Q: Kto planuje obejrzeć lub przeczytać „Rycerza siedmiu królestw”?
[ Współpraca reklamowa z @zysk_wydawnictwo ]
Przyznaję, że dotychczas w kwestii twórczości autora miałam do czynienia jedynie z adaptacjami jego książek. W tym roku postanowiłam, że zanim obejrzę kolejną ekranizację, najpierw sięgnę po literacki pierwowzór.
„Rycerz siedmiu królestw” składa się z trzech opowiadań, które dzieją się mniej więcej sto lat przed wydarzeniami z „Gry o tron”. Pierwszy raz miałam okazję ujrzeć Westeros inaczej i było to ciekawe doświadczenie. Nie brakuje tutaj intryg politycznych i spisków, ale nie są one głównym wątkiem, przez co subtelnie potęgują emocje czytelnika. Rubaszny humor, turnieje, bezwzględny świat i bohaterowie, których nie sposób nie lubić, to mieszanka, która oczarowuje i sprawia, że po zakończeniu chcesz więcej i więcej.
Wszystkie opowiadania bardzo mi się podobały. Każde z nich wyróżniało się czymś innym. Ich wspólnym mianownikiem jest tempo akcji, które jest spokojne, a wzmaga się stopniowo do plot twistu, który za każdym razem zaskakuje i wzbudza pożądane emocje. Ilustracje znajdujące się w książce nie tylko dodawały nastroju, ale były również przyjemnym dla oka akcentem.
Bohaterowie są naprawdę ciekawie wykreowani. Mamy tutaj pełen wachlarz charakterów, więc każdy znajdzie kogoś, kto bardziej lub mniej skradnie jego sympatię. Bardzo polubiłam Duncana. Kibicowałam mu od pierwszej strony i szanowałam za honor, którego brakowało niektórym wyżej urodzonym bądź innym rycerzom. Jednakże to jego giermek zdobył całą moją miłość. Gdybym miała wybierać, którego z nich chciałabym spotkać w prawdziwym życiu, to bez wahania wybrałabym Jajo.
Ze swojej strony gorąco polecam!
Oceniam: 4,5/5🥃
Marcela
Q: Kto planuje obejrzeć lub przeczytać „Rycerza siedmiu królestw”?
[ Współpraca reklamowa z @zysk_wydawnictwo ]
Przyznaję, że dotychczas w kwestii twórczości autora miałam do czynienia jedynie z adaptacjami jego książek. W tym roku postanowiłam, że zanim obejrzę kolejną ekranizację, najpierw sięgnę po literacki pierwowzór.
Zanim usiądę do obejrzenia serialu, zdecydowałem się na przeczytanie trzech opowiadań z sir Duncanem „Dunkiem” Wysokim i jego oddanym giermkiem Jajo. Fajne wprowadzenie do uniwersum Westeros.
Zanim usiądę do obejrzenia serialu, zdecydowałem się na przeczytanie trzech opowiadań z sir Duncanem „Dunkiem” Wysokim i jego oddanym giermkiem Jajo. Fajne wprowadzenie do uniwersum Westeros.
Mam dość mieszane uczucia. Z jednej strony miło było wrócić do Westeros i poznać historię która działa się sto lat przed wydarzeniami z głównej sagi. Głównymi bohaterami są wędrowny rycerz Dunk oraz jego młody splatacz Jajo którzy przemierzają krainę w poszukiwaniu zarobku i przygód.
Opowieść jest zdecydowanie lżejsza i prostsza niż to do czego przyzwyczaił nas George R.R. Martin w swoich wielkich tomach. Nie ma tutaj aż tylu skomplikowanych spisków czy ogromnej liczby postaci którymi trudno zarządzać w głowie. Dla niektórych może to być plus bo czyta się to szybko i bez większego wysiłku. Jednak dla mnie momentami ta prostota sprawiała że historia stawała się mało wciągająca a niektóre wątki wydawały się zbyt przewidywalne.
Polubiłem relację między dwójką głównych bohaterów ponieważ ich dialogi bywają zabawne i całkiem naturalne. Mimo to czułem pewien niedosyt bo zabrakło mi tego epickiego rozmachu i napięcia które tak bardzo cenię w Pieśni Lodu i Ognia. To raczej miły dodatek dla fanów uniwersum niż obowiązkowa lektura która zmienia spojrzenie na ten świat. Można po to sięgnąć w wolnej chwili ale nie nastawiajcie się na wielkie fajerwerki.
Mam dość mieszane uczucia. Z jednej strony miło było wrócić do Westeros i poznać historię która działa się sto lat przed wydarzeniami z głównej sagi. Głównymi bohaterami są wędrowny rycerz Dunk oraz jego młody splatacz Jajo którzy przemierzają krainę w poszukiwaniu zarobku i przygód.
Opowieść jest zdecydowanie lżejsza i prostsza niż to do czego przyzwyczaił nas George R.R....
Ależ to było dobre! Nie tak jak serial co prawda, a rzadko to mówie;) , ale naprawdę dobre;)
Zaczęłam od serialu, który jest wręcz wybitny i w rewelacyjny sposób wykorzystał tekst źródłowy rozbudowując go i dodając wspaniałe sceny, dialogi i niesamowite relacje.
A książka? To trzy większe opowiadania, które są niesamowicie wciągające. Oderwanie się od niej jest bardzo trudne ;) Postacie Jaja i Dunka są świetnie wykreowane.
Już nie mogę się doczekać kolejnych sezonów serialu z 2 i 3 opowiadaniem ;)
Ależ to było dobre! Nie tak jak serial co prawda, a rzadko to mówie;) , ale naprawdę dobre;)
Zaczęłam od serialu, który jest wręcz wybitny i w rewelacyjny sposób wykorzystał tekst źródłowy rozbudowując go i dodając wspaniałe sceny, dialogi i niesamowite relacje.
A książka? To trzy większe opowiadania, które są niesamowicie wciągające. Oderwanie się od niej jest...
Rycerskie ideały na wertepach rozdartego wojną domową Westeros. Sama fabuła bez historii, nie pierwsza, nie ostatnia taka. Duet Duncan i Jajo to już jednak całkiem coś innego. Ta dwójka tworzy relacje która jest podstawą i najjaśniejszym punktem tej opowieści. Do tego, świat z ranami po wojnie domowej, które ani myślą się goić. Książka zaliczona, pora na serial.
Rycerskie ideały na wertepach rozdartego wojną domową Westeros. Sama fabuła bez historii, nie pierwsza, nie ostatnia taka. Duet Duncan i Jajo to już jednak całkiem coś innego. Ta dwójka tworzy relacje która jest podstawą i najjaśniejszym punktem tej opowieści. Do tego, świat z ranami po wojnie domowej, które ani myślą się goić. Książka zaliczona, pora na serial.
Nie chciałam oglądać serialu, zanim nie przeczytam książki. A czytało mi się ją bardzo przyjemnie i nie spodziewałam się, że ta historia tak mnie zainteresuje. Spodobało mi się w niej inne spojrzenie na Westeros, w którym tym razem głównych ról nie grają szlachetnie urodzeni. Bohaterowie są tutaj wyraźnie zarysowani, bardzo polubiłam historię Dunka i jego giermka. To uczciwy i honorowy młody rycerz nieposiadający majątku, który stara się odnaleźć w brutalnym, zdeprawowanym świecie lordów i królów. Na pochwałę też zasługują piękne ilustracje, które świetnie oddają charakter książki.
Nie chciałam oglądać serialu, zanim nie przeczytam książki. A czytało mi się ją bardzo przyjemnie i nie spodziewałam się, że ta historia tak mnie zainteresuje. Spodobało mi się w niej inne spojrzenie na Westeros, w którym tym razem głównych ról nie grają szlachetnie urodzeni. Bohaterowie są tutaj wyraźnie zarysowani, bardzo polubiłam historię Dunka i jego giermka. To...
Bardzo przyjemne i wciągające opowiadania. Widać tutaj sprawność i lekkość pióra Martina. Można poznać świat gry o tron od zupełnie innej strony. Przeczytane przed obejrzeniem serialu. Polecam
Bardzo przyjemne i wciągające opowiadania. Widać tutaj sprawność i lekkość pióra Martina. Można poznać świat gry o tron od zupełnie innej strony. Przeczytane przed obejrzeniem serialu. Polecam
Wędrówka po traktach Westeros z niejakim Dunkiem i jego przypadkowym małym towarzyszem - ogolonym na łyso rezolutnym bystrzakiem o ksywce Jajo, to nie tylko świetny i świeży jak bułeczki serial HBO, ale także wspaniała lektura w unikalnym klimacie, o czym miałam przyjemność się ostatnio przekonać.
Rzecz dzieje się jakieś 90 lat przed wydarzeniami mającymi miejsce w Grze o Tron. Dunk, chłopak ze społecznego rynsztoka, po śmierci rycerza, któremu towarzyszył, przejmuje trójkę jego koni oraz miecz. Dunk swą sporą posturą mógłby budzić respekt, gdyby nie fakt, że jest zagubiony, poczciwy i niezbyt bystry. Ma też dobre serce, a także honor większy niż u niejednego szlachetnie urodzonego.
Pragnienie chłopaka, by zostać uznanym rycerzem, wiedzie go prosto w obce mu środowisko pełne lordów, książąt i wszelakiego asortymentu rębajłów, gdzie łatwo o potknięcie i poważne kłopoty.
Perypetie honorowego, uczciwego Dunka dowodzą, że szlachetność i szlachetne pochodzenie nie zawsze (może nawet całkiem rzadko?) idą ze sobą w parze.
Książka zawiera trzy różne opowieści, którym mimo zera smoków i innych tego typu rewelacji nie brak pewnego rozmachu. Jest tu spora dawka humoru, błyskotliwych dialogów, świetnie odmalowane surowe, a la średniowieczne realia, brutalne turnieje, równie brutalne pojedynki, konflikty i dynamiczne zwroty akcji. Proporce i płaszcze łopoczą na wietrze, słychać chrzęst zbroi, spod końskich kopyt tryska błoto.... W całym tym bezwzględnym, ale jakże intrygującym świecie niezwykła relacja Dunka z ukrywającym swą prawdziwą tożsamość Jajem dodaje fabule specyficznej lekkości i ciepła.
"Rycerz Siedmiu Królestw" okazał się dla mnie znakomitym antidotum na czytelniczy zastój, jaki mnie ostatnio dopadł, i lekiem na wszelakie smuteczki. Oraz furtką do fascynującego uniwersum, które mam ogromną ochotę bliżej poznać.
Wędrówka po traktach Westeros z niejakim Dunkiem i jego przypadkowym małym towarzyszem - ogolonym na łyso rezolutnym bystrzakiem o ksywce Jajo, to nie tylko świetny i świeży jak bułeczki serial HBO, ale także wspaniała lektura w unikalnym klimacie, o czym miałam przyjemność się ostatnio przekonać.
Rzecz dzieje się jakieś 90 lat przed wydarzeniami mającymi miejsce w Grze o...
Mimo że początkowo tematyka wędrownego rycerza mnie nie pociągała - to jak zawsze dzieła Martina są dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Bardzo szybko wciągnęłam się w cudownie wyszlifowane szczegóły świata Westeros. Mam ogromny szacunek i podziw dla autora za poświęcenie tylu lat swojego życia w tworzenie i ciągłe rozbudowywanie otoczenia Gry o Tron.
Czasy, gdy Targaryen'owie są w sile i nadal zasiadają na tronie, zawsze szczególnie mnie wciągają. Jest w tym coś nostalgicznego. Coś, co przez historię Pieśni Lodu i Ognia traktujemy niemal jako utęsknioną, utraconą rzeczywistość.
Motyw bardzo oklepany, a jednak urzekający i dobrze poprowadzony, to dynamika figury samotnego opiekuna i dziecka. Jest to centralna oś fabuły, która jest oparta na kontraście oczytanego i wyuczonego giermka, który mimo wszystko uczy się od niewykształconego, niepiśmiennego, a jednak posiadającego swojego rodzaju ludową mądrość wędrownego rycerza bez grosza przy duszy.
Powtarzającą się refleksją jest zadziwiające działanie i waga przypadku w wyznaczaniu kolei losów. Czym jest przecież przeznaczenie, jeśli nie wypadkową tysięcy sytuacji, które musiały się ustawić w idealnej konstelacji, abyśmy trafili tu i teraz? Dunk często rozważa "co by było gdyby" i jest to dla mnie nieco rozczulające.
W ogóle postać ser Duncana szybko łapie za serce. Łatwo kibicować chłopakowi, który mimo trudów życia zachowuje dobre serce i przedstawia sobą wzór rycerskości znacznie lepszy niż większość wychowanych na nich szlachetnie urodzonych.
Bardzo polecam ten zbiór! Wydanie, które czytałam, ma też sporo pięknych rysowanych ilustracji, co uważam za ogromny plus. Jak to z Martinem bywa: trzeba czekać na więcej opowieści z cyklu, a w międzyczasie zasiąść do serialu. Mam nadzieję, że jest on tak dobry jak pierwowzór!
~ recenzja oryginalnie opublikowana na Instagramie
Mimo że początkowo tematyka wędrownego rycerza mnie nie pociągała - to jak zawsze dzieła Martina są dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Bardzo szybko wciągnęłam się w cudownie wyszlifowane szczegóły świata Westeros. Mam ogromny szacunek i podziw dla autora za poświęcenie tylu lat swojego życia w tworzenie i ciągłe rozbudowywanie otoczenia Gry o Tron.
Przeczytałem zachęcony serialem. Taki średniak, jedynie tam gdzie pojawia się Jajo, robi się ciekawiej. Tylko ze względu na tę postać dałem radę w miarę bez bólu dotrwać do końca.
Przeczytałem zachęcony serialem. Taki średniak, jedynie tam gdzie pojawia się Jajo, robi się ciekawiej. Tylko ze względu na tę postać dałem radę w miarę bez bólu dotrwać do końca.
No cóż. Szanowni Państwo. Niestety ale książka nie zachwyca. Wieje straszną nudą. Im dalej tym gorzej. Dla tych co lubią i znają twórczość Martina z Pieśni...bądź opowiadań, tudzież innych dobrych bądź gorszych utworów moim zdaniem będzie spore rozczarowanie. Nie ma tu ani ciekawej historii, ani bohaterów. Niestety lekkie pióro i umiejętność snucia opowieści nie wystarcza. Dodatkowy pkt jedynie za przepiękne rysunki, które są wielką wartością dodaną tejże książki.
No cóż. Szanowni Państwo. Niestety ale książka nie zachwyca. Wieje straszną nudą. Im dalej tym gorzej. Dla tych co lubią i znają twórczość Martina z Pieśni...bądź opowiadań, tudzież innych dobrych bądź gorszych utworów moim zdaniem będzie spore rozczarowanie. Nie ma tu ani ciekawej historii, ani bohaterów. Niestety lekkie pióro i umiejętność snucia opowieści nie wystarcza....
"Rycerz Siedmiu Królestw" to książka spod pióra twórcy Westeros, której akcja rozgrywa się na prawie sto lat przed wydarzeniami z "Gry o tron". Muszę przyznać, że jestem ogromną fanką twórczości George R.R. Martina oraz serialowych adaptacji jego dzieł, więc nie mogłam przejść obojętnie obok przepięknego i bogatego w ilustracje wznowienia widocznej na zdjęciu lektury. "Rycerz Siedmiu Królestw" to nic innego jak trzy rozbudowane opowiadania, które zabierają czytelnika do dobrze znanego, fantastycznego uniwersum. Fabuła skupia się na tytułowym zbrojnym, czyli honorowym Duncanie Wysokim oraz jego towarzyszu, chłopcu zwanym Jajo, który w rzeczywistości jest przyszłym królem Aegonem Targaryenem. Czytelnik wraz z tym nietypowym duetem przemierza różne zakątki Westeros i wdaje się w spory, bierze udział w turniejach rycerskich, czy odkrywa bezwzględne intrygi oraz polityczne gierki. Dodatkowo książka nie jest tak wymagającą lekturą jak tytuły z cyklu "Pieśń Lodu i Ognia", ale jednocześnie jest bardzo angażującą i po prostu świetną rozrywką. Pozycja sprawdzi się idealnie nie tylko dla fanów dzieł George'a R.R. Martina, ale także dla miłośników odpowiedniej dawki humoru, rycerskich klimatów oraz spisków. Jak najbardziej polecam!
"Rycerz Siedmiu Królestw" to książka spod pióra twórcy Westeros, której akcja rozgrywa się na prawie sto lat przed wydarzeniami z "Gry o tron". Muszę przyznać, że jestem ogromną fanką twórczości George R.R. Martina oraz serialowych adaptacji jego dzieł, więc nie mogłam przejść obojętnie obok przepięknego i bogatego w ilustracje wznowienia widocznej na zdjęciu lektury....
Zachęcony rosnącą popularnością serialu zdecydowałem się jeszcze raz podejść do Martina. Kiedyś 'Grą o tron' mnie mocno wymęczył, mnogość wątków, dziesiątki postaci, każda sprawa jest ważna i na każdej trzeba się skupić (o rodach Westeros nie wspominając). 'Rycerz Siedmiu Królestw' okazał się tego przeciwnością i był tym, czego potrzebowałem, aby na nowo spojrzeć na autora przychylnym okiem.
Książka składa się z trzech opowiadań, w których śledzimy losy Dunka i Jaja. Dunk jest wędrownym rycerzem, takim pasowanym bez świadków, młodym i pełnym marzeń, również naiwnym. Jajo został jego giermkiem w dosyć niecodzienny sposób, ale od samego początku pojawiła się pomiędzy nimi nić porozumienia. Razem podróżują, pakują się w kłopoty, Dunk bierze udział w turniejach i małych sporach o przeróżne rzeczy, a Jajo jako uczy się wszystkiego, czego od niego może (Dunk sam przyznaje, że jest tego niewiele).
Ciekawym smaczkiem dla fanów Westeros będą oczywiście nazwy rodów i herby, o których często informuje Jajo. Ciekawie poznaje się losy przodków bohaterów, których znamy już z innych serii Martina. Całość mocno skupiona na rodzie Targaryenów, więc dla wielbicieli 'Ognia i Krwi' czy 'Rodu smoka' książka będzie strzałem w dziesiątkę.
Na tę chwilę, w moim odczuciu i po kilku latach od wybuchu zainteresowania 'Grą o tron', 'Rycerz Siedmiu Królestw' wychodzi o niebo lepiej. Nie wiem czy to zasługa tego, że poznajemy przygody osób mało dla świata znaczących i po prostu starających się przeżyć, a nie wielkich głów, przywódców rodów i bohaterów, ale bawiłem się wyśmienicie.
Zachęcony rosnącą popularnością serialu zdecydowałem się jeszcze raz podejść do Martina. Kiedyś 'Grą o tron' mnie mocno wymęczył, mnogość wątków, dziesiątki postaci, każda sprawa jest ważna i na każdej trzeba się skupić (o rodach Westeros nie wspominając). 'Rycerz Siedmiu Królestw' okazał się tego przeciwnością i był tym, czego potrzebowałem, aby na nowo spojrzeć na autora...
'Czytam', że starsi pisarze czasem mogą mieć niektóre drogi dość konkretnie i zawile zablokowane. Choć pewne eyznaczniki mogą powodować, że część z nich się przestarzało. Zauważam 2 rzeczy które mogą dość znacznie wpływać, że 6te królestwo nosie się z mniejszą trudnością niż wcześniej.
1. Dorobek pisarza mógłby powodować, że świat czytelniczy uzna ją pieśń lodu i ognia za dzieło poziomu dziedzictw kultury fantasy a nawet szerzej bo wpływa także na kilka innych podgatunków traktować jakodzieło poziomu światowego a wtedy blokowanie pana pisarza przez firmę filmową było by z atakiem na dzieło literatury światowej. Po prostu, żeby nie powstało.
2. Po drugie, trochę śmieszne. Internetowa encyklopedia już to ma. Po prostu Bibliografia odpowiedniego sezonu który miał być następny jest na tyle rozbudowana aby zbadać materiał dość sprawnie i mieć wyznacznik tego czego czytelnicy mogą oczekiwać po wersji książkowej. A jak już tak to pisarz nie może znacznie odchodzić od tego co było w serialu.
Nieformalny podpunkt. Jeden z nasxych pisarzy jakiś czas temu wydał książke która ma wvtytule jakieś widły rozwidlenia czy rozejścia dróg. Fakt rodzaju ptaka może sugerować, że pisarz związany z tak zwanym "send a raven" wraz z niedawnym kolegą będą mieli"separatio legis" czy jak to się nazywa, a kwestia współpracy w ramach portalu czy platformy filmowej nie zbliża nas do zakończenia opowieści. Zastanawiające jest trocgę dlaczego chyba Rebis zakończył wydawanie innej serii autora - Dzikie karty chyba około 10 tomu. Jeżeli dzieło ma około 33?
Nie wiem czy to już nie ze od czasu odniesienia 12 lat od czasu powstania czy to ostatniego tomu czy tej ksiàżki w kontekście której znajduje się ten post ale podejżewam że przez 10 lat parę osób mogło znaleźć się w innej przestrzenii i w taki czy inny sposób nie doczekało się końca. Ostatnio zauważam też pewne ruchy jeżeli chodzi o niepelnosprawnych czytelników którzy chyba w stosunku do ostatniego wydanego tomu mieli istotnie wpłynąć na to, że losy czy to Tyriona, czy Hodora, czy Brana czy jeszcze paru postaci miały przybliżyć opowieść i spowodowa, że mogła stać się powtarzalna. U mnie na razie "tor boczny" może z powodu bliskiego zamieszkania przy takowym a moźe też z innych. Ostatecznie 2 główne problemy: rozbudowane wątki i nieścislości z wersją kinową nie wydają mi się nie do rozwiązania, z jakichś powodów Irlandczyk miał się przydać. A tak to:
Jo ho i butelka rumu. Pozdrawiam.
Na razie tylko pièciu i chyba tak zostanie.
'Czytam', że starsi pisarze czasem mogą mieć niektóre drogi dość konkretnie i zawile zablokowane. Choć pewne eyznaczniki mogą powodować, że część z nich się przestarzało. Zauważam 2 rzeczy które mogą dość znacznie wpływać, że 6te królestwo nosie się z mniejszą trudnością niż wcześniej.
1. Dorobek pisarza mógłby powodować, że...
Pierwsze opowiadanie bardzo dobre. Drugie troszkę gorsze ale wciąż dobre. Niestety 3 jest dla mnie tragiczne, nudne i bardzo mało angażujące. Ukończone na siłę by mieć całość za sobą. Serial wycisnął 200% z książki. Relacja Danka i Jaja jest kwintesencją tej historii i w przyszłych opowiadaniach powinno być ich zdecydowanie więcej wspólnie. Serial zyskał właśnie dzięki ich chemii. Czekam na więcej.
Pierwsze opowiadanie bardzo dobre. Drugie troszkę gorsze ale wciąż dobre. Niestety 3 jest dla mnie tragiczne, nudne i bardzo mało angażujące. Ukończone na siłę by mieć całość za sobą. Serial wycisnął 200% z książki. Relacja Danka i Jaja jest kwintesencją tej historii i w przyszłych opowiadaniach powinno być ich zdecydowanie więcej wspólnie. Serial zyskał właśnie dzięki ich...
To trochę połączenie realizmu i fantasy, daje nan ciekawą mieszankę "fantasy realistyczne". Struktura narracyjna jest złożona, jednak dobrze się czyta. Bohaterowie dobrze stworzeni, autor lubi obnażać przed czytelnikiem ich ludzką naturę.
To trochę połączenie realizmu i fantasy, daje nan ciekawą mieszankę "fantasy realistyczne". Struktura narracyjna jest złożona, jednak dobrze się czyta. Bohaterowie dobrze stworzeni, autor lubi obnażać przed czytelnikiem ich ludzką naturę.
Wędrówka z Dunkiem bywała zarówno nużąca (zwłaszcza w początkowym etapie) jak i ekscytująca. Nie zmęczyła mnie, dostarczyła trochę radości i chętnie wybiorę się w kolejną o ile będzie okazja (to zależy od jego podstarzałego seniora), ale miewałem w życiu lepsze rozrywki.
Wędrówka z Dunkiem bywała zarówno nużąca (zwłaszcza w początkowym etapie) jak i ekscytująca. Nie zmęczyła mnie, dostarczyła trochę radości i chętnie wybiorę się w kolejną o ile będzie okazja (to zależy od jego podstarzałego seniora), ale miewałem w życiu lepsze rozrywki.
Uniwersum stworzone przez George’a Martina jest ogromne. Po niesamowitym sukcesie serialowej „Gry o tron” powstały kolejne historie, na które czekali fani na całym świecie. Na ekrany przeniesiono również burzliwe dzieje rodu Targaryenów, a od kilku tygodni widzowie mogą cieszyć się także przygodami nowych bohaterów, które na osi czasu umiejscowione są pomiędzy dwoma wyżej wspomnianymi dziełami. To właśnie tej ekranizacji zawdzięczamy najnowsze wydanie „Rycerza Siedmiu Królestw”.
Uniwersum stworzone przez George’a Martina jest ogromne. Po niesamowitym sukcesie serialowej „Gry o tron” powstały kolejne historie, na które czekali fani na całym świecie. Na ekrany przeniesiono również burzliwe dzieje rodu Targaryenów, a od kilku tygodni widzowie mogą cieszyć się także przygodami nowych bohaterów, które na osi czasu umiejscowione są pomiędzy dwoma wyżej...
Chyba się od-obraziłem na Martina, że nie kończy Sagi Lodu i Ognia, gdyż ta książka ma w sobie wszystko to, co lubię i co oczekiwałem od tego pisarza. Fajna historia, dobrze napisana. Czyta się przyjemnie. Polecam.
Chyba się od-obraziłem na Martina, że nie kończy Sagi Lodu i Ognia, gdyż ta książka ma w sobie wszystko to, co lubię i co oczekiwałem od tego pisarza. Fajna historia, dobrze napisana. Czyta się przyjemnie. Polecam.
Po wszystkich tych dawno przeczytanych mrokach, intrygach i rzeziach związanych z (umownie) "Grą o Tron", fajnie było wrócić do świata Georga R.R. Martina w wersji light :)
Ta książka to w sumie trzy opowiadania o losach sir Duncana Wysokiego, napisane z humorem, na luzie i według najlepszych standardów średniowiecznej opowieści drogi. Mamy tu dość przypadkowego rycerza, młokosa XXL, który uczy się życia. Na turniejach czy podczas regionalnych konfliktów o miedzę, dzięki czemu staje się coraz bardziej dojrzały.
Nie można zapomnieć o towarzystwie giermka o wdzięcznym imieniu Jajo - no nie da się nie polubić tego łysego dzieciaka o niewyparzonej gębie, który oczywiście również ma swoje tajemnice.
Ta pozycja jest idealna do zapoznania się z Autorem dla osób nieprzepadających za fantasy. Nie wymaga głębszego skupienia, historie są teoretycznie proste, ale mądre. Jeśli kogoś przekona "Rycerz...", zapewne sięgnie po kolejne, zdecydowanie cięższe książki.
Po wszystkich tych dawno przeczytanych mrokach, intrygach i rzeziach związanych z (umownie) "Grą o Tron", fajnie było wrócić do świata Georga R.R. Martina w wersji light :)
Ta książka to w sumie trzy opowiadania o losach sir Duncana Wysokiego, napisane z humorem, na luzie i według najlepszych standardów średniowiecznej opowieści drogi. Mamy tu dość przypadkowego rycerza,...
Świetna luźniejsza forma nawiązująca trochę do romansu rycerskiego trochę do klasycznego fantasy. Szkoda tylko że Martin po raz kolejny ma problem z kończeniem tego co zaczął i pewnie nigdy nie doczekamy się nowych opowiadań z tego cyklu, a szkoda.
Świetna luźniejsza forma nawiązująca trochę do romansu rycerskiego trochę do klasycznego fantasy. Szkoda tylko że Martin po raz kolejny ma problem z kończeniem tego co zaczął i pewnie nigdy nie doczekamy się nowych opowiadań z tego cyklu, a szkoda.
📚RYCERZ SIEDMIU KRÓLESTW 🖋 @georgerrmartin @zysk_wydawnictwo
🔹🔸🔹🔸🔹🔸
„Rycerz Siedmiu Królestw” to powrót do Westeros, jakiego jeszcze nie znaliście. Mniej monumentalnego, a bardziej ludzkiego. Zanim rozgorzała wojna o Żelazny Tron, zanim smoki stały się legendą opowiadaną szeptem przy kominku, świat Siedmiu Królestw należał do wędrownych rycerzy, lokalnych sporów i honoru wystawianego na najcięższe próby.
George R.R. Martin zabiera nas niemal sto lat wstecz i oddaje głos postaciom stojącym z dala od wielkiej polityki. Ser Duncan Wysoki - Dunk to rycerz z przypadku, z sercem większym niż rozum i marzeniem, by naprawdę zasłużyć na tytuł, który nosi. Towarzyszy mu Jajo - bystry, uparty chłopiec o ciętym języku, skrywający więcej, niż mogłoby się wydawać. Ich relacja to jeden z największych atutów tej książki: pełna humoru, drobnych sprzeczek i cichej lojalności, która z każdą stroną nabiera głębi.
To trzy opowieści, które czyta się z zapartym tchem. Turnieje, pojedynki, waśnie między lordami, złamane przysięgi i spiski skrywane pod płaszczem rycerskiej uprzejmości. Wszystko to tworzy klimat, za który pokochaliśmy Martina. A jednak ta książka jest inna niż „Pieśń lodu i ognia”. Bardziej kameralna, momentami lżejsza, z nutą rubasznego humoru i ciepła, które rzadko przebija się przez brutalność głównej sagi. Tutaj stawką nie zawsze jest los całego królestwa, czasem chodzi o honor jednego człowieka. I to wystarcza, by napięcie było niemal namacalne.
Ogromnym atutem tego wydania są ilustracje Gary’ego Gianniego. Kilkadziesiąt dopracowanych, klimatycznych rysunków sprawia, że świat Westeros dosłownie ożywa przed oczami. Zbroje, twarze bohaterów, turniejowe sceny wszystko nabiera surowego, niemal kronikarskiego charakteru. To prawdziwa gratka dla fanów i piękna ozdoba każdej biblioteczki.
Co ważne, „Rycerza Siedmiu Królestw” można czytać bez znajomości „Gry o tron”. Nowi czytelnicy dostaną wciągającą, rycerską przygodę z wyrazistymi bohaterami i martinowskimi zwrotami akcji. Fani sagi odnajdą tu natomiast mnóstwo smaczków, historycznych nawiązań i tła, które jeszcze mocniej pogłębia mitologię Westeros.
Jeśli tęsknicie za światem Martina, ale macie ochotę na historię bardziej przygodową niż polityczną to książka dla Was. To opowieść o tym, czym naprawdę jest rycerskość. O tym, że honor bywa cięższy niż zbroja, a największe bitwy toczy się nie na polu walki, lecz we własnym sercu.
Dla mnie to jedna z najbardziej klimatycznych odsłon Westeros. Pełna serca, humoru i niebezpieczeństw czających się tuż za rogiem turniejowego namiotu. A po ostatniej stronie zostaje tylko jedno pytanie: kiedy znów wyruszymy w drogę z Dunkiem i Jajem? Za egzemplarz oraz możliwość współpracy reklamowej dziękujemy wydawnictwu @zysk_wydawnictwo
📚RYCERZ SIEDMIU KRÓLESTW 🖋 @georgerrmartin @zysk_wydawnictwo
🔹🔸🔹🔸🔹🔸
„Rycerz Siedmiu Królestw” to powrót do Westeros, jakiego jeszcze nie znaliście. Mniej monumentalnego, a bardziej ludzkiego. Zanim rozgorzała wojna o Żelazny Tron, zanim smoki stały się legendą opowiadaną szeptem przy kominku, świat Siedmiu Królestw należał do wędrownych rycerzy, lokalnych sporów i honoru...
To pierwsza z książek George’a R. R. Martina, po którą sięgnęłam. Głównie dlatego, że HBO wypuściło serial o tym samym tytule, a w życiu kieruje się zasadą, że najpierw czytam, później oglądam. Z pewnością przeczytam też inne jego książki - kto wie, może poznam całe uniwersum Gry o Tron?
To pierwsza z książek George’a R. R. Martina, po którą sięgnęłam. Głównie dlatego, że HBO wypuściło serial o tym samym tytule, a w życiu kieruje się zasadą, że najpierw czytam, później oglądam. Z pewnością przeczytam też inne jego książki - kto wie, może poznam całe uniwersum Gry o Tron?
Bardzo lubię te trzy opowiadania i wracam do tej lektury, wtedy gdy chcę powrócić do świata George'a a nie mam czasu znów zagłębiać się w niedokończoną sagę. Dostajemy tam bowiem wszystko to, za co lubimy Martina, a jednocześnie możemy to zamknąć w jeden dzień czytania. Podobnie jak w sadze, warto to przeczytać kilka razy, żeby wyłapać kolejne smaczki. Właśnie skończyłem czytać to trzeci raz i ponownie odkryłem kilka kolejnych.
I nie wierzcie tym, którzy mówią, że w "Rycerzu" nie ma magii. Widocznie niezbyt uważali przy lekturze trzeciego opowiadania.
Bardzo lubię te trzy opowiadania i wracam do tej lektury, wtedy gdy chcę powrócić do świata George'a a nie mam czasu znów zagłębiać się w niedokończoną sagę. Dostajemy tam bowiem wszystko to, za co lubimy Martina, a jednocześnie możemy to zamknąć w jeden dzień czytania. Podobnie jak w sadze, warto to przeczytać kilka razy, żeby wyłapać kolejne smaczki. Właśnie skończyłem...
„Rycerz siedmiu królestw” to o jedna z tych książek, które zaskakują czytelnika, ale nie rozmachem, natomiast spokojem. Książka zabrała mnie do Westeros, innego, nie tego, świata wielkich wojen, smoków i politycznych szachów. G.R.R. Martin cofa się niemal o sto lat przed „Grą o tron” i opowiada historię mniejszą, bardziej kameralną, ale przy tym równie ciekawą. Są takie książki, które nie potrzebują wielkich bitew ani spektakularnych zwrotów akcji, żeby wciągnąć czytelnika bez reszty. Bardzo polubiłam książki autora, dlatego chętnie sięgnęłam po tą opowieść. Jeden świat, w tym przypadku Westeros potrafi zaskoczyć swoją różnorodnością. To nie tylko smoki, chociaż je tak bardzo uwielbiam.
„Rycerz siedmiu królestw” to zbiór trzech opowieści o losach Duncana Wysokiego, młodego chłopaka z nizin społecznych, który po śmierci swojego pana postanawia zostać rycerzem na własną rękę. Problem w tym, że oprócz zbroi i miecza nie ma zbyt wiele, ani nazwiska, ani pieniędzy, czy też wpływów. Ma za to coś znacznie trudniejszego do utrzymania, przekonanie, że rycerz powinien postępować uczciwie. W świecie Westeros to gwarancja kłopotów. Duncan wierzy, że rycerski honor ma sens, że przysięgi coś znaczą, a słabszych należy bronić, nawet jeśli nikt za to nie zapłaci. W powieści pojawia się Jajo, chłopiec o ciętym języku, ogromnej inteligencji i tajemnicy, która z czasem nabiera coraz większego znaczenia. Ich wspólna podróż staje się osią całej książki. To relacja pełna humoru, drobnych sprzeczek i wzajemnego docierania się, ale też rosnącego zaufania.
„Rycerz siedmiu królestw” to opowieść o drodze, dojrzewaniu i zderzeniu ideałów z rzeczywistością. George R.R. Martin pokazuje, że historia nie zawsze rodzi się na tronach, często zaczyna się od jednego człowieka, który postanawia zrobić to, co słuszne. Duncan Wysoki nie jest bohaterem bez skazy, bywa naiwny, impulsywny i zwyczajnie niezgrabny w tym świecie przepełnionym intrygami. Mimo wszystko to właśnie on, ze swoją prostą moralnością, wypada najbardziej wiarygodnie. Brakuje nam takich właśnie bohaterów w codziennym życiu. Autor pokazał, że uczciwość bywa karana, a dobre intencje prowadzą do tragedii. Różnica między jego dziełami polega na skali, zamiast kontynentu obserwujemy losy jednego rycerza i jego giermka. „Rycerz siedmiu królestw” to książka, którą czyta się szybko, lekko, momentami z uśmiechem, ale pod tą warstwą przygody kryje się sporo refleksji o odpowiedzialności, lojalności i dojrzewaniu. To trochę historia drogi, opowieść o przyjaźni, o tym, jak rodzą się legendy, często z bardzo zwyczajnych początków. Autor pokazuje, że bycie przyzwoitym człowiekiem bywa trudniejsze niż walka mieczem, a dobre intencje nie zawsze prowadzą do dobrych rezultatów. Jednocześnie książka niesie w sobie pewną nadzieję, że nawet w brutalnym świecie można pozostać wiernym sobie.
„Rycerz siedmiu królestw” to o jedna z tych książek, które zaskakują czytelnika, ale nie rozmachem, natomiast spokojem. Książka zabrała mnie do Westeros, innego, nie tego, świata wielkich wojen, smoków i politycznych szachów. G.R.R. Martin cofa się niemal o sto lat przed „Grą o tron” i opowiada historię mniejszą, bardziej kameralną, ale przy tym równie ciekawą. Są takie...
Nie mogąc doczekać się kolejnego odcinka znakomitego serialu HBO, sięgnąłem po ten zbiór opowiadań, na który składają się trzy historie o ser Duncanie Wysokim. Pierwsze, którego ekranizacja robi właśnie taką furorę jest najciekawsze, ale wszystkie sprawiły mi przyjemność, pozwalając zanurzyć się w świecie wykreowanym przez Martina. Feudalnym świecie rodów, herbów, wasali, seniorów i rycerstwa. Czuć, że doświadczamy tutaj tylko malutkiego wycinka większej całości, że za krawędzią kartki tętni życie, że to tylko krótkie epizody, które nie są zanurzone w próżni. Ta totalność uniwersum budzi skojarzenia z Tolkienem i jest najlepszym elementem książki.
Ale też po prostu miło poczytać o poczciwym błędnym rycerzu, który chociaż nie wyróżnia majątkiem, umiejętnościami walki czy przymiotami umysłu, to w każdej sytuacji potrafi zachować się z godnością - w odróżnieniu od słynniejszych, bogatszych i zręczniejszych wojowników, ma tylko ją. W brutalnym Westeros, gdzie dobrzy ludzie umierają pierwsi, nie zawsze przynosi to pozytywne skutki, ale trudno nie kibicować temu naiwnemu idealiście. Martin w każdym opowiadaniu skupia się na jakimś aspekcie rycerstwa i próbuje opowiedzieć o nim, zestawiając Duncana z bardziej wyrachowanymi czynami jego kolegów po fachu. Przybliża to opowieść do jakiejś moralizatorskiej, średniowiecznej powiastki i nie jest to zarzut.
Muszę też pochwalić wydanie. Okładka (u mnie była to tarcza na białym tle) jest kiepska, ale już wewnątrz znajdziemy mnóstwo znakomitych ilustracji. Rysowane ręcznie, bez użycia AI. Sztosik. Jestem grafikiem, więc mega doceniam tę wizualną ucztę.
Nie mogąc doczekać się kolejnego odcinka znakomitego serialu HBO, sięgnąłem po ten zbiór opowiadań, na który składają się trzy historie o ser Duncanie Wysokim. Pierwsze, którego ekranizacja robi właśnie taką furorę jest najciekawsze, ale wszystkie sprawiły mi przyjemność, pozwalając zanurzyć się w świecie wykreowanym przez Martina. Feudalnym świecie rodów, herbów, wasali,...
Q: Kto planuje obejrzeć lub przeczytać „Rycerza siedmiu królestw”?
[ Współpraca reklamowa z @zysk_wydawnictwo ]
Przyznaję, że dotychczas w kwestii twórczości autora miałam do czynienia jedynie z adaptacjami jego książek. W tym roku postanowiłam, że zanim obejrzę kolejną ekranizację, najpierw sięgnę po literacki pierwowzór.
„Rycerz siedmiu królestw” składa się z trzech opowiadań, które dzieją się mniej więcej sto lat przed wydarzeniami z „Gry o tron”. Pierwszy raz miałam okazję ujrzeć Westeros inaczej i było to ciekawe doświadczenie. Nie brakuje tutaj intryg politycznych i spisków, ale nie są one głównym wątkiem, przez co subtelnie potęgują emocje czytelnika. Rubaszny humor, turnieje, bezwzględny świat i bohaterowie, których nie sposób nie lubić, to mieszanka, która oczarowuje i sprawia, że po zakończeniu chcesz więcej i więcej.
Wszystkie opowiadania bardzo mi się podobały. Każde z nich wyróżniało się czymś innym. Ich wspólnym mianownikiem jest tempo akcji, które jest spokojne, a wzmaga się stopniowo do plot twistu, który za każdym razem zaskakuje i wzbudza pożądane emocje. Ilustracje znajdujące się w książce nie tylko dodawały nastroju, ale były również przyjemnym dla oka akcentem.
Bohaterowie są naprawdę ciekawie wykreowani. Mamy tutaj pełen wachlarz charakterów, więc każdy znajdzie kogoś, kto bardziej lub mniej skradnie jego sympatię. Bardzo polubiłam Duncana. Kibicowałam mu od pierwszej strony i szanowałam za honor, którego brakowało niektórym wyżej urodzonym bądź innym rycerzom. Jednakże to jego giermek zdobył całą moją miłość. Gdybym miała wybierać, którego z nich chciałabym spotkać w prawdziwym życiu, to bez wahania wybrałabym Jajo.
Ze swojej strony gorąco polecam!
Oceniam: 4,5/5🥃
Marcela
Q: Kto planuje obejrzeć lub przeczytać „Rycerza siedmiu królestw”?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[ Współpraca reklamowa z @zysk_wydawnictwo ]
Przyznaję, że dotychczas w kwestii twórczości autora miałam do czynienia jedynie z adaptacjami jego książek. W tym roku postanowiłam, że zanim obejrzę kolejną ekranizację, najpierw sięgnę po literacki pierwowzór.
„Rycerz siedmiu królestw” składa się z trzech...
Zanim usiądę do obejrzenia serialu, zdecydowałem się na przeczytanie trzech opowiadań z sir Duncanem „Dunkiem” Wysokim i jego oddanym giermkiem Jajo. Fajne wprowadzenie do uniwersum Westeros.
Zanim usiądę do obejrzenia serialu, zdecydowałem się na przeczytanie trzech opowiadań z sir Duncanem „Dunkiem” Wysokim i jego oddanym giermkiem Jajo. Fajne wprowadzenie do uniwersum Westeros.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam dość mieszane uczucia. Z jednej strony miło było wrócić do Westeros i poznać historię która działa się sto lat przed wydarzeniami z głównej sagi. Głównymi bohaterami są wędrowny rycerz Dunk oraz jego młody splatacz Jajo którzy przemierzają krainę w poszukiwaniu zarobku i przygód.
Opowieść jest zdecydowanie lżejsza i prostsza niż to do czego przyzwyczaił nas George R.R. Martin w swoich wielkich tomach. Nie ma tutaj aż tylu skomplikowanych spisków czy ogromnej liczby postaci którymi trudno zarządzać w głowie. Dla niektórych może to być plus bo czyta się to szybko i bez większego wysiłku. Jednak dla mnie momentami ta prostota sprawiała że historia stawała się mało wciągająca a niektóre wątki wydawały się zbyt przewidywalne.
Polubiłem relację między dwójką głównych bohaterów ponieważ ich dialogi bywają zabawne i całkiem naturalne. Mimo to czułem pewien niedosyt bo zabrakło mi tego epickiego rozmachu i napięcia które tak bardzo cenię w Pieśni Lodu i Ognia. To raczej miły dodatek dla fanów uniwersum niż obowiązkowa lektura która zmienia spojrzenie na ten świat. Można po to sięgnąć w wolnej chwili ale nie nastawiajcie się na wielkie fajerwerki.
Mam dość mieszane uczucia. Z jednej strony miło było wrócić do Westeros i poznać historię która działa się sto lat przed wydarzeniami z głównej sagi. Głównymi bohaterami są wędrowny rycerz Dunk oraz jego młody splatacz Jajo którzy przemierzają krainę w poszukiwaniu zarobku i przygód.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieść jest zdecydowanie lżejsza i prostsza niż to do czego przyzwyczaił nas George R.R....
Ależ to było dobre! Nie tak jak serial co prawda, a rzadko to mówie;) , ale naprawdę dobre;)
Zaczęłam od serialu, który jest wręcz wybitny i w rewelacyjny sposób wykorzystał tekst źródłowy rozbudowując go i dodając wspaniałe sceny, dialogi i niesamowite relacje.
A książka? To trzy większe opowiadania, które są niesamowicie wciągające. Oderwanie się od niej jest bardzo trudne ;) Postacie Jaja i Dunka są świetnie wykreowane.
Już nie mogę się doczekać kolejnych sezonów serialu z 2 i 3 opowiadaniem ;)
Ależ to było dobre! Nie tak jak serial co prawda, a rzadko to mówie;) , ale naprawdę dobre;)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaczęłam od serialu, który jest wręcz wybitny i w rewelacyjny sposób wykorzystał tekst źródłowy rozbudowując go i dodając wspaniałe sceny, dialogi i niesamowite relacje.
A książka? To trzy większe opowiadania, które są niesamowicie wciągające. Oderwanie się od niej jest...
Rycerskie ideały na wertepach rozdartego wojną domową Westeros. Sama fabuła bez historii, nie pierwsza, nie ostatnia taka. Duet Duncan i Jajo to już jednak całkiem coś innego. Ta dwójka tworzy relacje która jest podstawą i najjaśniejszym punktem tej opowieści. Do tego, świat z ranami po wojnie domowej, które ani myślą się goić. Książka zaliczona, pora na serial.
Rycerskie ideały na wertepach rozdartego wojną domową Westeros. Sama fabuła bez historii, nie pierwsza, nie ostatnia taka. Duet Duncan i Jajo to już jednak całkiem coś innego. Ta dwójka tworzy relacje która jest podstawą i najjaśniejszym punktem tej opowieści. Do tego, świat z ranami po wojnie domowej, które ani myślą się goić. Książka zaliczona, pora na serial.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie chciałam oglądać serialu, zanim nie przeczytam książki. A czytało mi się ją bardzo przyjemnie i nie spodziewałam się, że ta historia tak mnie zainteresuje. Spodobało mi się w niej inne spojrzenie na Westeros, w którym tym razem głównych ról nie grają szlachetnie urodzeni. Bohaterowie są tutaj wyraźnie zarysowani, bardzo polubiłam historię Dunka i jego giermka. To uczciwy i honorowy młody rycerz nieposiadający majątku, który stara się odnaleźć w brutalnym, zdeprawowanym świecie lordów i królów. Na pochwałę też zasługują piękne ilustracje, które świetnie oddają charakter książki.
Nie chciałam oglądać serialu, zanim nie przeczytam książki. A czytało mi się ją bardzo przyjemnie i nie spodziewałam się, że ta historia tak mnie zainteresuje. Spodobało mi się w niej inne spojrzenie na Westeros, w którym tym razem głównych ról nie grają szlachetnie urodzeni. Bohaterowie są tutaj wyraźnie zarysowani, bardzo polubiłam historię Dunka i jego giermka. To...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo przyjemna fantastyka/ przygodówka, trochę przypomina schematem Wiedźmina. Na pewno jest idealna, aby zapoznać się ze światem gry o tron
Bardzo przyjemna fantastyka/ przygodówka, trochę przypomina schematem Wiedźmina. Na pewno jest idealna, aby zapoznać się ze światem gry o tron
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo przyjemne i wciągające opowiadania. Widać tutaj sprawność i lekkość pióra Martina. Można poznać świat gry o tron od zupełnie innej strony. Przeczytane przed obejrzeniem serialu. Polecam
Bardzo przyjemne i wciągające opowiadania. Widać tutaj sprawność i lekkość pióra Martina. Można poznać świat gry o tron od zupełnie innej strony. Przeczytane przed obejrzeniem serialu. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWędrówka po traktach Westeros z niejakim Dunkiem i jego przypadkowym małym towarzyszem - ogolonym na łyso rezolutnym bystrzakiem o ksywce Jajo, to nie tylko świetny i świeży jak bułeczki serial HBO, ale także wspaniała lektura w unikalnym klimacie, o czym miałam przyjemność się ostatnio przekonać.
Rzecz dzieje się jakieś 90 lat przed wydarzeniami mającymi miejsce w Grze o Tron. Dunk, chłopak ze społecznego rynsztoka, po śmierci rycerza, któremu towarzyszył, przejmuje trójkę jego koni oraz miecz. Dunk swą sporą posturą mógłby budzić respekt, gdyby nie fakt, że jest zagubiony, poczciwy i niezbyt bystry. Ma też dobre serce, a także honor większy niż u niejednego szlachetnie urodzonego.
Pragnienie chłopaka, by zostać uznanym rycerzem, wiedzie go prosto w obce mu środowisko pełne lordów, książąt i wszelakiego asortymentu rębajłów, gdzie łatwo o potknięcie i poważne kłopoty.
Perypetie honorowego, uczciwego Dunka dowodzą, że szlachetność i szlachetne pochodzenie nie zawsze (może nawet całkiem rzadko?) idą ze sobą w parze.
Książka zawiera trzy różne opowieści, którym mimo zera smoków i innych tego typu rewelacji nie brak pewnego rozmachu. Jest tu spora dawka humoru, błyskotliwych dialogów, świetnie odmalowane surowe, a la średniowieczne realia, brutalne turnieje, równie brutalne pojedynki, konflikty i dynamiczne zwroty akcji. Proporce i płaszcze łopoczą na wietrze, słychać chrzęst zbroi, spod końskich kopyt tryska błoto.... W całym tym bezwzględnym, ale jakże intrygującym świecie niezwykła relacja Dunka z ukrywającym swą prawdziwą tożsamość Jajem dodaje fabule specyficznej lekkości i ciepła.
"Rycerz Siedmiu Królestw" okazał się dla mnie znakomitym antidotum na czytelniczy zastój, jaki mnie ostatnio dopadł, i lekiem na wszelakie smuteczki. Oraz furtką do fascynującego uniwersum, które mam ogromną ochotę bliżej poznać.
Wędrówka po traktach Westeros z niejakim Dunkiem i jego przypadkowym małym towarzyszem - ogolonym na łyso rezolutnym bystrzakiem o ksywce Jajo, to nie tylko świetny i świeży jak bułeczki serial HBO, ale także wspaniała lektura w unikalnym klimacie, o czym miałam przyjemność się ostatnio przekonać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzecz dzieje się jakieś 90 lat przed wydarzeniami mającymi miejsce w Grze o...
Mimo że początkowo tematyka wędrownego rycerza mnie nie pociągała - to jak zawsze dzieła Martina są dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Bardzo szybko wciągnęłam się w cudownie wyszlifowane szczegóły świata Westeros. Mam ogromny szacunek i podziw dla autora za poświęcenie tylu lat swojego życia w tworzenie i ciągłe rozbudowywanie otoczenia Gry o Tron.
Czasy, gdy Targaryen'owie są w sile i nadal zasiadają na tronie, zawsze szczególnie mnie wciągają. Jest w tym coś nostalgicznego. Coś, co przez historię Pieśni Lodu i Ognia traktujemy niemal jako utęsknioną, utraconą rzeczywistość.
Motyw bardzo oklepany, a jednak urzekający i dobrze poprowadzony, to dynamika figury samotnego opiekuna i dziecka. Jest to centralna oś fabuły, która jest oparta na kontraście oczytanego i wyuczonego giermka, który mimo wszystko uczy się od niewykształconego, niepiśmiennego, a jednak posiadającego swojego rodzaju ludową mądrość wędrownego rycerza bez grosza przy duszy.
Powtarzającą się refleksją jest zadziwiające działanie i waga przypadku w wyznaczaniu kolei losów. Czym jest przecież przeznaczenie, jeśli nie wypadkową tysięcy sytuacji, które musiały się ustawić w idealnej konstelacji, abyśmy trafili tu i teraz? Dunk często rozważa "co by było gdyby" i jest to dla mnie nieco rozczulające.
W ogóle postać ser Duncana szybko łapie za serce. Łatwo kibicować chłopakowi, który mimo trudów życia zachowuje dobre serce i przedstawia sobą wzór rycerskości znacznie lepszy niż większość wychowanych na nich szlachetnie urodzonych.
Bardzo polecam ten zbiór! Wydanie, które czytałam, ma też sporo pięknych rysowanych ilustracji, co uważam za ogromny plus. Jak to z Martinem bywa: trzeba czekać na więcej opowieści z cyklu, a w międzyczasie zasiąść do serialu. Mam nadzieję, że jest on tak dobry jak pierwowzór!
~ recenzja oryginalnie opublikowana na Instagramie
Mimo że początkowo tematyka wędrownego rycerza mnie nie pociągała - to jak zawsze dzieła Martina są dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Bardzo szybko wciągnęłam się w cudownie wyszlifowane szczegóły świata Westeros. Mam ogromny szacunek i podziw dla autora za poświęcenie tylu lat swojego życia w tworzenie i ciągłe rozbudowywanie otoczenia Gry o Tron.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzasy, gdy...
Przeczytałem zachęcony serialem. Taki średniak, jedynie tam gdzie pojawia się Jajo, robi się ciekawiej. Tylko ze względu na tę postać dałem radę w miarę bez bólu dotrwać do końca.
Przeczytałem zachęcony serialem. Taki średniak, jedynie tam gdzie pojawia się Jajo, robi się ciekawiej. Tylko ze względu na tę postać dałem radę w miarę bez bólu dotrwać do końca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo cóż. Szanowni Państwo. Niestety ale książka nie zachwyca. Wieje straszną nudą. Im dalej tym gorzej. Dla tych co lubią i znają twórczość Martina z Pieśni...bądź opowiadań, tudzież innych dobrych bądź gorszych utworów moim zdaniem będzie spore rozczarowanie. Nie ma tu ani ciekawej historii, ani bohaterów. Niestety lekkie pióro i umiejętność snucia opowieści nie wystarcza. Dodatkowy pkt jedynie za przepiękne rysunki, które są wielką wartością dodaną tejże książki.
No cóż. Szanowni Państwo. Niestety ale książka nie zachwyca. Wieje straszną nudą. Im dalej tym gorzej. Dla tych co lubią i znają twórczość Martina z Pieśni...bądź opowiadań, tudzież innych dobrych bądź gorszych utworów moim zdaniem będzie spore rozczarowanie. Nie ma tu ani ciekawej historii, ani bohaterów. Niestety lekkie pióro i umiejętność snucia opowieści nie wystarcza....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Rycerz Siedmiu Królestw" to książka spod pióra twórcy Westeros, której akcja rozgrywa się na prawie sto lat przed wydarzeniami z "Gry o tron". Muszę przyznać, że jestem ogromną fanką twórczości George R.R. Martina oraz serialowych adaptacji jego dzieł, więc nie mogłam przejść obojętnie obok przepięknego i bogatego w ilustracje wznowienia widocznej na zdjęciu lektury. "Rycerz Siedmiu Królestw" to nic innego jak trzy rozbudowane opowiadania, które zabierają czytelnika do dobrze znanego, fantastycznego uniwersum. Fabuła skupia się na tytułowym zbrojnym, czyli honorowym Duncanie Wysokim oraz jego towarzyszu, chłopcu zwanym Jajo, który w rzeczywistości jest przyszłym królem Aegonem Targaryenem. Czytelnik wraz z tym nietypowym duetem przemierza różne zakątki Westeros i wdaje się w spory, bierze udział w turniejach rycerskich, czy odkrywa bezwzględne intrygi oraz polityczne gierki. Dodatkowo książka nie jest tak wymagającą lekturą jak tytuły z cyklu "Pieśń Lodu i Ognia", ale jednocześnie jest bardzo angażującą i po prostu świetną rozrywką. Pozycja sprawdzi się idealnie nie tylko dla fanów dzieł George'a R.R. Martina, ale także dla miłośników odpowiedniej dawki humoru, rycerskich klimatów oraz spisków. Jak najbardziej polecam!
"Rycerz Siedmiu Królestw" to książka spod pióra twórcy Westeros, której akcja rozgrywa się na prawie sto lat przed wydarzeniami z "Gry o tron". Muszę przyznać, że jestem ogromną fanką twórczości George R.R. Martina oraz serialowych adaptacji jego dzieł, więc nie mogłam przejść obojętnie obok przepięknego i bogatego w ilustracje wznowienia widocznej na zdjęciu lektury....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZachęcony rosnącą popularnością serialu zdecydowałem się jeszcze raz podejść do Martina. Kiedyś 'Grą o tron' mnie mocno wymęczył, mnogość wątków, dziesiątki postaci, każda sprawa jest ważna i na każdej trzeba się skupić (o rodach Westeros nie wspominając). 'Rycerz Siedmiu Królestw' okazał się tego przeciwnością i był tym, czego potrzebowałem, aby na nowo spojrzeć na autora przychylnym okiem.
Książka składa się z trzech opowiadań, w których śledzimy losy Dunka i Jaja. Dunk jest wędrownym rycerzem, takim pasowanym bez świadków, młodym i pełnym marzeń, również naiwnym. Jajo został jego giermkiem w dosyć niecodzienny sposób, ale od samego początku pojawiła się pomiędzy nimi nić porozumienia. Razem podróżują, pakują się w kłopoty, Dunk bierze udział w turniejach i małych sporach o przeróżne rzeczy, a Jajo jako uczy się wszystkiego, czego od niego może (Dunk sam przyznaje, że jest tego niewiele).
Ciekawym smaczkiem dla fanów Westeros będą oczywiście nazwy rodów i herby, o których często informuje Jajo. Ciekawie poznaje się losy przodków bohaterów, których znamy już z innych serii Martina. Całość mocno skupiona na rodzie Targaryenów, więc dla wielbicieli 'Ognia i Krwi' czy 'Rodu smoka' książka będzie strzałem w dziesiątkę.
Na tę chwilę, w moim odczuciu i po kilku latach od wybuchu zainteresowania 'Grą o tron', 'Rycerz Siedmiu Królestw' wychodzi o niebo lepiej. Nie wiem czy to zasługa tego, że poznajemy przygody osób mało dla świata znaczących i po prostu starających się przeżyć, a nie wielkich głów, przywódców rodów i bohaterów, ale bawiłem się wyśmienicie.
Zachęcony rosnącą popularnością serialu zdecydowałem się jeszcze raz podejść do Martina. Kiedyś 'Grą o tron' mnie mocno wymęczył, mnogość wątków, dziesiątki postaci, każda sprawa jest ważna i na każdej trzeba się skupić (o rodach Westeros nie wspominając). 'Rycerz Siedmiu Królestw' okazał się tego przeciwnością i był tym, czego potrzebowałem, aby na nowo spojrzeć na autora...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa razie tylko pièciu i chyba tak zostanie.
'Czytam', że starsi pisarze czasem mogą mieć niektóre drogi dość konkretnie i zawile zablokowane. Choć pewne eyznaczniki mogą powodować, że część z nich się przestarzało. Zauważam 2 rzeczy które mogą dość znacznie wpływać, że 6te królestwo nosie się z mniejszą trudnością niż wcześniej.
1. Dorobek pisarza mógłby powodować, że świat czytelniczy uzna ją pieśń lodu i ognia za dzieło poziomu dziedzictw kultury fantasy a nawet szerzej bo wpływa także na kilka innych podgatunków traktować jakodzieło poziomu światowego a wtedy blokowanie pana pisarza przez firmę filmową było by z atakiem na dzieło literatury światowej. Po prostu, żeby nie powstało.
2. Po drugie, trochę śmieszne. Internetowa encyklopedia już to ma. Po prostu Bibliografia odpowiedniego sezonu który miał być następny jest na tyle rozbudowana aby zbadać materiał dość sprawnie i mieć wyznacznik tego czego czytelnicy mogą oczekiwać po wersji książkowej. A jak już tak to pisarz nie może znacznie odchodzić od tego co było w serialu.
Nieformalny podpunkt. Jeden z nasxych pisarzy jakiś czas temu wydał książke która ma wvtytule jakieś widły rozwidlenia czy rozejścia dróg. Fakt rodzaju ptaka może sugerować, że pisarz związany z tak zwanym "send a raven" wraz z niedawnym kolegą będą mieli"separatio legis" czy jak to się nazywa, a kwestia współpracy w ramach portalu czy platformy filmowej nie zbliża nas do zakończenia opowieści. Zastanawiające jest trocgę dlaczego chyba Rebis zakończył wydawanie innej serii autora - Dzikie karty chyba około 10 tomu. Jeżeli dzieło ma około 33?
Nie wiem czy to już nie ze od czasu odniesienia 12 lat od czasu powstania czy to ostatniego tomu czy tej ksiàżki w kontekście której znajduje się ten post ale podejżewam że przez 10 lat parę osób mogło znaleźć się w innej przestrzenii i w taki czy inny sposób nie doczekało się końca. Ostatnio zauważam też pewne ruchy jeżeli chodzi o niepelnosprawnych czytelników którzy chyba w stosunku do ostatniego wydanego tomu mieli istotnie wpłynąć na to, że losy czy to Tyriona, czy Hodora, czy Brana czy jeszcze paru postaci miały przybliżyć opowieść i spowodowa, że mogła stać się powtarzalna. U mnie na razie "tor boczny" może z powodu bliskiego zamieszkania przy takowym a moźe też z innych. Ostatecznie 2 główne problemy: rozbudowane wątki i nieścislości z wersją kinową nie wydają mi się nie do rozwiązania, z jakichś powodów Irlandczyk miał się przydać. A tak to:
Jo ho i butelka rumu. Pozdrawiam.
Na razie tylko pièciu i chyba tak zostanie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to'Czytam', że starsi pisarze czasem mogą mieć niektóre drogi dość konkretnie i zawile zablokowane. Choć pewne eyznaczniki mogą powodować, że część z nich się przestarzało. Zauważam 2 rzeczy które mogą dość znacznie wpływać, że 6te królestwo nosie się z mniejszą trudnością niż wcześniej.
1. Dorobek pisarza mógłby powodować, że...
Pierwsze opowiadanie bardzo dobre. Drugie troszkę gorsze ale wciąż dobre. Niestety 3 jest dla mnie tragiczne, nudne i bardzo mało angażujące. Ukończone na siłę by mieć całość za sobą. Serial wycisnął 200% z książki. Relacja Danka i Jaja jest kwintesencją tej historii i w przyszłych opowiadaniach powinno być ich zdecydowanie więcej wspólnie. Serial zyskał właśnie dzięki ich chemii. Czekam na więcej.
Pierwsze opowiadanie bardzo dobre. Drugie troszkę gorsze ale wciąż dobre. Niestety 3 jest dla mnie tragiczne, nudne i bardzo mało angażujące. Ukończone na siłę by mieć całość za sobą. Serial wycisnął 200% z książki. Relacja Danka i Jaja jest kwintesencją tej historii i w przyszłych opowiadaniach powinno być ich zdecydowanie więcej wspólnie. Serial zyskał właśnie dzięki ich...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW moich oczach jedyną wadą tej książki jest jej długość. Powinna być dłuższa...
W moich oczach jedyną wadą tej książki jest jej długość. Powinna być dłuższa...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo trochę połączenie realizmu i fantasy, daje nan ciekawą mieszankę "fantasy realistyczne". Struktura narracyjna jest złożona, jednak dobrze się czyta. Bohaterowie dobrze stworzeni, autor lubi obnażać przed czytelnikiem ich ludzką naturę.
To trochę połączenie realizmu i fantasy, daje nan ciekawą mieszankę "fantasy realistyczne". Struktura narracyjna jest złożona, jednak dobrze się czyta. Bohaterowie dobrze stworzeni, autor lubi obnażać przed czytelnikiem ich ludzką naturę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWędrówka z Dunkiem bywała zarówno nużąca (zwłaszcza w początkowym etapie) jak i ekscytująca. Nie zmęczyła mnie, dostarczyła trochę radości i chętnie wybiorę się w kolejną o ile będzie okazja (to zależy od jego podstarzałego seniora), ale miewałem w życiu lepsze rozrywki.
Wędrówka z Dunkiem bywała zarówno nużąca (zwłaszcza w początkowym etapie) jak i ekscytująca. Nie zmęczyła mnie, dostarczyła trochę radości i chętnie wybiorę się w kolejną o ile będzie okazja (to zależy od jego podstarzałego seniora), ale miewałem w życiu lepsze rozrywki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUniwersum stworzone przez George’a Martina jest ogromne. Po niesamowitym sukcesie serialowej „Gry o tron” powstały kolejne historie, na które czekali fani na całym świecie. Na ekrany przeniesiono również burzliwe dzieje rodu Targaryenów, a od kilku tygodni widzowie mogą cieszyć się także przygodami nowych bohaterów, które na osi czasu umiejscowione są pomiędzy dwoma wyżej wspomnianymi dziełami. To właśnie tej ekranizacji zawdzięczamy najnowsze wydanie „Rycerza Siedmiu Królestw”.
Ciąg dalszy recenzji:
https://www.facebook.com/photo/?fbid=1448455227077258&set=a.530574235532033
Uniwersum stworzone przez George’a Martina jest ogromne. Po niesamowitym sukcesie serialowej „Gry o tron” powstały kolejne historie, na które czekali fani na całym świecie. Na ekrany przeniesiono również burzliwe dzieje rodu Targaryenów, a od kilku tygodni widzowie mogą cieszyć się także przygodami nowych bohaterów, które na osi czasu umiejscowione są pomiędzy dwoma wyżej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChyba się od-obraziłem na Martina, że nie kończy Sagi Lodu i Ognia, gdyż ta książka ma w sobie wszystko to, co lubię i co oczekiwałem od tego pisarza. Fajna historia, dobrze napisana. Czyta się przyjemnie. Polecam.
Chyba się od-obraziłem na Martina, że nie kończy Sagi Lodu i Ognia, gdyż ta książka ma w sobie wszystko to, co lubię i co oczekiwałem od tego pisarza. Fajna historia, dobrze napisana. Czyta się przyjemnie. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa prawdę świetna lektura. Nie wiedziałam, że George RR Martin ma tak lekkie pióro!
Zdecydowanie zachęciło mnie to by sięgnąć po więcej.
Na prawdę świetna lektura. Nie wiedziałam, że George RR Martin ma tak lekkie pióro!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdecydowanie zachęciło mnie to by sięgnąć po więcej.
Po wszystkich tych dawno przeczytanych mrokach, intrygach i rzeziach związanych z (umownie) "Grą o Tron", fajnie było wrócić do świata Georga R.R. Martina w wersji light :)
Ta książka to w sumie trzy opowiadania o losach sir Duncana Wysokiego, napisane z humorem, na luzie i według najlepszych standardów średniowiecznej opowieści drogi. Mamy tu dość przypadkowego rycerza, młokosa XXL, który uczy się życia. Na turniejach czy podczas regionalnych konfliktów o miedzę, dzięki czemu staje się coraz bardziej dojrzały.
Nie można zapomnieć o towarzystwie giermka o wdzięcznym imieniu Jajo - no nie da się nie polubić tego łysego dzieciaka o niewyparzonej gębie, który oczywiście również ma swoje tajemnice.
Ta pozycja jest idealna do zapoznania się z Autorem dla osób nieprzepadających za fantasy. Nie wymaga głębszego skupienia, historie są teoretycznie proste, ale mądre. Jeśli kogoś przekona "Rycerz...", zapewne sięgnie po kolejne, zdecydowanie cięższe książki.
Po wszystkich tych dawno przeczytanych mrokach, intrygach i rzeziach związanych z (umownie) "Grą o Tron", fajnie było wrócić do świata Georga R.R. Martina w wersji light :)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka to w sumie trzy opowiadania o losach sir Duncana Wysokiego, napisane z humorem, na luzie i według najlepszych standardów średniowiecznej opowieści drogi. Mamy tu dość przypadkowego rycerza,...
Bardzo przyjemna pozycja, zdecydowanie luźniejsza niż Gra o Tron ale równie wciągająca.
Bardzo przyjemna pozycja, zdecydowanie luźniejsza niż Gra o Tron ale równie wciągająca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna luźniejsza forma nawiązująca trochę do romansu rycerskiego trochę do klasycznego fantasy. Szkoda tylko że Martin po raz kolejny ma problem z kończeniem tego co zaczął i pewnie nigdy nie doczekamy się nowych opowiadań z tego cyklu, a szkoda.
Świetna luźniejsza forma nawiązująca trochę do romansu rycerskiego trochę do klasycznego fantasy. Szkoda tylko że Martin po raz kolejny ma problem z kończeniem tego co zaczął i pewnie nigdy nie doczekamy się nowych opowiadań z tego cyklu, a szkoda.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to📚RYCERZ SIEDMIU KRÓLESTW 🖋 @georgerrmartin @zysk_wydawnictwo
🔹🔸🔹🔸🔹🔸
„Rycerz Siedmiu Królestw” to powrót do Westeros, jakiego jeszcze nie znaliście. Mniej monumentalnego, a bardziej ludzkiego. Zanim rozgorzała wojna o Żelazny Tron, zanim smoki stały się legendą opowiadaną szeptem przy kominku, świat Siedmiu Królestw należał do wędrownych rycerzy, lokalnych sporów i honoru wystawianego na najcięższe próby.
George R.R. Martin zabiera nas niemal sto lat wstecz i oddaje głos postaciom stojącym z dala od wielkiej polityki. Ser Duncan Wysoki - Dunk to rycerz z przypadku, z sercem większym niż rozum i marzeniem, by naprawdę zasłużyć na tytuł, który nosi. Towarzyszy mu Jajo - bystry, uparty chłopiec o ciętym języku, skrywający więcej, niż mogłoby się wydawać. Ich relacja to jeden z największych atutów tej książki: pełna humoru, drobnych sprzeczek i cichej lojalności, która z każdą stroną nabiera głębi.
To trzy opowieści, które czyta się z zapartym tchem. Turnieje, pojedynki, waśnie między lordami, złamane przysięgi i spiski skrywane pod płaszczem rycerskiej uprzejmości. Wszystko to tworzy klimat, za który pokochaliśmy Martina. A jednak ta książka jest inna niż „Pieśń lodu i ognia”. Bardziej kameralna, momentami lżejsza, z nutą rubasznego humoru i ciepła, które rzadko przebija się przez brutalność głównej sagi. Tutaj stawką nie zawsze jest los całego królestwa, czasem chodzi o honor jednego człowieka. I to wystarcza, by napięcie było niemal namacalne.
Ogromnym atutem tego wydania są ilustracje Gary’ego Gianniego. Kilkadziesiąt dopracowanych, klimatycznych rysunków sprawia, że świat Westeros dosłownie ożywa przed oczami. Zbroje, twarze bohaterów, turniejowe sceny wszystko nabiera surowego, niemal kronikarskiego charakteru. To prawdziwa gratka dla fanów i piękna ozdoba każdej biblioteczki.
Co ważne, „Rycerza Siedmiu Królestw” można czytać bez znajomości „Gry o tron”. Nowi czytelnicy dostaną wciągającą, rycerską przygodę z wyrazistymi bohaterami i martinowskimi zwrotami akcji. Fani sagi odnajdą tu natomiast mnóstwo smaczków, historycznych nawiązań i tła, które jeszcze mocniej pogłębia mitologię Westeros.
Jeśli tęsknicie za światem Martina, ale macie ochotę na historię bardziej przygodową niż polityczną to książka dla Was. To opowieść o tym, czym naprawdę jest rycerskość. O tym, że honor bywa cięższy niż zbroja, a największe bitwy toczy się nie na polu walki, lecz we własnym sercu.
Dla mnie to jedna z najbardziej klimatycznych odsłon Westeros. Pełna serca, humoru i niebezpieczeństw czających się tuż za rogiem turniejowego namiotu. A po ostatniej stronie zostaje tylko jedno pytanie: kiedy znów wyruszymy w drogę z Dunkiem i Jajem? Za egzemplarz oraz możliwość współpracy reklamowej dziękujemy wydawnictwu @zysk_wydawnictwo
#rycerzsiedmiukrolestw #georgerrmartin #westeros #graotron #fantasy #bookstagrampl #czytambolubie #fantastyka #ksiazkanaweekend #mustread #miłośnicyksiążek #zaczytani
📚RYCERZ SIEDMIU KRÓLESTW 🖋 @georgerrmartin @zysk_wydawnictwo
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🔹🔸🔹🔸🔹🔸
„Rycerz Siedmiu Królestw” to powrót do Westeros, jakiego jeszcze nie znaliście. Mniej monumentalnego, a bardziej ludzkiego. Zanim rozgorzała wojna o Żelazny Tron, zanim smoki stały się legendą opowiadaną szeptem przy kominku, świat Siedmiu Królestw należał do wędrownych rycerzy, lokalnych sporów i honoru...
To pierwsza z książek George’a R. R. Martina, po którą sięgnęłam. Głównie dlatego, że HBO wypuściło serial o tym samym tytule, a w życiu kieruje się zasadą, że najpierw czytam, później oglądam. Z pewnością przeczytam też inne jego książki - kto wie, może poznam całe uniwersum Gry o Tron?
To pierwsza z książek George’a R. R. Martina, po którą sięgnęłam. Głównie dlatego, że HBO wypuściło serial o tym samym tytule, a w życiu kieruje się zasadą, że najpierw czytam, później oglądam. Z pewnością przeczytam też inne jego książki - kto wie, może poznam całe uniwersum Gry o Tron?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo lubię te trzy opowiadania i wracam do tej lektury, wtedy gdy chcę powrócić do świata George'a a nie mam czasu znów zagłębiać się w niedokończoną sagę. Dostajemy tam bowiem wszystko to, za co lubimy Martina, a jednocześnie możemy to zamknąć w jeden dzień czytania. Podobnie jak w sadze, warto to przeczytać kilka razy, żeby wyłapać kolejne smaczki. Właśnie skończyłem czytać to trzeci raz i ponownie odkryłem kilka kolejnych.
I nie wierzcie tym, którzy mówią, że w "Rycerzu" nie ma magii. Widocznie niezbyt uważali przy lekturze trzeciego opowiadania.
Bardzo lubię te trzy opowiadania i wracam do tej lektury, wtedy gdy chcę powrócić do świata George'a a nie mam czasu znów zagłębiać się w niedokończoną sagę. Dostajemy tam bowiem wszystko to, za co lubimy Martina, a jednocześnie możemy to zamknąć w jeden dzień czytania. Podobnie jak w sadze, warto to przeczytać kilka razy, żeby wyłapać kolejne smaczki. Właśnie skończyłem...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Rycerz siedmiu królestw” to o jedna z tych książek, które zaskakują czytelnika, ale nie rozmachem, natomiast spokojem. Książka zabrała mnie do Westeros, innego, nie tego, świata wielkich wojen, smoków i politycznych szachów. G.R.R. Martin cofa się niemal o sto lat przed „Grą o tron” i opowiada historię mniejszą, bardziej kameralną, ale przy tym równie ciekawą. Są takie książki, które nie potrzebują wielkich bitew ani spektakularnych zwrotów akcji, żeby wciągnąć czytelnika bez reszty. Bardzo polubiłam książki autora, dlatego chętnie sięgnęłam po tą opowieść. Jeden świat, w tym przypadku Westeros potrafi zaskoczyć swoją różnorodnością. To nie tylko smoki, chociaż je tak bardzo uwielbiam.
„Rycerz siedmiu królestw” to zbiór trzech opowieści o losach Duncana Wysokiego, młodego chłopaka z nizin społecznych, który po śmierci swojego pana postanawia zostać rycerzem na własną rękę. Problem w tym, że oprócz zbroi i miecza nie ma zbyt wiele, ani nazwiska, ani pieniędzy, czy też wpływów. Ma za to coś znacznie trudniejszego do utrzymania, przekonanie, że rycerz powinien postępować uczciwie. W świecie Westeros to gwarancja kłopotów. Duncan wierzy, że rycerski honor ma sens, że przysięgi coś znaczą, a słabszych należy bronić, nawet jeśli nikt za to nie zapłaci. W powieści pojawia się Jajo, chłopiec o ciętym języku, ogromnej inteligencji i tajemnicy, która z czasem nabiera coraz większego znaczenia. Ich wspólna podróż staje się osią całej książki. To relacja pełna humoru, drobnych sprzeczek i wzajemnego docierania się, ale też rosnącego zaufania.
„Rycerz siedmiu królestw” to opowieść o drodze, dojrzewaniu i zderzeniu ideałów z rzeczywistością. George R.R. Martin pokazuje, że historia nie zawsze rodzi się na tronach, często zaczyna się od jednego człowieka, który postanawia zrobić to, co słuszne. Duncan Wysoki nie jest bohaterem bez skazy, bywa naiwny, impulsywny i zwyczajnie niezgrabny w tym świecie przepełnionym intrygami. Mimo wszystko to właśnie on, ze swoją prostą moralnością, wypada najbardziej wiarygodnie. Brakuje nam takich właśnie bohaterów w codziennym życiu. Autor pokazał, że uczciwość bywa karana, a dobre intencje prowadzą do tragedii. Różnica między jego dziełami polega na skali, zamiast kontynentu obserwujemy losy jednego rycerza i jego giermka. „Rycerz siedmiu królestw” to książka, którą czyta się szybko, lekko, momentami z uśmiechem, ale pod tą warstwą przygody kryje się sporo refleksji o odpowiedzialności, lojalności i dojrzewaniu. To trochę historia drogi, opowieść o przyjaźni, o tym, jak rodzą się legendy, często z bardzo zwyczajnych początków. Autor pokazuje, że bycie przyzwoitym człowiekiem bywa trudniejsze niż walka mieczem, a dobre intencje nie zawsze prowadzą do dobrych rezultatów. Jednocześnie książka niesie w sobie pewną nadzieję, że nawet w brutalnym świecie można pozostać wiernym sobie.
„Rycerz siedmiu królestw” to o jedna z tych książek, które zaskakują czytelnika, ale nie rozmachem, natomiast spokojem. Książka zabrała mnie do Westeros, innego, nie tego, świata wielkich wojen, smoków i politycznych szachów. G.R.R. Martin cofa się niemal o sto lat przed „Grą o tron” i opowiada historię mniejszą, bardziej kameralną, ale przy tym równie ciekawą. Są takie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie mogąc doczekać się kolejnego odcinka znakomitego serialu HBO, sięgnąłem po ten zbiór opowiadań, na który składają się trzy historie o ser Duncanie Wysokim. Pierwsze, którego ekranizacja robi właśnie taką furorę jest najciekawsze, ale wszystkie sprawiły mi przyjemność, pozwalając zanurzyć się w świecie wykreowanym przez Martina. Feudalnym świecie rodów, herbów, wasali, seniorów i rycerstwa. Czuć, że doświadczamy tutaj tylko malutkiego wycinka większej całości, że za krawędzią kartki tętni życie, że to tylko krótkie epizody, które nie są zanurzone w próżni. Ta totalność uniwersum budzi skojarzenia z Tolkienem i jest najlepszym elementem książki.
Ale też po prostu miło poczytać o poczciwym błędnym rycerzu, który chociaż nie wyróżnia majątkiem, umiejętnościami walki czy przymiotami umysłu, to w każdej sytuacji potrafi zachować się z godnością - w odróżnieniu od słynniejszych, bogatszych i zręczniejszych wojowników, ma tylko ją. W brutalnym Westeros, gdzie dobrzy ludzie umierają pierwsi, nie zawsze przynosi to pozytywne skutki, ale trudno nie kibicować temu naiwnemu idealiście. Martin w każdym opowiadaniu skupia się na jakimś aspekcie rycerstwa i próbuje opowiedzieć o nim, zestawiając Duncana z bardziej wyrachowanymi czynami jego kolegów po fachu. Przybliża to opowieść do jakiejś moralizatorskiej, średniowiecznej powiastki i nie jest to zarzut.
Muszę też pochwalić wydanie. Okładka (u mnie była to tarcza na białym tle) jest kiepska, ale już wewnątrz znajdziemy mnóstwo znakomitych ilustracji. Rysowane ręcznie, bez użycia AI. Sztosik. Jestem grafikiem, więc mega doceniam tę wizualną ucztę.
Nie mogąc doczekać się kolejnego odcinka znakomitego serialu HBO, sięgnąłem po ten zbiór opowiadań, na który składają się trzy historie o ser Duncanie Wysokim. Pierwsze, którego ekranizacja robi właśnie taką furorę jest najciekawsze, ale wszystkie sprawiły mi przyjemność, pozwalając zanurzyć się w świecie wykreowanym przez Martina. Feudalnym świecie rodów, herbów, wasali,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to