Polka w Korei. Jak się żyje w kraju K-popu, kimchi i Samsunga

Okładka książki Polka w Korei. Jak się żyje w kraju K-popu, kimchi i Samsunga
Agnieszka Klessa-Shin Wydawnictwo: Znak Literanova literatura podróżnicza
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Data wydania:
2023-09-06
Data 1. wyd. pol.:
2023-09-06
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324092789

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Polka w Korei. Jak się żyje w kraju K-popu, kimchi i Samsunga w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Polka w Korei. Jak się żyje w kraju K-popu, kimchi i Samsunga



książek na półce przeczytane 1565 napisanych opinii 716

Oceny książki Polka w Korei. Jak się żyje w kraju K-popu, kimchi i Samsunga

Średnia ocen
7,0 / 10
739 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
258
248

Na półkach:

Bardzo przyjemna książka Rodaczki, która po studiach w Korei Południowej, zdecydowała się osiąść w niej na stałe. W bardzo ciekawy i niekiedy zabawny sposób, opowiada o kulturze Korei, co lubią jeść, przesądach, ciągłej pogoni za pieniądzem oraz jak spędzają wolny czas, którego zbyt wiele nie mają. Nie brakuje praktycznych wskazówek dla tych, którzy chcieliby zwiedzić ten kraj.

Bardzo przyjemna książka Rodaczki, która po studiach w Korei Południowej, zdecydowała się osiąść w niej na stałe. W bardzo ciekawy i niekiedy zabawny sposób, opowiada o kulturze Korei, co lubią jeść, przesądach, ciągłej pogoni za pieniądzem oraz jak spędzają wolny czas, którego zbyt wiele nie mają. Nie brakuje praktycznych wskazówek dla tych, którzy chcieliby zwiedzić ten kraj.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1324 użytkowników ma tytuł Polka w Korei. Jak się żyje w kraju K-popu, kimchi i Samsunga na półkach głównych
  • 878
  • 408
  • 38
331 użytkowników ma tytuł Polka w Korei. Jak się żyje w kraju K-popu, kimchi i Samsunga na półkach dodatkowych
  • 113
  • 112
  • 32
  • 25
  • 20
  • 15
  • 14

Inne książki autora

Agnieszka Klessa-Shin
Agnieszka Klessa-Shin
Agnieszka Klessa-Shin to polska pisarka i blogerka, która mieszka w Korei Południowej. W 2009 roku rozpoczęła studia na kierunku filologia koreańska. Studia magisterskie ukończyła już w samej Korei, gdzie również poznała swojego aktualnego męża Koreańczyka. Obecnie pracuje w dziale marketingu w jednej z koreańskich firm, a także aktywnie prowadzi swoje kanały na YouTube, Instagramie i TikToku, na których przybliża słuchaczom piękno i kulturę Korei. Debiutancka książka Agnieszki Klessy-Shin ukazała się w 2023 roku. „Polka w Korei. Jak się żyje w kraju K-popu, kimchi i Samsunga” to typowa pozycja podróżnicza, w której czytelnik znajdzie mnóstwo praktycznych wskazówek, ale również pozna wiele niuansów tradycji i bogatej kultury tego kraju.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Żeńska końcówka języka Martyna F. Zachorska
Żeńska końcówka języka
Martyna F. Zachorska
Kobiety, czytajcie. Mężczyznom też polecam. Wszystkim, bez względu na Wasze przekonania polityczne. Przyznam jednak, że konserwatystom ksiażka może nie przypaść do gustu. No cóż! Może tym bardziej powinni przeczytać?Dla poszerzenia horyzontów, zobaczenia sprawy z innej strony? Zrozumienia problemu. Najbardziej polecam książkę językoznawcom. Ich na pewno zainteresuje. Myślę, że ludzi zainteresowanych językiem polskim lub takich, którzy zawodowo mają do czynienia z językiem nie trzeba specjalnie do czytania tej pozycji namawiać. Naprawdę warto! Czy wiecie, że feminatywy były w języku polskim od zawsze?! Taka jest specyfika naszego języka polskiego. Wszystko odmieniamy, mamy mnóstwo końcówek. I to jest piękne! Gościni (żeńska forma słowa gość) nie jest wymysłem lewicy i TVN. Gościni była w słownikach już w XVIII wieku, podobnie jak bogini. Jest też przecież gospodyni i naukowczyni. Inne takie ciekawostki znajdziecie w książce. Ileż tam tego! A jakże ciekawy jest rozdział o słowach związanych z seksualnoscią człowieka. Słuchałam audiobooka. Bez słuchawek. W samochodzie. Dobrze, że jechałam sama i nikt oprócz mnie nie tego słyszał 😂 W książce jest też dużo o języku inkluzywnym. W ogóle to bardzo ciekawa pozycja. Uświadomiła mi, że w języku odzwierciedlają się wszystkie zmiany zachodzące w społeczeństwie. Język jest ważny. A nasz język polski jest też po prostu piękny. Kocham go za te wszystkie gościnie, psycholożki, naukowczynie, a także za wszystkie przypadki i zdrobnienia 😁
Anna - awatar Anna
oceniła na 9 6 miesięcy temu
Islandia i Polacy. Historie tych, którzy nie bali się zaryzykować Aleksandra Kozłowska
Islandia i Polacy. Historie tych, którzy nie bali się zaryzykować
Aleksandra Kozłowska Mirella Wąsiewicz
Lubię książki o miejscach, które wciąż pozostają dla mnie niezdobyte. A że jestem miłośniczką zimnych klimatów, Islandia jest takim tematem, który ciągle mnie intryguje. Dlatego widząc tytuł reportażu wiedziałam, że muszę go przeczytać. Uczucia mam mieszane, ale chyba z winy moich własnych oczekiwań. Myślałam, że poczytam może bardziej ogólnikowo, może bardziej o zwyczajach czy wyzwaniach mieszkających na Islandii Polaków. I to też tu jest. Ale przede wszystkim to ponad 20 osobnych historii zupełnie różnych osób, które z różnych powodów zdecydowały się zamieszkać na tej mroźnej wyspie. Jeśli więc kogoś interesują ludzkie losy, jest chętny poznać tyle historii, to świetna książka. Nie każda przedstawiona osoba wzbudziła moją sympatię, czasem bardziej irytację, ale w zasadzie czytanie o tylu różnych perypetiach dało mi szerokie spojrzenie na życie emigrantów na Islandii. Poznajemy zarówno właścicieli prywatnych biznesów, polityków, artystów "zwykłych" obywateli jak i zakonnice. Rozstrzał duży, więc i duże różnice w odbiorze. W rozmowach z bohaterami wychodzą dodatkowe informacje o życiu na Islandii: o prawie pracy, stosunku mieszkańców do emigrantów, o tym jak wyglądają święta państwowe i wiele innych. Nie jest to książka, która mnie porwała i robiłam sporo przerw. Ale koniec końców dowiedziałam się sporo i nie żałuję.
Nafoteluczytane - awatar Nafoteluczytane
ocenił na 7 3 dni temu
Starsza pani z nożem Byeong‑mo Gu
Starsza pani z nożem
Byeong‑mo Gu
Tym razem było odwrotnie niż lubię: najpierw film, potem książka. Przy mojej autentycznej miłości do kinematografii koreańskiej nie mogłem się oprzeć, wiedząc przecież, że książkę mam na liście. Wiem więc przez to, czego mogę się po książce spodziewać, no i nie będzie żadnych niespodziewanych twistów fabularnych… Historia stara jak świat (korporacji): jesteś branżową wyjadaczka i zęby zjadłaś na swym fachu, a tu już młode rekinki czekają na miejsce po tobie i cię podgryzają... A co, jeśli branża to morderstwa na zlecenie? A jeśli wykonuje się zawód na tyle długo, że chcieć cię dopaść próbuje przeszłość? Eliminatorka-kobieta to może i teoretycznie zaleta dla firmy (mniej budzi podejrzeń, a wśród ofiar - na chwilę przed śmiercią - może i mniej respektu), ale teraz - właśnie coraz bardziej się starzejąca? To już chyba dla firmy problem podwójny? Aspekt obrazu starości w azjatyckich społeczeństwach - nawet jeśli wykonuje się niecodzienną pracę killera - to ciekawe poznawczo rejony tej pozornie lekkiej i nawet ciut humorystycznie podanej opowieści. No właśnie, gdyby tylko nie ta starość… Ciekawy język i terminologia, zabawne pseudonimy bohaterów, a sądzę że i niezłe tłumaczenie. Koleżanka ucząca się koreańskiego wiedziałaby to pewniej. Świetnie mi się ta książka wkomponowała (Wyzwanie Czytelnicze: książka będąca pierwowzorem filmu) jako małe przepłukanie czytelniczych kubków smakowych między jednym ciężkim dziełem, a kolejnym mniej jeszcze wesołym… I podsumowanie: książka podobała mi się bardziej niż film, który obejrzałem jeszcze przed jej lekturą (a film wszak niezły, oceniłem 7/10); Koreańczycy robią świetne kino akcji, choć jest w książce jakaś trudno przekładalna warstwa społeczno-obyczajowa. Mam pretensje o okładkę: ta utrzymana w komiksowo-mangowej manierze sugeruje komedię kryminalną czy inny żart literacki, a tymczasem dostajemy poważne dzieło o wymowie społecznej, o którym można by co-nieco podyskutować… I właśnie uświadamiam sobie, że mam jeszcze jedną książkę autorki na liście “do przeczytania”, choć wciąż jeszcze czekam na dobrą cenę.
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na 7 15 dni temu
Prawdziwie, do szaleństwa. Dzienniki Alan Rickman
Prawdziwie, do szaleństwa. Dzienniki
Alan Rickman
„Prawdziwie, do szaleństwa. Dzienniki” to niezwykły zapis ponad dwóch dekad życia jednego z najbardziej charyzmatycznych aktorów swojego pokolenia – Alana Rickmana. Obejmujące lata 1993–2015 zapiski są czymś więcej niż kroniką zawodowych sukcesów. To intymny portret artysty świadomego swojego talentu, ale też pełnego wątpliwości, ironii i czułości wobec świata. Rickman, znany szerokiej publiczności z ról w filmach takich jak Die Hard, Sense and Sensibility czy serii Harry Potter and the Philosopher's Stone (gdzie stworzył niezapomnianą postać Severusa Snape’a), w swoich dziennikach pokazuje zupełnie inne oblicze – prywatne, refleksyjne, momentami zaskakująco surowe. Jego notatki są błyskotliwe, pełne trafnych obserwacji i charakterystycznego, lekko sarkastycznego humoru. Jednym z największych atutów książki jest jej szczerość. Rickman nie tworzy własnej legendy. Zamiast tego odsłania kulisy pracy aktora: zmęczenie planem filmowym, napięcia w branży, niepewność co do artystycznych wyborów. Czytelnik ma wrażenie, jakby siedział obok niego w garderobie, słuchając półgłosem wypowiadanych myśli. Opisy pracy nad kolejnymi projektami – zarówno filmowymi, jak i teatralnymi – pokazują jego ogromny profesjonalizm i dbałość o detal. Rickman traktował aktorstwo nie jako zawód, lecz jako rzemiosło wymagające dyscypliny i nieustannego rozwoju. Szczególnie poruszające są fragmenty dotyczące relacji międzyludzkich. Aktor z czułością pisze o przyjaźniach, współpracownikach i spotkaniach, które go ukształtowały. Widać jego lojalność i głęboką potrzebę autentyczności. Przedmowa autorstwa Emma Thompson nadaje książce dodatkowy, osobisty wymiar – to głos przyjaciółki, która znała Rickmana nie tylko jako gwiazdę, ale jako człowieka o wielkim sercu i nieprzeciętnej inteligencji. Dzienniki są również zapisem zmieniającego się świata – branży filmowej, polityki, kultury. Rickman, jako niestrudzony działacz społeczny, komentuje wydarzenia z wyraźnym zaangażowaniem. Nie boi się wyrażać opinii, czasem krytycznych, ale zawsze przemyślanych. Ta warstwa czyni książkę czymś więcej niż wspomnieniami aktora – to także dokument epoki widzianej oczami wrażliwego obserwatora. Styl Rickmana jest oszczędny, lecz sugestywny. Krótkie zapiski potrafią oddać całą gamę emocji – od ekscytacji po rozczarowanie. Momentami forma dziennika sprawia, że narracja jest fragmentaryczna, co może wymagać od czytelnika skupienia, ale jednocześnie nadaje lekturze autentyczności. To nie jest wygładzona autobiografia, lecz prawdziwy zapis myśli, często powstających „tu i teraz”. „Prawdziwie, do szaleństwa. Dzienniki” to książka dla tych, którzy chcą zobaczyć, co kryje się za sceniczną maską. To opowieść o pasji, pracy i przemijaniu, ale także o wdzięczności i miłości do sztuki. Czytając ją, można niemal usłyszeć charakterystyczny, głęboki głos Rickmana – spokojny, ironiczny, a jednocześnie pełen ciepła. To pożegnanie z artystą, który pozostawił po sobie nie tylko wielkie role, lecz także mądre, przenikliwe słowa.
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na 9 1 miesiąc temu
Moje głupie pomysły Bernardo Zannoni
Moje głupie pomysły
Bernardo Zannoni
Moje głupie pomysły jest trafnym i gorzkim podsumowaniem losów głównego bohatera. Każdy wybór Archy’ego niesie konsekwencje, których nie da się cofnąć ani zneutralizować. Próba kradzieży jajek kończy się kalectwem. Zdobycie ukochanej fortelem prowadzi do relacji, której nie potrafi udźwignąć ani ochronić. Planowany zamach na syna owocuje odwetem -przemoc rodzi przemoc, nawet jeśli intencją było przetrwanie. Powieść Zannoniego pokazuje bezduszne prawa natury, którym - wbrew pozorom - podlegają również ludzie. Matka Archy’ego zostaje porzucona przez ojca. Czym to właściwie różni się od mężczyzn, którzy odchodzą i nie płacą alimentów? Z czasem wiąże się z nową kuną i stopniowo zapada w zapomnienie o własnych dzieciach - ile matek zatraca się emocjonalnie w relacji z konkubinem, zaniedbując wcześniejsze więzi? Świat zwierząt nie jest tu bardziej okrutny niż ludzki; jest po prostu uczciwszy w swojej bezwzględności. Archy od początku czuje, że nie pasuje do świata. Podważa jego sens, próbuje przechytrzyć los, a nawet samą śmierć, jakby nadając znaczenie ciężkiej egzystencji mógł ją unieważnić. W tym sensie jest postacią głęboko ludzką - kimś, kto nie akceptuje ograniczeń własnych zasobów, kto buntuje się przeciw słabości i przypadkowości istnienia. Dopiero z czasem ta historia odsłania się jako metafora dorastania: bolesnego dojrzewania do uznania, że nie jesteśmy wszechmocni, że nie wszystko da się naprawić, a śmierć jest nie tyle porażką, co nieuniknioną częścią życia. Dlatego ta powieść może być szczególnie dotkliwa dla osób, które zaznały żałoby. Nie oferuje pocieszenia.. Zmusza raczej do konfrontacji z brakiem - z tym, że miłość, strata i przemijanie nie zawsze prowadzą do katharsis. Ta historia przywodzi mi na myśl słowa Mariny Diamandis: "I envy the birds high up in the trees They live out their lives so purposefully I envy the spiders, the squirrels and seeds They all find their way automatically" Zazdrość wobec istot, które nie muszą pytać o sens swojego istnienia, staje się jednym z najbardziej bolesnych tematów tej książki. Moje głupie pomysły to nie opowieść o zwierzętach, lecz o uniwersalnym doświadczeniu życia - o próbach nadania mu znaczenia mimo ograniczeń, błędów i nieuchronnego kresu.
Strapiony Marzyciel - awatar Strapiony Marzyciel
ocenił na 6 2 miesiące temu

Cytaty z książki Polka w Korei. Jak się żyje w kraju K-popu, kimchi i Samsunga

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Polka w Korei. Jak się żyje w kraju K-popu, kimchi i Samsunga