Podróż do wnętrza Ziemi

Okładka książki Podróż do wnętrza Ziemi
Juliusz Verne Wydawnictwo: Wydawnictwo JAMAKASZ Andrzej Zydorczak Cykl: Niezwykłe podróże (tom 45) Seria: Kolekcja Juliusz Verne powieść przygodowa
316 str. 5 godz. 16 min.
Kategoria:
powieść przygodowa
Format:
papier
Cykl:
Niezwykłe podróże (tom 45)
Seria:
Kolekcja Juliusz Verne
Tytuł oryginału:
Voyage au centre de la Terre
Data wydania:
2018-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1959-01-01
Data 1. wydania:
1983-01-01
Liczba stron:
316
Czas czytania
5 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364701405
Tłumacz:
Andrzej Zydorczak

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 / 00:00
Reklama

Kup Podróż do wnętrza Ziemi w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Podróż do wnętrza Ziemi



książek na półce przeczytane 272 napisanych opinii 248

Oceny książki Podróż do wnętrza Ziemi

Średnia ocen
7,0 / 10
2274 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
261
226

Na półkach:

"Ziemi wcale nie potrzeba nowych kontynentów. Trzeba jej tylko nowych ludzi" - J. Verne, "20 000 mil podmorskiej żeglugi"

„Wyprawa do wnętrza Ziemi” to powieść przygodowa napisana przez Juliusza Verne’a. Głównym bohaterem jest profesor Otto Lidenbrock, który jest wybitnym, ale bardzo upartym mineralogiem. Pewnego dnia odkrywa on tajemniczy rękopis ukryty w starej islandzkiej księdze. Po jego odszyfrowaniu okazuje się, że zawiera on wskazówki prowadzące do wnętrza Ziemi. Profesor razem ze swoim siostrzeńcem Axelem oraz przewodnikiem Hansem wyrusza w niebezpieczną podróż na Islandię. Wejściem do wnętrza Ziemi ma być wygasły wulkan Sneffels.

Podczas wyprawy bohaterowie przeżywają wiele trudnych i niebezpiecznych sytuacji, spotykają niezwykłe zjawiska oraz odkrywają nieznany, podziemny świat. Książka jest bardzo ciekawa i pełna przygód. Autor w interesujący sposób łączy elementy nauki z fantastyką. Powieść pokazuje, jak ważna jest odwaga, wytrwałość i ciekawość świata.

Mimo że książka została napisana w XIX wieku, nadal potrafi zainteresować czytelnika. Uważam, że „Wyprawa do wnętrza Ziemi” to dobra lektura dla młodzieży i dorosłych, którzy lubią książki przygodowe i fantastyczne. Polecam ją, ponieważ rozwija wyobraźnię i zachęca do odkrywania świata.

Swoją przygodę z książkami tego Autora zaczęłam jako małe dziecko z kolekcją właśnie tą z zdjęcia. Książka ma w sobie rysunki ciekawie łącząc się z tekstem. Lubię jego książki - większość zekranizowano i to były filmy, które mnie przyciągały do siebie. Uwielbiam przygodówki, a te książki były pierwszymi, którymi się zainteresowałam. Mam ich kilka w swojej kolekcji.

"Ziemi wcale nie potrzeba nowych kontynentów. Trzeba jej tylko nowych ludzi" - J. Verne, "20 000 mil podmorskiej żeglugi"

„Wyprawa do wnętrza Ziemi” to powieść przygodowa napisana przez Juliusza Verne’a. Głównym bohaterem jest profesor Otto Lidenbrock, który jest wybitnym, ale bardzo upartym mineralogiem. Pewnego dnia odkrywa on tajemniczy rękopis ukryty w starej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4876 użytkowników ma tytuł Podróż do wnętrza Ziemi na półkach głównych
  • 3 338
  • 1 498
  • 40
771 użytkowników ma tytuł Podróż do wnętrza Ziemi na półkach dodatkowych
  • 555
  • 85
  • 36
  • 29
  • 26
  • 21
  • 19

Inne książki autora

Juliusz Verne
Juliusz Verne
Francuski pisarz, dramaturg i działacz społeczny. Powszechnie uważany za jednego z protoplastów fantastyki naukowej (wraz z Hugo Gernsbackiem i H.G. Wellsem), autor kilkudziesięciu powieści. Od 1870 Kawaler, a od 1892 Oficer Orderu Legii Honorowej. Pisał powieści podróżnicze i fantastycznonaukowe oraz historyczne, geograficzne, kryminalne, a także sztuki teatralne i wiersze. Ojcem pisarza był prawnik Pierre Verne, który od 1826 roku prowadził w Nantes kancelarię, a matką – Sophie-Henriette Alotte de la Fuÿe. Młody Verne (za namową rodziny, a głównie ojca) studiował w Paryżu prawo, próbował zarabiać na giełdzie, ale nie rezygnował z prób literackich. Po kilkunastu latach poszukiwań rozpoczął cykl powieści Niezwykłe podróże, które zapewniły mu poczesne miejsce w światowej literaturze. Wydawcą utworów Verne’a był Pierre-Jules Hetzel (a następnie jego syn – Louis-Jules) publikujący Magasin d’éducation et de récréation (Magazyn Edukacji i Rozrywki). Znanego autora i przedsiębiorczego wydawcę łączyły kontrakty wydawnicze, kilka razy wznawiane. Verne podróżował po świecie, jednak mniej rozlegle niż bohaterowie jego utworów. Odwiedził 15 krajów w Europie i w basenie Morza Śródziemnego oraz odbył na statku SS „Great Eastern” jedną podróż przez Ocean Atlantycki do Stanów Zjednoczonych i Kanady. Był bardzo oczytany, z literatury czerpał różnorodne wiadomości do swych książek: geograficzne, historyczne, techniczne. Dla swych potrzeb warsztatowych stworzył i wykorzystywał duży zbiór fiszek, swoistą bazę danych z informacjami. Zgodnie z ówczesnymi zwyczajami, w wielu powieściach Verne’a ważną rolę pełnią bohaterowie pochodzenia francuskiego. Kilka tytułów powstało jako efekt współpracy z innymi autorami, między innymi z André Lauriem czy Adolphem d’Ennery. Książki Verne’a ilustrowali: Édouard Riou, Jules Férat, Léon Benett, George Roux. Wydawca w znaczącym stopniu wpływał na fabułę i treść utworów. Pośmiertnie wydane utwory Jules’a Verne’a były przeredagowywane i uzupełniane (nawet w znacznym stopniu) przez syna. Twórczość Verne’a wielokrotnie adaptowano na potrzeby teatru (już za życia pisarza) i filmu. Pomimo tego, że Verne był najbardziej poczytnym autorem w swoich czasach, największe dochody przyniosły mu adaptacje sceniczne. Jego utwory zostały przetłumaczone na co najmniej 94 języki obce. W latach 1888–1903 był radnym Rady Miejskiej w Amiens. W Polsce popularyzowaniem twórczości Verne’a zajmuje się Polskie Towarzystwo Juliusza Verne’a.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Gwiazda Południa Juliusz Verne
Gwiazda Południa
Juliusz Verne André Laurie
Wątek SF więcej zapowiada niż przynosi, wątek przygodowy dość przykry. Młody, pełen zapału, a przy tym naiwny francuski naukowiec Cyprian prosi właściciela kopalni diamentów Watkinsa o rękę jego córki, Alicji. Tamten butny, przy tym pijaczysko, odpowiada z nienawiścią sytych do głodnych jak szef w 40 odcinku „Batmana”: – Skoroś taki mądry, czemu nie jesteś bogaty? – Ech, żem o tym nie pomyślał – stropił się Cyprian, mógł sprawiać wrażenie łowcy posagów, oczywiście niesłusznie. Do spółki z kimś tam wydzierżawia od Watkinsa kawałek kopalni w zamian za część urobku, a okładnie za trzy diamenty o wadze powyżej 10 karatów, czyli 2 gramów. – Tak już lepiej – niby łaskawie przyznaje tamten, równocześnie rechocze z niego razem z swym kumplem od kielicha Hiltonem. Cyprian uznaje to syzyfową pracę, za radą Alicji próbuje wytworzyć diament i o mało nie wysadza wszystkiego w powietrze. W armacie robiącej za próbówkę znajduje diament większy od Koh-i-Noora i odpowiednio droższy (istnieją takie diamenty, ale na potrzeby powieści Koh-i-Noor jest największy). – Znalazłeś w mojej kopalni? – wytrzeszczył oczy Watkins. – Zrobiłem go! Dzięki wiedzy naukowej, co ją pan tak lekceważył. – Sztuczny ? – Wygląda jak prawdziwy, a wart ze sto milionów – Cyprian zdążył już sprawdzić u rzeczoznawcy – Teraz będę je wytwarzał taśmowo zamiast wykopywać. – No czyś ty zdurniał? I co, chcesz doprowadzić do inflacji diamentów? – Żem o tym nie pomyślał … – A widzisz, zawsze mówiłem, że jesteś głupi! Diamenty wtedy cenne, gdy rzadkie, nadmiar oznacza spadek wartości, zapamiętaj sobie. Jedno takie cudo w zupełności wystarczy. I lepiej ukryć jego pochodzenie. Wynalazca zleca oszlifowanie holenderskiemu jubilerowi Wandergaartowi. Watkins zaczyna znowu swoje: – Straciłeś tę odrobinę rozumu, co ją jeszcze miałeś? Powierzyłeś bezcenny kamień temu dziadowi? Teraz szukaj wiatru w polu! – Spokojnie, to taki miły staruszek, nawet nie byłby w stanie sprzedać czegoś tak drogiego, bo komu i za co? – Kto go tam wie, a jak potnie na mniejsze kawałki ? Watkins serdecznie nienawidzi staruszka, któremu kiedyś odebrał kopalnię, nienawidzi się tego kogo się skrzywdziło, jak mówi Tacyt. Wbrew oszczerstwom staruszek wykonał zlecenie najlepiej jak umiał. – To będzie podarek dla panny Alicji – rzekł Cyprian, dodając w myśli: ślubny. – Wymyśliłam nazwę „Gwiazda Południa” – ucieszyła się obdarowana. Zresztą odwzajemnia uczucia Cypriana i bez takiego upominku. – Ostrożnie, jeszcze ją stłuczesz, dziewczyno! – wrzasnął Watkins – Diamenty są twarde, lecz równocześnie kruche. Gwiazda zajmuje poczesne miejsce podczas uczty w domu Watkinsa i nagle znika. Podejrzenie o kradzież, bezpodstawne rzecz jasna, pada na czarnoskórego pomocnika Cypriana, który na wieść o tym ucieka (pomocnik, nie Cyprian). Oszalały z chciwości Watkins oświadcza: – Za odzyskanie Gwiazdy dam Alicję za żonę. Bez pytania jej o zgodę, a co tam. Cyprian wyrusza na poszukiwanie razem z trzema innymi, pierwszy szybko umiera na jakąś chorobę, dwaj następni knują przeciw uczonemu, lecz kolejno giną, wpadłszy we własne sidła. Wynalazca jakoś przeżył dzięki swemu chińskiemu przyjacielowi, dość, że wraca z pustymi rękami, od początku można było tego oczekiwać. Zamierza wykonać kolejny diament, górnicy niszczą jego urządzenia, nawet grożą mu samosądem, ocaliło go oświadczenie pomocnika, iż Gwiazda pochodzi z kopalni, a tym samym należy do Watkinsa zgodnie z umową. Cyprian rozczarowany porażką doświadczenia (obecnie sztuczne diamenty można wytwarzać) odnajduje Gwiazdę w miejscu najmniej oczekiwanym. Watkins niby dziękuje, lecz o obietnicy ożenku zapomina. Na kolejną ucztę z pokazem Gwiazdy przychodzi Wandergaart żądając zwrotu kopalni wraz ze wszystkim co z niej pochodzi, zatem i z Gwiazdą, posiadłości między nim a Watkinsem zostały wadliwie rozgraniczone, co wykrył Cyprian. Wynalazca ponawia prośbę o rękę Alicji, staruszek obiecuje go przysposobić, w ten sposób wszystko zostanie w rodzinie. W tak zwanym międzyczasie Gwiazda ulega rozpadowi, diamenty są kruche. Watkins nie przeżył tej straty... Ekranizacja z 1969 jest komedią, luźno nawiązującą do książki.
Piratka - awatar Piratka
oceniła na 6 3 miesiące temu
20 000 mil podmorskiej żeglugi Juliusz Verne
20 000 mil podmorskiej żeglugi
Juliusz Verne
Powieść może się szczycić przede wszystkim bogatymi opisami podwodnego świata. Uwydatnia się w tym zamiłowanie Verne'a i w ten sposób poznajemy wiele gatunków zwierząt oraz roślin zamieszkujących liczne, eksplorowane przez bohaterów morza. Zaznajamiamy się także ze szczegółowym działaniem statków morskich, w tym okrętu podwodnego „Nautilus”, który opisany jest z przerażającą dokładnością oraz wizjonerstwem. Uważam, że to właśnie w tym miejscu objawia się geniusz autora. Drobiazgi techniczne przedstawione zostały w sposób wielce wiarygodny. Powieść zawiera elementy z gatunku science-fiction, jednak dla człowieka współczesnego, czytającego tę książkę, pomysły Verne’a wydają się żywcem wyjęte z obecnych podręczników technicznych. Dla wielu może być to problem. Sięgając po powieść przygodową mogą spodziewać się epickich perypetii, pełnych zwrotów akcji, poruszających się w niedoścignionym tempie. Otrzymujemy też i takie momenty, jak np. spotkanie z ludami zamieszkującymi dzikie wyspy, lub walkę okrętu z gigantycznymi kałamarnicami. Całość przedstawiona jest jednak w sposób mniej sensacyjny i wyróżnia to twórczość Verne’a na tle innych „przygodówek”. Czuć, że pisząc powieść, autor większą uwagę skupił na przedmiotach swoich zainteresowań jak właśnie biologia morska i technika, aniżeli na taniej sensacji. Jeżeli szukamy wolniejszych przygód z naciskiem na zagadnienia naukowe ta książka to wybór idealny. Ode mnie 7, bo przy końcówce opisy zaczynały stawać się już monotonne.
Peanutbutter - awatar Peanutbutter
ocenił na 7 4 dni temu
Skarb w Srebrnym Jeziorze Karol May
Skarb w Srebrnym Jeziorze
Karol May
„Skarb w Srebrnym Jeziorze” to jedna z najbardziej znanych i dojrzałych powieści Karla Maya, w której przygoda splata się z głębokim przesłaniem moralnym. Choć fabuła rozgrywa się na Dzikim Zachodzie, między pustkowiami, górami i jeziorami, jej prawdziwym tematem jest walka dobra ze złem oraz moralna wartość uczciwości, wierności i sprawiedliwości – ideałów mocno zakorzenionych w chrześcijańskim światopoglądzie autora. Akcja koncentruje się wokół legendy o ukrytym skarbie w Srebrnym Jeziorze. W poszukiwaniu bogactwa wyruszają zarówno bandyci kierowani chciwością, jak i bohaterowie, dla których liczy się honor, przyjaźń i prawda. Na czele tych drugich stoją niezapomniani bohaterowie Karla Maya – Old Firehand, Old Shatterhand i Winnetou, symbolizujący odwagę, szlachetność i wiarę w dobro. Karl May, wierny swojej duchowej wizji, przedstawia chciwość jako główne źródło zła – nie tylko w sensie materialnym, ale duchowym. Złoto i bogactwo stają się tu metaforą pokusy, która niszczy serce człowieka, jeśli nie jest ono zakorzenione w wartościach. W przeciwieństwie do rabusiów, bohaterowie kierują się sumieniem, lojalnością i miłosierdziem, gotowi poświęcić własne życie, by chronić niewinnych. W tym sensie powieść ma wymiar moralnej przypowieści o cnocie i grzechu. Szczególne znaczenie ma postać Winnetou – duchowego przewodnika i uosobienia sprawiedliwości. Choć nie mówi wiele o Bogu, jego czyny i słowa odzwierciedlają chrześcijańskie cnoty: pokój, pokorę i ofiarność. Jest jak człowiek wierzący sercem – kierowany głosem sumienia, wrażliwy na zło i gotów oddać życie za innych. W finale powieści tytułowy skarb, o który toczy się cała walka, nie przynosi żadnego szczęścia – zostaje utracony, jakby sam Bóg chciał przypomnieć, że prawdziwy skarb nie jest z tego świata. To zakończenie ma wymiar duchowy: zwyciężają nie ci, którzy gromadzą złoto, lecz ci, którzy zachowują czyste serce. „Skarb w Srebrnym Jeziorze” można więc czytać nie tylko jako western, ale jako chrześcijańską przypowieść o moralności. Karl May przypomina, że dobro i zło rodzą się w sercu człowieka, a prawdziwa wartość człowieka nie mierzy się majątkiem, lecz wiernością prawdzie i Bogu. To powieść o człowieczeństwie odkupionym przez miłość i wierność sumieniu. W świecie, w którym łatwo ulec pokusie bogactwa i przemocy, Karl May ukazuje, że tylko człowiek żyjący w prawdzie, pokoju i braterstwie naprawdę zwycięża. „Skarb w Srebrnym Jeziorze” pozostaje więc nie tylko klasyką przygodowej literatury, lecz także pięknym moralitetem o tym, że największym skarbem człowieka jest czyste serce i przyjaźń zakorzeniona w dobru.
Paweł Rudnicki - awatar Paweł Rudnicki
ocenił na 8 6 miesięcy temu
Jankes na dworze króla Artura Mark Twain
Jankes na dworze króla Artura
Mark Twain
Yanes czy Jankes? Wyobraźmy sobie mieszankę lekkiego stylu i błyskotliwej gawędy Marka Twaina z „Podróżami Guliwera”, ale w czasie do czasów z Legend Arturiańskich. A to wszystko z bohaterem wyjętym wprost z kart Wielkiej Amerykańskiej Powieści (np. Steinbecka), który realizuje fantazje podróżników w czasie we wczesnośredniowiecznej Brytanii. Tak krótko można podsumować „Yankesa na dworze króla Artura”. Nasz tytułowy Yankes trafia po śmierci lub w jakiś inny niewytłumaczony sposób do Camelotu (jak w jakimś isekaiu). W swym pozytywistycznym (z naciskiem na scjentyzm) i modernistycznym światopoglądzie decyduje się ucywilizować VI wieczną Anglię. A pierwszym z kim się konfrontuje, to oczywiście Merlin, którego uważa za szarlatana. W ramach swojej drogi i technicznym zacietrzewieniu nasz yankes nie zna legendarium Arturiańskiego ani ówczesnej kultury. Wszystkie dziwne elementy stara się wykorzystać lub zmienić na XIX wieczną modłę. Np. choć sam uważa noszenie cylindrów za głupie, to zmusi rycerzy do ich noszenia, by się z nich naigrywać. Tę chęć zmiany można interpretować w bardzo różnych rejestrach. Z jednej strony można dojrzeć tu krytykę Brzemienia Białego Człowieka i patrzenia na kultury różnicująco ze względu na czas i na miejsce. Czasem jednak widać nieco serca i docenienie osiągnięć cywilizacyjnych. Mark Twain potrafi wchodzić też na poważniejsze tony i pokazać niszczycielską moc techniki. To nie współczesna powieść, gdzie śmierć jest wyjątkiem. Śmierć jest tu mrocznym ostrzeżeniem, którego pewnie nawet M. Twain nie jest świadomy. Gdy pisze o niszczycielskiej broni zabijającej dziesiątkami lub setkami myśli pewnie o ofiarach jako o Indianach bądź Afrykańskich ludach. Nie spodziewa się raczej, że ze swojej perspektywy 1889 roku, za dziesięć lat w czarnym tygodniu (wojna burska) kwiat angielskiego wojska spotka taki sam los, a za trzydzieści całe europejskie armie. M. Twain w swojej pomysłowości przedstawia naukę i technikę jako siłę, która zmienia powierzchowność, ale nie naturę ludzką. Tą ostatnią ubiera w średniowieczne szaty, które raz są przyjemnie zgodne z historią (odpowiedzialność władcy za zbawienie), a raz krzywdząco stereotypowe (wiara w płaską Ziemię i niemycie się). Jednak jak to bywa, by zmienić ludzi, nie wystarcza sama edukacja w myśl Platońskiej absolutnej moralności, w którą wierzyli wszelcy późniejsi oświeceni. A jak napisała Katarzyna II do Diderota: „Papier wszystko przyjmie, ale skóra jest wielce łaskotliwa”. Historycy tak samo wierzą, że natura ludzka jest stała, a tylko objawianie jej zmienia się w czasie i miejscu. M. Twain wykorzystuje ten pogląd, by pod płaszczykiem średniowiecza pokazać pewne prawidłowości swoich współczesnych, niczym z „Podróży Guliwera” Jonathana Swifta. Czy czynione dobro usprawiedliwia potem czynienie potem zła? Albo czy też uszczęśliwianie kogoś na siłę nie jest też najlepszym pomysłem? Burżuazja i arystokracja nie różnią się tak bardzo. W samej powieści zabawne i nie bez winy są obie strony – yankes równie mocno jak postacie z legend. Jednak M. Twain przedstawia mocno satyryczny humor, który operuje językiem, absurdem i różnymi subtelnościami. Słuchając jednym uchem lub czytając nieuważnie, ten delikatny humor może przejść nam koło nosa. Nie jest to w żadnym razie Terry Pratchett. Na szczęście błędy w synchronizacji audio pozwoliły przesłuchać mi pewne fragmenty jeszcze raz i docenić bardziej „Yankesa na dworze króla Artura”. Choć może nie jest to najlepsze dzieło spod ręki M. Twaina, to nadal jest porządną historią, która zręcznie nawiązuje do najróżniejszych legend i opowieści. Jego w sumie lekka forma sprawia, że słucha się go jak gawędy Bohumil Hrabala, pomimo niekiedy mroczniejszych momentów. Pozwala to płynąć słowom i nawet jeśli się słucha jednym uchem, to „Yankes na dworze króla Artura” wciąż może być przyjemną opowieścią.
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na 7 27 dni temu
Przygody Hucka Finna Mark Twain
Przygody Hucka Finna
Mark Twain
W czasach dziecięcych miałam dwie próby podejścia do „Przygód Tomka Sawyera”, obydwie nieudane i zakończone w okolicach malowanego przez Tomka płotu, a tak naprawdę malowanego wcale nie przez niego. Drażnił mnie Tomek niemożebnie. No i jak w takim przypadku sięgnąć po kontynuację, czyli „Przygody Hucka”? Nijak. A jednak sięgnęłam, ale dlatego, że właśnie ta książka Marka Twaina znalazła się na liście norweskiej i wcześniej czy później, stanęłaby na mojej drodze w realizacji celu, którym jest przeczytanie książek z tego norweskiego zestawienia. W dodatku kończył się rok, a ja nie miałam ochoty zabierać się za nic, co wymagałoby nadmiernej koncentracji, więc stało się, zaczęłam słuchać „Przygód…”. I dobrze się stało. Hucka, ciekawego świata, dobrodusznego lekkoducha o wrażliwym na krzywdę innych sercu polubiłam od razu. Mimo trudnych doświadczeń i twardych reguł życia, mimo nieciekawego i zdeprawowanego towarzystwa Huck nie schodzi na złą drogę. Jest wierny swemu wrodzonemu poczuciu sprawiedliwości. A że „Przygody…” to przecież powieść drogi, a nawet rzeki, to wraz z Huckleberrym i Jimem płyniemy w dół Mississipi, a po przybiciu, od czasu do czasu, do jej brzegów, odwiedzamy małe miasteczka i osady, a w nich poznajemy całą gamę ludzkich natur i osobowości oraz XIX-wieczną codzienność mieszkańców stanu Missouri. Nie można też nie wspomnieć o warstwie humorystycznej, komizmie i aluzyjnej ironii, których zadaniem jest równoważyć, występujące w powieści zło i głupotę. No i jest obraz niewolnictwa jeszcze w prawdziwym i nieocenzurowanym kształcie. „Przygodami Hucka” zakończyłam czytelniczy 2024 rok :)
noirlane - awatar noirlane
ocenił na 7 3 miesiące temu
Bellew Zawierucha Jack London
Bellew Zawierucha
Jack London
Jedna z moich ulubionych ksiazek Londona. Jedna gwiazdka mniej za brak sensownego zakonczenia ktore wyjasniloby wiele kwestii. Glowny bohater w ktorym mozna dopatrywac sie samego Londona wyrusza na Alaske w celu poszukiwaniu zlota by udowodnic swojemu wujowi ze za szybko go przekreslil...Z typowego mieszczucha, slabego I cherlawego, staje sie twardym I wytrwalym eksploratorem. Historia goraczki zlota nad rzeka Klondike rozpala zmysly, emocje I wyobraznie. Czasem mam przed oczami to czarno-biale zdjecie i sznur ludzi obarczonych bagazami, ciagnacymi sanie pod gore na przelecz Chillkoot pod katem 45 stopni. Tysiace smialkow porzuca swoje dotychczasowe zycie , stawia wszystko na jedna karte I wyrusza na koniec swiata z zamiarem szybkiego wzbogacenia sie. Wielu z nich porzuca stateczne, ustabilizowane zycie, sprzedaje majatek lub bierze pozyczke zeby sfinansowac kosztowna wyprawe. Niestety uda sie tylko nielicznym...Wielu z nich ogarnietych rzadza zlota I bogactwa poniesie najwyzsza cene na skutek braku odpowiedniego przygotowania, pokory, doswiadczenia, zdrowia, odpornosci na mroz I kondycji fizycznej. Najwiekszy paradoks stanowi to ze najwiekszego majatku dorobili sie ci ktorzy jak pisal London "nie wbili nawet lopaty w ziemie" tzn wlasciciele salonow, kasyn, domow publicznych, sprzedawcy sanek, narzedzi czy psow w Dawson. Wszyscy ci ludzie rozkrecili swoj biznes opierajac sie na naiwnosci poszukiwaczy I ich slepym pedzie po zloto. Fajnie bylo przeniesc sie oczami wyobrazni w tamte ekscytujace czasy I poczuc ten klimat. Kto dzisiaj pisze takie powiesci przygodowe? Lubie ksiazki J. Londona, jednak blizsza mojemu sercu jest tworczosc J. O. Curwooda. Dla mnie Curwood jest bardziej wiarygodny, wiekszosc swojego zycia przemierzal polnocne rejony Kanady, Yukonu i Alaski zbierajac materialy i inspiracje do nowych ksiazek. Dzieki temu tak wiele jest w nich rzetelnych informacji i ciekawostek z zycia ludzi i zwierzat. W ksiazkach Curwooda jest takze wieksze uwielbienie dla swiata i natury (piewca natury), gdzie kazdy szumiacy swierk, szemrzący potok czy gwiazda na niebie inspiruje i przyspiesza bicie serca. Curwood byl najlepiej oplacanym pisarzem za slowo w tamtych czasach a jego ksiazki stawaly sie bestselerami. Glownym mottem Curwooda bylo: "Przyroda jest moja religia.. Totez moja ambicja, marzeniem i wielkim celem jest przeniesienie czytelnikow w samo jej serce.. Kocham przyrode i mysle ze i oni beda musieli ja pokochac jesli tylko uda mi się zapoznać ich ze sobą..". Zachecam mocno do lektury!
KsiążkowyKoziorożec - awatar KsiążkowyKoziorożec
ocenił na 9 5 lat temu
Wilk morski Jack London
Wilk morski
Jack London
❝𝐁𝐲ł𝐲 𝐭𝐨 𝐨𝐜𝐳𝐲, 𝐤𝐭ó𝐫𝐞 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐨𝐜𝐳𝐞ś𝐧𝐢𝐞 𝐨𝐜𝐳𝐚𝐫𝐨𝐰𝐮𝐣ą 𝐢 𝐩𝐨𝐝𝐛𝐢𝐣𝐚𝐣ą 𝐤𝐨𝐛𝐢𝐞𝐭𝐲, 𝐳𝐦𝐮𝐬𝐳𝐚𝐣ą𝐜 𝐣𝐞 𝐝𝐨 𝐩𝐨𝐝𝐝𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐬𝐢ę 𝐳 𝐮𝐜𝐳𝐮𝐜𝐢𝐞𝐦 𝐫𝐚𝐝𝐨ś𝐜𝐢, 𝐮𝐥𝐠𝐢 𝐢 𝐩𝐨ś𝐰𝐢ę𝐜𝐞𝐧𝐢𝐚.❞ 𝐓𝐲𝐭𝐮ł 𝐤𝐬𝐢ą𝐳𝐤𝐢: Wilk Morski 𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫: Jack London 𝐎𝐠ó𝐥𝐧𝐞 𝐰𝐫𝐚ż𝐞𝐧𝐢𝐞: JEŚLI SZUKASZ PSYCH0PATYCZN4GO CRUSHA, welcome ✨ (jednak serio nie popieram i nie romantyzuję tego gościa). Czemu na okładkach i filmach Wilk Larsen jest pokazywany jako brzydal? W książce był przystojny i London potrafił go opisywać na całe strony! A na poważnie, to moja pierwsza książka Jacka Londona. Wzięłam ją od tak, z nudów, a połknęłam w ciągu jednego dnia. Zacznijmy od tego, że główny antagonista, tytułowy Wilk Larsen jest usposobieniem inteligentnej brutalności. Jest przystojny, czarujący, charyzmatyczny, czego doświadcza główny bohater, Humphrey Van Weyden i Maud, która zostaje wciągnięta w trójkąt miłosny. 𝐃𝐥𝐚 𝐤𝐨𝐠𝐨: Dla miłośników powieści psychologicznych, a także takich, które dzieją się na morzu. Ludzie tam stawiają czoło brutalności natury oraz samych ludzkich nieczystych pragnień 🌝. 𝐏𝐨𝐝𝐨𝐛𝐚ł𝐨 𝐦𝐢 𝐬𝐢ę: Urzekł mnie język (cud, miód i orzeszki), a także bohaterowie, którzy byli genialnie napisami. 𝐍𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐝𝐨𝐛𝐚ł𝐨 𝐦𝐢 𝐬𝐢ę: Ogółem książka jest za krótka (choć moje wydanie jest napisane ciurkiem 🤣). 𝐏𝐨𝐦𝐢𝐚𝐫 𝐫𝐨𝐦𝐚𝐧𝐬𝐮:٨ـﮩﮩ٨ـ♡ﮩ٨ـﮩ [♥♥♥♥♡] – gorąco i dobrze napisany (nie popieram czynów Wilka Larsena wobec Maud! 😓). Ale napięcie w tym trójkącie? Mniam. 𝐓𝐫𝐢𝐠𝐠𝐞𝐫𝐲: Bądźmy dorośli, Wilk Larsen chciał ehm, ehm, z Maud, ale na szczęście przybył ryc—, znaczy Humphrey, lecz to migrena powaliła Wilka. 𝐎𝐜𝐞𝐧𝐚: [10/10★] – arcydzieło 𝐏𝐨𝐝𝐬𝐮𝐦𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞: Lubię wracać do tej książki ♥️ Dzięki niej poznałam twórczość Jacka Londona, i choć nie wszystkie jego książki podchodzą mi pod gust (Córka Śniegów!), to nie mniej jego styl jest genialny, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że był samoukiem i wszystkiego uczył się samodzielnie i po części pisał z własnych doświadczeń.
AKZgaj - awatar AKZgaj
ocenił na 10 16 dni temu

Cytaty z książki Podróż do wnętrza Ziemi

Więcej
Juliusz Verne Podróż do wnętrza Ziemi Zobacz więcej
Juliusz Verne Podróż do wnętrza Ziemi Zobacz więcej
Więcej