rozwiń zwiń

Seryjni mordercy. Suma wszystkich lęków

Okładka książki Seryjni mordercy. Suma wszystkich lęków autorstwa Urszula Szczęch
Urszula Szczęch Wydawnictwo: Psychoskok nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
128 str. 2 godz. 8 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Data wydania:
2018-05-21
Data 1. wyd. pol.:
2018-05-21
Liczba stron:
128
Czas czytania
2 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381191647
Kuba Rozpruwacz, Ted Bundy, wampir z Bytowa – co łączy te postaci? Każdy z nich był seryjnym mordercą. Jakie były motywy ich zbrodni? Co siedziało w głowie tych mężczyzn w trakcie popełniania tak okrutnego czynu? Czy przyczyna tkwi w chorobie psychicznej, czy może był to akt wykonywany w pełni świadomie?

Problem seryjnych zabójców istnieje od zawsze i budzi wiele pytań. Kontrowersyjną kwestią jest też system kar – są zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy skazywania na śmierć. Książka Seryjni mordercy – suma wszystkich lęków stara się odpowiedzieć na część tych pytań, jednak w trakcie wywodu rodzą się kolejne. Autorka zarysowuje możliwe profile złoczyńców, bazuje na rzetelnych przykładach, bada przyczyny zjawiska w oparciu o wywiady.

Seryjne zabójstwa nasuwają wiele pytań, na które w większości nie ma dobrej odpowiedzi. Poruszają istotną kwestię moralności: odpłacić mordercom tym samym, skazując ich na karę śmierci, czy też pozwolić im żyć z piętnem zbrodni, które popełnili? To książka, która częściowo stara się odpowiedzieć na postawione pytania, a także zgłębić przyczyny takiego zachowania. Próbuje wyjaśnić tę kwestię nie tylko od strony psychologicznej, lecz także prawnej i kryminalistycznej.

Patronat medialny nad książką objęli: Kulturalne rozmowy, Molinka Książkowa, W szponach literek
Średnia ocen
5,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Seryjni mordercy. Suma wszystkich lęków w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Seryjni mordercy. Suma wszystkich lęków



995 747

Oceny książki Seryjni mordercy. Suma wszystkich lęków

Średnia ocen
5,5 / 10
33 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
408
368

Na półkach:

Na początku przeczytałam porównanie aborcji do działań seryjnych zabójców - już wtedy byłam przekonana, że nie zgodzę się z przekonaniami autorki. Ale im dalej w las, tym gorzej. Książka to ciągłe powtarzanie tych samych formułek, które są wiedzą ogólnodostępną, definicje słów wydarte wprost z Wikipedii, ciągłe przytaczanie jednych i tych samych historii (jest całe mnóstwo historii polskich zabójców, które mogą być ciekawe dla czytelnika, autorka uparła się na Karola Kota, którego przykład podaje w różnych miejscach książki, nie wnosząc tym nic nowego do treści). Oprócz tego książka jest dla mnie nieudolnym wołaniem o przywrócenie kary śmieci, zero obiektywizmu, subiektywne poczucie, że autorka niesamowicie tęskni za średniowieczem.

W skrócie? Książka to trochę prywatnej opinii na temat słuszności kary śmierci, masa definicji, trochę suchej teorii kryminalistycznej i wisienka na koniec, czyli nie pozwalajcie dzieciakom oglądać bajek, bo jest tam dużo agresji i mogą stać się seryjnymi zabójcami.

Książka bardzo nieprofesjonalna, skakanie po tematach, wciskanie swoich przekonań, zero wniosków.

Polecam przeczytać porządny podręcznik z kryminalistyki i psychologii, psychiatrii, a lepiej się na tym wyjdzie

Na początku przeczytałam porównanie aborcji do działań seryjnych zabójców - już wtedy byłam przekonana, że nie zgodzę się z przekonaniami autorki. Ale im dalej w las, tym gorzej. Książka to ciągłe powtarzanie tych samych formułek, które są wiedzą ogólnodostępną, definicje słów wydarte wprost z Wikipedii, ciągłe przytaczanie jednych i tych samych historii (jest całe mnóstwo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

117 użytkowników ma tytuł Seryjni mordercy. Suma wszystkich lęków na półkach głównych
  • 76
  • 40
  • 1
28 użytkowników ma tytuł Seryjni mordercy. Suma wszystkich lęków na półkach dodatkowych
  • 18
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Seksualni seryjni mordercy Jarosław Stukan
Seksualni seryjni mordercy
Jarosław Stukan
"Seksualni seryjni mordercy" to niezwykle cenna monografia szczególnie,że prac tego typu jest bardzo niewiele na rodzimym rynku wydawniczym.Już sam tytuł przykuwa uwagę, lecz rzecz nie w tytule,a w treści jaką porusza autor na kartach tej książki.Odnajdziemy tutaj osiemnaście profili psychologicznych w raz z modus operandi mniej lub bardziej znanych seryjnych morderców, na tle seksualnym - co sugeruje również sam tytuł pracy.Należy także wyszczególnić jej przejrzysty koncept,gdyż autor przed omówieniem poszczególnych przypadków przedstawia czytelnikowi odrębnie pojęcie:sadyzmu, masochizmu,nekrofilii oraz kanibalizmu, w raz z kryteriami diagnostycznymi,typologią oraz etiologią dopasowując do każdej z tych perwersji, po sześć różnorodnych (mimo, że z tożsamej perwersji) przypadków sprawców.Zarówno w działaniu czy pochodzeniu (znajdziemy tu sprawców obcego pochodzenia,ale również rodzimego).Przykładowo sprawcy nekrofilni scharakteryzowani przez autora to: Jeffrey Dahmer, Edmund Kolanowski,John Gacy,Theodor Bundy, Edmund Kemper, a także Edward Gein. Warto także nadmienić,iż autor wyraża własny punkt widzenia podejmując się ciekawych interpretacji na temat sprawców oraz wplata różnorakie ciekawostki np.tworzenie się osobowości"normalnego" człowieka,a "psychopaty" czy przytacza znaczenia niecodziennej terminologii np.nekrolatria lub mysofilia. Całość pracy uzupełnia "dodatek", w którym autor pod koniec przedstawia "sprawy sporne nierozwiązane i ciekawe" gdzie opisuje trzy odmienne i zagadkowe typy zabójców m.in.klasyczny już pierwowzór mordercy,czyli Kuby Rozprówacza. Łącznie w książce autor przedstawia czytelnikowi dwadzieścia jeden przypadków morderców, które mimo iż budzą odrazę , to wciąż pozostają fascynujące i ponadczasowe.
Kontrowersyjna  Książka - awatar Kontrowersyjna Książka
oceniła na 9 9 lat temu
Przestępstwa seksualne. Geneza, postacie, resocjalizacja oraz zabezpieczenia przed powrotnością Kazimierz Pospiszyl
Przestępstwa seksualne. Geneza, postacie, resocjalizacja oraz zabezpieczenia przed powrotnością
Kazimierz Pospiszyl
Przestępstwa na tle seksualnym są najprawdopodobniej jednymi z najgorszych wynaturzeń człowieka z jakimi możemy się spotkać w w środowisku społecznym. Zwłaszcza pedofilia, kazirodztwo, ale w zasadzie również gwałt i zabójstwo na tle lubieżnym świadczą o nikczemności osobnika, który je popełnia. Jak się często okazuje sprawca był niegdyś ofiarą, co oznacza, iż system zawiódł nie tylko wtedy gdy dana jednostka była w okresie dzieciństwa bądź dojrzewania, ale również teraz, że nie wychwycił tego człowieka żaden specjalista, bądź tzw. "łowca" zanim ów ten nie popełnił tego tragicznego w skutkach dla wielu osób/stron czynu. Sami współwięźniowie osadzeni za inne karalne zachowania niesłychanie potępiają osoby, które dokonały czynu z zakresu przestępczości seksualnej. Autor w owej pozycji opisał owych sprawców i przyczyny ich postępowania. Dodatkowo wskazał metody resocjalizacji, aczkolwiek brakuje mi tutaj metod polskich, a jak już wskazał zagraniczne to moim zdaniem przydałyby się przykładowe scenariusze zajęć ze sprawcami eliminujące, a w zasadzie zaleczające dane zachowania (uzależnień nie da się wyleczyć, tylko można je zaleczyć u jednych na zawsze, a u innych nie). Książka jest naukowa, napisana fachowym językiem, jednakże łatwo zrozumieć zamieszczone w niej informacje. Treści są przydatne, a zarazem ciekawe dla czytelnika związanego z pedagogiką, resocjalizacją, a również zwykły odbiorca znajdzie coś ciekawego dla siebie, chociażby opis istoty problemu i jego szczegółowych zagadnień, które mogą być przydatne w celu pełnego postrzegania owego problemu.
Grzechuczyta - awatar Grzechuczyta
oceniła na 8 5 lat temu
Profilowanie kryminalne. Wprowadzenie do sporządzania charakterystyki psychofizycznej nieznanych sprawców przestępstw Jan Gołębiowski
Profilowanie kryminalne. Wprowadzenie do sporządzania charakterystyki psychofizycznej nieznanych sprawców przestępstw
Jan Gołębiowski
Wydanie drugie poprawione i poszerzone 2017 Jest to kompletnie różna książka od pierwszego wydania z 2008 roku, o czym świadczy również ilość stron -- 300 wobec 152. Chciałem ją wprowadzić na LC jako nowość, ale nie umiałem. Jan Gołębiowski (ur. 1976) jest psychologiem kryminalnym, biegłym sądowym, wykładowcą oraz autorem licznych publikacji na temat profilowania nieznanych sprawców przestępstw. Fakt, że jest moim stryjecznym bratankiem nie ma żadnego wpływu na niniejszą opinię, a ujawniam to z własnej próżności. Zacząłem oczywiście od „Prologu - Wywiadu z Wampirem”, a że autor zagrał ze mną w ciuciubabkę i wiedział, a nie powiedział, jaki „wampir” był, zajrzałem do „Epilogu” (ha! ha! - dedukcja) i dowiedziałem się, że moje zastrzeżenia były częściowo słuszne. Autor, przewyższający o epokę Sherlocka Holmesa, popadł według mnie w drobną sprzeczność. Otóż na stronie 12 wnioskuje, że „Wampir” ma „zdolności.. ..językowe.. co najmniej na poziomie skończonej szkoły średniej,,”, a na stronie 13 przytacza „...Braci arabów”. W pierwszym momencie pomyślałem, że różne nasze zapatrywania na ortografię, wynikają z różnicy pokoleniowej, czytaj obniżonych obecnie wymagań wobec maturzystów, lecz epilog usunął moje zastrzeżenia, bo Gołębiowski wyjaśnił (s. 275): „...miał pozycję inżyniera przypominającą Karwowskiego z „Czterdziestolatka”. Obecnie wykonywał częściej obowiązki typowe dla pracownika fizycznego..” Mimo, że jestem inżynierem muszę przyznać rację bratankowi, że durniów w mojej profesji nie brakuje. Koniec z fabułami i przechodzimy do teorii. A tu kiepsko, bo profesjonalista G. zamknął mnie dziób. Czuję się identycznie jak przy „Ontologii” Stróżewskiego, do której zaglądam czasem, ale nigdy nie komentuję, bo w obu przypadkach mam do czynienia z podręcznikami ., a z podręcznikami się nie dyskutuje; można sięgnąć po inne, lecz dyskutować nie przystoi. Co ja w tej sytuacji mogę powiedzieć ? Że ta praca jest ciekawa, rzetelna, solidna i wymagała dużo pracy, bo samych przypisów jest 582, a w bibliografii 148 pozycji. Ponadto wyraźnie wyczuwa się emocjonalne zaangażowanie autora w swoją pracę. O fachowości nie mówię, bo to „widać, słychać i czuć”. Temat ciekawy, wykonanie świetne, lecz przeciętny czytelnik nie czytuje podręczników i dlatego dla zachęty wynotowałem strony „sensacyjne”: 9-17; 37-38, 41-42, 67-68, 81, 87-88, przypis 218 na s. 96, przypis 220 na s.97, s.104-105, 107, 120-123, 127-128, 184-187, 195, 201, 207, 209, 217, 246, 251-264. Może i dużo tego wyszło, lecz Gołębiowski nawiązuje do wszystkich najstraszniejszych zbrodni na świecie, więc jest to również zestaw ciekawostek kryminalnych. Lektura okazała się fascynująca, skończyłem ją z wypiekami na twarzy i pytaniem: jak taki miły człowiek, jak mój bratanek godzi życie prywatne z takimi makabrami w życiu zawodowym? Żebym nie został posądzony o kumoterstwo stawiam tylko 8 gwiazdek. I gorąco polecam !
Wojciech Gołębiewski - awatar Wojciech Gołębiewski
ocenił na 8 8 lat temu
Życie pozapsychotropowe Karol Neubauer
Życie pozapsychotropowe
Karol Neubauer
Świadomość siebie, swojego życia, miejsca, w którym się jest i korzeni, z których się wyrosło dają szansę na uchronienie się przed życiowymi mieliznami. Przed chorobowymi dołami, w które wpadamy. A wpadamy im bardziej staramy się je omijać, jakby nas przyciągały swą pustką i beznadzieją. Jest jednak zasadnicza różnica w ludziach, których te doły pochłaniają. Spotyka to zdrowych i chorych. Zdrowych rzekomo doświadczonych i świadomych życia, ale i chorych „w głowach” i „duszach”. Każdy w dole spędzi jakiś czas, zdrowi bardziej odpoczywają od codzienności, chorzy niestety mają problem z wyjściem. Pazurami wspinają się po stromiźnie, wspomagają się lekami i gdy są blisko sukcesu, nagle opadają na dno. W czarną otchłań. W niemoc. W nicość i zagubienie. Chorzy muszą nauczyć się żyć na mieliznach. Nauczyć się żyć. Jak Karol, świadomy swej dwubiegunowej choroby afektywnej 30-letni mężczyzna. Okres manii bełta się z czasem depresyjnym i biernym. Karol nienawidzi matki i Kaśki, dziewczyny z którą nie-jest, a jest. Całe jego życie tak wygląda. Jest, ale połowiczne. Jest, a jakby nie było. Jest, ale nie takie, jak powinno być. Często wybucha agresją, nie kontroluje się. Cierpi na bezsenność. „Nie mogę zasnąć – to po pierwsze. Jak zasnę, to budzę się w środku nocy – to po drugie. A jak się obudzę – to po trzecie – nachodzą mnie majaki i niewidzialna ręka włącza myśli samobójcze”. Najlepiej zabić się i skończyć to piekło. Bo życie boli Karola od środka. Rani oczy zbytnim blaskiem. To życie niewyspane, na pół-umarłe. To życie jest wstrętne. Długie noce czekania, dni pełne nienawiści do siebie i ludzi, dni pełne oczekiwania na sen. Karol chodzi na terapię dzienną. W domu nie sprząta, sam się nie kąpie. Życie, choć w pełni świadome, przecieka mu przez palce, ucieka, jak i setki możliwości, które niewykorzystane mijają go każdego dnia. Karol nie może uchwycić swego życia w dłoń, zamknąć ją i uformować według wzoru na zdrowego człowieka. Wszystko ucieka. Rozmywa się. Traci kontury, traci sens. Złość. Żal. Drżenie rąk. Palpitacja serca. Pot. Samotność w tłumie. Duszność w pomieszczeniach. Jak mam żyć? – pyta Karol Neubauer. Jak grać w grę zwaną „życiem”? Czy drogę wyznaczają pigułki leżące u stóp? Nieudolne sesje z psychologami? Co to jest zdrowie tak w ogóle? Bo jeśli istnieje, to zadzwonię do niego i zaproszę do siebie. Nawet posprzątam w mieszkaniu i wykąpię się przed wizytą. Zadzwonię. Jutro.... Teraz nie mam sił... Ta książka boli. Boli czytelnika, bo wnika w niego. Nieświadomie stajesz się bohaterem, wrażliwcem, bezradnym i zmęczonym życiem wrakiem człowieka, który nigdzie nie widzi dla siebie ratunku. Jesteś kimś, kto ma z sobą problemy, kto się kiedyś ciął, kto już woli nie żyć, niż żyć. Słowa, jakie autor zamieścił w tekście, traumy, stany, to wszystko odżywa w czytającym „Życie pozapsychotropowe”. Ta książka zmienia myślenie czytelnika. Tekst lepi się do skóry i tak zostaje. Przylega. Stajesz się marionetką, bezwolnym czytelnikiem, który cierpi, współczuje autorowi i sobie samemu też. Nie możesz odłożyć książki, która jest sprawcą bólu, bo to magnes. Przyciąga cię do siebie. Zapuszcza w tobie korzenie. Osadza się gdzieś w podbrzuszu i zostaje. A na końcu nie ma nic. Cisza kłuje w uszy. Siedzisz z receptą w dłoni i szufladą pełną leków, których masz dość. Niesamowita. Prawdziwa, autentyczna, bardzo dobra.
Agnesto - awatar Agnesto
ocenił na 9 3 lata temu
Ostatnie chwile. Bardzo ludzkie historie Kathryn Mannix
Ostatnie chwile. Bardzo ludzkie historie
Kathryn Mannix
Jedno z najtrudniejszych, a jednocześnie bardzo ważnych doświadczeń w życiu lekarza stanowi próba przeprowadzenia Pacjenta od życia ku śmierci, gdy wszelkie możliwe ścieżki terapeutyczne zostały już wyczerpane, a podejmowane dodatkowe zabiegi lecznicze mogłyby oznaczać terapię daremną. Wymaga to odpowiedniego nastawienia, wiedzy, prawidłowego osądu sytuacji - co nie zawsze przychodzi z łatwością oraz albo przede wszystkim wrażliwości i delikatności w obejściu z drugą osobą. Podejrzewam, że moje pierwsze doświadczenia tego typu pozostaną ze mną w pamięci do końca życia. I powiem więcej - jestem za nie wdzięczny. Treści zwarte w tej książce pomagają zrozumieć różne aspekty umierania - aktu, który okazuje się tak samo naturalny jak narodziny. Jednak w przestrzeni publicznej śmierć postrzegana jest jak porażka - porażka systemu ochrony zdrowia, lekarzy, osób najbliższych, samego umierającego. Wciąż mało się niej mówi, wypiera się z rozmów, nawet wtedy, gdy wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że droga biegnie tylko w jednym kierunek i jest nim koniec życia. Patrząc na to sformułowanie szerzej - życie każdego z nas kiedyś się zakończy. I mała uwaga z mojej strony: W rozdziale "Igiełki"koncentraty krwinkowe zostały określone jako preparaty krwiopochodne. Nie jest to prawda. Koncentraty krwinkowe to preparaty krwi, po prostu. Natomiast preparaty krwiopochodne otrzymywane są na drodze obróbki składników krwi z wykorzystaniem procesu technologicznego. W ten sposób otrzymuje się m.in. albuminy, immunoglobuliny czy czynniki krzepnięcia, które następnie można wykorzystać jako leki.
Dominik - awatar Dominik
ocenił na 8 3 miesiące temu
Bestia. Dlaczego zło nas fascynuje? Borwin Bandelow
Bestia. Dlaczego zło nas fascynuje?
Borwin Bandelow
Jaka to jest dobra książka! Taka jakie najbardziej lubię! Czyli dużo mądrej psychologii, a do tego wyjątkowo ciekawy temat. Czyta/słucha się tak, że się o całym świecie zapomina, no a przynajmniej ja tak mam ;) I zostaje też w głowie, i się myśli o niej, a to też dla mnie znak, że warto było przeczytać. Najlepiej będzie jak przytoczę trochę cytatów i do niektórych może coś dopowiem: "Kiedy chcemy sobie pozwolić na zbyt wiele, w mózgu uaktywnia się układ kary, który wywołuje strach i hamuje EUO (endogenny układ opioidowy), ostrzega nas, gdy szukając zaspokojenia popędu, możemy się narazić, ograniczając prawa innych ludzi. Dzięki temu, dążąc do osiągnięcia pełni szczęścia, nie naruszamy zasad, praw i tabu. Rozsądek, umiejscowiony prawdopodobnie w płacie czołowym (neuroanatomowie nie zajęli jednoznacznego stanowiska), umożliwia nam zastanawianie się nad bardzo złożonymi procesami. Tutaj rozstrzyga się na przykład to, czy mężczyzna podda się potrzebom zgłaszanym przez układ nagrody i będzie uprawiał seks z ładną sąsiadką, czy też posłucha układu kary, by uniknąć ewentualnych kłopotów z własną żoną i mężem sąsiadki." (pdf.str.43) - a jak tu coś nie działa tak jak powinno (a może być wadliwe na kilka sposobów), to niekiedy człowiek nie jest zdolny do "posłuchania układu kary"... Niektórzy ludzie nie mordują, gwałcą czy torturują, bo tak sobie wymyślili, że mogą, a raczej dlatego, że nie są zdolni do takiego procesu myślowego, który by im podsunął wniosek, że tak nie przejdzie... (lub ten układ kary jest znacznie słabszy niż układ nagrody). Np.: "Dla EUO charakterystyczne jest to, że dąży on nieustannie do bezpośredniego zaspokojenia. Nie toleruje zwłoki. Dlatego osobowości dyssocjalne chcą zawsze obejmować wszystko w posiadanie natychmiast i bez zbędnych ceregieli. Zamiast pracować latami na motocykl BMW, kradną go z parkingu przy stadionie. Zamiast zadawać sobie trud zabiegania o dziewczynę listami miłosnymi, głębokimi rozmowami albo zaproszeniami do kina, gwałcą ją za szopą. Jeżeli biorą narkotyki, to najchętniej o błyskawicznym działaniu euforycznym – heroinę albo kokainę. Wszystko to przemawia za tym, że o podstawowej symptomatyce antyspołecznego zaburzenia osobowości decyduje pociąg do szybkiego zaspokojenia EUO." (pdf.str.49-50) Dlaczego niektórzy ludzie się tną (okaleczają) - jak u kogoś EUO działa poprawnie, to będzie głównie odczuwał ból, ale jak nie działa, to może głównie odczuwać naturalną morfinę (endorfiny). Ma to sens, przyznaję, bo przecież kto chciałby czuć ból (u każdego ból może się wyłączyć w momencie poważnego wypadku, tak to powinno działać żeby człowiek był w stanie to w ogóle znieść i zdołać poszukać ratunku, ale u niektórych ten układ aktywuje już mniejsze zranienie jak np. to cięcie się żyletką). Naturalnie można mieć też uszkodzony jakiś ośrodek w mózgu... "Zleciłem przeprowadzenie tomografii komputerowej. Kiedy spojrzałem na obraz, przeraziłem się: w rejonie czołowym brakowało części mózgu wielkości jabłka. Zadałem sobie pytanie, jak ten mężczyzna w ogóle mógł żyć, jak mógł wykonywać zawód mechanika samochodowego. Wszystko stało się dla mnie jasne: w czaszce szesnastoletniego Reinholda K. utworzył się rozległy krwiak. Ponieważ w tamtych czasach nie było jeszcze tomografii komputerowej, krwiaka nie rozpoznano, w przeciwnym razie otwarto by czaszkę i odessano krew. W większości przypadków tak potężny uraz oznacza śmierć. Dlatego że krwotok wyparł część mózgu, która nie była ważna dla przeżycia, pacjent cudem przetrwał. W dodatku nie zaobserwowano żadnych porażeń ani nie stwierdzono wyraźnej utraty zdolności umysłowych, co lekarze natychmiast rozpoznaliby jako konsekwencje wypadku – sprawiał wrażenie zupełnie normalnego. Jednak krew zgniotła olbrzymią część mózgu odpowiedzialną za moralność. Najwyraźniej brakowało mu obszarów mózgu mówiących, iż nie zabija się żony, bo nie zakręciła tubki z pastą do zębów." (pdf.str.58-59) Opisana jest też ciekawie w ogóle psychiatria sądowa i kwestia zagadnień kiedy ktoś trafia do więzienia, a kiedy uznany za niepoczytalnego do zakładu psychiatrycznego (i co to tak naprawdę oznacza), ale za dużo by cytować (to po prostu dobra książka - czytać całą! ;) ). "Pewien młody asystent w klinice psychiatrii sądowej sporządził opinię o oskarżonym, który spowodował uszkodzenia ciała. Rozpoznał ograniczoną poczytalność z powodu zaburzenia osobowości. – Gdyby to zależało od pana – wybuchnął sędzia – należałoby wszystkich przestępców uznać za chorych i kierować do zamkniętego zakładu psychiatrycznego. – Słusznie – odparł lekarz – wśród groźnych przestępców trudno znaleźć choć jednego zdrowego psychicznie." (pdf.str.63) Natomiast u osób z fobią społeczną układ kary jest zbyt wrażliwy... No to przynajmniej taki plus - raczej nie zostanę przestępcą, bo u mnie raczej w przeciwnym kierunku :D (choć z drugiej strony każdemu może się przytrafić uszkodzenie mózgu...). "Spośród wszystkich działań przestępczych uwagę opinii publicznej skupiają na sobie przeważnie przestępstwa seksualne, zwłaszcza zakończone śmiercią dzieci. Na podstawie doniesień prasowych można by przypuszczać, że takie zdarzenia są coraz częstsze, ale na szczęście te odrażające zbrodnie zdarzają się naprawdę rzadko. Chociaż ostatnimi laty w środkach masowego przekazu liczba informacji o wykorzystywaniu seksualnym uległa potrojeniu, liczba przypadków w rzeczywistości zmalała – w Niemczech w latach 1993–2010 zanotowano spadek na poziomie dwudziestu jeden procent. (pdf.str.72) - zawsze lubię sobie podkreślić, że liczba drastycznych przestępstw spada (a nie że "kiedyś to tego nie było"). Albo, że kara nie odstrasza: "Nie bierze się pod uwagę, że zwiększenie wymiaru kary – postulowane zwłaszcza przez polityków niemających rozeznania w uwarunkowaniach ekonomicznych – w żaden sposób nie odstrasza przestępcy seksualnego od popełniania kolejnych występków. Pewien seryjny gwałciciel, którym opiekowałem się jako psychoterapeuta, powiedział: – Kiedy gwałciłem swoje ofiary, nie myślałem o karach. Nawet gdyby mi zagrożono torturami albo kastracją, odcinaniem palca po palcu nożycami do cięcia drutu albo amputacją ramion piłą łańcuchową – kiedy widzę dziewczynę, wszystko się wyłącza, pragnę jednego. Dopiero następnego dnia mam świadomość, na co się zdecydowałem. (...) Oczekiwanie, że gwałciciel rozważaniami moralnymi pohamuje popęd seksualny w chwili pokusy, to jak oczekiwanie, że ogień przed rozprzestrzenieniem się zechce włączyć alarm przeciwpożarowy." (pdf.str.72-73) Tak samo wyjaśnienie syndromu sztokholmskiego jest ciekawe: bije, gwałci i torturuje? Ale przynosi jedzenie! i mógł przecież zabić...: "(...) odbierane przez nas jako nielogiczne określone zachowania zakładników można lepiej wyjaśnić, odwołując się do animalistycznych obszarów mózgu. Zakładnik podejmuje podróż w czasie do bardzo wczesnego stadium życia: do wieku niemowlęcego, w którym dziecko było całkowicie zależne od żywiącej go matki i znajdowało się pod jej pełną kontrolą. Organizm przestawia się na „tryb przeżycia”. Całkowitą utratę samostanowienia dziecko akceptuje lepiej lub gorzej, aby w zamian być odżywianym, ponieważ dotyczy to elementarnej potrzeby człowieka. Wygląda to na stworzony przez naturę program włączony w plan życia. Mówi on: „Kochaj istotę żywiącą cię, niezależnie od tego, jak jest brutalna”. Podobnie jak pasażerowie samolotu rozbitego w leśnej dziczy odrzucają wszelkie normy etyczne i, aby przeżyć, pożerają swoich współtowarzyszy, tak i u ofiar syndromu sztokholmskiego zostają wyeliminowane wyższe, społeczne i etyczne, funkcje mózgu. Wszystkie systemy dostosowują się do „mózgu gadów”, co powoduje bezwarunkowe oddanie się żywicielowi. Kiedy dwoje ludzi jest zakochanych albo małe dziecko ubóstwia matkę, w mózgu aktywizują się takie hormony jak beta-endorfina, dopamina, oksytocyna i wazopresyna. Gdy wszechmocna chemia miłości zdominuje mózg, aspekty krytyczne zostają wyeliminowane. Wydaje się, że podobny stan występuje u zakładnika, który po uwolnieniu nadal odczuwa niezrozumiałą sympatię i życzliwość dla porywacza." (pdf.str.128-129) I jeszcze: "Wydaje się więc możliwe, że zjawisko syndromu sztokholmskiego stanowi efekt uboczny ciągłego i przemożnego strachu przed śmiercią, aktywizującego u zakładników tryb przeżycia i przez wydzielające się przy tym endorfiny wyzwalającego u nich niewyjaśnioną sympatię do sprawców. Jednocześnie więź emocjonalna ze sprawcą łagodzi cierpienie zadawane dzieciom przez ich gwałcenie i bicie – ponieważ endorfiny są naturalnymi środkami przeciwbólowymi organizmu. (…) Człowiek posiada pewną hierarchię potrzeb. Najważniejsze są potrzeby najbardziej podstawowe (niższego rzędu) – pożywienie, napoje, sen i ciepło. Aby je zaspokoić, rezygnuje się często z zaspokajania potrzeb dotyczących bezpieczeństwa, przynależności czy szacunku (wyższego rzędu), takich jak wolność, wolność seksualna, sprawiedliwość i moralność. A to wykorzystują bezlitośnie porywacze." (pdf.str.130) A teraz dlaczego ludzie idą za guru sekt: "Stymulacja EUO poprzez silną wiarę może pozytywnie oddziaływać na stan zdrowia. Jak wykazali naukowcy, osoby religijne rzadziej cierpią z powodu chorób fizycznych i psychicznych. Szybciej regenerują się po operacjach oraz chemioterapii i zasadniczo żyją dłużej. Wynikający z działania endorfiny efekt placebo pod postacią wpływu wierzeń religijnych na wzmocnienie regeneracyjnych możliwości ciała nie jest żadną niespodzianką. System immunologiczny może zdziałać cuda, jeśli wspiera go optymalnie stymulowany układ nagrody." (pdf.str.156) Oczywiście jest tam szerzej to opisane, ale nie będę cytować, bo i tak mi już długi opis wyszedł :D Jeszcze coś o terrorystach: "Badania wykazały, że zamachowcy samobójcy są stanu wolnego, często mają niewiele ponad dwadzieścia lat. Z reguły nie są mniej intelektualnie rozwinięci i wysyłani na misję, mamieni przez pozbawionych skrupułów szefów grup terrorystycznych pobytem w raju w otoczeniu siedemdziesięciu dwóch dziewic – ale nawet ponadprzeciętnie inteligentni. Większość to nie osoby ubogie, bez pracy, pogrążone w depresji, niemające nic do stracenia. Ideologia, kultura i religia odgrywają często podrzędną rolę. Wielu zostaje terrorystami z powodu ciężkich zaburzeń osobowości." (pdf.str.176-177) Tylko książka skłoniła mnie do takich przemyśleń, że jeśli wszystko to tylko kwestia chemii w mózgu, to ile tak naprawdę jest człowieka w człowieku? Czy jest nas w ogóle coś więcej? (czytana/słuchana: 4-5.12.2024) 5/5 [9/10]
lex - awatar lex
ocenił na 9 1 rok temu

Cytaty z książki Seryjni mordercy. Suma wszystkich lęków

Więcej

Nie ma się co łudzić. Seryjni mordercy w rzeczywistości nie są ani genialnymi sprawcami, ani artystami. Nie są kreatywni, ani nie angażują się emocjonalnie. Są natomiast najgorszym koszmarem swoich ofiar, karykaturą człowieka, która musi zabijać, aby nadać sens swojemu istnieniu, nabrać poczucia własnej wartości. To potwory, które „żywią” się śmiercią, aby poczuć, że naprawdę żyją.

Nie ma się co łudzić. Seryjni mordercy w rzeczywistości nie są ani genialnymi sprawcami, ani artystami. Nie są kreatywni, ani nie angażują s...

Rozwiń
Urszula Szczęch Seryjni mordercy. Suma wszystkich lęków Zobacz więcej

Psychopatyczny, seryjny morderca uważa, że jest kimś lepszym, że stoi ponad dobrem i złem. Wielu okrutnych morderców mówiło, że w trakcie popełniania zbrodni czuli się „bogami”, ekscytowało ich to, że mają cudze życie w swoich rękach. Z drugiej strony psychopaci odczuwają pewne wybrakowanie w sobie, jakby mieli pewnego rodzaju dziurę w mózgu, jakąś pustkę wewnątrz.

Psychopatyczny, seryjny morderca uważa, że jest kimś lepszym, że stoi ponad dobrem i złem. Wielu okrutnych morderców mówiło, że w trakcie po...

Rozwiń
Urszula Szczęch Seryjni mordercy. Suma wszystkich lęków Zobacz więcej

Zabójstwo to przestępstwo umyślne, którego skutkiem (materialnym) jest śmierć człowieka. Dokonane jest z chwilą nastąpienia tego skutku.

Zabójstwo to przestępstwo umyślne, którego skutkiem (materialnym) jest śmierć człowieka. Dokonane jest z chwilą nastąpienia tego skutku.

Urszula Szczęch Seryjni mordercy. Suma wszystkich lęków Zobacz więcej
Więcej