Nietypowa opowieść o dwojgu niepełnosprawnych osób, które próbują stworzyć związek. Książka podzielona na trzy części. Pierwsza przedstawia Edytę, która po wypadku samochodowym jeździ na wózku inwalidzkim. Druga opowiada historię niewidomego od urodzenia Jacka. Trzecia ukazuje, jak wygląda związek dwojga niepełnosprawnych i że wbrew pozorom nie odbiega od związku normalnych, zdrowych ludzi.
Nietypowa opowieść o dwojgu niepełnosprawnych osób, które próbują stworzyć związek. Książka podzielona na trzy części. Pierwsza przedstawia Edytę, która po wypadku samochodowym jeździ na wózku inwalidzkim. Druga opowiada historię niewidomego od urodzenia Jacka. Trzecia ukazuje, jak wygląda związek dwojga niepełnosprawnych i że wbrew pozorom nie odbiega od związku...
,,Niepełni" to poruszająca opowieść o poszukiwaniu miłości i spełnienia w życiu, która wplata wątki niepełnosprawności, marzeń i codziennych wyzwań. Autor, przedstawia nam historię Edyty i Jacka, dwójki młodych ludzi z różnymi niepełnościami, którzy za wszelką cenę nie chcą łączyć się z innymi osobami z niepełnosprawnością, mimo to nade wszystko pragną doświadczać miłości, akceptacji i zrozumienia.
Wiek Edyty, zmagającej się z konsekwencjami po wypadku, zdaje się być jedynie liczbą, gdyż jej pragnienia i ambicje nie różnią się od tych, które mają jej zdrowi rówieśnicy. Marzy o małżeństwie i macierzyństwie, chociaż w świecie, który często stawia na perfekcję zewnętrzną, może to wydawać się bardzo trudne, a nawet niemożliwe.
Z drugiej strony mamy Jacka, niewidomego od urodzenia, który mimo swojego ograniczenia odnosi sukcesy jako informatyk. Jego poszukiwanie miłości i akceptacji jest równie ważne co zrozumiałe.
Książka nie tylko prezentuje trudności i przeszkody, z jakimi borykają się Edyta i Jacek, ale przede wszystkim ukazuje ich siłę wewnętrzną i determinację. Współczesny świat często sugeruje, że szczęście i spełnienie zależą od zewnętrznych standardów, ale książka "Niepełni" rozbija ten mit, podkreślając, że każdy z nas ma prawo do miłości i bycia kochanym takim, jakim jest.
Czy pragnienie miłości czasem nie staje się desperacją? Czy chęć posiadania rodziny i zwykłego życia, jakie ma teoretycznie każdy sprawny człowiek, może stać się celem ponad wszystko? Jak życie i decyzje bohaterów wpłyną na ich los? Czego się dowiedzą o sobie nawzajem? Jakie tajemnice odkryją?
Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie, słuchając książki. Powieść jest dostępna obecnie tylko w wersji audio.
Powiem Wam Kochani, że ja miałam szczególny odbiór tej książki, ponieważ, jak część z was wie, sama jestem niepełnosprawna i kiedy słuchałam tej historii, wiele razy kiwałam głową na znak, że rozumiem Edytę czy też Jacka, ich cierpienie z powodu samotności czy też strach przed odrzuceniem lub samo odrzucenie.
Wiele razy, kiedy próbowałam kogoś poznać i powiedziałam, że poruszam się na wózku z powodu choroby, kontakt się po prostu urywał. Ci, którzy mnie odwiedzali, albo patrzyli na mnie jak na małpkę w zoo, albo zadawali pytania, czy mogę na przykład normalnie uprawiać seks, czy też ochrona wyrzuciła mnie z bieżni tartanu na stadionie, bo nie wolno wjeżdżać pojazdem kołowym... Oczywiście sprawa została wyjaśniona jak się należy, ale ile to nerwów trzeba się czasami najeść. Zdarzają się sytuację w których człowieka tylko śmiech ogarnia, a czasem właśnie takie, że krew zalewa ze złości i bezsilności.
Według mnie autor świetnie poprowadził tę historię. To książka tego rodzaju, że kiedy wydaje się, że wszystko już wychodzi na prostą i wiesz co będzie dalej, nagle życie mówi bohaterom: „Ejjj, nie możecie mieć za nudno, tutaj wam dokuczę.” Czasami aż strach było słuchać, bo każda decyzja, nawet najmniejsza, niesie za sobą konsekwencje. W tej książce doskonale jest to pokazane.
Podsumowując, lektura tej książki bardzo mnie poruszyła i skłoniła do wielu życiowych refleksji i przemyśleń. Jest to bardzo smutna, ale także niesamowita historia. Zaskoczyła mnie jej prawdziwość,znalazłabym do ktorych miałabym jakieś zastrzeżenia, ale pamiętajmy, że książka rządzi się swoimi prawami i w książce wszystko może się zdarzyć. 😉 To książka, która długo siedziała mi w głowie i zostawiła mnie w zupełnym szoku.🤯
Możecie uznać, że jako osoba niepełnosprawna, mogę ocenić ją nieobiektywnie, bo mam do niej emocjonalny stosunek, ale książka naprawdę dobrze oddaje sytuację jest rzeczywista,prawdziwa i nie przesłodzona. Emocje, jakie na mnie wywarła, czasem mną wstrząsały, poruszały te najgłębiej skrywane struny wzruszenia. Niczego bym tej książce nie dodała, ani też nie odjęła. Jest ona piękna w swej istocie, właśnie w takim wydaniu. Nie za wiele Wam chcę zdradzić, bo pragnę, abyście dali się zaskoczyć tak jak ja i ponieśli się tą lekturą. Zapraszam Was serdecznie do odkrycia tej pięknej historii Edyty i Jacka, ich zmagań i walki o normalność, miłość i akceptację. Jedno jest pewne ta książka Was zaskoczy.
,,Niepełni" to poruszająca opowieść o poszukiwaniu miłości i spełnienia w życiu, która wplata wątki niepełnosprawności, marzeń i codziennych wyzwań. Autor, przedstawia nam historię Edyty i Jacka, dwójki młodych ludzi z różnymi niepełnościami, którzy za wszelką cenę nie chcą łączyć się z innymi osobami z niepełnosprawnością, mimo to nade wszystko pragną doświadczać miłości,...
Cóż to za pomyłka! Pisząc to mam na myśli mój wybór lektury. Miał być Pollak kryminalny a nadziałam się na wytwór obyczajowy, ba gorzej, bo romantyczny. Nie lubię jak bohaterowie tyle narzekają. Marudzą. Rozczulają się nad sobą. Buuuu, nikt mnie nie kocha… Żeby jeszcze robiły coś żeby się dopełnić ( znaleźć druga połowę), ale nie, oni głównie smucą. Może przesadzam, bo o ile dziewczyna jest beznadziejnie statyczna, to chłopak robi co może, by znaleźć partnerkę. Może bardziej zdesperowany jest. Jej postać wyjątkowo nie przypadła mi do gustu. Może jednak mężczyźni niech nie biorą się do konstruowania postaci kobiecych po przejściach. Takie wytwory są kanciaste, bo co oni ( mężczyźni) wiedzą o damskiej duszy..... Z tekstu wynika, że ewidentnie niepełność bohaterów spowodowana jest ich niepełnosprawnością. A przecież to nie tak. Zwyklacy, zdrowi ludzie też są samotni. Wykształceni, oczytani, ładni a jednak samotni. Też szukają partnerów. Na tym polu generalnie lekko nie jest. Jacek Dyderski i Edyta Pilarczyk. Tyle co ja się o samotności naczytałam i braku miłości to do mdłości. Osłabiło mnie to marudzenie. Na szczęście autor ślicznie zakończył te smęty bohaterów. Zaskakująco i świeżo. Uratował tę swoją książkę o miłości i życiu w niepełności. Nie dam się już podejść Pollakowi Pawłowi. Żadnych więcej tekstów sercowo-partnerskich. Nigdy, bo cierpliwości mi brakuje do tych, wszystkich nieszczęśliwców.
Cóż to za pomyłka! Pisząc to mam na myśli mój wybór lektury. Miał być Pollak kryminalny a nadziałam się na wytwór obyczajowy, ba gorzej, bo romantyczny. Nie lubię jak bohaterowie tyle narzekają. Marudzą. Rozczulają się nad sobą. Buuuu, nikt mnie nie kocha… Żeby jeszcze robiły coś żeby się dopełnić ( znaleźć druga połowę), ale nie, oni głównie smucą. Może przesadzam, bo o...
Aż dziwne, że to ten sam autor, który napisał „Kanalię” i serię o komisarzu Przygodnym!
Niepełnosprawna dziewczyna – nie wiem, czy świadomie, czy nieświadomie - wykreowana została na idiotkę – vide dowcip o dźwigu („dźwi, gówniarzu, zamknij!”) przedstawia jako dowcip o drzwiach: „drzwi, gówniarzu, zamknij!” i dziwi się, że słuchacz się nie śmieje. Autor wyposażył ją również w podwójną moralność, bo głosi, że jest tolerancyjna wobec par jednopłciowych, ma szerokie horyzonty i jest otwarta wobec świata, ale dziecka z call-boyem mieć nie chce, bo to jednak złe geny. Matki nienawidzi za to, że ta przynosi jej artykuły żywnościowe! Jej poszukiwaniom dawcy nasienia towarzyszą debilne rozważania: szuka nieżonatego, bo żona może mieć coś przeciwko temu, że mąż ma nieślubne dziecko i musi płacić alimenty, a kawaler - rozumiem - do końca życia będzie kawalerem i nic przeciwko temu mieć nie będzie, aby płacić alimenty. Itp., itd. Ciekawe, czy autor po latach nie wstydzi się tej książki. Poległam po wysłuchaniu 10 z 44 rozdziałów. Żal czasu na takie brednie.
Aż dziwne, że to ten sam autor, który napisał „Kanalię” i serię o komisarzu Przygodnym!
Niepełnosprawna dziewczyna – nie wiem, czy świadomie, czy nieświadomie - wykreowana została na idiotkę – vide dowcip o dźwigu („dźwi, gówniarzu, zamknij!”) przedstawia jako dowcip o drzwiach: „drzwi, gówniarzu, zamknij!” i dziwi się, że słuchacz się nie śmieje. Autor wyposażył ją...
"Niepełni" to opowieść o tym, że każdy potrzebuje miłości, przyjaźni i zrozumienia.
Autor Paweł Pollak rzetelnie pokazuje jak wygląda życie człowieka pozbawionego władzy nad swoim ciałem. Przedstawia bohaterów, Edytę i Jacka, jako pełnoprawnych obywateli, swoich społeczności. Pracujących, starających się żyć samodzielnie. Nie oczekują tolerancji, ale akceptacji. Moim zdaniem, Edyta jest bardzo zabawna w swoich myślach i jej specyficzne poczucie humoru dodało tej historii ostrości.
Jest to książka, którą należy przeczytać - dla nich. Zakończenie jest tak nieprzewidywalne, że aż dotknęło mojej duszy.
"Niepełni" to opowieść o tym, że każdy potrzebuje miłości, przyjaźni i zrozumienia.
Autor Paweł Pollak rzetelnie pokazuje jak wygląda życie człowieka pozbawionego władzy nad swoim ciałem. Przedstawia bohaterów, Edytę i Jacka, jako pełnoprawnych obywateli, swoich społeczności. Pracujących, starających się żyć samodzielnie. Nie oczekują tolerancji, ale akceptacji. Moim...
Książkę przeczytałam kilka dni temu, ale mam wrażenie, że "smutek"=takie zbiegi okoliczności, które zabierają ci "wszystko" nie pozwala mi złapać pełnego oddechu...
Książkę przeczytałam kilka dni temu, ale mam wrażenie, że "smutek"=takie zbiegi okoliczności, które zabierają ci "wszystko" nie pozwala mi złapać pełnego oddechu...
Książki o podobnej tematyce to z reguły dwukolorowe powieści. Albo coś jest czarne na zasadzie - jestem nieszczęśliwy lituj się nade mną, albo byłem nieszczęśliwy ale teraz zrozumiałem że Bóg tak chciał jestem pogodzony i wniebowzięty. Ta książka jest dla mnie wyjątkowa. Tak prawdziwa, że siedzę w skórze bohaterów. Przede wszystkim wreszcie ktoś ujął temat z perspektywy samodzielnych dorosłych niepełnosprawnych, wreszcie jest inny aspekt niż tylko zbieranie pieniędzy, leżenie w szpitalu, rehabilitacje. Niepełni to obraz samodzielnych, dorosłych pracujących niepełnosprawnych osób. Zdają sobie sprawę, że praca jest potrzebna do życia i płacenia rachunków, ale nie jest wszystkim. To opowieść o reakcji ludzi na niepełnosprawność, o aktywnym zawodowym życiu, potrzebie bycia kochanym potrzebnym, drugiej osobie. O zwykłym codziennym szczęściu jakim jest miłość i o wielkiej traumie, kiedy cieniem kładzie się fakt, którego nie sposób zapomnieć. Uważam, że to powieść przewodnik. Dla niepełnosprawnych motywacja, dla ich rodziców hamulec - niepełnosprawny też musi dorosnąć i trzeba mu na to pozwolić. Dla całego otoczenia po prostu sygnał, że niepełnosprawni są istnieją, nie chcą być głaskani po głowie. Wymagają rzeczy oczywistych jak winda czy wstęp z psem przewodnikiem, ale też dają od siebie- wiedzę, upór, są pełnowartościowymi pracownikami i można od nich wymagać na równi z innymi, a nie traktować jako wieczne dzieci swoich rodziców. Polecam.
Książki o podobnej tematyce to z reguły dwukolorowe powieści. Albo coś jest czarne na zasadzie - jestem nieszczęśliwy lituj się nade mną, albo byłem nieszczęśliwy ale teraz zrozumiałem że Bóg tak chciał jestem pogodzony i wniebowzięty. Ta książka jest dla mnie wyjątkowa. Tak prawdziwa, że siedzę w skórze bohaterów. Przede wszystkim wreszcie ktoś ujął temat z perspektywy...
Uwielbiam pozycję,które poruszają moje wnętrze.
"Niepełni" to uczyniło.
Jeśli książkę "przeżywam" a nie "przeżuwam" to mnie zadowala.
Wyrażam uznanie dla autora.
Uwielbiam pozycję,które poruszają moje wnętrze.
"Niepełni" to uczyniło.
Jeśli książkę "przeżywam" a nie "przeżuwam" to mnie zadowala.
Wyrażam uznanie dla autora.
To okrutne w jednej książce zamieścić tyle tragedii! Przez 3/4 książki przebrnęłam jednym tchem, by na końcówce walczyć z chęcią odłożenia niedokończonej książki na bok. Ogromny potencjał, który nie został wykorzystany.
To okrutne w jednej książce zamieścić tyle tragedii! Przez 3/4 książki przebrnęłam jednym tchem, by na końcówce walczyć z chęcią odłożenia niedokończonej książki na bok. Ogromny potencjał, który nie został wykorzystany.
Historia miłości dwóch niepełnosprawnych - Edyty na wózku i niewidomego Jacka. Dobrze się czytało, zakończenie zupełnie nieprzewidywalne - spodziewałam się typowego ckliwego happy endu, a tu niespodzianka. Irytowała mnie tylko jedna rzecz - ich pesymizm i pokazywanie niepełnopsrawnych jako odrzutków społeczeństwa. Osobiście nie spotkałam się w życiu z czymś takim, raczej z pomocną dłonią co do ludzi ,,niepełnych"... może mam po prostu szczęście takich doświadczeń, a może fabuła pod tym kątem faktycznie przesadzona - takie mam odczucia.
Historia miłości dwóch niepełnosprawnych - Edyty na wózku i niewidomego Jacka. Dobrze się czytało, zakończenie zupełnie nieprzewidywalne - spodziewałam się typowego ckliwego happy endu, a tu niespodzianka. Irytowała mnie tylko jedna rzecz - ich pesymizm i pokazywanie niepełnopsrawnych jako odrzutków społeczeństwa. Osobiście nie spotkałam się w życiu z czymś takim, raczej z...
Co do tej książki mam mieszane uczucie. Ta powieść opowiedziana jest z trzech narratorów: pierwszych z nich jest Edyta, drugim Jacek, ostatni narrator to ten trzecioosobowy. Książka jest średniej długości, jednakże przez pierwszą połowę byłam znudzona wynurzeniami bohaterów, niestety. Połowa książki złożona jest z opisów przeżyć bohaterów, którzy ciągle popadają w melancholię, narzekają. Absolutnie nie dzieje się nic, no, ewentualnie bohater ma erekcję. Ponadto strasznie irytuje mnie bohaterka, która, w moim mniemaniu, jest okropną egoistką i osobą niekonsekwentną (na przykład: chce dziecka, ale na szczekanie psa reaguje ze złością). Trochę więcej sympatii mam dla Jacka, nie jest postacią tak denerwującą, budzi pozytywne uczucia.
Wreszcie po przeczytaniu połowy książki zaczyna się coś dziać: bohaterowie zakochują się w sobie, tworzą wspólne plany na przyszłość, jednym słowem - bajka, choć zakłócana drobnymi problemami. Po połowie ta powieść zaczęła mi się podobać, wciągnęła mnie i zaczęła wreszcie interesować.
,,Niepełni" to opowieść o tym, że każdy człowiek potrzebuje miłości i zrozumienia drugiej osoby. To powieść, o tym, z jakimi problemami muszą zmagać się osoby niepełnosprawne, o tym jak, wygląda życie człowieka pozbawionego pełnej władzy nad swoim ciałem.
Książka taka sobie, czasem nudna, czasem ciekawa. Mam co do niej mieszane uczucia: przeczytałam, ale za chwilę ją zapomnę, powieść Pollaka nie zapadnie mi w pamięci. Ale to tylko moja opinia.
Co do tej książki mam mieszane uczucie. Ta powieść opowiedziana jest z trzech narratorów: pierwszych z nich jest Edyta, drugim Jacek, ostatni narrator to ten trzecioosobowy. Książka jest średniej długości, jednakże przez pierwszą połowę byłam znudzona wynurzeniami bohaterów, niestety. Połowa książki złożona jest z opisów przeżyć bohaterów, którzy ciągle popadają w...
Mam bardzo ambiwalentne odczucia...
Z jednej strony to całkiem śmiało napisana historia, z drugiej jednak strony "opakowana" w melodramat godny serialu brazylijskiego (ale mocno osadzona w polskiej rzeczywistości).
Mimo wszystko warto przeczytać dla choćby samej możliwości spojrzenia na otoczenie oczami oraz zmysłami osoby niepełnosprawnej.
Mam bardzo ambiwalentne odczucia...
Z jednej strony to całkiem śmiało napisana historia, z drugiej jednak strony "opakowana" w melodramat godny serialu brazylijskiego (ale mocno osadzona w polskiej rzeczywistości).
Mimo wszystko warto przeczytać dla choćby samej możliwości spojrzenia na otoczenie oczami oraz zmysłami osoby niepełnosprawnej.
Sięgnęłam po tę książkę głównie po to, by przekonać się do polskiej literatury, bo wciąż siedzi we mnie jakaś zapora przed książkami polskich autorów i jak dotąd jedyną polską serią na mojej liście pozycji przeczytanych widnieje "Hera moja miłość" i "Lot komety" Anny Onichimowskiej. Jak napisałam, "Niepełni" mieli mnie przekonać do naszej literatury, i nie przekonali. Absolutnie nie przekonali. Co prawda dotrwałam do końca, ale chyba jedynym powodem było to, że książka należy do mojej własnej kolekcji - kupiłam ją, więc uznałam, że powinnam doczytać, żeby odebrać to, co na ową książkę wydałam w księgarni. Styl pisania z początku wydał mi się przeciętny, ale znośny. Dopiero później, z każdą kolejną stroną, okazywał się coraz bardziej i bardziej męczący. Ciągłe wtrącenia polityczne są chyba tym, co zapamiętam najbardziej, bo narzekanie na ustrój i mentalność Polaków pojawiało się na każdej kartce. Sięgnęłam po dramat/romans - nie po rozprawę polityczną. Jest jeszcze parę punktów, które nie spełniły moich oczekiwań, ale nie będę ich przytaczać, bo są one wyłącznie wyborem autora - nie wypada mi tego komentować. W każdym razie bariera pomiędzy mną i polską literaturą jeszcze wzrosła. Nie powiem, że sięgnięcie po tę książkę było stratą czasu - bo czytaniem, nawet czegoś delikatnie prymitywnego - nigdy nie jest stratą czasu. Niemniej jednak "Niepełni" znaleźliby się na szarym końcu listy książek, które z czystym sercem mogłabym polecić dalej.
Sięgnęłam po tę książkę głównie po to, by przekonać się do polskiej literatury, bo wciąż siedzi we mnie jakaś zapora przed książkami polskich autorów i jak dotąd jedyną polską serią na mojej liście pozycji przeczytanych widnieje "Hera moja miłość" i "Lot komety" Anny Onichimowskiej. Jak napisałam, "Niepełni" mieli mnie przekonać do naszej literatury, i nie przekonali....
Wzruszająca książka o niepełnosprawności. Pokazuje, jak trudno w dzisiejszych czasach jest być osobą niepełnosprawną i jak w rzeczywistości są to tacy sami ludzie jak wszyscy inni. Bardzo polecam!
Wzruszająca książka o niepełnosprawności. Pokazuje, jak trudno w dzisiejszych czasach jest być osobą niepełnosprawną i jak w rzeczywistości są to tacy sami ludzie jak wszyscy inni. Bardzo polecam!
Wzruszajaca historia pary niepelnosprawnych mlodych ludzi,"niepelnych", dziewczyny na wozku invalidzkim i niewidomego chlopca. Obydwoje szukaja milosci i ich drogi krzyzuja sie na pewien czas. Niestety ksiazka konczy sie tragicznie, na czym musze zakonczyc, gdyz autor prosi o nieujawnianie w opiniach faktow z ostatnich rozdzialow ksiazki.
Wzruszajaca historia pary niepelnosprawnych mlodych ludzi,"niepelnych", dziewczyny na wozku invalidzkim i niewidomego chlopca. Obydwoje szukaja milosci i ich drogi krzyzuja sie na pewien czas. Niestety ksiazka konczy sie tragicznie, na czym musze zakonczyc, gdyz autor prosi o nieujawnianie w opiniach faktow z ostatnich rozdzialow ksiazki.
Historia Edyty, która po wypadku samochodowym jeździ na wózku inwalidzkim, oraz Jacka - od urodzenia niewidomego. Byłam tej powieści bardzo ciekawa, ale właściwie od początku mnie rozczarowała.
Najpierw narratorem jest bohaterka, Edyta, potem opowieść prowadzi Jacek, a potem narrator jest trzecioosobowy. Ale na sposób pisania nie ma to większego wpływu; jest on praktycznie cały czas taki sam i wyraźnie widać, że za pomocą powieści autor chciał też skomentować rzeczywistość. Samo w sobie nie byłoby to wadą, ale bardzo mnie męczył mentorski ton i najwyraźniej odczuwana przez autora konieczność skomentowania każdego zjawiska, co dotyczy głównie bieżących (w momencie pisania książki) spraw politycznych, ale nie tylko. Na przykład napotkany przez bohaterkę jamnik (s. 48) staje się podstawą tyrady na właścicieli psów i ich głupotę, której nie wyleczyło nawet oglądanie "Dnia Świra". Tyrada niby wyrażana przez bohaterkę, ale gdyby rzeczywiście myślała tak, jak to jest opisane, w dalszej części książki nie przygarnęłaby czworonoga. Albo prawie cała strona przemyśleń na temat "Gazety Wyborczej" (s. 67/68) - teoretycznie dlatego, że czyta ją ojciec bohaterki, a w praktyce chęć pouczenia czytelnika (takie odniosłam wrażenie).
Zastanawia mnie też stylistyka powieści. Ogólnie język jest współczesny, zupełnie naturalny, ale zdarzają się niemal poetyckie zdania, które w tym kontekście brzmią trochę śmiesznie. Dla przykładu, bohaterka przygotowuje się do wizyty rodziców, sprząta i przy okazji rozmyśla o ich związku, i gdzieś między ścieraniem kurzu a znudzonym oczekiwaniem na ich przyjście pojawia się taka perełka: "Chociaż mężczyźni są jak ćmy lecące w zabijający je ogień, zakochują się w podłych, zołzowatych kobietach, nabierają się na skorupę ładnego wyglądu i nie dostrzegają kryjącego się pod nią bagna" (s. 38).
Gdzieś mniej więcej do połowy książki nie ma między bohaterami takiej wymiany zdań, która nie byłaby dokładnie skomentowana przez narratora, z przytoczeniem wszystkich faktów i zależności. Zaburza to naturalność opowieści, poczucie jej samoistnego biegu. Cały czas miałam przed oczami wyobrażenie autora (chociaż przecież go nie znam), jak siedzi i kombinuje, co by tu dalej napisać. Trudno się przez to zżyć z bohaterami, ma się cały czas silne poczucie, że to wszystko jest fikcyjne, a czytając powieść tak mocno osadzoną w konkretnie zdefiniowanych realiach, chciałoby się móc w nią "uwierzyć". Wydarzenia nie dają jednak ku temu szansy, bo im dalej idzie akcja, tym bardziej robi się abstrakcyjnie. Większość wydarzeń jest po prostu niewiarygodna i chociaż jesem w stanie uwierzyć w porywy emocji i nieracjonalne zachowanie zakochanych, to nie opuszcza mnie przeświadczenie, że ta historia jako całość nigdy nie miałaby się szans wydarzyć. A skoro pokazuje mi się konkretne realia - Wrocław roku 2007, mówi mi się kto wtedy rządził Polską, a także lokalnie (z dokładnym opisem jak rządził i co konkretnie robił źle), to chciałabym wierzyć, że w tymże roku 2007, w tymże Wrocławiu, przy ulicy Kasprzaka, mogły się takie rzeczy wydarzyć. Ale niestety to wszystko jest niewiarygodne psychologicznie i najzwyczajniej w świecie nielogiczne. A przecież wiarygodności zachowań bohaterów oczekujemy w każdej książce, nawet tych, których akcja ma miejsce w wyimaginowanych światach.
Poza tym męczy mnie stereotypowość, obecna tutaj na każdym kroku. I nawet jeśli to nie są poglądy autora (w końcu to literatura - nie możemy być w 100% pewni, co myśli on, a co tylko jego bohaterowie) to i tak jest to męczące w odbiorze. Na przykład kilkakrotnie pojawiają się opinie, że jak ktoś z miasta - to inteligentny i wykształcony, a jak ze wsi - to "ciemna baba" (s. 379) i zacofanie, tak jakby nie było tzw. ludowej mądrości, a wszyscy wykształceni byli inteligentni. Jak pojawia się bohater gej - to koniecznie wegetarianin, i to koniecznie "wojujący". Ale najbardziej dotyczy to kobiet. Bardzo stereotypowa jest opinia, że każda kobieta za wszelką cenę chce być żoną i matką, a jak nie chce, to pewnie jest nienormalna. Np. w kontekście ludzkiej skłonności do posiadania nadziei w najtrudniejszych sytuacjach, bohaterka myśli: "Czy samobójczyni nie liczy na to, że silne męskie ramiona powstrzymają ją od skoku z dachu, że schroni się w nich na resztę życia?" (s. 114) (tak, jakby silne męskie ramię rozwiązywało wszystkie problemy). O ślubie przyjaciółki: "To jej dzień, dzień, o którym każda dziewczynka marzy, że będzie najwspanialszym dniem jej życia" (s. 118). Niby pojawiają się w książce wzmianki o homoseksualistach, ale to chyba tylko po to, żeby wyglądało bardziej tolerancyjnie albo może dotyczy tylko mężczyzn, podczas gdy dla kobiety widzi się tylko jedną drogę - do mężczyzny, do ołtarza, a potem do macierzyństwa. I kobiecie najbardziej na tym zależy, a jeśli uważa, że nie, to tylko jej się wydaje: "Choć nie byłaby to pierwsza nastawiona na karierę kobieta, która odkryła, że znacznie więcej satysfakcji sprawia jej ugotowanie mężowi obiadu". Nie mam typowo feministycznych poglądów, ale nawet mnie to uderzyło.
Oprócz tego pojawia się trochę błędów, źle zredagowanych zdań i innych "wpadek". Np. Mariusz przyrządza "chili conqarne" (s. 130), a z tego, co wiem, prawidłowa nazwa tej potrawy to chili con carne. Na s. 311 pojawia się jakaś Aśka i nie bardzo wiadomo, kto to, bo jeśli chodziło o Jacka koleżankę z pracy, to ma ona (przynajmniej wcześniej) na imię Anka (chyba, że to literówka i chodziło o bratową - Baśkę). Niektóre zdania brzmią kompletnie nienaturalnie, nikt się tak do siebie nie zwraca: "Dla ciebie, szwagrze, jako zagorzałego kawosza pewnie kawa?" (s. 197, już nawet mniejsza o zgubiony przecinek). Gdzie niegdzie widać po prostu niechlujną redakcję, jak w zdaniu: "Może dlatego, że nigdy, należał do płaczliwych nawet jako dziecko" (s. 403), a z kontekstu wynika, że miało chodzić o to, że nigdy nie należał do płaczliwych. Nie mam zwyczaju wytykania autorom takich drobiazgów, często po prostu nie zauważam detali, ale tutaj wydarzenia były według mnie nielogiczne, a chwilami trochę mnie to wszystko nudziło i chyba dlatego wychwyciłam takie szczegóły.
Ogólnie pod względem językowym książka jest na dość wysokim poziomie - to niewątpliwy plus. Trochę w niej było też ciekawych wydarzeń i nie uważam czasu jej poświęconego za całkiem stracony, ale na pewno można było go spędzić lepiej (doczytałam do końca, bo mam taki zwyczaj, ale tak naprawdę koło strony 300 zastanawiałam się mocno, czy nie dać sobie z tym spokoju). Widzę, że opinie o "Niepełnych" są w LC mocno podzielone, ale jeśli chodzi o moje zdanie - nie polecam.
Historia Edyty, która po wypadku samochodowym jeździ na wózku inwalidzkim, oraz Jacka - od urodzenia niewidomego. Byłam tej powieści bardzo ciekawa, ale właściwie od początku mnie rozczarowała.
Najpierw narratorem jest bohaterka, Edyta, potem opowieść prowadzi Jacek, a potem narrator jest trzecioosobowy. Ale na sposób pisania nie ma to większego wpływu; jest on praktycznie...
Edyta to mądra i piękna kobieta. Wykształcona, dobrze zarabiająca, przemiła i kierująca się szczerymi zamiarami. Cud istota, lecz ma jedną wadę. Jest niepełnosprawna. Po ciężkim wypadku samochodowym porusza się na wózku inwalidzkim. W przeszłości miała chłopaka, lecz ten rzucił ją ze względu na kalectwo dziewczyny. Od tego czasu Edyta żyje samotnic, co dnia marząc o kochającym mężu i dziecku.
Jacek - niewidomy informatyk. Bogaty, z dobrej rodziny. Nieco zdesperowany z tych samych powodów co Edyta. Żyją w jednym mieście, mijają się co dnia, lecz nie wiedzą o swoim istnieniu. Pewnego razu los rzuca im sobie w ramiona. Od tego czasu postanawiają być razem. Niepełnosprawni, ale radzący sobie. Niepełni, ale uzupełniający się. Wszystko dobrze się układa do czasu, kiedy podczas wspólnego obiadu z rodziną Jacka, Edyta odkrywa szokującą prawdę. Okazuje się, że brat jej ukochanego przed laty spowodował wypadek, który obrócił życie dziewczyny w koszmar. Od tego czasu kobieta nie może spojrzeć mu w oczy i całą złość przelewa na ukochanego.
Kto by pomyślał, że ciężki temat z życia wzięty można opowiedzieć z taką lekkością. Język, jakim została napisana ta powieść jest nie tyle przyjemny, co zrozumiały i klarowny. Sam tego fakt skłania czytelnika do kontynuacji.
Edyta to mądra i piękna kobieta. Wykształcona, dobrze zarabiająca, przemiła i kierująca się szczerymi zamiarami. Cud istota, lecz ma jedną wadę. Jest niepełnosprawna. Po ciężkim wypadku samochodowym porusza się na wózku inwalidzkim. W przeszłości miała chłopaka, lecz ten rzucił ją ze względu na kalectwo dziewczyny. Od tego czasu Edyta żyje samotnic, co dnia marząc o...
Zazwyczaj czytam innego rodzaju historie i z początku wydała mi się nudna, po pewnym czasie wciągnęła mnie bardzo mocno a pod koniec nie przespałam nocy (pół czytałam, pół płakałam). Bardzo wzruszająca i druzgocząca powieść.
Zazwyczaj czytam innego rodzaju historie i z początku wydała mi się nudna, po pewnym czasie wciągnęła mnie bardzo mocno a pod koniec nie przespałam nocy (pół czytałam, pół płakałam). Bardzo wzruszająca i druzgocząca powieść.
Rzadko przekonują mnie hasła "o miłości wbrew przeciwnościom", ale chyba jakaś magiczna dobra siła przekonała mnie, żeby kupić. Co tu dużo mówić - płakałam czytając (nawet w komunikacji miejskiej...). Wprawdzie początek nieco mnie zmylił, ale, ale... Co ja tu będę psuć wrażenie.
Rzadko przekonują mnie hasła "o miłości wbrew przeciwnościom", ale chyba jakaś magiczna dobra siła przekonała mnie, żeby kupić. Co tu dużo mówić - płakałam czytając (nawet w komunikacji miejskiej...). Wprawdzie początek nieco mnie zmylił, ale, ale... Co ja tu będę psuć wrażenie.
Skończyłam czytać i biję się z myślami. Z jednej strony pomysł autor miał na dobrą historię. Z drugiej - realizacja tego pomysłu to raczej porażka warsztatu.
Spotkałam się tu z opiniami, iż powieść przedstawia bardzo stereotypowo osoby niepełnosprawne, ich myślenie i podejście do życia, otaczających ich ludzi i ich reakcje. Być może moja ocena nie jest tu w pełni obiektywna, skoro nie ma w moim otoczeniu nikogo niewidomego ani sparaliżowanego. Jednak poruszając się codziennie środkami komunikacji miejskiej i odwiedzając różne miejsca nawet w tak dużym, 'cywilizowanym' Trójmieście nieustannie napotykam mnóstwo absurdów infrastruktury dobitnie świadczących o znieczulicy i braku wyobraźni zdrowych osób odpowiadających za kształtowanie naszego otoczenia. Owszem, widać zmiany, ale są to zmiany śladowe. Nie dba się w Polsce o osoby niepełnosprawne, budując chodniki, ulice, mosty, kładki nad torami, tunele, perony kolejowe za niskie i zbyt oddalone od wejść do pociągów, wąskie przejścia, bramy, drzwi do sklepów, a nawet windy zwłaszcza na peronach i dworcach ciasne, częściej zepsute niż czynne. To wszystko nie pozostawia złudzeń - wielu ludzi nie myśli o tych licznych ograniczeniach, dopóki nie zetknie się bezpośrednio z ich skutkami. Jestem więc skłonna jak najbardziej uwierzyć, że tym samym wielu ludzi woli nie widzieć niepełnosprawnego, a gdy widzi - ucieka, jakby mogło się zarazić. Może dla kogoś innego to są stereotypy, ale ja sądzę, że jest w tym sporo prawdy. Podobnie sporo prawdy może być w skrajnej samotności i depresji osoby niepełnosprawnej - żyjącej w izolacji społecznej rzadko z własnego wyboru, znacznie częściej z winy otoczenia i różnych fizycznych ograniczeń.
Pisząc o porażce warsztatu, miałam za to na myśli szereg elementów nie pasujących do całej układanki, nierealnych lub psujących kompozycję. Od infantylnego zwrotu "Pupciulku", którym żaden znany mi facet nie dałby siebie raczyć, czy do znudzenia przytaczanej "synekury"... Przez zakup auta dla kierowcy sparaliżowanego od pasa w dół, dokonany ot tak, jakby te auta tylko czekały na wystawach salonów samochodowych na nabywców, bez konieczności czekania na ich przystosowanie... Po tłumaczenie czytelnikowi, jak się uruchamia przeglądarkę internetową czy kończy połączenie na Skype - w XXI wieku, w czasach, gdy nawet 3-letnie dzieci potrafią obsługiwać komputery, tablety i inne urządzenia. Te wszystkie elementy odebrały mi radość z lektury i stąd słaba ocena.
Skończyłam czytać i biję się z myślami. Z jednej strony pomysł autor miał na dobrą historię. Z drugiej - realizacja tego pomysłu to raczej porażka warsztatu.
Spotkałam się tu z opiniami, iż powieść przedstawia bardzo stereotypowo osoby niepełnosprawne, ich myślenie i podejście do życia, otaczających ich ludzi i ich reakcje. Być może moja ocena nie jest tu w pełni...
Książka dołująca, depresyjna, monotonna. Nie poleciłabym jej nikomu, a zwłaszcza osobom niepełnosprawnym. Po przeczytaniu tej historii o "pięknej miłości" można dostać depresji. Autor wplata w treść swoje antypolskie poglądy polityczne. Według mnie książka obraża Polaków. Nie ma w tej książce nic godnego uwagi.
Książka dołująca, depresyjna, monotonna. Nie poleciłabym jej nikomu, a zwłaszcza osobom niepełnosprawnym. Po przeczytaniu tej historii o "pięknej miłości" można dostać depresji. Autor wplata w treść swoje antypolskie poglądy polityczne. Według mnie książka obraża Polaków. Nie ma w tej książce nic godnego uwagi.
Kiedy skończyłam czytać tą książkę stwierdziłam, że autor musi być człowiekiem bez serca. Długo nie mogłam dojść do siebie. Zastanawiałam się czy pomyślał o tym, że wiele osób niepełnosprawnych sięgnie po tę książkę z nadzieją, że po przeczytaniu będą sobie mogły powiedzieć: też mam prawo do normalnego życia z miłością. Tymczasem po trzystu stronach opisywania życia bohaterów, najpierw osobno, a potem już razem autor uśmierca informatyka(przepraszam wypadło mi z pamięci imię). I gdyby tutaj skończyła się książka to nie byłoby jeszcze najgorzej. Ale nie. Jest jeszcze scena u ginekologa. Nie wiem czy tylko ja tak miałam, ale pomyślałam wtedy, że widać iż autor to mężczyzna, bo żadna kobieta nie wymyśliłaby czegoś takiego(oczywiście nic nie mam do mężczyzn). Czytając ostatnie rozdziały po prostu czułam brak szacunku autora dla czytelników. To moje własne odczucia i oczywiście nikt nie musi się ze mną zgadzać. I już ostatnia rzecz. Czy mi się wydawało czy autor jakoś tak nie lubi Polaków? Ciekawie to ,,współgra" z nazwiskiem...
Kiedy skończyłam czytać tą książkę stwierdziłam, że autor musi być człowiekiem bez serca. Długo nie mogłam dojść do siebie. Zastanawiałam się czy pomyślał o tym, że wiele osób niepełnosprawnych sięgnie po tę książkę z nadzieją, że po przeczytaniu będą sobie mogły powiedzieć: też mam prawo do normalnego życia z miłością. Tymczasem po trzystu stronach opisywania życia...
Nieczęsto spotykam się z książkami, które mają aż tak skrajne oceny, jedna gwiazdka, a może dziesięć?? Hmmm…. opis trochę mnie zaintrygował, więc postanowiłam po nią sięgnąć. I co? – mam mieszane uczucia. Historia dwóch niepełnosprawnych osób, którym w życiu czegoś bardzo brakuje. Dużo tu smutku, melancholii, braku akceptacji, udręki i braku miłości. Czasem życie oczekuje od nas duuużo, duuużo cierpliwości, aby osiągnąć to, czego się tak bardzo pragnie. I jeśli nawet pomimo wielu wysiłków nie można osiągnąć szczytu marzeń, to poddawać się stanowczo nie można. Główni bohaterowie są tacy po prostu „ludzcy”, nie wyidealizowani, a w swojej sytuacji tym bardziej nie pozbawieni ułomności. „Ludzcy” nie tylko w tym aspekcie fizycznym, ale także i emocjonalnym, bo przecież chyba każdy pragnie miłości, akceptacji, bezwarunkowego uczucia. W przeciwieństwie co do niektórych czytelników, z których opiniami się zapoznałam, pierwszą część losów bohaterów czytałam z zaciekawieniem, czekając co będzie dalej, jak potoczą się ich losy. Jednakże od momentu ich spotkania coś jakby pękło, a końcówka to już chichot losu. Nie wiem, na pewno warta przeczytania, ale czegoś mi w niej zabrakło. Tym samym ocenę daję w połowie.
Nieczęsto spotykam się z książkami, które mają aż tak skrajne oceny, jedna gwiazdka, a może dziesięć?? Hmmm…. opis trochę mnie zaintrygował, więc postanowiłam po nią sięgnąć. I co? – mam mieszane uczucia. Historia dwóch niepełnosprawnych osób, którym w życiu czegoś bardzo brakuje. Dużo tu smutku, melancholii, braku akceptacji, udręki i braku miłości. Czasem życie oczekuje...
„Niepełni” to niesamowita historia sparaliżowanej dziewczyny i niewidomego chłopaka. Opis życia każdego z osobna jak i obojga jako szczęśliwej pary. Ta opowieść pozwala zatrzymać się przez chwilę i zastanowić nad swoim dotychczasowym życiem. Jednak pomimo ciekawych i zabawnych sytuacji z dotychczasowej egzystencji tych dwojga (bo jak tu inaczej określić np. próbę nauki kompletnie niewidomego człowieka jazdy samochodem), po przeczytaniu 370 stron byłam wściekła i wręcz oburzona na autora, iż odważył się dopisać jeszcze kilkadziesiąt (w ogóle nie potrzebnych) kartek. Pomimo tego, iż chęć „zamordowania” Pana Pawła Pollaka narastała we mnie nieprzerwanie, to nie mogąc oderwać się od lektury, nie zdołałam nawet znaleźć jakiejkolwiek chusteczki w pobliżu, aby otrzeć zapłakane oczy. Efekt po przeczytaniu książki? Mój niepozorny i delikatny makijaż rozpływający się po całej twarzy i ubraniu....
Podsumowując: Książka warta przeczytania! Serdecznie polecam!
„Niepełni” to niesamowita historia sparaliżowanej dziewczyny i niewidomego chłopaka. Opis życia każdego z osobna jak i obojga jako szczęśliwej pary. Ta opowieść pozwala zatrzymać się przez chwilę i zastanowić nad swoim dotychczasowym życiem. Jednak pomimo ciekawych i zabawnych sytuacji z dotychczasowej egzystencji tych dwojga (bo jak tu inaczej określić np. próbę nauki...
Nietypowa opowieść o dwojgu niepełnosprawnych osób, które próbują stworzyć związek. Książka podzielona na trzy części. Pierwsza przedstawia Edytę, która po wypadku samochodowym jeździ na wózku inwalidzkim. Druga opowiada historię niewidomego od urodzenia Jacka. Trzecia ukazuje, jak wygląda związek dwojga niepełnosprawnych i że wbrew pozorom nie odbiega od związku normalnych, zdrowych ludzi.
Nietypowa opowieść o dwojgu niepełnosprawnych osób, które próbują stworzyć związek. Książka podzielona na trzy części. Pierwsza przedstawia Edytę, która po wypadku samochodowym jeździ na wózku inwalidzkim. Druga opowiada historię niewidomego od urodzenia Jacka. Trzecia ukazuje, jak wygląda związek dwojga niepełnosprawnych i że wbrew pozorom nie odbiega od związku...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,Niepełni" to poruszająca opowieść o poszukiwaniu miłości i spełnienia w życiu, która wplata wątki niepełnosprawności, marzeń i codziennych wyzwań. Autor, przedstawia nam historię Edyty i Jacka, dwójki młodych ludzi z różnymi niepełnościami, którzy za wszelką cenę nie chcą łączyć się z innymi osobami z niepełnosprawnością, mimo to nade wszystko pragną doświadczać miłości, akceptacji i zrozumienia.
Wiek Edyty, zmagającej się z konsekwencjami po wypadku, zdaje się być jedynie liczbą, gdyż jej pragnienia i ambicje nie różnią się od tych, które mają jej zdrowi rówieśnicy. Marzy o małżeństwie i macierzyństwie, chociaż w świecie, który często stawia na perfekcję zewnętrzną, może to wydawać się bardzo trudne, a nawet niemożliwe.
Z drugiej strony mamy Jacka, niewidomego od urodzenia, który mimo swojego ograniczenia odnosi sukcesy jako informatyk. Jego poszukiwanie miłości i akceptacji jest równie ważne co zrozumiałe.
Książka nie tylko prezentuje trudności i przeszkody, z jakimi borykają się Edyta i Jacek, ale przede wszystkim ukazuje ich siłę wewnętrzną i determinację. Współczesny świat często sugeruje, że szczęście i spełnienie zależą od zewnętrznych standardów, ale książka "Niepełni" rozbija ten mit, podkreślając, że każdy z nas ma prawo do miłości i bycia kochanym takim, jakim jest.
Czy pragnienie miłości czasem nie staje się desperacją? Czy chęć posiadania rodziny i zwykłego życia, jakie ma teoretycznie każdy sprawny człowiek, może stać się celem ponad wszystko? Jak życie i decyzje bohaterów wpłyną na ich los? Czego się dowiedzą o sobie nawzajem? Jakie tajemnice odkryją?
Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie, słuchając książki. Powieść jest dostępna obecnie tylko w wersji audio.
Powiem Wam Kochani, że ja miałam szczególny odbiór tej książki, ponieważ, jak część z was wie, sama jestem niepełnosprawna i kiedy słuchałam tej historii, wiele razy kiwałam głową na znak, że rozumiem Edytę czy też Jacka, ich cierpienie z powodu samotności czy też strach przed odrzuceniem lub samo odrzucenie.
Wiele razy, kiedy próbowałam kogoś poznać i powiedziałam, że poruszam się na wózku z powodu choroby, kontakt się po prostu urywał. Ci, którzy mnie odwiedzali, albo patrzyli na mnie jak na małpkę w zoo, albo zadawali pytania, czy mogę na przykład normalnie uprawiać seks, czy też ochrona wyrzuciła mnie z bieżni tartanu na stadionie, bo nie wolno wjeżdżać pojazdem kołowym... Oczywiście sprawa została wyjaśniona jak się należy, ale ile to nerwów trzeba się czasami najeść. Zdarzają się sytuację w których człowieka tylko śmiech ogarnia, a czasem właśnie takie, że krew zalewa ze złości i bezsilności.
Według mnie autor świetnie poprowadził tę historię. To książka tego rodzaju, że kiedy wydaje się, że wszystko już wychodzi na prostą i wiesz co będzie dalej, nagle życie mówi bohaterom: „Ejjj, nie możecie mieć za nudno, tutaj wam dokuczę.” Czasami aż strach było słuchać, bo każda decyzja, nawet najmniejsza, niesie za sobą konsekwencje. W tej książce doskonale jest to pokazane.
Podsumowując, lektura tej książki bardzo mnie poruszyła i skłoniła do wielu życiowych refleksji i przemyśleń. Jest to bardzo smutna, ale także niesamowita historia. Zaskoczyła mnie jej prawdziwość,znalazłabym do ktorych miałabym jakieś zastrzeżenia, ale pamiętajmy, że książka rządzi się swoimi prawami i w książce wszystko może się zdarzyć. 😉 To książka, która długo siedziała mi w głowie i zostawiła mnie w zupełnym szoku.🤯
Możecie uznać, że jako osoba niepełnosprawna, mogę ocenić ją nieobiektywnie, bo mam do niej emocjonalny stosunek, ale książka naprawdę dobrze oddaje sytuację jest rzeczywista,prawdziwa i nie przesłodzona. Emocje, jakie na mnie wywarła, czasem mną wstrząsały, poruszały te najgłębiej skrywane struny wzruszenia. Niczego bym tej książce nie dodała, ani też nie odjęła. Jest ona piękna w swej istocie, właśnie w takim wydaniu. Nie za wiele Wam chcę zdradzić, bo pragnę, abyście dali się zaskoczyć tak jak ja i ponieśli się tą lekturą. Zapraszam Was serdecznie do odkrycia tej pięknej historii Edyty i Jacka, ich zmagań i walki o normalność, miłość i akceptację. Jedno jest pewne ta książka Was zaskoczy.
,,Niepełni" to poruszająca opowieść o poszukiwaniu miłości i spełnienia w życiu, która wplata wątki niepełnosprawności, marzeń i codziennych wyzwań. Autor, przedstawia nam historię Edyty i Jacka, dwójki młodych ludzi z różnymi niepełnościami, którzy za wszelką cenę nie chcą łączyć się z innymi osobami z niepełnosprawnością, mimo to nade wszystko pragną doświadczać miłości,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCóż to za pomyłka! Pisząc to mam na myśli mój wybór lektury. Miał być Pollak kryminalny a nadziałam się na wytwór obyczajowy, ba gorzej, bo romantyczny. Nie lubię jak bohaterowie tyle narzekają. Marudzą. Rozczulają się nad sobą. Buuuu, nikt mnie nie kocha… Żeby jeszcze robiły coś żeby się dopełnić ( znaleźć druga połowę), ale nie, oni głównie smucą. Może przesadzam, bo o ile dziewczyna jest beznadziejnie statyczna, to chłopak robi co może, by znaleźć partnerkę. Może bardziej zdesperowany jest. Jej postać wyjątkowo nie przypadła mi do gustu. Może jednak mężczyźni niech nie biorą się do konstruowania postaci kobiecych po przejściach. Takie wytwory są kanciaste, bo co oni ( mężczyźni) wiedzą o damskiej duszy..... Z tekstu wynika, że ewidentnie niepełność bohaterów spowodowana jest ich niepełnosprawnością. A przecież to nie tak. Zwyklacy, zdrowi ludzie też są samotni. Wykształceni, oczytani, ładni a jednak samotni. Też szukają partnerów. Na tym polu generalnie lekko nie jest. Jacek Dyderski i Edyta Pilarczyk. Tyle co ja się o samotności naczytałam i braku miłości to do mdłości. Osłabiło mnie to marudzenie. Na szczęście autor ślicznie zakończył te smęty bohaterów. Zaskakująco i świeżo. Uratował tę swoją książkę o miłości i życiu w niepełności. Nie dam się już podejść Pollakowi Pawłowi. Żadnych więcej tekstów sercowo-partnerskich. Nigdy, bo cierpliwości mi brakuje do tych, wszystkich nieszczęśliwców.
Cóż to za pomyłka! Pisząc to mam na myśli mój wybór lektury. Miał być Pollak kryminalny a nadziałam się na wytwór obyczajowy, ba gorzej, bo romantyczny. Nie lubię jak bohaterowie tyle narzekają. Marudzą. Rozczulają się nad sobą. Buuuu, nikt mnie nie kocha… Żeby jeszcze robiły coś żeby się dopełnić ( znaleźć druga połowę), ale nie, oni głównie smucą. Może przesadzam, bo o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAż dziwne, że to ten sam autor, który napisał „Kanalię” i serię o komisarzu Przygodnym!
Niepełnosprawna dziewczyna – nie wiem, czy świadomie, czy nieświadomie - wykreowana została na idiotkę – vide dowcip o dźwigu („dźwi, gówniarzu, zamknij!”) przedstawia jako dowcip o drzwiach: „drzwi, gówniarzu, zamknij!” i dziwi się, że słuchacz się nie śmieje. Autor wyposażył ją również w podwójną moralność, bo głosi, że jest tolerancyjna wobec par jednopłciowych, ma szerokie horyzonty i jest otwarta wobec świata, ale dziecka z call-boyem mieć nie chce, bo to jednak złe geny. Matki nienawidzi za to, że ta przynosi jej artykuły żywnościowe! Jej poszukiwaniom dawcy nasienia towarzyszą debilne rozważania: szuka nieżonatego, bo żona może mieć coś przeciwko temu, że mąż ma nieślubne dziecko i musi płacić alimenty, a kawaler - rozumiem - do końca życia będzie kawalerem i nic przeciwko temu mieć nie będzie, aby płacić alimenty. Itp., itd. Ciekawe, czy autor po latach nie wstydzi się tej książki. Poległam po wysłuchaniu 10 z 44 rozdziałów. Żal czasu na takie brednie.
Aż dziwne, że to ten sam autor, który napisał „Kanalię” i serię o komisarzu Przygodnym!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiepełnosprawna dziewczyna – nie wiem, czy świadomie, czy nieświadomie - wykreowana została na idiotkę – vide dowcip o dźwigu („dźwi, gówniarzu, zamknij!”) przedstawia jako dowcip o drzwiach: „drzwi, gówniarzu, zamknij!” i dziwi się, że słuchacz się nie śmieje. Autor wyposażył ją...
"Niepełni" to opowieść o tym, że każdy potrzebuje miłości, przyjaźni i zrozumienia.
Autor Paweł Pollak rzetelnie pokazuje jak wygląda życie człowieka pozbawionego władzy nad swoim ciałem. Przedstawia bohaterów, Edytę i Jacka, jako pełnoprawnych obywateli, swoich społeczności. Pracujących, starających się żyć samodzielnie. Nie oczekują tolerancji, ale akceptacji. Moim zdaniem, Edyta jest bardzo zabawna w swoich myślach i jej specyficzne poczucie humoru dodało tej historii ostrości.
Jest to książka, którą należy przeczytać - dla nich. Zakończenie jest tak nieprzewidywalne, że aż dotknęło mojej duszy.
"Niepełni" to opowieść o tym, że każdy potrzebuje miłości, przyjaźni i zrozumienia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor Paweł Pollak rzetelnie pokazuje jak wygląda życie człowieka pozbawionego władzy nad swoim ciałem. Przedstawia bohaterów, Edytę i Jacka, jako pełnoprawnych obywateli, swoich społeczności. Pracujących, starających się żyć samodzielnie. Nie oczekują tolerancji, ale akceptacji. Moim...
Książkę przeczytałam kilka dni temu, ale mam wrażenie, że "smutek"=takie zbiegi okoliczności, które zabierają ci "wszystko" nie pozwala mi złapać pełnego oddechu...
Książkę przeczytałam kilka dni temu, ale mam wrażenie, że "smutek"=takie zbiegi okoliczności, które zabierają ci "wszystko" nie pozwala mi złapać pełnego oddechu...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążki o podobnej tematyce to z reguły dwukolorowe powieści. Albo coś jest czarne na zasadzie - jestem nieszczęśliwy lituj się nade mną, albo byłem nieszczęśliwy ale teraz zrozumiałem że Bóg tak chciał jestem pogodzony i wniebowzięty. Ta książka jest dla mnie wyjątkowa. Tak prawdziwa, że siedzę w skórze bohaterów. Przede wszystkim wreszcie ktoś ujął temat z perspektywy samodzielnych dorosłych niepełnosprawnych, wreszcie jest inny aspekt niż tylko zbieranie pieniędzy, leżenie w szpitalu, rehabilitacje. Niepełni to obraz samodzielnych, dorosłych pracujących niepełnosprawnych osób. Zdają sobie sprawę, że praca jest potrzebna do życia i płacenia rachunków, ale nie jest wszystkim. To opowieść o reakcji ludzi na niepełnosprawność, o aktywnym zawodowym życiu, potrzebie bycia kochanym potrzebnym, drugiej osobie. O zwykłym codziennym szczęściu jakim jest miłość i o wielkiej traumie, kiedy cieniem kładzie się fakt, którego nie sposób zapomnieć. Uważam, że to powieść przewodnik. Dla niepełnosprawnych motywacja, dla ich rodziców hamulec - niepełnosprawny też musi dorosnąć i trzeba mu na to pozwolić. Dla całego otoczenia po prostu sygnał, że niepełnosprawni są istnieją, nie chcą być głaskani po głowie. Wymagają rzeczy oczywistych jak winda czy wstęp z psem przewodnikiem, ale też dają od siebie- wiedzę, upór, są pełnowartościowymi pracownikami i można od nich wymagać na równi z innymi, a nie traktować jako wieczne dzieci swoich rodziców. Polecam.
Książki o podobnej tematyce to z reguły dwukolorowe powieści. Albo coś jest czarne na zasadzie - jestem nieszczęśliwy lituj się nade mną, albo byłem nieszczęśliwy ale teraz zrozumiałem że Bóg tak chciał jestem pogodzony i wniebowzięty. Ta książka jest dla mnie wyjątkowa. Tak prawdziwa, że siedzę w skórze bohaterów. Przede wszystkim wreszcie ktoś ujął temat z perspektywy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam pozycję,które poruszają moje wnętrze.
"Niepełni" to uczyniło.
Jeśli książkę "przeżywam" a nie "przeżuwam" to mnie zadowala.
Wyrażam uznanie dla autora.
Uwielbiam pozycję,które poruszają moje wnętrze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Niepełni" to uczyniło.
Jeśli książkę "przeżywam" a nie "przeżuwam" to mnie zadowala.
Wyrażam uznanie dla autora.
To okrutne w jednej książce zamieścić tyle tragedii! Przez 3/4 książki przebrnęłam jednym tchem, by na końcówce walczyć z chęcią odłożenia niedokończonej książki na bok. Ogromny potencjał, który nie został wykorzystany.
To okrutne w jednej książce zamieścić tyle tragedii! Przez 3/4 książki przebrnęłam jednym tchem, by na końcówce walczyć z chęcią odłożenia niedokończonej książki na bok. Ogromny potencjał, który nie został wykorzystany.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria miłości dwóch niepełnosprawnych - Edyty na wózku i niewidomego Jacka. Dobrze się czytało, zakończenie zupełnie nieprzewidywalne - spodziewałam się typowego ckliwego happy endu, a tu niespodzianka. Irytowała mnie tylko jedna rzecz - ich pesymizm i pokazywanie niepełnopsrawnych jako odrzutków społeczeństwa. Osobiście nie spotkałam się w życiu z czymś takim, raczej z pomocną dłonią co do ludzi ,,niepełnych"... może mam po prostu szczęście takich doświadczeń, a może fabuła pod tym kątem faktycznie przesadzona - takie mam odczucia.
Historia miłości dwóch niepełnosprawnych - Edyty na wózku i niewidomego Jacka. Dobrze się czytało, zakończenie zupełnie nieprzewidywalne - spodziewałam się typowego ckliwego happy endu, a tu niespodzianka. Irytowała mnie tylko jedna rzecz - ich pesymizm i pokazywanie niepełnopsrawnych jako odrzutków społeczeństwa. Osobiście nie spotkałam się w życiu z czymś takim, raczej z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo do tej książki mam mieszane uczucie. Ta powieść opowiedziana jest z trzech narratorów: pierwszych z nich jest Edyta, drugim Jacek, ostatni narrator to ten trzecioosobowy. Książka jest średniej długości, jednakże przez pierwszą połowę byłam znudzona wynurzeniami bohaterów, niestety. Połowa książki złożona jest z opisów przeżyć bohaterów, którzy ciągle popadają w melancholię, narzekają. Absolutnie nie dzieje się nic, no, ewentualnie bohater ma erekcję. Ponadto strasznie irytuje mnie bohaterka, która, w moim mniemaniu, jest okropną egoistką i osobą niekonsekwentną (na przykład: chce dziecka, ale na szczekanie psa reaguje ze złością). Trochę więcej sympatii mam dla Jacka, nie jest postacią tak denerwującą, budzi pozytywne uczucia.
Wreszcie po przeczytaniu połowy książki zaczyna się coś dziać: bohaterowie zakochują się w sobie, tworzą wspólne plany na przyszłość, jednym słowem - bajka, choć zakłócana drobnymi problemami. Po połowie ta powieść zaczęła mi się podobać, wciągnęła mnie i zaczęła wreszcie interesować.
,,Niepełni" to opowieść o tym, że każdy człowiek potrzebuje miłości i zrozumienia drugiej osoby. To powieść, o tym, z jakimi problemami muszą zmagać się osoby niepełnosprawne, o tym jak, wygląda życie człowieka pozbawionego pełnej władzy nad swoim ciałem.
Książka taka sobie, czasem nudna, czasem ciekawa. Mam co do niej mieszane uczucia: przeczytałam, ale za chwilę ją zapomnę, powieść Pollaka nie zapadnie mi w pamięci. Ale to tylko moja opinia.
Co do tej książki mam mieszane uczucie. Ta powieść opowiedziana jest z trzech narratorów: pierwszych z nich jest Edyta, drugim Jacek, ostatni narrator to ten trzecioosobowy. Książka jest średniej długości, jednakże przez pierwszą połowę byłam znudzona wynurzeniami bohaterów, niestety. Połowa książki złożona jest z opisów przeżyć bohaterów, którzy ciągle popadają w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam bardzo ambiwalentne odczucia...
Z jednej strony to całkiem śmiało napisana historia, z drugiej jednak strony "opakowana" w melodramat godny serialu brazylijskiego (ale mocno osadzona w polskiej rzeczywistości).
Mimo wszystko warto przeczytać dla choćby samej możliwości spojrzenia na otoczenie oczami oraz zmysłami osoby niepełnosprawnej.
Mam bardzo ambiwalentne odczucia...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ jednej strony to całkiem śmiało napisana historia, z drugiej jednak strony "opakowana" w melodramat godny serialu brazylijskiego (ale mocno osadzona w polskiej rzeczywistości).
Mimo wszystko warto przeczytać dla choćby samej możliwości spojrzenia na otoczenie oczami oraz zmysłami osoby niepełnosprawnej.
Sięgnęłam po tę książkę głównie po to, by przekonać się do polskiej literatury, bo wciąż siedzi we mnie jakaś zapora przed książkami polskich autorów i jak dotąd jedyną polską serią na mojej liście pozycji przeczytanych widnieje "Hera moja miłość" i "Lot komety" Anny Onichimowskiej. Jak napisałam, "Niepełni" mieli mnie przekonać do naszej literatury, i nie przekonali. Absolutnie nie przekonali. Co prawda dotrwałam do końca, ale chyba jedynym powodem było to, że książka należy do mojej własnej kolekcji - kupiłam ją, więc uznałam, że powinnam doczytać, żeby odebrać to, co na ową książkę wydałam w księgarni. Styl pisania z początku wydał mi się przeciętny, ale znośny. Dopiero później, z każdą kolejną stroną, okazywał się coraz bardziej i bardziej męczący. Ciągłe wtrącenia polityczne są chyba tym, co zapamiętam najbardziej, bo narzekanie na ustrój i mentalność Polaków pojawiało się na każdej kartce. Sięgnęłam po dramat/romans - nie po rozprawę polityczną. Jest jeszcze parę punktów, które nie spełniły moich oczekiwań, ale nie będę ich przytaczać, bo są one wyłącznie wyborem autora - nie wypada mi tego komentować. W każdym razie bariera pomiędzy mną i polską literaturą jeszcze wzrosła. Nie powiem, że sięgnięcie po tę książkę było stratą czasu - bo czytaniem, nawet czegoś delikatnie prymitywnego - nigdy nie jest stratą czasu. Niemniej jednak "Niepełni" znaleźliby się na szarym końcu listy książek, które z czystym sercem mogłabym polecić dalej.
Sięgnęłam po tę książkę głównie po to, by przekonać się do polskiej literatury, bo wciąż siedzi we mnie jakaś zapora przed książkami polskich autorów i jak dotąd jedyną polską serią na mojej liście pozycji przeczytanych widnieje "Hera moja miłość" i "Lot komety" Anny Onichimowskiej. Jak napisałam, "Niepełni" mieli mnie przekonać do naszej literatury, i nie przekonali....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWzruszająca książka o niepełnosprawności. Pokazuje, jak trudno w dzisiejszych czasach jest być osobą niepełnosprawną i jak w rzeczywistości są to tacy sami ludzie jak wszyscy inni. Bardzo polecam!
Wzruszająca książka o niepełnosprawności. Pokazuje, jak trudno w dzisiejszych czasach jest być osobą niepełnosprawną i jak w rzeczywistości są to tacy sami ludzie jak wszyscy inni. Bardzo polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWzruszajaca historia pary niepelnosprawnych mlodych ludzi,"niepelnych", dziewczyny na wozku invalidzkim i niewidomego chlopca. Obydwoje szukaja milosci i ich drogi krzyzuja sie na pewien czas. Niestety ksiazka konczy sie tragicznie, na czym musze zakonczyc, gdyz autor prosi o nieujawnianie w opiniach faktow z ostatnich rozdzialow ksiazki.
Wzruszajaca historia pary niepelnosprawnych mlodych ludzi,"niepelnych", dziewczyny na wozku invalidzkim i niewidomego chlopca. Obydwoje szukaja milosci i ich drogi krzyzuja sie na pewien czas. Niestety ksiazka konczy sie tragicznie, na czym musze zakonczyc, gdyz autor prosi o nieujawnianie w opiniach faktow z ostatnich rozdzialow ksiazki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria Edyty, która po wypadku samochodowym jeździ na wózku inwalidzkim, oraz Jacka - od urodzenia niewidomego. Byłam tej powieści bardzo ciekawa, ale właściwie od początku mnie rozczarowała.
Najpierw narratorem jest bohaterka, Edyta, potem opowieść prowadzi Jacek, a potem narrator jest trzecioosobowy. Ale na sposób pisania nie ma to większego wpływu; jest on praktycznie cały czas taki sam i wyraźnie widać, że za pomocą powieści autor chciał też skomentować rzeczywistość. Samo w sobie nie byłoby to wadą, ale bardzo mnie męczył mentorski ton i najwyraźniej odczuwana przez autora konieczność skomentowania każdego zjawiska, co dotyczy głównie bieżących (w momencie pisania książki) spraw politycznych, ale nie tylko. Na przykład napotkany przez bohaterkę jamnik (s. 48) staje się podstawą tyrady na właścicieli psów i ich głupotę, której nie wyleczyło nawet oglądanie "Dnia Świra". Tyrada niby wyrażana przez bohaterkę, ale gdyby rzeczywiście myślała tak, jak to jest opisane, w dalszej części książki nie przygarnęłaby czworonoga. Albo prawie cała strona przemyśleń na temat "Gazety Wyborczej" (s. 67/68) - teoretycznie dlatego, że czyta ją ojciec bohaterki, a w praktyce chęć pouczenia czytelnika (takie odniosłam wrażenie).
Zastanawia mnie też stylistyka powieści. Ogólnie język jest współczesny, zupełnie naturalny, ale zdarzają się niemal poetyckie zdania, które w tym kontekście brzmią trochę śmiesznie. Dla przykładu, bohaterka przygotowuje się do wizyty rodziców, sprząta i przy okazji rozmyśla o ich związku, i gdzieś między ścieraniem kurzu a znudzonym oczekiwaniem na ich przyjście pojawia się taka perełka: "Chociaż mężczyźni są jak ćmy lecące w zabijający je ogień, zakochują się w podłych, zołzowatych kobietach, nabierają się na skorupę ładnego wyglądu i nie dostrzegają kryjącego się pod nią bagna" (s. 38).
Gdzieś mniej więcej do połowy książki nie ma między bohaterami takiej wymiany zdań, która nie byłaby dokładnie skomentowana przez narratora, z przytoczeniem wszystkich faktów i zależności. Zaburza to naturalność opowieści, poczucie jej samoistnego biegu. Cały czas miałam przed oczami wyobrażenie autora (chociaż przecież go nie znam), jak siedzi i kombinuje, co by tu dalej napisać. Trudno się przez to zżyć z bohaterami, ma się cały czas silne poczucie, że to wszystko jest fikcyjne, a czytając powieść tak mocno osadzoną w konkretnie zdefiniowanych realiach, chciałoby się móc w nią "uwierzyć". Wydarzenia nie dają jednak ku temu szansy, bo im dalej idzie akcja, tym bardziej robi się abstrakcyjnie. Większość wydarzeń jest po prostu niewiarygodna i chociaż jesem w stanie uwierzyć w porywy emocji i nieracjonalne zachowanie zakochanych, to nie opuszcza mnie przeświadczenie, że ta historia jako całość nigdy nie miałaby się szans wydarzyć. A skoro pokazuje mi się konkretne realia - Wrocław roku 2007, mówi mi się kto wtedy rządził Polską, a także lokalnie (z dokładnym opisem jak rządził i co konkretnie robił źle), to chciałabym wierzyć, że w tymże roku 2007, w tymże Wrocławiu, przy ulicy Kasprzaka, mogły się takie rzeczy wydarzyć. Ale niestety to wszystko jest niewiarygodne psychologicznie i najzwyczajniej w świecie nielogiczne. A przecież wiarygodności zachowań bohaterów oczekujemy w każdej książce, nawet tych, których akcja ma miejsce w wyimaginowanych światach.
Poza tym męczy mnie stereotypowość, obecna tutaj na każdym kroku. I nawet jeśli to nie są poglądy autora (w końcu to literatura - nie możemy być w 100% pewni, co myśli on, a co tylko jego bohaterowie) to i tak jest to męczące w odbiorze. Na przykład kilkakrotnie pojawiają się opinie, że jak ktoś z miasta - to inteligentny i wykształcony, a jak ze wsi - to "ciemna baba" (s. 379) i zacofanie, tak jakby nie było tzw. ludowej mądrości, a wszyscy wykształceni byli inteligentni. Jak pojawia się bohater gej - to koniecznie wegetarianin, i to koniecznie "wojujący". Ale najbardziej dotyczy to kobiet. Bardzo stereotypowa jest opinia, że każda kobieta za wszelką cenę chce być żoną i matką, a jak nie chce, to pewnie jest nienormalna. Np. w kontekście ludzkiej skłonności do posiadania nadziei w najtrudniejszych sytuacjach, bohaterka myśli: "Czy samobójczyni nie liczy na to, że silne męskie ramiona powstrzymają ją od skoku z dachu, że schroni się w nich na resztę życia?" (s. 114) (tak, jakby silne męskie ramię rozwiązywało wszystkie problemy). O ślubie przyjaciółki: "To jej dzień, dzień, o którym każda dziewczynka marzy, że będzie najwspanialszym dniem jej życia" (s. 118). Niby pojawiają się w książce wzmianki o homoseksualistach, ale to chyba tylko po to, żeby wyglądało bardziej tolerancyjnie albo może dotyczy tylko mężczyzn, podczas gdy dla kobiety widzi się tylko jedną drogę - do mężczyzny, do ołtarza, a potem do macierzyństwa. I kobiecie najbardziej na tym zależy, a jeśli uważa, że nie, to tylko jej się wydaje: "Choć nie byłaby to pierwsza nastawiona na karierę kobieta, która odkryła, że znacznie więcej satysfakcji sprawia jej ugotowanie mężowi obiadu". Nie mam typowo feministycznych poglądów, ale nawet mnie to uderzyło.
Oprócz tego pojawia się trochę błędów, źle zredagowanych zdań i innych "wpadek". Np. Mariusz przyrządza "chili conqarne" (s. 130), a z tego, co wiem, prawidłowa nazwa tej potrawy to chili con carne. Na s. 311 pojawia się jakaś Aśka i nie bardzo wiadomo, kto to, bo jeśli chodziło o Jacka koleżankę z pracy, to ma ona (przynajmniej wcześniej) na imię Anka (chyba, że to literówka i chodziło o bratową - Baśkę). Niektóre zdania brzmią kompletnie nienaturalnie, nikt się tak do siebie nie zwraca: "Dla ciebie, szwagrze, jako zagorzałego kawosza pewnie kawa?" (s. 197, już nawet mniejsza o zgubiony przecinek). Gdzie niegdzie widać po prostu niechlujną redakcję, jak w zdaniu: "Może dlatego, że nigdy, należał do płaczliwych nawet jako dziecko" (s. 403), a z kontekstu wynika, że miało chodzić o to, że nigdy nie należał do płaczliwych. Nie mam zwyczaju wytykania autorom takich drobiazgów, często po prostu nie zauważam detali, ale tutaj wydarzenia były według mnie nielogiczne, a chwilami trochę mnie to wszystko nudziło i chyba dlatego wychwyciłam takie szczegóły.
Ogólnie pod względem językowym książka jest na dość wysokim poziomie - to niewątpliwy plus. Trochę w niej było też ciekawych wydarzeń i nie uważam czasu jej poświęconego za całkiem stracony, ale na pewno można było go spędzić lepiej (doczytałam do końca, bo mam taki zwyczaj, ale tak naprawdę koło strony 300 zastanawiałam się mocno, czy nie dać sobie z tym spokoju). Widzę, że opinie o "Niepełnych" są w LC mocno podzielone, ale jeśli chodzi o moje zdanie - nie polecam.
Historia Edyty, która po wypadku samochodowym jeździ na wózku inwalidzkim, oraz Jacka - od urodzenia niewidomego. Byłam tej powieści bardzo ciekawa, ale właściwie od początku mnie rozczarowała.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajpierw narratorem jest bohaterka, Edyta, potem opowieść prowadzi Jacek, a potem narrator jest trzecioosobowy. Ale na sposób pisania nie ma to większego wpływu; jest on praktycznie...
Edyta to mądra i piękna kobieta. Wykształcona, dobrze zarabiająca, przemiła i kierująca się szczerymi zamiarami. Cud istota, lecz ma jedną wadę. Jest niepełnosprawna. Po ciężkim wypadku samochodowym porusza się na wózku inwalidzkim. W przeszłości miała chłopaka, lecz ten rzucił ją ze względu na kalectwo dziewczyny. Od tego czasu Edyta żyje samotnic, co dnia marząc o kochającym mężu i dziecku.
Jacek - niewidomy informatyk. Bogaty, z dobrej rodziny. Nieco zdesperowany z tych samych powodów co Edyta. Żyją w jednym mieście, mijają się co dnia, lecz nie wiedzą o swoim istnieniu. Pewnego razu los rzuca im sobie w ramiona. Od tego czasu postanawiają być razem. Niepełnosprawni, ale radzący sobie. Niepełni, ale uzupełniający się. Wszystko dobrze się układa do czasu, kiedy podczas wspólnego obiadu z rodziną Jacka, Edyta odkrywa szokującą prawdę. Okazuje się, że brat jej ukochanego przed laty spowodował wypadek, który obrócił życie dziewczyny w koszmar. Od tego czasu kobieta nie może spojrzeć mu w oczy i całą złość przelewa na ukochanego.
Kto by pomyślał, że ciężki temat z życia wzięty można opowiedzieć z taką lekkością. Język, jakim została napisana ta powieść jest nie tyle przyjemny, co zrozumiały i klarowny. Sam tego fakt skłania czytelnika do kontynuacji.
Edyta to mądra i piękna kobieta. Wykształcona, dobrze zarabiająca, przemiła i kierująca się szczerymi zamiarami. Cud istota, lecz ma jedną wadę. Jest niepełnosprawna. Po ciężkim wypadku samochodowym porusza się na wózku inwalidzkim. W przeszłości miała chłopaka, lecz ten rzucił ją ze względu na kalectwo dziewczyny. Od tego czasu Edyta żyje samotnic, co dnia marząc o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZazwyczaj czytam innego rodzaju historie i z początku wydała mi się nudna, po pewnym czasie wciągnęła mnie bardzo mocno a pod koniec nie przespałam nocy (pół czytałam, pół płakałam). Bardzo wzruszająca i druzgocząca powieść.
Zazwyczaj czytam innego rodzaju historie i z początku wydała mi się nudna, po pewnym czasie wciągnęła mnie bardzo mocno a pod koniec nie przespałam nocy (pół czytałam, pół płakałam). Bardzo wzruszająca i druzgocząca powieść.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzeźnia
Rzeźnia
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzadko przekonują mnie hasła "o miłości wbrew przeciwnościom", ale chyba jakaś magiczna dobra siła przekonała mnie, żeby kupić. Co tu dużo mówić - płakałam czytając (nawet w komunikacji miejskiej...). Wprawdzie początek nieco mnie zmylił, ale, ale... Co ja tu będę psuć wrażenie.
Rzadko przekonują mnie hasła "o miłości wbrew przeciwnościom", ale chyba jakaś magiczna dobra siła przekonała mnie, żeby kupić. Co tu dużo mówić - płakałam czytając (nawet w komunikacji miejskiej...). Wprawdzie początek nieco mnie zmylił, ale, ale... Co ja tu będę psuć wrażenie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa, wciągająca z zaskakującym zaskoczeniem. Polecam.
Ciekawa, wciągająca z zaskakującym zaskoczeniem. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGenialne
Genialne
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam Pana za twórczość i całokoształt! <3 <3 <3
Uwielbiam Pana za twórczość i całokoształt! <3 <3 <3
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSkończyłam czytać i biję się z myślami. Z jednej strony pomysł autor miał na dobrą historię. Z drugiej - realizacja tego pomysłu to raczej porażka warsztatu.
Spotkałam się tu z opiniami, iż powieść przedstawia bardzo stereotypowo osoby niepełnosprawne, ich myślenie i podejście do życia, otaczających ich ludzi i ich reakcje. Być może moja ocena nie jest tu w pełni obiektywna, skoro nie ma w moim otoczeniu nikogo niewidomego ani sparaliżowanego. Jednak poruszając się codziennie środkami komunikacji miejskiej i odwiedzając różne miejsca nawet w tak dużym, 'cywilizowanym' Trójmieście nieustannie napotykam mnóstwo absurdów infrastruktury dobitnie świadczących o znieczulicy i braku wyobraźni zdrowych osób odpowiadających za kształtowanie naszego otoczenia. Owszem, widać zmiany, ale są to zmiany śladowe. Nie dba się w Polsce o osoby niepełnosprawne, budując chodniki, ulice, mosty, kładki nad torami, tunele, perony kolejowe za niskie i zbyt oddalone od wejść do pociągów, wąskie przejścia, bramy, drzwi do sklepów, a nawet windy zwłaszcza na peronach i dworcach ciasne, częściej zepsute niż czynne. To wszystko nie pozostawia złudzeń - wielu ludzi nie myśli o tych licznych ograniczeniach, dopóki nie zetknie się bezpośrednio z ich skutkami. Jestem więc skłonna jak najbardziej uwierzyć, że tym samym wielu ludzi woli nie widzieć niepełnosprawnego, a gdy widzi - ucieka, jakby mogło się zarazić. Może dla kogoś innego to są stereotypy, ale ja sądzę, że jest w tym sporo prawdy. Podobnie sporo prawdy może być w skrajnej samotności i depresji osoby niepełnosprawnej - żyjącej w izolacji społecznej rzadko z własnego wyboru, znacznie częściej z winy otoczenia i różnych fizycznych ograniczeń.
Pisząc o porażce warsztatu, miałam za to na myśli szereg elementów nie pasujących do całej układanki, nierealnych lub psujących kompozycję. Od infantylnego zwrotu "Pupciulku", którym żaden znany mi facet nie dałby siebie raczyć, czy do znudzenia przytaczanej "synekury"... Przez zakup auta dla kierowcy sparaliżowanego od pasa w dół, dokonany ot tak, jakby te auta tylko czekały na wystawach salonów samochodowych na nabywców, bez konieczności czekania na ich przystosowanie... Po tłumaczenie czytelnikowi, jak się uruchamia przeglądarkę internetową czy kończy połączenie na Skype - w XXI wieku, w czasach, gdy nawet 3-letnie dzieci potrafią obsługiwać komputery, tablety i inne urządzenia. Te wszystkie elementy odebrały mi radość z lektury i stąd słaba ocena.
Skończyłam czytać i biję się z myślami. Z jednej strony pomysł autor miał na dobrą historię. Z drugiej - realizacja tego pomysłu to raczej porażka warsztatu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpotkałam się tu z opiniami, iż powieść przedstawia bardzo stereotypowo osoby niepełnosprawne, ich myślenie i podejście do życia, otaczających ich ludzi i ich reakcje. Być może moja ocena nie jest tu w pełni...
Książka dołująca, depresyjna, monotonna. Nie poleciłabym jej nikomu, a zwłaszcza osobom niepełnosprawnym. Po przeczytaniu tej historii o "pięknej miłości" można dostać depresji. Autor wplata w treść swoje antypolskie poglądy polityczne. Według mnie książka obraża Polaków. Nie ma w tej książce nic godnego uwagi.
Książka dołująca, depresyjna, monotonna. Nie poleciłabym jej nikomu, a zwłaszcza osobom niepełnosprawnym. Po przeczytaniu tej historii o "pięknej miłości" można dostać depresji. Autor wplata w treść swoje antypolskie poglądy polityczne. Według mnie książka obraża Polaków. Nie ma w tej książce nic godnego uwagi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy skończyłam czytać tą książkę stwierdziłam, że autor musi być człowiekiem bez serca. Długo nie mogłam dojść do siebie. Zastanawiałam się czy pomyślał o tym, że wiele osób niepełnosprawnych sięgnie po tę książkę z nadzieją, że po przeczytaniu będą sobie mogły powiedzieć: też mam prawo do normalnego życia z miłością. Tymczasem po trzystu stronach opisywania życia bohaterów, najpierw osobno, a potem już razem autor uśmierca informatyka(przepraszam wypadło mi z pamięci imię). I gdyby tutaj skończyła się książka to nie byłoby jeszcze najgorzej. Ale nie. Jest jeszcze scena u ginekologa. Nie wiem czy tylko ja tak miałam, ale pomyślałam wtedy, że widać iż autor to mężczyzna, bo żadna kobieta nie wymyśliłaby czegoś takiego(oczywiście nic nie mam do mężczyzn). Czytając ostatnie rozdziały po prostu czułam brak szacunku autora dla czytelników. To moje własne odczucia i oczywiście nikt nie musi się ze mną zgadzać. I już ostatnia rzecz. Czy mi się wydawało czy autor jakoś tak nie lubi Polaków? Ciekawie to ,,współgra" z nazwiskiem...
Kiedy skończyłam czytać tą książkę stwierdziłam, że autor musi być człowiekiem bez serca. Długo nie mogłam dojść do siebie. Zastanawiałam się czy pomyślał o tym, że wiele osób niepełnosprawnych sięgnie po tę książkę z nadzieją, że po przeczytaniu będą sobie mogły powiedzieć: też mam prawo do normalnego życia z miłością. Tymczasem po trzystu stronach opisywania życia...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNieczęsto spotykam się z książkami, które mają aż tak skrajne oceny, jedna gwiazdka, a może dziesięć?? Hmmm…. opis trochę mnie zaintrygował, więc postanowiłam po nią sięgnąć. I co? – mam mieszane uczucia. Historia dwóch niepełnosprawnych osób, którym w życiu czegoś bardzo brakuje. Dużo tu smutku, melancholii, braku akceptacji, udręki i braku miłości. Czasem życie oczekuje od nas duuużo, duuużo cierpliwości, aby osiągnąć to, czego się tak bardzo pragnie. I jeśli nawet pomimo wielu wysiłków nie można osiągnąć szczytu marzeń, to poddawać się stanowczo nie można. Główni bohaterowie są tacy po prostu „ludzcy”, nie wyidealizowani, a w swojej sytuacji tym bardziej nie pozbawieni ułomności. „Ludzcy” nie tylko w tym aspekcie fizycznym, ale także i emocjonalnym, bo przecież chyba każdy pragnie miłości, akceptacji, bezwarunkowego uczucia. W przeciwieństwie co do niektórych czytelników, z których opiniami się zapoznałam, pierwszą część losów bohaterów czytałam z zaciekawieniem, czekając co będzie dalej, jak potoczą się ich losy. Jednakże od momentu ich spotkania coś jakby pękło, a końcówka to już chichot losu. Nie wiem, na pewno warta przeczytania, ale czegoś mi w niej zabrakło. Tym samym ocenę daję w połowie.
Nieczęsto spotykam się z książkami, które mają aż tak skrajne oceny, jedna gwiazdka, a może dziesięć?? Hmmm…. opis trochę mnie zaintrygował, więc postanowiłam po nią sięgnąć. I co? – mam mieszane uczucia. Historia dwóch niepełnosprawnych osób, którym w życiu czegoś bardzo brakuje. Dużo tu smutku, melancholii, braku akceptacji, udręki i braku miłości. Czasem życie oczekuje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdumiewająca, otwarta, bezkompromisowa.
Zdumiewająca, otwarta, bezkompromisowa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Niepełni” to niesamowita historia sparaliżowanej dziewczyny i niewidomego chłopaka. Opis życia każdego z osobna jak i obojga jako szczęśliwej pary. Ta opowieść pozwala zatrzymać się przez chwilę i zastanowić nad swoim dotychczasowym życiem. Jednak pomimo ciekawych i zabawnych sytuacji z dotychczasowej egzystencji tych dwojga (bo jak tu inaczej określić np. próbę nauki kompletnie niewidomego człowieka jazdy samochodem), po przeczytaniu 370 stron byłam wściekła i wręcz oburzona na autora, iż odważył się dopisać jeszcze kilkadziesiąt (w ogóle nie potrzebnych) kartek. Pomimo tego, iż chęć „zamordowania” Pana Pawła Pollaka narastała we mnie nieprzerwanie, to nie mogąc oderwać się od lektury, nie zdołałam nawet znaleźć jakiejkolwiek chusteczki w pobliżu, aby otrzeć zapłakane oczy. Efekt po przeczytaniu książki? Mój niepozorny i delikatny makijaż rozpływający się po całej twarzy i ubraniu....
Podsumowując: Książka warta przeczytania! Serdecznie polecam!
„Niepełni” to niesamowita historia sparaliżowanej dziewczyny i niewidomego chłopaka. Opis życia każdego z osobna jak i obojga jako szczęśliwej pary. Ta opowieść pozwala zatrzymać się przez chwilę i zastanowić nad swoim dotychczasowym życiem. Jednak pomimo ciekawych i zabawnych sytuacji z dotychczasowej egzystencji tych dwojga (bo jak tu inaczej określić np. próbę nauki...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tozaskakująca...ta powieść zmieniła moje spojrzenie na wiele spraw. "niepełni" pokazują inny wymiar tolerancji i akceptacji dla drugiego człowieka
zaskakująca...ta powieść zmieniła moje spojrzenie na wiele spraw. "niepełni" pokazują inny wymiar tolerancji i akceptacji dla drugiego człowieka
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to