Ślady. Zaginiony pocisk

Okładka książki Ślady. Zaginiony pocisk
Malcolm Rose Wydawnictwo: Wilga literatura młodzieżowa
216 str. 3 godz. 36 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Traces: Lost Bullet.
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Liczba stron:
216
Czas czytania
3 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788325901578
Tłumacz:
Maciej Nowak-Kreyer
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ślady. Zaginiony pocisk w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ślady. Zaginiony pocisk

Średnia ocen
7,1 / 10
87 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
48
15

Na półkach:

inmybookofficial.blogspot.com

W drugiej części jest o wiele bardziej tajemniczo, strasznie. Im dłużej się czyta, tym bardziej czuje się ogromną odrazę do świata, w którym rozgrywa się akcja. Poruszane są w niej głębsze tematy jak rasizm, religia, wykluczenie społeczne i bieda. Gdy zobaczyłam tę tematykę to naprawdę — pociemniało mi w oczach. Bałam się, że zrobi się zbyt sztywno, poważnie. Nie oszukujmy się — wymagało to ogromnej odwagi, by w książce dla młodzieży umieścić takie problemy.

Gdybym miała porównywać te dwie części z tej serii, to powiedziałabym, że część pierwsza bardziej mi się spodobała. Była o wiele bardziej pozytywna, więcej było w niej humoru (nie zabrakło go w dwójce, ale został on odrobinę przyćmiony). Druga dawała wiele do myślenia, podobało mi się to, jednak wyższość nadal należy się "Winnemu. Niewinnemu."

Na koniec chciałabym pochwalić coś, co wyróżnia tę książkę od innych — magiczną wręcz oprawę graficzną! Świetna holograficzna okładka, która przyciąga wzrok z daleka. Wielkie brawa dla grafika! Dodatkowo książka posiadała coś, co mnie oczarowało — w dolnych częściach kartki były obrazki, które w trakcie przewracania stron wydawały się ruszać! Takie małe animacje! Naprawdę było to kreatywne rozwiązanie, które zasługuje na wyróżnienie.

inmybookofficial.blogspot.com

W drugiej części jest o wiele bardziej tajemniczo, strasznie. Im dłużej się czyta, tym bardziej czuje się ogromną odrazę do świata, w którym rozgrywa się akcja. Poruszane są w niej głębsze tematy jak rasizm, religia, wykluczenie społeczne i bieda. Gdy zobaczyłam tę tematykę to naprawdę — pociemniało mi w oczach. Bałam się, że zrobi się zbyt...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

175 użytkowników ma tytuł Ślady. Zaginiony pocisk na półkach głównych
  • 127
  • 47
  • 1
67 użytkowników ma tytuł Ślady. Zaginiony pocisk na półkach dodatkowych
  • 54
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Ślady. Zaginiony pocisk

Inne książki autora

Okładka książki 13 Again David Belbin, John Gordon, Colin Greenland, Phillip Gross, Dennis Hamley, Garry Kilworth, Graham Masterton, Maresa Morgan, Stan Nicholls, Susan Price, Malcolm Rose, Laurence Staig, Lisa Tuttle
Ocena 7,0
13 Again David Belbin, John Gordon, Colin Greenland, Phillip Gross, Dennis Hamley, Garry Kilworth, Graham Masterton, Maresa Morgan, Stan Nicholls, Susan Price, Malcolm Rose, Laurence Staig, Lisa Tuttle
Malcolm Rose
Malcolm Rose
Brytyjski pisarz.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niewidzialne miasto M. G. Harris
Niewidzialne miasto
M. G. Harris
Opis tej książki bardzo mnie zainteresował, bo zawsze podobały mi się tego typu klimaty. Ale w tej książce czegoś jednak mi zabrakło... Życie trzynastoletniego Josha zmienia się z dnia na dzień po tym, jak dostaje informację o tragicznej śmierci ojca. Jednak Josh nie umie się z tym pogodzić i badając tę sprawę dochodzi do wniosków, że nie był to tylko nieszczęśliwy wypadek jak próbują mu wmówić inni. Nagle Josh odkrywa niesamowitą tajemnicę, która może okazać się dla niego wręcz niebezpieczna. Pomysł na fabułę miał duży potencjał, ale wydaje mi się, że nie został całkowicie wykorzystany. To, co najbardziej nie podobało mi się w tej książce to, moim zdaniem, niedopracowani bohaterowie. Niektóre ich reakcje wydawały mi się tak nienaturalne i naciągane, że miejscami naprawdę miałam ochotę odłożyć książkę na półkę. Z czasem na szczęście się przyzwyczaiłam i już aż tak mi to nie przeszkadzało. Aczkolwiek gdyby to ode mnie zależało dodałabym głównemu bohaterowi ze dwa lata, bo przygody, z którymi musiał zmierzyć się Josh były na tyle niebezpieczne, że żaden zwykły trzynastolatek w życiu by sobie z nimi nie poradził i też odbierało to na autentyczności. Niemniej jednak jestem pozytywnie nastawiona po lekturze pierwszej części i na pewno sięgnę po kolejną z nadzieją, że wady, które tu wymieniłam nie pojawią się w dalszych tomach. Młodszym fanom książek przygodowych polecam.
AlcarinElen - awatar AlcarinElen
ocenił na 6 6 lat temu
Dolina Szkieletów Patrick Carman
Dolina Szkieletów
Patrick Carman
W Dolinie Szkieletów pogrzebana jest niebezpieczna tajemnica. Ryan chciał ją odkryć i… prawie zginął. Wylądował w łóżku ze złamaną nogą. Ma jednak przyjaciółkę – Sarah próbuje dociec prawdy i dokonuje wielu przerażających odkryć, które nagrywa i umieszcza w sieci. Zaczyna się robić coraz bardziej niebezpiecznie i wkrótce Sarah i Ryan mogą znaleźć się w pułapce.   Tak właśnie wygląda ta nietuzinkowa książka. Dlaczego? Ponieważ, że dość, że jest w formie dziennika, to jeszcze czytelnik zostaje odsyłany do Internetu, aby obejrzeć… nagrania. Tak, te same, które nagrywała Sarah. Zrobione są amatorsko i do złudzenia wydaje się, że są autentyczne. A może…   Nigdy jeszcze nie czytałam książki z takimi dodatkami i musze powiedzieć, że było to przyjemne doświadczenie. Wprawdzie książka już trochę ma i niestety polska strona nie jest już dostępna, ale nadal można bez problemu znaleźć nagrania po angielsku. A jak już je znajdziemy… to klimat robi się jeszcze lepszy.   Książka jest bardzo wciągająca i błyskawicznie się ją czyta. Forma dziennika powoduje, że wszystko wygląda jeszcze bardziej autentycznie, a od bohaterów biją prawdziwe emocje – czułam się jakbym czytała prawdziwy dziennik, a historia wydarzyła się naprawdę. Do tego nagrania powodowały ciarki na moich plecach, przez co całe doświadczenie czytelnicze było jeszcze lepsze!   Pod koniec dostaliśmy naprawdę dobry suspens i mimo, że książka jest spod znaku literatury młodzieżowej, myślę, że spodoba się wielu dorosłym – a szczególnie tym lubującym się w klimatach mrocznych, jak ja.   Muszę powiedzieć, że nie mogę doczekać się następnych części. Książkę czytałam z zapartym tchem, a kiedy już skończyłam i obejrzałam wszystkie nagrania ciągnęło mnie tylko do tego, aby czytać więcej – dlatego druga część już u mnie i zaraz się za nią zabieram! A wy, jeśli nie znacie jeszcze historii Doliny Szkieletów, koniecznie to zmieńcie! Oczywiście o ile odważycie się poznać prawdę…
Nietuzinkowy - awatar Nietuzinkowy
ocenił na 7 1 rok temu
Ślady. Winny niewinny Malcolm Rose
Ślady. Winny niewinny
Malcolm Rose
inmybookofficial.blogspot.com Malcom Rose przedstawia nam niezwykłą kryminalną historię dla młodzieży w futurystycznym wydaniu. Główny bohater — Luke, który zdobył jako najmłodszy w historii uprawnienia detektywa — jest postacią kolorową, która się nie nudzi, jego błyskotliwość dorównuje Poirotowi, pani Marple czy Sherlockowi Holmesowi. Żyje on w przyszłości, która jest słodko-gorzką mieszanką naszych oczekiwań. Z jednej strony: niezwykłe technologie jak latające roboty, czy muzyka, która można puszczać laserowo tylko dla jednej osoby. Z drugiej strony: koty i psy są gatunkami zagrożonymi, a miłość nie ma znaczenia, liczą się geny, umiejętności, wiek i zawód. Rose przeczy schematom, daje książce niewybałą świeżość i jestem przekonana, że w przyszłości to właśnie tak będzie wyglądać większość powieści! Spodziewałam się zupełnie innego stylu pisania, bardziej dla tej młodszej młodzieży. Jednak zaskoczyłam się pozytywnie. Malcolm Rose napisał książkę w taki sposób, że nawet nie zauważa się, kiedy stron ubywa. Czytało mi się ją szybko i sprawnie, a fabuła nie wylatywała mi z głowy za każdym razem, jak przewracałam kartkę. Takie książki lubię najbardziej, których nie czytam, by tylko przeczytać, ale pochłaniam stronami. Na koniec chciałabym pochwalić coś, co wyróżnia tę książkę od innych — magiczną wręcz oprawę graficzną! Świetna holograficzna okładka, która przyciąga wzrok z daleka. Wielkie brawa dla grafika! Dodatkowo książka posiadała coś, co mnie oczarowało — w dolnych częściach kartki były obrazki, które w trakcie przewracania stron wydawały się ruszać! Takie małe animacje! Naprawdę było to kreatywne rozwiązanie, które zasługuje na wyróżnienie.
Julia Senator-Kaczprzak - awatar Julia Senator-Kaczprzak
ocenił na 7 8 lat temu
W okowach lodu M. G. Harris
W okowach lodu
M. G. Harris
Lubicie czytać książki przygodowe dla młodzieży? Ja czasami chętnie sięgam po ten gatunek. "Z archiwum Josha. W okowach lodu" ❄️ pożyczyłam sobie jakiś czas temu od rodziców ale… jako ślepa kiszka nie zauważyłam, że jest to drugi tom całej serii o Joshu Garcii, no i ten, kiedy już się zorientowałam lektura tak mnie wciągnęła, że stwierdziłam, że doczytam ją do końca 🤣 Jednak nie żałuję, bo to była naprawdę dobra książka 👍 Czternastoletniego Josha, pół Anglika, pół Meksykanina, czekają niesamowite przygody rodem z Indiany Jonesa! Ale mimo że ma niewiele lat, z każdej wychodzi obronną ręką. Nasz bohater ucieka więc z piwnicy swojego wroga, brnie przez zimną rzekę, wędruje po labiryntach jaskini z dziewczyną, która jest mu przeznaczona i z którą ma się kiedyś ożenić, aż w końcu wspina się na oblodzoną górę nieaktywnego wulkanu! Wszystko w przepięknie opisanych okolicznościach przyrody zapierającego dech w piersiach Meksyku 🇲🇽 Wiele, jak na nastolatka, przyznajcie 😁 To wszystko jednak nie byłoby możliwe, gdyby nie fakt, że Josh jest Bakaba - potomkiem Majów zamieszkujących od lat ukryte przed wszystkimi tajemnicze miasto Ek Naab. Jego mieszkańcy strzegą tajemnic związanych ze starożytną i sekretną technologią, która może ochronić ludzkość przed tzw. superfalą mającą nadejść w 2012 r. Czym jest Codex Ix i inne pozostałe tajemnicze przedmioty i dlaczego tylko Bakaba są odporni na ich zgubne działanie? Kim jest legendarny Itzamna i jak oraz dlaczego zginął ojciec Josha? Na te pytania odpowiada "W okowach lodu" 📘 To była bardzo dobra książka i czytało się ją z wielką ciekawością oraz przyjemnością. Kolejne rozdziały zdradzały coraz więcej tajemnic i to sprawiło, że lektura była wciągająca. Wiele pozostało do odkrycia, więc nie wykluczam, że kiedyś sięgnę po następne tomy serii. 7/10 @znosem.wksiazce
Anuszka - awatar Anuszka
oceniła na 7 3 lata temu
Erebos Ursula Poznanski
Erebos
Ursula Poznanski
Sztuczne Przestrzenie, które wydają się tak realne i bardziej doskonalsze niż rzeczywisty świat, że nawet najmniejsza skaza na ich Strukturze może spowodować u nas odczucie zgorszenia i obrzydzenia, ze względu zbyt perfekcyjną ułudę – to może jeszcze w pewnym stopniu fikcja, lecz jakbyśmy zareagowali w sytuacji, gdy znaleźlibyśmy się w takiej ,,Dolinie Niesamowitości”, gdzie tylko drobny błąd zorientowałby nas w jak nierealnej, dużo bardziej perfekcyjnej nierzeczywistości się znajdujemy? Czy wychodzące z roku na rok, coraz potężniejsze i coraz mocniej upodabniające się do otaczającego nas środowiska, ludzi oraz ukształtowania terenu Gry Video - nie staną się tak realne, że zastąpią nam dom, rodzinę i zapragniemy by w tej ułudnej macierzy rozrywki, spędzać więcej czasu ? Czy w końcu Avatary, którymi tak chętnie posługujemy się w wirtualnej płaszczyźnie, odejdą do lamusa i zamiast nich, przeniesiemy tam naszą świadomość : siatkę sygnałów elektrycznych krążącą między synapsami w komórkach nerwowych mózgu, dostosujemy do składni tej niebotycznej symulacji zamieniając ją w zbitek Kodu Źródłowego i poprzez nasz mózg doświadczymy takich bodźców jak doświadczają ulubieni lecz nieodczuwający bohaterowie gier? Do czego jesteśmy w stanie się posunąć by zmieść pod dywan problemy życia codziennego i zaznać tego czego nie było nam dane doświadczyć w normalnym świecie? Jak skończy się przedkładanie sztucznego anonimowego świata nad prawdziwe, rodzinne i przyjacielskie relacje? Jak bardzo będziemy jeszcze ludźmi. Gdzie skryje się ta cząstka człowieczeństwa? Z powyższymi pytaniami, lecz w nieco innym, literackim przeznaczonym dla młodzieży stylu, zmagał się pewnie każdy czytelnik powieści ,,Erebos” U.Poznanskiego. Powiedzmy sobie szczerze i bez bicia: ta książka przedstawia przerażający obraz skutków uzależnienia nastolatków tak ślepo oddanych wirtualnej rozrywce. Bohaterem dzieła U.Poznanskiego jest Nick Dunmore – typowy młodzieniec, mieszkający w zwykłej - jednej z wielu - dzielnicy mieszkaniowej w Londynie. Co najdziwniejsze, nie znamy do końca jego wieku, lecz nie jest to do końca najistotniejsze, gdyż jest on częścią normalnego młodzieżowego świata, który ta powieść po prostu przedstawia. Oprócz tego ,chodzi do jednego z wielu miejskich Liceów i wraz z przyjacielem Collinem i całą masą kumpli trenuje koszykówkę. Cóż tu dużo mówić, Nick to prosty przykład przechodzącego okres buntu nastolatka. Londyńska szaruga, ciągła monotonia jednolitych betonowych bloków, żarcie z puszki odgrzewane w mikrofali, oraz wiecznie pracujący rodzice. Taki obraz rzeczy powoduje, że młodego Dunmore’a można odbierać jako przeciętniaka z bardzo ,,przeciętnej” rodziny, jako najnormalniejszego ,,Kowalskiego”. Lecz cały czas tak nie jest. A wszystko do czasu, gdy dla nas i dla Nicka zaczyna się robić naprawdę tajemniczo. Jego kolega Collin nie przychodzi na trening koszykówki. W ogóle nie zjawia się w szkole. Znika na kilka dni, by powrócić jak gdyby nigdy nic, z poczuciem normalnego uczęszczania do tej placówki. Ma podkrążone oczy jakby wcale nie spał. Wygląda na strasznie przemęczonego, ale i ironicznie podekscytowanego. Co mogło go aż tak zająć i przyszpilić by ot tak olać szkołę i treningi? Podobnie zachowuje się część uczniów ze szkoły Dunmore’a. Wygląda na to, że coś nieziemsko ciekawego pochłania ich na tyle by bez żadnego zmartwienia ,jak z procy wystrzelić i znaleźć się na kolejnych, nudnych lekcjach w klasie. Mówi się, że wszystkiemu winne jest jakaś tajemnicze pudełko, owinięte jak nadawana na poczcie przesyłka, małe zawiniątko, coś co według Nicka jest prawdopodobnie źródłem problemów ,,nieobecności uczniów”. Mogłoby się wydawać: młody, gniewny. Dunmore, w końcu zniecierpliwiony dostaje to co urosło do rangi ,,kultu”, to co podarowuje sobie wybrana społeczność szkolna. Gdy znużony wraca do domu, rozpakowuje zawiniątko. Tym czymś czym ekscytują się jego koledzy jest zwyczajna płyta CD. Wkłada ją do stacji dysków, a po chwili klika na ikonkę instalacji. Po zakończonym procesie uruchamia się gra. Nickowi ukazuje się czarny, ziejący pustką ekran, by po chwili przestrzeń na nim ukazana zaczynała się rozświetlać i przybierać co raz ostrzejsze, dużo wyraźniejsze kontury. To co było przedtem niczym, teraz jest jednym wielkim pogorzeliskiem, dogasającymi ruinami cywilizacji, pośród których widać gęstą zawiesinę z pyłu miejskich gruzowisk, połączonego z drobinkami prochu, którego ślady użycia widać w resztkach poszatkowanych pociskami karabinu ścian. Na środku tej apokaliptycznej scenerii zostaje wbity potężny miecz. Umieszczono go tam pod ostrym kątem, a na głowni jego rękojeści przymocowana jest mała flaga, która spokojnie i rytmicznie powiewa. Oprócz tego przy górnych krawędziach ekranu zaczyna materializować się napis EREBOS. Zanim Nick przekonał się, że ów symulacja tworzy i niszczy życia, najpierw musiał doświadczyć tego, o czym było w jej przypadku tak głośno. Wchodząc do świata bardzo zaawansowanej przestrzeni o potężnych możliwościach obliczeniowych, Dunmore jest na wpół przerażony gdy rozgrywka po wielu próbach żąda od niego wprowadzenia prawdziwego Imienia i Nazwiska. Jak to jest w ogóle możliwe by EREBOS wiedział kto , gdzie , i w którym momencie będzie brał udział w tej symulacji?. Nie zadając sobie więcej pytań decyduje się na wejście do gry i przyjęcie postaci Sariusa – wysokiego, szczupłego Elfa, o smukłej pociągłej twarzy, długich blond-srebrnych włosach, przepasanych ząbkowaną opaską oraz darze uzdrawiania, wytrzymałości i regeneracji. W większości sytuacji: Narrator przedstawia nam Nicka z perspektywy Sariusa – jego elfickiego Avatara. Sarius to Nick, a Nick to Sarius. Gra – chociaż nawet nie wiadomo czy można to nazwać grą , ze względu na to, że po prostu :swojego uczestnika obserwuje – staje się o niebo ważniejsza dla Dunmore’a niż cały zapyziały, realny świat. I tak Nick wchodząc do Erebosu, staje się częścią pięknej , mitologicznej rzeczywistości Fantasy, takiej jak w najlepszych grach RPG typu: ,,The Elder Scrolls V: Skyrim” czy w polskim ,,Wiedźminie” . W grze zaczyna się robić niezręcznie gdy oprócz zadań od kościstego, noszącego stare pustelnicze szaty ,,posłańca”, wykonywanych w świecie Rozgrywki, nasz główny bohater dostaje zlecenie załatwienia czegoś w namacalnej rzeczywistości. Dunmore’a opanowuje lekki szok i panika. Ta gra żyje! Ona go obserwuje! Jest wszędzie, a Nick czuje się tak jak postać z filmu ,,Truman Show”, którą wszystko co otacza jest częścią gigantycznego, idyllicznie nierealnego reality show, przedstawienia, które cały czas ktoś obserwuje. Erebos to jedno gigantyczne oko, które jak na okładce powieści U.Poznanskiego przypatruje się uważnie każdemu, nawet temu nie doświadczającemu wirtualnej macierzy. W ,,Erebos” gra się tylko raz i powinno się robić to samemu. O ,,Erebosie” rozmawia się tylko w ,,Erebosie”. Nick chyba nawet zbyt dobrze pojął te zasady. Autor zwraca tutaj uwagę na jeden przerażający aspekt. Chłopak jest tak pochłonięty tą symulacją, że zwykłe biologiczne życie, to co czyni go człowiekiem traktuje jako mniej ważne, a grę, którą przyniósł do domu na krążku CD i, którą teraz doświadcza uważa za coś pięknego, inne życie, dużo ciekawsze doświadczenie. Gdy np. spożywa z rodzicami posiłek, robi to jak najszybciej, gdyż gdzieś w ,,Białym Mieście” Erebosu zostawił Sariusa na pastwę losu. Przecież , nawet odejście na moment może spowodować obrabowanie bądź pobicie jego Avatara. Erebos był Panem Wszelkiego Stworzenia, Panem życia i śmierci. Wciągał umysły młodych ludzi, lecz dobrze, że okazał się tylko nad program rozwiniętą formą Sztucznej Inteligencji, a nie doskonałym bytem, którego istnienie i ewolucja odbywałaby się w innych kategoriach. Przykre jest to, że to potężne ,,coś” , wykorzystujące naiwnych nastolatków powstało w imię zemsty, po to by zniszczyć Ortolana – prezesa Korporacji ,,Soft Suspense”, tworzącej Gry Video. A ty zagrałbyś w tą grę?
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 10 8 lat temu
Strych Tesli Eric Elfman
Strych Tesli
Eric Elfman Neal Shusterman
Narobił Serb bigosu Tytuł wskazuje na naukowy charakter książki lub na tematykę krążącą wokół nauki i tak właśnie jest. Może sam Tesla nie jest obecny na kartach powieści ciałem, ale duchem już tak, bo strych, o którym mowa należał nie do kogo innego jak do samego wynalazcy. Część domu, którą chłopak zapragnął przeznaczyć na swój pokój, skrywała ogromną ilość sprzętów mniej lub bardziej przydatnych. Jeden z nich uszkodził głowę chłopakowi w niefortunnej sytuacji i ten postanowił sprzedać przedmioty na wyprzedaży garażowej, które są tak  popularne w Ameryce. Chętnych nie zabrakło, a raczej ci, którzy dowiedzieli się o akcji chłopaka, z całych sił zapragnęli kupić ten czy inny przedmiot. Wniebowzięty chłopak liczył pieniądze i pozbywał się sprzętu. Wydawało się to zbyt piękne, aby było prawdziwe, ale było. Sprzęty znalazły nowych właścicieli, a Nicka znaleźli pewni panowie.  Intratny biznes sprowadził na nastolatka kłopoty, choć na początek wystarczyłoby stwierdzenie, że sprowadził na siebie natrętów. Wszystko za sprawą gratów, których już nie posiadał. Tak pokrótce rozpoczyna się fabuła tej młodzieżówki, która w żadnym momencie nie zwalnia tempa i cały czas coś nowego się dzieje. Ciągłość sprawia, że czyta się szybko, bo nie ma chwili, w której jest zmiana miejsca na zupełnie inne niezwiązane z tym co się dzieje lub czasu, lub bohatera. Tym samym lektura przypomina trochę taką wakacyjną przygodę, podczas której poznajemy nowych ludzi i w ich towarzystwie spędzamy czas, aczkolwiek "wakacyjna" to tylko porównanie, bo fabuła rozgrywa się w trakcie roku szkolnego.   Myśląc o "Strychu Tesli" chciałabym powiedzieć, że to pomysłowa powieść przygodowa, ale z tym ostatnim to nie jest tak do końca, bo nie ma tu zdarzeń rozgrywających się w tajemniczych miejscach, nieznanych krainach czy takich zarejestrowanych podczas podróży o bardziej lub mniej określonej destynacji. Są natomiast elementy odkrywania tego, co staje na drodze bohaterów. Fabuła zawiera wiele momentów zaskoczenia i niebezpieczeństwa, które dostarczają czytelnikowi rozrywkę, a obecny humor i mieszanka science-fiction z  detektywistycznym gatunkiem tworzą powieść raczej dla młodzieży niż dla dorosłego miłośnika na przykład literatury pięknej, ale dorosły lubujący się we wspomnianych gatunkach odnajdzie w niej wszystko, na co liczy: zabawną historię, przygodę, morał, tajemnicę. Historia Nicka jest bardzo realistyczna, bo nowa rzeczywistość, w jakiej chłopak musi się odnaleźć, zdawać by się mogła niczym  relacja przeciętnego gimnazjalisty, nieistotne czy w Polsce, czy gdzieś za granicą. I u nas i tam życie nowego ucznia w szkole jest podobne i początki w nowej szkole czy w klasie nie różnią się zbytnio. Autorzy przedstawiają historię nastolatków, nie znaczy to wcale, że używają jakiegoś infantylnego języka czy slangu. Jest tak jak być powinno jeśli chodzi o styl i treść.  Granica wieku nie zostaje ustawiona na 15 czy 16 lat. Rodzinna tragedia będąca motorem późniejszej akcji stanowi doskonały balans do części humorystycznej. Do tego dochodzi całkiem inteligentny przebieg kolejnych zdarzeń i dobrze skrojeni bohaterowie. Nick jest spokojnym rozważnym nastolatkiem, który musi poradzić sobie z rodziną tragedią na swój sposób. Ma młodszego brata i tak razem w trójkę z ojcem muszą się wreszcie posunąć choćby  o krok do przodu i zamieszkanie w nowym domu to dla nich ten pierwszy ważny i konkretny krok ku lepszemu.  Nowy dom to tak naprawdę dom po krewniaczce, której chłopak nawet nie znał. Żeby było ciekawiej, wśród bohaterów jest i pewien  samotnik, z którym Nick nawiązuje interesującą relację. Chłopcy, chłopcy, chłopcy... i dziewczyna. No musi być, bo chłopak ma  przecież swoje uczucia, które wreszcie ma okazję do kogo adresować.  Nastoletnia miłość to takie przyjemne niewinne zjawisko, które pięknie wrysowuje się w naukowo-odkrywczą intrygę. Jest jeszcze jedna dziewczyna, Petula. To imię nie może zwiastować niczego dobrego. Potrzebna jest taka dziwaczka, manipulantka i krejzolka, ale chyba nie do końca w pozytywnym tego ostatniego słowa znaczeniu. Ponadto zwyczajności życia szkolnego dodaję obecność Panny Planck, która serwuje posiłki, ale tak całkiem zwyczajna to ona nie jest.  Myśląc o niej, wiem, że warto doczytać powieść do końca. Pozytywnie odbieram interakcje między młodzieżą, relacje synów z ojcem i pomysł z gratami ze strychu. To takie niepospolite, żeby nadać zwykłym przedmiotom nowe funkcje. Funkcje niebanalne i zabawne, a czasem przerażające w skutkach. Jedynym elementem, który ciężko mi się trawiło była  obecność mężczyzn w garniturach, którzy jak tylko się zwiedzieli o przedmiotach, tak długo nie odpuszczali. No ale nie ma chyba historii, którą kupujemy i uwielbiamy w całości, w stu procentach. Choć często tak się wyrażamy, to zawsze znajdzie się jakaś część, jakieś ogniwo lekko nadrdzewiałe, które z jednej strony spaja powieść, a z drugiej staje kością w gardle. Ale to dobrze, bo tym lepiej taka historia wrzyna się potem w pamięć.
lourdes - awatar lourdes
ocenił na 7 4 lata temu
Czarna Księga Sekretów Fiona E. Higgins
Czarna Księga Sekretów
Fiona E. Higgins
"Czarna Księga Sekretów" F.E.Higgins, to pozycja oryginalna, żeby nie powiedzieć dziwaczna... Autorka opisuje w niej losy Ludlowa Fitcha, który ucieka od okrutnych rodziców i trafia do górskiej wioski Pagus Parvus. Tam poznaje Joe Zabbidou właściciela lombardu zajmującego się także skupowaniem od ludzi ich tajemnic. Wszystkie tajemnice zapisuje w Czarnej Księdze Sekretetów, która w przyszłości ma trafić pod opiekę Ludlowa. Zacznę od tego, co najpiękniejsze, czyli od klimatu. Cała książka nasycona jest mrocznym nastrojem na pograniczu fantasy, baśni a nawet... horroru. Już na pierwszych stronach znajdziemy dość makabryczne opisy przemocy, które rodzice stosowali wobec Ludlowa. Całość opisana bardzo konkretnie i prosto, jakby książka miała być przeznaczona dla dzieci. Nic bardziej mylnego. Moim zdaniem jest to pozycja dla wszystkich, którzy cenią sobie dzieła oryginalne i lekkie. Całość czyta się niezwykle szybko. Już pierwsze strony zachęcają aby zobaczyć co będzie dalej. Opisy działają na wyobraźnię a całość ma jedynie 250 stron. Wszystko to sprawia, że książę można dosłownie połknąć jak pelikan. Jeśli ktoś lubi książki nastrojowe, dziwaczne, z szybką narracją to jest szansa, że się spodoba🙂 A komu tą książkę odradzam? Przede wszystkim osobom, które nie lubią fantastyki, mrocznych, niekiedy ohydnych opisów i baśni. Na okładce jest napisane "Pochwycić cie w swoje szpony". No mnie pochwyciła, dlatego daję 8/10
Anna - awatar Anna
oceniła na 8 7 miesięcy temu
A więc tak to się kończy Tui T. Sutherland
A więc tak to się kończy
Tui T. Sutherland
Po opisie widać, że jest to coś w stylu "Kruczych wrót" przy czym "Krucze wrota" są lepsze. Może dlatego, że to je czytałam pierwsze ;) Niemniej, pomysł jest ciekawy i fajnie napisany. Tutaj piątka młodych ludzi ma boskie moce, gdyż... Nie, nie będę zdradzać. Powiem tylko tyle, że jest to oryginalny pomysł. To co jednak trochę może zirytować to to, że wszystko w zasadzie jest powiedziane dopiero na końcu. A jeśli komuś się spodoba i chce wiedzieć co dalej (jak ja) to się nie dowie, bo drugiego tomu po polsku jeszcze nie raczyli wydać. Autorka tworzy przyszłość, w której ludzie muszą się ukrywać. I w której... nie ma dzieci. Koniec świata nastąpił (a jakże) w grudniu 2012. Piątka nastolatków przeniesiona w przyszłość ma dwie opcje - przy czym obie są nienajlepsze. Jak postąpią? Spodobał mi się z bohaterów Tigre - może dlatego, że jest podobny do mnie, i Gus. Bo Kali mnie irytowała z Dianą, o Amonie już nie wspomnę. Bycie przystojnym to jego jedyna zaleta, ale to nie wystarczy bym takiego bohatera polubiła. Co jakiś czas pojawiają się komentarze nieznanego pochodzenia, komentując sytuację. Są zagadkowe, a ich znaczenie poznajemy znów dopiero na końcu. Tą książkę fajnie sobie raz czy dwa przeczytać, ale głupio poznawać historię i nie wiedzieć co dalej. Polecam w zamian "Księgi Pięciorga", bo teraz czekamy przynajmniej dopiero na czwarty, a nie drugi tom.
Justilla - awatar Justilla
oceniła na 7 15 lat temu

Cytaty z książki Ślady. Zaginiony pocisk

Więcej
Malcolm Rose Ślady. Zaginiony pocisk Zobacz więcej
Malcolm Rose Ślady. Zaginiony pocisk Zobacz więcej
Malcolm Rose Ślady. Zaginiony pocisk Zobacz więcej
Więcej