rozwiń zwiń

Rycerze Sidonii #6

Okładka książki Rycerze Sidonii #6
Tsutomu Nihei Wydawnictwo: Kotori Cykl: Rycerze Sidonii (tom 6) komiksy
178 str. 2 godz. 58 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Rycerze Sidonii (tom 6)
Tytuł oryginału:
Sidonia no Kishi
Data wydania:
2017-08-18
Data 1. wyd. pol.:
2017-08-18
Liczba stron:
178
Czas czytania
2 godz. 58 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365722256
Tłumacz:
Tomasz Molski
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rycerze Sidonii #6 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rycerze Sidonii #6

Średnia ocen
7,4 / 10
33 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1058
1022

Na półkach: ,

Rycerze Sidonii to najdłuższa z wydanych w Polsce serii Niheia, która zabiera czytelnika w wyprawę gdzieś w przestrzeń kosmiczną, gdzie po raz kolejny będziemy świadkiem walki o przetrwanie, rozgrywającej się na niezwykłym tle. Bowiem nawet w pustce kosmosu wyobraźnia Niehia pokazuje iż nie ma granic, a autor po raz kolejny stawia sobie na cel zaskoczenie czytelnika bogactwem stworzonej przez siebie opowieści.

Nasza kolejna przygoda w światach Niheia rozpoczyna się na pokładzie tytułowej Siodnii – statktu-arki przemierzającego przestrzeń kosmiczną i uciekającego przez pustelniakami, istotami odpowiedzialnymi za zniszczenie Ziemi. Najdłuższa wydana w Polsce seria Niheia wpasowuje się w idealnie w takie gatunki jak science fiction, space opera i shounen. Również fani wielkich robotów będą więcej niż usatysfakcjonowani lekturą, nie brakuje tu bowiem wielu emocjonujących walk z ich udziałem. Całość bowiem rozpoczyna się w momencie gdy Nagate Tanikaze, młody kadet wychowany w podziemiach statku zasiada za sterami jednej z maszyn bojowych by stawić czoła zagrożeniu ze strony pustelniaków, które po raz kolejny zagrażają ludzkości.

Fabułę serii w dużym uproszczeniu można podzielić na dwa elementy – jeden stanowi wspomniana walka z pustelniakami i towarzysząca temu otoczka polityczna, drugi stanowi codzienne życie mieszkańców statku, skupiające się rzecz jasna na naszym głównym bohaterze i towarzyszącemu mu, rosnącego z tomu na tom wianuszku kobiet. Wątek haremu nie jest tutaj jednak taki jakbyśmy mogli się tego spodziewać, bowiem towarzyszące młodemu kadetowi bohaterki trudno nazwać zwyczajnymi. Spotykamy tutaj poza “zwykłymi” ludzkimi dziewczynami między innymi: hermafrodytę, cyborga czy połączenie człowieka i pustelniaka. Całość zaś stanowi pretekst do licznych scen obyczajowych rozluźniających nieco atmosferę i będących źródłem śmiesznych gagów z udziałem Nagate, który jak nie trudno się domyślić cechuje się charakterystyczną dla tego typu motywów wstydliwością i niezdarnością.

Po raz kolejny Nihei pobił moje serce za sprawą nie bohaterów czy opowiadanej historii, a świata w którym całość została zamknięta. Pokuszę się o stwierdzenie iż Sidonia jest najbardziej niezwykłym statkiem kosmicznym jaki miałam okazję poznać, czy to za sprawą komiksów, książek, czy filmów. Podczas lektury kolejnych tomów nie raz zastanawiałam się jak ta z zewnątrz nie robiąca zbyt wielkiego wrażenia bryła może mieścić w sobie tak bogatą i różnorodną przestrzeń do życia i nie sądzę bym była w tym odosobnionym przypadkiem. Nie raz można zapomnieć iż znajdujemy się zamknięci wewnątrz statku widząc rozległe pejzaże miasta ciągnącego się zdawałoby się bez końca aż po odległy horyzont.

Rycerze Sidonii to z pozoru prosta historia, w której główny bohater walczy w obronie ludzkości – tutaj przedstawionej jako mieszkańców statku-arki Sidonia i otoczonego wianuszkiem zapatrzonych w niego bohaterek. Nie brakuje to widowiskowych walk z udziałem mechów i groźnych przeciwników w postaci tajemniczej rasy pustelniaków. Jednak gdy przyjrzymy się bliżej przedstawionemu w mandze światu z każdym tomem dostrzegamy coraz więcej szczegółów składających się na jego niezwykłe bogactwo, a to z co pozoru uważaliśmy za niewymagającą historię okazuje się tłem do dużo głębszej opowieści.

Wymieniać takich szczegółów można by naprawdę sporo, jednak by nie psuć nikomu przyjemnością z samodzielnego poznawania niesamowitego świata mieszczącego się n tytułowej Sidonii ograniczę się do kilku przykładów, które dadzą pogląd na to jak niesamowity jest to świat i jak zaskakująca bywa wyobraźnia autora. Przede wszystkim gatunek ludzki zmuszony był dostosować się do nowych warunków życia, zamiast normalnego w naszym rozumieniu przyjmowania pokarmu (choć i ono całkowicie nie zanikło) ludzie przeprowadzają fotosyntezę, by móc normalnie funkcjonować. Pojawiła się trzecia płeć, będącą połączeniem cech męskich i żeńskich, nieobce ludziom jest też klonowanie, a nawet w pewnym momencie pojawiają się rozważania na temat połączenia człowieka z obcą formą życia jaką są pustelniaki. Dlatego choć Rycerze Sidonii wydają się być najłatwiejszą w odbiorze mangą Niheia, co może prowadzić do mylnego założenia iż całość będzie przez to bardziej uboga, z całą pewnością tak nie jest. Tak jak i pozostałe pozycje tego autora, Rycerze Sidonii zachwycają swym bogactwem i wymuszają na czytelniku zwracanie uwagi na szczegóły.

Rycerze Sidonii to także pozycja posiadająca najliczniejsze dodatki urozmaicające lekturę mangi. Co rozdział czytelnik może znaleźć czy to szkice postaci bądź miejsc, informacje wzbogacające naszą wiedzę o świecie, czy też ilustracje z cyklu Sto obliczy Sidonii, który podbił moje serce pozwalając na lepsze poznanie tego niesamowitego statku.

Jeżeli dopiero planujecie rozpocząć swoją przygodę w niesamowitych światach Tsutomu Niheia polecam rozpocząć ją właśnie od Rycerzy Sidonii, jest to zdecydowanie najprzystępniejsza z dostępnych na polskim rynku pozycji Tsutomu Niheia, jednocześnie dostarczająca sporo rozrywki i dająca pogląd na jego niezwykły kunszt i wyobraźnię do tworzenia niesamowitych miejsc i osadzania w nich równie niezwykłych historii i bohaterów. Sama zaś z niecierpliwością wyczekuję kolejnych tomów, bowiem akcja z każdym nabiera tempa i rozmachu i nie mogę doczekać się gdzie dalej zaprowadzi mnie ta historia.

https://koszzksiazkami.pl/rycerze-sidonii-tomy-1-8-recenzja/

Rycerze Sidonii to najdłuższa z wydanych w Polsce serii Niheia, która zabiera czytelnika w wyprawę gdzieś w przestrzeń kosmiczną, gdzie po raz kolejny będziemy świadkiem walki o przetrwanie, rozgrywającej się na niezwykłym tle. Bowiem nawet w pustce kosmosu wyobraźnia Niehia pokazuje iż nie ma granic, a autor po raz kolejny stawia sobie na cel zaskoczenie czytelnika...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

56 użytkowników ma tytuł Rycerze Sidonii #6 na półkach głównych
  • 46
  • 10
45 użytkowników ma tytuł Rycerze Sidonii #6 na półkach dodatkowych
  • 20
  • 14
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Tsutomu Nihei
Tsutomu Nihei
Sławę przyniosła Nihei'owi seria BLAME!, której początków upatruje się w tzw. one-shocie, który był autorskim debiutem artysty. Już w niej widać charakterystyczny dla niego cyberpunkowy styl, połączony z monumentalnymi budowlami, które pokazują fascynację mangaki architekturą. Charakterystyczne dla twórczości Nihei'a, oprócz jego stylu, są nawiązania między poszczególnymi mangami. Autor nie mówi nic wprost, ale sugeruje, że akcja jego komiksów może dzieć się w tym samym świecie, co akcja BLAME!, lecz w różnym czasie. W różnych światach pojawiają się te same nazwy bądź znane już twarze u nowych postaci. Nihei jest dość popularny w Japonii i Ameryce, a także wśród Europejczków. Tworzył nawet komiksy dla amerykańskiego wydawnictwa Marvel. Jest autorem serii Wolverine: Snikt! (oficjalnego crossoveru świata BLAME! i Wolverine'a) oraz Breaking Quarantine - jednej z sześciu historii zawarych w komiksie Halo Graphic Novel, opartego na popularnej grze video
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Rycerze Sidonii #5 Tsutomu Nihei
Rycerze Sidonii #5
Tsutomu Nihei
Rycerze Sidonii to najdłuższa z wydanych w Polsce serii Niheia, która zabiera czytelnika w wyprawę gdzieś w przestrzeń kosmiczną, gdzie po raz kolejny będziemy świadkiem walki o przetrwanie, rozgrywającej się na niezwykłym tle. Bowiem nawet w pustce kosmosu wyobraźnia Niehia pokazuje iż nie ma granic, a autor po raz kolejny stawia sobie na cel zaskoczenie czytelnika bogactwem stworzonej przez siebie opowieści. Nasza kolejna przygoda w światach Niheia rozpoczyna się na pokładzie tytułowej Siodnii – statktu-arki przemierzającego przestrzeń kosmiczną i uciekającego przez pustelniakami, istotami odpowiedzialnymi za zniszczenie Ziemi. Najdłuższa wydana w Polsce seria Niheia wpasowuje się w idealnie w takie gatunki jak science fiction, space opera i shounen. Również fani wielkich robotów będą więcej niż usatysfakcjonowani lekturą, nie brakuje tu bowiem wielu emocjonujących walk z ich udziałem. Całość bowiem rozpoczyna się w momencie gdy Nagate Tanikaze, młody kadet wychowany w podziemiach statku zasiada za sterami jednej z maszyn bojowych by stawić czoła zagrożeniu ze strony pustelniaków, które po raz kolejny zagrażają ludzkości. Fabułę serii w dużym uproszczeniu można podzielić na dwa elementy – jeden stanowi wspomniana walka z pustelniakami i towarzysząca temu otoczka polityczna, drugi stanowi codzienne życie mieszkańców statku, skupiające się rzecz jasna na naszym głównym bohaterze i towarzyszącemu mu, rosnącego z tomu na tom wianuszku kobiet. Wątek haremu nie jest tutaj jednak taki jakbyśmy mogli się tego spodziewać, bowiem towarzyszące młodemu kadetowi bohaterki trudno nazwać zwyczajnymi. Spotykamy tutaj poza “zwykłymi” ludzkimi dziewczynami między innymi: hermafrodytę, cyborga czy połączenie człowieka i pustelniaka. Całość zaś stanowi pretekst do licznych scen obyczajowych rozluźniających nieco atmosferę i będących źródłem śmiesznych gagów z udziałem Nagate, który jak nie trudno się domyślić cechuje się charakterystyczną dla tego typu motywów wstydliwością i niezdarnością. Po raz kolejny Nihei pobił moje serce za sprawą nie bohaterów czy opowiadanej historii, a świata w którym całość została zamknięta. Pokuszę się o stwierdzenie iż Sidonia jest najbardziej niezwykłym statkiem kosmicznym jaki miałam okazję poznać, czy to za sprawą komiksów, książek, czy filmów. Podczas lektury kolejnych tomów nie raz zastanawiałam się jak ta z zewnątrz nie robiąca zbyt wielkiego wrażenia bryła może mieścić w sobie tak bogatą i różnorodną przestrzeń do życia i nie sądzę bym była w tym odosobnionym przypadkiem. Nie raz można zapomnieć iż znajdujemy się zamknięci wewnątrz statku widząc rozległe pejzaże miasta ciągnącego się zdawałoby się bez końca aż po odległy horyzont. Rycerze Sidonii to z pozoru prosta historia, w której główny bohater walczy w obronie ludzkości – tutaj przedstawionej jako mieszkańców statku-arki Sidonia i otoczonego wianuszkiem zapatrzonych w niego bohaterek. Nie brakuje to widowiskowych walk z udziałem mechów i groźnych przeciwników w postaci tajemniczej rasy pustelniaków. Jednak gdy przyjrzymy się bliżej przedstawionemu w mandze światu z każdym tomem dostrzegamy coraz więcej szczegółów składających się na jego niezwykłe bogactwo, a to z co pozoru uważaliśmy za niewymagającą historię okazuje się tłem do dużo głębszej opowieści. Wymieniać takich szczegółów można by naprawdę sporo, jednak by nie psuć nikomu przyjemnością z samodzielnego poznawania niesamowitego świata mieszczącego się n tytułowej Sidonii ograniczę się do kilku przykładów, które dadzą pogląd na to jak niesamowity jest to świat i jak zaskakująca bywa wyobraźnia autora. Przede wszystkim gatunek ludzki zmuszony był dostosować się do nowych warunków życia, zamiast normalnego w naszym rozumieniu przyjmowania pokarmu (choć i ono całkowicie nie zanikło) ludzie przeprowadzają fotosyntezę, by móc normalnie funkcjonować. Pojawiła się trzecia płeć, będącą połączeniem cech męskich i żeńskich, nieobce ludziom jest też klonowanie, a nawet w pewnym momencie pojawiają się rozważania na temat połączenia człowieka z obcą formą życia jaką są pustelniaki. Dlatego choć Rycerze Sidonii wydają się być najłatwiejszą w odbiorze mangą Niheia, co może prowadzić do mylnego założenia iż całość będzie przez to bardziej uboga, z całą pewnością tak nie jest. Tak jak i pozostałe pozycje tego autora, Rycerze Sidonii zachwycają swym bogactwem i wymuszają na czytelniku zwracanie uwagi na szczegóły. Rycerze Sidonii to także pozycja posiadająca najliczniejsze dodatki urozmaicające lekturę mangi. Co rozdział czytelnik może znaleźć czy to szkice postaci bądź miejsc, informacje wzbogacające naszą wiedzę o świecie, czy też ilustracje z cyklu Sto obliczy Sidonii, który podbił moje serce pozwalając na lepsze poznanie tego niesamowitego statku. Jeżeli dopiero planujecie rozpocząć swoją przygodę w niesamowitych światach Tsutomu Niheia polecam rozpocząć ją właśnie od Rycerzy Sidonii, jest to zdecydowanie najprzystępniejsza z dostępnych na polskim rynku pozycji Tsutomu Niheia, jednocześnie dostarczająca sporo rozrywki i dająca pogląd na jego niezwykły kunszt i wyobraźnię do tworzenia niesamowitych miejsc i osadzania w nich równie niezwykłych historii i bohaterów. Sama zaś z niecierpliwością wyczekuję kolejnych tomów, bowiem akcja z każdym nabiera tempa i rozmachu i nie mogę doczekać się gdzie dalej zaprowadzi mnie ta historia. https://koszzksiazkami.pl/rycerze-sidonii-tomy-1-8-recenzja/
Kosz_z_Książkami - awatar Kosz_z_Książkami
ocenił na 10 8 lat temu
Rycerze Sidonii #4 Tsutomu Nihei
Rycerze Sidonii #4
Tsutomu Nihei
Rycerze Sidonii to najdłuższa z wydanych w Polsce serii Niheia, która zabiera czytelnika w wyprawę gdzieś w przestrzeń kosmiczną, gdzie po raz kolejny będziemy świadkiem walki o przetrwanie, rozgrywającej się na niezwykłym tle. Bowiem nawet w pustce kosmosu wyobraźnia Niehia pokazuje iż nie ma granic, a autor po raz kolejny stawia sobie na cel zaskoczenie czytelnika bogactwem stworzonej przez siebie opowieści. Nasza kolejna przygoda w światach Niheia rozpoczyna się na pokładzie tytułowej Siodnii – statktu-arki przemierzającego przestrzeń kosmiczną i uciekającego przez pustelniakami, istotami odpowiedzialnymi za zniszczenie Ziemi. Najdłuższa wydana w Polsce seria Niheia wpasowuje się w idealnie w takie gatunki jak science fiction, space opera i shounen. Również fani wielkich robotów będą więcej niż usatysfakcjonowani lekturą, nie brakuje tu bowiem wielu emocjonujących walk z ich udziałem. Całość bowiem rozpoczyna się w momencie gdy Nagate Tanikaze, młody kadet wychowany w podziemiach statku zasiada za sterami jednej z maszyn bojowych by stawić czoła zagrożeniu ze strony pustelniaków, które po raz kolejny zagrażają ludzkości. Fabułę serii w dużym uproszczeniu można podzielić na dwa elementy – jeden stanowi wspomniana walka z pustelniakami i towarzysząca temu otoczka polityczna, drugi stanowi codzienne życie mieszkańców statku, skupiające się rzecz jasna na naszym głównym bohaterze i towarzyszącemu mu, rosnącego z tomu na tom wianuszku kobiet. Wątek haremu nie jest tutaj jednak taki jakbyśmy mogli się tego spodziewać, bowiem towarzyszące młodemu kadetowi bohaterki trudno nazwać zwyczajnymi. Spotykamy tutaj poza “zwykłymi” ludzkimi dziewczynami między innymi: hermafrodytę, cyborga czy połączenie człowieka i pustelniaka. Całość zaś stanowi pretekst do licznych scen obyczajowych rozluźniających nieco atmosferę i będących źródłem śmiesznych gagów z udziałem Nagate, który jak nie trudno się domyślić cechuje się charakterystyczną dla tego typu motywów wstydliwością i niezdarnością. Po raz kolejny Nihei pobił moje serce za sprawą nie bohaterów czy opowiadanej historii, a świata w którym całość została zamknięta. Pokuszę się o stwierdzenie iż Sidonia jest najbardziej niezwykłym statkiem kosmicznym jaki miałam okazję poznać, czy to za sprawą komiksów, książek, czy filmów. Podczas lektury kolejnych tomów nie raz zastanawiałam się jak ta z zewnątrz nie robiąca zbyt wielkiego wrażenia bryła może mieścić w sobie tak bogatą i różnorodną przestrzeń do życia i nie sądzę bym była w tym odosobnionym przypadkiem. Nie raz można zapomnieć iż znajdujemy się zamknięci wewnątrz statku widząc rozległe pejzaże miasta ciągnącego się zdawałoby się bez końca aż po odległy horyzont. Rycerze Sidonii to z pozoru prosta historia, w której główny bohater walczy w obronie ludzkości – tutaj przedstawionej jako mieszkańców statku-arki Sidonia i otoczonego wianuszkiem zapatrzonych w niego bohaterek. Nie brakuje to widowiskowych walk z udziałem mechów i groźnych przeciwników w postaci tajemniczej rasy pustelniaków. Jednak gdy przyjrzymy się bliżej przedstawionemu w mandze światu z każdym tomem dostrzegamy coraz więcej szczegółów składających się na jego niezwykłe bogactwo, a to z co pozoru uważaliśmy za niewymagającą historię okazuje się tłem do dużo głębszej opowieści. Wymieniać takich szczegółów można by naprawdę sporo, jednak by nie psuć nikomu przyjemnością z samodzielnego poznawania niesamowitego świata mieszczącego się n tytułowej Sidonii ograniczę się do kilku przykładów, które dadzą pogląd na to jak niesamowity jest to świat i jak zaskakująca bywa wyobraźnia autora. Przede wszystkim gatunek ludzki zmuszony był dostosować się do nowych warunków życia, zamiast normalnego w naszym rozumieniu przyjmowania pokarmu (choć i ono całkowicie nie zanikło) ludzie przeprowadzają fotosyntezę, by móc normalnie funkcjonować. Pojawiła się trzecia płeć, będącą połączeniem cech męskich i żeńskich, nieobce ludziom jest też klonowanie, a nawet w pewnym momencie pojawiają się rozważania na temat połączenia człowieka z obcą formą życia jaką są pustelniaki. Dlatego choć Rycerze Sidonii wydają się być najłatwiejszą w odbiorze mangą Niheia, co może prowadzić do mylnego założenia iż całość będzie przez to bardziej uboga, z całą pewnością tak nie jest. Tak jak i pozostałe pozycje tego autora, Rycerze Sidonii zachwycają swym bogactwem i wymuszają na czytelniku zwracanie uwagi na szczegóły. Rycerze Sidonii to także pozycja posiadająca najliczniejsze dodatki urozmaicające lekturę mangi. Co rozdział czytelnik może znaleźć czy to szkice postaci bądź miejsc, informacje wzbogacające naszą wiedzę o świecie, czy też ilustracje z cyklu Sto obliczy Sidonii, który podbił moje serce pozwalając na lepsze poznanie tego niesamowitego statku. Jeżeli dopiero planujecie rozpocząć swoją przygodę w niesamowitych światach Tsutomu Niheia polecam rozpocząć ją właśnie od Rycerzy Sidonii, jest to zdecydowanie najprzystępniejsza z dostępnych na polskim rynku pozycji Tsutomu Niheia, jednocześnie dostarczająca sporo rozrywki i dająca pogląd na jego niezwykły kunszt i wyobraźnię do tworzenia niesamowitych miejsc i osadzania w nich równie niezwykłych historii i bohaterów. Sama zaś z niecierpliwością wyczekuję kolejnych tomów, bowiem akcja z każdym nabiera tempa i rozmachu i nie mogę doczekać się gdzie dalej zaprowadzi mnie ta historia. https://koszzksiazkami.pl/rycerze-sidonii-tomy-1-8-recenzja/
Kosz_z_Książkami - awatar Kosz_z_Książkami
ocenił na 10 8 lat temu
Made in Abyss #1 Akihito Tsukushi
Made in Abyss #1
Akihito Tsukushi
Dzieci nie dla dzieci Chciałem ambitnie oglądać anime i porównywać do mangi. Minęło kilka miesięcy i poza notatkami nic nie mam. Trzeba zatem się ograniczyć i napisać cokolwiek. W mandze pierwszym, co rzuca się w oczy to kreska. Z jednej strony jest ona mroczna i niepokojąca z wszędzie obecnymi cieniami, z drugiej przedstawia projekty dzieci, które są słodkie (o ile autor nie przedstawia ich w dziwnych sytuacjach). Nadaje to opowiadanej historii oryginalności pod względem przedstawienia. Pozwoli to też pewnie w przyszłości na budowę niepokoju i strachu przez kontrast.  Większe i mniejsze dziecko rozmawia. Obraz zaczyna się powoli oddalać, by pokazać miasto nad Otchłanią Rozdział 1. Przedstawienie wyglądu postaci i fragmentów lokacji.  Sam świat jest definitywnie fantasy, ale w jakimś stopniu jest rozwinięty technologicznie. Mamy wymyślne tortury, ale to lokacja inspirowana lochami – Otchłań – jest rdzeniem opowieści. Ma ona poziomy, a każdy z nich nie tylko jest niebezpieczny, ale utrudnia lub wręcz uniemożliwia powrót przez tajemniczą „klątwę Otchłani”. Skoro schodzenie tam jest takie niebezpieczne, to po co próbować? Po co zejść i nie móc wrócić? W Otchłani, na dole, można znaleźć artefakty. Przedmioty starożytnych cywilizacji o najróżniejszych właściwościach, od zwykłych przedmiotów po takie zatrzymujące czas. Nic nie jest niemożliwe, nawet cyborgi. Widać te wszystkie cuda dla niektórych są warte zachodu. W teorii sam motyw schodzenia do głębi nie jest oryginalny. Można by rzec, że to zmodyfikowane lochy z DnD albo „Podróż do wnętrza Ziemi” Verne’a. Jednak podstawą jest przetworzenie tych motywów i zaprezentowanie ich we własny i oryginalny sposób. Akihito Tsukushiego się to udaje. To właśnie na samo dno tytułowej Otchłani chce udać się główna bohaterka Riko. Już na początku poznajemy jej motywację, relacje i wyjątkowe elementy, które czynią ją wyjątkową. Początkowo Riko chce tylko być jak matka, która jest jedną z najlepszych schodzących do Otchłani. Jednak w toku prologu dostaje dodatkową motywację, która pchnie ją do rozpoczęcia prawdziwej przygody. W dodatku nie tylko ona jest wyjątkowa, a jak ruszyć w dół, jak nie w wyjątkowej drużynie?  Widoczna Otchłań Rozdział 1. Otchłań.  Jeśli chodzi o anime odpowiadające temu tomowi, to nie zmienia ono wiele. Modyfikuje przede wszystkim kolejność niektórych zdarzeń, by tempo było lepsze. Nie jest to chyba nawet takie rzadkie, bo zaobserwowałem coś podobnego w „Koralinie”. Po przeczytaniu i obejrzeniu prologu trudno ocenić, które medium będzie lepsze dla historii, ale przynajmniej anime opóźnia nagość dzieci względem mangi. Pozwala to wkręcić się w historię przed wybijającymi z opowieści nieprzyjemnościami. To dopiero początek przygody, więc trudno powiedzieć, czy warto przemóc się przez wyżej wspomniane nieprzyjemne elementy. Sama fabuła jest zachęcająca, ale jeszcze wiele przed nami. Jak już to napisałem, jeśli mniej ambitniej do tego podejdę, to może nawet przeczytam (lub obejrzę) resztę. Komiks czytany dzięki życzliwości Biblioteki na Koszykowej (Biblioteki Głównej Województwa Mazowieckiego).
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na 7 2 miesiące temu
Hotel  Boichi
Hotel
Boichi
Mu-jik Park znany też jako „Boichi” to mangaka znany w Polsce głównie z serii shonen „Dr. Stone”. Jednakże ma na swoim koncie też parę mniejszych projektów. Tom „Hotel” zbiera właśnie jego krótsze formy. Tytułowy „Hotel” opowiada historię świata, który stanął wobec widma kompletnej zagłady życia na Ziemi. Naukowcy tworzą jednak supernowoczesną wieżę zwaną „Hotelem”, która ma przechować DNA większości ziemskich gatunków aż do polepszenia się warunków na Ziemi. Historia przypominała mi trochę opowiadanie „Nadejdą ciepłe deszcze” Raya Bradbury’ego pokazujące niszczenie supernowoczesnego domu pod nieobecność właścicieli. Tutaj jest podobnie, tylko że skala zagrożeń wobec wieży jest o wiele większa – warunki klimatyczne robią się coraz bardziej ekstremalne, a stawką są losy życia na Ziemi. W mandze historii towarzyszy narracja komputera wieży, który okazuje się zaskakująco ludzki – tęskni za swoimi twórcami i po latach zaczyna doskwierać mu samotności. Jest to najlepszy i najbardziej przejmujący tekst w tomie. Swego rodzaju epilog stanowi krótka historia „Dola” o ostatnim człowieku na Ziemi. Dosyć smutno-gorzka-opowieść. Następną dłuższą opowieścią jest „Prezent”, który opowiada o młodej kobiecie, która budzi się ze śpiączki i usiłuje porozumieć się ze swoim mężem. Początkowo nie byłem specjalnie przejęty, ale kiedy dochodzi do pewnego zwrotu akcji, to naprawdę się wzruszyłem. Bardzo dobrze przemyślany tekst. Niestety kolejna krótsza forma czyli „Migrena” zupełnie do mnie nie trafiła. W kolejnej historii czyli „Wszystko dla tuńczyka” ludzkość musi przeżyć w świecie po… wyginięciu tuńczyka. Fabuła jest bardzo groteskowa i czasami można się szczerze uśmiechnąć. Niestety w pewnym momencie zaczyna się robić męcząca. Trochę skróciłbym tekst. Tym razem epilogiem jest krótka historia o… Ryba-Rangerze czyli parodii japońskich superbohaterów. Niestety zamiast śmieszne wypada głupkowato. Dosyć dziwnym przypadkiem jest „Stephanos”. Zaczyna się jak ciekawy dramat o ciąży urojonej, by potem stać się pełnoprawnym horrorem. Elementy dramatyczne wypadają bardzo dobrze, ale niestety horror jest tu dosyć niedorzeczny. Miłą niespodzianką okazał się króciutki „Kenji, król wynalazków”. Dowcip tu zaprezentowany jest dosyć oklepany, ale dalej bawi. Zamykający tom „Diadem” to typowe fantasy o młodej dziewczynie, która na czele wielkiej armii stawia czoło imperium. Niestety jest to bardzo sztampowa opowieść i wypada z głowy szybko po lekturze. Zupełnie nie pasuje do reszty tomu. Rysunki są bardzo ładne i szczegółowe. Autor radzi sobie w różnych konwencjach i w projektowaniu różnych fantastycznych wynalazków jest bardzo pomysłowy. Najgorzej narysowany jest „Diadem”, w którym twórca chyba nie do końca się odnalazł. Jest to dosyć nierówny zbiór. Parę historii jest naprawdę bardzo dobrych, ale są też takie zupełnie niepotrzebne. Jednakże dwie opowieści były dla mnie na tyle udane, że sięgnę po inne tytułu tego autora.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 6 1 rok temu
Samotny smakosz Jirō Taniguchi
Samotny smakosz
Jirō Taniguchi Masayuki Kusumi
Jednym ze sposobów na poznanie danego kraju jest skosztowanie jego kuchni. Jednakże nie każdy ma możliwość spróbowania najbardziej charakterystycznych dań z różnych miejsc świata. Pewną alternatywę może tu stanowić manga Jiro Taniguchiego. Główny bohater jest handlowcem, który z powodów służbowych podróżuje po Japonii. Przy okazji może spróbować różnych dań. Z każdą potrawą wiążą się inne uczucia. Fabuła jest tutaj jedynie pretekstem do ukazania różnorodności azjatyckiej kuchni. Przy tym jednak w trakcie lektury można poznać przeszłość bohatera, a także jego charakter. Jest tu przy tym parę scenek obyczajowych – szczególnie jedna z nich z bardzo wymagającym szefem kuchni zapadła mi w pamięć. Manga podzielona jest na rozdziały poświęcone różnym rodzajom kuchni japońskiej. Każdy rozdział poprzedzony jest krótkim opisem dań, a także małym słowniczkiem japońskich nazw. Dania tu przedstawione odzwierciedlają styl życia i czy klimat danego miejsca. Można dowiedzieć co kto je w jakich okolicznościach. Pozwala to też zrozumieć mentalność różnych warstw japońskiego społeczeństwa. Rysunki Masayukiego Kusumi bardzo szczegółowo pokazują poszczególne potrawy – można zorientować się co bohater je na danym kadrze. Również postacie w jego wykonaniu są narysowane bardzo starannie, chociaż mi trochę zabrakło dynamiki. „Samotny smakosz” to moim zdaniem przewodnik kulinarny w formie komiksu. Co jakiś czas musiałem przerywać lekturę, bo robiłem się autentycznie głodny. Jeśli jednak ktoś szuka jakieś konkretnej fabuły, to może się rozczarować.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 7 3 lata temu

Cytaty z książki Rycerze Sidonii #6

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rycerze Sidonii #6