Rakietowi miliarderzy. Elon Musk, Jeff Bezos i nowy wyscig kosmiczny

Okładka książki Rakietowi miliarderzy. Elon Musk, Jeff Bezos i nowy wyscig kosmiczny autorstwa Tim Fernholz
Tim Fernholz Wydawnictwo: Znak Horyzont biografia, autobiografia, pamiętnik
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Rocket Billionaires: Elon Musk, Jeff Bezos, and the New Space Race
Data wydania:
2019-06-19
Data 1. wyd. pol.:
2019-06-19
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324057436
Tłumacz:
Monika Skowron
Odliczanie dla kosmicznych miliarderów trwa!

"Wielu mówiło, że receptą na to, jak najszybciej zarobić duże pieniądze w branży kosmicznej, jest wejść z jeszcze większą sumką."

Elon Musk

Relacja z pierwszej ręki o nowym wyścigu w kosmos i o tym, jak Elon Musk i Jeff Bezos wydają miliardy dolarów z własnej kieszeni, by podbić przestrzeń kosmiczną i przekroczyć ostateczną granicę.

Tuzy biznesu stawiają własne fortuny na budowę statków kosmicznych, jednak wciąż nie wiadomo, czy eksploracja kosmosu okaże się dochodową inwestycją, sposobem na zbawienie ludzkości czy też… zabrnie w ślepą uliczkę.

Dzięki reportażowi Tima Fernholza mamy szansę podejrzeć branżę w trakcie prawdziwej rewolucji. NASA pragnie ocalić ambitny program eksploracji kosmosu. Giganci tacy jak Boeing i Lockheed Martin usiłują dorównać nowym rywalom, lobbyści walczą o środki publiczne, a ustawodawcy usiłują nie dopuścić do tego, by nowy wyścig kosmiczny wywołał globalny konflikt.

Dzięki dostępowi do poufnych informacji oraz dotarciu do kierowników najwyższego szczebla firm takich jak SpaceX, na czele z samym Muskiem, NASA oraz Blue Origin, Boeing, Lockheed Martin, Orbital ATK czy Virgin Galactic Fernholz tworzy pasjonującą opowieść o rywalizacji i przetrwaniu w tej wymagającej branży.
Średnia ocen
6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rakietowi miliarderzy. Elon Musk, Jeff Bezos i nowy wyscig kosmiczny w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rakietowi miliarderzy. Elon Musk, Jeff Bezos i nowy wyscig kosmiczny

Średnia ocen
6,2 / 10
56 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
6
6

Na półkach:

Elon to doskonały przywódca, czytałem trochę o nim ostatnio i większość współpracowników wypowiadało się, że on potrafił zarazić wizją. Ciekawe są też jego techniki przywódcze, które stosuje w pracy, żeby zatrzymać najlepszych ekspertów w branży, https://lepszymanager.pl/elon-musk-8-sekretow-przywodztwa/ . Sam parę metod stosują u siebie. Ciekawe czy faktycznie uda mu się zrealizować wizję komercyjnych lotów w kosmos. Byłoby ciekawie

Elon to doskonały przywódca, czytałem trochę o nim ostatnio i większość współpracowników wypowiadało się, że on potrafił zarazić wizją. Ciekawe są też jego techniki przywódcze, które stosuje w pracy, żeby zatrzymać najlepszych ekspertów w branży, https://lepszymanager.pl/elon-musk-8-sekretow-przywodztwa/ . Sam parę metod stosują u siebie. Ciekawe czy faktycznie uda mu się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

214 użytkowników ma tytuł Rakietowi miliarderzy. Elon Musk, Jeff Bezos i nowy wyscig kosmiczny na półkach głównych
  • 138
  • 71
  • 5
40 użytkowników ma tytuł Rakietowi miliarderzy. Elon Musk, Jeff Bezos i nowy wyscig kosmiczny na półkach dodatkowych
  • 30
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Rakietowi miliarderzy. Elon Musk, Jeff Bezos i nowy wyscig kosmiczny

Czytelnicy Rakietowi miliarderzy. Elon Musk, Jeff Bezos i nowy wyscig kosmiczny przeczytali również

Tim Cook. Człowiek, który wzniósł Apple na wyższy poziom Leander Kahney
Tim Cook. Człowiek, który wzniósł Apple na wyższy poziom
Leander Kahney
× www.majuskula.blogspot.com × Prowadzenie ogromnej firmy jest trudne. Wszystko wydaje się jeszcze cięższe, gdy poprzedni szef był postacią niezwykłą — charyzmatyczną, inspirującą dla mnóstwa osób. Czy da się być dobrym liderem, który poprowadzi ku nowemu? Czy uczeń może prześcignąć mistrza? Kilka lat temu dosłowne triumfy święciła biografia Steve’a Jobsa, napisana przez Waltera Isaacsona. Nawet nie próbuję zliczyć ilości przeczytanych egzemplarzy. Tę pozycję ciągle można znaleźć na półkach prawie każdej księgarni. Imponujące. Jednak czas mija, a Jobsa w Apple zastąpił Tim Cook. I jemu postanowiono poświęcić trochę miejsca, bo to pewnego rodzaju fenomen. Czy tak przebojowy jak Steve? Wielu stwierdzi, że niekoniecznie. Właśnie tym zagadnieniem zajął się niejaki Leander Kahney. To angielski dziennikarz, który już od kilkunastu lat pisze o fenomenie firmy Apple. Na swój warsztat wziął właśnie Cooka. Myślę, iż trudno pisać biografię kogoś, kto jeszcze żyje. Niemniej jednak uważam też, że już sam pomysł jest dość ciekawy. Jak poszło z wykonaniem? Przyznam, całkiem dobrze! Początkowo spodziewałam się pewnej dawki nudy, aczkolwiek spędziłam nad książką dobry czas. Sporo się dowiedziałam. Na początku wspomnę, że książka została bardzo ładnie wydana. Dość minimalistyczna okładka (w stylu firmy!), a w środku naprawdę sporo zdjęć. W kwestii biografii zawsze zwracam uwagę na tę drugą kwestię, gdyż uważam, że fotografie potrafią lepiej nas wczuć w lekturę, pokazać bohatera na różnych etapach życia, w różnych momentach. Zazwyczaj, istotnych. Publikację czyta się naprawdę szybko, nie jest nudna, a całkiem rzeczowa. Przyznaję, na temat Jobsa wiem wiele, o Cooku nie wiedziałam do tej pory praktycznie nic. Miła odmiana, że mogłam przyswoić sporo informacji, na dodatek, w przystępny sposób. Kto lubi tylko suche fakty? Kahney napisał całkiem dużo o dzieciństwie Tima Cooka, co pozwala lepiej zrozumieć jego późniejsze idee, zachowania, reguły, którymi się kieruje. Jednak autor nie szafuje detalami, zachowuje pewną granicę prywatności. Podobnie rzecz ma się z prywatą dotyczącą już dorosłego życia szefa Apple — temu poświęcono stosunkowo mało miejsca. Oczywiście, takie grzebanie bywa mało stosowne, zahaczające o plotkarstwo, ale wydaje mi się, że można było dodać coś więcej. Specjalnie dla osób, które naprawdę mało wiedzą o Timie, a nie mają ochoty szperać w Internecie. Autor skupia swoją uwagę przede wszystkim na Apple pod wodzą Tima. Porównuje dwie ery firmy, tę z czasów Jobsa, tę z czasów Cooka. Aczkolwiek nie ocenia w kategoriach dobrej i lepszej, to kwestia różnic. Za bardzo ciekawe uznaję fragmenty dotyczące wspinania się po szczeblach kariery. To była długa droga, ciężka, ale opłacalna. Te informacje dowodzą, że Apple nadal jest w dobrych rękach, trudno martwić się o przyszłość. Dodatkowo ujęła mnie świadomość, iż Tim to osoba niezwykle etyczna, gdy chodzi o pracę, pamiętająca o swoich początkach. Determinacja, kompetencje, podejście do ludzi — wszystkie te umiejętności zaprowadziły go na sam szczyt. Całkiem inspirujące. Biografia Tima Cooka wypada całkiem interesująco. Leander Kahney nie prześcignął Waltera Isaacsona, ale też sięgnął po życiorys zupełnie innej osoby, co trzeba wziąć pod uwagę. To książka świetna przede wszystkim dla fanów marki Apple, a tych nie brakuje. Ciekawa propozycja dla osób, które doceniają wkład Tima w Apple — a trzeba przyznać, dobrze sobie radzi.
majuskuła - awatar majuskuła
oceniła na 7 6 lat temu
Spaceman. Jak zostać astronautą i uratować nasze okno na Wszechświat? Mike Massimino
Spaceman. Jak zostać astronautą i uratować nasze okno na Wszechświat?
Mike Massimino
"Spaceman: An Astronaut's Unlikely Journey to Unlock the Secrets of the Universe" Mike'a Massimino to książka, która, choć ma swoje mocne strony, może nie spełnić oczekiwań wszystkich czytelników, zwłaszcza tych, którzy mieli okazję przeczytać bardziej angażujące relacje astronautów, jak np. "Nieziemskie wyzwania" Scotta Kelly'ego. Massimino opisuje swoją drogę do zostania astronautą w sposób przystępny i osobisty, dzieląc się licznymi anegdotami z dzieciństwa, lat nauki oraz kariery w NASA. Jego styl pisania jest prosty i bezpośredni, co sprawia, że książka jest łatwa do czytania. Autor skupia się na trudnościach, z jakimi musiał się zmierzyć, podkreślając determinację i wytrwałość, które pomogły mu osiągnąć sukces. Jednakże, jeśli porównamy "Spaceman" do "Nieziemskich wyzwań" Kelly'ego, książka Massimino może wydawać się mniej dynamiczna i mniej głęboka. Kelly, mający doświadczenie z najdłuższym pobytem w przestrzeni kosmicznej, dostarcza czytelnikowi bardziej szczegółowych opisów życia na stacji kosmicznej oraz wyzwań związanych z długoterminowym przebywaniem w przestrzeni kosmicznej. Jego relacje są bogate w techniczne detale oraz emocjonalne przeżycia, co sprawia, że książka jest bardziej wciągająca. W "Spaceman" brak jest pewnej intensywności i głębi, które można znaleźć w książce Kelly'ego. Massimino skupia się na bardziej codziennych aspektach życia astronauty, co może nie dostarczać takiej samej dawki ekscytacji i nowości dla czytelników poszukujących bardziej intensywnych relacji z kosmosu. Ponadto, jego narracja momentami może wydawać się zbyt rozwlekła i skupiająca się na mniej istotnych szczegółach, co może wpływać na dynamikę książki. Podsumowując, "Spaceman" Mike'a Massimino to przyjemna i inspirująca lektura, ale może nie spełnić oczekiwań czytelników, którzy szukają bardziej angażujących i szczegółowych relacji z życia astronauty, takich jak te przedstawione w "Nieziemskich wyzwaniach" Scotta Kelly'ego. Jeśli fascynuje Cię kosmos i chcesz poznać historię jednego z astronautów, warto po nią sięgnąć, ale jeśli oczekujesz głębokich przemyśleń i szczegółowych opisów misji kosmicznych, lektura Kelly'ego może być bardziej satysfakcjonująca.
Lucyferus - awatar Lucyferus
ocenił na 6 1 rok temu
Twitter. Prawdziwa historia o bogactwie, władzy, przyjaźni i zdradzie Nick Bilton
Twitter. Prawdziwa historia o bogactwie, władzy, przyjaźni i zdradzie
Nick Bilton
Już literacki debiut Nicka Biltona - czyli właśnie biografio-reportaż o Twitterze, jego początkach i rozwoju firmy czyta się równie świetnie jak jego największy bestseller, "Króla darknetu". Wymienić można tu chociażby tą samą skłonność do lekkiego fabularyzowania historii (i bardzo dobrze!), dbałość o każde najmniejsze detale czy rozważania na temat moralności "ojców założycieli" Twittera oraz stanów psychicznych każdego z nich. Wszystko to oparte w rzeczywistości, wszystko poprzedzone świetnym researchem i wywiadami z osobami przewijającymi się przez historię. Bogactwo, władza, przyjaźń i zdrada - wszystko znajduje w tej historii swoje uzasadnienie i każdemu z tych aspektów autor daje odpowiednią uwagę i przestrzeń na wybrzmienie. Wszystkie te aspekty składają się na opowieść nie gorszą niż powstawanie Facebooka i "The Social Network", co ostatecznie przekłada się na tak świetną lekturę. Nick Bilton w zasadzie nie kryje się z tym, kto jego zdaniem jest tutaj największym "czarnym charakterem", ale też niewiele jest osób, których opinia miałaby w tej kwestii większe znaczenie niż właśnie jego - osoby, która tak dogłębnie przestudiowała historię Twittera. A patrząc na to, kto w 2015 roku - dwa lata po wydaniu tej książki - ponownie został dyrektorem generalnym Twittera trzeba przyznać, że Bilton zdecydowanie wiedział, o czym pisał...
Kiyoshiee - awatar Kiyoshiee
ocenił na 7 4 lata temu
Krew, pot i piksele. Chwalebne i niepokojące opowieści o tym, jak robi się gry Jason Schreier
Krew, pot i piksele. Chwalebne i niepokojące opowieści o tym, jak robi się gry
Jason Schreier
Znałem autora tej książki dużo dłużej niż wiedziałem o istnieniu tej książki. W mojej głowie Jason jest najważniejszym dziennikarzem świata gier komputerowych i od dawna, kiedy podaje jakieś informacje jest wyznacznikiem jakości. Jednak spodziewałem się, że przez fakt, że od dawna interesuję się tą branżą, to będę znał duży procent zapisanych w tej książce informacji. Pomyliłem się. Jest tutaj sporo szczegółów, o których nie słyszałem. Przedstawione przez autora historie są osobiste. Choć opisane tutaj gry w wielu przypadkach tworzyły dziesiątki osób, to stawały mi się one bliższe i bardziej interesujące przez ich historię. Największe wrażenie zrobiły na mnie historie "Pillars of Eternity", "Stardew Valley" oraz "Shovel Knight" - ci ludzie naprawdę chcieli stworzyć te gry i byli gotowi zrobić wiele, żeby to osiągnąć. Ta książka sprawiła, że zacząłem mmyśleć o grach, jako ważnych osobistych projektach wielu ludzi. Czytając rozdziały o studiach, które zdecydowały się na Kickstarter, czułem pewien żal, że nigdy nie wsparłem w ten sposób gry i nie miałem okazji przeżyć takiej podróży wraz z twórcami. Ta książka sprawiła, że lepiej rozumiem branżę i bardziej doceniam prawdziwych artystów, dla których gry, to rzeczywiście coś ważnego. Polecam zarówno tym, którzy interesują się tym, co się dzieje za drzwiami studiów, jak i tym, dla których gry są tylko jedną formą rozrywki. No i powinienem w końcu zagrać w Shovel Knight.
Piotr - awatar Piotr
ocenił na 9 14 dni temu
Inteligencja sztuczna, rewolucja prawdziwa. Chiny, USA i przyszłość świata Kai-Fu Lee
Inteligencja sztuczna, rewolucja prawdziwa. Chiny, USA i przyszłość świata
Kai-Fu Lee
18/2026 Śmiało można powiedzieć, że o ile już chyba nie ma ludzi, którzy nie doceniają Chin o tyle niezrozumienie tego państwa, czy wręcz cywilizacji jest powszechne. A także bije się w tym aspekcie w pierś. Dla nas, czyli ludzi wychowanych w kulturze Zachodu takie zjawisko jak kopiowanie czy naśladowanie po kimś jest postrzegane bardzo źle. Abstrahując już od pojęć dobre—złe, to kopiowanie konkurencji jest czymś głęboko osadzonym w chińskim DNA. To dlatego chińscy informatycy nie mieli w okolicach 2010 roku najmniejszego problemu przed kopiowaniem zachodniej konkurencji, ale osadzania ich twórów w chińskich realiach. Bardzo znamienny jest przykład Wang Xing, który na początku swojej działalności zawodowej był wyśmiewany za bezrefleksyjne kopiowanie Facebooka, Twittera oraz Grouponu (amerykańska platforma zakupowa), ale to Wang śmiał się jako ostatni, bo po kilku latach jego klon platformy zakupowej — Meituan zdystansował jeśli chodzi o wartość rynkową swój pierwowzór. Przykłady takie można by mnożyć. Skokowy wzrost chińskich start-upów i rozwijająca się baza internetowa w Kraju Środka powoduje, że Chiny są na najlepszej drodze do prześcignięcia Stanów Zjednoczonych w kwestii sztucznej inteligencji, która w kolejnych dyscyplinach radzi sobie lepiej od konkurentów z Doliny Krzemowej. Bardzo pomocne w tym wyścigu jest państwo, które ochoczo subsydiuje rozwijanie tej technologii, co stoi często w sprzeczności z podejściem rządu Stanów Zjednoczonych w analogicznej sytuacji. Sam się przekonałem podczas swojego wyjazdu do Chin, jak bardzo technologicznie ten kraj odjeżdża szeroko pojętemu Zachodowi. Dość powiedzieć, że nie widziałem Chińczyka, który płaciłby gotówką, a płatności za pomocą AliPay czy We Chatu trwają ułamki sekund. Książka Lee jest o tyle ważna, że autor jest zaangażowany w pracę nad sztuczną inteligencją od 40 lat. Tajwańsko-amerykański badacz zwraca uwagę na szanse, ale i zagrożenia dla ludzkości niosące rozwój sztucznei inteligencji. Ludzkość stoi przed najbardziej przełomowym momentem w dziejach. Ja osobiście z jednej strony czuję sporą ekscytację odnośnie sztucznej inteligencji, ale z drugiej nie potrafię wymazać z głowy szeregu książek, gier i filmów katastroficznych, w których ludziom przychodzi się mierzyć ze swoim dziełem w postaci superzawansowanej AI, która dąży do unicestwienia człowieka. Jednak jak zauważa autor potencjalne ryzyko groźnego „wyrwania” się AI spod kontroli człowieka to pieśń zdecydowanie dalszej przyszłości. O wiele szybciej ludzkość zmierzy się z masową automatyzacją pracy, co będzie oznaczało, że ogromna część społeczeństw straci pracę. Ten fakt będzie największym wyzwaniem dla państw, które coś z mniejszym zapotrzebowaniem na zatrudnienie będą musiały zrobić. Samo przez się nasuwa się pomysł gwarantowanego dochodu podstawowego, ale czy na pewno lekiem na ten problem będzie proste zasypanie go pieniędzmi? Książka Lee to swoisty testament, bo autor w pewnym momencie swojego życia usłyszał wyrok w postaci raka chłoniaka. Na szczęście Tajwańczyk wyzdrowiał. Te wydarzenia jednak rzuciły na niego taki cień, że postanowił się trochę zdystansować od informatycznego „wyścigu szczurów” i na kwestie rozwoju AI patrzy z boku, co w połączeniu z ogromną wiedzą i przyjemnym piórem jest świetnym wprowadzeniem w tematykę sztucznej inteligencji i wyścigu technologicznego pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chińską Republiką Ludową.
Ahura Mazda - awatar Ahura Mazda
oceniła na 8 11 dni temu
Pamięć nieulotna Edward Snowden
Pamięć nieulotna
Edward Snowden
Czy w 2026 roku, lat kilkanaście po “aferze Snowdena” jest jeszcze sens, by czytać jego biografię? Okazuje się, że jak najbardziej tak! Jest oczywistą oczywistością, że władze amerykańskie będą starały się zdyskredytować i i oczernić osobę, która ujawnia ich tajemnice. Sposób zawsze się znajdzie, bo nikt nie jest krystalicznie czysty. Tak samo jak oczywiste jest, że w reakcjach na tego typu książki zawsze, ale to zawsze pojawiają się oskarżenia o to, że są one “próbą wybielenia” bohatera. Brak zaufania jest w sumie zrozumiały. Dokładnie tak jak Snowden napisał w książce: wystarczy wskazać palcem na mapę. Już sam fakt przebywania w Rosji wystarcza, by podważyć jakąkolwiek wiarygodność. Nieważne, że w tę sytuację wepchnął go jego własny kraj (i może właśnie o to chodziło). Ileż to więc osób, siedząc w kapciach przed swoim komputerem, nie zastanawiających się nawet nad zakwestionowaniem istniejącego systemu i nie odróżniających powszechnej inwigilacji od faktycznej działalności wywiadowczej, ocenia Edwarda Snowdena, dywagując czy jest on bohaterem, czy zdrajcą. Do tego dołączają sugestie graniczące z pewnością, że jest rosyjskim szpiegiem. Chciał bronić demokracji i przestrzegania prawa gwarantowanego konstytucją, w tym prawa do prywatności i wolności - i dlatego sprzedał się Rosjanom. No tak, to ma sens. Tak samo jak to, że w wyniku tego stracił wszystko: pracę, rodzinę, całe swoje dotychczasowe wygodne i dostatnie życie. Zastanówmy się też, ilu z nas byłoby skłonnych rzucić wszystko w obronie własnych ideałów i w trosce o interes społeczny - a ilu z nas jest właśnie takimi trybikami w maszynie, zgorzkniałymi cynikami, wiedzącymi, że służą złemu panu, ale “mającymi to w d…e”? No właśnie. I co byś zrobił/a, gdybyś utknął w putinowskiej Rosji? Fakt, że Snowden od lat przebywa w Rosji i uzyskał już nawet rosyjskie obywatelstwo (w 2022 roku, książkę wydano w roku 2019) - faktycznie brzmi jednak słabo. Interesujące jest czemu Rosja, niesłynąca przecież z łagodności w stosunku do tych, którzy przeciwstawiają się władzom, chroni tego amerykańskiego dysydenta. Na pewno nie jest to czarno-biała sytuacja. Tragedia Edwarda Snowdena polega nie tylko na tym, że trafił z deszczu pod rynnę. Abstrahując nawet od tego, czy obecnie Snowden ma coś wspólnego ze szpiegowaniem na rzecz Rosji, to wszystko to, co zrobił poszło jak krew w piach. Chciał przekazać coś ważnego ludziom, tymczasem my to zignorowaliśmy. Bo wszystko to, o czym Snowden pisze - o tym, jak funkcjonuje internet, jak pozyskiwane są dane i jak masowa (i celowa) jest inwigilacja nas wszystkich - to prawda i to wszystko jest cholernie aktualne. Bo czy rządy przestały nas inwigilować (w szczególności rząd USA, żeby nie wspomnieć państw niedemokratycznych)? Nie, a ta inwigilacja wznosi się na coraz to wyższy poziom dzięki AI. A większość z nas wzrusza ramionami. Czy kogokolwiek jeszcze treść tej książki szokuje? Wszystko to wyraża jedna z opinii: "Tak naprawdę nie dowiedziałam się niczego nowego. Liczyłam na jakieś tajemnice, coś szokującego... a dostałam informację, że jesteśmy inwigilowani. Wow, serio?" No właśnie. Łatwo powiedzieć w 2026, ale czy było to takie oczywiste zanim Snowden to ujawnił? Co gorsza, czy nas to niepokoi? Skoro twierdzimy, że to dla nas nic nowego, a mimo to nie przejmujemy się tym - jak to o nas świadczy? Wiemy też, że zbierają dane o nas prywatne firmy, które następnie dane te monetyzują. "ludzie, okazujecie oburzenie w przypadku działań aparatu państwowego, jednocześnie dobrowolnie oddając swoje dane Facebookowi." I to ma być argument? Tylko co jest groźniejsze: inwigilacja ze strony prywatnych firm, czy państwa? Bo ten argument mógłby być skuteczny tylko przy założeniu, że państwo jest "dobre" i działa w interesie obywatela. Niestety to nigdy nie jest pewne. Wielu z nas powie, że “nie ma nic do ukrycia” - i ten argument też Snowden rozbraja. Bo to, czy masz coś do ukrycia, czy nie, to oceni twój rzęd, a nie ty - a nie jesteś w stanie przewidzieć, kto przejmie władzę w przyszłości i jakie będą kryteria tej oceny. Nie chodzi zresztą o to, czy ma się coś do ukrycia, czy nie, ale o zasady: o to, że państwo nie ma prawa szpiegować obywateli “na wszelki wypadek”. Wszyscy powinniśmy to wiedzieć, bo "Rok 1984" jest historią powszechnie znaną. A jednak okazuje się, że dziś powszechnie o tym zapominamy. I wreszcie - czy w 2026 roku, kiedy USA oficjalnie porzuciły maskę światowego policjanta, na rzecz raczej światowego pirata - czy ktoś jeszcze wierzy w dobre intencje tego kraju??? Kraju, w którym demokracja umiera, a prezydent robi co chce, prowadząc politykę destabilizującą cały glob? W świetle tego, że władze amerykańskie od osób chcących wjechać do tego kraju, żądają dostępu do telefonu, e-maila, sprawdzają wpisy w mediach społecznościowych z ostatnich 5-ciu lat, szukając czegoś, co nie spodoba się obecnym władzom??? I w tym temacie przestrogi Snowdena brzmią przerażająco aktualnie, łącznie z uwagami na temat presji wywieranej przez USA na inne kraje, które po prostu boją się sprzeciwić temu tyranowi. Ogromnie zaskoczyło mnie, że książka jest tak ciekawa, napisana potoczystym stylem, co zapewne zawdzięcza ghostwriterowi - nie oczekuję, żeby Snowden miał zdolności literackie i nie o to tu chodzi. Zwłaszcza dotyczy to pierwszej części, w której Snowden opisuje swoje dzieciństwo i młodość, to w jaki sposób stał się pracownikiem wywiadu. Nie słuchajcie tych, którzy twierdzą, że jest to nudne, czy nieistotne. Wręcz przeciwnie - tak naprawdę w biografiach właśnie najbardziej powinno ciekawić nas dzieciństwo, jako okres formatywny dla człowieka. I tu faktycznie dowiadujemy się, jak wyglądał system wartości bohatera, w jakim środowisku dorastał, ale też jak wyglądają kulisy pracy w amerykańskich instytucjach rządowych. Bez tego naprawdę trudno wnioskować cokolwiek na temat motywów Snowdena. A przede wszystkim, przede wszystkim, jest tu mnóstwo refleksji na temat internetu - tego, jak wyglądał on na początku, a jak wygląda teraz. Bo nic się nie zmieniło przez tych kilka lat, a na pewno nie na lepsze. Dla starszych osób to w sumie nie będzie nic nowego, ale dla młodszych, urodzonych już w XXI wieku może to jednak być bardzo pouczające. Dlatego m.in. warto tę książkę przeczytać. Ja zadałam sobie w efekcie - niestety - pytanie: "czy warto poświęcać się “dla dobra ludzkości”, w sytuacji kiedy ludzkość ma to w d.....e?"
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Enrico Fermi. Ostatni człowiek, który wiedział wszystko. Życie i czasy ojca ery atomowej David N. Schwartz
Enrico Fermi. Ostatni człowiek, który wiedział wszystko. Życie i czasy ojca ery atomowej
David N. Schwartz
Niewiele wiedziałam o Enricu Fermim zanim przeczytałam tę książkę, nie miałam też pojęcia o rzymskiej szkole fizyki ani o tym, jak ogromny był wkład Włochów w rozwój ten dziedziny. I choć niewiele pamiętam ze szkoły na temat fizyki i nigdy nie był to mój ulubiony przedmiot, biografię przeczytałam z ogromną przyjemnością. Główny bohater szybko zyskał moją sympatię, bo choć górował wiedzą i umiejętnościami nad innymi, był też doskonałym nauczycielem i mentorem. Nic dziwnego, że wielu jego uczniów czy doktorantów zostało laureatami Nobla, co jeszcze dobitniej podkreśla jego ogromny wkład w rozwój nauki. Enrico Fermi był jedną z osób zaangażowanych w Projekt Manhattan, niesamowicie było czytać o jego rozterkach, kiedy to pęd do wiedzy i rozwiązywania problemów doprowadził go do stworzenia najbardziej śmiercionośnej broni na świecie. Mogę sobie tylko wyobrażać co czuł - z jednej strony ogromną odpowiedzialność, a z drugiej nie mógł ani nie potrafił się zatrzymać w konstruowaniu coraz to nowych eksperymentów, które doprowadziły do rozszczepienia jądra atomu. Jedyna rzecz, która uwierała mnie podczas lektury, to mizoginia Fermiego. Możemy ją oczywiście zrzucić na karb norm społecznych obowiązujących w tamtych czasach, ale z drugiej strony podczas czytania miałam dojmujące poczucie, że to wszystko działo się tak niedawno. Nic więc dziwnego, że wciąż i na nowo kobiety muszą walczyć o swoje i upominać się o swoje miejsce w świecie, bo niestety, zostało nam ono zabrane dawno, dawno temu.
Fille - awatar Fille
ocenił na 10 4 miesiące temu
Wojny konsolowe Blake J. Harris
Wojny konsolowe
Blake J. Harris
Ten tytuł ma dwie strony medalu. Pierwsza, ta świetna, czyli dostajemy informację o tytułowej wojnie pomiędzy dwoma ówczesnymi potęgami przemysłu gier wideo, Nintendo i Segi. Informacje są oparte o wywiady, więc jest sporo szczegółów z wewnątrz, przynajmniej obozu Segi. Okres dotyczy momentu, gdy rządy w Sega of America sprawował Tom Kalinske, czyli czasy Segi Genesis/Mega Drive. Można prześledzić tok myślenia marketingowców Segi, uzasadnienie poszczególnych decyzji, wzloty i upadki. Ogólnie super sprawa. Część wydarzeń jest oczywiście znana z innych mediów. Przykładem są 4 punkty Kalinskiego, ale nadal jest sporo nowego, czego nie znajdziemy ot tak w Internecie. Ponadto tytuł napisany jest w formie fabularyzowanej, dla mnie to zaleta, ale niektórych może to zniechęcić. Ta druga strona to minusy. Po pierwsze widzimy tylko historie marketingowców, którzy bardzo lubią przechwalać się sowimi osiągnięciami, zapominając o twórcach gier, bez których nie mieli by czego reklamować. Po drugie czuć tu propagandę Segi, widać że tytuł był pisany na zasadzie Sega - ci dobrzy, Nintendo – ci źli (żeby nie było Nintendo trochę zapracowało sobie na tę łatkę chociażby „trzymając na krótkiej smyczy”, sklepy sprzedające ich produkty). Autor zresztą nie ukrywa sympatii do Kalinskiego, na końcu książki. Po trzecie trzeba być uodpornionym na indoktrynację. Wielokrotnie padają słowa o poświęceniu dla wielkiej korporacji, w tym przypadku Segi, że pracownicy tworzą jedną wielką rodzinie oraz potrzebie pracy dla dobra firmy. Co nie by nie wytykać tej książce, nadal warto po nią sięgnąć, bo świetnie opisuję rywalizację, która zmieniła rozkład sił i oblicze branży gier wideo na lata.Zdecydowanie polecam.
kon315 - awatar kon315
ocenił na 9 10 miesięcy temu
Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos Tom Wolfe
Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos
Tom Wolfe
Reportaż o kowbojach, którzy polecieli w kosmos, to historia w której człowiekowi nie wystarczyła ziemia i woda. To opowieść o ludziach, którzy chcieli wzbić się w przestworza, być pierwszymi ludźmi, którzy dotrą poza granicę możliwości i ją przesuną - tym samym torując drogę dla przyszłych powietrznych wędrowców. Książka skupia się na pierwszym amerykańskim programie kosmicznym Mercury, której celem było umieszczenie człowieka na orbicie okołoziemskiej i sprowadzenie go bez szwanku z powrotem na Ziemię. Zanim jednak dochodzi do samych misji poznajemy ludzi, którzy mają w nich uczestniczyć. Poznajemy też ich rodziny, codzienność, emocje towarzyszące im podczas kolejnych zmagań, gorycz porażki i błędy, które niektórych kosztowały życie. 🌍 Nie można zarzucić książce, że jest nudna. Choć momentami się dłuży i wydawałoby się, że niektóre fragmenty można byłoby pominąć, nie wytracając jednocześnie przyjemności z historii. 🌍 Styl pisania autora bardziej przypomina prelekcje na które ktoś się załapał i postanowił spisać wszystko, co usłyszał. Nie ma tutaj suchego języka faktów, a pełną emocji przygodę. ☁ Przez tak emocjonalny język, trudno dopatrzeć się tutaj literatury faktu/reportażu. Czy można powiedzieć, że autor delikatnie odleciał? ☁ Brak jakiejkolwiek bibliografii utrudnia spojrzenie na tytuł jako coś rzetelnego. Najlepiej by było, gdyby potraktować całość jak temat, którym Tom Wolfe jest na tyle zainteresowany, że potrafił z uzyskanych informacji i wtrąceń emocjonalnych, stworzyć zgrabną powieść. Nasi kowboje ukazani są jak ludzie z krwi i kości, którym nie brak ambicji do tego aby sięgać po to, co na pierwszy rzut oka wydaje się nieosiągalne. Z drugiej strony pojawiają się obawy rodziny i strachem przed nieznanym, co jest zdecydowanie bliższe czytelnikowi. Jest to też niecodzienna lekcja w czasach, gdzie świat wstawał z kolan po drugiej wojnie światowej. Z jednej strony zupełnie nowa rzeczywistość, z drugiej Zimna Wojna, które cechowały się przede wszystkim wyścigiem zbrojeń, ale również o palmę pierwszeństwa w dominacji eksplorowania kosmosu. Mimo początkowych obaw, tytuł okazał się wciągający. Natomiast momentami materiał mógłby zostać ucięty dla dobra czytelników, którzy bawiliby się równie dobrze (a nawet lepiej!) gdyby podarowano sobie przynajmniej pięćdziesiąt niewiele wnoszących stron.
Klaudia - awatar Klaudia
oceniła na 6 2 miesiące temu

Cytaty z książki Rakietowi miliarderzy. Elon Musk, Jeff Bezos i nowy wyscig kosmiczny

Więcej

Ludzie zacierają ręce, kiedy inni ponoszą porażki – taka już ludzka natura.

Ludzie zacierają ręce, kiedy inni ponoszą porażki – taka już ludzka natura.

Tim Fernholz Rakietowi miliarderzy. Elon Musk, Jeff Bezos i nowy wyscig kosmiczny Zobacz więcej

Motywacja do działania nie ma znaczenia, jeśli niemożliwe jest jego zrealizowanie.

Motywacja do działania nie ma znaczenia, jeśli niemożliwe jest jego zrealizowanie.

Tim Fernholz Rakietowi miliarderzy. Elon Musk, Jeff Bezos i nowy wyscig kosmiczny Zobacz więcej

Pozwólmy prawą fizyki decydować co jest możliwe, a co nie.

Pozwólmy prawą fizyki decydować co jest możliwe, a co nie.

Tim Fernholz Rakietowi miliarderzy. Elon Musk, Jeff Bezos i nowy wyscig kosmiczny Zobacz więcej
Więcej