Rapier i koncerz

Okładka książki Rapier i koncerz
Leszek Podhorodecki Wydawnictwo: Książka i Wiedza historia
493 str. 8 godz. 13 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
1985-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1985-01-01
Liczba stron:
493
Czas czytania
8 godz. 13 min.
Język:
polski
ISBN:
830511452X
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rapier i koncerz w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rapier i koncerz

Średnia ocen
7,3 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
10
7

Na półkach: ,

Kolejna książka tego autora, którą nie tyle przeczytałem co połknąłem. W sposób bardzo klarowny przedstawia historię naszych relacji ze Szwecją od średniowiecza począwszy. Jedynym mankamentem jest powtórzenie przez autora gdzieniegdzie nadal pokutujących w naszej historiografii błędów i bajek (błędny opis przebiegu bitwy pod Trzcianą, bujdy o łucznikach w armii szwedzkiej itp...). Uważam jednak, że książka ta znakomicie wywiązuje się z postawionego przed nią zadania, jakim jest przedstawienie ogólnego zarysu wojen polsko-szwedzkich, natomiast zainteresowani dalszym zgłębianiem tematu z łatwością wyłapią i zweryfikują przewijające się tu i ówdzie błędy.

Kolejna książka tego autora, którą nie tyle przeczytałem co połknąłem. W sposób bardzo klarowny przedstawia historię naszych relacji ze Szwecją od średniowiecza począwszy. Jedynym mankamentem jest powtórzenie przez autora gdzieniegdzie nadal pokutujących w naszej historiografii błędów i bajek (błędny opis przebiegu bitwy pod Trzcianą, bujdy o łucznikach w armii szwedzkiej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

60 użytkowników ma tytuł Rapier i koncerz na półkach głównych
  • 33
  • 26
  • 1
26 użytkowników ma tytuł Rapier i koncerz na półkach dodatkowych
  • 15
  • 6
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Rapier i koncerz

Inne książki autora

Leszek Podhorodecki
Leszek Podhorodecki
Polski historyk, autor wielu książek i artykułów, w większości dotyczących Polski szlacheckiej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kniaź Jarema Jan Widacki
Kniaź Jarema
Jan Widacki
Kniaź Jarema Wiśniowiecki to jedna z najbardziej osławionych i zarazem kontrowersyjnych postaci w dziejach Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Dla współczesnej mu szlachty bohater i zbawca ojczyzny, dla dworu i „umiarkowanych” mężów stanu niebezpieczny awanturnik, krzyżujący dalekosiężne plany polityczne. Dla potomnych i historyków znakomity wojownik, obrońca kresów, posągowa postać z „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza, dla innych warchoł, sobiepan, tchórz, zdrajca, okrutny sadysta, „rzeźnik ludu ukraińskiego” (chociaż Rusin z urodzenia). Jan Widacki nie jest zawodowym historykiem, napisał jednak bardzo dobrą, popularnonaukową biografię księcia. Wykazuje znakomitą orientację w ówczesnych stosunkach politycznych, zarówno wewnętrznych jak i międzypaństwowych, naświetla obyczajowość i mentalność siedemnastowiecznej szlachty Rzeczpospolitej. Na tym tle kreśli szeroki, obiektywny wizerunek księcia i jego działalności. Nie pomija stron ujemnych (warcholstwo, przechodząca wręcz w butę duma), podkreśla też jednak niedostrzegane zazwyczaj zalety (talenty organizacyjne i gospodarcze wykazane przy zasiedlaniu Zadnieprza, wewnętrzna, pozytywna przemiana charakteru księcia w ostatnich latach życia). Uwypukla wynoszone tradycyjnie pod niebiosa odwagę na polu bitwy, charyzmę i talenty militarne kniazia Jaremy (zaznacza tu jednak, iż nigdy nie potwierdził ich w skali strategicznej czy nawet operacyjnej – Wiśniowiecki nie miał bowiem okazji, by kiedykolwiek samodzielnie dowodzić większymi zgrupowaniami wojska), stara się wytłumaczyć przejawy okrucieństwa (osławiony kat Ukrainy stosował się do ówczesnych obyczajów, także prawnych; o dziwo, znacznie większym okrucieństwem wykazał się na kresach bohater narodowy wojny szwedzkiej Stefan Czarniecki, o czym często wolą zapominać jego admiratorzy). W sumie wyłania się obraz Jaremy Wiśniowieckiego jako postaci skomplikowanej, przechodzącej nadto w ostatnich, dramatycznych latach życia proces przemiany wewnętrznej. Autor zdaje się przy tym podzielać poglądy polityczne księcia na sposób rozwiązania problemu kozacko-ukraińskiego w połowie XVII w. Oczywiście, rozmowy i ustępstwa byłyby korzystne dla wszystkich (i zapewne ocaliłyby Rzeczpospolitą przed upadkiem), ale na to był czas przed 1648 r. Niestety, szlachta z różnych powodów nie potrafiła się na takie ustępstwa zdobyć, co doprowadziło do katastrofy. Natomiast po wybuchu powstania Chmielnickiego, kolejnych klęskach, zagładzie armii oraz niewyobrażalnej rzezi szlachty, katolickiego i unickiego duchowieństwa, Żydów, do której doszło na Ukrainie, jakiekolwiek rozmowy nie miały sensu i pogłębiały tylko paraliż oraz słabość państwa. Wiśniowiecki uważał, iż należy najpierw pokazać siłę, rozmawiać ewentualnie później. Ukazania siły Rzeczpospolitej w bitwie pod Beresteczkiem w 1651 r. wreszcie się doczekał (odegrał w niej istotną rolę), a że zwycięstwo to zmarnowano i nie przyniosło ono trwalszych efektów nie było już jego winą, bo w kilka tygodni później zmarł nagle w trakcie kampanii. Ze stanowiskiem księcia, aprobowanym przez Autora biografii, trudno się nie zgodzić. Jan Widacki oprócz dobrej znajomości tematu dysponuje ważnym dla popularyzatora nauki lekkim piórem. Pisze w sposób płynny, żywy, wciągający. W sposób jasny i konkretny ukazuje istotę omawianych kwestii, w razie kontrowersji historiograficznych przedstawia sporne stanowiska i przytaczane argumenty, zwykle zajmuje własne stanowisko. Z powodzeniem stara się utrzymać chronologiczny porządek wykładu. Nie wikła się w tematy poboczne, unika rozwlekłości, jałowych rozważań, popisów eseistycznych (stanowią one minus innej, niezłej skądinąd popularnonaukowej biografii czy raczej eseju poświęconego postaci księcia Jeremiego autorstwa Romualda Romańskiego, którą niedawno czytałem). Sam temat jest zresztą tak pełny dramatyzmu, że dodatkowych zabiegów literackich właściwie nie wymaga. Warto podkreślić, iż książkę napisano i wydano w początkach lat 80-ych XX w. Wyrażane bez ogródek opinie Autora zadziwiają w tym trudnym okresie śmiałością i nonkonformizmem. Już samo podejście do problemu ukraińskiego szło pod prąd ówczesnej, oficjalnej linii politycznej (popieranie idei zbrojnej pacyfikacji „powstania ludu ukraińskiego” w duchu księcia Jeremiego). Jeszcze odważniej wybrzmiewają opinie na temat Rosji oraz metod prowadzenia przez to państwo polityki zagranicznej, czy choćby dyplomacji. Autor porusza tę kwestię przy okazji pobytu w Polsce poselstwa rosyjskiego w 1650 r., przedstawiając i oceniając politykę oraz dyplomację rosyjską jako barbarzyńskie i prymitywne, prowadzone bezpardonowo z pozycji siły, szokujące dla narodów bardziej cywilizowanych. Związek księcia Wiśniowieckiego z pobytem poselstwa był tylko pośredni, jako jeden z senatorów listownie doradzał królowi oraz kanclerzowi sposób postępowania i temat można było w zasadzie pominąć. Jan Widacki omawia go jednak szeroko, wskazując na trafność rad udzielonych przez księcia – na siłę odpowiadać siłą, bo tylko to Rosja rozumie i szanuje. Autor dodaje od siebie, iż kraje „zachodu” (w ówczesnych realiach Europy Zachodniej) nie mają o tym pojęcia i ulegają różnym złudzeniom. Wydarzenia późniejszych stuleci, i niestety również obecne, wręcz z ostatnich dni (sierpień 2025 r.), w sposób jednoznaczny potwierdzają, iż w Rosji niewiele się zmieniło, a rady Jeremiego Wiśniowieckiego zachowały słuszność i aktualność. Na koniec kwestia przyczyn niespodziewanej śmierci Jeremiego Wiśniowieckiego. Książę zmarł w stosunkowo młodym wieku 39 lat, będąc w pełni sił, w trakcie kampanii wojennej. Choroba pojawiła się nagle i trwała tydzień. Podejrzewano otrucie z inspiracji hetmana Mikołaja Potockiego, osobistego wroga księcia (zresztą jednego z bardzo wielu). Aby położyć kres grożącym buntem wojska plotkom przeprowadzono sekcję zwłok, która niczego podejrzanego nie wykazała. Tajemnica pozostała do dziś niewyjaśniona, choroba mogła przecież pojawić się z przyczyn naturalnych, w obozach ówczesnych armii nigdy nie brakowało różnego rodzaju niebezpiecznych infekcji. Jan Widacki, naukowiec i prawnik-praktyk zajmujący się kryminologią sądową, był osobą kompetentną, by zmierzyć się z tą zagadką. Opisane objawy choroby księcia odpowiadają symptomom zatrucia związkiem arsenu. Były to „popularne” wówczas rodzaje trucizn, siedemnastowieczni lekarze nie potrafili bowiem wykryć ich śladów w ciele zmarłego. Ślady te mogą natomiast ujawnić współczesne metody medycyny sądowej, pozostają przy tym obecne przez stulecia np. w tkance kostnej. Spróbowano więc przeprowadzić w 1980 r. badania domniemanych szczątków księcia, spoczywających w klasztorze świętokrzyskim. Nie przyniosły one jednoznacznego rozstrzygnięcia, przede wszystkim jednak dlatego, że nie ma pewności, czy są to rzeczywiście doczesne pozostałości Jeremiego Wiśniowieckiego. Został on wprawdzie istotnie pochowany (po kilkuletnich „wędrówkach”) na Świętym Krzyżu, ale w XVIII w. klasztor poważnie ucierpiał w wyniku pożaru, który objął również miejsce pochowku księcia. Istnieją poważne obawy, czy szczątki księcia Jeremiego nie uległy wówczas zniszczeniu, a ze względu na popularność tej postaci nie podłożono innych. W 1980 r. nie było możliwości, by odpowiedzieć na to pytanie. Trzeba jednak zauważyć, iż możliwości takie istnieją obecnie, w postaci badań genetycznych. Doskonałego materiału porównawczego mogłyby dostarczyć szczątki syna księcia Jeremiego, króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego, spoczywające w katedrze wawelskiej. Przeprowadzenie takich badań wymagałoby jednak pokonania różnego rodzaju przeszkód natury prawnej, religijnej, obyczajowej i nie zostały dotąd podjęte.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na 10 7 miesięcy temu
Zamoyski. Hetman i polityk Sławomir Leśniewski
Zamoyski. Hetman i polityk
Sławomir Leśniewski
Można zapytać o cel powstania i wydania tej książki, skoro mamy już inne, bardziej wyczerpujące biografie kanclerza i hetmana, przede wszystkim autorstwa S. Grzybowskiego, na którą zresztą S. Leśniewski często się powołuje, podobnie jak i na inne opracowania. Praca, popularyzatorska w założeniu, posiada jednak kilka zalet: zwięzłość wywodu, dobry język, trafne wskazanie najważniejszych aspektów postaci Jana Zamoyskiego, wreszcie krytyczne podejście do osoby i działalności bohatera. To nie jest laurka, jak można by się spodziewać. Obok przedstawienia zalet i zasług wybitnego męża stanu czy mecenasa, a także podkreślenia mniej zwykle dostrzeganych walorów dowódcy na polach bitew, Autor dostrzega też negatywne cechy kanclerza. Przede wszystkim chciwość i bezwzględność w dążeniu do zbudowania magnackiej fortuny oraz przechodzącą wręcz w pychę wyniosłość wobec braci szlacheckiej, a nawet samego króla Zygmunta III Wazy. Monarcha odpłacał zajadłą niechęcią, ale sporo winy leżało po stronie Zamoyskiego. Ta wzajemna uraza wydała złe owoce i zaważyła na polityce Rzeczpospolitej. Co gorsza, kanclerz w różnych kwestiach ulegał koniunkturalnie nieodpowiedzialnym poglądom mas szlacheckich, co przyniosło niekorzystne skutki w kwestiach ustrojowych. Brał też pieniądze od obcych państw w zamian za popieranie ich interesów. Dzisiaj uznano by to za zdradę stanu, współcześni nie byli tak surowi i uznawali za praktykę najzupełniej normalną. Niestety, kanclerz przyjął pieniądze również od Hohenzollernów w zamian za dopuszczenie ich brandenburskiej linii do lenna pruskiego. Można zrozumieć, że w XVI w. nikt nie był w stanie przewidzieć dalekosiężnych i tragicznych dla Polski (nie tylko Polski zresztą) skutków tego posunięcia (co S. Leśniewski wyraźnie podkreśla), ale jednak Zamoyski przyczynił się w ten sposób do narodzin państwa pruskiego, przyszłych rozbiorów Rzeczpospolitej oraz stworzenia w sercu Europy agresywnej potęgi militarnej. Pewne braki w kwestiach warsztatu i aparatu ściśle naukowego można wybaczyć ze względu na popularyzatorski charakter pracy.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na 7 1 rok temu
Michał Waleczny Danuta Bieńkowska
Michał Waleczny
Danuta Bieńkowska
Myśl przybliżenia polskiemu czytelnikowi kompletnie u nas zapomnianej postaci Michała Walecznego, żyjącego na przełomie XVI/XVII w. hospodara wołoskiego, a przez kilka miesięcy również księcia Siedmiogrodu i hospodara Mołdawii, jest jak najbardziej słuszna. To bohater legend ludowych, a od XIX w. również oficjalny bohater narodowy Rumunii, traktowany jako prekursor zjednoczenia tego państwa w obecnych granicach (z wielką szkodą i krzywdą dla Węgier dodajmy, o czym Autorce nie wypadało w czasach socjalistycznych wspominać). Dzieje Michała Walecznego, marzącego o zwycięskiej wojnie z Turcją (stoczył i wygrał z wojskami tureckimi niejedną bitwę) oraz wyzwoleniu swego narodu są niezwykle barwne, dramatyczne i na koniec tragiczne. Zmuszony lawirować pomiędzy ościennymi potęgami, Turcją, cesarstwem Habsburgów oraz Polską, częściej niż z wojskami islamu walczył przeciwko chrześcijanom. Odegrał również sporą rolę w południowo-wschodniej polityce Rzeczpospolitej, a Polska w decydującym stopniu przyczyniła się zbrojnie do jego upadku. Śmierć dosięgła natomiast Michała wskutek podstępnych knowań Habsburgów oraz pozostających w ich służbie urzędników i generałów. Pomimo tego, w naszym kraju mało kto obecnie o Michale Walecznym słyszał, stąd słuszny zamysł D. Bieńkowskiej. Gorzej wypadło wykonanie. Autorka skorzystała ze stosunkowo nielicznego zestawu literatury, głównie rumuńskojęzycznej oraz polskiej (tutaj opracowania ogólne), za pośrednictwem której cytuje również teksty źródłowe. W przypadku pracy popularyzatorskiej można to uznać za dobrą monetę. Poważniejszy zarzut polega na powierzchownym i chaotycznym przedstawieniu tematu. W niezbyt obszernej publikacji (ok. 160 stron druku) poświęconej w założeniu postaci Michała Walecznego, samego Michała jest bardzo niewiele. D. Bieńkowska pisze raczej o ogólnej sytuacji na południowo-wschodnich kresach Europy na przełomie XVI/XVII w. Michał pojawia się często w tle, niemalże jako dodatek. A przecież źródła przydatne dla oświetlenia jego postaci istnieją: korespondencja dyplomatyczna, memoriały, kroniki, nawet coś w rodzaju autobiografii bohatera. Kompozycja książki jest przy tym bardzo chaotyczna. Autorka nie utrzymuje porządku chronologicznego, przeskakuje z tematu na temat, często wikła się w niepotrzebne, pozbawione związku z zasadniczym tokiem wykładu dygresje (np. opis traumatycznego dzieciństwa przyszłego króla Zygmunta III Wazy, urodzonego i wychowanego w więzieniu). Czyżby chodziło o nabijanie objętości? Z drugiej strony kwestie bezpośrednio odnoszące się do Michała Walecznego przedstawione zostały niejednokrotnie powierzchownie i skrótowo. Walorem pracy jest przybliżenie tragicznej istotnie sytuacji politycznej i społecznej księstw naddunajskich, w których narzucani przez Turcję hospodarowie zmieniali się co kilka lat, myśląc głównie o zebraniu środków na opłacenie się tureckim dostojnikom oraz konstantynopolitańskim kupcom, którzy pożyczyli uprzednio pieniędzy na wręczone przed nominacją łapówki. Żaden z tych tzw. „władców” nie mógł spodziewać się dłuższego panowania, większość liczyła tylko na to, że zdążą wycisnąć z poddanych i umieścić za granicą tyle środków, by zapewnić sobie następnie zamożne życie. Na tym tle postać Michała Walecznego przybiera kontury rzeczywiście bohaterskie. Szkoda, iż D. Bieńkowska zarysowała je cokolwiek niewyraźnie.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na 6 18 dni temu
Gustaw Waza. Ojciec państwa szwedzkiego czy tyran? Lars Olof Larsson
Gustaw Waza. Ojciec państwa szwedzkiego czy tyran?
Lars Olof Larsson
Historia Szwecji jest z punktu widzenia dziejów nowożytnych bardzo istotna, mimo iż traktowano ją wtedy jako kraj dosyć egzotyczny. Gustawa Wazę uznaje się prekursorem jej późniejszej potęgi. Wybrany na króla w 1523 r. w państwie, gdzie 2/3 chłopów posiadało ziemię na własność, kościół należał do największych obszarników, a „siła oręża oraz beczki z dobrym piwem stanowiła główny i przekonywający element ówczesnej kultury politycznej”, dokonał rzeczy wielkich i stawia się go w rzędzie z innymi najważniejszymi władcami tamtego okresu. Przyjmując luteranizm jako religię państwową, tak jak władcy reszty krajów reformowanych zsekularyzował majątek duchowieństwa, który stał się podstawą materialnej potęgi władzy świeckiej. Łatwego zadania Gustaw nie miał. W administracji musiał się opierać na ludziach dosyć miernych, „skarżył się, że Kościół przyciąga do siebie najzdolniejszych absolwentów seminariów, zostawiając mu nędzne resztki pijaków i piwożłopów, rozpustnych i nieokrzesanych prostaków, którzy bardziej nadają się do chodzenia za pługiem niż do zajmowania ważnymi i pilnymi sprawami państwa”. Jako głowa kraju nie znosił żartów ze swojej osoby. Potrafił być srogi i np. za wniesienie toastu przez jednego z żołnierzy za „Gustawa krowi zadek”, pozbawić nieszczęśnika życia. Rządy jego naznaczyły się typową dla epoki nowożytnej konsolidacją i wzmocnieniem władzy. Najważniejszą w ich trakcie sprawę, czyli zmarginalizowanie roli kościoła dla wywyższenia państwa, udało mu się przeprowadzić kapitalnie. Jednak jak zauważa autor, Gustaw „nie zawsze kruszył kopię w dobrej i słusznej sprawie, przeciwko szatanowi i jego wielkiej, różnobarwnej sforze i biskupom i innym tłustym katabasom, którzy tylko sami się bogacili, uciskali lud i otwierali bramy królestwa dla obcych władców – tyranów”. Książka napisana ładnym i przystępnym stylem. Mało jest u nas dobrych prac o historii Szwecji pióra szwedzkich historyków. Już sam ten fakt powoduje, że osoby zainteresowane Skandynawią oraz historią nowożytną i kluczowym dla niej problemem Reformacji, powinny sięgnąć po biografię króla, który jako dziadek naszego Zygmunta III Wazy, odegrał niebagatelną rolę w tejże epoce.
Munk - awatar Munk
ocenił na 8 3 lata temu
Husaria Jerzy Cichowski
Husaria
Jerzy Cichowski Andrzej Szulczyński
Husaria, śmiało by można stwierdzić, że nasza narodowa duma, bynajmniej w okresie jej największej świetności tj. od końca XVI w. do pierwszej połowy XVII W. Później jak wiadomo, położenie geopolityczne Rzeczypospolitej, było nie najlepsze, co miało również, swoje negatywne odbicie w naszej wojskowości. Jeszcze ostatnie dni chwały naszych skrzydlatych jeźdźców to czasy Sobieskiego i victoria wiedeńska, ale to już druga połowa XVII W, okres, w którym byliśmy coraz bardziej nękani przez sąsiadów i zarazem traciliśmy znaczenie na arenie międzynarodowej, dodać jeszcze można kryzys wewnętrzny. Autorzy powyższej monografii, ukazali genezę husarii, uzbrojenie jakie było przez nią wykorzystywane, dowiemy się także, skąd wywodzili się husarze jak się szkolili i walczyli. W zasadzie jest to zasób różnych informacji, nie zbędnych do poszerzenia wiedzy na temat tej wojskowej formacji. nie pominięto nawet takich informacji - jak rodzaj używanych koni. Zostali również przybliżeni najwięksi dowódcy oraz ich taktyka na polach bitew. Dowiemy się o największych bataliach husarii, gdzie ścierała w pył, niekiedy przeważające liczebnie wojska wroga. A przez okres swego istnienia miała potężnych przeciwników: Szwedów, Turków, Tatarów, Państwo Moskiewski. Praca, jest poparta odpowiednim zasobem źródeł pisanych jak i ikonograficznych. Polecić można wszystkim, którzy interesują się powyższą tematyką.
robofree Wolny - awatar robofree Wolny
ocenił na 7 9 lat temu
Buńczuk i koncerz. Z dziejów wojen polsko-tureckich Janusz Pajewski
Buńczuk i koncerz. Z dziejów wojen polsko-tureckich
Janusz Pajewski
Lisioł i koncerz . W tym tygodniu Lisioł postanowił wybrać się do XVII wieku i zgłębić nieco tajniki wojen polsko-tureckich. Z tego też powodu wsadził nos w książkę "Buńczuk i koncerz. Z dziejów wojen polsko-tureckich" autora Janusza Pajewskiego. Szybko jednak Lisioł przekonał się, że owa pozycja obejmuje także moment przybycia Turków do Europy oraz trudne relacje turecko-węgierskie, które pachniały niczym beczka prochu. *Dźwięk zapalanej zapalniczki, do którego po chwili dołączył przerażony pisk świadczący o zgrabnym upuszczeniu owego przedmiotu*. Lisioł jednak dla bezpieczeństwa oddalił się nieco od miejsca zdarzenia, nie udało mu się jednak uniknąć bitwy pod Warną. Władysław III Warneńczyk zaproponował naszemu futrzakowi podwózkę konną, co jak wiadomo, nie skończyło się zbyt dobrze w roku 1444. *Lisioł pije z sułtanem tureckim herbatkę* a to pudełko z miodem do czego? *zapytał futrzak. Na co sułtan otwarł pudło, w którym głowa króla Władysława odpoczywa od reszty ciała, zanurzona w miodzie* Lisioł jednak nie zostanie na obiad, truskawki zostawił na gazie, każdemu zdarza się zapomnieć *dźwięk szybkiego odwrotu taktycznego*. . Potem było tylko gorzej. Jak nie krwawe wojny, to wyimaginowane konflikty i tak w kółko! Ciągle coś... Zaliczamy też plejadą największych imprez rozrywkowych po tej stronie Wisły, czyli Cecora, Chocim, Kamieniec i Wiedeń. Jak usłyszał Lisioł, gdy chciał zdezerterować, takiego wydarzenia nawet Ty nie możesz przegapić. No i Lisioł nie przegapił. Dostał nawet koncerz, który chętnie by wsadził komuś tam, gdzie nie dociera światło… . Podsumowując, dużą zaletą książki jest jej język. Nie ma tutaj zbędnego udziwniania języka, więc czyta się szybko i przyjemnie, dlatego nawet początkujący historycy nie będą mieli żadnych problemów. Kto więc chce zacząć swoją przygodę z XVII wiekiem, niech łapie za książkę!
Lisiołczyta - awatar Lisiołczyta
oceniła na 7 1 rok temu
Karol XII Zbigniew Anusik
Karol XII
Zbigniew Anusik
Bardzo dobra biografia i bardzo dobrze napisana książka historyczna. Opis dzieciństwa jest dość krótki, ale też niewiele się wtedy wydarzyło w życiu króla. Od momentu natomiast sprzed wybuchu III-ciej wojny pólnocnej, książka opisuje życie Karola niemal miesiąc po miesiącu. Pozycja pokazuje także losy wielu postaci towarzyszących królowi w jego tułaczkach (między innymi Stanisława Poniatowskiego, ojca przyszłego króla Polski). Wyszczególnione są arkana ówczesnej dyplomacji, sztuki wojennej. Kwestią pierwszorzędną jest natomiast tytułowy władca: jego zwycięstwa, porażki, niepowodzenia. Autor próbuje odmalować, w najdrobniejszych szczegółach, charakter tego człowieka, także poprzez przytaczanie osobistych relacji innych osób, w tym pamiętników. Ciekawy jest nasz wątek narodowy, a rozdziału na ten temat nie można chyba było lepiej zatytułować - ,,W Polskim labiryncie". Nietrwałość i chwiejność stanowisk polskiej szlachty oraz mozaika magnackich ,,państw w państwie" przyprawiły Karola XII o niemały ból głowy. Dużym plusem są także, chyba nie dość dobrze znane, losy króla w Turcji. Refleksja nasuwa się sama, - Turcja od początku XVIII wieku do dnia dzisiejszego pozostaje państwem, z którym, ze względu na jej położenie, trzeba się ciągle dogadywać, licząc na jej pomoc w jakimś międzynarodowym przedsięwzięciu. Jedynym drobnym minusikiem jest pozostawienie dość dużego niedosytu w kwestii śmierci Karola XII. Autor dobitnie ukazuje pewną teorię, której nie nazwałbym spiskową i, która do mnie przemawia. Temat nie jest jednak rozwinięty, a szkoda. Polecam zdecydowanie.
wiciu - awatar wiciu
ocenił na 9 8 lat temu
Książę Jeremi Wiśniowiecki Romuald Romański
Książę Jeremi Wiśniowiecki
Romuald Romański
To w zasadzie nie tyle biografia jako taka, co esej poświęcony księciu Jeremiemu Wiśniowieckiemu. Takie było zresztą zmierzenie Autora i w taki sposób należy tę książkę oceniać. Jako esej spełnia wszelkie oczekiwania stawiane przed tym gatunkiem literackim: napisany płynnym, potoczystym językiem, obfituje w anegdoty i ciekawostki obyczajowe, czyta się bardzo dobrze. R. Romański nie cofa się przy tym przed formułowaniem własnych, odważnych i często niepoprawnych politycznie ocen i opinii na temat sterników polityki polskiej doby powstania Chmielnickiego, ówczesnej sytuacji oraz możliwych sposobów działania (z których, zdaniem Autora, najczęściej z takich czy innych powodów – które stara się zresztą wyjaśnić - wybierano te najgorsze i najbardziej krótkowzroczne). To ważne zalety pracy. Można też jednak wskazać pewne minusy: zbyt częste i zbyt obszerne dygresje, niejednokrotnie pozbawione bezpośredniego związku z postacią księcia Jaremy, zbyt obficie używane w tekście współczesne, niewyszukane kolokwializmy, omijanie pewnych kwestii (np. w jaki sposób zaginęły na Świętym Krzyżu doczesne szczątki księcia – jeżeli nawet nic konkretnego na ten temat nie wiadomo, to jednak istnieją chyba jakieś poszlaki czy hipotezy?), wreszcie całkowity brak aparatu naukowego. Owszem, w pracy popularyzatorskiej Autor nie ma obowiązku takowego zamieszczać, ponieważ jednak biografii Jeremiego Wiśniowieckiego oraz opracowań na temat powstania 1648 r. napisano całkiem sporo, a R. Romański niejednokrotnie polemizuje z ich wskazywanymi imiennie twórcami, przydałaby się chociażby bibliografia. Niezależnie od tych uwag, powtórzę – czyta się bardzo dobrze.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Rapier i koncerz

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rapier i koncerz


Ciekawostki historyczne