Śmierć Jezusa
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Cykl:
- Dzieciństwo Jezusa (tom 3)
- Data wydania:
- 2020-02-24
- Data 1. wyd. pol.:
- 2020-02-24
- Liczba stron:
- 304
- Czas czytania
- 5 godz. 4 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324060481
- Tłumacz:
- Mieczysław Godyń
Prowokacyjna powieść bestsellerowego pisarza.
Na meczu piłki nożnej David spotyka tajemniczego mężczyznę.
Za jego namową zostawia rodziców i przeprowadza się do sierocińca. Szybko zjednuje sobie uczniów. Zostaje obwołany Bogiem.
Powieść Coetzee’go jest mroczna, obrazoburcza. To osadzona we współczesnym świecie historia świętej rodziny. Czy tym razem potoczy się tak samo? Czy David przeżyje?
Kup Śmierć Jezusa w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Śmierć Jezusa
Są tylko pytania, nie ma odpowiedzi
„Coetzee skutecznie obronił się przed zaszufladkowaniem, od samego początku skrupulatnie realizując program minimalnego zaangażowania w sprawy polityczne i maksymalnego zaangażowania w kwestie etyczne i estetyczne. Właśnie dzięki takiej postawie zajął w literaturze światowej pozycję, do której aspirował”. – pisze Grzegorz Jankowicz w artykule „Kto to jest Coetzee?”.
Zaskakująca jest trafność owego stwierdzenia, kiedy sięgamy po najnowszą powieść pisarza. „Śmierć Jezusa” przenosi nas bowiem do dziwnego świata, gdzie obowiązujące prawa logiki ulegają zawieszeniu, zaś czytelnik wkracza na nieznany teren pozbawiony moralnego kompasu, którym mógłby się pokierować. Wraz z ostatnią częścią trylogii wracamy więc do opowieści o życiu Davida oraz jego przybranych rodziców.
Chłopiec zaczyna uczestniczyć w lekcjach futbolu i podczas jednego z meczów poznaje ekscentrycznego dyrektora sierocińca – Fabricante. Spotkanie to zaowocuje chęcią dołączenia do grona sierot, znajdujących się pod opieką wspomnianego mężczyzny. Jest też kolejnym epizodem, wprawiającym czytelniczy umysł w stan niemałego zamętu. Kolejni poboczni bohaterowie, których poglądy oraz czyny nie zawsze dają się w logiczny sposób uzasadnić, wpływają w zaskakujący sposób na losy młodego bohatera.
Szukając kluczy interpretacyjnych, w naturalny sposób zwracamy się ku historii Świętej Rodziny. Idąc tą ścieżką, moglibyśmy pokusić się o stwierdzenie, iż Coetzee w osobie Simóna dopuszcza do głosu najczęściej pomijanego jej członka, Józefa. Postawa mężczyzny pozostaje bodajże najbliższa czytelnikowi, zagubionemu w dziwnym, niezrozumiałym uniwersum. Najłatwiej również odbiorcy podzielać uczucia bohatera, starającego się troszczyć najlepiej jak potrafi o przybranego syna.
„Śmierć Jezusa” wywołuje w czytelniku szereg różnych odczuć – od zachwytu po odrazę. Autor burzy dobrze znany nam świat, by na jego zgliszczach zbudować refleksję nad kondycją ludzką. Czym tłumaczyć owo krytyczne podejście pisarza? Pewnych tropów z pewnością moglibyśmy szukać w południowoafrykańskim dziedzictwie, z którego czerpie autor. Łatwiej mu z tej perspektywy przyjąć postawę krytyczną wobec zachodnioeuropejskiej kultury.
Proza Coetzee zachwyca równie łatwo, co odrzuca. Z całą pewnością dzieła pisarza odznaczają się wyjątkową niezależnością, niezważaniem na czytelnicze gusta. Zaryzykuję jednak stwierdzeniem, iż najnowsza powieść autora „Hańby” wyróżnia się na tle pozostałych siłą oddziaływania. „Śmierć Jezusa” potrafi głęboko poruszyć, na długo pozostając w pamięci. Po raz kolejny potwierdza się stara prawda, iż to, co najprostsze, oddziałuje z największą siłą.
Ewa Szymczak
Opinia społeczności książki Śmierć Jezusa
John Maxwell Coetzee chwilę temu skończył 80 lat. W swoim literackim życiu osiągnął praktycznie wszystko co można – otrzymał wyróżnienie Prix Femina, dwukrotnie Nagrodę Bookera oraz Nagrodę Nobla. Stał się też klasykiem porównywanym z Josephem Conradem i Gabrielem Garcią Marquezem, co jest prawdopodobnie cenniejsze niż wszystkie wymienione nagrody razem wzięte. W przypadku południowoafrykańskiego pisarza nie można mieć wątpliwości – jego proza nie zginie, będzie żyć własnym życiem, kolejne pokolenia będą ją czytać na nowo i doszukiwać się w niej wartości uniwersalnych i aktualnych dla ich egzystencji. Nie byłoby tego wszystkiego gdyby nie dwie specyficzne cechy autora. Mam tu na myśli konsekwencję i osobliwość. Dr Sławomir Masłoń z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, twórca opracowania „Coetzee. Przewodnik Krytyki Politycznej” zwraca uwagę na najważniejsze tematy poruszanego przez autora „Hańby” – „kolonializm, rasizm oraz wewnętrzne sprzeczności i napięcia członków współczesnych, liberalnych społeczeństw”. Z kolei Komitet Noblowski w uzasadnieniu swojej decyzji tak zwrócił się do laureata „Z intelektualną uczciwością i głębokim uczuciem, za pomocą prozy o lodowatej precyzji, zdarł Pan maski naszej cywilizacji i odkrył topografię zła”. Te cechy kroczą za autorem od jego debiutu. Nigdy nie pisał koniunkturalnie, ani pod publikę. Jego książki nie chcą się nikomu przypodobać. Poruszana tematyka nie zawsze mówi to, co odbiorca chciałby przeczytać. Naturalnym odruchem po lekturze jest odrzucenie i niechęć, wywodzące się wprost z uczucia niepokoju i zaskoczenia, w jakie zostaliśmy wplątani. Nie inaczej jest ze „Śmiercią Jezusa”. Książka wieńczy trylogię jezusową i przystępując do lektury warto sobie z tego faktu zdawać sprawę. Nie chodzi tu nawet o jakieś powiązania, sylwetki bohaterów czy podobieństwa krain, w jakich dzieje się akcja. Te korelacje zostawmy uczonym. Podkreślam to, aby już na starcie zauważyć, jak wiele te książki dzieli. I choć nie będę zdradzał szczegółów (no może trochę!), dopatruję się w tym aspekcie jednego z możliwych kluczy interpretacyjnych. W swojej najnowszej książce autor otwarcie odwołuje się do Pisma Świętego. Nie trudno też przypisać bohaterom odpowiednie role. Młody Dawid, buntownik z wyboru, za głosem którego podążają inni, jest tu tytułowym Jezusem. Przybrany ojciec Simon, za wszelką cenę chciałby sprostać roli do jakiej został powołany. Stara się opiekować rodziną, co nie zawsze przynosi dobre skutki. Jego tymczasowa partnerka, przybrana matka Simona, ma pełnić rolę Marii, choć do cnotliwości i silnego charakteru jej daleko. Są też inni – nauczyciel w szkole tańca, właściciel domu dziecka, nawrócony złoczyńca Dmitri, przewodniczka w nauce, koledzy. Każdy ma tu swoje zadanie i symboliczną misję. Zaryzykuję i nazwę tę książkę fałszywą. Nie mam tu bynajmniej na myśli oszustwa skalkulowanego, ani obliczonego na naiwność czytelnika. Jest wręcz przeciwnie. „Śmierć Jezusa” od samego początku oszukuje nas oczywistością skojarzeń. Czy naprawdę powinniśmy wierzyć w biblijny wymiar książki? Czy Coetzee chciał nam tylko przypomnieć to, co wieki temu zapisali ewangeliści? Czy ta historia jest zwykłą metaforą wiary? Uprzedzając nieco fakty dla tych, którzy nie czytali – wcale tak nie jest. Ta książka jest jak labirynt z kilkoma wyjściami. Po drodze wielokrotnie się potkniemy, dojdziemy do ślepego zaułka, będziemy musieli się cofać, i próbować na nowo, by ostatecznie trafić do krainy, która wcale nam się nie spodoba. Podkreślę to jeszcze raz, Coetzee nie jest autorem, który pisze książki ładne, ku pokrzepieniu serc, albo ku nauce czegokolwiek. Jego świat jest hermetyczny, sztuczny, oderwany od realiów. Niejednokrotnie doznamy uczucia, że wybrane rozwiązanie jest po prostu chybione, bezsensowne, niezgodne z prawem ludzkim i bożym. A jednak ono istnieje, ma za zadanie obnażyć nam nasze stereotypowe i utarte myślenie. Pisarz z Południowej Afryki wyprzedza nasze refleksje o dwa kroki i zamiast tworzyć dzieła wciągające i wewnętrznie harmonijne, kreuje światy podłe. To gra bez końca, literackie perpetum mobile, dzieło pozbawione klarownych konkluzji i oczywistych rozwiązań. Same metafory są skonstruowane tak, że w momencie gdy coś nam się w głowie ułoży, odkryjemy światełko w tunelu, zaraz wszystko wali się z jeszcze większą siłą Po lekturze czułem się jak Don Kichot (którego w książce jest zresztą całkiem sporo). Próbowałem przedrzeć się przez zasieki wiatraków ustawione przez autora, w celu znalezienia tego jednego ukrytego sensu, tego jednego właściwego ustawienia znaczeń. Tak jak u bohatera Cervantesa, tak i u mnie ta walka z góry skazana jest na pożarcie. Poczułem się oszukany i zdradzony. Przyzwyczaiłem się, że książki mają jasną interpretację, a nawet jeśli są jej pozbawione, zawsze istnieje jakieś logiczne wyjaśnienie. Tu jest inaczej. I znowu Coetzee mnie odrzucił, znowu się na niego obraziłem, a książkę chciałem skrytykować najlepiej, jak potrafiłem. Miałem zacząć od tego, że Maria nigdy by tak nie postąpiła, a skończyć na trywializacji języka. Tylko, to tak już po czasie, zdałem sobie sprawę jak niewielu pisarzy wzbudza u mnie tak skrajne emocje. Jak niewiele książek i sytuacji zapamiętuję i noszę w sobie przez lata. O jak niewielu pisarzach mogę powiedzieć „jego styl mnie wkurza”. A Coetzee to ma. Dlatego dostał Nobla, dlatego jest klasykiem i dlatego trzeba go czytać. Nawet jeśli nie wszystko od razu zrozumiemy. Recenzja ukazała się pod adresem http://melancholiacodziennosci.blogspot.com/2020/04/recenzja-smierc-jezusa-john-maxwell.html
Oceny książki Śmierć Jezusa
Poznaj innych czytelników
368 użytkowników ma tytuł Śmierć Jezusa na półkach głównych- Chcę przeczytać 229
- Przeczytane 137
- Teraz czytam 2
- Posiadam 34
- 2020 4
- 2020 4
- Wydawnictwo Znak 2
- Audiobook 1
- 2025 1
- Literatura piękna - współczesna 1
Opinia
Trzecią część czytało mi się znacznie lepiej, niż dwie poprzednie. Może przyzwyczaiłam się do bohaterów i do świata, który stworzył na potrzeby powieści Coetze?
Tu odniesienia do historii niejakiego Jezusa są bardzo wyraźne. To owa charyzma, niezrozumienie przez najbliższych a oświecenie innych, to wreszcie grób, który jest i nie ma, bo zawiera nie ciało, lecz (podobn0) ulotny popiół (proch?). I wreszcie to przesłanie, które jest, ale którego nikt nie zna, choć przecież jest.
Przez dwie poprzednie części nieodłącznym motywem jest historia Don Kichote'a, jakby prześmiewcza wersja nawiedzenia, poznania tajemnicy, świata w innym, niż ten prostacko realistyczny. TW zakończeniu Don Kichote odchodzi trochę, bo David ma swoje problemy. A może nie potrzebuje podpórki, bowiem stał się silniejszy...
Całą trylogię można czytać wielorako, znajdując odniesienia także do własnych przekonań. Mnie jakoś nie zachwyciła, mimo, że w efekcie moim przekonaniom odpowiada.
Trzecią część czytało mi się znacznie lepiej, niż dwie poprzednie. Może przyzwyczaiłam się do bohaterów i do świata, który stworzył na potrzeby powieści Coetze?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTu odniesienia do historii niejakiego Jezusa są bardzo wyraźne. To owa charyzma, niezrozumienie przez najbliższych a oświecenie innych, to wreszcie grób, który jest i nie ma, bo zawiera nie ciało, lecz (podobn0)...