Śmierć Jezusa

Okładka książki Śmierć Jezusa
John Maxwell Coetzee Wydawnictwo: Znak Cykl: Dzieciństwo Jezusa (tom 3) literatura piękna
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura piękna
Cykl:
Dzieciństwo Jezusa (tom 3)
Wydawnictwo:
Znak
Data wydania:
2020-02-24
Data 1. wyd. pol.:
2020-02-24
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324060481
Tłumacz:
Mieczysław Godyń

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Ciebie zainteresować

Oficjalne recenzje i

Są tylko pytania, nie ma odpowiedzi



1607 328 242

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
87 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
191
187

Na półkach:

Trzecią część czytało mi się znacznie lepiej, niż dwie poprzednie. Może przyzwyczaiłam się do bohaterów i do świata, który stworzył na potrzeby powieści Coetze?
Tu odniesienia do historii niejakiego Jezusa są bardzo wyraźne. To owa charyzma, niezrozumienie przez najbliższych a oświecenie innych, to wreszcie grób, który jest i nie ma, bo zawiera nie ciało, lecz (podobn0) ulotny popiół (proch?). I wreszcie to przesłanie, które jest, ale którego nikt nie zna, choć przecież jest.
Przez dwie poprzednie części nieodłącznym motywem jest historia Don Kichote'a, jakby prześmiewcza wersja nawiedzenia, poznania tajemnicy, świata w innym, niż ten prostacko realistyczny. TW zakończeniu Don Kichote odchodzi trochę, bo David ma swoje problemy. A może nie potrzebuje podpórki, bowiem stał się silniejszy...
Całą trylogię można czytać wielorako, znajdując odniesienia także do własnych przekonań. Mnie jakoś nie zachwyciła, mimo, że w efekcie moim przekonaniom odpowiada.

Trzecią część czytało mi się znacznie lepiej, niż dwie poprzednie. Może przyzwyczaiłam się do bohaterów i do świata, który stworzył na potrzeby powieści Coetze?
Tu odniesienia do historii niejakiego Jezusa są bardzo wyraźne. To owa charyzma, niezrozumienie przez najbliższych a oświecenie innych, to wreszcie grób, który jest i nie ma, bo zawiera nie ciało, lecz (podobn0)...

więcej Pokaż mimo to

avatar
467
462

Na półkach:

W telegraficznym skrócie, oto co odcyfrowałem z przesłania "Śmierci Jezusa" i całej trylogii Coetzee'ego: a) Zestawienie postaci Jezusa i Don Kichota może sugerować, że człowieka o wielkim potencjale trudno odróżnić od głupca z wybujałą wyobraźnią, gdyż jeden i drugi widzą rzeczywistość w innych barwach niż reszta ludzkości. Dlatego automatyczne zbywanie dziecięcych wyobrażeń o świecie nie jest wskazane. b) Tę interpretację zdaje się potwierdzać wątek Simòna, który na przestrzeni trzech tomów musi oduczyć się wyjaśniać świat banalnymi frazesami, a zacząć słuchać Davida i wyznawców jego mistycznego światopoglądu, by dostąpić zrozumienia - albo choć się do niego zbliżyć. c) Pomysły Davida zdają się pochodzić z poprzedniego życia; chłopiec jako jedyny człowiek w powieści posiada fragmenty wspomnień sprzed zbiorowej amnezji, którą Coetzee z niejasnych powodów pokarał swoją fikcyjną krainę. Pochodzenie jego wiedzy jest zatem magiczne, a to, co Simòn postrzega jako dziecięcą głupotę, jest w istocie poczuciem wyższości wynikającym z duchowej przewagi. d) Jednak światopogląd Simòna, choć stojący w opozycji do Davida (bo pozbawiony ciekawości, pragnienia) nie jest oparty na pragmatyzmie, tylko na bezmyślnym prawieniu morałów, też pochodzących z wątpliwych źródeł. e) Wszystko to da się zinterpretować na dwa sposoby (czy David jest prorokiem, czy zwyczajnie krnąbrnym dzieckiem? nie wiadomo), ale niezależnie od tego, ku której alternatywie się przychylimy, książka zawsze zdaje się brać stronę Davida, który powinien być - najwyraźniej - wysłuchany, choć niekoniecznie zrozumiany, bo rozum nie jest - jeśli dobrze pojmuję intencje Coetzee'ego - ostatecznym przyrządem do pomiaru życiowych wartości. Jeśli moje rozumienie tej książki jest zgodne z zamiarami autora, to uważam jego apologię intuicji i mistycyzmu za zwykłe brednie. Jeśli zgubiłem się w interpretacji, to winą za to również obarczam Coetzee'ego - bo jeśli można powiedzieć o trylogii cokolwiek pewnego, to że jest enigmatyczna i nieczytelna, a zatem przesłanie albo nie było dla niego priorytetem, albo zwyczajnie spaprał je na poziomie narracyjnym. Przynajmniej trudno byłoby mi nazwać tę lekturę nudną: była tyle frustrująca, co i ciekawa.

W telegraficznym skrócie, oto co odcyfrowałem z przesłania "Śmierci Jezusa" i całej trylogii Coetzee'ego: a) Zestawienie postaci Jezusa i Don Kichota może sugerować, że człowieka o wielkim potencjale trudno odróżnić od głupca z wybujałą wyobraźnią, gdyż jeden i drugi widzą rzeczywistość w innych barwach niż reszta ludzkości. Dlatego automatyczne zbywanie dziecięcych...

więcej Pokaż mimo to

avatar
55
34

Na półkach:

Ciekawa i warta przeczytania

Ciekawa i warta przeczytania

Pokaż mimo to

avatar
823
675

Na półkach: ,

Jest w tej powieści zawadiacka przewrotność. Bo jak inaczej nazwać pomysł, by dziesięciolatka skłonić do opuszczenia kochających go opiekunów i zamieszkania w sierocińcu? Zwabić może go co najwyżej lubiana piłka nożna, co właściciel przytułku skrzętnie wykorzystuje. Uzdolniony chłopiec bez żalu, ze sporą dozą oczekiwań opuszcza dom, w którym się wychowuje i przenosi w nowe miejsce. Wrodzony i ponadprzeciętny geniusz chłopca na pozór ma szansę tutaj rozkwitnąć. W rzeczywistości jednak dzieje się zupełnie inaczej, przeprowadzka staje się dla chłopca przełomowa, zmienia na zawsze nie tylko życie jego samego, ale również jego przybranych rodziców Inés oraz Simóna.

Zmiany te następują stopniowo, są jednak w swych konsekwencjach radykalne. Okrzyknięty osobą nader wyjątkową David podupada mocno na zdrowiu, z każdym dniem traci siły witalne, w konsekwencji zaś skupia się na metafizycznym i filozoficznym aspekcie życia. To dziecko skłócone wewnętrznie, tłamszone przez opiekunów. Przeprowadzka miała być dla niego szansą na załapanie oddechu, na nowe życie. Na poziomie fizycznym stało się zgoła inaczej, przykuty z powodu rzadkiego schorzenia neurologicznego do łóżka chłopiec, znosić musi udręki strajkującego ciała. Mentalnie zaś, właśnie dzięki cierpieniu, zdobywa góry. Jego umysł zdaje się pracować podwójnie, ze wzmożoną siłą, na innym poziomie niż dotychczas. David staje się swego rodzaju mentorem, przywódcą, bogiem. Widząc świat przez pryzmat swej udręki, skupić może się jedynie na jego filozoficznym wymiarze.

I to właśnie ten aspekt odnosi się do tytułu powieści zamykającej trylogię południowoafrykańskiego noblisty, mającej z założenia na nowo opowiedzieć dzieje Jezusa Chrystusa i to w sposób, by trafić do współczesnego czytelnika. Zamysł szlachetny i oryginalny, aczkolwiek zdaje się nieco przekombinowany. Ze śmiercią Jezusa głównego bohatera Śmierci Jezusa łączy jedynie cierpienie fizyczne przed agonią, wyczerpanie ciała i związany z nim ból oraz tytuł, który w sposób dobitny nawiązuje do historii z Nowego Testamentu. Tylko i aż tyle. Czy wystarczająco?

Biorąc pod uwagę zamysł trylogii, odpowiedź powinna brzmieć „tak”. Przyglądając się jednak całościowo fabule Śmierci Jezusa, odnosi się wrażenie, że coś tutaj nie do końca zagrało. Pierwotny pomysł rozmył się pod długimi i nadto powtarzającymi się dywagacjami dotyczącymi mistyki, które być może piękne i ubrane w harmonijne zdania, nieść miały, jak i bohater powieści, przesłanie. Autor epatuje tezą, iż cierpienie uszlachetnia i można w nim upatrywać sensu, głębszego dna. Czy nie brzmi ona jak komunał? Jeśli nawet nie, to na pewno nie wydaje się nazbyt odkrywcza czy oryginalna. Popularny truizm, z którym wszak można, ale nie trzeba się zgadzać.

Niezaprzeczalny pozostaje jednakże fakt, iż lektura powieści jest przeżyciem niezapomnianym, zagnieżdżającym się gdzieś głęboko w człowieku. To książka, która ugniata, uwiera wewnętrznie, osobliwa w swej fabule i wydźwięku i głównie za sprawą swojej przewrotności, budząca nietypowy i niedefiniowalny rodzaj lęku. Niecodzienna, formalnie wymykająca się utartym schematom, w swym wydźwięku jednak pozbawiona świeżości.

Jest w tej powieści zawadiacka przewrotność. Bo jak inaczej nazwać pomysł, by dziesięciolatka skłonić do opuszczenia kochających go opiekunów i zamieszkania w sierocińcu? Zwabić może go co najwyżej lubiana piłka nożna, co właściciel przytułku skrzętnie wykorzystuje. Uzdolniony chłopiec bez żalu, ze sporą dozą oczekiwań opuszcza dom, w którym się wychowuje i przenosi w nowe...

więcej Pokaż mimo to

avatar
274
252

Na półkach:

Antyreligijna historia opowiedziana językiem religijnej (uwspółcześnionej, ale jednak) przypowieści. Warto.

Antyreligijna historia opowiedziana językiem religijnej (uwspółcześnionej, ale jednak) przypowieści. Warto.

Pokaż mimo to

avatar
430
182

Na półkach:

Książkę czyta się z przyjemnością, zawiera w sobie tajemnice i dużo pytań, które pozostają bez odpowiedzi... intryguje. Przesłanie Davida jest inne dla każdego z nas, trzeba je samodzielnie odczytać, lub niestrudzenie go poszukiwać, jak Simon. Powodzenia!

Książkę czyta się z przyjemnością, zawiera w sobie tajemnice i dużo pytań, które pozostają bez odpowiedzi... intryguje. Przesłanie Davida jest inne dla każdego z nas, trzeba je samodzielnie odczytać, lub niestrudzenie go poszukiwać, jak Simon. Powodzenia!

Pokaż mimo to

avatar
365
214

Na półkach: ,

Metafora Świętej Rodziny moim zdaniem jest tu zdecydowanie na wyrost. Książka trochę o niczym. Mistrz Coetzee w słabszej formie.

Metafora Świętej Rodziny moim zdaniem jest tu zdecydowanie na wyrost. Książka trochę o niczym. Mistrz Coetzee w słabszej formie.

Pokaż mimo to

avatar
1017
570

Na półkach:

John Maxwell Coetzee chwilę temu skończył 80 lat. W swoim literackim życiu osiągnął praktycznie wszystko co można – otrzymał wyróżnienie Prix Femina, dwukrotnie Nagrodę Bookera oraz Nagrodę Nobla. Stał się też klasykiem porównywanym z Josephem Conradem i Gabrielem Garcią Marquezem, co jest prawdopodobnie cenniejsze niż wszystkie wymienione nagrody razem wzięte. W przypadku południowoafrykańskiego pisarza nie można mieć wątpliwości – jego proza nie zginie, będzie żyć własnym życiem, kolejne pokolenia będą ją czytać na nowo i doszukiwać się w niej wartości uniwersalnych i aktualnych dla ich egzystencji.

Nie byłoby tego wszystkiego gdyby nie dwie specyficzne cechy autora. Mam tu na myśli konsekwencję i osobliwość. Dr Sławomir Masłoń z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, twórca opracowania „Coetzee. Przewodnik Krytyki Politycznej” zwraca uwagę na najważniejsze tematy poruszanego przez autora „Hańby” – „kolonializm, rasizm oraz wewnętrzne sprzeczności i napięcia członków współczesnych, liberalnych społeczeństw”. Z kolei Komitet Noblowski w uzasadnieniu swojej decyzji tak zwrócił się do laureata „Z intelektualną uczciwością i głębokim uczuciem, za pomocą prozy o lodowatej precyzji, zdarł Pan maski naszej cywilizacji i odkrył topografię zła”. Te cechy kroczą za autorem od jego debiutu. Nigdy nie pisał koniunkturalnie, ani pod publikę. Jego książki nie chcą się nikomu przypodobać. Poruszana tematyka nie zawsze mówi to, co odbiorca chciałby przeczytać. Naturalnym odruchem po lekturze jest odrzucenie i niechęć, wywodzące się wprost z uczucia niepokoju i zaskoczenia, w jakie zostaliśmy wplątani.

Nie inaczej jest ze „Śmiercią Jezusa”. Książka wieńczy trylogię jezusową i przystępując do lektury warto sobie z tego faktu zdawać sprawę. Nie chodzi tu nawet o jakieś powiązania, sylwetki bohaterów czy podobieństwa krain, w jakich dzieje się akcja. Te korelacje zostawmy uczonym. Podkreślam to, aby już na starcie zauważyć, jak wiele te książki dzieli. I choć nie będę zdradzał szczegółów (no może trochę!), dopatruję się w tym aspekcie jednego z możliwych kluczy interpretacyjnych. W swojej najnowszej książce autor otwarcie odwołuje się do Pisma Świętego. Nie trudno też przypisać bohaterom odpowiednie role. Młody Dawid, buntownik z wyboru, za głosem którego podążają inni, jest tu tytułowym Jezusem. Przybrany ojciec Simon, za wszelką cenę chciałby sprostać roli do jakiej został powołany. Stara się opiekować rodziną, co nie zawsze przynosi dobre skutki. Jego tymczasowa partnerka, przybrana matka Simona, ma pełnić rolę Marii, choć do cnotliwości i silnego charakteru jej daleko. Są też inni – nauczyciel w szkole tańca, właściciel domu dziecka, nawrócony złoczyńca Dmitri, przewodniczka w nauce, koledzy. Każdy ma tu swoje zadanie i symboliczną misję.

Zaryzykuję i nazwę tę książkę fałszywą. Nie mam tu bynajmniej na myśli oszustwa skalkulowanego, ani obliczonego na naiwność czytelnika. Jest wręcz przeciwnie. „Śmierć Jezusa” od samego początku oszukuje nas oczywistością skojarzeń. Czy naprawdę powinniśmy wierzyć w biblijny wymiar książki? Czy Coetzee chciał nam tylko przypomnieć to, co wieki temu zapisali ewangeliści? Czy ta historia jest zwykłą metaforą wiary? Uprzedzając nieco fakty dla tych, którzy nie czytali – wcale tak nie jest. Ta książka jest jak labirynt z kilkoma wyjściami. Po drodze wielokrotnie się potkniemy, dojdziemy do ślepego zaułka, będziemy musieli się cofać, i próbować na nowo, by ostatecznie trafić do krainy, która wcale nam się nie spodoba. Podkreślę to jeszcze raz, Coetzee nie jest autorem, który pisze książki ładne, ku pokrzepieniu serc, albo ku nauce czegokolwiek. Jego świat jest hermetyczny, sztuczny, oderwany od realiów. Niejednokrotnie doznamy uczucia, że wybrane rozwiązanie jest po prostu chybione, bezsensowne, niezgodne z prawem ludzkim i bożym. A jednak ono istnieje, ma za zadanie obnażyć nam nasze stereotypowe i utarte myślenie. Pisarz z Południowej Afryki wyprzedza nasze refleksje o dwa kroki i zamiast tworzyć dzieła wciągające i wewnętrznie harmonijne, kreuje światy podłe. To gra bez końca, literackie perpetum mobile, dzieło pozbawione klarownych konkluzji i oczywistych rozwiązań. Same metafory są skonstruowane tak, że w momencie gdy coś nam się w głowie ułoży, odkryjemy światełko w tunelu, zaraz wszystko wali się z jeszcze większą siłą

Po lekturze czułem się jak Don Kichot (którego w książce jest zresztą całkiem sporo). Próbowałem przedrzeć się przez zasieki wiatraków ustawione przez autora, w celu znalezienia tego jednego ukrytego sensu, tego jednego właściwego ustawienia znaczeń. Tak jak u bohatera Cervantesa, tak i u mnie ta walka z góry skazana jest na pożarcie. Poczułem się oszukany i zdradzony. Przyzwyczaiłem się, że książki mają jasną interpretację, a nawet jeśli są jej pozbawione, zawsze istnieje jakieś logiczne wyjaśnienie. Tu jest inaczej. I znowu Coetzee mnie odrzucił, znowu się na niego obraziłem, a książkę chciałem skrytykować najlepiej, jak potrafiłem. Miałem zacząć od tego, że Maria nigdy by tak nie postąpiła, a skończyć na trywializacji języka. Tylko, to tak już po czasie, zdałem sobie sprawę jak niewielu pisarzy wzbudza u mnie tak skrajne emocje. Jak niewiele książek i sytuacji zapamiętuję i noszę w sobie przez lata. O jak niewielu pisarzach mogę powiedzieć „jego styl mnie wkurza”. A Coetzee to ma. Dlatego dostał Nobla, dlatego jest klasykiem i dlatego trzeba go czytać. Nawet jeśli nie wszystko od razu zrozumiemy.

Recenzja ukazała się pod adresem http://melancholiacodziennosci.blogspot.com/2020/04/recenzja-smierc-jezusa-john-maxwell.html

John Maxwell Coetzee chwilę temu skończył 80 lat. W swoim literackim życiu osiągnął praktycznie wszystko co można – otrzymał wyróżnienie Prix Femina, dwukrotnie Nagrodę Bookera oraz Nagrodę Nobla. Stał się też klasykiem porównywanym z Josephem Conradem i Gabrielem Garcią Marquezem, co jest prawdopodobnie cenniejsze niż wszystkie wymienione nagrody razem wzięte. W przypadku...

więcej Pokaż mimo to

avatar
181
105

Na półkach:

"(..)Czytanie nie polega na przemienianiu drukowanych znaków w dźwięki. Jest czymś głębszym. Prawdziwe czytanie oznacza słuchanie tego, co książka ma do powiedzenia, i rozważanie tego, a może nawet prowadzenie w umyśle rozmowy z autorem. Oznacza dowiadywanie się czegoś o świecie: takim, jaki jest, a nie jakim chciałbyś, żeby był."
Myślę, jakie jest przesłanie Dawida? jakie jest przesłanie tej książki? Przychodzi mi do głowy jedno słowo: secreto.

"(..)Czytanie nie polega na przemienianiu drukowanych znaków w dźwięki. Jest czymś głębszym. Prawdziwe czytanie oznacza słuchanie tego, co książka ma do powiedzenia, i rozważanie tego, a może nawet prowadzenie w umyśle rozmowy z autorem. Oznacza dowiadywanie się czegoś o świecie: takim, jaki jest, a nie jakim chciałbyś, żeby był."
Myślę, jakie jest przesłanie Dawida? jakie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
51
47

Na półkach:

Genialne zakończenie trylogii. Trudno w kilku słowach wyrazić, dlaczego tak bardzo lubię powieści Coetzee. Może dlatego, że pozornie są tak bardzo proste, bo to przecież prosta historia o rodzinie uchodźców, którzy budują swoje życie na nowo. Opowieść o genialnym dziecku, któremu wszystko wolno i jego przybranych rodzicach, którzy się nim opiekują, ale wszystko jest tu trochę nieprzyzwoite, brudne, straszne i niepokojące. Tytuł wskazuje śmierć Davida, a temat śmierci otwiera autorowi kolejne pola do przekazania wiadomości, o tym czym jest sens życia w obliczu śmierci. Przepiękny tekst. Warto :)

Genialne zakończenie trylogii. Trudno w kilku słowach wyrazić, dlaczego tak bardzo lubię powieści Coetzee. Może dlatego, że pozornie są tak bardzo proste, bo to przecież prosta historia o rodzinie uchodźców, którzy budują swoje życie na nowo. Opowieść o genialnym dziecku, któremu wszystko wolno i jego przybranych rodzicach, którzy się nim opiekują, ale wszystko jest tu...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Śmierć Jezusa


zgłoś błąd