Śmierć każdego dnia

Okładka książki Śmierć każdego dnia
P.D. James Wydawnictwo: Świat Książki Cykl: Adam Dalgliesh (tom 6) kryminał, sensacja, thriller
315 str. 5 godz. 15 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Adam Dalgliesh (tom 6)
Tytuł oryginału:
Death of an expert witness
Data wydania:
1998-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1996-01-01
Liczba stron:
315
Czas czytania
5 godz. 15 min.
Język:
polski
ISBN:
8371295464
Tłumacz:
Joanna Ociepka
Średnia ocen

                6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Śmierć każdego dnia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Śmierć każdego dnia

Średnia ocen
6,5 / 10
54 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
542
542

Na półkach:

Tytuł brzmi złowrogo, ale autorka koncentruje się też na warstwie obyczajowej. Podobnie jak w innych powieściach P.D. James wydarzenia rozgrywają się na prowincji i pisarka świetnie oddaje atmosferę angielskiej wsi, gdzie znajduje się również laboratorium kryminalistyki. Autorka przybliża sposób pracy takiego laboratorium lat 70-tych i świetnie jej to wychodzi.

Tytuł brzmi złowrogo, ale autorka koncentruje się też na warstwie obyczajowej. Podobnie jak w innych powieściach P.D. James wydarzenia rozgrywają się na prowincji i pisarka świetnie oddaje atmosferę angielskiej wsi, gdzie znajduje się również laboratorium kryminalistyki. Autorka przybliża sposób pracy takiego laboratorium lat 70-tych i świetnie jej to wychodzi.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

132 użytkowników ma tytuł Śmierć każdego dnia na półkach głównych
  • 74
  • 58
31 użytkowników ma tytuł Śmierć każdego dnia na półkach dodatkowych
  • 16
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Śmierć każdego dnia

Inne książki autora

P.D. James
P.D. James
Angielska pisarka, autorka powieści kryminalnych. Wykształcenie zdobyła w Cambridge High School. Od 1949 do 1968 pracowała w państwowej służbie zdrowia jako administrator, a zdobyte doświadczenie pomogło jej stworzyć realistyczne tło powieści Całun dla pielęgniarki, Czarna wieża i Zmysł zabijania. W 1968 rozpoczęła pracę w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, najpierw w wydziale medycyny sądowej, następnie w wydziale policji kryminalnej. W 1979 przeszła na emeryturę. Jest członkiem Królewskiego Towarzystwa Kultury, członkiem zarządu BBC i członkiem zarządu Instytutu Brytyjskiego. Należała do Arts Council, instytucji dotującej działalność kulturalną, i była przewodniczącą literackiej komisji doradczej od 1988 do 1992. Służyła jako sędzia pokoju w Middlesex i w Londynie. P. D. James dwukrotnie zdobyła Silver Dagger Award, nagrodę stowarzyszenia autorów powieści kryminalnych, a w roku 1987 przyznano jej Diamond Dagger Award za całokształt twórczości. W 1983 otrzymała Order Imperium Brytyjskiego i od 1991 jest dożywotnim członkiem Izby Lordów. Od ponad dwudziestu pięciu lat jest wdową, ma dwoje dzieci i pięcioro wnucząt.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ktokolwiek widział Colin Dexter
Ktokolwiek widział
Colin Dexter
Specyficzny kryminał. Początkowo miałam wątpliwości, ale im dalej w las, tym bardziej przekonywałam się do wizji Dextera. Inspektor Morse jest śledczym idealnym w świecie nieomylnych detektywów. I to wcale nie dlatego że w mig rozwiązuje zagadki. Morse buja w obłokach, tworzy błyskotliwe hipotezy, które co rusz musi weryfikować. Praktycznie co krok się myli, ale szybko nadrabia nową teorią, co powoduje, że czytelnik otrzymuje wiele wersji tej samej zagadki, a tym samym jego zagubienie może rosnąć. Wydawało mi się, że będzie mnie bardziej irytować ciągłe pomyłki Morse'a, ale o dziwo okazało się to niezwykle wciągające. Przypomina to także zwykłe śledztwo - stawianie teorii, sprawdzanie różnych wątków i w miarę zbierania informacji weryfikowanie nowych opowieści. Dodatkowo inspektor Morse jest interesującą postacią. Jeszcze go nie rozgryzłam, ale z pewnością rację mają jego przełożeni, którzy uważają, że buja on w obłokach. Jest to jednak zarówno pomocne w śledztwie (a z pewnością dla fabuły), jak i szkodzące. Można go też polubić, szczególnie w zestawie z sierżantem Lewisem, który ze zdziwieniem wysłuchuje kolejnych opowieści swojego przełożonego. Po "Ktokolwiek widział" sięgnęłam przypadkiem, szukając jakiegoś wciągającego kryminału. Dopiero podczas lektury uświadomiłam sobie, że kojarzę tego detektywa - z serialowej adaptacji książek (powstały dwie - "Sprawy inspektora Morse'a" z lat 80., a także nowsza - "Endeavour" będąca prequelem do książek/pierwszego serialu). Jako że widziałam tylko prequel, trudno mi powiedzieć, na ile serialowa wizja pokrywa się z oryginałem. To, co wiem, to, że z pewnością sięgnę po kolejne książki z serii. Choć akcja jest tu spokojniejsza niż w niejednym współczesnym kryminale, to czyta się to lepiej i wciągnęło mnie bardziej niż kilka ostatnich tytułów.
Maromira - awatar Maromira
oceniła na 8 1 rok temu
Północ w ogrodzie dobra i zła John Berendt
Północ w ogrodzie dobra i zła
John Berendt
Trudno czytało mi się tę książkę. Nie mogłam się w nią wgryźć, nie mogłam spamiętać mnogich bohaterów - mieszkańców Savannah w stanie Georgia, chociaż większość z nich to oryginały i cudaki. „Dobrze na tym gruncie rozwijają się ekscentrycy”. Druga część czyta się dużo lepiej, akcja zostaje skoncentrowana na głównym temacie – procesie o zabójstwo. Ale wątek kryminalny - kolejne wersje procesu sądowego – z czasem staje się trochę nudny. Narratorem jest przybysz z Nowego Jorku, dziennikarz John Kelso, otwierający szeroko oczy na otaczającą go rzeczywistość, zafascynowany miejscem i opowieściami tubylców. Wielkim bohaterem książki jest miasto Savannah, ze swoją bogatą tradycją, przepiękną starą architekturą i bujną zielenią oraz z konserwatywnym klasowym społeczeństwem. Mieszkańcy i turyści lubią się bawić, zewsząd dobiegają południowe rytmy, wszechobecne są bary z muzyką, przyjęcia dla turystów, imprezy wyższych sfer, z ustalonym kalendarzem i właściwym im blichtrem. To właśnie w Savannah urodził się wielki muzyk Ameryki Johnny Mercer. Ale, mimo że to już lata 80 XX wieku, podziały klasowe i rasowe mają się świetnie, zakłamanie obyczajowe także. Dużym tematem powieści jest urbanistyka miasta, zwalczające się koncepcje rekonstrukcji zabytków i rewaloryzacji starej tkanki miejskiej, oczywiście w kontekście zamożności i koloru skóry mieszkańców, a przede wszystkim interesów pomysłodawców tych przekształceń. Prawdę mówiąc ciężko mi było w tym się połapać. Obejrzałam ekranizację Clinta Eastwooda z 1997 roku, z gwiazdorską obsadą – grają John Cusack, Kevin Spacey, Jude Law, Alison Eastwood. Fabuła filmu nie jest wierna wobec powieści, momentami, podobnie jak w książce, staje się zbyt rozwlekła. Jednak film ma w sobie dużo uroku, odtwarza wspaniałe ulice, domy, ogrody Savannah. Można podziwiać pokazane z rozmachem bogate kolekcje dzieł sztuki, zdumiewające dekoracje i stroje oraz wystawność zabaw śmietanki towarzyskiej miasta. Można poznać charakter amerykańskiego południa. Głównie z tego powodu film jest wart obejrzenia. Na szczególne wyróżnienie zasługują mniej znane aktorki: stylowa i perwersyjna transpłciowa Lady Chablis i demoniczna Irma P. Hall w roli czarownicy Minerwy. Jednak elementy horroru, sceny czarów woodoo w książce i w filmie są tak samo bzdurne i przez to zwyczajnie śmieszne. Powieść według Autora jest oparta na faktach i podobno w Stanach była bestsellerem. Ja się nią nie zachwycam, chociaż muszę przyznać, że sugestywnie oddaje klimat miejsca i ma dużo walorów poznawczych.
Mikila - awatar Mikila
oceniła na 6 1 miesiąc temu
Zaginiona Karin Alvtegen
Zaginiona
Karin Alvtegen
Bardzo dobra książka, chociaż bardzo oszczędna w słowach. Pozycja ta liczy sobie niespełna 190 stron, jednak treści w niej całkiem sporo (nie mylić treści z fizyczną ilością słów) Dla mnie, która nie lubi niepotrzebnego i bezproduktywnego ględzenia, jest to bardzo dobra minimalistyczna forma. Czyli generalnie jestem zadowolona, jednocześnie jednak czuję pewien niedosyt. Na pewne pytania chciałabym znać odpowiedź, a pewne wątki jednak zakończyć inaczej 😉. Ale przywołuję się do porządku i przypominam sobie, że ja jestem tylko czytelnikiem, nie pisarką, a książka nie musi się kończyć, tak jak ja chcę... Bardzo mi się podobały te "kawałki" na temat relacji Sybilli z jej rodzicami, oraz te w szkole. Chociaż po prawdzie, to tam żadnych relacji nie było, albo raczej były dość jednostronne, nakazy i zakazy i zero możliwości sprzeciwu, oczywiście i skutki takiego wychowania... Dlatego nie bardzo zrozumiałam zachowanie Sybilli na końcu. Bardzo mi się za to podobała relacja między nią, zaginioną a nastolatkiem, który nie bał się jej uwierzyć... I tutaj sama ze sobą nie mogę dojść do ładu. Kiedy oni się spotkali na tym strychu, miałam obawy, że autorka (przecież jest mi ona zupełnie nieznana) pójdzie po najmniejszej linii oporu i zrobi nastolatka synem Sybilli, kiedy się tak nie stało, odetchnęłam na chwilę, ale potem nie mogłam zrozumieć, dlaczego nie chce szukać swego syna... w sumie kto wie, co tam było na tych kartkach, za które zapłaciła tak dużo... Tak to właśnie ciężko mi dogodzić 😉
Żona_Pigmaliona - awatar Żona_Pigmaliona
oceniła na 7 6 miesięcy temu
Otwarte drzwi Anders Bodelsen
Otwarte drzwi
Anders Bodelsen
Z końcem czerwca kilkanaścioro młodych ludzi wyjeżdża do Szwecji, żeby obejrzeć całkowite zaćmienie Słońca. Inicjatorem wyprawy jest najmłodszy z nich, astronom-amator imieniem Allan. W ciągu trzydniowego pobytu znika jedna z uczestniczek – dziewczyna o imieniu Frida. Brak śladów, brak ciała, brak wyjaśnień. Mijają 42 lata i sprawa odżywa… Dostajesz list od Allana, i ja dostałem. I Ty też. To kryminał – od początku mamy zagadkę do rozwikłania. Co z ta Fridą; żyje- uciekła, nie żyje – nie uciekła? Wszystko jest możliwe. Bardzo ciekawa kompozycja, gdyż składa się z listów Allana oraz jego dawnych znajomych (ale nie tylko z listów). Zostały ułożone w przemyślany sposób - każdy kolejny wnosi jakąś informację potrzebną do rozwikłania zagadki. Kim jest osoba, która się nie podpisała? Czy aby na pewno wiemy, kto to zrobił? Czy aby na pewno wiemy, kto był głównym bohaterem? Piszący te listy starają się oddać to, jaka była Frida. Dostajemy jej portret psychologiczny. To na pewno. Ale ja tu widzę, że mam przed sobą dziesięć innych, równie pełnych portretów psychologicznych. Taką małą galerię, co mnie bardzo cieszy. Bo książka jak stroni od krwi, brutalności, szybkiego tempa tak nie stroni od zaglądania ludziom w ich umysły. Poznajemy nie tylko Fridę, poznajemy wszystkich. Te listy to gratka dla miłośników psychologii i zagadek detektywistycznych. Dla tych lubiących analizować każde zdanie, szukających wskazówek, zaprogramowanych na detale. Jeśli ktoś liczy na wartką akcję, opisy zbrodni i nie wie już, czym jest list - niech sobie da spokój. Wiele rzeczy mimo tego, że jeśli kogoś zainteresowała forma i treść książki, i wnikliwie czytał, jednak umyka, o czym możemy się przekonać pod koniec, składając pojedyncze puzzle w całość. Czytając kolejne listy, zastanawiałem się do czego to doprowadzi. W jaki sposób autor zakończy książkę? Czy kolejnym listem? Czy przyznaniem się do winy? Musiałem dwa razy przeczytać końcówkę. Coś mi się nie zgadzało. Ale chyba już wiem, jak to było. I cale szczęście. Choć jakiś dziwny niepokój pozostaje. Mnie „Otwarte drzwi” zaciekawiły od początku. Najpierw poprzez epistolarną formę a później poprzez treść. Może to przez tę oryginalną, lekką formę, przez profile psychologiczne, przez niedopowiedzenia, przez różnorodność bohaterów, przez niektóre naprawdę wciągające, niebanalne listy (jak ten od Caroli)? ORZEŁ czy RESZKA? Oceńcie sami! Więcej na: http://dobrakomplementarne.blogspot.com/
Dobra_Komplementarne - awatar Dobra_Komplementarne
ocenił na 7 11 lat temu

Cytaty z książki Śmierć każdego dnia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Śmierć każdego dnia