Powiesc obyczajowa o niestandardowych męskich bohaterach poszukujacych bliskości i pomysłu na siebie, bez pieniędzy, w warunkach Wielkiego Miasta. Prostytucja, narkotyki, śmierć. Kiedyś na pewno powieść robiła wieksze wrazenie, chociaż ciągle broni się dobrze.
Powiesc obyczajowa o niestandardowych męskich bohaterach poszukujacych bliskości i pomysłu na siebie, bez pieniędzy, w warunkach Wielkiego Miasta. Prostytucja, narkotyki, śmierć. Kiedyś na pewno powieść robiła wieksze wrazenie, chociaż ciągle broni się dobrze.
Skuszona falą entuzjastycznych opinii i obietnicą literackiego objawienia, sięgnęłam po „Nocnego kowboja” Jamesa Leo Herlihy’ego z zaciekawieniem i lekkim niedowierzaniem – czy naprawdę historia o młodym facecie w wielkim mieście może jeszcze czymś zaskoczyć? Okazuje się, że może. I to boleśnie.
Mamy XX-wieczną Amerykę – świat pozorów, reklamowych uśmiechów i złudzeń. W to tło wpisuje się Joe Buck, młody mężczyzna z Albuquerque w Nowym Meksyku, który szuka... No właśnie, czego? Miłości? Przygody? Spełnienia? A może po prostu kogoś, kto powie mu, że jest ważny? Joe wyrusza do Nowego Jorku z naiwną wiarą, że uda mu się zrobić karierę jako żigolak. Plan prosty jak konstrukcja kowbojskiego kapelusza, ale rzeczywistość – jak to zwykle bywa – kopie jak mustang.
Herlihy pisze z niezwykłą lekkością, która kontrastuje z ciężarem podejmowanych tematów. Styl autora sprawia, że książkę dosłownie się pochłania – niemal niepostrzeżenie wsiąkamy w świat Joego i towarzyszymy mu na każdym etapie tej emocjonalnej tułaczki. Powieść podzielona jest na trzy części – dzieciństwo i młodość Joego, jego przyjazd do Nowego Jorku oraz relacja z Gnidą (Rico Rizzo), jedynym człowiekiem, z którym Joe nawiązuje coś na kształt przyjaźni. To właśnie ta relacja – kaleka, pełna niedopowiedzeń i emocjonalnych braków – okazuje się kluczem do zrozumienia głównego bohatera.
Joe Buck nie jest bohaterem z katalogu snów – to chłopak z przetrąconą psychiką, rozedrgany emocjonalnie, samotny aż do bólu. Momentami miałam ochotę potrzymać go za rękę i powiedzieć: „Hej, nie musisz być sam. Już nie.” To postać tragiczna, ale nie przez to, co robi, lecz przez to, czego mu zabrakło – miłości, bliskości, uwagi. Herlihy nie tylko pokazuje Joego, ale odczuwa go razem z nami. Dzięki temu zabiegowi emocjonalny ciężar tej powieści osiada w czytelniku na długo.
Fabuła – choć pozornie niespieszna – hipnotyzuje. Akcja płynie miarowo, bez zbędnych fajerwerków, ale z ogromną dawką emocji. Herlihy z precyzją chirurga ukazuje, co dzieje się z człowiekiem, którego dzieciństwo zostało zbudowane na braku – miłości, bezpieczeństwa, obecności drugiego człowieka. Jak łatwo wtedy zabłądzić w życiu, jak trudno złapać punkt zaczepienia.
Relacje w powieści są pokręcone, trudne, często toksyczne – ale właśnie dlatego tak bardzo prawdziwe. Gnida nie jest wybawicielem Joego, nie jest jego aniołem stróżem – to bardziej strzaskane lustro, w którym Joe po raz pierwszy dostrzega samego siebie. Ich znajomość – choć pełna bólu i frustracji – daje bohaterowi namiastkę czegoś, co można by nazwać rodziną.
Zakończenie porusza do głębi – nie dlatego, że oferuje wielkie dramatyczne zwroty akcji, ale dlatego, że zostawia nas z pytaniem: co dalej? Co dalej z Joem? Czy ktoś taki może jeszcze kiedyś poczuć się „w domu”? Czy istnieje dla niego jakiekolwiek „dalej”?
To nie jest powieść dla tych, którzy szukają westernowej przygody i błysku koltów. To książka dla tych, którzy chcą poczuć. Którzy nie boją się emocji. Którzy chcą zrozumieć, czym jest samotność i co robi z człowiekiem, gdy towarzyszy mu przez całe życie. „Nocny kowboj” to opowieść smutna, ale piękna. Prawdziwa do bólu i ważna – dziś być może jeszcze bardziej niż wtedy, gdy została napisana.
Zdecydowanie polecam każdemu, kto szuka w literaturze nie tylko fabuły, ale i duszy. Joe Buck zostanie ze mną na długo.
Skuszona falą entuzjastycznych opinii i obietnicą literackiego objawienia, sięgnęłam po „Nocnego kowboja” Jamesa Leo Herlihy’ego z zaciekawieniem i lekkim niedowierzaniem – czy naprawdę historia o młodym facecie w wielkim mieście może jeszcze czymś zaskoczyć? Okazuje się, że może. I to boleśnie.
Mamy XX-wieczną Amerykę – świat pozorów, reklamowych uśmiechów i złudzeń. W to...
"Nocny kowboj" to historia, która z opisu może wydawać się zabawna, groteskowa, lecz im dalej się w nią zagłębiamy, to wycieka z niej coraz więcej dramatu. Joe Buck zabierze Was w przedziwną opowieść o samotności, o ludzkiej naturze, która stale nas zdumiewa, o ambicji i niespełnionych marzeniach, o konfrontacji z brutalną rzeczywistością.
Od dziecka życie Joe było naznaczone samotnością, brak swojego miejsca w świecie sprawił, że przez całą powieść obserwujemy jak próbuje je znaleźć, budować, a ostatecznie wydrzeć kawałek dla siebie. Zbudował za to swoją postać, otoczkę wyluzowanego kowboja, lecz w głębi jest zupełnie inaczej. To człowiek, który pragnie tylko nie być wiecznie sam, który w siebie nie wierzy, który z pozoru ma wysokie mniemanie o sobie, lecz w rzeczywistości jest ono bardzo niskie.
Skuszony wizją amerykańskiego snu, przybywa do Nowego Jorku, by zostać zawodowym żigolakiem i zbudować sobie dostatnie życie. Im bardziej jednak próbuje, tym mniej mu się to udaje. Jego rzeczywistość wielokrotnie się załamuje, szybuje na łeb na szyję z wieżowców przepychu i luksusu, do rynsztoków bezdomności.
Klimat lat 50. i 60. w USA jest bardzo charakterystyczny i ma wiele oblicz, w tej książce bardzo mi się spodobał i wiele miejsc czy sytyacji odebrałam właśnie tak, jakbym cofnęła się w czasie.
Styl autora i sama historia mogą wydawać się błahe, lecz ogólne wrażenie jakie pozostawia po sobie "Nocny kowboj" jest zupełnie inne. To książka, która potrafi wywołać w czytelniku emocje, zmusza go do zastanowienia się nad pewnymi sprawami, pozbawia go wiary w szczęśliwe zakończenie i pozostawia go w poczuciu smutku i pustki.
Nie spodziewałem się, że ta książka zrobi na mnie takie wrażenie i choć może nie stanie się moim szczególnym ulubieńcem, to jednak cały czas wracam do niej myślami, za każdym razem ze swoistym przejęciem.
Polecam tę nieoczywistą lekturę ❤️
"Nocny kowboj" to historia, która z opisu może wydawać się zabawna, groteskowa, lecz im dalej się w nią zagłębiamy, to wycieka z niej coraz więcej dramatu. Joe Buck zabierze Was w przedziwną opowieść o samotności, o ludzkiej naturze, która stale nas zdumiewa, o ambicji i niespełnionych marzeniach, o konfrontacji z brutalną rzeczywistością.
Joe Buck od urodzenia nie miał łatwo. Trafiał z rąk do rąk, najdłużej był z babcią, a po jej śmierci i dramatycznych wydarzeniach postanawia wyruszyć do Nowego Jorku w stroju kowboja w poszukiwaniu lepszego życia. Ma nadzieję, że praca żigolaka przyniesie mu pieniądze i towarzystwo innych ludzi.
Kiedy dociera do Nowego Jorku uświadamia sobie, że o pracę ciężko. Na swojej drodze spotyka ludzi, którzy udają przyjaciół, a tak naprawdę wykorzystują jego naiwność. Kiedy kończą się oszczędności Joe traci miejsce w hotelu i staje przed widmem bezdomności. W tej trudnej sytuacji spotyka ponownie Gnidę, który już raz go oszukał. Joe chce się zemścić, ale propozycja Gnidy odnośnie noclegu powoduje, że między bohaterami wywiązuje się dość dziwna przyjaźń i tak rozpoczyna się ich wspólna walka o przetrwanie w Nowym Jorku.
“Nocny kowboj” jest trudną książką, porusza motyw samotności, czytając ma się wrażenie, że Joe skazany jest na nią od urodzenia. Sytuacje, które spotykają bohatera są wręcz dramatyczne, a jego starania o poprawę swojego losu przynoszą efekt odwrotny od zamierzonego.
Książka podzielona jest na trzy części, czyta się ją bardzo szybko, język wydaje się być oszczędny, ale jest naładowany ogromnym przekazem emocjonalnym.
Zakończenie powieści jest otwarte, aczkolwiek nie potrafię sobie wyobrazić szczęśliwego zakończenia dla bohatera. I to poruszyło mnie w tej książce najbardziej.
Do tej książki na pewno wrócę, a jeżeli chcecie przeczytać książkę, która wzbudza szereg różnych emocji, to polecam przeczytać “Nocnego kowboja”.
Joe Buck od urodzenia nie miał łatwo. Trafiał z rąk do rąk, najdłużej był z babcią, a po jej śmierci i dramatycznych wydarzeniach postanawia wyruszyć do Nowego Jorku w stroju kowboja w poszukiwaniu lepszego życia. Ma nadzieję, że praca żigolaka przyniesie mu pieniądze i towarzystwo innych ludzi.
Kiedy dociera do Nowego Jorku uświadamia sobie, że o pracę ciężko. Na swojej...
Czy macie historię, która poruszyła was mocno chociaż się tego nie spodziewaliście? Dla mnie takim odkryciem był Nocny kowboj.
Opowiada ona historię młodego mężczyzny, który przybywa do Nowego Jorku, by stać się zawodowym żigolakiem. Wiele, dość nieudanych prób, sprawia, że mężczyzna ląduje na ulicy, a w jego towarzystwie pojawia się bezdomny, lekko niepełnosprawny chłopak, z którym tworzą tandem. Ich marzeniem jest wyjazd na Florydę.
Autorowi udało się napisać piękną historię, łączącą tematy samotności, izolacji, przyjaźni, ludzkiej życzliwości, z bezwzględnością świata i nieuchronnością losu zapisanego gdzieś na górze. Postać głównego bohatera, nieco naiwna, pełna życiowej witalności kontrastuje z obrazem brudnych ulic wielkiego miasta. To co najpiękniej udało się oddać autorowi to rodząca się przyjaźń pomiędzy dwoma mężczyznami. Największą mocą tej książki jest wrażliwość, z jaką autor kreuje swoje postaci i ich związek, pokazując że w życiu jest miejsce na każde możliwe uczucie. Napisana prostym językiem, bardzo obrazowo prowadzi nas do smutnego finału. Stylistycznie autor balansuje pomiędzy prostotą i złożonością, widoczną przy opisie przyjaźni bohaterów.
Jest w tej historii jakaś niezaprzeczalna magia, której warto się oddać.
Dziękuję wydawnictwu za egzemplarz książki.
Czy macie historię, która poruszyła was mocno chociaż się tego nie spodziewaliście? Dla mnie takim odkryciem był Nocny kowboj.
Opowiada ona historię młodego mężczyzny, który przybywa do Nowego Jorku, by stać się zawodowym żigolakiem. Wiele, dość nieudanych prób, sprawia, że mężczyzna ląduje na ulicy, a w jego towarzystwie pojawia się bezdomny, lekko niepełnosprawny...
Motyw samotności w książkach to mój ulubiony motyw literacki, choć wiadomo nie wszystkie tytuły wchodzą i dźgają do trzewi. Biorąc tę książkę w swoje ręce nie spodziewałam się, że będą momenty, że zadźga aż tak mocno, że to będzie studium niszczenia planów, niszczenia człowieka. Powieść przepełniona jest niewypowiedzianym bólem istnienia, a główny bohater to alegoria samotności, odludek, który się stara, ale mu nie wychodzi, który chce być zrozumiany, kochany, ale zawsze jakoś tak się składa, że popada w coraz większe tarapaty.
Joe ma plan na dobre życie, chce wyjechać do wielkiego miasta i zostać żigolakiem. Plan prosty, ale już od pierwszych chwil wszystko stacza się po równi pochyłej, ku odmętom samego dna. „Nocy kowboj” to rozkład na czynniki pierwsze upadku, ale główny bohater, który jest tak poczciwy i dobrego serca, że nie można mu nie współczuć nie traci nadziei na lepsze jutro. To też i historia o tym jak wiele można zrobić, już wyrwać się z beznadziei. Opowieść o tym, że w wirze świata można łatwo się zatracić, można łatwo spać, ale bardzo ciężko jest się potem podnieść. Książka mnie dźgnęła, wspaniale opisanie samotności i towarzyszących uczuć.
Podobało mi się jej fabularne rozegranie, zakończenie było dla mnie dużym zaskoczeniem, podobało mi się również to, że zostawiło furtkę do interpretacji. Podobał mi się powolny opis opadania na dno i to że ten główny bohater był mimo wszystko dobrym człowiekiem, którego sytuacja życiowa miękko zmusiła do niegodnych czynów (i nie mówię tu o byciu że żigolakiem). Mnie ta książka chwyciła, mam nadzieję, że was też chwyci. Teraz na mnie pora by nadrobić film.
Motyw samotności w książkach to mój ulubiony motyw literacki, choć wiadomo nie wszystkie tytuły wchodzą i dźgają do trzewi. Biorąc tę książkę w swoje ręce nie spodziewałam się, że będą momenty, że zadźga aż tak mocno, że to będzie studium niszczenia planów, niszczenia człowieka. Powieść przepełniona jest niewypowiedzianym bólem istnienia, a główny bohater to alegoria...
Ostatnio mam obsesję na punkcie kowbojskiego klimatu — czytam książki w tej tematyce i gram w gry. Może Nocny kowboj nie oddaje do końca tego klimatu, ale i tak ogromnie doceniam tę powieść. Joe to postać dosyć specyficzna. Ma dość swojego dotychczasowego życia i postanawia przeprowadzić się do dużego miasta, by zacząć wszystko od nowa. Pragnie zarabiać swoim ciałem i jest przekonany, że odniesie sukces. Na miejscu doznaje jednak szoku — nie udaje mu się zdobyć żadnego zlecenia, a wszystkie próby kończą się fiaskiem. Mimo to nie poddaje się i wciąż próbuje.
W pewnym momencie spotyka zagubioną duszę — Ratso. Razem walczą o lepsze jutro, choć nie każdy z nich je otrzyma. To bardzo interesująca lektura, ukazująca samotność drugiego człowieka i to, jak wiele jest on w stanie zrobić, by choć przez chwilę poczuć się ważnym. Joe nie jest najbystrzejszy, ale ma w sobie pewien urok. Autor kreuje go jako bardzo naiwną postać, zdeterminowaną, by osiągnąć sukces. Jednak rzeczywistość wielkiego, bezlitosnego miasta odciska na nim swoje piętno.
Lata 50. i 60. są w tej książce mocno wyczuwalne — naprawdę czułam ten klimat. Styl autora również zrobił na mnie duże wrażenie. Na pierwszy rzut oka lektura może wydawać się prosta i błaha, ale między wierszami ukryta jest duża głębia. Autor porusza też klasyczny motyw „American dream”, który przewija się przez całą powieść. Joe każdego dnia stara się, by jego wyśniona rzeczywistość stała się prawdziwa.
Relacja między głównymi bohaterami początkowo wydaje się chłodna, ale z czasem Joe okazuje Ratso wiele sympatii. Zakończenie ogromnie mną wstrząsnęło — zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw.
To była naprawdę interesująca książka, która na długo pozostanie w mojej pamięci. Wciągnęła mnie bez reszty, a jej lektura była dla mnie ogromną przyjemnością. Z całego serca polecam Nocnego kowboja!
Ostatnio mam obsesję na punkcie kowbojskiego klimatu — czytam książki w tej tematyce i gram w gry. Może Nocny kowboj nie oddaje do końca tego klimatu, ale i tak ogromnie doceniam tę powieść. Joe to postać dosyć specyficzna. Ma dość swojego dotychczasowego życia i postanawia przeprowadzić się do dużego miasta, by zacząć wszystko od nowa. Pragnie zarabiać swoim ciałem i jest...
Joe Buck to młody mężczyzna, który nie miał w życiu lekko. Wychowywany przez babkę, która wiecznie goniła za kolejnymi miłostkami, był tak naprawdę od początku zdany tylko na siebie. Postanawia wyruszyć do Nowego Jorku, by tam rozpocząć lepsze życie. Jego oczekiwania szybko zostają zweryfikowane przez zderzenie z mało przyjazną rzeczywistością…
Książki napisane mniej więcej w latach 50. a 70-tych XX wieku nie zawsze do mnie trafiają, bo opisywane przez nie problemy często nie dotyczą już współczesnego czytelnika. W przypadku tej powieści jest jednak inaczej. W końcu kto nigdy nie zastanawiał się kim jest, gdzie jest jego miejsce na świecie lub po prostu nie czuł się samotny? Właśnie takie rozterki przeżywa Joe Buck i to jego kreacja jest największym atutem tej powieści. Joe stara się być tytułowym kowbojem, ale w podbramkowych sytuacjach okazuje się, że ma niemalże gołębie serce. Jest to postać, która niekiedy irytuje, ale i wzbudza współczucie. Myślę, że szala przeważa jednak w stronę pozytywnych odczuć i ostatecznie tej postaci się kibicuje. Chociaż książka jest napisana dość szorstkim stylem, czyta się ją nie bez emocji, a dodatkowo całkiem szybko za sprawą dynamicznej akcji. Spodobało mi się zakończenie, ponieważ jednocześnie zostawia z uczuciem pustki oraz straty, ale i nadziei. Jest to szorstka proza, przedstawiająca słynny amerykański sen w bardzo gorzkim wydaniu.
Uważam, że książkę możemy zaliczyć do gatunku współczesnej klasyki, szczególnie tej amerykańskiej. Warto ją przeczytać, bo mimo upływu lat nadal pozostaje aktualna. Tematy takie jak potrzeba znalezienia swojego miejsca w świecie czy samotność nigdy się nie zestarzeją.
Joe Buck to młody mężczyzna, który nie miał w życiu lekko. Wychowywany przez babkę, która wiecznie goniła za kolejnymi miłostkami, był tak naprawdę od początku zdany tylko na siebie. Postanawia wyruszyć do Nowego Jorku, by tam rozpocząć lepsze życie. Jego oczekiwania szybko zostają zweryfikowane przez zderzenie z mało przyjazną rzeczywistością…
Zanurzyłem się w „Nocnym kowboju” jak w mętnych wodach miejskiej rzeki, by wypłynąć poruszony do głębi. James Leo Herlihy opowiada historię dwóch straconych dusz: Joe Bucka, naiwnego teksańskiego kolosa o sercu kruchej porcelany, i Ratso Rizzo, drobnego nowojorskiego oszusta, ulicznego alchemika próbującego zamienić brud na złoto. Ich drogi splatają się w betonowej dżungli Manhattanu, miejscu, które pożera marzenia o amerykańskim śnie i wypluwa gorzką prawdę samotności.
Joe, wierząc w swój mit kowboja-żigolo, przybywa do miasta jak jagnię na rzeź. Jego dziecięca ufność brutalnie zderza się z wyrachowaniem metropolii. Ratso, kaleki kameleon ulicy, staje się jego nieoczekiwaną kotwicą. Ta nietypowa więź – początkowo transakcyjna – rozkwita w ciemności, stając się czymś delikatnym, głęboko intymnym i rozpaczliwie ludzkim. Ich wzajemna zależność, krucha jak lód na wiosennej kałuży, poruszyła mnie niezmiernie.
Herlihy rzeźbi psychologię bohaterów z chirurgiczną precyzją, zwłaszcza Joe’go. Choć jego naiwność momentami wydaje się przewidywalna (to drobny zarzut), autor budzi dla niego bezwarunkową empatię. Proza autora to majstersztyk: surowa jak bruk, a jednocześnie głęboka jak nocne niebo nad miastem. Nie epatuje patosem, lecz pozwala nam współodczuwać każdy upadek, każdy błysk nadziei.
To powieść odarta z iluzji, demaskująca brudny szkielet „snu” pod lśniącą fasadą. Światło w tej ciemności bije jednak od ludzkiej solidarności, tej najczystszej, rodzącej się w otchłani. „Nocny kowboj” to więcej niż klasyk brudnego realizmu – to porywająca elegia o człowieczeństwie w jego najsurowszej, a przez to najpiękniejszej postaci. Jeśli szukasz literatury, która zostawia ślad na duszy, sięgnij po ten tytuł bez wahania. Ekranizacja, choć znakomita, nie oddała całej jego głębi.
Zanurzyłem się w „Nocnym kowboju” jak w mętnych wodach miejskiej rzeki, by wypłynąć poruszony do głębi. James Leo Herlihy opowiada historię dwóch straconych dusz: Joe Bucka, naiwnego teksańskiego kolosa o sercu kruchej porcelany, i Ratso Rizzo, drobnego nowojorskiego oszusta, ulicznego alchemika próbującego zamienić brud na złoto. Ich drogi splatają się w betonowej dżungli...
Joe Buck to prosty, naiwny i zapatrzony w siebie młody człowiek, który przybywa do Nowego Jorku z nadzieją, że z pomocą swego osobistego wdzięku i uroku, wykorzystując własne ciało oraz potrzeby bogatych dam, zdobędzie sławę i zarobi niemałe pieniądze jako żigolak...
Nie wszystko jednak w wielkim mieście jest takie, jak sobie wyobrażał Joe, a kolejne porażki i rozczarowania ciągną naszego bohatera w sam środek mrocznej strony Nowego Jorku...
Joe będąc w trudnej sytuacji, samotny i zagubiony poznaje Enrica "Ratso" Rizza - sprytnego ulicznego złodziejaszka, który staje się dla niego najbliższą osobą, a uczucie między nimi choć trochę zasklepia wszechogarniającą Joe'go samotność...
"Nocny kowboj" to według mnie klasyka literatury amerykańskiej lat 60- tych, którą warto poznać!
Mamy tutaj motyw miłości homoseksualnej, ale nie jest on dominujący w książce.
Autor skupia raczej naszą uwagę na wszechogarniającej człowieka samotności i szukaniu w niej drugiego człowieka, tożsamości, pragnieniu bliskości i czułości...
Kolejnym motywem, który mnie uderzył w powieści jest ten wyśniony "amerykański sen" , o którym marzy główny bohater i do którego dąży...
Jednak zderzenie z brutalną ścianą rzeczywistości bywa bolesne i nie takie piękne jakbyśmy to sobie wyobrażali!
Książkę czyta się ekspresowo i z zaciekawieniem, a bohaterów da się polubić!
Surowy realizm w książce, choć chwilami trudny w odbiorze, to sprawia, że cała opowieść jest poruszająca, ujmująca i niezwykle prawdziwa!
Zdecydowanie warto poznać tę historię o poszukiwaniu swojego miejsca i swojej tożsamości na świecie, o samotności, która zmusza do nie zawsze właściwych wyborów, o rozczarowaniach...
Serdecznie polecam!
Joe Buck to prosty, naiwny i zapatrzony w siebie młody człowiek, który przybywa do Nowego Jorku z nadzieją, że z pomocą swego osobistego wdzięku i uroku, wykorzystując własne ciało oraz potrzeby bogatych dam, zdobędzie sławę i zarobi niemałe pieniądze jako żigolak...
Nie wszystko jednak w wielkim mieście jest takie, jak sobie wyobrażał Joe, a kolejne porażki i rozczarowania...
"Nocny kowboj" to książka, która z pewnością nie jest dla każdego. Jej brutalny realizm i brak romantyzacji świata nowojorskiego marginesu mogą okazać się dla wielu czytelników trudne do przełknięcia. Narracja, choć chwilami sugestywna, często staje się chaotyczna i pozbawiona spójności, co utrudnia pełne zaangażowanie się w losy bohaterów.
Choć intencje autora w demaskowaniu mitu "amerykańskiego snu" są jasne, wykonanie bywa niekonsekwentne. Postaci, choć początkowo intrygujące, w miarę rozwoju fabuły tracą na głębi, stając się raczej symbolami upadku niż pełnokrwistymi jednostkami. Odnoszę wrażenie, że autor zbyt mocno skupił się na szokowaniu, zaniedbując przy tym rozwój psychologiczny bohaterów. Koniec końców, "Nocny kowboj" to pozycja, która mimo swojego potencjału i mocnej tematyki, pozostawia poczucie niedosytu i pewnego rozczarowania.
"Nocny kowboj" to książka, która z pewnością nie jest dla każdego. Jej brutalny realizm i brak romantyzacji świata nowojorskiego marginesu mogą okazać się dla wielu czytelników trudne do przełknięcia. Narracja, choć chwilami sugestywna, często staje się chaotyczna i pozbawiona spójności, co utrudnia pełne zaangażowanie się w losy bohaterów.
Książki, która ukazała się w 1965 roku, wcześniej nie czytałem. Widziałem oczywiście film, nawet parę razy i teraz po lekturze, muszę powiedzieć, że pierwowzór literacki, jak to często bywa jest znacznie lepszy, niż wersja kinowa. Książka ma bardziej introspekcyjny ton, autor dużo miejsca poświęca emocjonalnym zranieniom głównego bohatera, alienacji i jego dzieciństwu, czego nie ma w filmie. W powieści Joe Buck jest złożoną osobą. Jest jednocześnie naiwny i romantyczny, żeby nie powiedzieć dziecinny, co kontrastuje z twardą rzeczywistością. Wydaje się postacią, która desperacko szuka miłości i własnej tożsamości. W historii pisanej jest też więcej na temat związków gejowskich głównego bohatera, co w filmie jest tylko lekko zasugerowane i na czym obraz stracił, a książka zyskuje, bo pogłębia to tylko temat alienacji Joe. Także jego relacja z Rizzem jest tu bardziej intymna, emocjonalnie zależna i głębsza. Można powiedzieć, że złodziejaszek staje się dla Bucka niemal rodziną. Widać to szczególnie w końcówce historii obu mężczyzn. A jak jesteśmy przy zakończeniu jest ono opisane z większym wewnętrznym dramatyzmem i psychologią, co amerykański pisarz oddał genialnie, a co nie udało się może Johnowi Voightowi, z całym szacunkiem dla jego gry aktorskiej. Czy jest to książka, którą można by zaliczyć do wielkich amerykańskich powieści? Chyba nie, bo nie jest to klasyka na miarę Hemingwaya, Steinbecka czy Faulknera, ale jest to ważny dokument epoki lat 60', poruszający jak na tamte czasy trudne tematy marginalizacji, seksualności czy samotności i pokazuje ciemną stronę amerykańskiego snu na przykładzie Joe, który zderza się z brutalną rzeczywistością, więc jest to ważna książka, ale z innych powodów. To znacząca lektura, będąca rzeczą kultową dla amerykańskiej kontrkultury i ważnym tekstem literatury queerowej. No i czyta się błyskawicznie. Serdecznie polecam!
Za książkę dziękuję @wydawnictworeplika
Książki, która ukazała się w 1965 roku, wcześniej nie czytałem. Widziałem oczywiście film, nawet parę razy i teraz po lekturze, muszę powiedzieć, że pierwowzór literacki, jak to często bywa jest znacznie lepszy, niż wersja kinowa. Książka ma bardziej introspekcyjny ton, autor dużo miejsca poświęca emocjonalnym zranieniom głównego bohatera, alienacji i jego dzieciństwu,...
„Nocny kowboj” to powieść, która zyskała największy rozgłos po premierze znakomitej ekranizacji Johna Schlesingera z 1969 roku, z Dustinem Hoffmanem i Jonnem Voightem w rolach głównych. Jednak dzieło Herlithy to autonomiczna opowieść, pełna psychologicznej głębi i społecznej diagnozy, która zasługuje na uważną lekturę niezależnie od filmu. Autor z wrażliwością, empatią i surowym realizmem przedstawia historię outsiderów na marginesie amerykańskiego snu.Narracja koncentruje się na losach Joe Bucka – młodego mężczyzny z Teksasu, który postanawia przybyć do Nowego Jorku, by zostać… męską prostytutką. Jego marzenie o zarabianiu na bogatych kobietach brutalnie zderza się z rzeczywistością wielkiego miasta. Joe, naiwny, ale wewnętrznie złamany, wkrótce poznaje Enrica „Ratso” Rizza – fizycznie schorowanego, ale sprytnego i cynicznego nowojorczyka, który wciąga go w trudne, a zarazem intymne partnerstwo. Ich relacja staje się osią powieści. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie, ale głęboko zanurza się w subiektywną perspektywę Joe. Pojawiają się retrospekcje, halucynacje i strumień świadomości – szczególnie w scenach ukazujących traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa Joe'a oraz jego niepokojącą seksualność.Taka konstrukcja narracyjna buduje silne napięcie psychologiczne i emocjonalne.Powieść w swojej istocie eksploruje męską intymność, niekoniecznie w sensie seksualnym, ale emocjonalnym, przełamując tabu, szczególnie jak na lata 60.Motywami przewodnimi sąs amotność i alienacja. Obaj bohaterowie są wyrzutkami społecznymi: nieprzystosowani, niekochani, niepotrafiący wpisać się w normy społeczne ani ekonomiczne oczekiwania miasta. Nowy Jork jawi się tu jako bezlitosna maszyna, która miażdży słabszych. Powieść bada granice między heteronormatywnością a głębszą, niezdefiniowaną tęsknotą za bliskością.
Najważniejszym przesłaniem jest potrzeba drugiego człowieka. Relacja Joe i Rizza to nie tyle klasyczna miłość, co głęboka wspólnota losu, zaufania i solidarności w nędzy. Herlinthy posługuje się językiem prostym, surowym, czasem wręcz brutalnym, ale jednocześnie pełnym współczucia. Narracja balansuje między realizmem a poetyckimi wizjami. Wyróżniają się, zwłaszcza fragmenty retrospektywne, emocjonalne, niepokojące, miejscami oniryczne. Dialogi są autentyczne i soczyste, ukazujące różnice klasowe.„Nocny kowboj” to powieść, która otworzyła nowe pola dla literatury amerykańskiej lat 60. , ukazując homoseksualność, prostytucję, chorobę, samotność i biedę bez upiększeń. Wpisuje się w tradycję literatury egzystencjalnej, ale także w nurt nowej fali społecznej prozy amerykańskiej, zbliżonej do twórczości takich autorów jak Hubert Selby Jr. (Requiem dla snu) czy John Rechy. Herlithy napisał historię przejmującą i szczerą – o potrzebie czułości, o tożsamości i o tym, jak cienka jest granica między życiem a przetrwaniem.
„Nocny kowboj” to powieść, która zyskała największy rozgłos po premierze znakomitej ekranizacji Johna Schlesingera z 1969 roku, z Dustinem Hoffmanem i Jonnem Voightem w rolach głównych. Jednak dzieło Herlithy to autonomiczna opowieść, pełna psychologicznej głębi i społecznej diagnozy, która zasługuje na uważną lekturę niezależnie od filmu. Autor z wrażliwością, empatią i...
W poszukiwaniu lepszego życia Joe Buck - facet o umyśle chłopca wyrusza na podbój Nowego Jorku. Naiwnie wierzy w poprawę losu dzięki swym wdziękom, ale rzeczywistość mija się z wyobrażeniem. Nieoczywistą osłodą staje się niecodzienna przyjaźń z kalekim złodziejem. Chętnie porównam z filmem.
W poszukiwaniu lepszego życia Joe Buck - facet o umyśle chłopca wyrusza na podbój Nowego Jorku. Naiwnie wierzy w poprawę losu dzięki swym wdziękom, ale rzeczywistość mija się z wyobrażeniem. Nieoczywistą osłodą staje się niecodzienna przyjaźń z kalekim złodziejem. Chętnie porównam z filmem.
Film oglądałem bardzo dawno temu, ale zapamiętałem Hoffmana w roli kalekiego Rizza. Muszę przyznać, że powieść była bardzo ciekawa i wcale nie taka płytka. Ośmieszała tzw amerykański sen. Joe Buck był ciekawym bohaterem, zdany na siebie po śmierci babki, tępy, mało bystry, taki nieociosany kołek, ale całkiem zabawny. Po przyjeździe z Houston do Nowego Jorku wiódł żywot nędzarza i męskiej prostytutki, a znajomość z kalekim złodziejem była niecodzienna. Na uwagę zwraca nienachalny i nawet trochę czarny humor. Warto było przeczytać i spędzić trochę czasu z tą książką.
Film oglądałem bardzo dawno temu, ale zapamiętałem Hoffmana w roli kalekiego Rizza. Muszę przyznać, że powieść była bardzo ciekawa i wcale nie taka płytka. Ośmieszała tzw amerykański sen. Joe Buck był ciekawym bohaterem, zdany na siebie po śmierci babki, tępy, mało bystry, taki nieociosany kołek, ale całkiem zabawny. Po przyjeździe z Houston do Nowego Jorku wiódł żywot...
„W owych kowbojskich butach Joe Buck miał metr osiemdziesiąt pięć wzrostu i inaczej patrzył na życie. Kiedy wychodził z domu towarowego w Houston, jego ciało przeszło jakiś przełom: poczuł w lędźwiach siłę, której istnienia nie podejrzewał, a dzięki której inaczej zaczął odbierać świat. Nowe mięśnie grały teraz w jego pośladkach, w jego nogach. Czuł, że zupełnie inaczej kroczy po chodniku. Świat leżał tam, w dole, on zaś był hen – wysoko, na szczycie, zaś przestrzenią między nim a chodnikiem zawładnął wspaniały niezwykły samiec, on Joe Buck. Był silny. Był szczęśliwy. Był gotów”.( s.5)
James Leo Herlihy, Nocny kowboj,
Przekł. T. Mirkowicz, Książka i Wiedza, Warszawa 1979.
Na co był gotów tytułowy „nocny kowboj”? Na co liczył?
Bohater pozbawiony rodziny, nie mający żadnego oparcia,
wyruszający na podbój Nowego Jorku?
Liczy jedynie na własną męską urodę, która pozwoli zrobić karierę i zdobyć pieniądze.
Marzycieli w typie Joego nie brakuje i dziś, w XXI w.
Powieść „Nocny kowboj” napisana w 1965r.
doczekała się świetnej ekranizacji,
reż. John Schlesinger,
w rolach głównych wystąpili:
Joe Buck- Jon Voight, Enrico Ratso „Rizzo” – Dustin Hoffman.
Taka para- to potęga aktorska,
mogąca udźwignąć ciężar każdej granej roli.
Czytając głośną powieść,
oglądając znakomity film,
warto mieć przed oczami motto:
„Nie ma błogosławieństwa dla samotnych.
Pismo święte nie mówi nic, że są błogosławieni.
Pan O` Daniel.
10/10
„W owych kowbojskich butach Joe Buck miał metr osiemdziesiąt pięć wzrostu i inaczej patrzył na życie. Kiedy wychodził z domu towarowego w Houston, jego ciało przeszło jakiś przełom: poczuł w lędźwiach siłę, której istnienia nie podejrzewał, a dzięki której inaczej zaczął odbierać świat. Nowe mięśnie grały teraz w jego pośladkach, w jego nogach. Czuł, że zupełnie inaczej...
Szczerze mówiąc po filmie, który raczej mnie rozczarował, nie spodziewałem się rewelacji. A jednak. Moim - zdaniem książka - jest lepsza od adaptacji. Kilka scen, które w dziele Schlesingera były dla mnie niejasne, po przeczytaniu literackiego pierwowzoru stały się zrozumiałe. Nie będę powtarzał opinii, które tutaj padły, ani "spoilerował" fabuły, więc napiszę tylko, że to ciekawe studium samotności, zagubienia, traum z przeszłości, które mają przeogromny wpływ na dorosłe życie ludzi, lecz przede wszystkim prawdziwej, choć nie do końca zrozumiałej przyjaźni. PS Jednak zdecydowanie polecam najpierw czytać książki, a dopiero potem oglądać filmy na ich podstawie (a przynajmniej zachować jakiś odstęp czasu na "wywietrzenie pamięci"), ciągle widziałem w wyobraźni Jona Voighta i Dustina Hoffmana...
Szczerze mówiąc po filmie, który raczej mnie rozczarował, nie spodziewałem się rewelacji. A jednak. Moim - zdaniem książka - jest lepsza od adaptacji. Kilka scen, które w dziele Schlesingera były dla mnie niejasne, po przeczytaniu literackiego pierwowzoru stały się zrozumiałe. Nie będę powtarzał opinii, które tutaj padły, ani "spoilerował" fabuły, więc napiszę tylko, że to...
Żona zaprosiła mnie na film. Miała zdecydować co wybierze, poprosiłem tylko, żeby to nie był Top Gun. Więc do samego końca, nie miałem pojęcia co obejrzymy. Ba, nawet gdy na ekranie ukazała się Emma Thompson i tytuł Powodzenia, Leo Grande (reż.Sophie Hyde), wciąż nie wiedziałem czego się spodziewać po filmie. Nie czytuję recenzji filmowych, nie wiem co w nowościach.
Bardzo miły ten film. Trochę próbuje zawalczyć z pewnymi stereotypami, trochę próbuje rozmontować niektóre tabu, ale w zasadzie po pierwszych kilkunastu minutach myślałem o Nocnym kowboju w reżyserii Johna Schlesingera z 1969 roku.
Niestety w zestawieniu z filmem sprzed ponad pół wieku mam wrażenie, że Powodzenia, Leo Grande jest śliczną wydmuszką. Piękną pocztówką, która pozornie podjęła trudny temat, ale niestety ślizga się po powierzchni.
Nocny kowboj był jednym z moich ulubionych filmów. Do tego stopnia, że lata temu kupiłem książkę Jamesa Leo Herlihy w polskim tłumaczeniu pod koniec lat 80. Teraz sobie uświadomiłem, że chyba byłem przekonany, że film powstał w latach 70. a może nawet 80.
W każdym razie seans filmowy kilka dni temu sprawił, że odstawiłem kolejkę zaległych książek i sięgnąłem po Nocnego kowboja, zwłaszcza, że nie jest to opasłe tomiszcze.
[...]
https://www.speculatio.pl/nocny-kowboj/
Żona zaprosiła mnie na film. Miała zdecydować co wybierze, poprosiłem tylko, żeby to nie był Top Gun. Więc do samego końca, nie miałem pojęcia co obejrzymy. Ba, nawet gdy na ekranie ukazała się Emma Thompson i tytuł Powodzenia, Leo Grande (reż.Sophie Hyde), wciąż nie wiedziałem czego się spodziewać po filmie. Nie czytuję recenzji filmowych, nie wiem co w nowościach.
Czytałam lepsze książki. A jednak oryginalność tej powieści pozostawiła w pamięci ślad.
Niezbyt rozgarnięty Joe Buck, który ma o sobie dość wysokie mniemanie w stroju kowboja przyjeżdża do Nowego Jorku, aby zarabiać na życie swoim ciałem.
Jednak los jest przewrony. Dobre serce Joe'go decyduje o pomaganiu innym. A on sam stacza się z dnia na dzień do zimnych, ciemnych spelun. Autor w spektakularny sposób opisuje czym jest samotność. I co człowiek zrobi, aby nie czuć pustki w sercu.
Postać Rica jest tak obleśna, że moje czytelnicze serce lituje się nad nim, ale również gardzi takimi ludźmi.
To zupełnie inne ukazanie Ameryki lat 70 tych.
Czytałam lepsze książki. A jednak oryginalność tej powieści pozostawiła w pamięci ślad.
Niezbyt rozgarnięty Joe Buck, który ma o sobie dość wysokie mniemanie w stroju kowboja przyjeżdża do Nowego Jorku, aby zarabiać na życie swoim ciałem.
Jednak los jest przewrony. Dobre serce Joe'go decyduje o pomaganiu innym. A on sam stacza się z dnia na dzień do zimnych, ciemnych...
Dała mi to pani bibliotekarka, gdy byłam jeszcze w podstawówce. Szokujące ;))) Ta pani chyba nie do końca wiedziała, o czym traktuje powieść. Seks z chłopcem na dachu - to jedyna scena, która pozostała w mojej pamięci. Jakieś okruchy wspomnień. Tylko tytuł wciąż ma ten urok...
Dała mi to pani bibliotekarka, gdy byłam jeszcze w podstawówce. Szokujące ;))) Ta pani chyba nie do końca wiedziała, o czym traktuje powieść. Seks z chłopcem na dachu - to jedyna scena, która pozostała w mojej pamięci. Jakieś okruchy wspomnień. Tylko tytuł wciąż ma ten urok...
O głównym bohaterze "Nocnego kowboja" Joe Bucku można by powiedzieć kilka złych rzeczy: jest próżny, głupi, prymitywny, leniwy, zdemoralizowany, naiwny, narcystyczny... listę można wydłużyć jeszcze o całkiem sporo pozycji.
Pomimo takiego zestawu wad, postać ta ujmuje od pierwszych stron powieści, bo Joe jest w sumie tylko dużym chłopcem zagubionym w życiu. A życie nie oszczędzało go zabierając mu po kolei wszystko, co kochał. Nie szkodzi, że miłość ta była spaczona - była jednak szczera. Śledząc jego kolejne porażki życzymy mu jak najlepiej i trzymamy kciuki za to, żeby wyrwał się ze spirali upodlenia i znalazł na tym świecie swoje bezpieczne miejsce, nawet jeśli w drodze do tego celu musiałby zejść parę stopni w dół.
O głównym bohaterze "Nocnego kowboja" Joe Bucku można by powiedzieć kilka złych rzeczy: jest próżny, głupi, prymitywny, leniwy, zdemoralizowany, naiwny, narcystyczny... listę można wydłużyć jeszcze o całkiem sporo pozycji.
Pomimo takiego zestawu wad, postać ta ujmuje od pierwszych stron powieści, bo Joe jest w sumie tylko dużym chłopcem zagubionym w życiu. A życie nie...
Przepiękna, smutna i trudna powieść o samotności, potrzebie bliskości drugiego człowieka. Realia Ameryki lat sześćdziesiątych, temat niezwykle aktualny i obecny.
Polecam!
Przepiękna, smutna i trudna powieść o samotności, potrzebie bliskości drugiego człowieka. Realia Ameryki lat sześćdziesiątych, temat niezwykle aktualny i obecny.
Polecam!
Jedyny plus tej książki to jak dla mnie umiejętność tworzenia bardzo charakterystycznych postaci przez autora. Juanita podbiła moje serce swoją charakterystycznością !
Jedyny plus tej książki to jak dla mnie umiejętność tworzenia bardzo charakterystycznych postaci przez autora. Juanita podbiła moje serce swoją charakterystycznością !
O dojrzewaniu, związanej z nim utracie naiwności i zagubieniu w życiu.
O tym, że czasami nie wychodzi, choćbyś nie wiem jak się starał. Niby rzecz dzieje się w Ameryce lat 60., ale treść pozostaje niezwykle aktualna.
O dojrzewaniu, związanej z nim utracie naiwności i zagubieniu w życiu.
O tym, że czasami nie wychodzi, choćbyś nie wiem jak się starał. Niby rzecz dzieje się w Ameryce lat 60., ale treść pozostaje niezwykle aktualna.
Przeczytałam to jak dłuższe opowiadanie , wciągające i trzymające w napięciu Kibicowałam bohaterowi i miałam nadzieję , że uda mu się zrealizować jego plany , żałosne i poniżające .Jestem rozczarowana , że nic mu się nie udało . Czy taki był zamiar autora , żebyśmy pogubili się w nazywaniu rzeczywistości ?
Przeczytałam to jak dłuższe opowiadanie , wciągające i trzymające w napięciu Kibicowałam bohaterowi i miałam nadzieję , że uda mu się zrealizować jego plany , żałosne i poniżające .Jestem rozczarowana , że nic mu się nie udało . Czy taki był zamiar autora , żebyśmy pogubili się w nazywaniu rzeczywistości ?
Niekiedy najtrudniej osiodłać rzeczywistość.
Niekiedy najtrudniej osiodłać rzeczywistość.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowiesc obyczajowa o niestandardowych męskich bohaterach poszukujacych bliskości i pomysłu na siebie, bez pieniędzy, w warunkach Wielkiego Miasta. Prostytucja, narkotyki, śmierć. Kiedyś na pewno powieść robiła wieksze wrazenie, chociaż ciągle broni się dobrze.
Powiesc obyczajowa o niestandardowych męskich bohaterach poszukujacych bliskości i pomysłu na siebie, bez pieniędzy, w warunkach Wielkiego Miasta. Prostytucja, narkotyki, śmierć. Kiedyś na pewno powieść robiła wieksze wrazenie, chociaż ciągle broni się dobrze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to10 gwiazdek, bo to podsumowanie filmu ( wspaniały) i książki.
Albo jedno, albo drugie, sam/a wybierz.
Nie wypada nie znać.
POLECAM w pakiecie !!!
10 gwiazdek, bo to podsumowanie filmu ( wspaniały) i książki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAlbo jedno, albo drugie, sam/a wybierz.
Nie wypada nie znać.
POLECAM w pakiecie !!!
Skuszona falą entuzjastycznych opinii i obietnicą literackiego objawienia, sięgnęłam po „Nocnego kowboja” Jamesa Leo Herlihy’ego z zaciekawieniem i lekkim niedowierzaniem – czy naprawdę historia o młodym facecie w wielkim mieście może jeszcze czymś zaskoczyć? Okazuje się, że może. I to boleśnie.
Mamy XX-wieczną Amerykę – świat pozorów, reklamowych uśmiechów i złudzeń. W to tło wpisuje się Joe Buck, młody mężczyzna z Albuquerque w Nowym Meksyku, który szuka... No właśnie, czego? Miłości? Przygody? Spełnienia? A może po prostu kogoś, kto powie mu, że jest ważny? Joe wyrusza do Nowego Jorku z naiwną wiarą, że uda mu się zrobić karierę jako żigolak. Plan prosty jak konstrukcja kowbojskiego kapelusza, ale rzeczywistość – jak to zwykle bywa – kopie jak mustang.
Herlihy pisze z niezwykłą lekkością, która kontrastuje z ciężarem podejmowanych tematów. Styl autora sprawia, że książkę dosłownie się pochłania – niemal niepostrzeżenie wsiąkamy w świat Joego i towarzyszymy mu na każdym etapie tej emocjonalnej tułaczki. Powieść podzielona jest na trzy części – dzieciństwo i młodość Joego, jego przyjazd do Nowego Jorku oraz relacja z Gnidą (Rico Rizzo), jedynym człowiekiem, z którym Joe nawiązuje coś na kształt przyjaźni. To właśnie ta relacja – kaleka, pełna niedopowiedzeń i emocjonalnych braków – okazuje się kluczem do zrozumienia głównego bohatera.
Joe Buck nie jest bohaterem z katalogu snów – to chłopak z przetrąconą psychiką, rozedrgany emocjonalnie, samotny aż do bólu. Momentami miałam ochotę potrzymać go za rękę i powiedzieć: „Hej, nie musisz być sam. Już nie.” To postać tragiczna, ale nie przez to, co robi, lecz przez to, czego mu zabrakło – miłości, bliskości, uwagi. Herlihy nie tylko pokazuje Joego, ale odczuwa go razem z nami. Dzięki temu zabiegowi emocjonalny ciężar tej powieści osiada w czytelniku na długo.
Fabuła – choć pozornie niespieszna – hipnotyzuje. Akcja płynie miarowo, bez zbędnych fajerwerków, ale z ogromną dawką emocji. Herlihy z precyzją chirurga ukazuje, co dzieje się z człowiekiem, którego dzieciństwo zostało zbudowane na braku – miłości, bezpieczeństwa, obecności drugiego człowieka. Jak łatwo wtedy zabłądzić w życiu, jak trudno złapać punkt zaczepienia.
Relacje w powieści są pokręcone, trudne, często toksyczne – ale właśnie dlatego tak bardzo prawdziwe. Gnida nie jest wybawicielem Joego, nie jest jego aniołem stróżem – to bardziej strzaskane lustro, w którym Joe po raz pierwszy dostrzega samego siebie. Ich znajomość – choć pełna bólu i frustracji – daje bohaterowi namiastkę czegoś, co można by nazwać rodziną.
Zakończenie porusza do głębi – nie dlatego, że oferuje wielkie dramatyczne zwroty akcji, ale dlatego, że zostawia nas z pytaniem: co dalej? Co dalej z Joem? Czy ktoś taki może jeszcze kiedyś poczuć się „w domu”? Czy istnieje dla niego jakiekolwiek „dalej”?
To nie jest powieść dla tych, którzy szukają westernowej przygody i błysku koltów. To książka dla tych, którzy chcą poczuć. Którzy nie boją się emocji. Którzy chcą zrozumieć, czym jest samotność i co robi z człowiekiem, gdy towarzyszy mu przez całe życie. „Nocny kowboj” to opowieść smutna, ale piękna. Prawdziwa do bólu i ważna – dziś być może jeszcze bardziej niż wtedy, gdy została napisana.
Zdecydowanie polecam każdemu, kto szuka w literaturze nie tylko fabuły, ale i duszy. Joe Buck zostanie ze mną na długo.
Skuszona falą entuzjastycznych opinii i obietnicą literackiego objawienia, sięgnęłam po „Nocnego kowboja” Jamesa Leo Herlihy’ego z zaciekawieniem i lekkim niedowierzaniem – czy naprawdę historia o młodym facecie w wielkim mieście może jeszcze czymś zaskoczyć? Okazuje się, że może. I to boleśnie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMamy XX-wieczną Amerykę – świat pozorów, reklamowych uśmiechów i złudzeń. W to...
"Nocny kowboj" to historia, która z opisu może wydawać się zabawna, groteskowa, lecz im dalej się w nią zagłębiamy, to wycieka z niej coraz więcej dramatu. Joe Buck zabierze Was w przedziwną opowieść o samotności, o ludzkiej naturze, która stale nas zdumiewa, o ambicji i niespełnionych marzeniach, o konfrontacji z brutalną rzeczywistością.
Od dziecka życie Joe było naznaczone samotnością, brak swojego miejsca w świecie sprawił, że przez całą powieść obserwujemy jak próbuje je znaleźć, budować, a ostatecznie wydrzeć kawałek dla siebie. Zbudował za to swoją postać, otoczkę wyluzowanego kowboja, lecz w głębi jest zupełnie inaczej. To człowiek, który pragnie tylko nie być wiecznie sam, który w siebie nie wierzy, który z pozoru ma wysokie mniemanie o sobie, lecz w rzeczywistości jest ono bardzo niskie.
Skuszony wizją amerykańskiego snu, przybywa do Nowego Jorku, by zostać zawodowym żigolakiem i zbudować sobie dostatnie życie. Im bardziej jednak próbuje, tym mniej mu się to udaje. Jego rzeczywistość wielokrotnie się załamuje, szybuje na łeb na szyję z wieżowców przepychu i luksusu, do rynsztoków bezdomności.
Klimat lat 50. i 60. w USA jest bardzo charakterystyczny i ma wiele oblicz, w tej książce bardzo mi się spodobał i wiele miejsc czy sytyacji odebrałam właśnie tak, jakbym cofnęła się w czasie.
Styl autora i sama historia mogą wydawać się błahe, lecz ogólne wrażenie jakie pozostawia po sobie "Nocny kowboj" jest zupełnie inne. To książka, która potrafi wywołać w czytelniku emocje, zmusza go do zastanowienia się nad pewnymi sprawami, pozbawia go wiary w szczęśliwe zakończenie i pozostawia go w poczuciu smutku i pustki.
Nie spodziewałem się, że ta książka zrobi na mnie takie wrażenie i choć może nie stanie się moim szczególnym ulubieńcem, to jednak cały czas wracam do niej myślami, za każdym razem ze swoistym przejęciem.
Polecam tę nieoczywistą lekturę ❤️
"Nocny kowboj" to historia, która z opisu może wydawać się zabawna, groteskowa, lecz im dalej się w nią zagłębiamy, to wycieka z niej coraz więcej dramatu. Joe Buck zabierze Was w przedziwną opowieść o samotności, o ludzkiej naturze, która stale nas zdumiewa, o ambicji i niespełnionych marzeniach, o konfrontacji z brutalną rzeczywistością.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd dziecka życie Joe było...
Joe Buck od urodzenia nie miał łatwo. Trafiał z rąk do rąk, najdłużej był z babcią, a po jej śmierci i dramatycznych wydarzeniach postanawia wyruszyć do Nowego Jorku w stroju kowboja w poszukiwaniu lepszego życia. Ma nadzieję, że praca żigolaka przyniesie mu pieniądze i towarzystwo innych ludzi.
Kiedy dociera do Nowego Jorku uświadamia sobie, że o pracę ciężko. Na swojej drodze spotyka ludzi, którzy udają przyjaciół, a tak naprawdę wykorzystują jego naiwność. Kiedy kończą się oszczędności Joe traci miejsce w hotelu i staje przed widmem bezdomności. W tej trudnej sytuacji spotyka ponownie Gnidę, który już raz go oszukał. Joe chce się zemścić, ale propozycja Gnidy odnośnie noclegu powoduje, że między bohaterami wywiązuje się dość dziwna przyjaźń i tak rozpoczyna się ich wspólna walka o przetrwanie w Nowym Jorku.
“Nocny kowboj” jest trudną książką, porusza motyw samotności, czytając ma się wrażenie, że Joe skazany jest na nią od urodzenia. Sytuacje, które spotykają bohatera są wręcz dramatyczne, a jego starania o poprawę swojego losu przynoszą efekt odwrotny od zamierzonego.
Książka podzielona jest na trzy części, czyta się ją bardzo szybko, język wydaje się być oszczędny, ale jest naładowany ogromnym przekazem emocjonalnym.
Zakończenie powieści jest otwarte, aczkolwiek nie potrafię sobie wyobrazić szczęśliwego zakończenia dla bohatera. I to poruszyło mnie w tej książce najbardziej.
Do tej książki na pewno wrócę, a jeżeli chcecie przeczytać książkę, która wzbudza szereg różnych emocji, to polecam przeczytać “Nocnego kowboja”.
Joe Buck od urodzenia nie miał łatwo. Trafiał z rąk do rąk, najdłużej był z babcią, a po jej śmierci i dramatycznych wydarzeniach postanawia wyruszyć do Nowego Jorku w stroju kowboja w poszukiwaniu lepszego życia. Ma nadzieję, że praca żigolaka przyniesie mu pieniądze i towarzystwo innych ludzi.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy dociera do Nowego Jorku uświadamia sobie, że o pracę ciężko. Na swojej...
Czy macie historię, która poruszyła was mocno chociaż się tego nie spodziewaliście? Dla mnie takim odkryciem był Nocny kowboj.
Opowiada ona historię młodego mężczyzny, który przybywa do Nowego Jorku, by stać się zawodowym żigolakiem. Wiele, dość nieudanych prób, sprawia, że mężczyzna ląduje na ulicy, a w jego towarzystwie pojawia się bezdomny, lekko niepełnosprawny chłopak, z którym tworzą tandem. Ich marzeniem jest wyjazd na Florydę.
Autorowi udało się napisać piękną historię, łączącą tematy samotności, izolacji, przyjaźni, ludzkiej życzliwości, z bezwzględnością świata i nieuchronnością losu zapisanego gdzieś na górze. Postać głównego bohatera, nieco naiwna, pełna życiowej witalności kontrastuje z obrazem brudnych ulic wielkiego miasta. To co najpiękniej udało się oddać autorowi to rodząca się przyjaźń pomiędzy dwoma mężczyznami. Największą mocą tej książki jest wrażliwość, z jaką autor kreuje swoje postaci i ich związek, pokazując że w życiu jest miejsce na każde możliwe uczucie. Napisana prostym językiem, bardzo obrazowo prowadzi nas do smutnego finału. Stylistycznie autor balansuje pomiędzy prostotą i złożonością, widoczną przy opisie przyjaźni bohaterów.
Jest w tej historii jakaś niezaprzeczalna magia, której warto się oddać.
Dziękuję wydawnictwu za egzemplarz książki.
Czy macie historię, która poruszyła was mocno chociaż się tego nie spodziewaliście? Dla mnie takim odkryciem był Nocny kowboj.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowiada ona historię młodego mężczyzny, który przybywa do Nowego Jorku, by stać się zawodowym żigolakiem. Wiele, dość nieudanych prób, sprawia, że mężczyzna ląduje na ulicy, a w jego towarzystwie pojawia się bezdomny, lekko niepełnosprawny...
Motyw samotności w książkach to mój ulubiony motyw literacki, choć wiadomo nie wszystkie tytuły wchodzą i dźgają do trzewi. Biorąc tę książkę w swoje ręce nie spodziewałam się, że będą momenty, że zadźga aż tak mocno, że to będzie studium niszczenia planów, niszczenia człowieka. Powieść przepełniona jest niewypowiedzianym bólem istnienia, a główny bohater to alegoria samotności, odludek, który się stara, ale mu nie wychodzi, który chce być zrozumiany, kochany, ale zawsze jakoś tak się składa, że popada w coraz większe tarapaty.
Joe ma plan na dobre życie, chce wyjechać do wielkiego miasta i zostać żigolakiem. Plan prosty, ale już od pierwszych chwil wszystko stacza się po równi pochyłej, ku odmętom samego dna. „Nocy kowboj” to rozkład na czynniki pierwsze upadku, ale główny bohater, który jest tak poczciwy i dobrego serca, że nie można mu nie współczuć nie traci nadziei na lepsze jutro. To też i historia o tym jak wiele można zrobić, już wyrwać się z beznadziei. Opowieść o tym, że w wirze świata można łatwo się zatracić, można łatwo spać, ale bardzo ciężko jest się potem podnieść. Książka mnie dźgnęła, wspaniale opisanie samotności i towarzyszących uczuć.
Podobało mi się jej fabularne rozegranie, zakończenie było dla mnie dużym zaskoczeniem, podobało mi się również to, że zostawiło furtkę do interpretacji. Podobał mi się powolny opis opadania na dno i to że ten główny bohater był mimo wszystko dobrym człowiekiem, którego sytuacja życiowa miękko zmusiła do niegodnych czynów (i nie mówię tu o byciu że żigolakiem). Mnie ta książka chwyciła, mam nadzieję, że was też chwyci. Teraz na mnie pora by nadrobić film.
Motyw samotności w książkach to mój ulubiony motyw literacki, choć wiadomo nie wszystkie tytuły wchodzą i dźgają do trzewi. Biorąc tę książkę w swoje ręce nie spodziewałam się, że będą momenty, że zadźga aż tak mocno, że to będzie studium niszczenia planów, niszczenia człowieka. Powieść przepełniona jest niewypowiedzianym bólem istnienia, a główny bohater to alegoria...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOstatnio mam obsesję na punkcie kowbojskiego klimatu — czytam książki w tej tematyce i gram w gry. Może Nocny kowboj nie oddaje do końca tego klimatu, ale i tak ogromnie doceniam tę powieść. Joe to postać dosyć specyficzna. Ma dość swojego dotychczasowego życia i postanawia przeprowadzić się do dużego miasta, by zacząć wszystko od nowa. Pragnie zarabiać swoim ciałem i jest przekonany, że odniesie sukces. Na miejscu doznaje jednak szoku — nie udaje mu się zdobyć żadnego zlecenia, a wszystkie próby kończą się fiaskiem. Mimo to nie poddaje się i wciąż próbuje.
W pewnym momencie spotyka zagubioną duszę — Ratso. Razem walczą o lepsze jutro, choć nie każdy z nich je otrzyma. To bardzo interesująca lektura, ukazująca samotność drugiego człowieka i to, jak wiele jest on w stanie zrobić, by choć przez chwilę poczuć się ważnym. Joe nie jest najbystrzejszy, ale ma w sobie pewien urok. Autor kreuje go jako bardzo naiwną postać, zdeterminowaną, by osiągnąć sukces. Jednak rzeczywistość wielkiego, bezlitosnego miasta odciska na nim swoje piętno.
Lata 50. i 60. są w tej książce mocno wyczuwalne — naprawdę czułam ten klimat. Styl autora również zrobił na mnie duże wrażenie. Na pierwszy rzut oka lektura może wydawać się prosta i błaha, ale między wierszami ukryta jest duża głębia. Autor porusza też klasyczny motyw „American dream”, który przewija się przez całą powieść. Joe każdego dnia stara się, by jego wyśniona rzeczywistość stała się prawdziwa.
Relacja między głównymi bohaterami początkowo wydaje się chłodna, ale z czasem Joe okazuje Ratso wiele sympatii. Zakończenie ogromnie mną wstrząsnęło — zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw.
To była naprawdę interesująca książka, która na długo pozostanie w mojej pamięci. Wciągnęła mnie bez reszty, a jej lektura była dla mnie ogromną przyjemnością. Z całego serca polecam Nocnego kowboja!
Ostatnio mam obsesję na punkcie kowbojskiego klimatu — czytam książki w tej tematyce i gram w gry. Może Nocny kowboj nie oddaje do końca tego klimatu, ale i tak ogromnie doceniam tę powieść. Joe to postać dosyć specyficzna. Ma dość swojego dotychczasowego życia i postanawia przeprowadzić się do dużego miasta, by zacząć wszystko od nowa. Pragnie zarabiać swoim ciałem i jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJoe Buck to młody mężczyzna, który nie miał w życiu lekko. Wychowywany przez babkę, która wiecznie goniła za kolejnymi miłostkami, był tak naprawdę od początku zdany tylko na siebie. Postanawia wyruszyć do Nowego Jorku, by tam rozpocząć lepsze życie. Jego oczekiwania szybko zostają zweryfikowane przez zderzenie z mało przyjazną rzeczywistością…
Książki napisane mniej więcej w latach 50. a 70-tych XX wieku nie zawsze do mnie trafiają, bo opisywane przez nie problemy często nie dotyczą już współczesnego czytelnika. W przypadku tej powieści jest jednak inaczej. W końcu kto nigdy nie zastanawiał się kim jest, gdzie jest jego miejsce na świecie lub po prostu nie czuł się samotny? Właśnie takie rozterki przeżywa Joe Buck i to jego kreacja jest największym atutem tej powieści. Joe stara się być tytułowym kowbojem, ale w podbramkowych sytuacjach okazuje się, że ma niemalże gołębie serce. Jest to postać, która niekiedy irytuje, ale i wzbudza współczucie. Myślę, że szala przeważa jednak w stronę pozytywnych odczuć i ostatecznie tej postaci się kibicuje. Chociaż książka jest napisana dość szorstkim stylem, czyta się ją nie bez emocji, a dodatkowo całkiem szybko za sprawą dynamicznej akcji. Spodobało mi się zakończenie, ponieważ jednocześnie zostawia z uczuciem pustki oraz straty, ale i nadziei. Jest to szorstka proza, przedstawiająca słynny amerykański sen w bardzo gorzkim wydaniu.
Uważam, że książkę możemy zaliczyć do gatunku współczesnej klasyki, szczególnie tej amerykańskiej. Warto ją przeczytać, bo mimo upływu lat nadal pozostaje aktualna. Tematy takie jak potrzeba znalezienia swojego miejsca w świecie czy samotność nigdy się nie zestarzeją.
Joe Buck to młody mężczyzna, który nie miał w życiu lekko. Wychowywany przez babkę, która wiecznie goniła za kolejnymi miłostkami, był tak naprawdę od początku zdany tylko na siebie. Postanawia wyruszyć do Nowego Jorku, by tam rozpocząć lepsze życie. Jego oczekiwania szybko zostają zweryfikowane przez zderzenie z mało przyjazną rzeczywistością…
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążki napisane mniej...
Zanurzyłem się w „Nocnym kowboju” jak w mętnych wodach miejskiej rzeki, by wypłynąć poruszony do głębi. James Leo Herlihy opowiada historię dwóch straconych dusz: Joe Bucka, naiwnego teksańskiego kolosa o sercu kruchej porcelany, i Ratso Rizzo, drobnego nowojorskiego oszusta, ulicznego alchemika próbującego zamienić brud na złoto. Ich drogi splatają się w betonowej dżungli Manhattanu, miejscu, które pożera marzenia o amerykańskim śnie i wypluwa gorzką prawdę samotności.
Joe, wierząc w swój mit kowboja-żigolo, przybywa do miasta jak jagnię na rzeź. Jego dziecięca ufność brutalnie zderza się z wyrachowaniem metropolii. Ratso, kaleki kameleon ulicy, staje się jego nieoczekiwaną kotwicą. Ta nietypowa więź – początkowo transakcyjna – rozkwita w ciemności, stając się czymś delikatnym, głęboko intymnym i rozpaczliwie ludzkim. Ich wzajemna zależność, krucha jak lód na wiosennej kałuży, poruszyła mnie niezmiernie.
Herlihy rzeźbi psychologię bohaterów z chirurgiczną precyzją, zwłaszcza Joe’go. Choć jego naiwność momentami wydaje się przewidywalna (to drobny zarzut), autor budzi dla niego bezwarunkową empatię. Proza autora to majstersztyk: surowa jak bruk, a jednocześnie głęboka jak nocne niebo nad miastem. Nie epatuje patosem, lecz pozwala nam współodczuwać każdy upadek, każdy błysk nadziei.
To powieść odarta z iluzji, demaskująca brudny szkielet „snu” pod lśniącą fasadą. Światło w tej ciemności bije jednak od ludzkiej solidarności, tej najczystszej, rodzącej się w otchłani. „Nocny kowboj” to więcej niż klasyk brudnego realizmu – to porywająca elegia o człowieczeństwie w jego najsurowszej, a przez to najpiękniejszej postaci. Jeśli szukasz literatury, która zostawia ślad na duszy, sięgnij po ten tytuł bez wahania. Ekranizacja, choć znakomita, nie oddała całej jego głębi.
Zanurzyłem się w „Nocnym kowboju” jak w mętnych wodach miejskiej rzeki, by wypłynąć poruszony do głębi. James Leo Herlihy opowiada historię dwóch straconych dusz: Joe Bucka, naiwnego teksańskiego kolosa o sercu kruchej porcelany, i Ratso Rizzo, drobnego nowojorskiego oszusta, ulicznego alchemika próbującego zamienić brud na złoto. Ich drogi splatają się w betonowej dżungli...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJoe Buck to prosty, naiwny i zapatrzony w siebie młody człowiek, który przybywa do Nowego Jorku z nadzieją, że z pomocą swego osobistego wdzięku i uroku, wykorzystując własne ciało oraz potrzeby bogatych dam, zdobędzie sławę i zarobi niemałe pieniądze jako żigolak...
Nie wszystko jednak w wielkim mieście jest takie, jak sobie wyobrażał Joe, a kolejne porażki i rozczarowania ciągną naszego bohatera w sam środek mrocznej strony Nowego Jorku...
Joe będąc w trudnej sytuacji, samotny i zagubiony poznaje Enrica "Ratso" Rizza - sprytnego ulicznego złodziejaszka, który staje się dla niego najbliższą osobą, a uczucie między nimi choć trochę zasklepia wszechogarniającą Joe'go samotność...
"Nocny kowboj" to według mnie klasyka literatury amerykańskiej lat 60- tych, którą warto poznać!
Mamy tutaj motyw miłości homoseksualnej, ale nie jest on dominujący w książce.
Autor skupia raczej naszą uwagę na wszechogarniającej człowieka samotności i szukaniu w niej drugiego człowieka, tożsamości, pragnieniu bliskości i czułości...
Kolejnym motywem, który mnie uderzył w powieści jest ten wyśniony "amerykański sen" , o którym marzy główny bohater i do którego dąży...
Jednak zderzenie z brutalną ścianą rzeczywistości bywa bolesne i nie takie piękne jakbyśmy to sobie wyobrażali!
Książkę czyta się ekspresowo i z zaciekawieniem, a bohaterów da się polubić!
Surowy realizm w książce, choć chwilami trudny w odbiorze, to sprawia, że cała opowieść jest poruszająca, ujmująca i niezwykle prawdziwa!
Zdecydowanie warto poznać tę historię o poszukiwaniu swojego miejsca i swojej tożsamości na świecie, o samotności, która zmusza do nie zawsze właściwych wyborów, o rozczarowaniach...
Serdecznie polecam!
Joe Buck to prosty, naiwny i zapatrzony w siebie młody człowiek, który przybywa do Nowego Jorku z nadzieją, że z pomocą swego osobistego wdzięku i uroku, wykorzystując własne ciało oraz potrzeby bogatych dam, zdobędzie sławę i zarobi niemałe pieniądze jako żigolak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wszystko jednak w wielkim mieście jest takie, jak sobie wyobrażał Joe, a kolejne porażki i rozczarowania...
"Nocny kowboj" to książka, która z pewnością nie jest dla każdego. Jej brutalny realizm i brak romantyzacji świata nowojorskiego marginesu mogą okazać się dla wielu czytelników trudne do przełknięcia. Narracja, choć chwilami sugestywna, często staje się chaotyczna i pozbawiona spójności, co utrudnia pełne zaangażowanie się w losy bohaterów.
Choć intencje autora w demaskowaniu mitu "amerykańskiego snu" są jasne, wykonanie bywa niekonsekwentne. Postaci, choć początkowo intrygujące, w miarę rozwoju fabuły tracą na głębi, stając się raczej symbolami upadku niż pełnokrwistymi jednostkami. Odnoszę wrażenie, że autor zbyt mocno skupił się na szokowaniu, zaniedbując przy tym rozwój psychologiczny bohaterów. Koniec końców, "Nocny kowboj" to pozycja, która mimo swojego potencjału i mocnej tematyki, pozostawia poczucie niedosytu i pewnego rozczarowania.
"Nocny kowboj" to książka, która z pewnością nie jest dla każdego. Jej brutalny realizm i brak romantyzacji świata nowojorskiego marginesu mogą okazać się dla wielu czytelników trudne do przełknięcia. Narracja, choć chwilami sugestywna, często staje się chaotyczna i pozbawiona spójności, co utrudnia pełne zaangażowanie się w losy bohaterów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChoć intencje autora w...
Książki, która ukazała się w 1965 roku, wcześniej nie czytałem. Widziałem oczywiście film, nawet parę razy i teraz po lekturze, muszę powiedzieć, że pierwowzór literacki, jak to często bywa jest znacznie lepszy, niż wersja kinowa. Książka ma bardziej introspekcyjny ton, autor dużo miejsca poświęca emocjonalnym zranieniom głównego bohatera, alienacji i jego dzieciństwu, czego nie ma w filmie. W powieści Joe Buck jest złożoną osobą. Jest jednocześnie naiwny i romantyczny, żeby nie powiedzieć dziecinny, co kontrastuje z twardą rzeczywistością. Wydaje się postacią, która desperacko szuka miłości i własnej tożsamości. W historii pisanej jest też więcej na temat związków gejowskich głównego bohatera, co w filmie jest tylko lekko zasugerowane i na czym obraz stracił, a książka zyskuje, bo pogłębia to tylko temat alienacji Joe. Także jego relacja z Rizzem jest tu bardziej intymna, emocjonalnie zależna i głębsza. Można powiedzieć, że złodziejaszek staje się dla Bucka niemal rodziną. Widać to szczególnie w końcówce historii obu mężczyzn. A jak jesteśmy przy zakończeniu jest ono opisane z większym wewnętrznym dramatyzmem i psychologią, co amerykański pisarz oddał genialnie, a co nie udało się może Johnowi Voightowi, z całym szacunkiem dla jego gry aktorskiej. Czy jest to książka, którą można by zaliczyć do wielkich amerykańskich powieści? Chyba nie, bo nie jest to klasyka na miarę Hemingwaya, Steinbecka czy Faulknera, ale jest to ważny dokument epoki lat 60', poruszający jak na tamte czasy trudne tematy marginalizacji, seksualności czy samotności i pokazuje ciemną stronę amerykańskiego snu na przykładzie Joe, który zderza się z brutalną rzeczywistością, więc jest to ważna książka, ale z innych powodów. To znacząca lektura, będąca rzeczą kultową dla amerykańskiej kontrkultury i ważnym tekstem literatury queerowej. No i czyta się błyskawicznie. Serdecznie polecam!
Za książkę dziękuję @wydawnictworeplika
Książki, która ukazała się w 1965 roku, wcześniej nie czytałem. Widziałem oczywiście film, nawet parę razy i teraz po lekturze, muszę powiedzieć, że pierwowzór literacki, jak to często bywa jest znacznie lepszy, niż wersja kinowa. Książka ma bardziej introspekcyjny ton, autor dużo miejsca poświęca emocjonalnym zranieniom głównego bohatera, alienacji i jego dzieciństwu,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Nocny kowboj” to powieść, która zyskała największy rozgłos po premierze znakomitej ekranizacji Johna Schlesingera z 1969 roku, z Dustinem Hoffmanem i Jonnem Voightem w rolach głównych. Jednak dzieło Herlithy to autonomiczna opowieść, pełna psychologicznej głębi i społecznej diagnozy, która zasługuje na uważną lekturę niezależnie od filmu. Autor z wrażliwością, empatią i surowym realizmem przedstawia historię outsiderów na marginesie amerykańskiego snu.Narracja koncentruje się na losach Joe Bucka – młodego mężczyzny z Teksasu, który postanawia przybyć do Nowego Jorku, by zostać… męską prostytutką. Jego marzenie o zarabianiu na bogatych kobietach brutalnie zderza się z rzeczywistością wielkiego miasta. Joe, naiwny, ale wewnętrznie złamany, wkrótce poznaje Enrica „Ratso” Rizza – fizycznie schorowanego, ale sprytnego i cynicznego nowojorczyka, który wciąga go w trudne, a zarazem intymne partnerstwo. Ich relacja staje się osią powieści. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie, ale głęboko zanurza się w subiektywną perspektywę Joe. Pojawiają się retrospekcje, halucynacje i strumień świadomości – szczególnie w scenach ukazujących traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa Joe'a oraz jego niepokojącą seksualność.Taka konstrukcja narracyjna buduje silne napięcie psychologiczne i emocjonalne.Powieść w swojej istocie eksploruje męską intymność, niekoniecznie w sensie seksualnym, ale emocjonalnym, przełamując tabu, szczególnie jak na lata 60.Motywami przewodnimi sąs amotność i alienacja. Obaj bohaterowie są wyrzutkami społecznymi: nieprzystosowani, niekochani, niepotrafiący wpisać się w normy społeczne ani ekonomiczne oczekiwania miasta. Nowy Jork jawi się tu jako bezlitosna maszyna, która miażdży słabszych. Powieść bada granice między heteronormatywnością a głębszą, niezdefiniowaną tęsknotą za bliskością.
Najważniejszym przesłaniem jest potrzeba drugiego człowieka. Relacja Joe i Rizza to nie tyle klasyczna miłość, co głęboka wspólnota losu, zaufania i solidarności w nędzy. Herlinthy posługuje się językiem prostym, surowym, czasem wręcz brutalnym, ale jednocześnie pełnym współczucia. Narracja balansuje między realizmem a poetyckimi wizjami. Wyróżniają się, zwłaszcza fragmenty retrospektywne, emocjonalne, niepokojące, miejscami oniryczne. Dialogi są autentyczne i soczyste, ukazujące różnice klasowe.„Nocny kowboj” to powieść, która otworzyła nowe pola dla literatury amerykańskiej lat 60. , ukazując homoseksualność, prostytucję, chorobę, samotność i biedę bez upiększeń. Wpisuje się w tradycję literatury egzystencjalnej, ale także w nurt nowej fali społecznej prozy amerykańskiej, zbliżonej do twórczości takich autorów jak Hubert Selby Jr. (Requiem dla snu) czy John Rechy. Herlithy napisał historię przejmującą i szczerą – o potrzebie czułości, o tożsamości i o tym, jak cienka jest granica między życiem a przetrwaniem.
„Nocny kowboj” to powieść, która zyskała największy rozgłos po premierze znakomitej ekranizacji Johna Schlesingera z 1969 roku, z Dustinem Hoffmanem i Jonnem Voightem w rolach głównych. Jednak dzieło Herlithy to autonomiczna opowieść, pełna psychologicznej głębi i społecznej diagnozy, która zasługuje na uważną lekturę niezależnie od filmu. Autor z wrażliwością, empatią i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW poszukiwaniu lepszego życia Joe Buck - facet o umyśle chłopca wyrusza na podbój Nowego Jorku. Naiwnie wierzy w poprawę losu dzięki swym wdziękom, ale rzeczywistość mija się z wyobrażeniem. Nieoczywistą osłodą staje się niecodzienna przyjaźń z kalekim złodziejem. Chętnie porównam z filmem.
W poszukiwaniu lepszego życia Joe Buck - facet o umyśle chłopca wyrusza na podbój Nowego Jorku. Naiwnie wierzy w poprawę losu dzięki swym wdziękom, ale rzeczywistość mija się z wyobrażeniem. Nieoczywistą osłodą staje się niecodzienna przyjaźń z kalekim złodziejem. Chętnie porównam z filmem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFilm oglądałem bardzo dawno temu, ale zapamiętałem Hoffmana w roli kalekiego Rizza. Muszę przyznać, że powieść była bardzo ciekawa i wcale nie taka płytka. Ośmieszała tzw amerykański sen. Joe Buck był ciekawym bohaterem, zdany na siebie po śmierci babki, tępy, mało bystry, taki nieociosany kołek, ale całkiem zabawny. Po przyjeździe z Houston do Nowego Jorku wiódł żywot nędzarza i męskiej prostytutki, a znajomość z kalekim złodziejem była niecodzienna. Na uwagę zwraca nienachalny i nawet trochę czarny humor. Warto było przeczytać i spędzić trochę czasu z tą książką.
Film oglądałem bardzo dawno temu, ale zapamiętałem Hoffmana w roli kalekiego Rizza. Muszę przyznać, że powieść była bardzo ciekawa i wcale nie taka płytka. Ośmieszała tzw amerykański sen. Joe Buck był ciekawym bohaterem, zdany na siebie po śmierci babki, tępy, mało bystry, taki nieociosany kołek, ale całkiem zabawny. Po przyjeździe z Houston do Nowego Jorku wiódł żywot...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„W owych kowbojskich butach Joe Buck miał metr osiemdziesiąt pięć wzrostu i inaczej patrzył na życie. Kiedy wychodził z domu towarowego w Houston, jego ciało przeszło jakiś przełom: poczuł w lędźwiach siłę, której istnienia nie podejrzewał, a dzięki której inaczej zaczął odbierać świat. Nowe mięśnie grały teraz w jego pośladkach, w jego nogach. Czuł, że zupełnie inaczej kroczy po chodniku. Świat leżał tam, w dole, on zaś był hen – wysoko, na szczycie, zaś przestrzenią między nim a chodnikiem zawładnął wspaniały niezwykły samiec, on Joe Buck. Był silny. Był szczęśliwy. Był gotów”.( s.5)
James Leo Herlihy, Nocny kowboj,
Przekł. T. Mirkowicz, Książka i Wiedza, Warszawa 1979.
Na co był gotów tytułowy „nocny kowboj”? Na co liczył?
Bohater pozbawiony rodziny, nie mający żadnego oparcia,
wyruszający na podbój Nowego Jorku?
Liczy jedynie na własną męską urodę, która pozwoli zrobić karierę i zdobyć pieniądze.
Marzycieli w typie Joego nie brakuje i dziś, w XXI w.
Powieść „Nocny kowboj” napisana w 1965r.
doczekała się świetnej ekranizacji,
reż. John Schlesinger,
w rolach głównych wystąpili:
Joe Buck- Jon Voight, Enrico Ratso „Rizzo” – Dustin Hoffman.
Taka para- to potęga aktorska,
mogąca udźwignąć ciężar każdej granej roli.
Czytając głośną powieść,
oglądając znakomity film,
warto mieć przed oczami motto:
„Nie ma błogosławieństwa dla samotnych.
Pismo święte nie mówi nic, że są błogosławieni.
Pan O` Daniel.
10/10
„W owych kowbojskich butach Joe Buck miał metr osiemdziesiąt pięć wzrostu i inaczej patrzył na życie. Kiedy wychodził z domu towarowego w Houston, jego ciało przeszło jakiś przełom: poczuł w lędźwiach siłę, której istnienia nie podejrzewał, a dzięki której inaczej zaczął odbierać świat. Nowe mięśnie grały teraz w jego pośladkach, w jego nogach. Czuł, że zupełnie inaczej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzczerze mówiąc po filmie, który raczej mnie rozczarował, nie spodziewałem się rewelacji. A jednak. Moim - zdaniem książka - jest lepsza od adaptacji. Kilka scen, które w dziele Schlesingera były dla mnie niejasne, po przeczytaniu literackiego pierwowzoru stały się zrozumiałe. Nie będę powtarzał opinii, które tutaj padły, ani "spoilerował" fabuły, więc napiszę tylko, że to ciekawe studium samotności, zagubienia, traum z przeszłości, które mają przeogromny wpływ na dorosłe życie ludzi, lecz przede wszystkim prawdziwej, choć nie do końca zrozumiałej przyjaźni. PS Jednak zdecydowanie polecam najpierw czytać książki, a dopiero potem oglądać filmy na ich podstawie (a przynajmniej zachować jakiś odstęp czasu na "wywietrzenie pamięci"), ciągle widziałem w wyobraźni Jona Voighta i Dustina Hoffmana...
Szczerze mówiąc po filmie, który raczej mnie rozczarował, nie spodziewałem się rewelacji. A jednak. Moim - zdaniem książka - jest lepsza od adaptacji. Kilka scen, które w dziele Schlesingera były dla mnie niejasne, po przeczytaniu literackiego pierwowzoru stały się zrozumiałe. Nie będę powtarzał opinii, które tutaj padły, ani "spoilerował" fabuły, więc napiszę tylko, że to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻona zaprosiła mnie na film. Miała zdecydować co wybierze, poprosiłem tylko, żeby to nie był Top Gun. Więc do samego końca, nie miałem pojęcia co obejrzymy. Ba, nawet gdy na ekranie ukazała się Emma Thompson i tytuł Powodzenia, Leo Grande (reż.Sophie Hyde), wciąż nie wiedziałem czego się spodziewać po filmie. Nie czytuję recenzji filmowych, nie wiem co w nowościach.
Bardzo miły ten film. Trochę próbuje zawalczyć z pewnymi stereotypami, trochę próbuje rozmontować niektóre tabu, ale w zasadzie po pierwszych kilkunastu minutach myślałem o Nocnym kowboju w reżyserii Johna Schlesingera z 1969 roku.
Niestety w zestawieniu z filmem sprzed ponad pół wieku mam wrażenie, że Powodzenia, Leo Grande jest śliczną wydmuszką. Piękną pocztówką, która pozornie podjęła trudny temat, ale niestety ślizga się po powierzchni.
Nocny kowboj był jednym z moich ulubionych filmów. Do tego stopnia, że lata temu kupiłem książkę Jamesa Leo Herlihy w polskim tłumaczeniu pod koniec lat 80. Teraz sobie uświadomiłem, że chyba byłem przekonany, że film powstał w latach 70. a może nawet 80.
W każdym razie seans filmowy kilka dni temu sprawił, że odstawiłem kolejkę zaległych książek i sięgnąłem po Nocnego kowboja, zwłaszcza, że nie jest to opasłe tomiszcze.
[...]
https://www.speculatio.pl/nocny-kowboj/
Żona zaprosiła mnie na film. Miała zdecydować co wybierze, poprosiłem tylko, żeby to nie był Top Gun. Więc do samego końca, nie miałem pojęcia co obejrzymy. Ba, nawet gdy na ekranie ukazała się Emma Thompson i tytuł Powodzenia, Leo Grande (reż.Sophie Hyde), wciąż nie wiedziałem czego się spodziewać po filmie. Nie czytuję recenzji filmowych, nie wiem co w nowościach.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo...
Czytałam lepsze książki. A jednak oryginalność tej powieści pozostawiła w pamięci ślad.
Niezbyt rozgarnięty Joe Buck, który ma o sobie dość wysokie mniemanie w stroju kowboja przyjeżdża do Nowego Jorku, aby zarabiać na życie swoim ciałem.
Jednak los jest przewrony. Dobre serce Joe'go decyduje o pomaganiu innym. A on sam stacza się z dnia na dzień do zimnych, ciemnych spelun. Autor w spektakularny sposób opisuje czym jest samotność. I co człowiek zrobi, aby nie czuć pustki w sercu.
Postać Rica jest tak obleśna, że moje czytelnicze serce lituje się nad nim, ale również gardzi takimi ludźmi.
To zupełnie inne ukazanie Ameryki lat 70 tych.
Czytałam lepsze książki. A jednak oryginalność tej powieści pozostawiła w pamięci ślad.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiezbyt rozgarnięty Joe Buck, który ma o sobie dość wysokie mniemanie w stroju kowboja przyjeżdża do Nowego Jorku, aby zarabiać na życie swoim ciałem.
Jednak los jest przewrony. Dobre serce Joe'go decyduje o pomaganiu innym. A on sam stacza się z dnia na dzień do zimnych, ciemnych...
Polecam :) Rewelacyjna i oryginalna.
"Na niższych piętrach korytarze cuchnęły tak okropnie, jakby za wszystkimi drzwiami stare wiedźmy gotowały kocie szczyny".
Polecam :) Rewelacyjna i oryginalna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Na niższych piętrach korytarze cuchnęły tak okropnie, jakby za wszystkimi drzwiami stare wiedźmy gotowały kocie szczyny".
Film o niebo lepszy od książki, którą też warto przeczytać.
Film o niebo lepszy od książki, którą też warto przeczytać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDała mi to pani bibliotekarka, gdy byłam jeszcze w podstawówce. Szokujące ;))) Ta pani chyba nie do końca wiedziała, o czym traktuje powieść. Seks z chłopcem na dachu - to jedyna scena, która pozostała w mojej pamięci. Jakieś okruchy wspomnień. Tylko tytuł wciąż ma ten urok...
Dała mi to pani bibliotekarka, gdy byłam jeszcze w podstawówce. Szokujące ;))) Ta pani chyba nie do końca wiedziała, o czym traktuje powieść. Seks z chłopcem na dachu - to jedyna scena, która pozostała w mojej pamięci. Jakieś okruchy wspomnień. Tylko tytuł wciąż ma ten urok...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO głównym bohaterze "Nocnego kowboja" Joe Bucku można by powiedzieć kilka złych rzeczy: jest próżny, głupi, prymitywny, leniwy, zdemoralizowany, naiwny, narcystyczny... listę można wydłużyć jeszcze o całkiem sporo pozycji.
Pomimo takiego zestawu wad, postać ta ujmuje od pierwszych stron powieści, bo Joe jest w sumie tylko dużym chłopcem zagubionym w życiu. A życie nie oszczędzało go zabierając mu po kolei wszystko, co kochał. Nie szkodzi, że miłość ta była spaczona - była jednak szczera. Śledząc jego kolejne porażki życzymy mu jak najlepiej i trzymamy kciuki za to, żeby wyrwał się ze spirali upodlenia i znalazł na tym świecie swoje bezpieczne miejsce, nawet jeśli w drodze do tego celu musiałby zejść parę stopni w dół.
O głównym bohaterze "Nocnego kowboja" Joe Bucku można by powiedzieć kilka złych rzeczy: jest próżny, głupi, prymitywny, leniwy, zdemoralizowany, naiwny, narcystyczny... listę można wydłużyć jeszcze o całkiem sporo pozycji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomimo takiego zestawu wad, postać ta ujmuje od pierwszych stron powieści, bo Joe jest w sumie tylko dużym chłopcem zagubionym w życiu. A życie nie...
Przepiękna, smutna i trudna powieść o samotności, potrzebie bliskości drugiego człowieka. Realia Ameryki lat sześćdziesiątych, temat niezwykle aktualny i obecny.
Polecam!
Przepiękna, smutna i trudna powieść o samotności, potrzebie bliskości drugiego człowieka. Realia Ameryki lat sześćdziesiątych, temat niezwykle aktualny i obecny.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam!
Jedyny plus tej książki to jak dla mnie umiejętność tworzenia bardzo charakterystycznych postaci przez autora. Juanita podbiła moje serce swoją charakterystycznością !
Jedyny plus tej książki to jak dla mnie umiejętność tworzenia bardzo charakterystycznych postaci przez autora. Juanita podbiła moje serce swoją charakterystycznością !
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra krytyka amerykańskiego życia.
Bardzo dobra krytyka amerykańskiego życia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO dojrzewaniu, związanej z nim utracie naiwności i zagubieniu w życiu.
O tym, że czasami nie wychodzi, choćbyś nie wiem jak się starał. Niby rzecz dzieje się w Ameryce lat 60., ale treść pozostaje niezwykle aktualna.
O dojrzewaniu, związanej z nim utracie naiwności i zagubieniu w życiu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO tym, że czasami nie wychodzi, choćbyś nie wiem jak się starał. Niby rzecz dzieje się w Ameryce lat 60., ale treść pozostaje niezwykle aktualna.
Przeczytałam to jak dłuższe opowiadanie , wciągające i trzymające w napięciu Kibicowałam bohaterowi i miałam nadzieję , że uda mu się zrealizować jego plany , żałosne i poniżające .Jestem rozczarowana , że nic mu się nie udało . Czy taki był zamiar autora , żebyśmy pogubili się w nazywaniu rzeczywistości ?
Przeczytałam to jak dłuższe opowiadanie , wciągające i trzymające w napięciu Kibicowałam bohaterowi i miałam nadzieję , że uda mu się zrealizować jego plany , żałosne i poniżające .Jestem rozczarowana , że nic mu się nie udało . Czy taki był zamiar autora , żebyśmy pogubili się w nazywaniu rzeczywistości ?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to