mamy naprawdę wiele narzędzi i sposobów, aby rozpoznać to schorzenie i robić wszystko, aby dostosować autystyczne osoby do życia społeczeństwa. Książka "Syndrom czerwonej hulajnogi" jest powieścią biograficzną i pewnego rodzaju pamiętnikiem matki, której syn zmaga się z zespołem Aspergera. Jest to poruszająca historia rodzica, który zdaje sobie sprawę, że z jego dzieckiem jest „coś nie tak”. Pewne sygnały i zachowania malucha budzą w matce niepokój, przez co kierują się na dalsze badania i terapie. Nie bez znaczenia są tutaj również geny. Mimo trudności z przebrnięciem pierwszych kilkunastu stron, resztę książkę przeczytałam w mgnieniu oka. Historia Michała jest wzruszająca, wciągająca i pełna rodzicielskiej miłości oraz walki. Walki o szczęście dziecka, o jego przyszłość i dalsze życie. Autorka w niesamowity sposób ukazała nie tylko problemy, z jakimi muszą mierzyć się rodzice autystycznych dzieci, ale również jak świat postrzegany jest z perspektywy samego dziecka. Książkę polecam absolutnie każdemu, a szczególnie przyszłym rodzicom. Możemy uwrażliwić się na pewne rzeczy i wyczulić na konkretne zachowania. Mirka Jaworska chciała, żeby jej syn był samodzielny – mimo, że miał zespół Aspergera, czuł i przeżywał wszystko o wiele więcej niż inne dzieci. Sprawdźcie sami, jak z tym wszystkim poradził sobie Michał (i przy okazji dowiedzcie się, czym jest tytułowa czerwona hulajnoga).
just_her_books - awatar just_her_books
ocenił na 9 5 lat temu
Dziewczynka z balonikami Agnieszka Turzyniecka
Dziewczynka z balonikami
Agnieszka Turzyniecka
Wcześniej nie była mi znana twórczość Agnieszki Turzynieckiej. Na książkę "Dziewczynka z balonikami" trafiłam przypadkiem - jedna z użytkowniczek portalu LubimyCzytać zamieściła ją na swoim koncie. Nie sądziłam jednak, że będzie to tak krótka powieść- nieco ponad 170 stron dość dużego druku można przecież przeczytać w kilka godzin. Może i książka jest cienka objętościowo, lecz temat w niej poruszony nie jest już taki lekki i przyziemny. Dotyczy bowiem pacjentów szpitala psychiatrycznego. W bardzo wielu przypadkach chorzy traktowani są wręcz nieludzko, a społeczeństwo przekreśla ich całkowicie. Ba, mówi się nawet, że choroby im towarzyszące, jak np. depresja, schizofrenia czy choroba afektywna dwubiegunowa to bzdury, wymysły, a społeczeństwu po prostu nie chce się pracować. Myślę, że treść książki może zmienić krzywdzące nastawienie niektórych osób... Główną bohaterką powieści jest Marlena Serafin- kobieta ta od dawna zmaga się z depresją, ma tez stwierdzoną chorobę afektywną dwubiegunową. Oznacza to, że raz cieszy się ze wszystkiego, by za chwilę popaść w kompletny marazm. Przykre jest to, że swój stan zdrowotny Marlena zawdzięcza głównie matce. Jest to kobieta, która nie powinna być nazywana matką. Żadna normalna, kochająca swoje dzieci matka nie bije, nie poniża, nie podcina skrzydeł słowami typu "jesteś głupia, jesteś grubasem, jesteś pulpetem, niczego nie osiągniesz. Te wszystkie słowa Marlena zna jednak na pamięć, a na domiar złego nie ma żadnego wsparcia od rodzeństwa. Co więcej, jej rodzeństwo ma wiele z zachowań patologicznych- jeden z braci to narkoman, który mieszka w pustostanie, a dalsze strony lektury zdradzają jego tragiczną śmierć... W końcu Marlena trafia do szpitala psychiatrycznego, ale czy lekarze jej pomogą? Nie chcę zdradzać wszystkiego, ale będzie to bardzo żmudna walka o poprawę zdrowia. Kim jest tytułowa dziewczynka z balonikami? Też się nad tym zastanawiałam, ale myślę, że sami musicie się tego dowiedzieć. Marlena nie mieszka w Polsce- wyprowadziła się do Niemiec, jednak jej matka wręcz zmusza ją do powrotu. Któregoś dnia kobieta poznaje Martina- mężczyznę oddanego, czułego, chcącego dzielić życie z Marleną. Czy związek pomoże bohaterce normalnie żyć? Warto przeczytać książkę i się o tym przekonać. Powieść tę warto polecić- wolałabym, żeby nasze społeczeństwo zrozumiało, że choroby psychiczne to nie żarty. Warto też podkreślić, że poniżanie słowne własnych pociech może doprowadzić do dramatu.
FioletowaRóża - awatar FioletowaRóża
oceniła na 6 6 lat temu
Billy. Kot, który ocalił moje dziecko Louise Booth
Billy. Kot, który ocalił moje dziecko
Louise Booth
"Mówi się, że co nas nie zabije, to nas wzmocni, i tak właśnie jest. Naprawdę. Miesiące po narodzinach Frasera były traumą, ale przeżyłam coś w rodzaju katharsis. Zmieniłam swoją filozofię życiową. Nasza sytuacja nie jest niczyją winą. Ani Frasera, ani moją, ani żadnego innego człowieka. Los rozdał nam takie, a nie inne karty, więc trudno, muszę nimi grać. Chodzi o dobro Frasera - jestem odpowiedzialna za to, by podarować mu jak najlepsze życie. I to właśnie robię, każdego dnia" (str. 55). "Billy. Kot, który ocalił moje dziecko" jest to autobiograficzna opowieść napisana z wielką miłością przez matkę autystycznego chłopca. Louise Booth opowiada szczerze o swoim macierzyństwie, o trudnych jego początkach. O zmaganiu się z depresją poporodową, o dostrzeganiu nieprawidłowości w funkcjonowaniu synka już w pierwszych momentach jego życia, o bagatelizowaniu uwag matki na ten temat przez personel medyczny. Louise opisuje codzienność swojej rodziny pod kątem autyzmu dziecka, uświadamiając czytelnikom, jak wiele kwestii zaburza spokój rodziców (opiekunów), a są to takie kwestie, które w przypadku dzieci nieautystycznych nawet nie przyszłyby nikomu do głowy jako potencjalne źródło wystąpienia "problemu". Proste, prozaiczne sytuacje, które w przypadku życia w spektrum nie zawsze okazują się być takimi prostymi. Bardzo otwiera to oczy postronnego obserwatora na codzienny trud rodzin w spektrum. Autyzm dziecka najczęściej jest bardzo trudny do zaakceptowania przez rodziców w pierwszej fazie po diagnozie. Nie inaczej było w przypadku tej rodziny, Louise zmienia jednak swój sposób myślenia i postawę wobec odmiennego typu rozwoju swojego dziecka w momencie wystąpienia zagrożenia życia Frasera. Patrząc na sytuację z punktu widzenia wiary, aż chce się powiedzieć, że ze zła wyprowadzone zostało dobro. Ale skąd w tytule książki Billy? O co chodzi z tym kotem ocalającym życie dziecka? (choć dla mnie osobiście lepiej współgrałoby tutaj słowo "odmienił"). Fraser jako mały chłopczyk wykazywał typowe dla ASD zachowania. Nie okazywał chociażby żadnego zainteresowania otoczeniem, skupiając się raczej jedynie na tym wszystkim, co posiadało kółka albo się kręciło. Pewnego dnia niespodziewanie jego zainteresowanie przykuł kot, co nie umknęło uwadze troskliwej, kochającej mamy. Louise od razu podchwyciła w tym drobnym zajściu szansę dla swojego synka i nie pomyliła się, obecność kota wpłynęła bowiem znacząco na wiele zachowań Frasera. Najlepszym przykładem może być tutaj fakt, że dziecko dotąd bojące się przebywania na zewnątrz, w ślad za kotem z chęcią zaczęło korzystać z dobrodziejstw ogrodu. Kot pomagał mu również w szybszym uspokojeniu w przypadku wystąpienia ataku histerii. Takich przykładów znajdziecie w książce o wiele więcej, ale o tym musicie przeczytać już sami. Jak również o tym, czym ten konkretny kotek wyróżniał się spośród swojego kociego rodu. Dla mnie osobiście bardzo ważnym punktem całej opowieści był moment, w którym Louise opowiada o tym, jak trudna do przejścia i zaakceptowania dla dziecka autystycznego jest zmiana placówki edukacyjnej, jak wielkie stanowi to dla niego wyzwanie! Podoba mi się opisane w książce podejście nauczycieli i terapeutów pracujących z Fraserem, ich branie pod uwagę realnych potrzeb dziecka i dopasowywanie do nich prowadzonych zajęć, nie bagatelizowanie uwag matki, odnoszenie się do niej jako najlepszego źródła wiedzy o dziecku, wzajemna chęć niesienia realnej pomocy w usprawnianiu funkcjonowania chłopca. Również motyw zapisywania wszelkich uwag na temat pracy Frasera - nie tylko tych negatywnych, ale przede wszystkim skupianie się na tych pozytywnych i przekazywanie ich na bieżąco rodzicom. Wspominając o tej książce, nie sposób pominąć informacji, że pisana ona była z punktu widzenia lat wcześniejszych, kiedy wiedza o autyzmie była dużo mniej rozległa niż dzisiaj. W efekcie niektóre stwierdzenia w niej występujące są już dziś nieaktualne, np. fakt sugerowania przez pediatrę, że diagnozowanie w kierunku autyzmu jest zbyt wczesne, ponieważ spektrum autyzmu nie diagnozuje się zwykle przed czwartym rokiem życia pacjenta, że autyzm występuje częściej u chłopców niż u dziewczynek czy chociażby samo używanie określenia choroba w stosunku do autyzmu. Warto o tym wszystkim pamiętać, sięgając po tę książkę!
Chleb_Powszedni - awatar Chleb_Powszedni
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Mama w czterech ścianach Samantha Wilde
Mama w czterech ścianach
Samantha Wilde
Jestem miło zaskoczona lekkością i swobodą tej książki. Autorka pięknie pokazuje tu wszystkie odcienie macierzyństwa, a przy tym włącza wątek romansowy, przez co powieść zyskuje zabawny, lekko sentymentalny ton. Jeśli szukacie poprawiacza humoru, to myślę, że to idealna pozycja! Joy jest świeżo upieczoną mamą i dopiero poznaje blaski i cienie macierzyństwa. Musi poradzić sobie z opieką nad synem, burzą hormonów, trudnymi emocjami, brakiem pomocy ze strony mamy, która planuje czwarty ślub i teściową, która delikatnie mówiąc nie jest zbyt miła i wciąż wspomina zmarłego męża. Do tego jej własny mąż, która po urodzeniu się Zacha zdaje się po prostu uciekać z domu. Co się wydarzy, gdy na horyzoncie pojawi się dawna miłość Joy? Czego można spodziewać się po tej książce? Przede wszystkim ogromnej dawki humoru i podejścia do życia z dystansem. W życiu młodej matki wiele się dzieje, z czego nie jest do końca zadowolona. Z jednej strony burza emocji, opieka nad noworodkiem i przytłaczająca rzeczywistość, z drugiej tęsknota za dawnym życiem i poczucie utraty dawnej siebie. Znajdziemy tu sporo macierzyńskich refleksji, jednak nie jest to tylko pozycja dla mam. To książka o tym czy warto wracać do przeszłości, jak ważna jest przyjaźń i miłość, jak wiele znaczą osoby wokół nas, jak ważna jest rozmowa i bycie uczciwym z innymi, ale przede wszystkim samym sobą, jak łatwo się pogubić i zboczyć z drogi. Jak wiele trzeba stracić by docenić to, co mamy? Czy da się wrócić do przeszłości? O sile przyjaźni, miłości, rodziny i macierzyństwa. Bohaterowie są tu niezwykle wyraźni i z charakterem, język momentami mocny, ale idealnie oddający rzeczywistość i emocje. “Mama w czterech ścianach” to książka z happy endem, przy której nie raz wybuchniemy śmiechem, ale i poczujemy więź z bohaterką.
mamakawaiksiazki - awatar mamakawaiksiazki
ocenił na 8 3 lata temu
Ocaliła mnie łza Angele Lieby
Ocaliła mnie łza
Angele Lieby
„Ocaliła mnie łza” to historia, którą napisało samo życie. Angele Lieby zapadła w śpiączkę po tym, jak trafiła do szpitala z silnym bólem głowy. Niby nic, a doprowadziło to do ciężkiej choroby, z której niezwykle trudno powrócić do normalnego życia. To, co autorka nam przedstawia w swojej historii jest straszne i przygnębiające, ale jednocześnie dające nadzieję na powrót do zdrowia. Najgorsze z tego wszystkiego są emocje, które towarzyszą bohaterce książki, toczy ona wewnętrzną walkę ze sobą, choć na zewnątrz niczego nie widać. To powieść bardzo potrzebna w dzisiejszym, bezdusznym świecie. Pokazuje, że osoba, która nie daje oznak życia również może odczuwać emocje: ból, strach, bezsilność, przygnębienie, ale również i radość. Często nie zdajemy sobie sprawy z niektórych rzeczy, dopóki one nas nie dotkną. Dzięki tej historii otworzyły mi się oczy na osoby, które zapadły w śpiączkę. Mimo, że są one bezwładne mogą czuć i być zalewane przez własne myśli. Myślę, że to najgorsza forma bezsilności jaka może dotknąć człowieka: nie móc zareagować na to, co dzieje się dookoła i ma to bezpośrednio z nim związek. Książka nie jest za długa, ale mimo trudnego tematu napisana jest prostym i lekkim językiem, czyta się ją naprawdę bez problemów i szybko. Myślę, że powinien przeczytać ją każdy, a szczególnie osoby związane zawodowo z medycyną. Empatia nie boli. ___ „Marzenia są koniecznym dopełnieniem rzeczywistości. Pomagają nie tylko ją znosić, ale też ulepszać. Bez marzeń nie ma postępu. Marzyć to wyznaczać sobie cele.” [s. 135] „Cierpienie jest doświadczeniem samotnym; nie da się go z nikim dzielić.” [s. 161]
Karo - awatar Karo
ocenił na 6 5 lat temu

Cytaty z książki Surogatka. Jak moja mama urodziła mi syna

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Surogatka. Jak moja mama urodziła mi syna