rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Nasza ulica

Średnia ocen
7,3 / 10
46 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
40
21

Na półkach:

Mimo, że to debiut, to już napisany pięknym piórem. Życie w największym mieście Małych Antyli opisane tak barwnie, że aż chciałoby się na ten Trynidad od razu pojechać. Chociaż dzisiaj jest już na pewno inny (ropa + turystyka). Wielokulturowość (karaibscy Afrykanie, potomkowie migrantów z Indii, ludność rodzima - ta w mniejszości) i związane z nią wyzwania są tu przedstawione w sposób dla mnie porywający.

Mimo, że to debiut, to już napisany pięknym piórem. Życie w największym mieście Małych Antyli opisane tak barwnie, że aż chciałoby się na ten Trynidad od razu pojechać. Chociaż dzisiaj jest już na pewno inny (ropa + turystyka). Wielokulturowość (karaibscy Afrykanie, potomkowie migrantów z Indii, ludność rodzima - ta w mniejszości) i związane z nią wyzwania są tu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1470
1000

Na półkach:

Bezpośrednio przed tym tomem czytałem opowiadania Hrabala, także wczesne, także o zwykłych ludziach ze zwykłych ulic, także prostym pisane stylem, także poprzez zwyczajność sięgające tajemnicy ludzkiego bytowania. I jestem pod wrażeniem, i cenię sobie te kilka godzin na Trynidadzie, i lubię autora, i cieszę się z jego Nobla.
Przy tym jednak towarzyszyło mi coraz natarczywiej uczucie, że Naipaul opisuje świat ludzi zwichrowanycyh, pogubionych - nie tylko z racji przeżywania ludzkiego życia, które każdym rzuca i potrząsa, ale z racji historii. Oto wyspa, której rdzenni mieszkańcy zostali wymordowani do ostatniego przez białych (Hiszpanów, Francuzów, Anglików wreszcie), którą zaludniono przybyszami zewsząd, także byłymi niewolnikami z Afryki, podlano sosesm hiszpańskiej (a na Tobago także francuskiej) kultury i w końcu przyłączono do Imperium Brytyjskiego. Multikulturowe bogactwo, ale bez żadnych korzeni. Czy nie z tego bierze się barwność, ale w swym głębokim rdzeniu i ponura schizofreniczność większości bohaterów tych opowiadań?

Bezpośrednio przed tym tomem czytałem opowiadania Hrabala, także wczesne, także o zwykłych ludziach ze zwykłych ulic, także prostym pisane stylem, także poprzez zwyczajność sięgające tajemnicy ludzkiego bytowania. I jestem pod wrażeniem, i cenię sobie te kilka godzin na Trynidadzie, i lubię autora, i cieszę się z jego Nobla.
Przy tym jednak towarzyszyło mi coraz...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
199
169

Na półkach:

Jeśli ktoś V.S. Naipaula jeszcze nie czytał, to uważam, że nie powinien zaczynać swojej przygody z nim od "Naszej ulicy". To wczesny zbiór opowiadań, który na pewno przyniesie więcej radości, jeśli już trochę się autora zna.

Naipaul to noblista z 2001 roku. Relatywnie mało w Polsce znany, ale wart uwagi. To ciekawa postać - Hindus (choć niektórzy twierdzą, że Nepalczyk) urodzony na karaibskim Trynidadzie, brytyjski szlachcic zamieszkały w Londynie. Pisał o swojej rodzinnej wyspie (np. "Masażysta cudotwórca"), o rozdarciu między metropolię i prowincjonalną kolonię ("Marionetki"), o Afryce (wybitny "Zakręt rzeki"), ale też o kontynencie przodków (np. "Indie. Miliony zbuntowanych"). Część to proza, inne - literatura faktu.

W "Naszej ulicy" oglądamy różne lokalne postacie (mówiąc współcześnie freaki), z którymi dorastało alter ego autora. Karaibska egzotyka Miguel Street w Port of Spain i te dziwne osoby z ich nietypowymi perypetiami i odmienną obyczajowością sprawiają, że czyta się to bardzo szybko i przyjemnie. Nie jest to, jak na Naipaula rzecz wybitna, natomiast miło spędzić z tą książką te kilka godzin.

Jeśli ktoś V.S. Naipaula jeszcze nie czytał, to uważam, że nie powinien zaczynać swojej przygody z nim od "Naszej ulicy". To wczesny zbiór opowiadań, który na pewno przyniesie więcej radości, jeśli już trochę się autora zna.

Naipaul to noblista z 2001 roku. Relatywnie mało w Polsce znany, ale wart uwagi. To ciekawa postać - Hindus (choć niektórzy twierdzą, że Nepalczyk)...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to