Przywództwo. Oficjalna instrukcja Armii Amerykańskiej

Okładka książki Przywództwo. Oficjalna instrukcja Armii Amerykańskiej
US Army Wydawnictwo: Znak Literanova biznes, finanse
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
biznes, finanse
Format:
papier
Data wydania:
2026-01-28
Data 1. wyd. pol.:
2026-01-28
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383674797
Średnia ocen

                7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Przywództwo. Oficjalna instrukcja Armii Amerykańskiej w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Przywództwo. Oficjalna instrukcja Armii Amerykańskiej



książek na półce przeczytane 1024 napisanych opinii 1015

Oceny książki Przywództwo. Oficjalna instrukcja Armii Amerykańskiej

Średnia ocen
7,9 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
32
31

Na półkach:

Hejka! Dziś ma dla was recenzję książki, która jest nietypowa od tego co czytam na co dzień. ,, Przywództwo. Oficjalna instrukcja Armii Amerykańskiej”.

~~~
Współpraca reklamowa @wydawnictwoznakpl
Opis pochodzi od wydawcy i znajduję się na kolejnym kafelku.
~~~

Ta książka to pozycja pełna zasad i koncepcji działań stosowanych przez Armię Amerykańską, który zebrał doświadczenia wielu osób.
Książka zawiera ponad 380 stron, które przedstawia jasne oraz konkretne zasady, modele czy tez narzędzia, które pokazują jak stawać się liderem w ciężkich czy wymagających sytuacjach.

Autorzy, podkreślają, że prawdziwe przywództwo to nie władza ani stanowisko, lecz odpowiedzialność za ludzi, budowanie zaufania i morale zespołu.

Książka wyróżnia się czytelnym, praktycznym układem – jest tutaj pełna tabel, schematów i jasno nazwanych procesów, które można zastosować nie tylko w wojsku, ale też w biznesie, zarządzaniu zespołem czy życiu codziennym.

Pozycja ta nie do końca jest dla mnie, ale z pewnością dla sympatyków i osób, które interesują się tematyką armii będzie ona fantastyczna.

Daje jej 6/10 ✨️

Mari 🤓

Hejka! Dziś ma dla was recenzję książki, która jest nietypowa od tego co czytam na co dzień. ,, Przywództwo. Oficjalna instrukcja Armii Amerykańskiej”.

~~~
Współpraca reklamowa @wydawnictwoznakpl
Opis pochodzi od wydawcy i znajduję się na kolejnym kafelku.
~~~

Ta książka to pozycja pełna zasad i koncepcji działań stosowanych przez Armię Amerykańską, który zebrał...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

49 użytkowników ma tytuł Przywództwo. Oficjalna instrukcja Armii Amerykańskiej na półkach głównych
  • 28
  • 19
  • 2
13 użytkowników ma tytuł Przywództwo. Oficjalna instrukcja Armii Amerykańskiej na półkach dodatkowych
  • 7
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Organiczni. Jak ciało rozwiązuje nasze problemy Giulia Enders
Organiczni. Jak ciało rozwiązuje nasze problemy
Giulia Enders
Ile razy słyszeliście: „oddychaj głęboko, wdech, wydech i będzie lepiej”, albo ile razy na skutek stresu żołądek związał wam się w supeł? Nasze ciało porównywane jest do zaawansowanych fabryk, a mózg do superkomputerów. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że człowiek to tak naprawdę mózg opakowany w egzoszkielet, który go chroni i muszę przyznać, że generalnie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Jednak sam mózg to nie wszystko, bo nasz organizm to skomplikowany mechanizm, połączony systemem zależności. Płuca, układ odpornościowy, skóra, mięśnie i mózg, to wszystko pracuje dla nas i na nas. Giulia Enders w przystępny, niemal gawędziarski sposób pokazuje, że jeśli nauczymy się słuchać naszego ciała i tego, jak je wspierać, ono nam się odwdzięczy. Jak pisze autorka „uczę się od ciała, nie zaś tylko o nim”. Choć przyznaję bez bicia, to z tej książki nauczyłam się sporo o swoim ciele. Nigdy bym nie przypuszczała, że tak mnie wciągnie książka o działaniu ludzkiego organizmu. Wierzcie mi, tę książkę czyta się z wielkim zainteresowaniem, dzięki przyjaznej, klarownej popularnonaukowej formie. Z tej książki dowiedzie się m.in. że oddech potrafi nie tylko uspokoić, ale również pobudzić, jak na proces zdrowienia wpływa sen, jak odpoczynek wpływa na mięśnie, zwłaszcza po treningu, jak na organizm wpływają „superfoods”. A to tylko niektóre wątki. Co ważne, autorka przedstawia mechanizmy działania naszego organizmu na konkretnych przykładach, opierając się na badaniach naukowych. Dla żądnych wiedzy zamieszczona została bogata bibliografia. Tę książkę mogę polecić wszystkim, którzy chcą zrozumieć działanie swojego ciała, którzy chcą poszerzyć swoją wiedzę wyniesioną ze szkoły. To książka, która nauczy nas słuchać swojego organizmu i współpracować z nim w taki sposób, aby podnieść jakość życia. Serdecznie polecam!
Czytelniczka_Gosia - awatar Czytelniczka_Gosia
oceniła na 9 26 dni temu
Złoty Szlak William Dalrymple
Złoty Szlak
William Dalrymple
Szeroko pojęta cywilizacja indyjska (podobnie jak egipska czy chińska) zawsze onieśmielała mnie długością trwania czy bogactwem kultury i sztuki, a powierzchowna wiedza o panujących na Dekanie religiach dodatkowo ograniczała możliwość pełniejszego zanurzenia się w ten świat. Potrzeba było książki Williama Dalrymple, abym zrozumiał, z jakim fenomenem mamy do czynienia i co, jako szeroko pojęty Zachód, zawdzięczamy Indiom. Są książki, które zmieniają postrzeganie i burzą stereotypy jak domki z kart, a „Złoty szlak” bezsprzecznie do nich należy. Szkocki pisarz i historyk podjął się dzieła przedstawienia wpływów starożytnych i średniowiecznych (według naszej miary czasu) Indii jako „imperium idei” na tereny od obecnej Hiszpanii po Chiny i Indonezję, a zrobił to tak, że czapki same spadają z głów. Świetna książka, dzięki której zupełnie inaczej będę patrzył na dziedzictwo indyjskiej nauki, literatury, czy sztuki. Osiągnięcia mieszkańców Dekanu przekraczały granice polityczne nie za pomocą miecza, a siłą swoich idei. W okresie między 250 r. p.n.e. do około 1200 r. Indie były „dumnym eksporterem różnorodnych bogactw własnej cywilizacji” – religii, sztuki, muzyki, tańca, włókiennictwa, technologii, astronomii, matematyki, medycyny, mitologii, języka i literatury. Językiem lingua franca dla tej części Azji, niczym łacina dla Europy, stał się sanskryt – „język bogów w świecie ludzi”. To indyjskim kupcom, pokonującym morski szlak przez Ocean Indyjski i Morze Czerwone, nasza część świata, a zwłaszcza starożytny Rzym, zawdzięczała dostęp do unikalnych dóbr, na długo zanim powstał tzw. Jedwabny Szlak. Tutaj powstało pojęcie zera i kształt liczb, które za pośrednictwem Arabów dotarły do Europy. Indyjscy astronomowie doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że Ziemia jest kulą i obraca się wokół własnej osi, obliczyli również długość roku słonecznego z precyzją do siedmiu miejsc po przecinku. Złoty Szlak, jak nazywa go autor, spajający Indosferę w kulturową całość, wymaga właściwego uznania swojej doniosłej roli. Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem autora, że ówczesne Indie były kluczowym filarem ekonomii i motoru cywilizacji, „siłą napędową globalnego handlu i transmisji kulturowej” dla sporej części świata, nawet jeśli Europejczycy nie zdawali sobie do końca sprawy z ich istnienia. Dzięki lekturze poznajemy początki buddyzmu i jego ekspansji na Tybet, Chiny i Azję Południowo-Wschodnią. Zaglądamy m.in. do jawajskiego Borobudur, największego obiektu buddyjskiego kultu na świecie, oraz do kambodżańskiego Angkor Wat – największej świątyni hinduistycznej i największego ówczesnego miasta na globie. Poznajemy buddyjskiego mnicha Xuanzanga – jednego z największych chińskich uczonych i podróżników, jego protektorkę, pierwszą i jedyną w historii Chin kobietę-cesarz Wu Zetian, czy cesarza Aśokę, który wspierał rozprzestrzenianie nauk Buddy. Wybitnych postaci jest więcej, w tym wiele takich, których próżno szukać w europejskich podręcznikach historii. Czy historia na naszych oczach zatacza koło? Indie znowu zaczynają odgrywać rolę łącznika między Wschodem a Zachodem i wcale nie mam tu na myśli bycia potęgą w usługach call center czy outsourcingu. Gospodarka rośnie, indyjscy inżynierowie to marka sama w sobie, a kraj pozostaje otwarty na nowe idee i innowacje. Czy znowu nadchodzi czas Indii? Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Noir Sur Blanc, które wykonało świetną edytorsko robotę – piękna okładka, wyjątkowo przyjemna dla oka czcionka i liczne ilustracje ułatwiające odbiór treści książki. Brawa także za świetny przekład Bereniki Janczarskiej.
mitobrave - awatar mitobrave
ocenił na 9 24 dni temu
Żegnajcie, zapalenia! Jak zapobiegać chorobom i je leczyć, schudnąć i opóźnić starzenie Sandra Monino
Żegnajcie, zapalenia! Jak zapobiegać chorobom i je leczyć, schudnąć i opóźnić starzenie
Sandra Monino
Sandra Mañino w praktycznym przewodniku "Żegnajcie, zapalenia!" przedstawia nam koncepcję ukrytego stanu zapalnego, który przyczynia się do większości współczesnych problemów zdrowotnych – od zmęczenia, problemów skórnych, bólów głowy po choroby autoimmunologiczne. Autorka w przystępny sposób tłumaczy jak prowadzony przez nas styl życia, stres, brak ruchu i nieodpowiednia dieta wpływają na nasze wewnętrzne procesy biologiczne. To pozycja skierowana do osób, które chcą przejąć kontrolę nad swoim zdrowiem, zaczynając od zmian na talerzu. ​Głównym atutem poradnika jest jego "użytkowy" charakter bo oprócz teorii mamy tu gotowe rozwiązania: listy produktów zakazanych i zalecanych, przejrzyste jadłospisy oraz proste przepisy. Autorka kładzie duży nacisk na regenerację jelit, eliminację cukru oraz włączenie do diety naturalnych "pogromców stanu zapalnego", takich jak kurkuma, imbir czy zdrowe tłuszcze Omega-3. 🐟🐟🐟 ​Warto pamiętać że radykalna eliminacja niektórych grup produktów może być trudna do utrzymania na dłuższą metę bez wsparcia specjalisty ale nawet jeśli nie wdroży się wszystkich zasad w 100% to książka skutecznie uczy, jak dokonywać lepszych wyborów żywieniowych i wyciszać stany zapalne w organizmie. Lektura poradnika "Żegnajcie, zapalenia!" to krok do nowych, zdrowszych nawyków w bardzo estetycznej i czytelnej formie a także wartościowa lektura dla każdego, kto szuka motywacji do poprawy jakości życia 😊
Odnaleziona_w_ksiaz - awatar Odnaleziona_w_ksiaz
ocenił na 7 19 dni temu
Historia ludzkości na haju. Skandaliczne, ale prawdziwe spojrzenie na historię „pod wpływem” Sam Kelly
Historia ludzkości na haju. Skandaliczne, ale prawdziwe spojrzenie na historię „pod wpływem”
Sam Kelly
W „Historii ludzkości na haju” Sam Kelly w lekki i zabawny sposób obala mity wielkich ludzi, którzy rzekomo radzili sobie z niemożliwie trudnymi zadaniami bez żadnego wspomagania. Tak, jasne. Nawet Pytia nie wytrzymałaby podwójnego etatu wieszczenia bez powiedzmy… motywacji wewnętrznej. Wielki faraon Ramzes II lubił zioła, co odkryto w sposób naukowy, badając jego mumię. Pewien chiński cesarz, Qin Shi Huang, pragnął eliksiru wiecznego życia i dał się nabrać szarlatanom, którzy wcisnęli mu… rtęć. Dziś wiemy, że picie jej było bardzo złym pomysłem. On niestety nie wiedział. Czasem do wielkich objawień przyczyniały się, nazwijmy to, pomyłki kulinarne. 🍄 Marek Aureliusz stosował na sen kompot z opium. Temat potrójnie ryzykowny: zabójcy religijni na haszyszu. Tak, chodzi o słynnych asasynów. Niektórych misji najwyraźniej nie dało się ogarnąć bez odpowiedniego dopingu. William Shakespeare pisał swoje dzieła w oparach… geniuszu, oczywiście. Lubił kalambury i słowne gry, więc coś nas łączy. To, że wielu znanych polityków nadużywało alkoholu, raczej nie jest tajemnicą, ale książka zawiera więcej ciekawostek o amerykańskich mężach stanu. Na przykład John F. Kennedy miał słabość do amfetaminy podawanej przez swojego lekarza. Angielski poeta Samuel Taylor Coleridge wzmacniał wenę twórczą za pomocą laudanum. Działało. Jest też o winie w Watykanie, niekoniecznie tylko mszalnym. Friedrich Nietzsche. No cóż, wystarczy go poczytać, żeby dojść do wniosku, że jego wizje bywały naprawdę odlotowe. Jeśli ktoś go lubi, to przepraszam. Ja nie. Vincent van Gogh lubił farby. Jedną zdecydowanie za bardzo. Sigmund Freud był naprawdę kiepskim diagnostą, kiedy wychwalał kokainę jako cudowny środek leczniczy. Szaleństwo Adolfa Hitlera częściowo tłumaczy jego zamiłowanie do różnych farmaceutyków i zastrzyków podawanych przez lekarza, choć oczywiście nic go nie usprawiedliwia. Założyciel AA, Bill Wilson, uważał przez pewien czas, że lekarstwem na jeden nałóg może być inny. Dość szalona koncepcja. Jean‑Paul Sartre funkcjonował dzięki całemu koktajlowi stymulantów i pisał niemal bez przerwy. Rozdział o show-biznesie to już prawdziwa karuzela. Smutna jest wzmianka o młodej gwieździe Judy Garland, której podawano amfetaminę, choć wcale tego nie chciała. Kojarzycie pisarza Philipa K. Dicka? Jego niezwykłe wizje miały całkiem mocne chemiczne wsparcie, co łatwo zgadnąć po lekturze. Za to Elvis Presley może zaskoczyć, bo był przeciwnikiem narkotyków, ale nie uchroniło go to przed uzależnieniem od leków na receptę. Bardzo ciekawy jest list od chemika Alberta Hofmanna do Steve'a Jobsa. Tak, tego od Apple. Jest też historia o tym, jak Central Intelligence Agency przez przypadek stworzyła antybohatera numer jeden. Także pracownik innej amerykańskiej agencji może się pochwalić naprawdę imponującą kolekcją odkrytych narkotyków. Ilość nowych substancji spokojnie wypełniłaby pół układu okresowego. Czterdzieści przedstawionych historii pokazuje różne oblicza narkotyków i ludzi, którzy mieli z nimi do czynienia. Potraktujcie je jako ciekawostki, bo lepiej uczyć się na cudzych błędach niż powtarzać je samemu. Książka napisana jest lekko, z humorem i przymrużeniem oka. Mnie zaciekawiła. Polecam.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Energia, nie czas. Nawyki, które chronią przed wypaleniem zawodowym i ciągłym przemęczeniem pracą Tony Schwartz
Energia, nie czas. Nawyki, które chronią przed wypaleniem zawodowym i ciągłym przemęczeniem pracą
Tony Schwartz Catherine McCarthy Jean Gomes
Od czasu do czasu lubię przeczytać sobie jakiś poradnik. Zwłaszcza gdy dotyczy obszaru życia, z którym mam ewidentny problem. Energia jest jednym z nich - przez większość czasu funkcjonuję jak niedospane zombie. Książka “Energia i czas” to jeden z lepszych poradników jakie czytałam. Po pierwsze - chociaż to pewnie zabrzmi egocentrycznie - potwierdziła większość tez, które wyczuwałam gdzieś instynktownie, a sprowadzających się do frazesu: żeby dobrze pracować, trzeba dobrze odpoczywać. (Wydaje się, że to oczywiste, ale wciąż wiele osób tego nie rozumie. W życiu coraz częściej mam do czynienia z ludźmi zestresowanymi, niewyspanymi i patologicznymi pracoholikami.) Po drugie książka dała mi argumenty i to takie, dzięki którymi mogłam przekonywać nieprzekonanych. Największym plusem tej książki jest to, że łączy teorię, z doświadczeniem (autorzy pomagają organizacjom i firmom wdrożyć działania, o których mowa w ich tekście) oraz praktycznym podejściem do tematu. Każdy rozdział kończy się ćwiczeniami - robiłam je z dużą przyjemnością, bo nie tylko były ciekawe, ale faktycznie czułam, że do czegoś dążą (a nie są tylko sztuką dla sztuki, jak bywa zazwyczaj w książkach tego typu). W trakcie lektury często wysłałam mężowi zdjęcia całych akapitów książki - ma problemy z organizacją czasu i natłokiem pracy przez co źle się odżywia, nie ćwiczy i nie dosypia. “Energia nie czas” pokazuje jak podobne zaniedbania wpływają na funkcjonowanie całego organizmu i jak w prosty sposób można je naprawić (a przede wszystkim DLACZEGO warto to zrobić). Myślę, że polecam każdemu, zwłaszcza osobom mającym problem z przysłowiowym niedoczasem. Uważam, że po książkę powinny sięgnąć przede wszystkim osoby, które zajmują się zarządzaniem ludźmi. Pracownik jest tylko trybikiem w machinie i gdyby naczytał się nawet najmądrzejszych poradników, ma mały wpływ na organizację pracy (także własnej). Dopiero w rękach osoby zarządzającej firmą lub zespołem, ta książka może zdziałać cuda. Więc może warto podrzucić ją dyrektorowi lub sprezentować mu ją na spóźnionego zajączka?
czarna_maggie - awatar czarna_maggie
ocenił na 8 14 godzin temu
Ludzie Hitlera. Twarze Trzeciej Rzeszy Richard J. Evans
Ludzie Hitlera. Twarze Trzeciej Rzeszy
Richard J. Evans
Dzisiejsza recenzja dotyczy kategorii która naprawdę unikałam lecz ten temat od dawna mnie interesuję. Czytając „Ludzie Hitlera”, miałem wrażenie, że autor prowadzi mnie za rękę przez zawiłe korytarze historii, nie po to, by zasypać datami i suchymi faktami, ale by pokazać, jak skomplikowane i często zwyczajne były ludzkie losy w cieniu jednej z najbardziej przerażających epok XX wieku. Wojna nie była, nie jest i nie będzie czymś przyjemnym do wspominania czy czytania ale trzeba pamiętać i uświadamiać kolejne młodsze pokolenia żeby nigdy nie powtórzyło się coś podobnego. Muszę przyznać że ta książka nie jest kolejną biografią lub suchym zarysem politycznych przemian. To (moim zdaniem) taki „zbiór” ludzkich historii, które razem składają się na obraz Trzeciej Rzeszy jako systemu stworzonego i napędzanego przez konkretne osoby. Evans, jako historyk z ogromnym doświadczeniem i autorytetem, zanurza się głęboko w życie postaci dobrze znanych i zupełnie zapomnianych. Nie przeczytasz tu tylko o Hitlerze, Goebbelsie czy Himmlerze choć ich portrety są fascynujące i obnażają ludzkie słabości, ambicje, sprzeczności i często paradoksy osobowości. Autor wybiera także tych, którzy pozostawali w cieniu wielkiej historii: urzędników biurokracji, szefów propagandy, członków SS, strażniczki obozów i twórców kultury. Dzięki temu zaczynasz rozumieć, że nazistowskie zło nie było dziełem jednej osoby ani zamkniętej grupy „potworów”, lecz systemu, który zyskał swoich wykonawców w ludziach często nie wyróżniających się niczym szczególnym w ich codziennym życiu. To, co najbardziej porusza w tej książce, to fakt, że Evans nie próbuje moralizować czy upraszczać. On raczej mówi: przyjrzyj się dokładnie tym postaciom i sam zastanów się, jak to możliwe, że zwykli ludzie mogli uczynić tak ogromne zło. Widzimy, jak ambicje, karierowiczostwo, lojalność wobec ideologii, strach przed utratą pozycji czy potrzeba przynależności potrafiły przemienić osoby z codziennymi pasjami i upodobaniami w funkcjonariuszy aparatu terroru. To nie jest tylko sucha analiza, to refleksja nad ludzką naturą i mechanizmami, które mogą prowadzić od „normalności” do współuczestnictwa w bezprecedensowej katastrofie moralnej. Co jeszcze wyróżnia tę książkę? Przede wszystkim fakt, że czyta się ją jak opowieść o ludziach, a nie jak encyklopedię bo trzeba przyznać że w rozmiarach przewyższa inne które posiadam w swoim zbiorze. Autor potrafi z pasją opisać człowieka i jego los z wszystkimi sprzecznościami, motywami i błędami. Dzięki temu ta lektura nie pozostaje obojętna. Po jej skończeniu nie tylko więcej wiesz o Trzeciej Rzeszy, ale zaczynasz również zadawać sobie pytania o granice odpowiedzialności, rolę przypadku i wpływ indywidualnych wyborów na bieg historii. „Ludzie Hitlera. Twarze Trzeciej Rzeszy” to książka, którą warto przeczytać, nawet jeśli temat II Wojny Światowej czy historii nazizmu wydaje się już dobrze znany. To inny sposób patrzenia na te same wydarzenia przez pryzmat ludzkich historii i osobistych wyborów. Dzięki temu lektura jest nie tylko wartościowa merytorycznie, ale też głęboko poruszająca i skłaniająca do refleksji. To jedna z tych książek, które zostają z czytelnikiem na długo po przeczytaniu ostatniej strony. Temat nie jest łatwy do czytania ale warto przeczytać żeby pamiętać żeby uczyć, ostrzegać.
Book_matula - awatar Book_matula
oceniła na 10 2 miesiące temu
Psychodeliki. Rewolucyjne substancje, które mogą zmienić twoje życie. Przewodnik od eksperta David Nutt
Psychodeliki. Rewolucyjne substancje, które mogą zmienić twoje życie. Przewodnik od eksperta
David Nutt
David Nutt jest entuzjastą substancji, które obecnie są nielegalne, aczkolwiek rząd USA już rozważa wprowadzenie ich w pewnej formie jako leków w niedalekiej przyszłości, na przykład psylocybiny. Okazuje się, że owe substancje mogą być pomocne w leczeniu niektórych zaburzeń psychicznych oraz bólu. Zespół profesora Nutta prowadził badania nad odmiennymi stanami świadomości. Uważa on, że jest to ważna dziedzina nauki. Chodzi o wpływ psychodelików na mózg człowieka. Niegdyś badania nad psychodelikami prowadziło Central Intelligence Agency oraz inne instytucje rządowe przy użyciu nieakceptowalnych metod, często bez zgody „obiektów doświadczalnych”. Środki te, których rozkwit przypadł na słynne „lato miłości” 1967, zostały wpisane na czarną listę, ponieważ zmieniały sposób myślenia w sposób niekontrolowany. Dopiero niedawno odkryto ich potencjalną wartość medyczną. Autor w swojej książce rozwiewa mity o psychodelikach, znanych już od starożytności. Wspomniany w poprzedniej recenzji Albert Hofmann uważał, że ich budowa chemiczna jest zbliżona do budowy neuroprzekaźnika, jakim jest serotonina, dlatego działają, przyczepiając się do odpowiednich receptorów. Można to zaobserwować dzięki nowoczesnym technikom neuroobrazowania. W jaki sposób psychodeliki zmieniają świadomość? Są to zmiany w zakresie zmysłów wzroku i słuchu, ale także postrzegania siebie, doświadczeń duchowych czy rewidowania wspomnień. Niektóre doświadczenia mogą przypominać te z pogranicza śmierci. Autor wymienia i opisuje klasyczne psychodeliki, a także ostrzega przed ich bardziej niebezpieczną, nową generacją. Następnie poznajemy te nieklasyczne. Autor objaśnia w jaki sposób psychonauci wchodzą w świat Minecraft, jak w niedawnym hicie kinowym i dlaczego widzą sześciany w zabawnych kolorach. Psychodeliki mogą być nadzieją psychiatrii w leczeniu depresji opornej na leki, ponieważ niektóre z nich pobudzają neuroplastyczność mózgu. Oczywiście substancje te mogą być niebezpieczne i wywoływać obłęd, dlatego konieczna jest kontrola terapeuty. Mówimy o oficjalnie zatwierdzonych testach, zgodnych z protokołami medycznymi. Psychodeliki zmniejszają lęk przed odchodzeniem, gdyż, jak twierdzą badacze,„rozpuszczają ego”. Mogą też przerywać klasterowe bóle głowy. Autor ocenia potencjał leczniczy tych środków w stosunku do różnych schorzeń w skali 1–10. Nie wszędzie istnieją przekonujące dowody na wartość ich stosowania. Książka stanowi kompendium wiedzy na temat działania psychodelików i pomimo iż autor jest ich gorącym orędownikiem, opisuje także płynące z ich używania zagrożenia. Australia już legalizuje niektóre środki. Jak będzie dalej zobaczymy, ale na pewno należy zachować dystans i ostrożność. Książka przybliża temat osobom, które chcą zrozumieć jak to działa bardziej w teorii niż w praktyce.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Świat według Cunk. Ilustrowana historia wszystkich* wydarzeń, które się wydarzyły (*O ile wystarczy miejsca) Philomena Cunk
Świat według Cunk. Ilustrowana historia wszystkich* wydarzeń, które się wydarzyły (*O ile wystarczy miejsca)
Philomena Cunk
Philomena Cunk to błyskotliwa (?) dziennikarka znana z programów takich jak "Cunk on Britain" i "Cunk on Earth" (obie na Netflixie i BBC). Jeśli nie znacie Philomeny Cunk, to śpieszę donieść, że jest to osoba fikcyjna, odgrywana przez komiczkę Diane Morgan. Cechą charakterystyczną Cunk jest wybitna umiejętność przekręcania nazw, nazwisk, mieszania faktów, czy jeśli widzieliście któryś z programów Philomeny, to wiecie, że jest wybitna również w zadawaniu szokujących rozmówców pytań. Przyznaję bez bicia, że zabierając się za czytanie „Świat według Cunk” nie znałam tej postaci i dopiero w trakcie czytania książki poznawałam ją, dzięki wyżej wymienionym programom, dopiero wtedy wszystko stało się jasne. W „Świat według Cunk” znajdziecie luźne, bardzo, bardzo luźne podejście do historii świata, przedstawione w sposób nie tyle satyryczny, co, wręcz zakrawający o absurd. Philomena zabiera nas w podróż przez historię, od czasu gdy jaskiniacy (nie, nie jaskiniowcy, tylko jaskiniacy i jaskiniaczki i nawet jaskinioosoby (onu/jenu) wynaleźli zbieranie i polowanie, a nawet rysunki na skale, przez wynalezienie pisma, pieniędzy, podatków (bo skoro są pieniądze to i podatki warto by było płacić, czyż sam Benjamin Franklin nie powiedział, że „pewne są tylko śmierć i podatki”? Ale zanim Franklin to powiedział, od wynalezienia podatków musiało minąć kilka tysięcy lat), ponowne wynalezienie pisma, tylko przez inną cywilizację, wynalezienie podbojów i wojen i oczywiście religii, a potem to już poszło… wynalazek za wynalazkiem, niektóre ułatwiające życie, inne nie bardzo (bo po co komu kolejne wojny? I podatki?!). Książka kończy się w 2024! więc na 294 udało się zawrzeć ponad kilkaset tysięcy lat, co jest nader wybitny wynikiem, biorąc pod uwagę, że w książce znajdziemy również rysunki, co prawda budżetowe, bo wykonane przez samą autorkę, która postanowiła zaoszczędzić na grafiku, ale jednak są :D To nie jest książka historyczna! To książka satyryczna i jako taka powinna być traktowana, chyba że ktoś weźmie sobie do serca m.in. informację, że egipskie piramidy, jeden z siedmiu cudów antycznego świata to tak naprawdę „największy na świecie pomnik bumelanctwa” (dlaczego? Tego oczywiście dowiecie się z książki), Pitagoras wynalazł sposób na budowanie trójkątów z trzech odcinków (próbowałam z większej ilości, ale nie wychodziły trójkąty, ktoś wie dlaczego?), kanapki wynalazł S.Ubway, antyczna Agora była wczesnym X-em, czytanie jest procesem trudnym i nużącym, podobnie jak wczesna metoda drukowania; to wtedy może być problem. Osobiście, za skandal uważam, że instrukcja obsługi książki papierowej została zamieszczona dopiero na stronie 85. Rozumiem, że dopóki Gutenberg nie wymyślił prasy drukarskiej, po prostu nikt książki (drukowanej) nie używał. Ale droga Philomeno, jak mam przeczytać książkę, aż do 85 strony, bez instrukcji użytkowania książki? Ktoś, coś? Jako, że Philomena jest Brytyjką, możemy dowiedzieć się wiele na temat Brytanii, oczywiście, również z przymrużeniem oka. „Świat według Cunk” zdecydowanie jest książką dla dorosłych czytelników, którzy umieją czytać między wierszami i rozumieją podteksty (choć zdarzają się również odniesienia wprost) i którzy potrafią oddzielić fakty historyczne od satyry. Książka w sam raz na poprawienie humoru, którą można czytać „ciągiem” lub wyrywkowo, wybierając interesujące tematy, bądź otwierając książkę na chybił-trafił.
Czytelniczka_Gosia - awatar Czytelniczka_Gosia
oceniła na 7 3 miesiące temu

Cytaty z książki Przywództwo. Oficjalna instrukcja Armii Amerykańskiej

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Przywództwo. Oficjalna instrukcja Armii Amerykańskiej