Prawo śmierci

Okładka książki Prawo śmierci
Jacek Dąbała Wydawnictwo: Artha Inc. fantasy, science fiction
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
1997-04-01
Data 1. wyd. pol.:
1997-04-01
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
8390847809
Średnia ocen

                4,2 4,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Prawo śmierci w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Prawo śmierci

Średnia ocen
4,2 / 10
71 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
5571
5357

Na półkach:

Okładka brzydka,chyba robiona na a,zrobię to z łaski.
Ale,treść ? Hm,trudno mi ją oszacować.Bo,z jednej strony wywołuje.Obrzydzenie,z drugiej ? Zmutowane szczury,olbrzymy.
Przywołują na myśl,dobrą dark fantasty.
Na pewno książka bardzo kontrowersyjna.
Ja dam ocenę dobra.

Okładka brzydka,chyba robiona na a,zrobię to z łaski.
Ale,treść ? Hm,trudno mi ją oszacować.Bo,z jednej strony wywołuje.Obrzydzenie,z drugiej ? Zmutowane szczury,olbrzymy.
Przywołują na myśl,dobrą dark fantasty.
Na pewno książka bardzo kontrowersyjna.
Ja dam ocenę dobra.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

167 użytkowników ma tytuł Prawo śmierci na półkach głównych
  • 111
  • 56
42 użytkowników ma tytuł Prawo śmierci na półkach dodatkowych
  • 30
  • 5
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Prawo śmierci

Inne książki autora

Jacek Dąbała
Jacek Dąbała
Urodził się w 1959 r. w Warszawie. Literaturoznawca, antropolog mediów, powieściopisarz i scenarzysta. W latach 2002-2005 pracował jako adiunkt w Zakładzie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UMCS w Lublinie; wcześniej przez 14 lat w TVP jako redaktor. Zajęcia prowadził także na KUL-u, Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie oraz w Wyższej Szkole Dziennikarskiej im. Melchiora Wańkowicza w Warszawie. Opublikował kilka powieści oraz tragifarsę „Mechanizm”. Jest współautorem scenariusza do filmu „Młode wilki”. Artykuły i recenzje drukował m.in. w „Odrze”, „Kresach”, „Więzi”, „Tekstach Drugich”, „Ruchu Literackim”, „Pamiętniku Literackim”, „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Twórczości”, „Akcencie”, „Przeglądzie Powszechnym”, „Ethosie”, "Annales UMCS” i „W drodze”. Opracował monografię wybitnego polskiego conradysty emigracyjnego, pt. „Wit Tarnawski jako krytyk literacki” oraz opracował pierwszy w Polsce wybór tekstów krytycznych Tarnawskiego „Uchwycić cel”. Jest także autorem „Antologii polskiej krytyki literackiej na emigracji 1945-1985” oraz książki na temat sztuki pisania „Tajemnica i suspens. Wokół głównych problemów creative writing”. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich oraz członkiem Polskiej Akademii Filmowej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wąż Marlo, t.1 Marcin Wroński
Wąż Marlo, t.1
Marcin Wroński
Początki lektury były trudne - przyznam, że nie miałam pojęcia, czym są węże (oczywiście pomijając powszechne znaczenie tego słowa) i gubiłam się podczas pierwszych trzydziestu, czterdziestu stron. Czytając, wszystko brałam "na wiarę", a mimo to bardzo mnie książka intrygowała. Marla poznajemy jako jedenstaolatka, który zaczyna swoje szkolenie. Jego mistrz Omar kształci go w towarzystwie przybranego brata Lomara. Chłopcy na pozór nie przepadają za sobą, łączy ich specyficzna więź. Gdy Marlo usamodzielnia się i bez niczyjej pomocy wybiera zlecenia, zaczynają się schody. Wąż odkrywa, że jego zajęcia nie zawsze przynoszą pozytywny wynik, a każdy medal ma dwie strony. Jak można doczytać z tyłu okładki - powieść zawiera intrygi, wątki kryminalne, polityczne i magiczne. Z tym ostatnim jest lekki problem. Magii wiele tu nie ma, jest za to wiele przygód. Marlo podróżuje po wielu krainach, szkoli się u drugiego mistrza, który jak się potem okazuje ma związek z przeszłością naszego głównego bohatera. Poznaje niejedną kobietę, choć w większości ich relacje opierają się na fizycznych kontaktach. Mamy tu wiele obrazów nędzy i ubóstwa, różne oblicza demoralizacji - alkohol, prostytucja, złodziejstwo... Brakowało mi kontrastu. Nie było żadnego elementu, którym mogłabym się zachwycić, czy napawać. Nie ma też jednego, głównego wątku - cała książka opiera się na przygodach i zdarzeniach, jakie przytrafiają się Marlowi. Nie jest to wielka przeszkoda, jednak spodziewałam się raczej jednej, wielkiej zagadki, która będzie mnie nurtowała przez całą powieść. owszem, pewna tajemnica rozwiązuje się na ostatnich stronach powieści, ale w mojej ocenie jest to tylko zrzucanie masek - dobrzy okazują się złymi, a ci niejednoznaczni... Książkę czytałam wracając pksem z Ostrowa Wielkopolskiego. A gdy daje radę sięgać po lekturę w autobusie, w którym zwykle nie czuje się zdolna do pożerania liter, to znaczy, że książka jest dobra. Momentami Wąż Marlo bardzo mnie wciągał i nie mogłam oderwać się od mrocznego i niepokojącego klimatu, momentami czytałam fragmenty nawet niebyt dokładnie rejestrując ich w pamięci. Niemniej jednak książka jest godna polecenia i uważam, że prezentuje całkiem przyzwoity poziom. Chciałam zwrócić jeszcze uwagę na język autora - dobrze dopracowany, różnorodny i pasujący do klimatu powieści. http://poczytalna-umyslowo.blogspot.com/2013/03/waz-marlo.html
BlueCarmen - awatar BlueCarmen
ocenił na 7 7 lat temu
Nicolas Eymerich, inkwizytor Valerio Evangelisti
Nicolas Eymerich, inkwizytor
Valerio Evangelisti
https://my-opinion-of-books.blogspot.com/2020/11/przenikajace-sie-swiaty.html "Nicolas Eymerich, inkwizytor" jest dość skomplikowaną książką, choć liczy ok. 250 stron. Zresztą jest skomplikowana nie tylko w fabule, ale też w polskim wydaniu. O co chodzi? Cóż, tak naprawdę sama tego nie rozumiem. Na tym tomie jest napisane, że to druga część i od razu zastrzegam, że tak nie jest. Według włoskiej kolejności zarazem wydania, jak i ustawienia chronologicznego tomów ten tom jest zawsze pierwszy. Jeśli ktoś wie o co chodzi to proszę o wytłumaczenie. Dalej jest chyba jeszcze dziwniej. Nasz drugi tom to w rzeczywistości jakoś ósmy tom, zależy na który spis patrzymy. Wolę nie wgłębiać się w dalszą numerację. Ta wzmianka wystarczająco mówi. Przejdę lepiej do opisu fabuły, która sama w sobie jest trudna do opisania. Przynajmniej, jeśli chcę uniknąć spoilerów. W książce mamy do czynienia z trzema liniami czasowymi, które w pewien sposób łączą się ze sobą, przenikają się. Linie czasowe i przestrzenne. Na potrzeby recenzji będę nazywać je przeszłością, teraźniejszością i przyszłością, chociaż to nie do końca właściwe określenia, bo tak naprawdę... poniekąd te światy istnieją równocześnie. Wiem, to trudne trochę do zrozumienia, ale tu już wkracza astrofizyka, a w tym nie jestem dobra. Przeszłość. Nicolas Eymerich zostaje głównym inkwizytorem i z tego, co zrozumiałam ma pod sobą Królestwo Aragonii, Kastylii i Sycylii. Tzn. jest władcą religijnym, ogólnie tymi królestwami rządzi Piotr IV razem ze szlachtą. To trochę skomplikowane. W każdym razie jest głową inkwizycji. Wraz z otrzymaniem tego stanowiska otrzymuje dziwną sprawę do wyjaśnienia, a mianowicie pojawienie się niemowlaków z dwoma twarzami (coś jak słowiański Światowid, ale dwie twarze, a nie cztery). Teraźniejszość. Pewien uczony o nazwisku Frullifer wpada na teorię, właściwie to po prostu odkrywa pewne cząsteczki, które umożliwiają przemieszczanie się i czegoś między światami. To tak wielki skrót. On to wszystko wyjaśnia, co prawda w bardziej naukowy sposób, ale po przeczytaniu książki, co nie co się układa, bo on sam mówi, że to nie jest, takie o podróżowanie między światami. W każdym razie, jak to bywa nikt mu nie wierzy, ale do czasu... Ten świat jest jednocześnie, taki sam jak nasz, ale jednocześnie ma chyba pokazać alternatywną przyszłość malującą się w ciemnych barwach, aczkolwiek... niewiele trzeba, żeby to wszystko się spełniło. Część rzeczy już się dzieje. A książka jest z 94. I nie piszę o odkryciach naukowych... Przyszłość. Tu ludzie już normalnie mogą podróżować między planetami, czy księżycami. Jest to sprawozdanie jednej z podróży jednego statku kosmicznego, którego załoga ma do wykonania dziwną misję... Jeśli chodzi o bohaterów to najbardziej wyróżniają się dwaj - Eymerich i Frullifer. Mam wrażenie, że to głównie do nich przyłożył się autor. Pozostali nie są najgorsi, zwłaszcza drugoplanowi mają swój ciekawy charakter, jednak no wyróżniają się ci dwaj. Frullifer to taki niedoceniony naukowiec. Stereotypowy trochę mogłabym napisać. Zrobi wszystko, by go doceniono. Nie ma partnerki. I tu jest to, co jednocześnie w nim bawi i wzbudza żenadę. To taki typ, który narzeka, że żadna go nie chcą, ale sam zachowuje się trochę wieśniacko, że tak się wyrażę. No, trochę powagi. Zachowuje się czasem jak gimnazjalista, ale nie jest szczególnie irytujący. Nicolas Eymerich... Myślałam, że go nie polubię, bo haha, jest inkwizytorem. No i okej mówi o religii i wszędzie widzi zło, a kobiety to już w ogóle zło wcielone dla niego, ale to serio interesująca postać! Jego lęki, a zarazem też pogarda do ludzi, dystans. Jego sarkazm, chociaż to może szczerość? Co chce to osiągnie i nie cyka się, że ma do czynienia np. z królem. Jest dość ludzki, ciekawa postać. Kwestia tego przenikania jest złożona, ale wciągająca (przynajmniej dla mnie). To nie byle jakie science fiction, zresztą to nie pasuje... Czasem to jest po prostu, takie puuff, co ten autor wymyślił. Musiał nieźle nad tym pracować, bo jakby ta teoria nie jest chyba, taka oczywista... Chociaż ja tam się nie znam na fizyce i astrofizyce, więc może dlatego dla mnie to jest takie wow. Lubię trochę skomplikowane książki.
Fobos - awatar Fobos
ocenił na 8 5 lat temu
Zamek Eymericha Valerio Evangelisti
Zamek Eymericha
Valerio Evangelisti
https://my-opinion-of-books.blogspot.com/2021/01/anioy-demony-i-kabaa.html Chyba znalazłam następną serię fantasy godną uwagi, wciągającą. Szkoda tylko, że, tak trudno znaleźć egzemplarze tej książki. Zresztą nie tylko po polsku. "Zamek Eymericha" wg. polskiego wydania jest pierwszą częścią przygód inkwizytora Nicolasa Eymericha. W praktyce to nie jest pierwsza część, nawet w fabule jest nawiązanie do innej części... Według włoskiego wydania to ósma część, a wg chronologii fabuły dziesiąta. Dużo to mówi. Nie wiem na jakiej podstawie były numerowane te książki. Zwłaszcza, że ta nawiązuje do części, która jest nazwana w Polsce drugą. W każdym razie fabuła książki w dużym stopniu opiera się o wiarę żydowską i kabałę, co jest bardzo ciekawe. Myślę, że mało ludzi zna zagadnienia z judaizmu lub z kabały. Zwłaszcza chyba z kabały, która jest bardzo skomplikowana. Oprócz tego drugim ważnym, jeśli nie ważniejszym jest prześladowanie żydów. Pojawia się tu oczywiście linia czasowa dotycząca XX wieku i obozu koncentracyjnego, ale czytamy też o prześladowaniach w XIV wieku. Tak jak w przypadku "Nicolasa Eymericha, inkwizytora" są tu trzy linie czasowe, jednak nie wyróżniające się, tak dokładnie na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, ponieważ dwie z nich dzieli piętnaście lat różnicy. Obie dzieją się w XIV wieku. Trzecia to właśnie XX wiek, koniec II Wojny Światowej. I zacznę od tej ostatniej. Akcja dzieje się w jednym z obozów koncentracyjnych na terenie Niemiec. Dowódca obozu pragnie ożywić człowieka idealnego, chce udowodnić, że można tego dokonać za pomocą elektryczności. Ten wątek trochę przypomina motyw Frankensteina, tylko jest poniekąd brutalniejszy. Za pomocą tej linii czasowej autor nie tylko nawiązuje do zbrodni jaką dokonywali naziści w obozach, łączy to z prześladowaniami z przeszłości; ale ukazuje ideę, filozofię "czystości rasy", którą wyznawała część Niemców. Od opisania teorii jednego włoskiego filozofa na temat rasizmu do projektu T4, który jest nieznacznie wspomniany, ale wystarczą kilka zdań, wypowiedzeń, język jakiego używają bohaterowie, żeby sobie to zoobrazować, jak to wyglądało i co mogło siedzieć w głowie tych ludzi. Nienawiść jest stałym elementem w tej książce. Do żydów i kobiet. I autor nie próbuje nawet jakoś odczarować tej nienawiści, bo kiedy myśli czytelnik, że w końcu coś się ułożyło to bohater robi coś złego, więc jest znienawidzony. Jest podkreślone, że no żydzi są tacy i tacy, więc wiadomo, że on to zrobił. Tak samo jest z kobietami. Samo to że istnieje jest już złe. Tzn. niedokońca jej istnienie jest złe, ale bardzo często są podkreślone te nieciekawe cechy. A jeśli kobieta jest silna to coś musi się za tym kryć. Najlepiej demonica. Znana zresztą bardzo dobrze wszystkim, którzy choć trochę znają się na mitologii, Biblii itp. Rozumiem, jaka konwencja jest książki. Naziści nagle nie będą grzecznie traktować żydówki, czy mężczyźni ze średniowiecza nie będą traktować kobiety na równi sobie. Do języka nic nie mam, bo jednak pasuje do bohaterów i do czasów. Chodzi bardziej o takie rozplanowanie zachowań bohaterów, żeby jednak ta grupa osób wyszła na gorszą. Drugą linią czasową, która jest tą główną to czasy Eymericha i wojna pomiędzy Piotrem Okrutnym, a jego bratem Henrykiem Trastamarą (niestety nie mogę dodać litery z akcentem hiszpańskim). Tajemnice zamku Montiel w którym podobno straszy. Okazuje się, że żeby rozwiązać sekrety, Eymerich będzie musiał zaczerpnąć wiedzy z mitologii i symboliki żydowskiej, co nie nie jest mu w smak. W ostatniej linii dowiadujemy się jak i dlaczego straszy w Montiel. Trochę to dziwnie to brzmi, ale gdy się czyta książkę to to jest bardziej zrozumiałe. Przy tych ostatnich liniach czasowych jest bardzo dużo symboliki, co bardzo mi się spodobało. Trochę jak w książkach Dana Browna, tylko że Eymerich jest bardzo religijny. Co czasem przeszkadza. Ale dużo można się dowiedzieć, aczkolwiek... Przy dwóch stwierdzeniach tłumaczenie nie do końca mi się zgadza, ale można stwierdzić, że specjalnie wytłumaczenie jest przekręcone, ponieważ mówi to osoba, która nie zna się na judaizmie i gardzi nim. Jest też literówka przy imieniu jednego z aniołów i tutaj nwm, czy to po prostu literówka przypadkowa, czy rzeczywiście, tak jest w oryginale. Jeśli chodzi o bohaterów to na ich tle wybija się oczywiście Eymerich, który jest chyba najlepiej skonstruowany. W pierwszej części dało się go jeszcze nawet lubić, to tutaj... Nie ma tam już nic. Jasne, wcześniej też się wywyższał, był religijny i sarkastyczny to tutaj dochodzi, taka całkowita oschłość, niewzruszenie. Całkowite oddanie się Bogu, typowa inkwizycja. Postaci kobiece są specyficzne... Z jednej strony silne, odważne, dają sobie radę same; ale z drugiej ukazywane jako uwodzicielskie, które mają w głowie tylko zawrócić w głowie mężczyznom i biednych ściągnąć na złą drogę. Są porównywane do Lilith. Więc no... fajny obraz to nie jest. Nie wiem, co autor miał na myśli kreując, taki ich obraz.
Fobos - awatar Fobos
ocenił na 7 5 lat temu
Bestia Marek Świerczek
Bestia
Marek Świerczek
Bardzo przyjemna odmiana. Mieszanka horroru z powieścią historyczną, osadzona gdzieś na Wileńszczyźnie, w realiach dogasającego powstania styczniowego. Klimatyczna, napisana zgrabnie i wartko, okraszona dialogami przeplatanymi niekiedy kwestiami w rosyjskim czy niemieckim, a z rzadka nawet łaciną. Czyta się to po prostu dobrze, tym bardziej że trudno autora złapać na faktograficznych potknięciach czy stosowaniu języka jawnie nieprzystającego do epoki. Aż się chce sięgać po kolejne płody wyobraźni Świerczka. Nie ma co jednak ukrywać - powieść, zresztą debiutancka - nie jest wolna od wad. Przede wszystkim dość szybko zaczyna ciążyć notoryczne pijaństwo głównych bohaterów. Oczywiście w wojsku rosyjskim XIX wieku pito dużo, ale w "Bestii" jest to posunięte wręcz do absurdu. Drugi problem to stopniowe rozmywanie się intrygi. Tak jakby autor nie zabezpieczył sobie zdarzeń na pełną objętość historii i w pewnym momencie po prostu zaczął puszczać bohaterów od sioła do sioła, byle tylko jeździli, chlali, obijali (bądź wieszali) chłopów i ewentualnie miewali drobne utarczki z kryjącymi się po lasach niedobitkami powstańców. No i oczywiście od czasu do czasu musi dać gardło jakiś Kozak, rozpłatany od szyi po krocze przez domniemanego wilkołaka, łowy na którego były zresztą zaczynem całej intrygi. Po czym następuje pospieszny i trochę płaski finał, wieńczący opowieść w sposób mimo wszystko rozczarowujący. Nadal jednak uważam książkę za wartą lektury, rzadko bowiem który z rodzimych pisarzy sięga piórem w wiek XIX, dorzucając do tego dodatkowo wątki nadprzyrodzone. Trochę w tym momencie szkoda, że Świerczkowi kariera pisarska jakoś nie wyszła, skoro co książka, to inne wydawnictwo ("Bestia" wyszła w Otwartym, a kolejne powieści ukazały się w Ammicie, Novae Res (!) i Domu Horroru).
Jale - awatar Jale
ocenił na 7 6 lat temu

Cytaty z książki Prawo śmierci

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Prawo śmierci