Tytuł mylący:
„[…] heretykiem, to jest człowiekiem, którego opinie mają czelność odbiegać od moich własnych”.
No i w świetle tego, Chesterton pisze książkę zawierającą krytykę współczesnych mu autorów, jak: Bernard Shaw, Rudyard Kipling, Lowes Dickinson, Moore, Maccabe, Whistler czy Nietzsche.
Spodziewałem się czegoś, wzorem „Ortodoksji”, że będzie o herezji, ale nie, Chesterton po prostu w swoim sofistycznym stylu, dla mnie mocno niestrawnym, uprawia publicystyczną krytykę autorów, których wspólną cechą jest to, że nie są ortodoksyjnymi katolikami. Bez znajomości wymienionych ciężko się odnieść – poza jednym momentem, gdy Gilbert cytuje fragment krytyki na własny temat – i ja z tą przytoczoną krytyką w dużej mierze się zgadzam!
Nie przeszkadza mi zaczepny ton, sarkazm, dosadne sformułowania – jeśli są trafne, to zaliczam na plus; ale nie cierpię erystycznej paplaniny i wielkich kwantyfikatorów, dlatego staram się trzymać z daleka od publicystyki.
Od pierwszego akapitu wiedziałem, że mi się nie spodoba. Zmęczyłem całość, bo niedługie i w audio.
W czasach największej chwały Kościoła Katolickiego gówno smakowało jak czekolada, a dziś, gdy Kościół i jego wpływy się kurczą, nawet czekolada smakuje jak gówno [parodiuję]. A w ogóle ludzie chrześcijaństwu zawdzięczają romantyzm [tu już serio sformułowania Gilberta], chrześcijaństwu zawdzięczamy radosną przygodę, bo Odyseusz to „tylko wracał do domu”, chrześcijaństwu zawdzięczamy miłość małżeńską. To samo co w Ortodoksji: chrześcijaństwu zawdzięczamy wszystko co dobre i przyjemne, pogaństwu zło i cierpienie.
Fajnie, że krytykuje sztukę za amoralizm, czy nawet bezeceństwo; że jedzie po dziennikarzynach; że naśmiewa się ze spekulacji etnologów, które oni sami prezentują jako fakty; dobrze, że poucza, aby pić alkohol wtedy, gdy jest się szczęśliwym, a nie wtedy, gdy jest nam źle i chcemy poczuć się lepiej; ale ostatecznie to tylko intelektualne wygibasy polane sosem bzdurowym ku pokrzepieniu serc katolickich fundamentalistów, żeby poczuli wyższość nad wszystkimi innymi, bo mają ostateczną rację, chociaż nikt inny tego nie dostrzega, poza nimi samymi.
Przykładowo wg Chestertona dziś mężczyźni są tchórzliwi, gdy „w średniowieczu każdy mężczyzna miał łuk albo miecz” XD tak-tak, i w stodole chował pełną zbroję płytową, przekazywaną od pradziada. Szkoda czasu na punktowanie tego typu idiotyzmów.
Mimo wszystko warto było zapoznać się z jednym z „najwybitniejszych apologetów katolicyzmu”, bo gdy znowu mi ktoś powie, że jest fanem Chestertona, to ja będę słyszał: „czytam tylko to, co ultraortodoksyjnie katolickie, brak mi higieny myślenia i nie mam zielonego pojęcia o niczym”.
Chesterton może sobie być największym apologetą katolicyzmu, ale C. S. Lewisowi, apologecie po prostu chrześcijaństwa, może tylko pięty całować.
„Gilbert zakłada konto na LC”
Tytuł mylący:
„[…] heretykiem, to jest człowiekiem, którego opinie mają czelność odbiegać od moich własnych”.
No i w świetle tego, Chesterton pisze książkę zawierającą krytykę współczesnych mu autorów, jak: Bernard Shaw, Rudyard Kipling, Lowes Dickinson, Moore, Maccabe, Whistler czy Nietzsche.
Spodziewałem się czegoś, wzorem „Ortodoksji”, że...
to chyba był ich odpowiednik twittera na przelomie 19 i 20 wieku, zbior shitpostow o tym co tam chesterton wlasnie przeczytal i ktorego znanego autora chce pohejtowac, smieszne nawet xd
to chyba był ich odpowiednik twittera na przelomie 19 i 20 wieku, zbior shitpostow o tym co tam chesterton wlasnie przeczytal i ktorego znanego autora chce pohejtowac, smieszne nawet xd
Chesterton ma wiele błyskotliwych myśli, które starannie sobie wynotowałam z tej publikacji. Jednak książka sama w sobie jest dość nudna. Przez połowę czasu Chesterton po prostu "hejtuje" jakichś pisarzy, naukowców i sławy jego czasów, których ja kompletnie nie znam. Gdyby nie fakt, że są pewne uniwersalne myśli w jego feletionach, byłoby to jak przeglądanie Twittera sprzed ponad stu lat. No i szczerze rozczarowałam się, że nie jest to książka o faktycznych heretykach, czyli osobach wierzących w rzeczy sprzeczne z nauką i dogmatami Kościoła, ale raczej o "herezji myślenia", czyli poglądach, które Chesterton uważa za błędne i które tylko częściowo pokrywają się z faktycznymi herezjami.
Chesterton ma wiele błyskotliwych myśli, które starannie sobie wynotowałam z tej publikacji. Jednak książka sama w sobie jest dość nudna. Przez połowę czasu Chesterton po prostu "hejtuje" jakichś pisarzy, naukowców i sławy jego czasów, których ja kompletnie nie znam. Gdyby nie fakt, że są pewne uniwersalne myśli w jego feletionach, byłoby to jak przeglądanie Twittera sprzed...
Warto. Sporo miejsc gdzie omawiane są osoby i ich twórczość praktycznie już nieznana, ale fenomenalne fragmenty, inspirujące myśli i opinie Chestertona wynagradzają całkowicie i stanowią ożywcze źródło myśli.
Polecam
Warto. Sporo miejsc gdzie omawiane są osoby i ich twórczość praktycznie już nieznana, ale fenomenalne fragmenty, inspirujące myśli i opinie Chestertona wynagradzają całkowicie i stanowią ożywcze źródło myśli.
Polecam
Eseje nie dla mnie. Zbyt dużo odniesień do literatów, polityków brytyjskich, o których nic nie wiem (albo bardzo niewiele). Niektóre tezy Chestertona również do mnie nie przemawiają (np. ta o demokracji). Być może publicystyka filozoficzna zbyt trudna. Zdarzały się (acz rzadkie) momenty humorystyczne, jednak cyniczne, czego nie lubię (sceptycyzmu też nie lubię).
Eseje nie dla mnie. Zbyt dużo odniesień do literatów, polityków brytyjskich, o których nic nie wiem (albo bardzo niewiele). Niektóre tezy Chestertona również do mnie nie przemawiają (np. ta o demokracji). Być może publicystyka filozoficzna zbyt trudna. Zdarzały się (acz rzadkie) momenty humorystyczne, jednak cyniczne, czego nie lubię (sceptycyzmu też nie lubię).
Chesterton pisał wesołe książki i za to niezwykle go cenię. Kilka razy przy "Heretykach" dosłownie roześmiałam się na głos, a rzadko mi się to zdarza podczas czytania. Błyskotliwość, humor i retoryczna karuzela łączą się z niezwykle ważkimi tematami; nie ma w tym sprzeczności, bo jak sam Chesterton pisze, przeciwieństwem "śmiesznego" nie jest "poważne", tylko "nieśmieszne". Ogromny kontrast z "Po piśmie" Dukaja, gdzie miałam wrażenie, że autor w bardzo poważny sposób rozważa sprawy, które w gruncie rzeczy nie są tego warte; tutaj przeciwnie, czułam, że w zabawny sposób rozważane są rzeczy warte rozwagi, jak dobro, zło, sens życia i istota człowieczeństwa. To zaś, co u Chestertona jest najwspanialsze i przenika jego twórczość (a przynajmniej tę drobną jej część, którą znam), to radosne przesłanie, że nie trzeba się bać - nie trzeba się bać uczuć i ich wyrażania, nie trzeba się bać posiadania przekonań, nie trzeba się bać nadziei, ideałów, wychodzenia poza siebie, innych ludzi.
Poza tym nigdy nie widziałam równie wdzięcznego komentarza na temat Nietzschego:
"Nietzsche and the Bow Bells Novelettes [tanie romanse] have both obviously the same fundamental character; they both worship the tall man with curling moustaches and herculean bodily power, and they both worship him in a manner which is somewhat feminine and hysterical. Even here, however, the Novelett easily maintains its philosophical superiority, because it does attribute to the strong man those virtues which do commonly belong to him, such virtues as laziness and kindliness and a rather reckless benevolence, and a great dislike of hurting the weak. Nietzsche, on the other hand, attributes to the strong man that scorn against weakness which only exists among invalids."
Chesterton pisał wesołe książki i za to niezwykle go cenię. Kilka razy przy "Heretykach" dosłownie roześmiałam się na głos, a rzadko mi się to zdarza podczas czytania. Błyskotliwość, humor i retoryczna karuzela łączą się z niezwykle ważkimi tematami; nie ma w tym sprzeczności, bo jak sam Chesterton pisze, przeciwieństwem "śmiesznego" nie jest "poważne", tylko...
Według mnie świetna książka.
Ma z tym dużo wspólnego fakt, że odpowiada mi styl, w jakim wyraża swoje myśli i przekonania autor. Nie bez znaczenia jest pewnie i to, że z jego przekonaniami się zgadzam.
Jest to niewątpliwie zbiór esejów, który ze względu na treść może być oceniany przez pryzmat światopoglądu oceniającego (dobrze albo źle), ale obiektywnie - warto docenić je za formę i sposób prowadzenia narracji.
Według mnie świetna książka.
Ma z tym dużo wspólnego fakt, że odpowiada mi styl, w jakim wyraża swoje myśli i przekonania autor. Nie bez znaczenia jest pewnie i to, że z jego przekonaniami się zgadzam.
Jest to niewątpliwie zbiór esejów, który ze względu na treść może być oceniany przez pryzmat światopoglądu oceniającego (dobrze albo źle), ale obiektywnie - warto docenić je...
Eseje podobały mi się chociaż z większością opinii (albo raczej esencją opinii, która sprowadza się do jednego) Chestertona niestety się nie zgadzam. Autor czyni założenia i opiera na nich swoją retorykę. Problem w tym, że zakłada ich poprawność, gdzie ta poprawność w cale nie jest pewna. Nie podobały mi się także zabiegi typu piętnujesz absurdalność rytuału religijnego, a praktykujesz absurdalny rytuał świecki uchylając kapelusza mijając niewiastę. Co jedno ma z drugim wspólnego i w jaki sposób ma bronić religii? Nie wiem. Nie lubisz jabłek, ale jesteś hipokrytą bo przepadasz za gruszkami. Taka logika pojawia się w esejach Chestertona co najmniej kilka razy.
Eseje podobały mi się chociaż z większością opinii (albo raczej esencją opinii, która sprowadza się do jednego) Chestertona niestety się nie zgadzam. Autor czyni założenia i opiera na nich swoją retorykę. Problem w tym, że zakłada ich poprawność, gdzie ta poprawność w cale nie jest pewna. Nie podobały mi się także zabiegi typu piętnujesz absurdalność rytuału religijnego, a...
Jeden z najciekawszych i najdowcipniejszych pisarzy katolickich spiera się z G.B. Shaw'em, R.Kiplingiem, H.G. Wellsem.
Rety - któż by nie chciał posłuchać dyskusji takich gigantów?!
Ja się na tę książkę rzuciłem jak na wykwintne danie - i nie zawiodłem się. Dodam, że mimo iż Chesterton pisał "Heretyków" ponad sto lat temu, spór idei, który się z niej wyłania wcale nie różni się zbytnio od obecnie trzęsącego światem. Czytając, nie znajdujemy się w muzeum, lecz tu i teraz - wobec odwiecznej wojny poglądów na świat i człowieka.
Na koniec dwa cytaty z książki:
„Człowiek ideowy jest z ideami obznajomiony i porusza się wśród nich jak pogromca lwów. Natomiast człowiek nie posiadający żadnych idei jest w niebezpieczeństwie, bo pierwsza lepsza idea uderzy mu do głowy jak wino do głowy abstynenta i odurzy go zupełnie”
„Nawet jeśli sami nie mamy zdania na temat prawd ostatecznych, musimy zdawać sobie sprawę, że ilekroć ktoś ma o nich zdanie, jest ono ważniejsze od wszystkich innych jego opinii”
Polecam!
Jeden z najciekawszych i najdowcipniejszych pisarzy katolickich spiera się z G.B. Shaw'em, R.Kiplingiem, H.G. Wellsem.
Rety - któż by nie chciał posłuchać dyskusji takich gigantów?!
Ja się na tę książkę rzuciłem jak na wykwintne danie - i nie zawiodłem się. Dodam, że mimo iż Chesterton pisał "Heretyków" ponad sto lat temu, spór idei, który się z niej wyłania wcale nie...
W książce można znaleźć ogrom wiedzy i trafnych opinii odnoszących się do rzeczywistości. Filozoficzne podejście na wysokim poziomie, potrafi wiele uświadomić. Książkę czyta się jednak ciężko i męczą dziesiątki odniesień, porównań itd. Mnogość przygotowanych postaci zaskakuje, ale też męczy.
W książce można znaleźć ogrom wiedzy i trafnych opinii odnoszących się do rzeczywistości. Filozoficzne podejście na wysokim poziomie, potrafi wiele uświadomić. Książkę czyta się jednak ciężko i męczą dziesiątki odniesień, porównań itd. Mnogość przygotowanych postaci zaskakuje, ale też męczy.
G.K.Chesterton to chyba jeden z najlepszych katolickich pisarzy ubiegłego stulecia. Dzieła tego wyśmienitego konwertyty bywają dziś czytane głównie przez konserwatystów, a szkoda, bo są to rzeczy nie tylko mądre, ale i z wdziękiem napisane. To zwyczajnie dobra literatura, będąca dowodem na to, że można o sprawach ważnych pisać w sposób niewyczerpujący czytelnika. Tym razem otrzymujemy tom publicystyki, a tytułowi heretycy to nikt inny, jak współcześni autorowi bohaterowie intelektualnego panteonu. Jest ich wielu, niektórzy zgoła już zapomniani, inni znani po dziś dzień (Rudyard Kipling, George Bernard Shaw). Chesterton mierzy się z tematami takimi jak neopogaństwo, ateizm, a nawet...polityczna poprawność (w moim przekonaniu taką próbką jest esej o literaturze krajów postkolonialnych). Przeczytać z pewnością warto, choć o niektórych sprawach dzisiaj myśli się już i pisze inaczej, a przynajmniej w odmienny sposób rozkłada akcenty. Chesterton był pisarzem obdarzonym genialną inteligencją i przenikliwością umysłu, z czym w naturalny sposób łączyło się poczciwe, choć wcale nie krotochwilne poczucie humoru. Był także przyjacielem Polski i miłośnikiem piwa, a to doprawdy niemało.
G.K.Chesterton to chyba jeden z najlepszych katolickich pisarzy ubiegłego stulecia. Dzieła tego wyśmienitego konwertyty bywają dziś czytane głównie przez konserwatystów, a szkoda, bo są to rzeczy nie tylko mądre, ale i z wdziękiem napisane. To zwyczajnie dobra literatura, będąca dowodem na to, że można o sprawach ważnych pisać w sposób niewyczerpujący czytelnika. Tym razem...
Pomimo bardzo topornego języka i większości esejów, które były mało interesujące warto tę książkę przeczytać. Wszystko przez to, że dość często można wychwycić intelektualną perełkę w której autor daje popis swojej erudycji. Dla tych wcale nie rzadkich momentów książkę polecam, chociaż głównie dla wytrwałych.
Pomimo bardzo topornego języka i większości esejów, które były mało interesujące warto tę książkę przeczytać. Wszystko przez to, że dość często można wychwycić intelektualną perełkę w której autor daje popis swojej erudycji. Dla tych wcale nie rzadkich momentów książkę polecam, chociaż głównie dla wytrwałych.
Może to zbyt trudna lektura dla mnie? Może jestem w tym okresie buntu, gdzie zbyt mocno pociąga mnie nuta młodopolskiego dekadentyzmu? Summa summarum są momenty, gdzie nie do końca rozumiem Chestertona. Albo inaczej - rozumiem jego zamysł, ale czy to znaczy, że mamy wprost krytykować ideę "carpe diem"? Poza tą drobną różnicą zdań jego teksty mi się podobają. Mimo że są trudne.
Może to zbyt trudna lektura dla mnie? Może jestem w tym okresie buntu, gdzie zbyt mocno pociąga mnie nuta młodopolskiego dekadentyzmu? Summa summarum są momenty, gdzie nie do końca rozumiem Chestertona. Albo inaczej - rozumiem jego zamysł, ale czy to znaczy, że mamy wprost krytykować ideę "carpe diem"? Poza tą drobną różnicą zdań jego teksty mi się podobają. Mimo że są...
Trudno zaprzeczyć, autor rzeczywiście jest postacią wybitną, jednakowoż nie tyle z racji doskonałej prezentacji własnych poglądów, lecz krytyki cudzych.
Choć "Heretycy" zawierają również i wartość pozytywną, albowiem uwagi na temat rodziny są nad wyraz błyskotliwe, no a zdecydowanym zaskoczeniem jest podejście autora do alkoholu. Jego uwagi w związku z tym trunkiem zapamiętam na długo. Lecz bynajmniej nie o alkohol tu chodzi, chodzi o dowiedzenie tego że pewne rzeczy irracjonalne, są rozsądne, podczas gdy inne, z gruntu racjonalne, stoją w jaskrawej sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem. Teolodzy wskazują na Trójcę Świętą, na niepokalane poczęcie, na cuda. Podczas gdy przykłady irracjonalnego rozsądku można znaleźć w zachowaniu każdego człowieka, i każdego narodu, po przez obserwację najbliższego otoczenia. Czemu Chesterton daje wyraz przy omawianiu trzech cnót: Miłości, Nadziei, Wiary.
Krytyki wobec tych z którymi się nie zgadzamy, nie powinniśmy prowadzić na poziomie niebios, granic galaktyki czy krawędzi kosmosu, lecz na poziomie stołu przy którym siedzimy, bo z nawet najprostszych rzeczy możemy wyciągnąć fundamentalne wnioski. Zanim zaczniemy udowadniać ile wynosi wynik dodawania wszystkich nocy i wszystkich dni świata, powinniśmy nadmienić że 2+2=4.
Błyskotliwość polemiki, oraz zdolność autora do dyskredytowania poglądów przeciwnika, przy jednoczesnym zachowaniu do niego szacunku, jest doprawdy godna podziwu. Zwłaszcza kiedy podejmuję się próby "przetłumaczenia" sloganów przeciwnika np:
"Cała nadzieja leży nie w religii ani w moralności, lecz w edukacji" tłumaczy na
"Nie umiemy rozstrzygnąć, co jest dobre, ale dajmy to naszym dzieciom"
Wielka szkoda że ludzie nie tylko nie wierzą, ale wręcz uważają za nierozsądne, czy raczej niemiłe, kiedy jedna osoba mówi do drugiej z pozycji ortodoksi (przeświadczona że to ona ma rację), traktując drugą osobę jako heretyka (czyli kogoś kto się definitywnie myli).
Tragedią dzisiejszego świata jest to, że jest on pełen ludzi, którym brakuje fundamentalnej gorliwości w głoszeniu swoich poglądów, niezależnie od tego czy są one błędne czy prawdziwe. Albowiem człowiekowi który uważa kłamstwo za prawdę, można przemówić do rozsądku, natomiast trudno objawić wartość prawdy człowiekowi, który nawet nie wierzy że obiektywna prawda istnieje.
Trudno zaprzeczyć, autor rzeczywiście jest postacią wybitną, jednakowoż nie tyle z racji doskonałej prezentacji własnych poglądów, lecz krytyki cudzych.
Choć "Heretycy" zawierają również i wartość pozytywną, albowiem uwagi na temat rodziny są nad wyraz błyskotliwe, no a zdecydowanym zaskoczeniem jest podejście autora do alkoholu. Jego uwagi w związku z tym trunkiem...
Chyba każdy, kto zetknął się z twórczością Chestertona wie, że jego książki są genialne dlatego ja napiszę, co mi utrudniło czytanie a była to tylko jedna rzecz:
każda myśl, każde zdanie możnaby zapamiętać bądź zapisać, dlatego czytanie tej pozycji wymaga maksymalnego skupienia. Heretyków nie przeczyta się w tydzień, nie ze zrozumieniem.
Niektórych może zniechęcić moralizatorski ton ale ja to akurat lubię.
Chyba każdy, kto zetknął się z twórczością Chestertona wie, że jego książki są genialne dlatego ja napiszę, co mi utrudniło czytanie a była to tylko jedna rzecz:
każda myśl, każde zdanie możnaby zapamiętać bądź zapisać, dlatego czytanie tej pozycji wymaga maksymalnego skupienia. Heretyków nie przeczyta się w tydzień, nie ze zrozumieniem.
Niektórych może zniechęcić...
Ażeby wkroczyć w sferę zwariowanej inteligencji pana Chestertona, niewątpliwie należy być posiadaczem szerokich horyzontów myślowych, które nie będą skażone małą dawką wyrozumiałości. Był on bowiem właścicielem pióra trudnego w odbiorze (o czym sam się przekonałem), gdzie dominowały ponadto odniesienia do aspektów szerzej mi nieznanych i zapewne wielu czytelnikom również. Stąd właśnie wynikało moje częściowe zagubienie. Oczarowały mnie, jak już wcześniej, użyte paradoksy oraz humor, z jakim przedstawiane są „problemy”, o których nie pomyślałbym, że warte są jakiegokolwiek głębszego roztrząsania. Nie sposób pominąć wybitną przenikliwość – cechę szczególną felietonistów z wyższej półki. Polecam czytać z uwagą i starannością.
Ażeby wkroczyć w sferę zwariowanej inteligencji pana Chestertona, niewątpliwie należy być posiadaczem szerokich horyzontów myślowych, które nie będą skażone małą dawką wyrozumiałości. Był on bowiem właścicielem pióra trudnego w odbiorze (o czym sam się przekonałem), gdzie dominowały ponadto odniesienia do aspektów szerzej mi nieznanych i zapewne wielu czytelnikom również....
Nie wiem, czy mam zachwycać się jak inni, zdecydowana większość, czy sceptycznie i podejrzliwie spojrzeć na to objawienie geniuszu Chestertona. Niewielu tak pisze jak on, niewielu myśli z taką szybkością i potoczystością jak on, która daje popis w dość błyskotliwych i na pozór trafnych puentach, ale nie zaprało mi to tchu w piersiach.
Nie wiem, nie wiem, podczas czytania wydawało mi się, że nazbyt wiele tych celnych myśli, które wcale nie muszą być celne, ale na prawdziwe i akuratne wyglądają. Wiem, sam geniuszem nie grzeszę i mogę się tutaj zżymać, że mi się nie podoba, grymasić, wybrzydzać, albo może to jakiś ukryty afekt do religijnego pisarza, ale nie. Chodzi mi tutaj o ten typ pełnej siebie narracji i nieukrywanej erudycji, która niby to skromna, ale kokietująca, ma przekonać do siebie czytelnika. Mnie przekonała w niektórych esejach, owszem, ale daleko mu do przekonania mnie o swojej linii rozumowania w całej rozciągłości. Kilkanaście dłuższych wypowiedzi na tematy najróżniejsze, głównie religijno-polityczne, ale również znajdziemy ciekawe wątki o tańcu, wiem że to takie błahe i głupie, ale o polityce i filozofii można tyle mądrych zdań zacytować, więc tym razem coś innego.
„Otóż, we wszystkich wspólnotach opartych na religii - w chrześcijańskich społecznościach Wieków Średnich i w wielu społecznościach wiejskich czy pierwotnych - zwyczaj tańca był powszechny, uprawiany przez każdego, a nie ograniczony do jednej grupy zawodowej. Każdy mógł tańcować, nie będąc tancerzem; nie będąc specjalistą; nie będąc różowy. Pan (...) może ujrzeć potwierdzenie moich słów w tym na przykład, że dawny europejski walc czy taniec w parach coraz mniej liczy się w towarzystwie, a w jego miejsce pojawił się ten ohydny, poniżający, orientalny przerywnik w postaci jednoosobowego tańca połączonego z podkasaniem spódnicy. Oto właśnie istota dekadencji: wyparcie pięciorga ludzi, którzy robią coś dla zabawy, przez jedną osobę, która robi to dla pieniędzy.”
Poza tym, cóż, mogę polecić - jak nie polecać takiego czegoś. Na pewno tematy nie są najlżejsze, ale czyta się mimochodem, wciąga, niczym twórczość Kołakowskiego – być może są mu najbliższe w swej stylistyce i przyjemności odbioru. O trudnych sprawach ludzkim językiem(może lekko barokowym w przypadku Chestertona). Nie "zaorał" moich poglądów, ale przyznam, że zaowocowało ciekawym fermentem to spotkanie z jego pismami, dlatego chce więcej i polecam:)
Nie wiem, czy mam zachwycać się jak inni, zdecydowana większość, czy sceptycznie i podejrzliwie spojrzeć na to objawienie geniuszu Chestertona. Niewielu tak pisze jak on, niewielu myśli z taką szybkością i potoczystością jak on, która daje popis w dość błyskotliwych i na pozór trafnych puentach, ale nie zaprało mi to tchu w piersiach.
Kolejna książka Chestertona pełna przenikliwej mądrości dotyczącej współczesnego świata, podana w typowy dla Chestertona, prześmiewczy sposób. Obowiązkowa lektura dla ludzi myślących.
Kolejna książka Chestertona pełna przenikliwej mądrości dotyczącej współczesnego świata, podana w typowy dla Chestertona, prześmiewczy sposób. Obowiązkowa lektura dla ludzi myślących.
W co drugim zdaniu kryje się myśl genialna. Niby "Heretycy" to nie świeże bułeczki, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że ciągle smaczne. A może nawet im starsze, tym coraz bardziej apetyczne.
W co drugim zdaniu kryje się myśl genialna. Niby "Heretycy" to nie świeże bułeczki, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że ciągle smaczne. A może nawet im starsze, tym coraz bardziej apetyczne.
„Gilbert zakłada konto na LC”
Tytuł mylący:
„[…] heretykiem, to jest człowiekiem, którego opinie mają czelność odbiegać od moich własnych”.
No i w świetle tego, Chesterton pisze książkę zawierającą krytykę współczesnych mu autorów, jak: Bernard Shaw, Rudyard Kipling, Lowes Dickinson, Moore, Maccabe, Whistler czy Nietzsche.
Spodziewałem się czegoś, wzorem „Ortodoksji”, że będzie o herezji, ale nie, Chesterton po prostu w swoim sofistycznym stylu, dla mnie mocno niestrawnym, uprawia publicystyczną krytykę autorów, których wspólną cechą jest to, że nie są ortodoksyjnymi katolikami. Bez znajomości wymienionych ciężko się odnieść – poza jednym momentem, gdy Gilbert cytuje fragment krytyki na własny temat – i ja z tą przytoczoną krytyką w dużej mierze się zgadzam!
Nie przeszkadza mi zaczepny ton, sarkazm, dosadne sformułowania – jeśli są trafne, to zaliczam na plus; ale nie cierpię erystycznej paplaniny i wielkich kwantyfikatorów, dlatego staram się trzymać z daleka od publicystyki.
Od pierwszego akapitu wiedziałem, że mi się nie spodoba. Zmęczyłem całość, bo niedługie i w audio.
W czasach największej chwały Kościoła Katolickiego gówno smakowało jak czekolada, a dziś, gdy Kościół i jego wpływy się kurczą, nawet czekolada smakuje jak gówno [parodiuję]. A w ogóle ludzie chrześcijaństwu zawdzięczają romantyzm [tu już serio sformułowania Gilberta], chrześcijaństwu zawdzięczamy radosną przygodę, bo Odyseusz to „tylko wracał do domu”, chrześcijaństwu zawdzięczamy miłość małżeńską. To samo co w Ortodoksji: chrześcijaństwu zawdzięczamy wszystko co dobre i przyjemne, pogaństwu zło i cierpienie.
Fajnie, że krytykuje sztukę za amoralizm, czy nawet bezeceństwo; że jedzie po dziennikarzynach; że naśmiewa się ze spekulacji etnologów, które oni sami prezentują jako fakty; dobrze, że poucza, aby pić alkohol wtedy, gdy jest się szczęśliwym, a nie wtedy, gdy jest nam źle i chcemy poczuć się lepiej; ale ostatecznie to tylko intelektualne wygibasy polane sosem bzdurowym ku pokrzepieniu serc katolickich fundamentalistów, żeby poczuli wyższość nad wszystkimi innymi, bo mają ostateczną rację, chociaż nikt inny tego nie dostrzega, poza nimi samymi.
Przykładowo wg Chestertona dziś mężczyźni są tchórzliwi, gdy „w średniowieczu każdy mężczyzna miał łuk albo miecz” XD tak-tak, i w stodole chował pełną zbroję płytową, przekazywaną od pradziada. Szkoda czasu na punktowanie tego typu idiotyzmów.
Mimo wszystko warto było zapoznać się z jednym z „najwybitniejszych apologetów katolicyzmu”, bo gdy znowu mi ktoś powie, że jest fanem Chestertona, to ja będę słyszał: „czytam tylko to, co ultraortodoksyjnie katolickie, brak mi higieny myślenia i nie mam zielonego pojęcia o niczym”.
Chesterton może sobie być największym apologetą katolicyzmu, ale C. S. Lewisowi, apologecie po prostu chrześcijaństwa, może tylko pięty całować.
„Gilbert zakłada konto na LC”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytuł mylący:
„[…] heretykiem, to jest człowiekiem, którego opinie mają czelność odbiegać od moich własnych”.
No i w świetle tego, Chesterton pisze książkę zawierającą krytykę współczesnych mu autorów, jak: Bernard Shaw, Rudyard Kipling, Lowes Dickinson, Moore, Maccabe, Whistler czy Nietzsche.
Spodziewałem się czegoś, wzorem „Ortodoksji”, że...
Każdy esej to kopalnia pożywienia dla umysłu.
Każdy esej to kopalnia pożywienia dla umysłu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toto chyba był ich odpowiednik twittera na przelomie 19 i 20 wieku, zbior shitpostow o tym co tam chesterton wlasnie przeczytal i ktorego znanego autora chce pohejtowac, smieszne nawet xd
to chyba był ich odpowiednik twittera na przelomie 19 i 20 wieku, zbior shitpostow o tym co tam chesterton wlasnie przeczytal i ktorego znanego autora chce pohejtowac, smieszne nawet xd
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChesterton ma wiele błyskotliwych myśli, które starannie sobie wynotowałam z tej publikacji. Jednak książka sama w sobie jest dość nudna. Przez połowę czasu Chesterton po prostu "hejtuje" jakichś pisarzy, naukowców i sławy jego czasów, których ja kompletnie nie znam. Gdyby nie fakt, że są pewne uniwersalne myśli w jego feletionach, byłoby to jak przeglądanie Twittera sprzed ponad stu lat. No i szczerze rozczarowałam się, że nie jest to książka o faktycznych heretykach, czyli osobach wierzących w rzeczy sprzeczne z nauką i dogmatami Kościoła, ale raczej o "herezji myślenia", czyli poglądach, które Chesterton uważa za błędne i które tylko częściowo pokrywają się z faktycznymi herezjami.
Chesterton ma wiele błyskotliwych myśli, które starannie sobie wynotowałam z tej publikacji. Jednak książka sama w sobie jest dość nudna. Przez połowę czasu Chesterton po prostu "hejtuje" jakichś pisarzy, naukowców i sławy jego czasów, których ja kompletnie nie znam. Gdyby nie fakt, że są pewne uniwersalne myśli w jego feletionach, byłoby to jak przeglądanie Twittera sprzed...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarto. Sporo miejsc gdzie omawiane są osoby i ich twórczość praktycznie już nieznana, ale fenomenalne fragmenty, inspirujące myśli i opinie Chestertona wynagradzają całkowicie i stanowią ożywcze źródło myśli.
Polecam
Warto. Sporo miejsc gdzie omawiane są osoby i ich twórczość praktycznie już nieznana, ale fenomenalne fragmenty, inspirujące myśli i opinie Chestertona wynagradzają całkowicie i stanowią ożywcze źródło myśli.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam
Eseje nie dla mnie. Zbyt dużo odniesień do literatów, polityków brytyjskich, o których nic nie wiem (albo bardzo niewiele). Niektóre tezy Chestertona również do mnie nie przemawiają (np. ta o demokracji). Być może publicystyka filozoficzna zbyt trudna. Zdarzały się (acz rzadkie) momenty humorystyczne, jednak cyniczne, czego nie lubię (sceptycyzmu też nie lubię).
Eseje nie dla mnie. Zbyt dużo odniesień do literatów, polityków brytyjskich, o których nic nie wiem (albo bardzo niewiele). Niektóre tezy Chestertona również do mnie nie przemawiają (np. ta o demokracji). Być może publicystyka filozoficzna zbyt trudna. Zdarzały się (acz rzadkie) momenty humorystyczne, jednak cyniczne, czego nie lubię (sceptycyzmu też nie lubię).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChesterton pisał wesołe książki i za to niezwykle go cenię. Kilka razy przy "Heretykach" dosłownie roześmiałam się na głos, a rzadko mi się to zdarza podczas czytania. Błyskotliwość, humor i retoryczna karuzela łączą się z niezwykle ważkimi tematami; nie ma w tym sprzeczności, bo jak sam Chesterton pisze, przeciwieństwem "śmiesznego" nie jest "poważne", tylko "nieśmieszne". Ogromny kontrast z "Po piśmie" Dukaja, gdzie miałam wrażenie, że autor w bardzo poważny sposób rozważa sprawy, które w gruncie rzeczy nie są tego warte; tutaj przeciwnie, czułam, że w zabawny sposób rozważane są rzeczy warte rozwagi, jak dobro, zło, sens życia i istota człowieczeństwa. To zaś, co u Chestertona jest najwspanialsze i przenika jego twórczość (a przynajmniej tę drobną jej część, którą znam), to radosne przesłanie, że nie trzeba się bać - nie trzeba się bać uczuć i ich wyrażania, nie trzeba się bać posiadania przekonań, nie trzeba się bać nadziei, ideałów, wychodzenia poza siebie, innych ludzi.
Poza tym nigdy nie widziałam równie wdzięcznego komentarza na temat Nietzschego:
"Nietzsche and the Bow Bells Novelettes [tanie romanse] have both obviously the same fundamental character; they both worship the tall man with curling moustaches and herculean bodily power, and they both worship him in a manner which is somewhat feminine and hysterical. Even here, however, the Novelett easily maintains its philosophical superiority, because it does attribute to the strong man those virtues which do commonly belong to him, such virtues as laziness and kindliness and a rather reckless benevolence, and a great dislike of hurting the weak. Nietzsche, on the other hand, attributes to the strong man that scorn against weakness which only exists among invalids."
Chesterton pisał wesołe książki i za to niezwykle go cenię. Kilka razy przy "Heretykach" dosłownie roześmiałam się na głos, a rzadko mi się to zdarza podczas czytania. Błyskotliwość, humor i retoryczna karuzela łączą się z niezwykle ważkimi tematami; nie ma w tym sprzeczności, bo jak sam Chesterton pisze, przeciwieństwem "śmiesznego" nie jest "poważne", tylko...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWedług mnie świetna książka.
Ma z tym dużo wspólnego fakt, że odpowiada mi styl, w jakim wyraża swoje myśli i przekonania autor. Nie bez znaczenia jest pewnie i to, że z jego przekonaniami się zgadzam.
Jest to niewątpliwie zbiór esejów, który ze względu na treść może być oceniany przez pryzmat światopoglądu oceniającego (dobrze albo źle), ale obiektywnie - warto docenić je za formę i sposób prowadzenia narracji.
Według mnie świetna książka.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMa z tym dużo wspólnego fakt, że odpowiada mi styl, w jakim wyraża swoje myśli i przekonania autor. Nie bez znaczenia jest pewnie i to, że z jego przekonaniami się zgadzam.
Jest to niewątpliwie zbiór esejów, który ze względu na treść może być oceniany przez pryzmat światopoglądu oceniającego (dobrze albo źle), ale obiektywnie - warto docenić je...
Eseje podobały mi się chociaż z większością opinii (albo raczej esencją opinii, która sprowadza się do jednego) Chestertona niestety się nie zgadzam. Autor czyni założenia i opiera na nich swoją retorykę. Problem w tym, że zakłada ich poprawność, gdzie ta poprawność w cale nie jest pewna. Nie podobały mi się także zabiegi typu piętnujesz absurdalność rytuału religijnego, a praktykujesz absurdalny rytuał świecki uchylając kapelusza mijając niewiastę. Co jedno ma z drugim wspólnego i w jaki sposób ma bronić religii? Nie wiem. Nie lubisz jabłek, ale jesteś hipokrytą bo przepadasz za gruszkami. Taka logika pojawia się w esejach Chestertona co najmniej kilka razy.
Eseje podobały mi się chociaż z większością opinii (albo raczej esencją opinii, która sprowadza się do jednego) Chestertona niestety się nie zgadzam. Autor czyni założenia i opiera na nich swoją retorykę. Problem w tym, że zakłada ich poprawność, gdzie ta poprawność w cale nie jest pewna. Nie podobały mi się także zabiegi typu piętnujesz absurdalność rytuału religijnego, a...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeden z najciekawszych i najdowcipniejszych pisarzy katolickich spiera się z G.B. Shaw'em, R.Kiplingiem, H.G. Wellsem.
Rety - któż by nie chciał posłuchać dyskusji takich gigantów?!
Ja się na tę książkę rzuciłem jak na wykwintne danie - i nie zawiodłem się. Dodam, że mimo iż Chesterton pisał "Heretyków" ponad sto lat temu, spór idei, który się z niej wyłania wcale nie różni się zbytnio od obecnie trzęsącego światem. Czytając, nie znajdujemy się w muzeum, lecz tu i teraz - wobec odwiecznej wojny poglądów na świat i człowieka.
Na koniec dwa cytaty z książki:
„Człowiek ideowy jest z ideami obznajomiony i porusza się wśród nich jak pogromca lwów. Natomiast człowiek nie posiadający żadnych idei jest w niebezpieczeństwie, bo pierwsza lepsza idea uderzy mu do głowy jak wino do głowy abstynenta i odurzy go zupełnie”
„Nawet jeśli sami nie mamy zdania na temat prawd ostatecznych, musimy zdawać sobie sprawę, że ilekroć ktoś ma o nich zdanie, jest ono ważniejsze od wszystkich innych jego opinii”
Polecam!
Jeden z najciekawszych i najdowcipniejszych pisarzy katolickich spiera się z G.B. Shaw'em, R.Kiplingiem, H.G. Wellsem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRety - któż by nie chciał posłuchać dyskusji takich gigantów?!
Ja się na tę książkę rzuciłem jak na wykwintne danie - i nie zawiodłem się. Dodam, że mimo iż Chesterton pisał "Heretyków" ponad sto lat temu, spór idei, który się z niej wyłania wcale nie...
W książce można znaleźć ogrom wiedzy i trafnych opinii odnoszących się do rzeczywistości. Filozoficzne podejście na wysokim poziomie, potrafi wiele uświadomić. Książkę czyta się jednak ciężko i męczą dziesiątki odniesień, porównań itd. Mnogość przygotowanych postaci zaskakuje, ale też męczy.
W książce można znaleźć ogrom wiedzy i trafnych opinii odnoszących się do rzeczywistości. Filozoficzne podejście na wysokim poziomie, potrafi wiele uświadomić. Książkę czyta się jednak ciężko i męczą dziesiątki odniesień, porównań itd. Mnogość przygotowanych postaci zaskakuje, ale też męczy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toG.K.Chesterton to chyba jeden z najlepszych katolickich pisarzy ubiegłego stulecia. Dzieła tego wyśmienitego konwertyty bywają dziś czytane głównie przez konserwatystów, a szkoda, bo są to rzeczy nie tylko mądre, ale i z wdziękiem napisane. To zwyczajnie dobra literatura, będąca dowodem na to, że można o sprawach ważnych pisać w sposób niewyczerpujący czytelnika. Tym razem otrzymujemy tom publicystyki, a tytułowi heretycy to nikt inny, jak współcześni autorowi bohaterowie intelektualnego panteonu. Jest ich wielu, niektórzy zgoła już zapomniani, inni znani po dziś dzień (Rudyard Kipling, George Bernard Shaw). Chesterton mierzy się z tematami takimi jak neopogaństwo, ateizm, a nawet...polityczna poprawność (w moim przekonaniu taką próbką jest esej o literaturze krajów postkolonialnych). Przeczytać z pewnością warto, choć o niektórych sprawach dzisiaj myśli się już i pisze inaczej, a przynajmniej w odmienny sposób rozkłada akcenty. Chesterton był pisarzem obdarzonym genialną inteligencją i przenikliwością umysłu, z czym w naturalny sposób łączyło się poczciwe, choć wcale nie krotochwilne poczucie humoru. Był także przyjacielem Polski i miłośnikiem piwa, a to doprawdy niemało.
G.K.Chesterton to chyba jeden z najlepszych katolickich pisarzy ubiegłego stulecia. Dzieła tego wyśmienitego konwertyty bywają dziś czytane głównie przez konserwatystów, a szkoda, bo są to rzeczy nie tylko mądre, ale i z wdziękiem napisane. To zwyczajnie dobra literatura, będąca dowodem na to, że można o sprawach ważnych pisać w sposób niewyczerpujący czytelnika. Tym razem...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomimo bardzo topornego języka i większości esejów, które były mało interesujące warto tę książkę przeczytać. Wszystko przez to, że dość często można wychwycić intelektualną perełkę w której autor daje popis swojej erudycji. Dla tych wcale nie rzadkich momentów książkę polecam, chociaż głównie dla wytrwałych.
Pomimo bardzo topornego języka i większości esejów, które były mało interesujące warto tę książkę przeczytać. Wszystko przez to, że dość często można wychwycić intelektualną perełkę w której autor daje popis swojej erudycji. Dla tych wcale nie rzadkich momentów książkę polecam, chociaż głównie dla wytrwałych.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoże to zbyt trudna lektura dla mnie? Może jestem w tym okresie buntu, gdzie zbyt mocno pociąga mnie nuta młodopolskiego dekadentyzmu? Summa summarum są momenty, gdzie nie do końca rozumiem Chestertona. Albo inaczej - rozumiem jego zamysł, ale czy to znaczy, że mamy wprost krytykować ideę "carpe diem"? Poza tą drobną różnicą zdań jego teksty mi się podobają. Mimo że są trudne.
Może to zbyt trudna lektura dla mnie? Może jestem w tym okresie buntu, gdzie zbyt mocno pociąga mnie nuta młodopolskiego dekadentyzmu? Summa summarum są momenty, gdzie nie do końca rozumiem Chestertona. Albo inaczej - rozumiem jego zamysł, ale czy to znaczy, że mamy wprost krytykować ideę "carpe diem"? Poza tą drobną różnicą zdań jego teksty mi się podobają. Mimo że są...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudno zaprzeczyć, autor rzeczywiście jest postacią wybitną, jednakowoż nie tyle z racji doskonałej prezentacji własnych poglądów, lecz krytyki cudzych.
Choć "Heretycy" zawierają również i wartość pozytywną, albowiem uwagi na temat rodziny są nad wyraz błyskotliwe, no a zdecydowanym zaskoczeniem jest podejście autora do alkoholu. Jego uwagi w związku z tym trunkiem zapamiętam na długo. Lecz bynajmniej nie o alkohol tu chodzi, chodzi o dowiedzenie tego że pewne rzeczy irracjonalne, są rozsądne, podczas gdy inne, z gruntu racjonalne, stoją w jaskrawej sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem. Teolodzy wskazują na Trójcę Świętą, na niepokalane poczęcie, na cuda. Podczas gdy przykłady irracjonalnego rozsądku można znaleźć w zachowaniu każdego człowieka, i każdego narodu, po przez obserwację najbliższego otoczenia. Czemu Chesterton daje wyraz przy omawianiu trzech cnót: Miłości, Nadziei, Wiary.
Krytyki wobec tych z którymi się nie zgadzamy, nie powinniśmy prowadzić na poziomie niebios, granic galaktyki czy krawędzi kosmosu, lecz na poziomie stołu przy którym siedzimy, bo z nawet najprostszych rzeczy możemy wyciągnąć fundamentalne wnioski. Zanim zaczniemy udowadniać ile wynosi wynik dodawania wszystkich nocy i wszystkich dni świata, powinniśmy nadmienić że 2+2=4.
Błyskotliwość polemiki, oraz zdolność autora do dyskredytowania poglądów przeciwnika, przy jednoczesnym zachowaniu do niego szacunku, jest doprawdy godna podziwu. Zwłaszcza kiedy podejmuję się próby "przetłumaczenia" sloganów przeciwnika np:
"Cała nadzieja leży nie w religii ani w moralności, lecz w edukacji" tłumaczy na
"Nie umiemy rozstrzygnąć, co jest dobre, ale dajmy to naszym dzieciom"
Wielka szkoda że ludzie nie tylko nie wierzą, ale wręcz uważają za nierozsądne, czy raczej niemiłe, kiedy jedna osoba mówi do drugiej z pozycji ortodoksi (przeświadczona że to ona ma rację), traktując drugą osobę jako heretyka (czyli kogoś kto się definitywnie myli).
Tragedią dzisiejszego świata jest to, że jest on pełen ludzi, którym brakuje fundamentalnej gorliwości w głoszeniu swoich poglądów, niezależnie od tego czy są one błędne czy prawdziwe. Albowiem człowiekowi który uważa kłamstwo za prawdę, można przemówić do rozsądku, natomiast trudno objawić wartość prawdy człowiekowi, który nawet nie wierzy że obiektywna prawda istnieje.
Trudno zaprzeczyć, autor rzeczywiście jest postacią wybitną, jednakowoż nie tyle z racji doskonałej prezentacji własnych poglądów, lecz krytyki cudzych.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChoć "Heretycy" zawierają również i wartość pozytywną, albowiem uwagi na temat rodziny są nad wyraz błyskotliwe, no a zdecydowanym zaskoczeniem jest podejście autora do alkoholu. Jego uwagi w związku z tym trunkiem...
Chyba każdy, kto zetknął się z twórczością Chestertona wie, że jego książki są genialne dlatego ja napiszę, co mi utrudniło czytanie a była to tylko jedna rzecz:
każda myśl, każde zdanie możnaby zapamiętać bądź zapisać, dlatego czytanie tej pozycji wymaga maksymalnego skupienia. Heretyków nie przeczyta się w tydzień, nie ze zrozumieniem.
Niektórych może zniechęcić moralizatorski ton ale ja to akurat lubię.
Chyba każdy, kto zetknął się z twórczością Chestertona wie, że jego książki są genialne dlatego ja napiszę, co mi utrudniło czytanie a była to tylko jedna rzecz:
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tokażda myśl, każde zdanie możnaby zapamiętać bądź zapisać, dlatego czytanie tej pozycji wymaga maksymalnego skupienia. Heretyków nie przeczyta się w tydzień, nie ze zrozumieniem.
Niektórych może zniechęcić...
Ażeby wkroczyć w sferę zwariowanej inteligencji pana Chestertona, niewątpliwie należy być posiadaczem szerokich horyzontów myślowych, które nie będą skażone małą dawką wyrozumiałości. Był on bowiem właścicielem pióra trudnego w odbiorze (o czym sam się przekonałem), gdzie dominowały ponadto odniesienia do aspektów szerzej mi nieznanych i zapewne wielu czytelnikom również. Stąd właśnie wynikało moje częściowe zagubienie. Oczarowały mnie, jak już wcześniej, użyte paradoksy oraz humor, z jakim przedstawiane są „problemy”, o których nie pomyślałbym, że warte są jakiegokolwiek głębszego roztrząsania. Nie sposób pominąć wybitną przenikliwość – cechę szczególną felietonistów z wyższej półki. Polecam czytać z uwagą i starannością.
Ażeby wkroczyć w sferę zwariowanej inteligencji pana Chestertona, niewątpliwie należy być posiadaczem szerokich horyzontów myślowych, które nie będą skażone małą dawką wyrozumiałości. Był on bowiem właścicielem pióra trudnego w odbiorze (o czym sam się przekonałem), gdzie dominowały ponadto odniesienia do aspektów szerzej mi nieznanych i zapewne wielu czytelnikom również....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem, czy mam zachwycać się jak inni, zdecydowana większość, czy sceptycznie i podejrzliwie spojrzeć na to objawienie geniuszu Chestertona. Niewielu tak pisze jak on, niewielu myśli z taką szybkością i potoczystością jak on, która daje popis w dość błyskotliwych i na pozór trafnych puentach, ale nie zaprało mi to tchu w piersiach.
Nie wiem, nie wiem, podczas czytania wydawało mi się, że nazbyt wiele tych celnych myśli, które wcale nie muszą być celne, ale na prawdziwe i akuratne wyglądają. Wiem, sam geniuszem nie grzeszę i mogę się tutaj zżymać, że mi się nie podoba, grymasić, wybrzydzać, albo może to jakiś ukryty afekt do religijnego pisarza, ale nie. Chodzi mi tutaj o ten typ pełnej siebie narracji i nieukrywanej erudycji, która niby to skromna, ale kokietująca, ma przekonać do siebie czytelnika. Mnie przekonała w niektórych esejach, owszem, ale daleko mu do przekonania mnie o swojej linii rozumowania w całej rozciągłości. Kilkanaście dłuższych wypowiedzi na tematy najróżniejsze, głównie religijno-polityczne, ale również znajdziemy ciekawe wątki o tańcu, wiem że to takie błahe i głupie, ale o polityce i filozofii można tyle mądrych zdań zacytować, więc tym razem coś innego.
„Otóż, we wszystkich wspólnotach opartych na religii - w chrześcijańskich społecznościach Wieków Średnich i w wielu społecznościach wiejskich czy pierwotnych - zwyczaj tańca był powszechny, uprawiany przez każdego, a nie ograniczony do jednej grupy zawodowej. Każdy mógł tańcować, nie będąc tancerzem; nie będąc specjalistą; nie będąc różowy. Pan (...) może ujrzeć potwierdzenie moich słów w tym na przykład, że dawny europejski walc czy taniec w parach coraz mniej liczy się w towarzystwie, a w jego miejsce pojawił się ten ohydny, poniżający, orientalny przerywnik w postaci jednoosobowego tańca połączonego z podkasaniem spódnicy. Oto właśnie istota dekadencji: wyparcie pięciorga ludzi, którzy robią coś dla zabawy, przez jedną osobę, która robi to dla pieniędzy.”
Poza tym, cóż, mogę polecić - jak nie polecać takiego czegoś. Na pewno tematy nie są najlżejsze, ale czyta się mimochodem, wciąga, niczym twórczość Kołakowskiego – być może są mu najbliższe w swej stylistyce i przyjemności odbioru. O trudnych sprawach ludzkim językiem(może lekko barokowym w przypadku Chestertona). Nie "zaorał" moich poglądów, ale przyznam, że zaowocowało ciekawym fermentem to spotkanie z jego pismami, dlatego chce więcej i polecam:)
Nie wiem, czy mam zachwycać się jak inni, zdecydowana większość, czy sceptycznie i podejrzliwie spojrzeć na to objawienie geniuszu Chestertona. Niewielu tak pisze jak on, niewielu myśli z taką szybkością i potoczystością jak on, która daje popis w dość błyskotliwych i na pozór trafnych puentach, ale nie zaprało mi to tchu w piersiach.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem, nie wiem, podczas czytania...
Kolejna książka Chestertona pełna przenikliwej mądrości dotyczącej współczesnego świata, podana w typowy dla Chestertona, prześmiewczy sposób. Obowiązkowa lektura dla ludzi myślących.
Kolejna książka Chestertona pełna przenikliwej mądrości dotyczącej współczesnego świata, podana w typowy dla Chestertona, prześmiewczy sposób. Obowiązkowa lektura dla ludzi myślących.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInteligentny humor, genialne i odkrywcze (choć wcale nie nowe) wnioski. Czytając szczerze się śmiałem.
Inteligentny humor, genialne i odkrywcze (choć wcale nie nowe) wnioski. Czytając szczerze się śmiałem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW co drugim zdaniu kryje się myśl genialna. Niby "Heretycy" to nie świeże bułeczki, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że ciągle smaczne. A może nawet im starsze, tym coraz bardziej apetyczne.
W co drugim zdaniu kryje się myśl genialna. Niby "Heretycy" to nie świeże bułeczki, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że ciągle smaczne. A może nawet im starsze, tym coraz bardziej apetyczne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodstawowa lektura dla ludzi myślących :) Chesterton rozprawia się, z właściwym sobie dobrym humorem, z fałszywymi tezami.
Podstawowa lektura dla ludzi myślących :) Chesterton rozprawia się, z właściwym sobie dobrym humorem, z fałszywymi tezami.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza lektura: 12.03.2012 r.
Pierwsza lektura: 12.03.2012 r.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to