Sekrety

Okładka książki Sekrety
Hanna BakułaAnna Klara Majewska Wydawnictwo: Muza publicystyka literacka, eseje
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Data wydania:
2008-03-05
Data 1. wyd. pol.:
2008-03-05
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7495-378-8
Średnia ocen

                5,4 5,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sekrety w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Sekrety

Średnia ocen
5,4 / 10
51 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
797
114

Na półkach: , ,

"Sekrety" to lekkie, łatwe i przyjemne "czytadełko". Składają się na nie luźne wypowiedzi autorek na takie hasła jak: abstynent, apartamentowiec, artysta, babcia; bale, balangi, bankiety; BBF (bardzo bogaty facet), bielizna, byłe żony, ciąża, ciuchy, damski bokser, diety, elegancja, feministka, fitness, geje, gosposia, gotowanie, inteligencja, kac, kariera; kochanek, kochanka; kosmetyki, kwestia łazienki, małe dzieci, marzenie, matka, matura, narzeczony, operacje plastyczne, pieniądze; pies i kot; polowanie na męża, przyjaciółka, rozwód, samochód, styliści, sylwester, ślub, święta, telewizja, wakacje, zakupy, zazdrość, zdrada. Całość tworzy zbiór własnych doświadczeń życiowych pań oraz ich przyjaciółek, wspomnień, plotek i anegdot, słowem taka "Encyklopedia wiedzy próżniaczej".

"Sekrety" to lekkie, łatwe i przyjemne "czytadełko". Składają się na nie luźne wypowiedzi autorek na takie hasła jak: abstynent, apartamentowiec, artysta, babcia; bale, balangi, bankiety; BBF (bardzo bogaty facet), bielizna, byłe żony, ciąża, ciuchy, damski bokser, diety, elegancja, feministka, fitness, geje, gosposia, gotowanie, inteligencja, kac, kariera; kochanek,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

108 użytkowników ma tytuł Sekrety na półkach głównych
  • 69
  • 37
  • 2
21 użytkowników ma tytuł Sekrety na półkach dodatkowych
  • 15
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Sekrety

Inne książki autora

Hanna Bakuła
Hanna Bakuła
Hanna Bakuła - wyzwolona i niezależna - jest inspiracją dla wielu kobiet. Malarka, pisarka i publicystka, wieloletnia felietonistka „Playboya", w latach 1981-1989 mieszkała w Nowym Jorku, gdzie zdobyła prestiżowe nagrody, w tym stypendium IREX z rekomendacji Fundacji Guggenheima, projektowała kostiumy i scenografie do spektakli off-Broadway, za które dostała nagrodę „New York Timesa". Jest laureatką Festiwalu Malarzy Słowiańskich w Nowym Jorku i tam została nazwana przez krytyków „Witkacym w spódnicy". Słynie z malowania portretów pastelą. Działa charytatywnie w ramach swojej Fundacji Hanny Bakuły. Portretowała m.in. Agnieszkę Osiecką, Korę, Jolantę Kwaśniewską, Daniela Passenta, Jacka Cygana, Ninę Andrycz, Katarzynę Figurę, Beatę Tyszkiewicz, Yehudiego Menuhina i Grace Jones. Na wizytówce podpisana jako „osoba kontrowersyjna".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Siostrzane uczucia Małgorzata Domagalik
Siostrzane uczucia
Małgorzata Domagalik
Mądre książki pochodzą od mądrych pisarzy. Jaka powinna być Kobieta XXI w. ? Skrajna feministka czy potulna „żona przy mężu” :-) A może jakiś złoty środek? Czy feminizm nie jest zbytnio zniekształcony i wynaturzony w swojej stereotypowej opinii. Czy kobiety które pragną zarabiać tyle ile mężczyźni aby godnie przeżyć i mieć zapewnioną godną (nie głodową) emeryturę, nie musieć odrabiać nadgodzin i pracować dwa razy ciężej aby zauważono ich wartość i nie łamano ich praw to skrajne feministki? Stereotypy, schematy, prawidła i to co wypada.... Od dziecka uczone aby być ciche, pokorne i podążać ścieżką oczekiwań innych. Czy to jest droga do szczęścia i spełnienia? A może raczej do samodestrukcji, okaleczania psychiki, wachlarza kompleksów i ukrywania swojej kobiecości czy też wrażliwości. Czy mamy prawo do szczęścia i wyboru? Szukając złotego środka kobieta powinna być po prostu sobą, słuchać swojej duszy i serca. Stawać do wyścigu tylko z same ze sobą. Książka porusza też kwestie kobiecej solidarności której tak mało. W rzeczywistości to mężczyźni częściej wykazują „siostrzane'' uczucia i solidarność względem siebie. Niestety brak szacunku i pogarda jest zauważalna szczególnie u kobiet na wyższych szczeblach kariery, gdzie często dają innym „siostrom” (a czasem i nie tylko siostrom) do zrozumienia, że nie są tak dobre jak one. To zjawisko jest szeroko opisywane i obszernie tłumaczone przez wielu psychologów. W Polsce hejt, brak szacunku, wdzięczności, zawiść, zazdrość i wiele innych mało pozytywnych uczuć to szczególny problem i myślę, że warto mówić głośno o tych sprawach. Szansa dla kobiet to spojrzenie w głąb siebie, odszukanie połączenia ze swoją siłą i mądrością życiową. „Siostrzane uczucia” równa się po prostu empatia. Bo mądra i silna kobieta wspiera a nie zwalcza. Ciekawa książka poruszająca ważny temat. Pani Małgosiu – czekamy na kolejne :-)
Scarlett - awatar Scarlett
ocenił na 9 5 lat temu
Białe zeszyty Sonia Raduńska
Białe zeszyty
Sonia Raduńska
To jedna z niewielu książek, do których wróciłam. Nie każdemu przypadnie ona do gustu, bo jest wręcz utkana z emocji - ale mnie bardzo pomogła. Książka ma formę dziennika, zapisków dojrzałej kobiety (z zawodu psychologa). Czytając ją po raz pierwszy skupiłam się głównie na historii dwojga ludzi, ale już wtedy poczułam, że jest tam coś więcej, co kiedyś może mi być potrzebne, i nie myliłam się. W bardzo trudnym momencie mojego życia (nie mającego nic wspólnego z problemami autorki) sięgnęłam po tą lekturę jak po lekarstwo i czytając ją ponownie - powoli i uważnie - skupiłam się wyłącznie na emocjach, sposobie ich przeżywania, postrzeganiu świata, ludzi i siebie. Wiele z tych emocji zrozumiałam, na wiele dałam sobie zgodę, a przede wszystkim czerpałam nadzieję. Dla mnie ogromne znaczenie miało to, że nie jest to żaden "mądry" poradnik psychologiczny, którego lektura przyprawia czytelnika co najwyżej o frustrację, to głęboka analiza stanu psychicznego autorki, od euforii po tzw. "czarną dziurę" oraz próba zmierzenia się z tym. Dotarło do mnie, że w chwilach rozpaczy nie wolno wypierać emocji, choćby nie wiem jak były trudne do przeżycia, należy dać im przez siebie przepłynąć, mimo tego, że sieją zniszczenie jak tsunami, trzeba tego doświadczyć. To nas oczyszcza, porządkuje, przywraca do równowagi. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób nie odbierze tej lektury tak jak przed chwilą to opisałam, dla wielu mogą to być nudne - przepraszam za wyrażenie - "flaki z olejem", ale ja na pewno sięgnę po kolejne pozycje p.Soni Raduńskiej. Doskonale rozumiem jej spojrzenie na życie, na otaczający świat, dzieci, relacje z innymi ludźmi. Doskonale rozumiem stany, w których się znajduje. Podobnie jak ona czerpię siłę z przyrody, potrafię dostrzegać drobiazgi, cieszyć się nimi. Lubię ciszę, spokój i swoje towarzystwo. Dobrze wiedzieć, że są jeszcze na świecie tacy ludzie, dzięki temu łatwiej dać sobie prawo do przeżywania życia na swój sposób.
Beatika - awatar Beatika
oceniła na 8 5 lat temu
Wyjście z cienia Jacek Poniedziałek
Wyjście z cienia
Jacek Poniedziałek Renata Kim
Do czasu przeczytania tego wywiadu odnosiłem wrażenie, że bohater jest rozsądniejszym, dojrzalszym człowiekiem, a tu wychodzi na osobę popędliwą, niestabilną, nie do końca "usystematyzowaną". Sam się nazywa "kurwą, która nie potrafi dochować wierności", człowiekiem bez kręgosłupa. Już nie mówiąc o tym, że nie czytałem, by ktoś tak ochoczo nazywał się "pedałem". Nie wyczuwam tu dystansu do własnych skłonności tylko raczej brak szacunku wobec siebie. Na mój gust zbyt wiele własnych wad postrzega zerojedynkowo jako efekt homoseksualizmu, co wydaje się tyleż wygodnym, co nieprawdziwym wytłumaczeniem. Nie rozumiem też z lekka lekceważącego tonu, gdy mówi o związkach dwóch mężczyzn jak o z definicji z czymś mniej poważnym od heteryckiego małżeństwa. Tak jakby sam uprawiał autosabotaż; jakby osobiście pragnął się pozbawić szczęścia. Dlaczego? Na to pytanie raczej nie uzyskamy odpowiedzi. Przynajmniej nie wprost. Zastanawia też fragment, gdy mówił o przelotnej fascynacji kobietą w dorosłym życiu, już po licznych "homodoświadczeniach", że gdyby sobie wtedy rzeczy w głowie inaczej poukładał, to pewnie wiązałby później z kobietami... Czyli prowadziłby podwójne życie jak jego liczni znajomi w tym tajemniczy Mężczyzna Jego Życia (którym - notabene - musiał dzielić się z jego żoną przez 18 lat), tak należy to rozumieć? Jak to zatem jest z tym Jackiem Poniedziałkiem? Niby cała książka miała dotyczyć rzekomego pogodzenia się z homoseksualizmem, a niemal na każdym kroku wyziera żal, że bohater nie jest heterykiem, "ale jakoś z tym żyje". Książka nie ukazuje zbyt dobrego portretu społeczności gejowskiej, więc ta raczej nie widziałaby w nim swego rzecznika (czy to obraz prawdziwy - nie mnie oceniać). Aczkolwiek to dobrze, że wypowiada we własnym imieniu rzeczy nie zawsze popularne. Z w/w względów to trochę przykra lektura, gdyż nieco współczuje się bohaterowi.
gumby - awatar gumby
ocenił na 6 2 lata temu
Kartki z białego zeszytu Sonia Raduńska
Kartki z białego zeszytu
Sonia Raduńska
Podobnie jak "Białe zeszyty" jest to książka do której na pewno będę wracać. Ma ona cudowną moc wyciszania, "zatrzymania w byciu", daje mnóstwo siły, cała jest pozytywną energią. To afirmacja życia w czystej postaci. Jak strasznie się cieszę, że dane mi było trafić na książki p.Soni Raduńskiej! W świecie pełnym pośpiechu, gonitwy za pieniądzem, dobrami materialnymi, wiecznym porównywaniem się z innymi, w dobie facebooka, instagrama i innych profili społecznościowych umiejętność dostrzegania rzeczy najprostszych (ale wcale nie banalnych) wydaje się wręcz niedorzeczna. Czasami tak właśnie się czułam - jak relikt zeszłej epoki- kiedy największą przyjemność sprawiało mi bycie sam na sam, z dobrą książką, na tarasie wśród kwiatów. Kiedy obserwowałam chmury i zachwycona wołałam męża - popatrz jakie piękne! (reakcja męża - ale że co?) Kiedy w czasie spaceru zamiast analizować i obmyślać plany na kolejne dni ja wypatrywałam ptaków i cieszyłam się każdym napotkanym kwiatkiem... Okazuje się, że to wielka i cenna umiejętność:) Zapiski autorki są przepełnione szczerością, ale oprócz bardzo osobistych przemyśleń znajdziemy tam również mnóstwo odniesień do wartościowych pozycji literackich, filmów i artykułów. Całość jest piękna, wysmakowana, melancholijna a jednocześnie energetyzująca. Byłoby cudownie móc przyjaźnić się z p.Sonią, ale póki co muszą wystarczyć mi jej książki:)
Beatika - awatar Beatika
oceniła na 9 5 lat temu
Nie ma z czego się śmiać Stefania Grodzieńska
Nie ma z czego się śmiać
Stefania Grodzieńska
Uwielbiam Grodzieńską, a jej niesamowity życiorys to gotowy scenariusz na film, więc cieszy mnie, że ta książka pogłębia wiele wątków, które pojawiły się we wcześniejszych pozycjach autobiograficznych autorki (trochę to wygląda tak, jakby autorka przed śmiercią chciała jeszcze kilka rzeczy przed czytelnikami odkryć i ocalić od zapomnienia). Nie wszystko jednak zdecydowała się wyjawić - nie wspomina nic o swoim (po matce) i męża (po rodzicach) żydowskim pochodzeniu ani o tym, że przez 2 lata przebywali w getcie, gdzie organizowali przedstawienia w teatrze Femina. Pragnęła jednak, żeby po śmierci te informacje zostały ujawnione - przekazała do druku materiały, które zostały wydane w 2014 w książce "Miasto skazanych" (zapiski męża i jej wiersze). Same wiersze były już wydane zaraz po wojnie pod pseudonimem Stefania Ney (nazwisko panieńskie matki). Bardzo zaciekawiła mnie postać siostry męża Jerzego Jurandota - Zochy, która brała czynny w konspiracji i zginęła w powstaniu. Okazuje się, że napisała 3 książki pod pseudonimem Zofia Bardówna. Naprawdę nazywała się Zofia Gleichgewicht i udało mi się odnaleźć w necie kopię jej podania do ASP, łącznie ze zdjęciem, na którym widać przepiękną młodą kobietę. Wysłałam nowo zdobyte informacje do twórców biogramów powstańczych, mam nadzieję, że uzupełnią. Idąc tym tropem okazuje się, że teściowe p. Stefanii nie nazywali się Tadeusz i Sabina, lecz Dawid i Szajndla. Ich syn Jerzy zmienił nazwisko Gleichgewicht na Jurandot, przy czym wygląda na to, że je wymyślił, ponieważ jedyne osoby o tym nazwisku to on, żona (jako drugie), córka i wnuk Michał (jest pilotem), który nosi nazwisko po matce. W ogóle w książce ukrytych jest kilka zagadek, np. czemu matka Stefanii była bezpaństwowcem? I skoro Stefania idąc do szkoły b. słabo znała polski - to w jakim języku rozmawiały z nią mama i babcia? Wiele wskazuje, że mógł to być rosyjski. A może jidysz? Jest też wiele niedopowiedzeń, np. autorka pisze, że śpiewaczkę Helenę Ostrowską poznała w domu konspiracyjnym w Gołąbkach, a tymczasem wcześniej występowały razem w getcie w przedstawieniu "Księżniczka czardasza". Te niejasności i niedopowiedzenia są głównie konsekwencją przemilczania pochodzenia i pobytu w getcie. Ciekawy jest też wątek Jurandota - kobieciarza. Żona i córka zgodnie piszą, że im to nie przeszkadzało, a jego kobiety były zawsze w dobrym guście. Na sam koniec p. Stefania nadmienia, że mąż nie miał żadnych wad. Ciekawe. PS. Słowa p. Joanny Jurandot-Nawrockiej (zm. 2016): "Rodzice nigdy nie mówili publicznie – i prawie nigdy w domu – o spędzonym w getcie okresie. Był to okres, którego nie chcieli pamiętać, choć zatrzeć go w pamięci oczywiście nie zdołali. Dodatkowo mama, jako autorka i wykonawczyni tekstów satyrycznych, chciała kojarzyć się z artystką ,,do śmichu”, a nie z tak niewyobrażalną tragedią. Mogli spokojnie się ukryć, ale poszli do getta dobrowolnie, ze względu na uwielbianych rodziców ojca, którzy tej szansy nie mieli. Wyszli, kiedy „akcje” tak się nasiliły że nie było szans na uratowanie moich dziadków. O wstydzie nie było mowy, natomiast przyznaję że rodzice – jak wszyscy albo prawie wszyscy ludzie którzy przeżyli tamten koszmar – bali się jego powrotu. Bali się nie o siebie, tylko o nas, o następne pokolenia." PS. Jerzy Jurandot napisał w getcie sztukę: komedię (!) osadzoną w realiach getta pt. "Miłość szuka mieszkania". Była tam wystawiana. Można wysłuchać świetnego słuchowiska na niej opartego - wpisać na YouTubie: słuchowisko miłość szuka mieszkania.
Mariisol - awatar Mariisol
ocenił na 9 1 rok temu
Blog niecodzienny Maria Czubaszek
Blog niecodzienny
Maria Czubaszek
Maria Czubaszek to postać wyjątkowa - znana z ciętego języka, ironii i bezbłędnego poczucia humoru. Dziennikarka, satyryczka, autorka tekstów piosenek, felietonistka, a przede wszystkim kobieta, która przez lata potrafiła mówić to, o czym inni tylko myśleli. Jej „Blog niecodzienny” to książka, która idealnie oddaje ten charakter - pełna błyskotliwych spostrzeżeń, niecodziennych refleksji i inteligentnego żartu. „Blog niecodzienny” to esencja zabawnych wpisów z popularnego bloga, który autorka prowadziła od 2006 roku. Nie przypomina klasycznej biografii - bliżej jej do formy autobiograficznego pamiętnika - lekkiego, refleksyjnego i pełnego humorystycznych komentarzy. Muszę przyznać, że nie sięgnęłabym po tę książkę z własnej inicjatywy - po prostu ją dostałam. I choć z początku podeszłam do niej z dystansem, szybko okazało się, że to zaskakująco przyjemna lektura. Nie jest to jednak typ literatury, po który zazwyczaj sięgam. Zdecydowanie bliższe są mi tradycyjne biografie. Mimo to „Blog niecodzienny” ma w sobie coś, co przyciąga - szczerość, lekkość i świetne poczucie humoru. Największą siłą książki jest język i sposób obserwacji świata. Czubaszek z niezwykłą precyzją wychwytuje absurdy codzienności i przekłada je na błyskotliwe, pełne ironii komentarze. Potrafi śmiać się z siebie, z innych i z rzeczywistości - ale zawsze z klasą. Jej spostrzeżenia, choć nierzadko kąśliwe, są celne i wciąż aktualne. Czyta się to bardzo dobrze - to lektura lekka, ale inteligentna, idealna na wieczór, gdy potrzebujemy czegoś, co poprawi humor i pozwoli spojrzeć na świat z przymrużeniem oka. Reasumując „Blog niecodzienny” Marii Czubaszek to zbiór błyskotliwych wpisów, które oddają esencję jej stylu - ironicznego, nieco przekornego, ale niezwykle ludzkiego. To książka, po którą warto sięgnąć nie po to, by poznać autorkę od A do Z, lecz by przypomnieć sobie, jak ważny jest dystans - do siebie, innych i całego tego naszego codziennego absurdu. Choć niekoniecznie wpisuje się w moje czytelnicze upodobania, trudno odmówić jej uroku i lekkości, które sprawiają, że zostaje w pamięci na dłużej.
Roksana - awatar Roksana
oceniła na 7 5 miesięcy temu
Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe Andrew O'Hagan
Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe
Andrew O'Hagan
"Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe" wypatrzyłam chyba w sierpniu ubiegłego roku w kiosku, w centrum handlowym. Tytuł mnie zaintrygował, bo akurat zaczęłam wtedy czytać "Blondynkę" Oates a zachęciła mnie nie tylko niska cena książki i jej okładka, ale przede wszystkim fakt, że Autor zastosował w niej ciekawy zabieg narracyjny ukazując Marilyn Monroe a także jej znajomych i przyjaciół z perspektywy postrzegania jej przez maleńkiego maltańczyka, którego dostała w prezencie od nie byle kogo, bo od swego przyjaciela, samego Franka Sinatry. Maf, skrót od Mafiozo, bo tak nazwała go jego nowa pani - ze względu na ofiarodawcę, który niestety miał powiązania z mafią - został przywieziony z Charleston w Anglii przez matkę Nathalie Wood, która sprowadzała stamtąd pieski dla swoich znajomych i znajomych swej córki. Ten śliczny biały, bardzo żywy i inteligentny piesek, którego rodowód poznajemy dzięki jego opowieści, specjalnie tym razem był przywieziony własnie na prezent dla Marilyn. Marilyn w tym czasie ulegała już coraz większej frustracji starając sobie i innym udowodnić, że jest dobrą aktorką. Była w nie najlepszej kondycji psychicznej, zażywała sporo leków i korzystała z porad terapeutów. Maf, który lubił filozofować a obrożę miał po słynnym psie samej Wirginii Woolf towarzyszył jej w ostatnich latach życia wszędzie : w seansach terapeutycznych, spotkaniach towarzyskich, na przyjęciach dla filmowców i literatów, na planie filmowym i w lekcjach gry aktorskiej. I chętnie włączył by się do prowadzonych tam rozmów prezentując swoje przemyślenia i opinie, ale niestety nikt nie czytał w jego myślach a gdy szczekał nikt go nie rozumiał, nawet jego ukochana pani. Jedyne co mógł zrobić w sytuacji, gdy ktoś bardzo mu się nie podobał, to ugryźć go w kostkę i tak robił, gdy uważał, że ten ktoś swym zachowaniem na to zasłużył. Przed czytaniem książki lubię kuknąć na lubimyczytać.pl, by sprawdzić co też inni o niej sądzą i tym razem też tak zrobiłam. I muszę przyznać, że zostałam zaskoczona tym jak się "Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe" nie podobały tym co je czytali, i jak na nie wybrzydzali. Nie jest to oczywiście biografia Monroe, której się co niektórzy spodziewali. Chociaż sporo można się dowiedzieć o niej samej i jej życiu na przełomie lat 50 i 60-tych, gdy rozwodziła się ze swym mężem Arthurem Millerem i poznała prezydenta USA Johna Kennedy'ego. Uczyła się wówczas sztuki aktorskiej u Lee Strasberga w Nowym Jorku. Później przeniosła się do Kaliforni, gdzie grała w swym ostatnim, niedokończonym, filmie Georga Cukora p.t. Słodki kompromis". Zgadzam się z tymi co uważają, że zbyt dużo w niej mało strawnego filozofowania, ale to nic w porównaniu z tym jaką przyjemność odczuwałam w trakcie jej czytania przypominając sobie znane postaci związane z artystycznym i intelektualnym życiem Ameryki lat 60-tych ubiegłego stulecia. Pisarki i pisarze aktorki i aktorzy, reżyserzy i krytycy literaccy. Cała plejada znakomitości świata literackiego i filmowego. A poza tym sporo ciekawostek z ich życia. A wśród nich ta, że Marilyn Monroe interesowała się Freudem, że czytała Dostojewskiego. A za przyjaciółkę miała autorkę książki "Serce to samotny myśliwy" Carson Mc Cullers, o której to książce od dawna myślę. Rozmowy o książkach, o filmach i pisarzach, poetach. A więc może nie polecam tej książki wszystkim, ale gorąco polecam tę książkę tym, którym nazwiska osób jakie w niej się pojawiają nie są obce tak samo jak mnie. A także miłośnikom psów i kotów, bo te pojawiają się na stronach książki bardzo często. Filozofowanie można sobie pominąć a reszta sprawia prawdziwą intelektualną frajdę, która sprawia, że książkę Szkota, Andrew O'Hagana, czyta się z prawdziwą przyjemnością.
natanna - awatar natanna
oceniła na 7 9 lat temu

Cytaty z książki Sekrety

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Sekrety