Piotr Rzeźnik - zdrajca z Izbicy

Okładka książki Piotr Rzeźnik - zdrajca z Izbicy
Michał Rzeźnik Wydawnictwo: Femi historia
260 str. 4 godz. 20 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2023-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2023-01-01
Liczba stron:
260
Czas czytania
4 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788396823809
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Piotr Rzeźnik - zdrajca z Izbicy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Piotr Rzeźnik - zdrajca z Izbicy



książek na półce przeczytane 2331 napisanych opinii 374

Oceny książki Piotr Rzeźnik - zdrajca z Izbicy

Średnia ocen
7,1 / 10
67 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
606
448

Na półkach: , , ,

Ostatnia (chyba) książka w 2025 roku i jakże mocno akcentuje koniec pierwszej ćwiartki XXI wieku.
Autor opisuje swoje zmagania w celu zrzucenia kurtyny zasłaniającej mroczną, haniebną, tajemnicę z przeszłości swojej rodziny. Odczytanie własnego nazwiska w książce Hetmana "Izbica, Izbica..." wywołuje śledztwo i odkrycie prawdy o dziadkach mieszkających w tamtej okolicy. Prawda, której wielu nie akceptuje do dziś, prawda, która świadczy też i o nas- Polakach.
Dziwię się trochę opiniom, że ta książka szkaluje, rozdrapuje niepotrzebnie rany, zaognia. Czy fakty i prawdę należy ukrywać? Czy mamy żyć w fałszywym świetle jedynych "sprawiedliwych wśród narodów"? A może lepiej powiedzieć prawdę głośno i wyraźnie, poprosić o wybaczenie, naprawić (na ile się da) szkody, zaakceptować skazy na honorze i ruszyć dalej przez historię, niosąc bagaż doświadczenia i nauki na przyszłość?
Czytajcie, a prawda was zaboli.

Ostatnia (chyba) książka w 2025 roku i jakże mocno akcentuje koniec pierwszej ćwiartki XXI wieku.
Autor opisuje swoje zmagania w celu zrzucenia kurtyny zasłaniającej mroczną, haniebną, tajemnicę z przeszłości swojej rodziny. Odczytanie własnego nazwiska w książce Hetmana "Izbica, Izbica..." wywołuje śledztwo i odkrycie prawdy o dziadkach mieszkających w tamtej okolicy....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

169 użytkowników ma tytuł Piotr Rzeźnik - zdrajca z Izbicy na półkach głównych
  • 85
  • 84
24 użytkowników ma tytuł Piotr Rzeźnik - zdrajca z Izbicy na półkach dodatkowych
  • 5
  • 5
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Piotr Rzeźnik - zdrajca z Izbicy

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niusia z listy Schindlera. Historia ocalenia Magda Huzarska-Szumiec
Niusia z listy Schindlera. Historia ocalenia
Magda Huzarska-Szumiec
W moje ręce wpadł ostatnio audiobook Magdy Huzarskiej-Szumiec pod tytułem "Niusia z Listy Schindlera. Historia ocalenia". Jest to bardzo wzruszający reportaż. Bronisława Horowitz-Karakulska nienawidzi swojego prawdziwego imienia, dlatego wszyscy mówią na nią Niusia. Czasami nawet nie reaguje, gdy ktoś woła ją po jej imieniu. Autorka wraz z naszą bohaterką w sposób chronologiczny, opowiadają historię jej życia. Dowiecie się, jak wyglądało jej życie przed wojną, w czasie jej trwania i po niej. Jak znalazła się na słynnej i drogocennej Liście Schindlera? Z takich ciekawostek powiem wam, że Niusia obserwowała, jak powstaje film Spielberga pod tytułem "Lista Schindlera". Bardzo to przeżywała. Oczywiście dawała dobre rady reżyserowi i sama również uczestniczyła w ostatniej scenie filmu. Specjalnie dla tej jednej sceny poleciała do Izraela, bo tam został pochowany Oskar Schindler — wybawiciel Żydów. Niusia jest mu wdzięczna za ocalenie życia. Do teraz pamięta zapach jego perfum. Dzięki książce "Niusia z Listy Schindlera. Historia ocalenia", możemy przyjrzeć się okropnym wojennym czasom z punktu widzenia małej dziewczynki. Przerażające jest to, że dzieci, zamiast mieć beztroskie dzieciństwo, musiały cierpieć z głodu, uciekać, chować się, walczyć o przetrwanie i patrzeć, jak mordują ich bliskich. Powinniśmy pamiętać o tych, co polegli i tych, co ocaleli. Nie wolno nam zapomnieć o tym co było. Musimy modlić się o to, żeby podobna historia nigdy się nie powtórzyła. Niusia wspomina również o swoim bracie, obecnie znanym fotografie Ryszardzie Horowitzu i jeszcze bardziej znanym reżyserze Romanie Polańskim. Uważam, że każdy czytelnik powinien przeczytać lub tak jak ja wysłuchać tej książki. Audiobook czytała Anna Matusiak. Podobała mi się jej interpretacja.
mommy_and_books - awatar mommy_and_books
ocenił na 9 2 miesiące temu
Podziemny Muranów Jacek Leociak
Podziemny Muranów
Jacek Leociak
„Historia Muranowa zatacza łuk: od rajskich krajobrazów do piekła Umschlagplatzu”. Od weneckiej wyspy Murano do żydowskiej dzielnicy w Warszawie. Od sielanki pejzaży , gdzie „stawy i rzeczki wijące się wśród ogrodów, ryby pluskające się w wodzie, obracające się na wietrze ramiona wiatraków, poruszające żarna młynów, słońce wśród zieleni” do ogrodów zamieniających się „w dzikie zielsko pokrywające wysypiska śmieci” w zaułku nędzy. Od ulicy Żydowskiej nieistniejącej już na mapach Warszawy do „miejsca ostatniego i ostatecznego - na kolejową rampę przy Umschalgpaltzu przy Stawkach”. Od gwaru do ciszy. Autor ten kilkusetletni czas istnienia dzielnicy podzielił na trzy etapy: „przed Zagładą, w czasie Zagłady i po Zagładzie”. Każdemu z nich nadał wymiar telluryczny. Za każdym rozdziałem opisującym poszczególne okresy, schodziłam, niczym po wygodnych schodach, a czasem po trupach przysypanych gruzem, coraz głębiej w podziemia – dosłownie i w przenośni. Autora jednak najbardziej interesował Muranów jako „miejsce-po-getcie warszawskim, a przede wszystkim jego rejony podziemne, to, co jest zakryte przed wzrokiem, co ginie w głębi dzisiejszego Muranowa”. Urodzony i wychowany w tej dzielnicy został „dotknięty”, jak nazwał życie i obcowanie z tym miejscem, poprzez dzieciństwo, tekst niosący wiedzę i świadomy dotyk artefaktów z przeszłości. To wystarczyło, by pojawiła się potrzeba zejścia do podziemi Muranowa na wielu poziomach. Urbanistycznym, kiedy autor przywoływał przeszłość dzielnicy, rysując początki powstania i życie mieszkańców w zdecydowanej większości Żydów. Topograficznym, kiedy na współczesną mapę dzielnicy nałożył przedwojenną, uświadamiając różnice w układzie arterii komunikacyjnych, ale i zmieniającą się nomenklaturę ulic i budynków. Tę wędrówkę ułatwiała mapka dzielnicy umieszczona na wyklejce książki z omawianymi w niej miejscami. Historycznym, gdzie przerażający powszedniością i wszechobecnością śmierci czas Zagłady zmusił ludzi do zejścia w podziemia miasta, by przeżyć. Mroczny okres schronów, kryjówek i bunkrów, w którym dusił i gniótł czarny strach oraz wieczna niepewność, a „normalny pogrzeb zmarłego z przyczyn naturalnych człowieka jest czymś szokująco anormalnym”. To najważniejszy czas, bo znikania w historii Muranowa ukazany w szerokim kontekście okupacji niemieckiej, eksterminacji Żydów, szabrownictwa, burzenia dzielnicy do fundamentów, pokazany z punktu widzenia społeczności żydowskiej, jak i losów konkretnych osób – Marylki, Łazarza Menesa, Leona Najberga i Stefanii Fidelsied, dla której synka dzisiejsze skrzyżowanie Lewartowskiego i Karmelickiej stało się grobem. Czas, w którym równolegle towarzyszyły mi zdjęcia współczesne Muranowa ujęte przez Artura Żmijewskiego z perspektywy poziomu ulicy, trawnika, bruku, wykopu czy chodnika. Przypominały moment wyjścia z podziemi na powierzchnię, by zaczerpnąć powietrza i światła. Złapać oddech, kiedy przebywanie w przytłaczającej atmosferze śmierci i ludobójstwa odbierało go, by czytać dalej. Psychologicznym, kiedy indywidualne postawy Żydów i jako narodu, ilustrowane konkretnymi działaniami, pozwoliły zachować pamięć ich czynów, by dać wielogłosowe świadectwo prawdzie o Zagładzie. Archeologicznym, kiedy odkopane lub oddawane przedmioty do muzeów stawały się „ruchomymi zabytkami archeologicznymi”, ale w opisie autora nabierały cech i mocy artefaktów o symbolicznym znaczeniu jak: garnek, klucz czy śmietnik getta. Literackim, gdzie teksty filozofów, pisarzy, poetów, diarystów, autobiografów znanych i uczestników wydarzeń odtwarzały wspólnie obraz przeszły, wydobywając z niepamięci i spod gruzów zapomniane. Autor operował tekstami i myślami innych, tworząc wielogłosowy, intertekstualny patchwork pięknie spojony własną, rzeczową narracją. Filozoficznym, kiedy Heideggerowską obecność transparentną przeszłości i ludzi, autor nazywał „współobecnością”, czyli udzielaniem miejsca naszym sąsiadom nabytym poprzez przejście narodu żydowskiego przez próbę czterech żywiołów. Proces odkrywania coraz głębszych poziomów podziemi Muranowa autor porównał do palimpsestu. Metodycznie rozdział po rozdziale usuwał kolejne warstwy, ukazując ich różnorodność w historycznym przekroju, ale nie po to, by „terroryzować makabrą i martyrologią współczesnych mieszkańców Muranowa”, ale aby o niej pamiętać bez efektu paraliżu. Budować tożsamość historyczną współczesnych mieszkańców Warszawy. Muranów wyrósł na „gettowych korzeniach” i od tych korzeni nie można, a nawet nie wolno się odcinać, mówi ta monografia, reportaż i esej w jednym. Pozycji, dzięki której chodzę po Muranowie ze świadomością pełnego i spójnego jego obrazu. Opracowania powstałego z doświadczeń autora i informacji zaczerpniętych z wielu różnorodnych źródeł umieszczonych w obszernym aparacie informacyjnym książki. Spojone miłością autora do tego miejsca, by łączyć, ocalić i wydobyć z mroku niepamięci. Odtworzona z uważnością badacza sięgającego w głąb, do korzeni, przewodnika z pasją i z czułością człowieka „dotkniętego”. Publikacja jest przepięknym, choć bolesnym, mrocznym i brzemiennym w skrajne emocje, efektem tego doświadczenia i tytanicznej pracy dokumentalnej. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 10 7 miesięcy temu
Bieta Cezary Harasimowicz
Bieta
Cezary Harasimowicz
Nie znałam tej postaci, ale czytałam już tego Autora i na pewno zajrzę jeszcze do kolejnych jego książek. Przecudnie napisane. Bardziej podobała mi się cześć pierwsza, gdzie zapewne Autor - bazując oczywiście na pewnych faktach jako punktach odniesienia - mógł popuścić wodze swojej wyobraźni na temat uczuć i emocji bohaterów. Głównie kobiet, bo ta książka jest przesycona kobietami - zdarzeniami, które na nie wpływają i na które one wpływają, ich emocjami i uczuciami, które mają wpływ na dalsze działania i losy bohaterów. Pięknie to się czyta! A opis naprężającej się niewidzialnej nici między maleńką Bietą śpiącą w plecaku a nogą jej Mamy szyjącej dla nazistów, aby utrzymać rodzinę mieszkającą w Getcie - niesamowita wyobraźnia i zrozumienie kobiecych emocji przez Autora. Jednak żeby nie było - Autor równie fantastycznie pisze o mężczyznach (patrz "Testament.." o Kościuszce i Agrippie). Druga część książki już mnie mniej wciągała, ale tu musiało się dużo dziać i tu było już więcej faktów do przekazania z życia głównej bohaterki, więc nic dziwnego, że zabrakło trochę przestrzeni dla Autora. Ważne w tej książce są też jeszcze drugie "główne" postacie, jak pani Stanisława Bussold (przybrana matka, ratująca dzieci z Getta) czy Jerzy Ficowski (mąż, poeta i pisarz), które nie były nigdy tłem i wniosły oraz pozostawiły zarówno do życia bohaterki jak też do Polski wiele pozytywnych wartości.
Goldie - awatar Goldie
ocenił na 9 3 miesiące temu
Rausz. Niemcy między wojnami Harald Jähner
Rausz. Niemcy między wojnami
Harald Jähner
Harald Jähner, autor znakomicie przyjętego „Czasu wilka”, w swojej kolejnej książce „Rausz. Niemcy między wojnami” ponownie zabiera nas w podróż przez kluczowy moment niemieckiej historii. Tym razem skupia się na barwnym, choć podszytym lękiem okresie Republiki Weimarskiej. To pozycja, która zasługuje na mocne 7/10 – jest błyskotliwa i erudycyjna, choć momentami traci tempo na rzecz dygresji. Jähner nie pisze klasycznej kroniki politycznej. Zamiast analizować wyłącznie protokoły dyplomatyczne, autor zagląda do kabaretów, domów towarowych, biur i na dancingi. „Rausz” to opowieść o narodzinach nowoczesności w cieniu traumy I wojny światowej. Poznajemy świat, w którym tradycyjne wartości legły w gruzach, a ich miejsce zajęła gorączkowa chęć przeżycia „tu i teraz”. Autor świetnie portretuje emancypację kobiet, rewolucję w modzie (słynne chłopczyce) oraz kult prędkości i techniki. Na plus należy zapisać niezwykły styl. Jähner pisze z polotem, sprawiając, że historia ożywa w oczach czytelnika. Potrafi połączyć analizę architektury Bauhausu z opisem nocnego życia Berlina, tworząc fascynującą mozaikę. Książka doskonale oddaje tytułowy „rausz” – stan zawieszenia między wolnością a nadchodzącą dyktaturą. Z drugiej strony, publikacja ta bywa nieco nierówna. Niektóre rozdziały, poświęcone mniej medialnym aspektom życia społecznego, wydają się przeciągnięte. Czytelnik może odnieść wrażenie, że autor momentami zbyt głęboko wchodzi w detale estetyczne, tracąc z oczu szerszy kontekst społeczny, który w tamtym okresie był przecież brutalny i pełen napięć klasowych. Choć Jähner wspomina o inflacji i kryzysie, to jednak blask neonów wydaje się tu czasem zbyt mocno przesłaniać mrok biedy. „Rausz” to fascynująca lektura dla każdego, kto chce zrozumieć, jak kształtował się fundament współczesnej kultury masowej i dlaczego tak kruchy był pokój między wojnami. To książka o marzeniach o lepszym świecie, które zderzyły się z brutalną rzeczywistością. Mimo drobnych dłużyzn, to wciąż jedna z najciekawszych i najlepiej napisanych popularnonaukowych pozycji o Niemczech tamtych lat. Jähner udowadnia, że historia to nie tylko daty, ale przede wszystkim emocje, rytm muzyki i strach przed jutrem.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 11 dni temu
Ludzie na mydło. Mit, w który uwierzyliśmy Tomasz Bonek
Ludzie na mydło. Mit, w który uwierzyliśmy
Tomasz Bonek
Książkę zacząłem czytać rok temu, w wersji papierowej... i jakoś odpadłem po kilku rozdziałach. Dlaczego nikt mi nie powiedział, że to jakiś dziwny fabularyzowany twór? ;) No ale ostatnio znalazłem ebooka i jakoś to lepiej mi poszło (odsłuchanie). Wprawdzie nadal bym wolał żeby to była książka po prostu dokumentalna czy reportaż, a nie "fabularyzowany dokument", ale poza tym to się właściwie nie ma do czego przyczepić - jest dużo źródeł i autor się przyłożył, momentami nudnawo ale jakiś kawał wiedzy i historii to jest. Ogólnie jest jednak ciekawa (jak się słucha) i duży plus za mocne zdjęcia (i dużo zdjęć), jak również za grafiki. Minus za ostatni rozdział (o von Hagensie), bo pasuje mi tam jak pięść do nosa, ale pewnie miało być tak kontrowersyjnie... I trochę za dużo w nim takich pośrednich ocen albo takich: "Zastanawiam się natomiast, czy chciałbym, żeby mnie rozebrano, także ze skóry, i pokazywano, w najintymniejszych szczegółach każdemu, kto tylko zechce za to zapłacić." - jak człowiek umarł to nie żyje i zapewniam autora, że jest mu to całkowicie obojętne :D "Nie chcę też zgnić w trumnie. Wybieram więc higieniczną kremację." - też tak myślałem, ale kremacja jest jednak najgorsza dla środowiska :P Więcej cytatów nie mam, bo nawet jeśli jakieś zaznaczyłem, to za szybko skasowałem plik z komórki i niestety przepadło ;) (czytana/słuchana: 31.01.2025-11.02.2026) 4/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Oddział chorych na Rosję. Opowieść o Rosjanach czasów putinizmu Jakub Benedyczak
Oddział chorych na Rosję. Opowieść o Rosjanach czasów putinizmu
Jakub Benedyczak
O książce jak i jej autorze dowiedziałem się z ciekawego artykułu pt. „Woda na młyn Putina” [nr 7/2026 r.] w tygodniku „Wprost”. Wynika z niego, że większość materiałów o sytuacji w Rosji, np. vlogerów kręcących filmiki na potrzeby internetu, szczególnie „Kanału Zero” jest kontrolowane m.in. przez rosyjskie służby jak FSB. Tekst nie jest długi i zawiera wypowiedzi autora „Oddziału chorych na Rosję”. Maria Wiernikowska dla „Kanału Zero” zrealizowała serię reportaży z Rosji. Na razie wyemitowano odcinek z Kaliningradu, który w mediach rozpętał burzę. Pełne półki w sklepach, nowoczesna Mo­skwa, olśniewające zabytki Sankt Pe­tersburga. Rozmowy ze „zwykłymi” Rosjanami o sytuacji w kraju, a nawet wojnie. To widzimy w relacjach polskich vlogerów i dziennikarzy, któ­rzy pojechali do Rosji. O tym, jak powstają ta­kie materiały, opowiada w podcaście „Rozmowa Wprost” DR KUBA BENEDYCZAK, analityk PISM. - To jest kontrolowane – zaznacza. Nie tylko Maria Wiernikowska z „Kanału Zero”, ale też kilku popularnych polskich vlogerów odwiedziło w ostatnich miesiącach Rosję. W ich materiałach widzimy pełne półki w sklepach, drogie samochody, nowoczesną Moskwę, słyszmy zachwyt nad zabytkami Sankt Petersburga. Za każdym razem twórcy tłumaczyli, że chcą obalić mity i stereotypy, po­kazać prawdziwe oblicze tego kraju, zwyczajnych Rosjan i ich codzienność. Pytanie jednak, gdzie postawić granicę między obiektywnym, podróżniczym lub dziennikarskim materiałem a takim, który jest wodą na młyn rosyjskiej propagandy. Odpowiedzi szuka w podcaście „Rozmowa Wprost” doktor Kuba Benedyczak, analityk PISM i autor książki „Oddział chorych na Rosję”. - Wiem, na jakie ustępstwa musieli pójść. Jak bardzo to, co pokazują, jest trochę jak wycieczka po Korei Północnej. Pokazują tylko to, na co dostali pozwolenie od smutnych pań i panów z FSB, od władz regionalnych, od pograniczników, którzy ich sprawdzają - zauważa Benedyczak. - Po części robią dobrą robotę w tym sensie, żebyśmy nie trak­towali Rosjan już kompletnie jako orków ludojadów, bo jednak tam żyją normalni ludzie, którzy płaczą, chorują, śmieją się. Ale w ten sposób normalizujemy też kraj, który w zeszłym roku dwu­krotnie nas zaatakował, stanowi dla nas zagrożenie - mówi dalej nasz gość. I podkreśla, że materiału, który pokazywałby praw­dziwą rosyjską rzeczywistość, nie da się zrealizować „w realiach półtotalitarnej Rosji”. Czego więc twórcy materiałów z Rosją nie pokazują? - Nikt nie pokazuje tego, że połowa ludności wiejskiej nie po­siada dostępu do normalnej toalety, że szkoły wyglądają jak z lat 60., sale się rozpadają, a w wielu miastach 50-tysięcznych nie ma karetek i szpitali. Jest mnóstwo wyludnionych wsi, na Syberii jest ogromny problem z alkoholizmem, a poziom HIV jest równy krajom afrykańskim, gdzie toczą się wojny - wymienia doktor Benedyczak. - Myślę, że (vlogerzy - przyp. red.) mogą udawać, że nie wie­dzieli o „ogonie” albo go nie zauważyli, ale nie wierzę w to, że nie byli tego świadomi - mówi dalej doktor Benedyczak. Stwierdza też, że wielu ujęć, które widzimy w materiałach, nie dałoby się zrealizować bez wiedzy służb. - Rosjanin DOSKONALE WIE, w jakim kraju żyje, nawet jeśli tego głośno nie powie. On tak po prostu Polakowi z kamerą, obywatelowi jednego z najbardziej wrogich państw NATO, bo to słyszy Rosjanin co­dziennie w telewizji, nie pozwoli wsiąść do swojej ciężarówki, pojeździć po mieście i porozmawiać. To jest kontrolowane. „Gorzej niż za Stalina" Nasz gość tłumaczy również, że poruszanie się po Rosji nie jest tak proste, jak wynika to z niektórych materiałów. Podobnie pro­blematyczne może być zdobycie pozwolenia na wjazd. O tym, jak trudno jest pracować w Rosji przedstawicielom mediów, świadczy jego zdaniem choćby to, ilu zostało w Moskwie korespondentów. Zauważał, że w tej kwestii jest dzisiaj „gorzej niż w czasach sta­linowskich” a w Moskwie pracuje jedynie korespondent BBC. - To nie są błahe rzeczy, że ktoś po prostu pojedzie i powiemy, że będzie pokazywał inny obraz Rosji. Bo Krzysztof Stanowski sobie wymyśli, że to jest nisza, którą wyeksploatuje tak samo jak reklamę podpasek - ocenia doktor Benedyczak. - Prawdopo­dobnie Rosja nie cofnie się przed atakami wobec Polski, jesteśmy doskonałym przykładem, żeby pokazywać krajom europejskim, że jak będą nadal pomagać Ukrainie, to takie hale jak przy Mary- wilskiej będą płonąć, być może będą ginąć ludzie. Ekspert przestrzega również tych, którzy mogą chcieć pójść w ślady podróżników jeżdżących do Rosji. - Dwa, trzy razy może się udać, a za piątym razem już nie - ostrzega. - Trafi się na zbyt nadgorliwego pracownika służb albo ktoś we władzach uzna, że warto mieć kolejnych pięciu Polaków w więzieniach, którzy będą przetrzymywani. To jest ryzyko. [Tekst: PIOTR BAREJKA] zapraszam na blog: tesinblog.wordpress.com
san-escobar - awatar san-escobar
ocenił na 8 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Piotr Rzeźnik - zdrajca z Izbicy

Więcej
Michał Rzeźnik Piotr Rzeźnik - zdrajca z Izbicy Zobacz więcej
Michał Rzeźnik Piotr Rzeźnik - zdrajca z Izbicy Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne