Dzień dobry, Książkoluby! Jakiś czas temu wpadła mi w ręce niezwykle interesująca powieść pt. „Córka z Werony” autorstwa Christiny Dodd. Już sam tytuł brzmi tajemniczo i… rzeczywiście, taka jest cała historia! Ostrzegam, że pojawią się spoilery. Akcja rozgrywa się w słynnej włoskiej Weronie – tak, tam, gdzie żyli Romeo i Julia. Ale nie spodziewajcie się zakochanych balkonów (przynajmniej nie w takim stylu, jakiego się spodziewacie!). Zamiast tego poznajemy dziewczynę, której życie przypomina niezłą telenowelę – pełno niedomówień, starych spraw i ogólny vibe . Co tu się właściwie dzieje?.
Główna bohaterka to prawdziwa petarda! Nie jest damą w opałach, lecz ogarniętą dziewczyną, która postanawia rozwikłać zagadki swojej rodziny a uwierzcie mi, tych zagadek jest więcej niż lajków pod najnowszym postem waszego ulubionego influencera. Dziewczyna bada przeszłość jak detektyw z Netflixa i odkrywa takie smaczki, że oczy wychodzą z orbit. Co mi się bardzo podobało? To, że autorka nie serwuje nam wszystkiego na tacy. Trzeba trochę pogłówkować razem z bohaterką, łączyć fakty i zastanawiać się, kto jest dobry, a kto kombinuje jak koń pod górę. Bywały momenty, kiedy naprawdę siedziałam z otwartą buzią, myśląc: „O kurde, tego się nie spodziewałam!”.
Klimat Włoch jest opisany tak, że naprawdę czułam ten włoski klimat. Słońce, stare kamienice – po prostu chce się tam wskoczyć i zjeść pyszną pizzę. A bohaterowie? Cóż, są różnorodni i mają swoje za uszami. Nie są idealni, przez co wydają się tacy… ludzcy. Można się z nimi wkurzać, im kibicować i naprawdę przeżywać ich dramaty. Ale dobra, żeby nie zdradzać za dużo – nie powiem Wam, co dokładnie się wydarzyło. Musicie sami to odkryć! Powiem tylko, że przygotujcie się na niezłe zwroty akcji i momenty, które sprawią, że będziecie chcieli czytać dalej pod kołdrą z latarką.
„Córka z Werony” to mieszanka młodzieżowej powieści z elementami ciut thrillera i ciut dramatu rodzinnego. Nie jest to typowa, lekka lektura na nudny wieczór, (chociaż wciąga jak diabli!). Zmusza do myślenia, pokazuje, że rodzinne sekrety potrafią namieszać w życiu i że warto walczyć o prawdę, nawet jeśli jest trudna. Czy polecam? Jasne, że tak! Jeśli lubicie historie z tajemnicami, silnymi bohaterkami i klimatem fascynującego miejsca to tak książka jest dla Was. Nie będziecie się nudzić, gwarantuję! Może nie znajdziecie tu wielkiej romantycznej historii w stylu Romea i Julii, ale za to dostaniecie dawkę emocji i wciągającą opowieść, która zostanie z Wami na dłużej.
Dla kogo ta książka? Dla tych, którzy lubią, gdy w książce coś się dzieje i nie ma czasu na nudę. Dla fanów silnych, ogarniętych bohaterek, które nie dają sobie w kaszę dmuchać. Dla tych, co kręcą ich rodzinne dramy i sekrety z przeszłości. Dla każdego, kto chciałby na chwilę przenieść się do słonecznej Italii. Uważam, że to wciągająca i pełna tajemnic historia, która pokazuje, że przeszłość potrafi zaskoczyć.
Dzień dobry, Książkoluby! Jakiś czas temu wpadła mi w ręce niezwykle interesująca powieść pt. „Córka z Werony” autorstwa Christiny Dodd. Już sam tytuł brzmi tajemniczo i… rzeczywiście, taka jest cała historia! Ostrzegam, że pojawią się spoilery. Akcja rozgrywa się w słynnej włoskiej Weronie – tak, tam, gdzie żyli Romeo i Julia. Ale nie spodziewajcie się zakochanych balkonów...
Zastanawialiście się kiedyś co by było gdy historia Romea i Julii zakończyła sie happy edem? Gdyby nie umarli, a ich uczucie przetrwało wszystkie sztormy i biurze i zaowocowało gromadką uroczych dzieciaków? Wg scenariusza napisanego przez Dodd tak się właśnie stało. Niemłodzi już państwo Monteki mieszkają w pięknej Weronie i wiodą życie typowej wielodzietnej rodziny. Ich myśli zaprząta jedynie szaleńcza miłość do siebie i Troska o niezamężne jeszcze, ale gotowe już do ożenku córki. Najstarsza z nich, 20-letnia Rosalina Rosie” Monteki bardziej od zamążpójścia zainteresowana jest sztuką zielarską i jak się później okażę zabawą w detektywa, gdy w jej bliskim otoczeniu zaczną ginąć kolejne osoby. Kto i dlaczego zabija niewinne duszyczki? Oto jest pytanie.
.
Muszę przyznać, że książka dostarczyła mi mnóstwo rozrywki, a główną bohaterkę bardzo polubiłam. Jest świetnie napisana, bogata w rozbudowane porównania i naprawdę wciągająca. Autorka zastosowała bardzo ciekawy zabieg narracji, gdzie narrator w osobie Rosaliny zwraca się bezpośrednio do czytelnika i ujawnia swoją obecność. Z humorem i dystansem komentuje bieżące wydarzenia, zupełnie jakby nie był ich głównym uczestnikiem a jedynie obserwatorem. Jeśli jednak tak jak ja spodziewaliście się otrzymać gorący romans niczym spod pióra Szekspira, to możecie się nieco zawieść. Rosalina to dziewczyna o silnym charakterze, mająca jasno sprecyzowane poglądy na życie i niebojąca się mówić głośno o swoich marzeniach. A nie jest nim na pewno zaaranżowany przez rodziców ożenek z bogatym, lecz owianym złą sławą księciem. Jak myślicie, do czego może posunąć się zdesperowana dziewczyna, aby uniknąć małżeństwa z rozsądku? Zapraszam do lektury ! Zapewniam was, że nie będziecie żałować.
.
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję @skarpawarszawska
Zastanawialiście się kiedyś co by było gdy historia Romea i Julii zakończyła sie happy edem? Gdyby nie umarli, a ich uczucie przetrwało wszystkie sztormy i biurze i zaowocowało gromadką uroczych dzieciaków? Wg scenariusza napisanego przez Dodd tak się właśnie stało. Niemłodzi już państwo Monteki mieszkają w pięknej Weronie i wiodą życie typowej wielodzietnej rodziny. Ich...
Nie rozumiem zachwytów nad książką. Tak jakby wystarczyło nawiązać do Szekspira i historii Romea i Julii, aby książka stanowiła perełkę literatury. Jak dla mnie bohaterka "dziewica" i "stara panna" Rosalina, córka Romea i Juli (którzy jakimś dziwnym splotem okoliczności przeżyli) wyróżnia się tylko tym, że udaje jej się nie zostać zabitą. Mierna intryga kryminalna sprawia, że książka naprawdę należy do tych mocno "odkładalnych". No ale nie byłoby nawiązania do Romea i Julii, gdyby nie było jakiegoś romansu... Tutaj pojawia się w mocno okrojonej i nieco niestrawnej wersji. Od razu wiadomo, kto zostanie wybrankiem Rosie, ale cały romans to kilka rozmów i jedna niedwuznaczna sytuacja. Kończy się zanim się zacznie. Może komuś się to spodoba, ja czytałam inne książki tej autorki i ta zdecydowanie jest ze wszystkich najsłabsza. A szkoda, potencjał był. Niestety jak na mój gust zmarnowany. Oczywiście możecie sami się przekonać czy podzielacie moje zdanie i przeczytać książkę. Z książką jak z potrawą, nie każdemu smakuje to samo ;)
Nie rozumiem zachwytów nad książką. Tak jakby wystarczyło nawiązać do Szekspira i historii Romea i Julii, aby książka stanowiła perełkę literatury. Jak dla mnie bohaterka "dziewica" i "stara panna" Rosalina, córka Romea i Juli (którzy jakimś dziwnym splotem okoliczności przeżyli) wyróżnia się tylko tym, że udaje jej się nie zostać zabitą. Mierna intryga kryminalna sprawia,...
Chyba każdy z nas zna historię Romea i Juli, jednak co by było, gdyby najbardziej romantyczna i dramatyczna historia znana ludzkości zakończyła się w ciut inny sposób? Co, gdyby młodzi zakochani przeżyli?
Rosalina jest córką Romea i Julii, jednak bardzo różni się od swoich rodziców. Ma już dwadzieścia lat i o zgrozo, wciąż nie znalazła sobie męża. Czas odkryć jej historię i sprawdzić, czy po latach Romeo i Julia wciąż są w sobie zakochani na ZABÓJ.
Rodzina Montekich nie ustaje w próbach wydania za mąż swej najstarszej córki, jednak do tej pory ich starania okazywały się klapą, a Rosie bawiąc się w swatkę, odnajdowała inne „damy serca” swym narzeczonym. Niestety nadchodzi w końcu dzień, gdy rodzice stawiają Rosaline przed faktem dokonanym. Tym razem kandydatem na męża jest książę Stefano, znany ze swej rozwiązłości i szybkiego uśmiërcania swych żon. Miał już trzy i każda z nich ümarła w dość tajemniczych okolicznościach. Teraz mężczyzna upatrzył sobie Rosaline. Niestety w dniu ich zaręczyn zdarza się koszmarna w skutkach tragedia, książę Stefano zostaje zamördowany, a co najmniej kilka dowodów wskazuje, że Rosie może być winna.
Czy delikatna panna Monteki mogłaby, zrobić krzywdę swemu narzeczonemu? A może uda się odnaleźć prawdziwego sprawcę? Już w tym głowa Rosie i jej Niani oraz nieustraszonego podesty Werony - Eskalusa Leonardiego.
Cudownie czytało mi się tę historię: książkę wypełnioną miłością namiętną, pierwszą miłością, miłością rodzicielską i taką nie do końca chcianą, choć piękną i prawdziwą. Zdradzę Wam pewien sekret, od początku dopingowałam księcia Eskalusa i liczyłam, że jakoś dotrze do Rosaliny, pasowali do siebie. On chłodny i opanowany, za to ona temperamentna i pełna pasji, w dodatku ich wspólne rozmowy, za każdym razem bardzo mi się podobały.
Lekki i mocno współczesny język dodaje nierealności książce, ale zarazem sprawia, że czytanie jest dużo prostsze, a historia mocniej wciąga. Zakochałam się w stylu autorki i jeśli tylko będę miała okazję, to sprawdzę inne jej powieści.
Chyba każdy z nas zna historię Romea i Juli, jednak co by było, gdyby najbardziej romantyczna i dramatyczna historia znana ludzkości zakończyła się w ciut inny sposób? Co, gdyby młodzi zakochani przeżyli?
Rosalina jest córką Romea i Julii, jednak bardzo różni się od swoich rodziców. Ma już dwadzieścia lat i o zgrozo, wciąż nie znalazła sobie męża. Czas odkryć jej historię...
Tytuł: Córka z Werony. Daughter of Montague. Tom I.
Autor: Christina Dodd
Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Data premiery: 12.02.2025r
#współpracareklamowa
#współpracabarterowa
#współpracarecenzencka
"Kobiecość nie jest skomplikowana. Każda kobieta jest wielowymiarowa sama w sobie. Podobnie jak każdy mężczyzna."
Q: Czytaliście "Romeo i Julia"?
A gdyby tak ich historia potoczyła się inaczej? 🤔
"Mam na imię Rosie, Rosalina, kiedy sobie nagrabię, i jestem córką Romea i Julii. Tak, tego Romea i tej Julii. Nie, nie umarli w grobowcu. Przygotujcie się na skrót wydarzeń i niczym się nie martwcie. To ciekawa historia i nieraz zapytacie: O Boże, chyba sobie żartujesz?"
Historia, która wciąga od pierwszej strony.
Rosalina, najstarsza z rodzeństwa w dodatku stara panna i dziewica.
Amantów na męża nie brakuje, ale los nie sprzyja dziewczynie, gdyś każdy z kandydatów odnajduje miłość swojego życia zaraz po zaręczynach. Ostatni z nich jednak podnosi poprzeczkę, gdyż na przyjęciu zaręczynowym, ktoś wbija mu sztylet w pierś.
Rosalina, jako narzeczona staje się główną podejrzaną. Dziewczyna na własną rękę postanawia oczyścić swoje imię i znaleźć mordercę.
Czy uda jej się dowieść swojej niewinności?
Intrygująca i zaskakująca historia z ciętym językiem i dreszczykiem emocji, które zawładną zmysłami czytelnika i wciągną w fabułę i rozgrywającą się akcją. Lekkie pióro autorki i świetnie wykreowani bohaterowie to podstawa tej historii.
Gorąco polecam.
Dziękuję wydawnictwu za zaufanie i egzemplarz recenzencki.
#książkoweimpresje #polskiebookstagramy #bookstagrampl
Tytuł: Córka z Werony. Daughter of Montague. Tom I.
Autor: Christina Dodd
Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Data premiery: 12.02.2025r
#współpracareklamowa
#współpracabarterowa
#współpracarecenzencka
"Kobiecość nie jest skomplikowana. Każda kobieta jest wielowymiarowa sama w sobie. Podobnie jak każdy mężczyzna."
Q: Czytaliście "Romeo i Julia"?
A gdyby tak ich historia...
Córka z Werony.
Ta historia to romans, który moim zdaniem jest świetny. Postacie są super wykreowani. A akcja toczy się w Weronie. Elegancko się czytało.
Główna bohaterka to: Rosalina, która ma dziewiętnaście lat, a jej rodzice koniecznie chcieli ją wydać za mąż.
Miała ożenić się z pewnym księciem Stephano, który był strasznym rozpustnikiem i miał trzy żony. Niestety. Plan się nie powiódł, bo mężczyzna został zamordowany. Co miała z tym wspólnego Titania, to tego Wam jak zwykle nie zdradzę.
W historii pojawia się wątek Romea i Julii, którzy ciągle żyją i są rodzicami Rosaliny. Ale powiem Wam jeszcze coś. Kobieta zakochuje się w pewnym mężczyźnie. W Lysandrze. Czy Rosalina i Lysander będą razem? Co ma z tym wspólnego książę Eskalus? Czy zezwoli na miłość kobiety do Lysandra i odwrotnie? Zawsze o tym mówię, że miłość jest tylko jedna i jedyna. Warto o nią walczyć.
Moja ocena to: 1000/1000 punktów.
Jest naprawdę wysoka, a historię jak najbardziej polecam.
Pozdrawiam Wszystkich.
Córka z Werony.
Ta historia to romans, który moim zdaniem jest świetny. Postacie są super wykreowani. A akcja toczy się w Weronie. Elegancko się czytało.
Główna bohaterka to: Rosalina, która ma dziewiętnaście lat, a jej rodzice koniecznie chcieli ją wydać za mąż.
Miała ożenić się z pewnym księciem Stephano, który był strasznym rozpustnikiem i miał trzy żony. Niestety....
Jest to całkiem przyjemna lektura. Książka jest lekka, łatwa i przyjemna i z tego powodu nie zapadnie mi w pamięci. Romeo i Julia są w tej historii zupełnie zbędni (momentami wręcz mnie irytowali). Moim zdaniem gdyby zamienić ich na zwykłe nieznane nazwiska to historia by na tym zyskała. Polubiłam główną bohaterkę choć raziło mnie to, że była taka inteligentna i rezolutna i nagle "zakochała" się w ładnej buzi od pierwszego wejrzenia. Moja ocena byłaby wyższa gdyby nie młodzieżowy język głównej bohaterki. Wyrażenia typu kopnąć w kalendarz, wyczesany, opiernicz i migdalenie nie pasują mi do Werony sprzed wieków. Na szczęście większość z nich znajduje się na kilku pierwszych stronach a później pojawiają się sporadycznie. Można przeczytać dla odmiany ale po kolejne tomy serii raczej nie sięgnę.
Jest to całkiem przyjemna lektura. Książka jest lekka, łatwa i przyjemna i z tego powodu nie zapadnie mi w pamięci. Romeo i Julia są w tej historii zupełnie zbędni (momentami wręcz mnie irytowali). Moim zdaniem gdyby zamienić ich na zwykłe nieznane nazwiska to historia by na tym zyskała. Polubiłam główną bohaterkę choć raziło mnie to, że była taka inteligentna i rezolutna i...
Rosalina to jedna z siedmiorga dzieci Romea i Julii ( tak, dobrze myślicie tego Romea i tej Julii😉). Według przyjętych zasad jako dwudziestolatka jest już Starą panną a w dodatku dziewicą, co nie do końca przemawia na jej korzyść 😃. Dziewczyna jest bardzo przebojowa i z mnóstwem pomysłów na minutę
Wydawać by się mogło iż skoro jest już Starą panną to kandydatów na męża będzie jak na lekarstwo. Jednak jest to złe założenie. Było ich już kilku, jednak każdy z nich zaraz po zaręczynach z Rosaliną cudownym sposobem odnajdywał miłość swojego życia i do ślubu nie dochodziło. Jednak ostatni z nich był wyjątkiem. Gdyż na odbywającym się przyjęciu zaręczynowym ktoś wbił mu sztylet w pierś. Oczywistym jest iż Rosalina staje się główną podejrzaną. Dziewczyna nie zamierza czekać na rozwój wypadków tylko postanawia odnaleźć sprawcę i oczyścić swoje dobre imię.
Czy uda jej się udowodnić swoją niewinność? Kto okaże się mordercą?
Już od pierwszych stron wiedziałam że ta książka znajdzie się na liście moich ulubionych. Postać Rosaline została tak świetnie wykreowana że z góry zyskała moja sympatię. Cięty język oraz mówienie co myśli były zdecydowanie na plus 😄😉 Tej książki się nie czyta, przez nią się zwyczajnie płynie. Bardzo ciekawy oraz oryginalny pomysł na książkę, zasługuje na ogromne gratulacje dla autorki. Ta historia Romea oraz Julii zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu. Do tego wątek kryminalny, z wieloma zwrotami akcji. Wielokrotnie uśmiałam się czytając tą książkę i naprawdę bardzo dobrze się bawiłam czytając ją. Wszystko jednak idealnie ze sobą współgrało a książka jaką otrzymaliśmy to jak dla mnie sztos. W sam raz na zastój czytelniczy czy lekką lekturę na wieczór. Gorąco polecam 😊😉
A wydawnictwu @skarpawarszawska bardzo dziękuję za egzemplarz książki do recenzji 😘😘
Rosalina to jedna z siedmiorga dzieci Romea i Julii ( tak, dobrze myślicie tego Romea i tej Julii😉). Według przyjętych zasad jako dwudziestolatka jest już Starą panną a w dodatku dziewicą, co nie do końca przemawia na jej korzyść 😃. Dziewczyna jest bardzo przebojowa i z mnóstwem pomysłów na minutę
Wydawać by się mogło iż skoro jest już Starą panną to kandydatów na męża...
A gdyby historia Romea i Julii potoczyła się inaczej? Rosaline. Najstarsza córka Romea i Julii zaczyna być przez mieszkańców Werony traktowana, jako stara panna. I nie ma się czemu dziwić, bo za każdym razem, gdy miała zostać zaręczona, zręcznie potrafiła się z tego wykręcić… Do czasu… Kiedy dowiaduje się, że rodzice pragną zaręczyć ją z wdowcem po jej zmarłej przyjaciółce postanawia po raz kolejny wykręcić się z niechcianego związku … Tym bardziej, że na swoim przyjęciu zaręczynowym poznaje miłość życia. I to nie jest główny punkt przejęcia, bo wkrótce znajduje w ogrodzie zwłoki niedoszłego męża. Wielu o ten czym postanowi oskarżyć Rosaline…
Zapewne wszyscy znajdą historię Romea i Julii… Zapewne wielu żałowało tragicznego losu nieszczęśliwych kochanków… A gdyby historia potoczyła się inaczej niż nam to przedstawił Szekspir? Christina Dodd proponuje nam alternatywną historię Romea i Julii, w której kochankowie żyją i mają się wyśmienicie… W chwili kiedy odwiedzamy ich po raz kolejny są szczęśliwym małżeństwem z wieloletnim stażem i gromadką dzieci. Jednak tym razem to nie Romeo i Julia są głównymi bohaterami historii… Tym razem jest nią ich najstarsza córka, Rosaline. Rosaline, która jest uparta i lubi stawiać na swoim… Rosaline, która jest dzielna i waleczna. Tak naprawdę można powiedzieć o niej wiele dobrego i muszę przyznać, że była świetnym towarzystwem. Uwielbiałam jej teksty i z szczerym zainteresowaniem śledziłam jej przygody… Cóż, nie będę kryła, że jej historia przypadła mi do gusty. Była zabawna. Intrygująca. Wciągająca. Nie brakowało w niej dreszczyku emocji. Jednym słowem znalazło się w niej wszystko, co sprawiło, że przyjemnie spędziłam z nią czas i wprost nie mogę doczekać się kolejnej części…
A gdyby historia Romea i Julii potoczyła się inaczej? Rosaline. Najstarsza córka Romea i Julii zaczyna być przez mieszkańców Werony traktowana, jako stara panna. I nie ma się czemu dziwić, bo za każdym razem, gdy miała zostać zaręczona, zręcznie potrafiła się z tego wykręcić… Do czasu… Kiedy dowiaduje się, że rodzice pragną zaręczyć ją z wdowcem po jej zmarłej przyjaciółce...
Tytułowa „Córka z Werony” to dziewiętnastoletnia Rosalina, najstarsza z siedmiorga dzieci Romea i Julii, tak właśnie tych, o których pomyślałeś.
Według standardów Rosalina jest już starą panną, choć na brak zalotników nie może narzekać. Gdy jeden z nich zostaje znaleziony martwy, dziewczyna postanawia odkryć zagadkę jego śmierci, by uratować własną skórę i odsunąć od siebie podejrzenia chęci pozbycia się czarnego wdowca.
Literatura przygodowo-awanturnicza jest bliska mojemu sercu. Pełna napięcia, intryg i emocji, powoduje, że książkę czyta się szybko i z przyjemnością. Styl pisania Christiny Dodd jest płynny i wciągający, a język zaskakujący - narracja pierwszoosobowa głównej bohaterki przypomina tę, którą posługują się współcześni nastolatkowie, a jej ogromnym atutem jest mocno sarkastyczne poczucie humoru. W ogóle Rosie jest nietuzinkową postacią - jej dojrzałość, determinacja, odwaga i cięty dowcip sprawiają, że możemy zapomnieć o nudzie.
„Córka z Werony” to świetna propozycja dla miłośników niesztampowej literatury historycznej, którzy cenią wyjątkowe fabuły i ich barwne postacie.
Tytułowa „Córka z Werony” to dziewiętnastoletnia Rosalina, najstarsza z siedmiorga dzieci Romea i Julii, tak właśnie tych, o których pomyślałeś.
Według standardów Rosalina jest już starą panną, choć na brak zalotników nie może narzekać. Gdy jeden z nich zostaje znaleziony martwy, dziewczyna postanawia odkryć zagadkę jego śmierci, by uratować własną skórę i odsunąć od...
Pewna młoda dziewczyna? Obecna.
Ten Romeo i ta Julia? Są.
Silne charaktery? I to nie dwa...
Napięcie? Będzie.
Zniechęcenie do romansów? Niestety...
Pewien rozpustnik? Pewnie.
Pewne przyjęcie? Tak.
Pewne morderstwo? Znajdzie się.
Emocje? Oj, tak.
Kłamstwa? Koniecznie.
Trudne decyzje? Będą i to na dużą skalę.
Niebezpieczeństwa? Cóż...
Tajemnice? Nie obędzie się bez nich.
Kobieca determinacja? Jasne.
Strach i odwaga? Będą.
Smutek, rozczarowanie? Cóż...
Między innymi właśnie taką mieszankę serwuje nam Christina Dodd w swojej najnowszej książce pod tytułem „Córka z Werony”.
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, jak zawsze odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Jest to tom pierwszy cyklu Daughter of Montague.
Miło było przenieść się do świata Rosaline, Stephano, Romeo, Julii, Emilii, Casano, Lysandra, Fabiana, Gertrudy, Eskalusa, Porcii, Cateriny, Orlando, Marcellusa, Tommaso, Mirandy, ojca Laurentego i innych.
Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.
Po pierwsze, bohaterowie. Są nawet dobrze wykreowani, zróżnicowani i dość interesujący. Polubiłam tu tylko Rosaline. Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o nikim innym, a niektórych (na przykład Stephano) miałam po prostu ochotę porządnie trzasnąć i udusić.
Nie napiszę jednak dlaczego. Nie chcę zdradzać za dużo.
Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to nie do końca jest prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Muszę przyznać, że akcja rozkręca się dość szybko. Później aż do samego końca wcale nie jest spokojniej, a pod koniec... Autorka serwuje nam emocje dużymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony.
Po trzecie, styl. Książka napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To ułatwia, bardzo uprzyjemnia czytanie i sprawia, że czyta się bardzo szybko (jak dla mnie za szybko, książka mogłaby mieć jeszcze ze sto stron...). Za to daję plusa.
Po czwarte, trudne tematy. Tak, są tu poruszane. Nie napiszę jednak o co dokładnie chodzi, chcę by każdy czytelnik sam to odkrył. Napomknę tylko, że autorka dobrze poradziła sobie z przedstawieniem nam pewnego problemu i jego możliwych konsekwencji. Przyznaję za to kolejnego plusa.
Po piąte, zakończenie. Było, cóż, inne niż oczekiwane i to było fajne. Nie powiem, lekko mnie zaskoczyło. Niczego mi tu w tej kwestii nie brakowało. Za to leci plusik.
Powieść nie do końca jest lekką lekturą do poduszki.
Opowieść pokazuje, że czasami to, w co głęboko nie wierzymy jest tym w co powinniśmy wierzyć całym sercem.
Książka praktycznie czyta się sama. Historia nawet mnie wciągnęła i sprawiła, że chciałam być częścią życia (chociaż momentami niebezpiecznego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do ostatniej kropki, przynajmniej w tym tomie.
Autorce bardzo dziękuję za tę przygodę. :)
Niby znana, a jednak nie... Zaintrygowani?
Ogólna ocena - 8/10. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.
Pozdrawiam, Iza.
Drogi Czytelniku...
Pewna młoda dziewczyna? Obecna.
Ten Romeo i ta Julia? Są.
Silne charaktery? I to nie dwa...
Napięcie? Będzie.
Zniechęcenie do romansów? Niestety...
Pewien rozpustnik? Pewnie.
Pewne przyjęcie? Tak.
Pewne morderstwo? Znajdzie się.
Emocje? Oj, tak.
Kłamstwa? Koniecznie.
Trudne decyzje? Będą i to na dużą skalę.
Niebezpieczeństwa? Cóż...
Tajemnice? Nie...
„Córka z Werony” to książka autorstwa Christiny Dood, to historia, po którą być może nie sięgnęła, gdybym nie zaczęła czytać opisu wydawcy. Zaintrygował mnie, bo trudno sobie odmówić spotkania z potomstwem tak niesamowitej pary. Zaczęłam snuć swoje własne fantazje, gdyby jednak ta para, Romeo i Julia, faktycznie przeżyli, być może uciekli gdzieś razem, albo pogodzili zwaśnione rody, jakby to wyglądało. Autorka ma wybitną wyobraźnię, potrafiła przekonać mnie swoim zamysłem do skonfrontowania się z kryminałem i młodziutką bohaterką, która zamierzała rozwikłać zagadkę morderstwa. Jak jej to wyszło?
Główną bohaterką książki autorstwa Christiny Dood pod tytułem „Córka z Werony” jest Rosaline Montague, córka Romea i Julii Montague. Mieszka w Weronie, ma siódemkę rodzeństwa, określa się żartobliwie mianem staro panieństwa. Skutecznie odwróciła uwagę trzech narzeczonych, oferując im bardziej odpowiednie partie. Lubi mieszkać w domu z rodziną i nie śpieszno jej do małżeństwa, dopóki Romeo nie zaręcza jej z Stephano. Miał już trzy żony, a każda z nich nie zakończyła tego związku z własnej woli. To było bardzo niefortunne. Podczas balu zaręczynowego narzeczony zostaje odnaleziony ze sztyletem w piersi. Kto mógłby zrobić coś takiego? Wielu miało motyw, ale kto się odważył? Czy Rosie oczyści swoje imię, ocali reputację i zdobędzie swoją prawdziwą miłość?
„Córka z Werony” to lekka i przyjemna lektura, autorka wykonała świetną robotę, rozwijając oryginalną opowieść Williama Shakespeare’a. Rosie jest absolutnie zachwycającą główną bohaterką. Jest niezależna, inteligentna, zadziorna, potrafi myśleć w sposób logiczny i jest nie zupełnie taka, jakiej można by się spodziewać po córce Romea i Julii. Rosie powinna mieć romans płynący w żyłach, ale jest inną bohaterką romansu, taką, która szczyci się swoim rozumem, a nie sercem. W świecie, w którym kobiety nie mają zbyt dużej władzy nad własnym życiem, Rosie wykorzystuje swoją inteligencję, aby przejąć kontrolę nad swoją przyszłością. „Córka z Werony” to historyczna komedia romantyczna z wątkiem kryminalnym jest bardzo zabawna, zwłaszcza na początku. Christina Dodd stworzyła cudowny średniowieczny świat i wypełniła go fantastycznymi bohaterami. Z ogromną przyjemnością czytałam tą książkę i jestem ciekawa, co się jeszcze wydarzy. Po takim zakończeniu chciałabym móc przeczytać znacznie więcej.
„Córka z Werony” to książka autorstwa Christiny Dood, to historia, po którą być może nie sięgnęła, gdybym nie zaczęła czytać opisu wydawcy. Zaintrygował mnie, bo trudno sobie odmówić spotkania z potomstwem tak niesamowitej pary. Zaczęłam snuć swoje własne fantazje, gdyby jednak ta para, Romeo i Julia, faktycznie przeżyli, być może uciekli gdzieś razem, albo pogodzili...
Historia Romeo i Julii to jeden z najbardziej znanych dramatów w dziejach literatury. Okazuje się, że ta słynna para żyje szczęśliwie w Weronie, wychowując dzieci i ciesząc się udanym życiem. Nigdy nie przepadałam za nieszczęśliwymi zakończeniami, które autorzy niejednokrotnie stosują, dlatego tytuł książki „Córka z Werony” od razu mnie zaintrygował.
Autorka odważnie i w sposób wiarygodny przekształciła losy najsłynniejszej pary, o czym dowiadujemy się od razu na pierwszych stronach książki. Wprowadza nas do niej Rosalina Monteki - najstarsza córka Romeo i Julii, ujawniając prawdziwą, skróconą wersję opowieści o miłości swoich rodziców. Nigdy nie lubiłam zakończenia napisanego przez Szekspira, więc takie alternatywne zakończenie losów słynnej pary, bardziej mi odpowiadało.
Dziewczyna nie tylko ujawnia prawdę o przeszłości swoich rodziców, ale także staje się bohaterką własnej, niezwykle intrygującej historii, która pokazuje, że historia lubi się powtarzać, jeżeli chodzi o uczucia. W jej życiu pojawia się bowiem pewien piękny młodzieniec, który zawładnął jej sercem od razu, ale niestety, nie jest akceptowany przez rodziców, a do tego pochodzi z rodu, który jest od zawsze wrogiem Monteki. Jest jeszcze jedna przeszkoda, Rosalina ma wyjść za mąż za obleśnego rozpustnika, z jakiego uważany jest książę Leir Stefano. Do tej pory udawało się jej odrzucać wszelkich zalotników, bo nie spieszno jej było do roli żony. Teraz, gdy wydaje się, że Rosalina nie innej alternatywy, podczas balu zaręczynowego dochodzi do brutalnego morderstwa jej niedoszłego męża, co zmienia bieg wydarzeń i wciąga bohaterkę w pełen tajemnic świat intryg. Od tego momentu akcja nabiera tempa, a tajemnica morderstwa staje się punktem zwrotnym w życiu Rosaliny.
Gdy sięgałam po „Córkę Werony”, byłam ogromnie ciekawa, jak autorka wykorzysta znany motyw na nowo interpretując go w odświeżający sposób. Zaskoczyła mnie tym, że nie jest to romans w czystej postaci, ale opowieść pełna zaskakujących zwrotów akcji z wykorzystaniem motywu romantycznego, kryminalnego i przygodowego z lekkim zabarwieniem humorystycznym. Dzięki temu czyta się ja szybko, z każdą stroną robi się intrygująco, tajemniczo, ale też niebezpiecznie. Możemy obserwować próby odkrycia winnego śmierci Stefano i jak się okazuje, nie tylko jego z wykorzystaniem średniowiecznych metod, które w dużej mierze oparte były na domysłach, spostrzegawczości i umiejętności łączenia faktów.
Czas akcji nie jest jednoznacznie określony, ale biorąc pod uwagę, że dramat „Romeo i Julia” powstał w XVI wieku, więc również „Córka z Werony” toczy się w realiach tzw. Złotego Wieku” jak nazywany był renesans. Tłem dla tej historii jest Werona, malowniczo i klimatycznie przedstawiona przez autorkę. Można poczuć zmysłową i współgrającą z miejscem wydarzeń atmosferę powieści, poczuć zapachy włoskiej kuchni, wędrować urokliwi zaułkami miasta i poznawać zwyczaje panujące wśród ówczesnej arystokracji. Jedyne, co nieco kłóci się z tym obrazem, to dialogi, które raczej przypominają współczesny sposób wypowiadania się, a to ujmuje trochę klimatu tamtym czasom.
„Córka z Werony” jest pierwszą częścią serii z córką Julii i Romeo, która intryguje i wciąga w swoje kolejne epizody. Z pewnością to nietypowa historia, inna niż wszystkie, jakie miałam do tej pory możliwość przeczytać, w której przeplatają się liczne wątki, galeria charakterystycznych postaci i niestandardowe rozwijanie sytuacji. Byłam pod wrażeniem, w jaki sposób pani Christina Dodd żongluje słowem wykorzystując znane elementy literackie wplatając je w klasyczną formę romansu typowego dla epoki Szekspira i literatury angielskiej.
To propozycja dla tych czytelników, którzy lubią impresje literackie łączące klasyczne formy z nowoczesnym spojrzeniem na znane tematy. Powieść zabiera nas w świat wypełniony tajemnicami, intrygami, niebezpieczeństwami i uczuciami z szesnastowieczną Weroną w tle.
„Córka z Werony” jest intrygującym początek serii i mam nadzieję, że następne tomy szybko ukażą się w języku polskim, by ponownie przenieść mnie do klimatycznego świata szesnastowiecznej Werony mnie do klimatycznego świata szesnastowiecznej Werony. Mam nadzieję, że dalsze części dostarczą jeszcze więcej wciągających tajemnic, dużych emocji, ale też pogłębi tajemniczość fabuły i bardziej rozwinie relacje między postaciami, dostarczając jeszcze większych pozytywnych wrażeń.
Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
„Każda kobieta jest wielowymiarowa sama w sobie.”
Historia Romeo i Julii to jeden z najbardziej znanych dramatów w dziejach literatury. Okazuje się, że ta słynna para żyje szczęśliwie w Weronie, wychowując dzieci i ciesząc się udanym życiem. Nigdy nie przepadałam za nieszczęśliwymi zakończeniami, które autorzy niejednokrotnie stosują, dlatego tytuł książki „Córka z Werony”...
Co, jeśli Romeo i Julia jednak nie zginęli? Co, jeśli przeżyli i mają się świetnie? Duża rodzina (siedmioro dzieci), wspaniałe życie?
Autorka pokusiła się na zaczerpnięcie z osławionej opowieści i opisała, jak mógłby wyglądać ciąg dalszy sagi Montekich. Przenosi nas do XVI wieku, do Werony.
Poznajcie Rosie, najstarszą córką najsłynniejszej pary zakochanych. Jest już „stara”, wszak ma już 20 lat i wciąż jest panną. Chce nią zostać na zawsze, łatwo się oprzeć romansom, mając takich rodziców jak jej. Wyobraź to sobie – ciągłe monologi, namiętne deklaracje, kłótnie, godzenie się, całowanie... to wyczerpujące. Rosie jest niezależna, bystra, zbuntowana, ma cięty język. Uczy się rachunków, chce prowadzić rodzinny biznes, a nie zakładać rodzinę. Do tej pory udało się jej uniknąć zamążpójścia.
Jednak tym razem przeciwnik jest mocny. Książę Stefan to rozpustnik miał już trzy żony — wszystkie spotkały nieszczęśliwy koniec. Na balu zaręczynowym — gdzie zupełnie przypadkiem poznaje pięknego młodzieńca, który sprawia, że zastanawia się, czy jest coś, co można pokochać od pierwszego wejrzenia — natyka się na księcia Stefana ze sztyletem w piersi. Kto go zabił? Rodziny jego zmarłych żon, jego krewni, jego kochanka, jego słudzy — połowa Werony miała motyw. A gdy wszyscy wokół księcia zaczynają umierać, znikać lub popadać w szaleństwo, Rosie wie, że musi odkryć zabójcę... . . zanim śmierć dosięgnie ją.
Niekonwencjonalna, zabawna, utrzymana w klimacie, a mimo to łatwa w odbiorze, bo lekko uwspółcześniona. Wciąga od pierwszych stron, pełna zwrotów akcji, świetny wątek kryminalny.
Bardzo mi się podobała narracja pierwszoosobowa z perspektywy Rosie, która zwraca się do czytelników. Świetna rozrywka. Bardzo polecam!
Co, jeśli Romeo i Julia jednak nie zginęli? Co, jeśli przeżyli i mają się świetnie? Duża rodzina (siedmioro dzieci), wspaniałe życie?
Autorka pokusiła się na zaczerpnięcie z osławionej opowieści i opisała, jak mógłby wyglądać ciąg dalszy sagi Montekich. Przenosi nas do XVI wieku, do Werony.
Poznajcie Rosie, najstarszą córką najsłynniejszej pary zakochanych. Jest już...
Kiedy trafiłam na zapowiedź ,,Córki z Werony” i przeczytałam opis, prawie klasnęłam w dłonie. Wizja alternatywnej historii Romea i Julii, którzy jednak przeżyli i mają gromadkę dzieci, brzmi raczej jak coś, co można ograć w The Sims 2 w otoczeniu Werona, niż opisać w powieści. Brzmi to szaleńczo i dla niektórych pewnie będzie obrazą Szekspira, ale mnie sama odwaga tego pomysłu przyciągnęła i wiedziałam, że muszę tę książkę przeczytać.
Rosalina, zwana Rosie, jest najstarszą z siedmiorga dzieci Romea i Julii. Dorastając z szaleńczo zakochanymi w sobie rodzicami i słuchając opowieści o ich wielkiej miłości, wyrosła na dziewczynę całkowicie pozbawioną romantyzmu i dotrwała do ,,późnego” wieku dwudziestu lat, nie wychodząc za mąż. Jednak na skutek pewnych machinacji okazuje się, że musi poślubić mężczyznę o wyjątkowo złej opinii. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy w dzień balu zaręczynowego jej narzeczony zostaje znaleziony martwy…
Ta historia to komedia romantyczna z wyraźnym wątkiem kryminalnym. Jeśli oczekujecie jakiejś głębokiej analizy ,,Romea i Julii”, to się rozczarujecie, bo tu chodzi po prostu o dobrą zabawę. Myślę, że autorka zdawała sobie sprawę, że jej pomysł jest dość brawurowy i nie kryła się z tym, stworzyła po prostu taką bajkę (albo rozgrywkę w Simsach), gdzie romantyczni kochankowie stają się równie romantycznym małżeństwem. Gra z oryginałem polega tu na zabawie – mamy więc masę gagów i chwilami absurdalnych sytuacji, zestawienie płomiennej miłości dojrzałych Romea i Julii z pragmatyzmem ich młodej córki, oraz bardzo współczesny, chwilami potoczny czy wulgarny język przeplatany monologami pełnymi metafor. I jeśli kupimy taką konwencję, możemy się naprawdę dobrze bawić. Ja wiele razy szczerze się uśmiałam, widząc, jak z jednej strony Christina Dodd obśmiewa romantyczną wizję Romea i Julii, ale podchodzi też do niej z dużą dozą czułości. Przeszkadzała mi jedynie duża ilość żartów ,,toaletowych”. Nie oznacza to, że nie ma tu szacunku do oryginału. Są nawiązania do różnych sztuk Szekspira i w pewien przewrotny sposób czuć tego renesansowego ducha.
Historia sama w sobie jest ciekawa i wciągająca. Wątek kryminalny jest pełen zwrotów akcji i skonstruowany tak, że naprawdę można próbować rozwiązywać zagadkę razem z Rosie. Jeśli chodzi o bohaterów, to zabrakło mi trochę większej roli drugoplanowych postaci z ,,Romea i Julii” – czy Benwolio nadal utrzymuje kontakt ze swoim przyjacielem, czy dziadkowie Rosie żyją i jak teraz się do siebie odnoszą? Natomiast w bardzo fajny, ciepły, ale i rubaszny sposób została ukazana Marta, rzeczywiście widziałam w niej nianię Julii. Rodzina Montekich była przedstawiona prześmiewczo, ale uroczo – nie ma tam żadnego drugiego dna, nie ma fałszu, Romeo i Julia nadal się kochają, a ich dzieci są wychowywane w czułości i harmonii. Ukazanie Romea jako awanturnika, który nie przepuszcza okazji do bitki, a Julii jako pani domu z fatalnym gustem, budziło śmiech, ale nie dało się nie rozczulić, gdy Rosie mówi, że jej rodzice zostali obdarzeni licznym potomstwem, bo Bóg wiedział, że będą kochającymi rodzicami. Sama Rosalina także budzi sympatię – początkowo jej przekonanie o własnym rozsądku i perfekcjonizmie może irytować, ale humor łagodzi te zachowania, a z czasem dziewczyna pokornieje i pokazuje, że wcale nie jest taka zimna. Lysander był dla mnie nieco nijaki, za to książę Eskalus pozostał zdecydowanie najbardziej tajemniczą i intrygującą postacią, która powoli odsłania nam swoje karty, a jego scen z Rosie wyczekiwałam. Zakończenie mnie zaskoczyło, zarówno pod względem tożsamości mordercy, jak i rozwiązania wątku miłosnego, i teraz trudno mi odpowiedzieć, po czyjej stronie jestem i jak powinien wyglądać happy end. Mam nadzieję, że kontynuacja ukaże się niebawem.
Jeśli szukacie poważnego, pełnego nawiązań kulturowych retellingu ,,Romea i Julii”, to nie polecam. Ale jeśli lubicie bardziej luźne wariacje na temat klasyki, nie przeszkadza Wam podchodzenie do niej z humorem i ironią – to zachęcam. Ja znakomicie się bawiłam.
,, Kobiecość nie jest skomplikowana. Każda kobieta jest wielowymiarowa sama w sobie. Podobnie jak każdy mężczyzna.”
Kiedy trafiłam na zapowiedź ,,Córki z Werony” i przeczytałam opis, prawie klasnęłam w dłonie. Wizja alternatywnej historii Romea i Julii, którzy jednak przeżyli i mają gromadkę dzieci, brzmi raczej jak coś, co można ograć w The Sims 2 w otoczeniu Werona, niż opisać w powieści. Brzmi to szaleńczo i dla niektórych pewnie będzie obrazą Szekspira, ale mnie sama odwaga tego...
Chyba każdy zna historię Romea i Julii. Dwoje młodych, zakochanych w sobie bez pamięci, tragicznie kończy swój żywot co w efekcie prowadzi do pogodzenia zwaśnionych rodów Montekich i Kapuletich. Wyobraźcie sobie jednak, że młodzi przeżyli i mają się całkiem dobrze. Doczekali się nawet gromadki dzieci a prawdziwe losy opowiada nam nie kto inny, jak ich najstarsza córka Rosalina. Córka, która okazała się całkowitym przeciwieństwem swoich rodziców. Nie w głowie jej miłosne uniesienia czy romantyczne gesty. Rose twardo stąpa po ziemi i gdy tylko na horyzoncie pojawia się potencjalny narzeczony, ona znajduje sposób by równie szybko określać go mianem byłego. Nie przewidziała jednak, ze tego ostatniego ktoś zechce zamordować i to w dniu jej własnych zaręczyn. Nie pozostaje jej nic innego, jak tylko udowodnić za wszelką cenę swoją niewinność i w międzyczasie zawalczyć o swoją prawdziwą miłość. W efekcie plan idealny, który uknuła wraz ze swoją nianią, okazał się mieć jedną dość zasadniczą wadę, gdyż nie miała pojęcia, że od dawna obserwował ją ktoś, komu bardzo na niej zależy i zrobi naprawdę wiele, by zdobyć jej serce.
Piękno Werony, klasyka zgrabnie wpleciona w opowieść i niespodziewane morderstwo. Wątek kryminalny odgrywa tutaj dość dużą rolę zaraz obok miłosnych wyznań, a to wszystko skropione elementami fantastyki. Muszę przyznać, ciekawe połączenie. Nieprzewidywalna, momentami nieco nawet abstrakcyjna ale oceniając całość, zgrabnie jest to ze sobą połączone. Mimo to nie czuję, żeby ta historia jakoś bardzo mną zawładnęła. Nie odnalazłam w niej elementów komedii, bardziej zaliczyłabym ją do literatury obyczajowej i romansu. Dobrze mi się ją czytało, tak po prostu. Idealna by oderwać się od codzienności, zatracić w malowniczych ogrodach Werony oraz rozwiązać zagadkę tajemniczej zbrodni.
,,Masz siłę. Masz pazur {…} Ty jesteś bronią”
Chyba każdy zna historię Romea i Julii. Dwoje młodych, zakochanych w sobie bez pamięci, tragicznie kończy swój żywot co w efekcie prowadzi do pogodzenia zwaśnionych rodów Montekich i Kapuletich. Wyobraźcie sobie jednak, że młodzi przeżyli i mają się całkiem dobrze. Doczekali się nawet gromadki dzieci a prawdziwe losy opowiada...
“Miejsce pomiędzy dzieciństwem a kobiecością to pustkowie pełne wrzosów i potworów, przez które wszystkie musimy przejść”.
Romeo i Julia przeżyli, wiedzie im się całkiem nieźle, doczekali się sporej gromadki dzieci i wciąż, niezmiennie gorąco się kochają. Najstarsze z ich dzieci jest dziewiętnastoletnią dziewczyną. Rodzice usilnie próbują znaleźć dla niej godnego męża. Cóż nie jest to takie łatwe. Rosalina w wielu dziedzinach życia ma swoje zdanie, a jej spojrzenie na miłość znacząco się różni od poglądów dość ekscentrycznych rodziców. Niestety Rosalina wbrew swojej woli zostaje narzeczoną księcia Stefano, mężczyzny, którego reputacja pozostawia wiele do życzenia. Każda z jego trzech żon zmarła w tajemniczych okolicznościach. Dość nieoczekiwanie na zaręczynowym przyjęciu przyszły pan młody zostaje znaleziony ze sztyletem w piersi. Na wiele osób spada cień podejrzenia, Rosalina ma zamiar sama dociec prawdy.
Klasyka, z której czerpie autorka, idealnie współgra z jej doskonałym humorem. Akcja powieści stopniowo nabiera tempa i intryguje. Fabuła zajmująco poprowadzona, przenosi nas do XVI wieku, do Werony. Ukazuje panujące ówcześnie renesansowe realia. Autorka ma lekki, barwny, naturalny, przepełniony humorem styl. Dialogi, cięte riposty, dowcipne komentarze zasługują na duży plus. Bohaterowie zajmująco ukazani, to ludzie swojej epoki, złe i dobre charaktery. Rosalinę polubiłam od razu to inteligentna, sprytna, oddana swoim bliskim młoda kobieta, która chce żyć po swojemu. Jej relacja z bliskimi, z rodzicami, z rodzeństwem, ze służbą jest godna uwagi, chwile pełne radości, przeplatają się z tymi gorszymi, a obok te pełne absurdu i wzbudzające śmiech.
Ciekawe połączenie szekspirowskiej, dramatycznej klasyki z literaturą romantyczną, kryminalną. Autorka pod płaszczykiem dobrego humoru ukazuje, z czym musiały zmagać się kobiety żyjące w tamtych czasach. Dominacja mężczyzn była wszechobecna, kobieta miała posłuszna, uległa i być ozdobą męża. Nasza Rosalina jest zupełnie inna, chce być niezależna, chce stanowić o sobie. Czy jej się uda? Jej plany krzyżuje dwóch zainteresowanych nią mężczyzn.
Lekka, przyjemna komedia romantyczna. Dobra zabawa, zaskoczenie, cięty język, silne kobiety. Ja jestem na tak, polecam!
https://tatiaszaaleksiej.pl/corka-z-werony/
“Miejsce pomiędzy dzieciństwem a kobiecością to pustkowie pełne wrzosów i potworów, przez które wszystkie musimy przejść”.
Romeo i Julia przeżyli, wiedzie im się całkiem nieźle, doczekali się sporej gromadki dzieci i wciąż, niezmiennie gorąco się kochają. Najstarsze z ich dzieci jest dziewiętnastoletnią dziewczyną. Rodzice usilnie próbują znaleźć dla niej godnego męża. Cóż...
Zaryzykuję teorię, że Romeo i Julia to jedna z najpopularniejszych Szekspirowskich dzieł, pomimo że jest to historia dość naiwna. Nie jestem jakąś ogromną fanką tej pary, ale jednak kto nie zna ich historii?
Tak oto ciekawość zaprowadziła mnie do "Córki z Werony"... gdzie dostajemy alternatywną wersję dramatu wszechczasów, główni bohaterowie nie umarli, doczekali się gromadki dzieci i tak oto sobie żyją. Czy lepiej czy gorzej? Nie wiem. Jak już wspominałam, nie jestem fanką oryginału, ta ich cała miłość moim zdaniem była mocno infantylna i toksyczna, tutaj chociaż przeżyli bez zbędnego dramatyzowania. Córka z Werony to historia najstarszej latorośli najpopularniejszych kochanków. Rosali, młoda, bystra i... skutecznie unikająca zamążpójścia. Kiedy zostaje zaręczona ze Stephano (gościem, który miał już 3 żony i dla żadnej z nich dobrze się to nie skończyło) wcale nie jest jakaś szczęśliwa. Jednak na własnym balu zaręczynowym nasza bohaterka... zakochuje się od pierwszego wejrzenia, tylko że nie w swoim narzeczonym. Myślicie, że to wszystko? Otóż nie. Stephano zostaje znaleziony martwy. Kto go zabił? No podobno połowa Werony miała motyw.
Powiem Wam, że jestem miło zaskoczona. Myślałam, że to może będzie trochę mdła historia miłosna, a dostałam całkiem ciekawy mix gatunków. Trochę tajemniczego kryminału, trochę romansu i szczypta humoru! Ciekawi bohaterowie, fajne tempo akcji i bardzo lekki styl - to wszystko razem tworzy przyjemną lekturę, opartą na Szekspirowskiej tragedii, jednak ze świeżym spojrzeniem na klasyczny dramat.
Spodobała mi się taka zabawa w "inną" wersję Romea i Julii. Jest to historia zabawna, wciągająca i dająca zapowiedź intrygującej kontynuacji. Nie ma nudy, było nawet zaskoczenie - przeczytacie w jeden wieczór.
Polecam!
Zaryzykuję teorię, że Romeo i Julia to jedna z najpopularniejszych Szekspirowskich dzieł, pomimo że jest to historia dość naiwna. Nie jestem jakąś ogromną fanką tej pary, ale jednak kto nie zna ich historii?
Tak oto ciekawość zaprowadziła mnie do "Córki z Werony"... gdzie dostajemy alternatywną wersję dramatu wszechczasów, główni bohaterowie nie umarli, doczekali się...
Aż sprawdziłam jakiego rodzaju książki pisze Christina Dodd, bo jej "Córka z Werony" bardzo mi się spodobała.
No i nie zobaczyłam w tym zbiorze niestety nic, co by mnie zainteresowało.
Jednakże nie obniżam swojej oceny, bo pierwsze wrażenie się liczy.
Inny wariant historii Romea i Julii? Dlaczego nie?
W tej wersji Romeo i Julia przeżyli i wiodą szczęśliwe rodzinne życie z gromadką dzieci.
Ich najstarszą córka jest Rosalina tytułowa "Córka z Werony". Jest inteligentna, zaradna, chętnie się uczy i nie ma ochoty wychodzić za mąż. Próbuje żyć według własnych zasad na tyle, na ile pozwalają jej rodzina i okoliczności. Trochę trąci feminizmem i momentami jest zbyt współczesna. Trochę jakby dzisiejszą dziewczynę przenieść do średniowiecza. Nadaje to jednak jej przygodom i całej powieści tempa i polotu.
Werona z jej arystokracją i mieszczaństwem stanowi teatralne tło dla jej przygód.
Wydaje mi się, że akurat atmosferę renesansowej Werony pisarka przedstawiła dość dobrze.
Pisarka umiejętnie połączyła romans z kryminałem, a wszystko doprawiła humorem i wyszła z tego powieść pełna zaskoczeń, która wciąga i przy okazji bawi.
Dopełnieniem są świetne dialogi i bohaterowie pełni życia i temperamentu oraz oczywiście piękna i tajemnicza Werona.
Pomysłowe ujęcie tematu plus dobre wykonanie i za to gwiazdka więcej.
Czekam na drugą część.
Aż sprawdziłam jakiego rodzaju książki pisze Christina Dodd, bo jej "Córka z Werony" bardzo mi się spodobała.
No i nie zobaczyłam w tym zbiorze niestety nic, co by mnie zainteresowało.
Jednakże nie obniżam swojej oceny, bo pierwsze wrażenie się liczy.
Inny wariant historii Romea i Julii? Dlaczego nie?
W tej wersji Romeo i Julia przeżyli i wiodą szczęśliwe rodzinne życie...
Książka dwubiegunowa: fabuła i pomysł bardzo ciekawe i wciągające, ale jednak momentami bardzo naiwna i infantylna. Część zdarzeń naprawdę nieprawdopodobna, a nie jest to książka fantasy. Pewna rozwiązłość obyczajowa raczej ze współczesnych czasów pochodzi, światłość poglądów niektórych bohaterów też raczej nie z tamtych czasów. Mimo to polecam dla rozrywki, akcja szybka. A jak się szybko czyta to mniej wad się zauważa i lektura ciekawsza :)
Książka dwubiegunowa: fabuła i pomysł bardzo ciekawe i wciągające, ale jednak momentami bardzo naiwna i infantylna. Część zdarzeń naprawdę nieprawdopodobna, a nie jest to książka fantasy. Pewna rozwiązłość obyczajowa raczej ze współczesnych czasów pochodzi, światłość poglądów niektórych bohaterów też raczej nie z tamtych czasów. Mimo to polecam dla rozrywki, akcja szybka. A...
Zaskoczyła mnie ta książka pod wieloma względami. Nie byłam gotowa na: niesmaczne żarty i słownictwo, zbyt dużą swobodę w konwersacjach i w ogóle relacjach między córką a rodzicami, Rosie a zalotnikami, a w szczególności na to, że trup będzie się ścielił gęsto. Mimo powyższych zastrzeżeń raczej sięgnę po drugą część, ponieważ zakończenie zaserwowane przez autorkę bardzo mnie zaintrygowało.
Zaskoczyła mnie ta książka pod wieloma względami. Nie byłam gotowa na: niesmaczne żarty i słownictwo, zbyt dużą swobodę w konwersacjach i w ogóle relacjach między córką a rodzicami, Rosie a zalotnikami, a w szczególności na to, że trup będzie się ścielił gęsto. Mimo powyższych zastrzeżeń raczej sięgnę po drugą część, ponieważ zakończenie zaserwowane przez autorkę bardzo...
Christina Dodd w "Córce z Werony" zabiera nas do alternatywnej wersji świata Szekspira, gdzie Romeo i Julia nie tylko przeżyli, ale również doczekali się licznej rodziny. Ich najstarsza córka, Rosaline, to główna bohaterka, której nie sposób nie polubić – inteligentna, błyskotliwa i niechętna rodzinnym planom wydania jej za mąż. Wśród teatralnych uniesień rodziców, absurdalnych zalotników i renesansowej atmosfery Werony, Rosaline próbuje wieść życie na własnych zasadach. Jednak los ma wobec niej inne plany, zwłaszcza gdy jej narzeczony Stefano zostaje zamordowany, a lista podejrzanych zdaje się nie mieć końca.
Dodd zgrabnie łączy wątki kryminalne, romantyczne i komediowe, tworząc pełną humoru i zaskoczeń powieść. Dialogi są cięte, bohaterowie pełni temperamentu, a akcja nie pozwala się nudzić. Przedstawienie Romea i Julii jako pary namiętnych, choć momentami wręcz przerysowanych rodziców, dodaje historii wyjątkowego uroku. Z kolei Rosaline, z jej ironicznym podejściem do miłości i determinacją w dążeniu do prawdy, sprawia, że opowieść jest świeża i pełna energii.
Autorka świetnie operuje też konwencją, czerpiąc z klasyki i jednocześnie bawiąc się jej motywami. "Córka z Werony" to książka idealna dla tych, którzy lubią retellingi, ale szukają w nich czegoś więcej niż tylko odtworzenia znanej historii. Jest lekka, ale nie banalna; zabawna, ale z wyczuciem tajemnicy. Rosaline to postać, której nie sposób nie kibicować, a jej przygody to idealna propozycja na poprawę humoru i chwilowe oderwanie się od rzeczywistości.
Jeśli lubicie inteligentne bohaterki, kryminalne intrygi i szekspirowskie klimaty w nowoczesnym wydaniu – ta książka jest dla Was!
Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od @skarpawarszawska, a Autorowi @m.smielak za wyśmienita lekturę (współpraca reklamowa) 🩷.
Christina Dodd w "Córce z Werony" zabiera nas do alternatywnej wersji świata Szekspira, gdzie Romeo i Julia nie tylko przeżyli, ale również doczekali się licznej rodziny. Ich najstarsza córka, Rosaline, to główna bohaterka, której nie sposób nie polubić – inteligentna, błyskotliwa i niechętna rodzinnym planom wydania jej za mąż. Wśród teatralnych uniesień rodziców,...
Rosaline ma 19 lat i jest córką Romea i Julii (tak tych, co ich historię zna chyba każdy, jednak tym razem nie kończy się ona tragicznie, a młodzi żyją długo i szczęśliwie). Mając tyle lat, dawno powinna być po ślubie, jednak ona ani trochę nie czuje w sobie tego romantyzmu, który aż „bije” od jej rodziców. Co prawda była kilka razy zaręczona, ale zawsze udawało jej się znaleźć inną kandydatkę na żonę, sprawić, aby prawdziwa miłość się odnalazła.
Pewnego dnia ojciec informuje ją, że jest kolejny kandydat do jej ręki. Tym razem jest to Stephano, mężczyzna, który niedawno pochował kolejną żonę, uważa się, że je morduje, że jest niebezpiecznym rozpustnikiem. Chociaż rodzice bardzo ją kochają, nie mogą odmówić mu ręki dziewczyny. W dniu zaręczyn dzieje się coś, o co Rosaline nigdy by się nie podejrzewała. Młoda kobieta się zakochuje i to od pierwszego wejrzenia, niestety nie w mężczyźnie, za którego ma wyjść. Jednak to nie koniec niespodzianek. Stephano zostaje znaleziony martwy, ze sztyletem wbitym w serce. Rosaline nie tylko zostaje oskarżona o to zabójstwo, ale równie będzie w niebezpieczeństwie i to niemałym. Dlaczego? Co takiego stało się na przyjęciu zaręczynowym? Czy prawda zostanie odkryta? Czy Rosaline będzie miała szansę na miłość tak piękną, jak jej rodziców? Jak potoczy się jej własna historia?
Kiedy przeczytałam opis i dowiedziała się, że będzie to historia córki Romeo i Julii wiedziałam, że po prostu muszę ją przeczytać. Przyznam szczerze, że nie miałam wielkich oczekiwań, myślałam, że będzie to taka lekka pozycja, taka do poczytania bez większego zaangażowania. Myliłam się i to ogromnie. Ta książka była świetna i to pod każdym aspektem. Znalazłam w niej historie, w której zostało połączonych kilka gatunków literackich. Mamy miłość, zabójstwo, zagadkę kryminalną i wiele więcej, jednak nie powiem co bo nie chcę wam zabierać radości z odkrywania tego wszystkiego samemu.
Akcja sprawnie poprowadzona, z ciekawymi zwrotami. Książka wciągnęła mnie bardzo i nie nudziłam się podczas czytania ani chwili, za to towarzyszyło mi wiele emocji. Dla mnie była to pozycja na jeden wieczór.
Główną bohaterką jest Rosaline. Kobieta, która uważana jest za starą pannę (tak w tamtych czasach w wieku 19 lat większość dziewczyn dawno była po ślubie). Bardzo ją polubiłam. Uważam, że jest miła, kocha bardzo rodzinę, a jednocześnie jest odważna, ma własne zdanie, jednak wie, kiedy może sobie pozwolić na jego wypowiedzenie, a kiedy nie powinna tego robić.
„Córka z Werony” to świetna książka, na której kolejny tom będę czekała z ogromną niecierpliwością. Z przyjemnością polecam.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - https://anka8661.blogspot.com/2025/02/Corka%20z%20Weronywydawnictwoskarpawarszawska.html
Rosaline ma 19 lat i jest córką Romea i Julii (tak tych, co ich historię zna chyba każdy, jednak tym razem nie kończy się ona tragicznie, a młodzi żyją długo i szczęśliwie). Mając tyle lat, dawno powinna być po ślubie, jednak ona ani trochę nie czuje w sobie tego romantyzmu, który aż „bije” od jej rodziców. Co prawda była kilka razy zaręczona, ale zawsze udawało jej się...
Rosaline, czyli najstarsza córka Romea i Julii, a mają ich aż dziewięcioro. Z racji tego, iż ma już dziewiętnaście lat to czas najwyższy, aby wyszła za mąż. Do tej pory zgrabnie udawało się jej do nich nie dopuścić. Jednak teraz ma poślubić Stephano. Znany jest z tego, iż jego żony szybko umierają. Jako posłuszna córka zgadza się za niego wyjść i podczas przyjęcia ktoś zabija go sztyletem. Od razu pada pytanie, kto mógł go zabić. Większość Werony miała motyw, a główną podejrzaną staje się Rosaline.
Każdy z nas zna historię Romeo i Julii. Za moich czasów to nawet była lektura szkolna. Po przeczytaniu opisu byłam bardzo ciekawa, co autorka wymyśliła w związku z tą historią.
Książkę czytało mi się z czystą przyjemnością. Mamy tutaj świetne połączenie romansu, komedii i kryminału na dokładkę. Jest akcja, tempo, zwrotów akcji też nie zabraknie, cięte dialogi, czy motyw szekspirowski połączony z dobrym humorem. Bardzo miło spędzony czas. Przeczytana praktycznie od ręki. Czyta się szybko ze względu też na narrację. Historia opowiadana jest z perspektywy głównej bohaterki. Mówi, co sama widzi i odczuwa, a reszty trzeba się domyślać.
Postać Rasaliny świetnie wykreowana i bardzo ją polubiłam od samego początku. Z jednej strony posłuszna córka wykonująca polecenia, a z drugiej buntowniczka, która chce żyć własnym życiem i decydować o sobie. Skoro coś dotyczy jej osoby, to sama chce rozwiązać tę sprawę, a nie polegać na innych. Oprócz tego inteligentna, sprytna, zdeterminowana z poczuciem humoru.
Książka jest napisana lekkim językiem przyjaznym dla czytelnika pomimo tego, iż jest to klasyka. Pozwala oderwać się od codziennych obowiązków i zapomnieć na chwilę o wszystkim. Idealna na poprawę humoru.
Jestem bardzo ciekawa, co jeszcze wymyśli ta rezolutna dziewczyna i czekam na kolejny tom. Tym bardziej że zakończenie książki jest dość zaskakujące.
#współpracareklamowa Dziękuję wydawnictwu za egzemplarz recenzencki.
Rosaline, czyli najstarsza córka Romea i Julii, a mają ich aż dziewięcioro. Z racji tego, iż ma już dziewiętnaście lat to czas najwyższy, aby wyszła za mąż. Do tej pory zgrabnie udawało się jej do nich nie dopuścić. Jednak teraz ma poślubić Stephano. Znany jest z tego, iż jego żony szybko umierają. Jako posłuszna córka zgadza się za niego wyjść i podczas przyjęcia ktoś...
Tytułową córką z Werony jest Rosalina (zwana Rosie), najstarsze dziecię znanych kochanków – Romea i Julii. Dziewczyna ma już prawie dwadzieścia lat, a do tej pory nie wyszła za mąż, uchodzi więc już za starą pannę. Nie żeby nie miała adoratorów, wręcz przeciwnie – jako piękna córka słynnych Montekich była zaręczona już kilkakrotnie, jednak traf chciał, że zaręczyny kończyły się fiaskiem, bo amanci nagle zakochiwali się w kimś innym. Zostaje zaręczona po raz kolejny, z okrutnym księciem Stefano, który dopiero co pochował trzecią żonę. Na balu wydanym z okazji tego nowego związku mężczyzna zostaje jednak zabity, a podejrzenie pada na Rosie. Kto jest mordercą? I jaki ma to wszystko związek z córką Romea i Julii?
Po tej lekturze mam mieszane uczucia – czytało mi się ją dobrze, pewne rzeczy mi się w niej podobały, ale mam też nieco uwag krytycznych. Zacznę jednak od tego, co mi w tej lekturze odpowiadało, a mianowicie od pomysłu autorki. Całkiem zgrabnie poradziła sobie ona z wyjaśnieniem, jak do tego doszło, że Romeo i Julia przeżyli, ba, że założyli rodzinę i doczekali się siódemki dzieci. Podobały mi się też rozwiązania fabularne, jakie zastosowała przy tej opowieści – wyjaśnienie sprawy morderstw (tak, było ich więcej, wręcz trup ścielił się gęsto na kolejnych stronach!) oraz wątek miłosny były ciekawe, nawet lekko zaskakujące. Nie jest to oczywiście żadna ambitna książka, ale historia w niej opowiedziana w kategorii lekkich komedii romantycznych (autorka sama stosuje to określenie do swojej powieści) z wątkami kryminalnymi, osadzonych w czasach minionych, prezentuje się całkiem przyzwoicie.
Główna bohaterka, Rosalina, może nie jest zbyt błyskotliwa (wbrew temu, co sama o sobie myśli i co próbuje przekazać autorka), za to impulsywna a zarazem twardo stąpająca po ziemi, jest też czasem sarkastyczna i wydaje się nieczuła na romantyczne porywy serca, przez co stanowi ciekawy kontrast do roznamiętnionej, lirycznej i chaotycznej rodziny Monteki. Jest też taką postacią, której łatwo kibicować, nawet jeśli robi coś głupiego, której perypetie śledzi się może nie z zapartym tchem, ale z ciekawością. Inni bohaterowie nie są zbyt szczegółowo opisani, ale wśród nich interesujący wydaje się książę Eskalus, który dość mocno namieszał w całej opowieści. Swoją drogą, ta postać to ukłon w stronę oryginalnej historii Romea i Julii, w której pojawił się jego ojciec noszący to samo imię. Z tamtego klasycznego dramatu autorka zapożyczyła też postać ojca Laurentego oraz piastunki Julii, która teraz jest sprzymierzeńczynią Rosie.
Jak wspomniałam, nie wszystko mi się jednak w tej książce podobało. Przede wszystkim, zabrakło mi klimatu dawnych czasów. Zdaję sobie sprawę, że właściwie nie wiadomo, kiedy dokładnie rozgrywała się oryginalna historia Romea i Julii. Przyjmijmy jednak, że w czasach Szekspira, czyli tak gdzieś w drugiej połowie XVI wieku, oczekiwałam więc, że w czasie lektury w jakiś sposób będzie czuć, że losy bohaterów rozgrywały się kilkuset lat temu. Niestety, autorce nie udało się zbudować tego klimatu, głównie przez – i tu dochodzimy do drugiego zarzutu – język i styl, w jakim opowiedziała o Rosie i jej perypetiach. Otóż mamy tu bardzo współczesny, potoczny język, bez żadnej stylizacji, a nawet bez finezji, za to z niewybrednymi żartami w iście amerykańskim stylu. I nie chodzi mi o to, że chciałabym, żeby pani Dodd zaprezentowała tu język sprzed kilkuset lat, ale żeby brzmiało to trochę bardziej starodawnie, jeśli mogę to tak ująć. Nie wiem też na ile to kwestia stylu autorki, a na ile tłumaczenia, ale niektóre fragmenty były opisane dość topornie i infantylnie, chwilami brakowało lekkości i subtelności w opisach czy dialogach.
Również zachowania bohaterów niekoniecznie mi pasowały do epoki, były zbyt swobodne, jakby nieskrępowane konwenansami, o których autorka jednak co jakiś czas wspomina. I tu również zdaję sobie sprawę, że to pozycja rozrywkowa, nie naukowa, ale przydałoby się trochę konsekwencji w budowaniu świata przedstawionego. Nie podobała mi się również narracja pierwszoosobowa z perspektywy Rosie ze zwrotami do czytelników. To jednak moja własna preferencja, nie jakiś duży błąd, wiem, że wiele osób lubi ten typ narracji.
Córka z Werony to powieść nastawiona na rozrywkę, i w tej kwestii sprawdza się ona bardzo dobrze – jest dość dynamiczna, wciągająca, ma odpowiednio zagmatwaną, pełną intryg i tajemnic zagadkę kryminalną, nieoczywisty wątek romansowy, a nawet kilka dość zabawnych scen (chociażby ze sztyletami, które Rosalina dostaje od kilku osób). Z tego względu i mimo pewnych niedociągnięć wspomnianych wyżej, ogólnie oceniam ją pozytywnie. Spędziłam z nią miło czas, wciągnęłam się, a nawet dwa czy trzy razy zaśmiałam. Ciekawa jestem też tego, co było dalej, bo autorka nie zakończyła jeszcze historii Rosie…
Recenzja we współpracy z Wydawnictwem.
Pierwotnie pojawiła się na blogu.
Tytułową córką z Werony jest Rosalina (zwana Rosie), najstarsze dziecię znanych kochanków – Romea i Julii. Dziewczyna ma już prawie dwadzieścia lat, a do tej pory nie wyszła za mąż, uchodzi więc już za starą pannę. Nie żeby nie miała adoratorów, wręcz przeciwnie – jako piękna córka słynnych Montekich była zaręczona już kilkakrotnie, jednak traf chciał, że zaręczyny kończyły...
Co, gdyby historia Romea i Julii wcale nie skończyła się tak, jak uczono nas w szkole? Co, gdyby ich miłość nie tylko przetrwała, ale zaowocowała całą gromadką dzieci, w tym najstarszą córką, Rosaline? 💬
Christina Dodd w „Córce z Werony” serwuje nam alternatywną wersję losów najsłynniejszej pary literatury – lekką, zabawną, ale i pełną intryg oraz zaskoczeń. Główna bohaterka, Rosaline, zmaga się z codziennymi wyzwaniami życia w cieniu teatralnych rodziców. Wyobraź sobie Romea i Julię, którzy wciąż prześcigają się w namiętnych gestach i dramatycznych monologach, a do tego próbują wydać za mąż swoją „starą pannę” – dziewiętnastoletnią córkę, której zaręczyny za każdym razem kończą się ożenkiem wybranka z inną panną. Brzmi absurdalnie? Tak, ale też szalenie intrygująco.
Rosaline to kobieta błyskotliwa i niezależna. Nie ma łatwego życia w Weronie, gdzie każdy zna jej rodzinę. Choć sama unika miłosnych uniesień, los zdaje się mieć wobec niej inne plany. Gdy jej narzeczony Stefano – rozpustnik o wątpliwej reputacji – zostaje zamordowany w trakcie balu zaręczynowego, Rosaline musi sama rozwikłać zagadkę zbrodni. Czy mordercą jest ktoś z jej bliskiego otoczenia? Może sama zostanie oskarżona o zabójstwo?
„Córka z Werony” to niezwykle lekka, ale zarazem wciągająca opowieść, która z wdziękiem łączy elementy romansu, kryminału i komedii. Dodd bawi się szekspirowskimi motywami, przemycając humor, cięte dialogi i błyskotliwe obserwacje życia społecznego renesansowej Werony. Rosaline to bohaterka z pazurem – inteligentna, dowcipna i zdeterminowana, by nie być tylko pionkiem w rodzinnych planach. Jej relacje z ekscentrycznymi rodzicami i hałaśliwym rodzeństwem nadają książce dynamiki i koloru.
Jeśli szukasz lektury, która zaskoczy Cię oryginalnym podejściem do klasyki, a przy okazji pozwoli się pośmiać i oderwać od codzienności to „Córka z Werony” będzie strzałem w dziesiątkę. Ta historia to nie tylko zabawna alternatywna kontynuacja znanej opowieści, ale też wciągająca zagadka kryminalna z odrobiną romantycznych uniesień. Polecam na poprawę humoru i jako idealne towarzystwo na leniwe popołudnie – Rosaline i jej zakręcona rodzina z pewnością Cię nie zawiodą!
Co, gdyby historia Romea i Julii wcale nie skończyła się tak, jak uczono nas w szkole? Co, gdyby ich miłość nie tylko przetrwała, ale zaowocowała całą gromadką dzieci, w tym najstarszą córką, Rosaline? 💬
Christina Dodd w „Córce z Werony” serwuje nam alternatywną wersję losów najsłynniejszej pary literatury – lekką, zabawną, ale i pełną intryg oraz zaskoczeń. Główna...
Znacie historie Romea i Julii? Na pewno, kto by jej nie znał. A gdyby tak założyć, Że całkiem inaczej się potoczyła?
"Córka z Werony" Christiny Dodd, to zupełnie odmienne spojrzenie na Romea i Julię i ich dalsze losy, bardzo zaskakujące i pełne niespodzianek.
Róża, główna bohaterka książki, to najstarsza córka tej pary, którą rodzice za wszelką cenę chcą wydać za mąż. W matuzalemowym, wieku dwudziestu lat, wciąż jest panną, co spędza im sen z powiek. A jak się zakończą ich próby, tego dowiecie się z książki.
Przyznam, że bawiłam się przednio, czytając tę książkę. Ile w niej humoru i sarkazmu. Ależ ja lubię takie historie.
W opowieści tej, znajdziemy zarówno watki obyczajowe, jak i kryminalne z pięknym tłem historycznym. Jest też odrobina szaleństwa, , miłości, zazdrości i magii. Ale jest też dużo feminizmu, tak, tak, dobrze czytacie. Bo Róża ma w sobie zadatki na feministkę...gdyby tylko żyła kilka wieków później.
To historia z gatunku, co by było gdyby...i nawet spodobał mi się ten zbieg.
Czy ta opowieść mogłaby być prawdziwa? Myślę, że mogłaby, ale czy w takim przypadku myślelibyśmy o Romeo i Julii jako o tragicznych kochankach? Myślę, że to ich śmierć, paradoksalnie zapewniła im życie wieczne.
Ale nie zmienia to faktu, że książka jest całkiem przyjemna. Można z nią spędzić miłe chwile. Przekonajcie się sami.
Znacie historie Romea i Julii? Na pewno, kto by jej nie znał. A gdyby tak założyć, Że całkiem inaczej się potoczyła?
"Córka z Werony" Christiny Dodd, to zupełnie odmienne spojrzenie na Romea i Julię i ich dalsze losy, bardzo zaskakujące i pełne niespodzianek.
Róża, główna bohaterka książki, to najstarsza córka tej pary, którą rodzice za wszelką cenę chcą wydać za mąż. W...
Fajna książka, która momentami trzyma w napięciu. Nie jest oczywista, chwilami kryminał, romans ale i komedia. Bohaterka ma fajny cięty język, jest błyskotliwa i inteligentna. Czekam już na kolejny tom!!! Oby szybko się u nas ukazał.
Fajna książka, która momentami trzyma w napięciu. Nie jest oczywista, chwilami kryminał, romans ale i komedia. Bohaterka ma fajny cięty język, jest błyskotliwa i inteligentna. Czekam już na kolejny tom!!! Oby szybko się u nas ukazał.
Okropny humor 🥲 Lubię zabawne książki, ale musza trzymać jakis poziom
Okropny humor 🥲 Lubię zabawne książki, ale musza trzymać jakis poziom
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdpowiednia dla nastolatek :) ja jestem za stara
Odpowiednia dla nastolatek :) ja jestem za stara
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzień dobry, Książkoluby! Jakiś czas temu wpadła mi w ręce niezwykle interesująca powieść pt. „Córka z Werony” autorstwa Christiny Dodd. Już sam tytuł brzmi tajemniczo i… rzeczywiście, taka jest cała historia! Ostrzegam, że pojawią się spoilery. Akcja rozgrywa się w słynnej włoskiej Weronie – tak, tam, gdzie żyli Romeo i Julia. Ale nie spodziewajcie się zakochanych balkonów (przynajmniej nie w takim stylu, jakiego się spodziewacie!). Zamiast tego poznajemy dziewczynę, której życie przypomina niezłą telenowelę – pełno niedomówień, starych spraw i ogólny vibe . Co tu się właściwie dzieje?.
Główna bohaterka to prawdziwa petarda! Nie jest damą w opałach, lecz ogarniętą dziewczyną, która postanawia rozwikłać zagadki swojej rodziny a uwierzcie mi, tych zagadek jest więcej niż lajków pod najnowszym postem waszego ulubionego influencera. Dziewczyna bada przeszłość jak detektyw z Netflixa i odkrywa takie smaczki, że oczy wychodzą z orbit. Co mi się bardzo podobało? To, że autorka nie serwuje nam wszystkiego na tacy. Trzeba trochę pogłówkować razem z bohaterką, łączyć fakty i zastanawiać się, kto jest dobry, a kto kombinuje jak koń pod górę. Bywały momenty, kiedy naprawdę siedziałam z otwartą buzią, myśląc: „O kurde, tego się nie spodziewałam!”.
Klimat Włoch jest opisany tak, że naprawdę czułam ten włoski klimat. Słońce, stare kamienice – po prostu chce się tam wskoczyć i zjeść pyszną pizzę. A bohaterowie? Cóż, są różnorodni i mają swoje za uszami. Nie są idealni, przez co wydają się tacy… ludzcy. Można się z nimi wkurzać, im kibicować i naprawdę przeżywać ich dramaty. Ale dobra, żeby nie zdradzać za dużo – nie powiem Wam, co dokładnie się wydarzyło. Musicie sami to odkryć! Powiem tylko, że przygotujcie się na niezłe zwroty akcji i momenty, które sprawią, że będziecie chcieli czytać dalej pod kołdrą z latarką.
„Córka z Werony” to mieszanka młodzieżowej powieści z elementami ciut thrillera i ciut dramatu rodzinnego. Nie jest to typowa, lekka lektura na nudny wieczór, (chociaż wciąga jak diabli!). Zmusza do myślenia, pokazuje, że rodzinne sekrety potrafią namieszać w życiu i że warto walczyć o prawdę, nawet jeśli jest trudna. Czy polecam? Jasne, że tak! Jeśli lubicie historie z tajemnicami, silnymi bohaterkami i klimatem fascynującego miejsca to tak książka jest dla Was. Nie będziecie się nudzić, gwarantuję! Może nie znajdziecie tu wielkiej romantycznej historii w stylu Romea i Julii, ale za to dostaniecie dawkę emocji i wciągającą opowieść, która zostanie z Wami na dłużej.
Dla kogo ta książka? Dla tych, którzy lubią, gdy w książce coś się dzieje i nie ma czasu na nudę. Dla fanów silnych, ogarniętych bohaterek, które nie dają sobie w kaszę dmuchać. Dla tych, co kręcą ich rodzinne dramy i sekrety z przeszłości. Dla każdego, kto chciałby na chwilę przenieść się do słonecznej Italii. Uważam, że to wciągająca i pełna tajemnic historia, która pokazuje, że przeszłość potrafi zaskoczyć.
Dzień dobry, Książkoluby! Jakiś czas temu wpadła mi w ręce niezwykle interesująca powieść pt. „Córka z Werony” autorstwa Christiny Dodd. Już sam tytuł brzmi tajemniczo i… rzeczywiście, taka jest cała historia! Ostrzegam, że pojawią się spoilery. Akcja rozgrywa się w słynnej włoskiej Weronie – tak, tam, gdzie żyli Romeo i Julia. Ale nie spodziewajcie się zakochanych balkonów...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZastanawialiście się kiedyś co by było gdy historia Romea i Julii zakończyła sie happy edem? Gdyby nie umarli, a ich uczucie przetrwało wszystkie sztormy i biurze i zaowocowało gromadką uroczych dzieciaków? Wg scenariusza napisanego przez Dodd tak się właśnie stało. Niemłodzi już państwo Monteki mieszkają w pięknej Weronie i wiodą życie typowej wielodzietnej rodziny. Ich myśli zaprząta jedynie szaleńcza miłość do siebie i Troska o niezamężne jeszcze, ale gotowe już do ożenku córki. Najstarsza z nich, 20-letnia Rosalina Rosie” Monteki bardziej od zamążpójścia zainteresowana jest sztuką zielarską i jak się później okażę zabawą w detektywa, gdy w jej bliskim otoczeniu zaczną ginąć kolejne osoby. Kto i dlaczego zabija niewinne duszyczki? Oto jest pytanie.
.
Muszę przyznać, że książka dostarczyła mi mnóstwo rozrywki, a główną bohaterkę bardzo polubiłam. Jest świetnie napisana, bogata w rozbudowane porównania i naprawdę wciągająca. Autorka zastosowała bardzo ciekawy zabieg narracji, gdzie narrator w osobie Rosaliny zwraca się bezpośrednio do czytelnika i ujawnia swoją obecność. Z humorem i dystansem komentuje bieżące wydarzenia, zupełnie jakby nie był ich głównym uczestnikiem a jedynie obserwatorem. Jeśli jednak tak jak ja spodziewaliście się otrzymać gorący romans niczym spod pióra Szekspira, to możecie się nieco zawieść. Rosalina to dziewczyna o silnym charakterze, mająca jasno sprecyzowane poglądy na życie i niebojąca się mówić głośno o swoich marzeniach. A nie jest nim na pewno zaaranżowany przez rodziców ożenek z bogatym, lecz owianym złą sławą księciem. Jak myślicie, do czego może posunąć się zdesperowana dziewczyna, aby uniknąć małżeństwa z rozsądku? Zapraszam do lektury ! Zapewniam was, że nie będziecie żałować.
.
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję @skarpawarszawska
Zastanawialiście się kiedyś co by było gdy historia Romea i Julii zakończyła sie happy edem? Gdyby nie umarli, a ich uczucie przetrwało wszystkie sztormy i biurze i zaowocowało gromadką uroczych dzieciaków? Wg scenariusza napisanego przez Dodd tak się właśnie stało. Niemłodzi już państwo Monteki mieszkają w pięknej Weronie i wiodą życie typowej wielodzietnej rodziny. Ich...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie rozumiem zachwytów nad książką. Tak jakby wystarczyło nawiązać do Szekspira i historii Romea i Julii, aby książka stanowiła perełkę literatury. Jak dla mnie bohaterka "dziewica" i "stara panna" Rosalina, córka Romea i Juli (którzy jakimś dziwnym splotem okoliczności przeżyli) wyróżnia się tylko tym, że udaje jej się nie zostać zabitą. Mierna intryga kryminalna sprawia, że książka naprawdę należy do tych mocno "odkładalnych". No ale nie byłoby nawiązania do Romea i Julii, gdyby nie było jakiegoś romansu... Tutaj pojawia się w mocno okrojonej i nieco niestrawnej wersji. Od razu wiadomo, kto zostanie wybrankiem Rosie, ale cały romans to kilka rozmów i jedna niedwuznaczna sytuacja. Kończy się zanim się zacznie. Może komuś się to spodoba, ja czytałam inne książki tej autorki i ta zdecydowanie jest ze wszystkich najsłabsza. A szkoda, potencjał był. Niestety jak na mój gust zmarnowany. Oczywiście możecie sami się przekonać czy podzielacie moje zdanie i przeczytać książkę. Z książką jak z potrawą, nie każdemu smakuje to samo ;)
Nie rozumiem zachwytów nad książką. Tak jakby wystarczyło nawiązać do Szekspira i historii Romea i Julii, aby książka stanowiła perełkę literatury. Jak dla mnie bohaterka "dziewica" i "stara panna" Rosalina, córka Romea i Juli (którzy jakimś dziwnym splotem okoliczności przeżyli) wyróżnia się tylko tym, że udaje jej się nie zostać zabitą. Mierna intryga kryminalna sprawia,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChyba każdy z nas zna historię Romea i Juli, jednak co by było, gdyby najbardziej romantyczna i dramatyczna historia znana ludzkości zakończyła się w ciut inny sposób? Co, gdyby młodzi zakochani przeżyli?
Rosalina jest córką Romea i Julii, jednak bardzo różni się od swoich rodziców. Ma już dwadzieścia lat i o zgrozo, wciąż nie znalazła sobie męża. Czas odkryć jej historię i sprawdzić, czy po latach Romeo i Julia wciąż są w sobie zakochani na ZABÓJ.
Rodzina Montekich nie ustaje w próbach wydania za mąż swej najstarszej córki, jednak do tej pory ich starania okazywały się klapą, a Rosie bawiąc się w swatkę, odnajdowała inne „damy serca” swym narzeczonym. Niestety nadchodzi w końcu dzień, gdy rodzice stawiają Rosaline przed faktem dokonanym. Tym razem kandydatem na męża jest książę Stefano, znany ze swej rozwiązłości i szybkiego uśmiërcania swych żon. Miał już trzy i każda z nich ümarła w dość tajemniczych okolicznościach. Teraz mężczyzna upatrzył sobie Rosaline. Niestety w dniu ich zaręczyn zdarza się koszmarna w skutkach tragedia, książę Stefano zostaje zamördowany, a co najmniej kilka dowodów wskazuje, że Rosie może być winna.
Czy delikatna panna Monteki mogłaby, zrobić krzywdę swemu narzeczonemu? A może uda się odnaleźć prawdziwego sprawcę? Już w tym głowa Rosie i jej Niani oraz nieustraszonego podesty Werony - Eskalusa Leonardiego.
Cudownie czytało mi się tę historię: książkę wypełnioną miłością namiętną, pierwszą miłością, miłością rodzicielską i taką nie do końca chcianą, choć piękną i prawdziwą. Zdradzę Wam pewien sekret, od początku dopingowałam księcia Eskalusa i liczyłam, że jakoś dotrze do Rosaliny, pasowali do siebie. On chłodny i opanowany, za to ona temperamentna i pełna pasji, w dodatku ich wspólne rozmowy, za każdym razem bardzo mi się podobały.
Lekki i mocno współczesny język dodaje nierealności książce, ale zarazem sprawia, że czytanie jest dużo prostsze, a historia mocniej wciąga. Zakochałam się w stylu autorki i jeśli tylko będę miała okazję, to sprawdzę inne jej powieści.
Chyba każdy z nas zna historię Romea i Juli, jednak co by było, gdyby najbardziej romantyczna i dramatyczna historia znana ludzkości zakończyła się w ciut inny sposób? Co, gdyby młodzi zakochani przeżyli?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRosalina jest córką Romea i Julii, jednak bardzo różni się od swoich rodziców. Ma już dwadzieścia lat i o zgrozo, wciąż nie znalazła sobie męża. Czas odkryć jej historię...
Tytuł: Córka z Werony. Daughter of Montague. Tom I.
Autor: Christina Dodd
Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Data premiery: 12.02.2025r
#współpracareklamowa
#współpracabarterowa
#współpracarecenzencka
"Kobiecość nie jest skomplikowana. Każda kobieta jest wielowymiarowa sama w sobie. Podobnie jak każdy mężczyzna."
Q: Czytaliście "Romeo i Julia"?
A gdyby tak ich historia potoczyła się inaczej? 🤔
"Mam na imię Rosie, Rosalina, kiedy sobie nagrabię, i jestem córką Romea i Julii. Tak, tego Romea i tej Julii. Nie, nie umarli w grobowcu. Przygotujcie się na skrót wydarzeń i niczym się nie martwcie. To ciekawa historia i nieraz zapytacie: O Boże, chyba sobie żartujesz?"
Historia, która wciąga od pierwszej strony.
Rosalina, najstarsza z rodzeństwa w dodatku stara panna i dziewica.
Amantów na męża nie brakuje, ale los nie sprzyja dziewczynie, gdyś każdy z kandydatów odnajduje miłość swojego życia zaraz po zaręczynach. Ostatni z nich jednak podnosi poprzeczkę, gdyż na przyjęciu zaręczynowym, ktoś wbija mu sztylet w pierś.
Rosalina, jako narzeczona staje się główną podejrzaną. Dziewczyna na własną rękę postanawia oczyścić swoje imię i znaleźć mordercę.
Czy uda jej się dowieść swojej niewinności?
Intrygująca i zaskakująca historia z ciętym językiem i dreszczykiem emocji, które zawładną zmysłami czytelnika i wciągną w fabułę i rozgrywającą się akcją. Lekkie pióro autorki i świetnie wykreowani bohaterowie to podstawa tej historii.
Gorąco polecam.
Dziękuję wydawnictwu za zaufanie i egzemplarz recenzencki.
#książkoweimpresje #polskiebookstagramy #bookstagrampl
Tytuł: Córka z Werony. Daughter of Montague. Tom I.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor: Christina Dodd
Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Data premiery: 12.02.2025r
#współpracareklamowa
#współpracabarterowa
#współpracarecenzencka
"Kobiecość nie jest skomplikowana. Każda kobieta jest wielowymiarowa sama w sobie. Podobnie jak każdy mężczyzna."
Q: Czytaliście "Romeo i Julia"?
A gdyby tak ich historia...
Córka z Werony.
Ta historia to romans, który moim zdaniem jest świetny. Postacie są super wykreowani. A akcja toczy się w Weronie. Elegancko się czytało.
Główna bohaterka to: Rosalina, która ma dziewiętnaście lat, a jej rodzice koniecznie chcieli ją wydać za mąż.
Miała ożenić się z pewnym księciem Stephano, który był strasznym rozpustnikiem i miał trzy żony. Niestety. Plan się nie powiódł, bo mężczyzna został zamordowany. Co miała z tym wspólnego Titania, to tego Wam jak zwykle nie zdradzę.
W historii pojawia się wątek Romea i Julii, którzy ciągle żyją i są rodzicami Rosaliny. Ale powiem Wam jeszcze coś. Kobieta zakochuje się w pewnym mężczyźnie. W Lysandrze. Czy Rosalina i Lysander będą razem? Co ma z tym wspólnego książę Eskalus? Czy zezwoli na miłość kobiety do Lysandra i odwrotnie? Zawsze o tym mówię, że miłość jest tylko jedna i jedyna. Warto o nią walczyć.
Moja ocena to: 1000/1000 punktów.
Jest naprawdę wysoka, a historię jak najbardziej polecam.
Pozdrawiam Wszystkich.
Córka z Werony.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa historia to romans, który moim zdaniem jest świetny. Postacie są super wykreowani. A akcja toczy się w Weronie. Elegancko się czytało.
Główna bohaterka to: Rosalina, która ma dziewiętnaście lat, a jej rodzice koniecznie chcieli ją wydać za mąż.
Miała ożenić się z pewnym księciem Stephano, który był strasznym rozpustnikiem i miał trzy żony. Niestety....
Jest to całkiem przyjemna lektura. Książka jest lekka, łatwa i przyjemna i z tego powodu nie zapadnie mi w pamięci. Romeo i Julia są w tej historii zupełnie zbędni (momentami wręcz mnie irytowali). Moim zdaniem gdyby zamienić ich na zwykłe nieznane nazwiska to historia by na tym zyskała. Polubiłam główną bohaterkę choć raziło mnie to, że była taka inteligentna i rezolutna i nagle "zakochała" się w ładnej buzi od pierwszego wejrzenia. Moja ocena byłaby wyższa gdyby nie młodzieżowy język głównej bohaterki. Wyrażenia typu kopnąć w kalendarz, wyczesany, opiernicz i migdalenie nie pasują mi do Werony sprzed wieków. Na szczęście większość z nich znajduje się na kilku pierwszych stronach a później pojawiają się sporadycznie. Można przeczytać dla odmiany ale po kolejne tomy serii raczej nie sięgnę.
Jest to całkiem przyjemna lektura. Książka jest lekka, łatwa i przyjemna i z tego powodu nie zapadnie mi w pamięci. Romeo i Julia są w tej historii zupełnie zbędni (momentami wręcz mnie irytowali). Moim zdaniem gdyby zamienić ich na zwykłe nieznane nazwiska to historia by na tym zyskała. Polubiłam główną bohaterkę choć raziło mnie to, że była taka inteligentna i rezolutna i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRosalina to jedna z siedmiorga dzieci Romea i Julii ( tak, dobrze myślicie tego Romea i tej Julii😉). Według przyjętych zasad jako dwudziestolatka jest już Starą panną a w dodatku dziewicą, co nie do końca przemawia na jej korzyść 😃. Dziewczyna jest bardzo przebojowa i z mnóstwem pomysłów na minutę
Wydawać by się mogło iż skoro jest już Starą panną to kandydatów na męża będzie jak na lekarstwo. Jednak jest to złe założenie. Było ich już kilku, jednak każdy z nich zaraz po zaręczynach z Rosaliną cudownym sposobem odnajdywał miłość swojego życia i do ślubu nie dochodziło. Jednak ostatni z nich był wyjątkiem. Gdyż na odbywającym się przyjęciu zaręczynowym ktoś wbił mu sztylet w pierś. Oczywistym jest iż Rosalina staje się główną podejrzaną. Dziewczyna nie zamierza czekać na rozwój wypadków tylko postanawia odnaleźć sprawcę i oczyścić swoje dobre imię.
Czy uda jej się udowodnić swoją niewinność? Kto okaże się mordercą?
Już od pierwszych stron wiedziałam że ta książka znajdzie się na liście moich ulubionych. Postać Rosaline została tak świetnie wykreowana że z góry zyskała moja sympatię. Cięty język oraz mówienie co myśli były zdecydowanie na plus 😄😉 Tej książki się nie czyta, przez nią się zwyczajnie płynie. Bardzo ciekawy oraz oryginalny pomysł na książkę, zasługuje na ogromne gratulacje dla autorki. Ta historia Romea oraz Julii zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu. Do tego wątek kryminalny, z wieloma zwrotami akcji. Wielokrotnie uśmiałam się czytając tą książkę i naprawdę bardzo dobrze się bawiłam czytając ją. Wszystko jednak idealnie ze sobą współgrało a książka jaką otrzymaliśmy to jak dla mnie sztos. W sam raz na zastój czytelniczy czy lekką lekturę na wieczór. Gorąco polecam 😊😉
A wydawnictwu @skarpawarszawska bardzo dziękuję za egzemplarz książki do recenzji 😘😘
#recenzja #romeoijulia #świetnaksiążka #wartoprzeczytać #polecam #współpracabarterowa #współpraca #book
Rosalina to jedna z siedmiorga dzieci Romea i Julii ( tak, dobrze myślicie tego Romea i tej Julii😉). Według przyjętych zasad jako dwudziestolatka jest już Starą panną a w dodatku dziewicą, co nie do końca przemawia na jej korzyść 😃. Dziewczyna jest bardzo przebojowa i z mnóstwem pomysłów na minutę
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydawać by się mogło iż skoro jest już Starą panną to kandydatów na męża...
A gdyby historia Romea i Julii potoczyła się inaczej? Rosaline. Najstarsza córka Romea i Julii zaczyna być przez mieszkańców Werony traktowana, jako stara panna. I nie ma się czemu dziwić, bo za każdym razem, gdy miała zostać zaręczona, zręcznie potrafiła się z tego wykręcić… Do czasu… Kiedy dowiaduje się, że rodzice pragną zaręczyć ją z wdowcem po jej zmarłej przyjaciółce postanawia po raz kolejny wykręcić się z niechcianego związku … Tym bardziej, że na swoim przyjęciu zaręczynowym poznaje miłość życia. I to nie jest główny punkt przejęcia, bo wkrótce znajduje w ogrodzie zwłoki niedoszłego męża. Wielu o ten czym postanowi oskarżyć Rosaline…
Zapewne wszyscy znajdą historię Romea i Julii… Zapewne wielu żałowało tragicznego losu nieszczęśliwych kochanków… A gdyby historia potoczyła się inaczej niż nam to przedstawił Szekspir? Christina Dodd proponuje nam alternatywną historię Romea i Julii, w której kochankowie żyją i mają się wyśmienicie… W chwili kiedy odwiedzamy ich po raz kolejny są szczęśliwym małżeństwem z wieloletnim stażem i gromadką dzieci. Jednak tym razem to nie Romeo i Julia są głównymi bohaterami historii… Tym razem jest nią ich najstarsza córka, Rosaline. Rosaline, która jest uparta i lubi stawiać na swoim… Rosaline, która jest dzielna i waleczna. Tak naprawdę można powiedzieć o niej wiele dobrego i muszę przyznać, że była świetnym towarzystwem. Uwielbiałam jej teksty i z szczerym zainteresowaniem śledziłam jej przygody… Cóż, nie będę kryła, że jej historia przypadła mi do gusty. Była zabawna. Intrygująca. Wciągająca. Nie brakowało w niej dreszczyku emocji. Jednym słowem znalazło się w niej wszystko, co sprawiło, że przyjemnie spędziłam z nią czas i wprost nie mogę doczekać się kolejnej części…
A gdyby historia Romea i Julii potoczyła się inaczej? Rosaline. Najstarsza córka Romea i Julii zaczyna być przez mieszkańców Werony traktowana, jako stara panna. I nie ma się czemu dziwić, bo za każdym razem, gdy miała zostać zaręczona, zręcznie potrafiła się z tego wykręcić… Do czasu… Kiedy dowiaduje się, że rodzice pragną zaręczyć ją z wdowcem po jej zmarłej przyjaciółce...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytułowa „Córka z Werony” to dziewiętnastoletnia Rosalina, najstarsza z siedmiorga dzieci Romea i Julii, tak właśnie tych, o których pomyślałeś.
Według standardów Rosalina jest już starą panną, choć na brak zalotników nie może narzekać. Gdy jeden z nich zostaje znaleziony martwy, dziewczyna postanawia odkryć zagadkę jego śmierci, by uratować własną skórę i odsunąć od siebie podejrzenia chęci pozbycia się czarnego wdowca.
Literatura przygodowo-awanturnicza jest bliska mojemu sercu. Pełna napięcia, intryg i emocji, powoduje, że książkę czyta się szybko i z przyjemnością. Styl pisania Christiny Dodd jest płynny i wciągający, a język zaskakujący - narracja pierwszoosobowa głównej bohaterki przypomina tę, którą posługują się współcześni nastolatkowie, a jej ogromnym atutem jest mocno sarkastyczne poczucie humoru. W ogóle Rosie jest nietuzinkową postacią - jej dojrzałość, determinacja, odwaga i cięty dowcip sprawiają, że możemy zapomnieć o nudzie.
„Córka z Werony” to świetna propozycja dla miłośników niesztampowej literatury historycznej, którzy cenią wyjątkowe fabuły i ich barwne postacie.
Tytułowa „Córka z Werony” to dziewiętnastoletnia Rosalina, najstarsza z siedmiorga dzieci Romea i Julii, tak właśnie tych, o których pomyślałeś.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWedług standardów Rosalina jest już starą panną, choć na brak zalotników nie może narzekać. Gdy jeden z nich zostaje znaleziony martwy, dziewczyna postanawia odkryć zagadkę jego śmierci, by uratować własną skórę i odsunąć od...
Drogi Czytelniku...
Pewna młoda dziewczyna? Obecna.
Ten Romeo i ta Julia? Są.
Silne charaktery? I to nie dwa...
Napięcie? Będzie.
Zniechęcenie do romansów? Niestety...
Pewien rozpustnik? Pewnie.
Pewne przyjęcie? Tak.
Pewne morderstwo? Znajdzie się.
Emocje? Oj, tak.
Kłamstwa? Koniecznie.
Trudne decyzje? Będą i to na dużą skalę.
Niebezpieczeństwa? Cóż...
Tajemnice? Nie obędzie się bez nich.
Kobieca determinacja? Jasne.
Strach i odwaga? Będą.
Smutek, rozczarowanie? Cóż...
Między innymi właśnie taką mieszankę serwuje nam Christina Dodd w swojej najnowszej książce pod tytułem „Córka z Werony”.
Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, jak zawsze odsyłam do lektury, książki oczywiście.
Jest to tom pierwszy cyklu Daughter of Montague.
Miło było przenieść się do świata Rosaline, Stephano, Romeo, Julii, Emilii, Casano, Lysandra, Fabiana, Gertrudy, Eskalusa, Porcii, Cateriny, Orlando, Marcellusa, Tommaso, Mirandy, ojca Laurentego i innych.
Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze.
Już odpowiadam.
Po pierwsze, bohaterowie. Są nawet dobrze wykreowani, zróżnicowani i dość interesujący. Polubiłam tu tylko Rosaline. Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o nikim innym, a niektórych (na przykład Stephano) miałam po prostu ochotę porządnie trzasnąć i udusić.
Nie napiszę jednak dlaczego. Nie chcę zdradzać za dużo.
Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to nie do końca jest prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Muszę przyznać, że akcja rozkręca się dość szybko. Później aż do samego końca wcale nie jest spokojniej, a pod koniec... Autorka serwuje nam emocje dużymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony.
Po trzecie, styl. Książka napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To ułatwia, bardzo uprzyjemnia czytanie i sprawia, że czyta się bardzo szybko (jak dla mnie za szybko, książka mogłaby mieć jeszcze ze sto stron...). Za to daję plusa.
Po czwarte, trudne tematy. Tak, są tu poruszane. Nie napiszę jednak o co dokładnie chodzi, chcę by każdy czytelnik sam to odkrył. Napomknę tylko, że autorka dobrze poradziła sobie z przedstawieniem nam pewnego problemu i jego możliwych konsekwencji. Przyznaję za to kolejnego plusa.
Po piąte, zakończenie. Było, cóż, inne niż oczekiwane i to było fajne. Nie powiem, lekko mnie zaskoczyło. Niczego mi tu w tej kwestii nie brakowało. Za to leci plusik.
Powieść nie do końca jest lekką lekturą do poduszki.
Opowieść pokazuje, że czasami to, w co głęboko nie wierzymy jest tym w co powinniśmy wierzyć całym sercem.
Książka praktycznie czyta się sama. Historia nawet mnie wciągnęła i sprawiła, że chciałam być częścią życia (chociaż momentami niebezpiecznego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do ostatniej kropki, przynajmniej w tym tomie.
Autorce bardzo dziękuję za tę przygodę. :)
Niby znana, a jednak nie... Zaintrygowani?
Ogólna ocena - 8/10. :)
POLECAM, POLECAM, POLECAM.
Warto po nią sięgnąć.
Pozdrawiam, Iza.
Drogi Czytelniku...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPewna młoda dziewczyna? Obecna.
Ten Romeo i ta Julia? Są.
Silne charaktery? I to nie dwa...
Napięcie? Będzie.
Zniechęcenie do romansów? Niestety...
Pewien rozpustnik? Pewnie.
Pewne przyjęcie? Tak.
Pewne morderstwo? Znajdzie się.
Emocje? Oj, tak.
Kłamstwa? Koniecznie.
Trudne decyzje? Będą i to na dużą skalę.
Niebezpieczeństwa? Cóż...
Tajemnice? Nie...
„Córka z Werony” to książka autorstwa Christiny Dood, to historia, po którą być może nie sięgnęła, gdybym nie zaczęła czytać opisu wydawcy. Zaintrygował mnie, bo trudno sobie odmówić spotkania z potomstwem tak niesamowitej pary. Zaczęłam snuć swoje własne fantazje, gdyby jednak ta para, Romeo i Julia, faktycznie przeżyli, być może uciekli gdzieś razem, albo pogodzili zwaśnione rody, jakby to wyglądało. Autorka ma wybitną wyobraźnię, potrafiła przekonać mnie swoim zamysłem do skonfrontowania się z kryminałem i młodziutką bohaterką, która zamierzała rozwikłać zagadkę morderstwa. Jak jej to wyszło?
Główną bohaterką książki autorstwa Christiny Dood pod tytułem „Córka z Werony” jest Rosaline Montague, córka Romea i Julii Montague. Mieszka w Weronie, ma siódemkę rodzeństwa, określa się żartobliwie mianem staro panieństwa. Skutecznie odwróciła uwagę trzech narzeczonych, oferując im bardziej odpowiednie partie. Lubi mieszkać w domu z rodziną i nie śpieszno jej do małżeństwa, dopóki Romeo nie zaręcza jej z Stephano. Miał już trzy żony, a każda z nich nie zakończyła tego związku z własnej woli. To było bardzo niefortunne. Podczas balu zaręczynowego narzeczony zostaje odnaleziony ze sztyletem w piersi. Kto mógłby zrobić coś takiego? Wielu miało motyw, ale kto się odważył? Czy Rosie oczyści swoje imię, ocali reputację i zdobędzie swoją prawdziwą miłość?
„Córka z Werony” to lekka i przyjemna lektura, autorka wykonała świetną robotę, rozwijając oryginalną opowieść Williama Shakespeare’a. Rosie jest absolutnie zachwycającą główną bohaterką. Jest niezależna, inteligentna, zadziorna, potrafi myśleć w sposób logiczny i jest nie zupełnie taka, jakiej można by się spodziewać po córce Romea i Julii. Rosie powinna mieć romans płynący w żyłach, ale jest inną bohaterką romansu, taką, która szczyci się swoim rozumem, a nie sercem. W świecie, w którym kobiety nie mają zbyt dużej władzy nad własnym życiem, Rosie wykorzystuje swoją inteligencję, aby przejąć kontrolę nad swoją przyszłością. „Córka z Werony” to historyczna komedia romantyczna z wątkiem kryminalnym jest bardzo zabawna, zwłaszcza na początku. Christina Dodd stworzyła cudowny średniowieczny świat i wypełniła go fantastycznymi bohaterami. Z ogromną przyjemnością czytałam tą książkę i jestem ciekawa, co się jeszcze wydarzy. Po takim zakończeniu chciałabym móc przeczytać znacznie więcej.
„Córka z Werony” to książka autorstwa Christiny Dood, to historia, po którą być może nie sięgnęła, gdybym nie zaczęła czytać opisu wydawcy. Zaintrygował mnie, bo trudno sobie odmówić spotkania z potomstwem tak niesamowitej pary. Zaczęłam snuć swoje własne fantazje, gdyby jednak ta para, Romeo i Julia, faktycznie przeżyli, być może uciekli gdzieś razem, albo pogodzili...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Każda kobieta jest wielowymiarowa sama w sobie.”
Historia Romeo i Julii to jeden z najbardziej znanych dramatów w dziejach literatury. Okazuje się, że ta słynna para żyje szczęśliwie w Weronie, wychowując dzieci i ciesząc się udanym życiem. Nigdy nie przepadałam za nieszczęśliwymi zakończeniami, które autorzy niejednokrotnie stosują, dlatego tytuł książki „Córka z Werony” od razu mnie zaintrygował.
Autorka odważnie i w sposób wiarygodny przekształciła losy najsłynniejszej pary, o czym dowiadujemy się od razu na pierwszych stronach książki. Wprowadza nas do niej Rosalina Monteki - najstarsza córka Romeo i Julii, ujawniając prawdziwą, skróconą wersję opowieści o miłości swoich rodziców. Nigdy nie lubiłam zakończenia napisanego przez Szekspira, więc takie alternatywne zakończenie losów słynnej pary, bardziej mi odpowiadało.
Dziewczyna nie tylko ujawnia prawdę o przeszłości swoich rodziców, ale także staje się bohaterką własnej, niezwykle intrygującej historii, która pokazuje, że historia lubi się powtarzać, jeżeli chodzi o uczucia. W jej życiu pojawia się bowiem pewien piękny młodzieniec, który zawładnął jej sercem od razu, ale niestety, nie jest akceptowany przez rodziców, a do tego pochodzi z rodu, który jest od zawsze wrogiem Monteki. Jest jeszcze jedna przeszkoda, Rosalina ma wyjść za mąż za obleśnego rozpustnika, z jakiego uważany jest książę Leir Stefano. Do tej pory udawało się jej odrzucać wszelkich zalotników, bo nie spieszno jej było do roli żony. Teraz, gdy wydaje się, że Rosalina nie innej alternatywy, podczas balu zaręczynowego dochodzi do brutalnego morderstwa jej niedoszłego męża, co zmienia bieg wydarzeń i wciąga bohaterkę w pełen tajemnic świat intryg. Od tego momentu akcja nabiera tempa, a tajemnica morderstwa staje się punktem zwrotnym w życiu Rosaliny.
Gdy sięgałam po „Córkę Werony”, byłam ogromnie ciekawa, jak autorka wykorzysta znany motyw na nowo interpretując go w odświeżający sposób. Zaskoczyła mnie tym, że nie jest to romans w czystej postaci, ale opowieść pełna zaskakujących zwrotów akcji z wykorzystaniem motywu romantycznego, kryminalnego i przygodowego z lekkim zabarwieniem humorystycznym. Dzięki temu czyta się ja szybko, z każdą stroną robi się intrygująco, tajemniczo, ale też niebezpiecznie. Możemy obserwować próby odkrycia winnego śmierci Stefano i jak się okazuje, nie tylko jego z wykorzystaniem średniowiecznych metod, które w dużej mierze oparte były na domysłach, spostrzegawczości i umiejętności łączenia faktów.
Czas akcji nie jest jednoznacznie określony, ale biorąc pod uwagę, że dramat „Romeo i Julia” powstał w XVI wieku, więc również „Córka z Werony” toczy się w realiach tzw. Złotego Wieku” jak nazywany był renesans. Tłem dla tej historii jest Werona, malowniczo i klimatycznie przedstawiona przez autorkę. Można poczuć zmysłową i współgrającą z miejscem wydarzeń atmosferę powieści, poczuć zapachy włoskiej kuchni, wędrować urokliwi zaułkami miasta i poznawać zwyczaje panujące wśród ówczesnej arystokracji. Jedyne, co nieco kłóci się z tym obrazem, to dialogi, które raczej przypominają współczesny sposób wypowiadania się, a to ujmuje trochę klimatu tamtym czasom.
„Córka z Werony” jest pierwszą częścią serii z córką Julii i Romeo, która intryguje i wciąga w swoje kolejne epizody. Z pewnością to nietypowa historia, inna niż wszystkie, jakie miałam do tej pory możliwość przeczytać, w której przeplatają się liczne wątki, galeria charakterystycznych postaci i niestandardowe rozwijanie sytuacji. Byłam pod wrażeniem, w jaki sposób pani Christina Dodd żongluje słowem wykorzystując znane elementy literackie wplatając je w klasyczną formę romansu typowego dla epoki Szekspira i literatury angielskiej.
To propozycja dla tych czytelników, którzy lubią impresje literackie łączące klasyczne formy z nowoczesnym spojrzeniem na znane tematy. Powieść zabiera nas w świat wypełniony tajemnicami, intrygami, niebezpieczeństwami i uczuciami z szesnastowieczną Weroną w tle.
„Córka z Werony” jest intrygującym początek serii i mam nadzieję, że następne tomy szybko ukażą się w języku polskim, by ponownie przenieść mnie do klimatycznego świata szesnastowiecznej Werony mnie do klimatycznego świata szesnastowiecznej Werony. Mam nadzieję, że dalsze części dostarczą jeszcze więcej wciągających tajemnic, dużych emocji, ale też pogłębi tajemniczość fabuły i bardziej rozwinie relacje między postaciami, dostarczając jeszcze większych pozytywnych wrażeń.
Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
„Każda kobieta jest wielowymiarowa sama w sobie.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria Romeo i Julii to jeden z najbardziej znanych dramatów w dziejach literatury. Okazuje się, że ta słynna para żyje szczęśliwie w Weronie, wychowując dzieci i ciesząc się udanym życiem. Nigdy nie przepadałam za nieszczęśliwymi zakończeniami, które autorzy niejednokrotnie stosują, dlatego tytuł książki „Córka z Werony”...
Co, jeśli Romeo i Julia jednak nie zginęli? Co, jeśli przeżyli i mają się świetnie? Duża rodzina (siedmioro dzieci), wspaniałe życie?
Autorka pokusiła się na zaczerpnięcie z osławionej opowieści i opisała, jak mógłby wyglądać ciąg dalszy sagi Montekich. Przenosi nas do XVI wieku, do Werony.
Poznajcie Rosie, najstarszą córką najsłynniejszej pary zakochanych. Jest już „stara”, wszak ma już 20 lat i wciąż jest panną. Chce nią zostać na zawsze, łatwo się oprzeć romansom, mając takich rodziców jak jej. Wyobraź to sobie – ciągłe monologi, namiętne deklaracje, kłótnie, godzenie się, całowanie... to wyczerpujące. Rosie jest niezależna, bystra, zbuntowana, ma cięty język. Uczy się rachunków, chce prowadzić rodzinny biznes, a nie zakładać rodzinę. Do tej pory udało się jej uniknąć zamążpójścia.
Jednak tym razem przeciwnik jest mocny. Książę Stefan to rozpustnik miał już trzy żony — wszystkie spotkały nieszczęśliwy koniec. Na balu zaręczynowym — gdzie zupełnie przypadkiem poznaje pięknego młodzieńca, który sprawia, że zastanawia się, czy jest coś, co można pokochać od pierwszego wejrzenia — natyka się na księcia Stefana ze sztyletem w piersi. Kto go zabił? Rodziny jego zmarłych żon, jego krewni, jego kochanka, jego słudzy — połowa Werony miała motyw. A gdy wszyscy wokół księcia zaczynają umierać, znikać lub popadać w szaleństwo, Rosie wie, że musi odkryć zabójcę... . . zanim śmierć dosięgnie ją.
Niekonwencjonalna, zabawna, utrzymana w klimacie, a mimo to łatwa w odbiorze, bo lekko uwspółcześniona. Wciąga od pierwszych stron, pełna zwrotów akcji, świetny wątek kryminalny.
Bardzo mi się podobała narracja pierwszoosobowa z perspektywy Rosie, która zwraca się do czytelników. Świetna rozrywka. Bardzo polecam!
Co, jeśli Romeo i Julia jednak nie zginęli? Co, jeśli przeżyli i mają się świetnie? Duża rodzina (siedmioro dzieci), wspaniałe życie?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka pokusiła się na zaczerpnięcie z osławionej opowieści i opisała, jak mógłby wyglądać ciąg dalszy sagi Montekich. Przenosi nas do XVI wieku, do Werony.
Poznajcie Rosie, najstarszą córką najsłynniejszej pary zakochanych. Jest już...
Kiedy trafiłam na zapowiedź ,,Córki z Werony” i przeczytałam opis, prawie klasnęłam w dłonie. Wizja alternatywnej historii Romea i Julii, którzy jednak przeżyli i mają gromadkę dzieci, brzmi raczej jak coś, co można ograć w The Sims 2 w otoczeniu Werona, niż opisać w powieści. Brzmi to szaleńczo i dla niektórych pewnie będzie obrazą Szekspira, ale mnie sama odwaga tego pomysłu przyciągnęła i wiedziałam, że muszę tę książkę przeczytać.
Rosalina, zwana Rosie, jest najstarszą z siedmiorga dzieci Romea i Julii. Dorastając z szaleńczo zakochanymi w sobie rodzicami i słuchając opowieści o ich wielkiej miłości, wyrosła na dziewczynę całkowicie pozbawioną romantyzmu i dotrwała do ,,późnego” wieku dwudziestu lat, nie wychodząc za mąż. Jednak na skutek pewnych machinacji okazuje się, że musi poślubić mężczyznę o wyjątkowo złej opinii. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy w dzień balu zaręczynowego jej narzeczony zostaje znaleziony martwy…
Ta historia to komedia romantyczna z wyraźnym wątkiem kryminalnym. Jeśli oczekujecie jakiejś głębokiej analizy ,,Romea i Julii”, to się rozczarujecie, bo tu chodzi po prostu o dobrą zabawę. Myślę, że autorka zdawała sobie sprawę, że jej pomysł jest dość brawurowy i nie kryła się z tym, stworzyła po prostu taką bajkę (albo rozgrywkę w Simsach), gdzie romantyczni kochankowie stają się równie romantycznym małżeństwem. Gra z oryginałem polega tu na zabawie – mamy więc masę gagów i chwilami absurdalnych sytuacji, zestawienie płomiennej miłości dojrzałych Romea i Julii z pragmatyzmem ich młodej córki, oraz bardzo współczesny, chwilami potoczny czy wulgarny język przeplatany monologami pełnymi metafor. I jeśli kupimy taką konwencję, możemy się naprawdę dobrze bawić. Ja wiele razy szczerze się uśmiałam, widząc, jak z jednej strony Christina Dodd obśmiewa romantyczną wizję Romea i Julii, ale podchodzi też do niej z dużą dozą czułości. Przeszkadzała mi jedynie duża ilość żartów ,,toaletowych”. Nie oznacza to, że nie ma tu szacunku do oryginału. Są nawiązania do różnych sztuk Szekspira i w pewien przewrotny sposób czuć tego renesansowego ducha.
Historia sama w sobie jest ciekawa i wciągająca. Wątek kryminalny jest pełen zwrotów akcji i skonstruowany tak, że naprawdę można próbować rozwiązywać zagadkę razem z Rosie. Jeśli chodzi o bohaterów, to zabrakło mi trochę większej roli drugoplanowych postaci z ,,Romea i Julii” – czy Benwolio nadal utrzymuje kontakt ze swoim przyjacielem, czy dziadkowie Rosie żyją i jak teraz się do siebie odnoszą? Natomiast w bardzo fajny, ciepły, ale i rubaszny sposób została ukazana Marta, rzeczywiście widziałam w niej nianię Julii. Rodzina Montekich była przedstawiona prześmiewczo, ale uroczo – nie ma tam żadnego drugiego dna, nie ma fałszu, Romeo i Julia nadal się kochają, a ich dzieci są wychowywane w czułości i harmonii. Ukazanie Romea jako awanturnika, który nie przepuszcza okazji do bitki, a Julii jako pani domu z fatalnym gustem, budziło śmiech, ale nie dało się nie rozczulić, gdy Rosie mówi, że jej rodzice zostali obdarzeni licznym potomstwem, bo Bóg wiedział, że będą kochającymi rodzicami. Sama Rosalina także budzi sympatię – początkowo jej przekonanie o własnym rozsądku i perfekcjonizmie może irytować, ale humor łagodzi te zachowania, a z czasem dziewczyna pokornieje i pokazuje, że wcale nie jest taka zimna. Lysander był dla mnie nieco nijaki, za to książę Eskalus pozostał zdecydowanie najbardziej tajemniczą i intrygującą postacią, która powoli odsłania nam swoje karty, a jego scen z Rosie wyczekiwałam. Zakończenie mnie zaskoczyło, zarówno pod względem tożsamości mordercy, jak i rozwiązania wątku miłosnego, i teraz trudno mi odpowiedzieć, po czyjej stronie jestem i jak powinien wyglądać happy end. Mam nadzieję, że kontynuacja ukaże się niebawem.
Jeśli szukacie poważnego, pełnego nawiązań kulturowych retellingu ,,Romea i Julii”, to nie polecam. Ale jeśli lubicie bardziej luźne wariacje na temat klasyki, nie przeszkadza Wam podchodzenie do niej z humorem i ironią – to zachęcam. Ja znakomicie się bawiłam.
,, Kobiecość nie jest skomplikowana. Każda kobieta jest wielowymiarowa sama w sobie. Podobnie jak każdy mężczyzna.”
Kiedy trafiłam na zapowiedź ,,Córki z Werony” i przeczytałam opis, prawie klasnęłam w dłonie. Wizja alternatywnej historii Romea i Julii, którzy jednak przeżyli i mają gromadkę dzieci, brzmi raczej jak coś, co można ograć w The Sims 2 w otoczeniu Werona, niż opisać w powieści. Brzmi to szaleńczo i dla niektórych pewnie będzie obrazą Szekspira, ale mnie sama odwaga tego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,Masz siłę. Masz pazur {…} Ty jesteś bronią”
Chyba każdy zna historię Romea i Julii. Dwoje młodych, zakochanych w sobie bez pamięci, tragicznie kończy swój żywot co w efekcie prowadzi do pogodzenia zwaśnionych rodów Montekich i Kapuletich. Wyobraźcie sobie jednak, że młodzi przeżyli i mają się całkiem dobrze. Doczekali się nawet gromadki dzieci a prawdziwe losy opowiada nam nie kto inny, jak ich najstarsza córka Rosalina. Córka, która okazała się całkowitym przeciwieństwem swoich rodziców. Nie w głowie jej miłosne uniesienia czy romantyczne gesty. Rose twardo stąpa po ziemi i gdy tylko na horyzoncie pojawia się potencjalny narzeczony, ona znajduje sposób by równie szybko określać go mianem byłego. Nie przewidziała jednak, ze tego ostatniego ktoś zechce zamordować i to w dniu jej własnych zaręczyn. Nie pozostaje jej nic innego, jak tylko udowodnić za wszelką cenę swoją niewinność i w międzyczasie zawalczyć o swoją prawdziwą miłość. W efekcie plan idealny, który uknuła wraz ze swoją nianią, okazał się mieć jedną dość zasadniczą wadę, gdyż nie miała pojęcia, że od dawna obserwował ją ktoś, komu bardzo na niej zależy i zrobi naprawdę wiele, by zdobyć jej serce.
Piękno Werony, klasyka zgrabnie wpleciona w opowieść i niespodziewane morderstwo. Wątek kryminalny odgrywa tutaj dość dużą rolę zaraz obok miłosnych wyznań, a to wszystko skropione elementami fantastyki. Muszę przyznać, ciekawe połączenie. Nieprzewidywalna, momentami nieco nawet abstrakcyjna ale oceniając całość, zgrabnie jest to ze sobą połączone. Mimo to nie czuję, żeby ta historia jakoś bardzo mną zawładnęła. Nie odnalazłam w niej elementów komedii, bardziej zaliczyłabym ją do literatury obyczajowej i romansu. Dobrze mi się ją czytało, tak po prostu. Idealna by oderwać się od codzienności, zatracić w malowniczych ogrodach Werony oraz rozwiązać zagadkę tajemniczej zbrodni.
,,Masz siłę. Masz pazur {…} Ty jesteś bronią”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChyba każdy zna historię Romea i Julii. Dwoje młodych, zakochanych w sobie bez pamięci, tragicznie kończy swój żywot co w efekcie prowadzi do pogodzenia zwaśnionych rodów Montekich i Kapuletich. Wyobraźcie sobie jednak, że młodzi przeżyli i mają się całkiem dobrze. Doczekali się nawet gromadki dzieci a prawdziwe losy opowiada...
“Miejsce pomiędzy dzieciństwem a kobiecością to pustkowie pełne wrzosów i potworów, przez które wszystkie musimy przejść”.
Romeo i Julia przeżyli, wiedzie im się całkiem nieźle, doczekali się sporej gromadki dzieci i wciąż, niezmiennie gorąco się kochają. Najstarsze z ich dzieci jest dziewiętnastoletnią dziewczyną. Rodzice usilnie próbują znaleźć dla niej godnego męża. Cóż nie jest to takie łatwe. Rosalina w wielu dziedzinach życia ma swoje zdanie, a jej spojrzenie na miłość znacząco się różni od poglądów dość ekscentrycznych rodziców. Niestety Rosalina wbrew swojej woli zostaje narzeczoną księcia Stefano, mężczyzny, którego reputacja pozostawia wiele do życzenia. Każda z jego trzech żon zmarła w tajemniczych okolicznościach. Dość nieoczekiwanie na zaręczynowym przyjęciu przyszły pan młody zostaje znaleziony ze sztyletem w piersi. Na wiele osób spada cień podejrzenia, Rosalina ma zamiar sama dociec prawdy.
Klasyka, z której czerpie autorka, idealnie współgra z jej doskonałym humorem. Akcja powieści stopniowo nabiera tempa i intryguje. Fabuła zajmująco poprowadzona, przenosi nas do XVI wieku, do Werony. Ukazuje panujące ówcześnie renesansowe realia. Autorka ma lekki, barwny, naturalny, przepełniony humorem styl. Dialogi, cięte riposty, dowcipne komentarze zasługują na duży plus. Bohaterowie zajmująco ukazani, to ludzie swojej epoki, złe i dobre charaktery. Rosalinę polubiłam od razu to inteligentna, sprytna, oddana swoim bliskim młoda kobieta, która chce żyć po swojemu. Jej relacja z bliskimi, z rodzicami, z rodzeństwem, ze służbą jest godna uwagi, chwile pełne radości, przeplatają się z tymi gorszymi, a obok te pełne absurdu i wzbudzające śmiech.
Ciekawe połączenie szekspirowskiej, dramatycznej klasyki z literaturą romantyczną, kryminalną. Autorka pod płaszczykiem dobrego humoru ukazuje, z czym musiały zmagać się kobiety żyjące w tamtych czasach. Dominacja mężczyzn była wszechobecna, kobieta miała posłuszna, uległa i być ozdobą męża. Nasza Rosalina jest zupełnie inna, chce być niezależna, chce stanowić o sobie. Czy jej się uda? Jej plany krzyżuje dwóch zainteresowanych nią mężczyzn.
Lekka, przyjemna komedia romantyczna. Dobra zabawa, zaskoczenie, cięty język, silne kobiety. Ja jestem na tak, polecam!
https://tatiaszaaleksiej.pl/corka-z-werony/
“Miejsce pomiędzy dzieciństwem a kobiecością to pustkowie pełne wrzosów i potworów, przez które wszystkie musimy przejść”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRomeo i Julia przeżyli, wiedzie im się całkiem nieźle, doczekali się sporej gromadki dzieci i wciąż, niezmiennie gorąco się kochają. Najstarsze z ich dzieci jest dziewiętnastoletnią dziewczyną. Rodzice usilnie próbują znaleźć dla niej godnego męża. Cóż...
Zaryzykuję teorię, że Romeo i Julia to jedna z najpopularniejszych Szekspirowskich dzieł, pomimo że jest to historia dość naiwna. Nie jestem jakąś ogromną fanką tej pary, ale jednak kto nie zna ich historii?
Tak oto ciekawość zaprowadziła mnie do "Córki z Werony"... gdzie dostajemy alternatywną wersję dramatu wszechczasów, główni bohaterowie nie umarli, doczekali się gromadki dzieci i tak oto sobie żyją. Czy lepiej czy gorzej? Nie wiem. Jak już wspominałam, nie jestem fanką oryginału, ta ich cała miłość moim zdaniem była mocno infantylna i toksyczna, tutaj chociaż przeżyli bez zbędnego dramatyzowania. Córka z Werony to historia najstarszej latorośli najpopularniejszych kochanków. Rosali, młoda, bystra i... skutecznie unikająca zamążpójścia. Kiedy zostaje zaręczona ze Stephano (gościem, który miał już 3 żony i dla żadnej z nich dobrze się to nie skończyło) wcale nie jest jakaś szczęśliwa. Jednak na własnym balu zaręczynowym nasza bohaterka... zakochuje się od pierwszego wejrzenia, tylko że nie w swoim narzeczonym. Myślicie, że to wszystko? Otóż nie. Stephano zostaje znaleziony martwy. Kto go zabił? No podobno połowa Werony miała motyw.
Powiem Wam, że jestem miło zaskoczona. Myślałam, że to może będzie trochę mdła historia miłosna, a dostałam całkiem ciekawy mix gatunków. Trochę tajemniczego kryminału, trochę romansu i szczypta humoru! Ciekawi bohaterowie, fajne tempo akcji i bardzo lekki styl - to wszystko razem tworzy przyjemną lekturę, opartą na Szekspirowskiej tragedii, jednak ze świeżym spojrzeniem na klasyczny dramat.
Spodobała mi się taka zabawa w "inną" wersję Romea i Julii. Jest to historia zabawna, wciągająca i dająca zapowiedź intrygującej kontynuacji. Nie ma nudy, było nawet zaskoczenie - przeczytacie w jeden wieczór.
Polecam!
Zaryzykuję teorię, że Romeo i Julia to jedna z najpopularniejszych Szekspirowskich dzieł, pomimo że jest to historia dość naiwna. Nie jestem jakąś ogromną fanką tej pary, ale jednak kto nie zna ich historii?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak oto ciekawość zaprowadziła mnie do "Córki z Werony"... gdzie dostajemy alternatywną wersję dramatu wszechczasów, główni bohaterowie nie umarli, doczekali się...
Aż sprawdziłam jakiego rodzaju książki pisze Christina Dodd, bo jej "Córka z Werony" bardzo mi się spodobała.
No i nie zobaczyłam w tym zbiorze niestety nic, co by mnie zainteresowało.
Jednakże nie obniżam swojej oceny, bo pierwsze wrażenie się liczy.
Inny wariant historii Romea i Julii? Dlaczego nie?
W tej wersji Romeo i Julia przeżyli i wiodą szczęśliwe rodzinne życie z gromadką dzieci.
Ich najstarszą córka jest Rosalina tytułowa "Córka z Werony". Jest inteligentna, zaradna, chętnie się uczy i nie ma ochoty wychodzić za mąż. Próbuje żyć według własnych zasad na tyle, na ile pozwalają jej rodzina i okoliczności. Trochę trąci feminizmem i momentami jest zbyt współczesna. Trochę jakby dzisiejszą dziewczynę przenieść do średniowiecza. Nadaje to jednak jej przygodom i całej powieści tempa i polotu.
Werona z jej arystokracją i mieszczaństwem stanowi teatralne tło dla jej przygód.
Wydaje mi się, że akurat atmosferę renesansowej Werony pisarka przedstawiła dość dobrze.
Pisarka umiejętnie połączyła romans z kryminałem, a wszystko doprawiła humorem i wyszła z tego powieść pełna zaskoczeń, która wciąga i przy okazji bawi.
Dopełnieniem są świetne dialogi i bohaterowie pełni życia i temperamentu oraz oczywiście piękna i tajemnicza Werona.
Pomysłowe ujęcie tematu plus dobre wykonanie i za to gwiazdka więcej.
Czekam na drugą część.
Aż sprawdziłam jakiego rodzaju książki pisze Christina Dodd, bo jej "Córka z Werony" bardzo mi się spodobała.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo i nie zobaczyłam w tym zbiorze niestety nic, co by mnie zainteresowało.
Jednakże nie obniżam swojej oceny, bo pierwsze wrażenie się liczy.
Inny wariant historii Romea i Julii? Dlaczego nie?
W tej wersji Romeo i Julia przeżyli i wiodą szczęśliwe rodzinne życie...
Książka dwubiegunowa: fabuła i pomysł bardzo ciekawe i wciągające, ale jednak momentami bardzo naiwna i infantylna. Część zdarzeń naprawdę nieprawdopodobna, a nie jest to książka fantasy. Pewna rozwiązłość obyczajowa raczej ze współczesnych czasów pochodzi, światłość poglądów niektórych bohaterów też raczej nie z tamtych czasów. Mimo to polecam dla rozrywki, akcja szybka. A jak się szybko czyta to mniej wad się zauważa i lektura ciekawsza :)
Książka dwubiegunowa: fabuła i pomysł bardzo ciekawe i wciągające, ale jednak momentami bardzo naiwna i infantylna. Część zdarzeń naprawdę nieprawdopodobna, a nie jest to książka fantasy. Pewna rozwiązłość obyczajowa raczej ze współczesnych czasów pochodzi, światłość poglądów niektórych bohaterów też raczej nie z tamtych czasów. Mimo to polecam dla rozrywki, akcja szybka. A...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaskoczyła mnie ta książka pod wieloma względami. Nie byłam gotowa na: niesmaczne żarty i słownictwo, zbyt dużą swobodę w konwersacjach i w ogóle relacjach między córką a rodzicami, Rosie a zalotnikami, a w szczególności na to, że trup będzie się ścielił gęsto. Mimo powyższych zastrzeżeń raczej sięgnę po drugą część, ponieważ zakończenie zaserwowane przez autorkę bardzo mnie zaintrygowało.
Zaskoczyła mnie ta książka pod wieloma względami. Nie byłam gotowa na: niesmaczne żarty i słownictwo, zbyt dużą swobodę w konwersacjach i w ogóle relacjach między córką a rodzicami, Rosie a zalotnikami, a w szczególności na to, że trup będzie się ścielił gęsto. Mimo powyższych zastrzeżeń raczej sięgnę po drugą część, ponieważ zakończenie zaserwowane przez autorkę bardzo...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChristina Dodd w "Córce z Werony" zabiera nas do alternatywnej wersji świata Szekspira, gdzie Romeo i Julia nie tylko przeżyli, ale również doczekali się licznej rodziny. Ich najstarsza córka, Rosaline, to główna bohaterka, której nie sposób nie polubić – inteligentna, błyskotliwa i niechętna rodzinnym planom wydania jej za mąż. Wśród teatralnych uniesień rodziców, absurdalnych zalotników i renesansowej atmosfery Werony, Rosaline próbuje wieść życie na własnych zasadach. Jednak los ma wobec niej inne plany, zwłaszcza gdy jej narzeczony Stefano zostaje zamordowany, a lista podejrzanych zdaje się nie mieć końca.
Dodd zgrabnie łączy wątki kryminalne, romantyczne i komediowe, tworząc pełną humoru i zaskoczeń powieść. Dialogi są cięte, bohaterowie pełni temperamentu, a akcja nie pozwala się nudzić. Przedstawienie Romea i Julii jako pary namiętnych, choć momentami wręcz przerysowanych rodziców, dodaje historii wyjątkowego uroku. Z kolei Rosaline, z jej ironicznym podejściem do miłości i determinacją w dążeniu do prawdy, sprawia, że opowieść jest świeża i pełna energii.
Autorka świetnie operuje też konwencją, czerpiąc z klasyki i jednocześnie bawiąc się jej motywami. "Córka z Werony" to książka idealna dla tych, którzy lubią retellingi, ale szukają w nich czegoś więcej niż tylko odtworzenia znanej historii. Jest lekka, ale nie banalna; zabawna, ale z wyczuciem tajemnicy. Rosaline to postać, której nie sposób nie kibicować, a jej przygody to idealna propozycja na poprawę humoru i chwilowe oderwanie się od rzeczywistości.
Jeśli lubicie inteligentne bohaterki, kryminalne intrygi i szekspirowskie klimaty w nowoczesnym wydaniu – ta książka jest dla Was!
Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od @skarpawarszawska, a Autorowi @m.smielak za wyśmienita lekturę (współpraca reklamowa) 🩷.
Christina Dodd w "Córce z Werony" zabiera nas do alternatywnej wersji świata Szekspira, gdzie Romeo i Julia nie tylko przeżyli, ale również doczekali się licznej rodziny. Ich najstarsza córka, Rosaline, to główna bohaterka, której nie sposób nie polubić – inteligentna, błyskotliwa i niechętna rodzinnym planom wydania jej za mąż. Wśród teatralnych uniesień rodziców,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRosaline ma 19 lat i jest córką Romea i Julii (tak tych, co ich historię zna chyba każdy, jednak tym razem nie kończy się ona tragicznie, a młodzi żyją długo i szczęśliwie). Mając tyle lat, dawno powinna być po ślubie, jednak ona ani trochę nie czuje w sobie tego romantyzmu, który aż „bije” od jej rodziców. Co prawda była kilka razy zaręczona, ale zawsze udawało jej się znaleźć inną kandydatkę na żonę, sprawić, aby prawdziwa miłość się odnalazła.
Pewnego dnia ojciec informuje ją, że jest kolejny kandydat do jej ręki. Tym razem jest to Stephano, mężczyzna, który niedawno pochował kolejną żonę, uważa się, że je morduje, że jest niebezpiecznym rozpustnikiem. Chociaż rodzice bardzo ją kochają, nie mogą odmówić mu ręki dziewczyny. W dniu zaręczyn dzieje się coś, o co Rosaline nigdy by się nie podejrzewała. Młoda kobieta się zakochuje i to od pierwszego wejrzenia, niestety nie w mężczyźnie, za którego ma wyjść. Jednak to nie koniec niespodzianek. Stephano zostaje znaleziony martwy, ze sztyletem wbitym w serce. Rosaline nie tylko zostaje oskarżona o to zabójstwo, ale równie będzie w niebezpieczeństwie i to niemałym. Dlaczego? Co takiego stało się na przyjęciu zaręczynowym? Czy prawda zostanie odkryta? Czy Rosaline będzie miała szansę na miłość tak piękną, jak jej rodziców? Jak potoczy się jej własna historia?
Kiedy przeczytałam opis i dowiedziała się, że będzie to historia córki Romeo i Julii wiedziałam, że po prostu muszę ją przeczytać. Przyznam szczerze, że nie miałam wielkich oczekiwań, myślałam, że będzie to taka lekka pozycja, taka do poczytania bez większego zaangażowania. Myliłam się i to ogromnie. Ta książka była świetna i to pod każdym aspektem. Znalazłam w niej historie, w której zostało połączonych kilka gatunków literackich. Mamy miłość, zabójstwo, zagadkę kryminalną i wiele więcej, jednak nie powiem co bo nie chcę wam zabierać radości z odkrywania tego wszystkiego samemu.
Akcja sprawnie poprowadzona, z ciekawymi zwrotami. Książka wciągnęła mnie bardzo i nie nudziłam się podczas czytania ani chwili, za to towarzyszyło mi wiele emocji. Dla mnie była to pozycja na jeden wieczór.
Główną bohaterką jest Rosaline. Kobieta, która uważana jest za starą pannę (tak w tamtych czasach w wieku 19 lat większość dziewczyn dawno była po ślubie). Bardzo ją polubiłam. Uważam, że jest miła, kocha bardzo rodzinę, a jednocześnie jest odważna, ma własne zdanie, jednak wie, kiedy może sobie pozwolić na jego wypowiedzenie, a kiedy nie powinna tego robić.
„Córka z Werony” to świetna książka, na której kolejny tom będę czekała z ogromną niecierpliwością. Z przyjemnością polecam.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - https://anka8661.blogspot.com/2025/02/Corka%20z%20Weronywydawnictwoskarpawarszawska.html
Rosaline ma 19 lat i jest córką Romea i Julii (tak tych, co ich historię zna chyba każdy, jednak tym razem nie kończy się ona tragicznie, a młodzi żyją długo i szczęśliwie). Mając tyle lat, dawno powinna być po ślubie, jednak ona ani trochę nie czuje w sobie tego romantyzmu, który aż „bije” od jej rodziców. Co prawda była kilka razy zaręczona, ale zawsze udawało jej się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRosaline, czyli najstarsza córka Romea i Julii, a mają ich aż dziewięcioro. Z racji tego, iż ma już dziewiętnaście lat to czas najwyższy, aby wyszła za mąż. Do tej pory zgrabnie udawało się jej do nich nie dopuścić. Jednak teraz ma poślubić Stephano. Znany jest z tego, iż jego żony szybko umierają. Jako posłuszna córka zgadza się za niego wyjść i podczas przyjęcia ktoś zabija go sztyletem. Od razu pada pytanie, kto mógł go zabić. Większość Werony miała motyw, a główną podejrzaną staje się Rosaline.
Każdy z nas zna historię Romeo i Julii. Za moich czasów to nawet była lektura szkolna. Po przeczytaniu opisu byłam bardzo ciekawa, co autorka wymyśliła w związku z tą historią.
Książkę czytało mi się z czystą przyjemnością. Mamy tutaj świetne połączenie romansu, komedii i kryminału na dokładkę. Jest akcja, tempo, zwrotów akcji też nie zabraknie, cięte dialogi, czy motyw szekspirowski połączony z dobrym humorem. Bardzo miło spędzony czas. Przeczytana praktycznie od ręki. Czyta się szybko ze względu też na narrację. Historia opowiadana jest z perspektywy głównej bohaterki. Mówi, co sama widzi i odczuwa, a reszty trzeba się domyślać.
Postać Rasaliny świetnie wykreowana i bardzo ją polubiłam od samego początku. Z jednej strony posłuszna córka wykonująca polecenia, a z drugiej buntowniczka, która chce żyć własnym życiem i decydować o sobie. Skoro coś dotyczy jej osoby, to sama chce rozwiązać tę sprawę, a nie polegać na innych. Oprócz tego inteligentna, sprytna, zdeterminowana z poczuciem humoru.
Książka jest napisana lekkim językiem przyjaznym dla czytelnika pomimo tego, iż jest to klasyka. Pozwala oderwać się od codziennych obowiązków i zapomnieć na chwilę o wszystkim. Idealna na poprawę humoru.
Jestem bardzo ciekawa, co jeszcze wymyśli ta rezolutna dziewczyna i czekam na kolejny tom. Tym bardziej że zakończenie książki jest dość zaskakujące.
#współpracareklamowa Dziękuję wydawnictwu za egzemplarz recenzencki.
Rosaline, czyli najstarsza córka Romea i Julii, a mają ich aż dziewięcioro. Z racji tego, iż ma już dziewiętnaście lat to czas najwyższy, aby wyszła za mąż. Do tej pory zgrabnie udawało się jej do nich nie dopuścić. Jednak teraz ma poślubić Stephano. Znany jest z tego, iż jego żony szybko umierają. Jako posłuszna córka zgadza się za niego wyjść i podczas przyjęcia ktoś...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytułową córką z Werony jest Rosalina (zwana Rosie), najstarsze dziecię znanych kochanków – Romea i Julii. Dziewczyna ma już prawie dwadzieścia lat, a do tej pory nie wyszła za mąż, uchodzi więc już za starą pannę. Nie żeby nie miała adoratorów, wręcz przeciwnie – jako piękna córka słynnych Montekich była zaręczona już kilkakrotnie, jednak traf chciał, że zaręczyny kończyły się fiaskiem, bo amanci nagle zakochiwali się w kimś innym. Zostaje zaręczona po raz kolejny, z okrutnym księciem Stefano, który dopiero co pochował trzecią żonę. Na balu wydanym z okazji tego nowego związku mężczyzna zostaje jednak zabity, a podejrzenie pada na Rosie. Kto jest mordercą? I jaki ma to wszystko związek z córką Romea i Julii?
Po tej lekturze mam mieszane uczucia – czytało mi się ją dobrze, pewne rzeczy mi się w niej podobały, ale mam też nieco uwag krytycznych. Zacznę jednak od tego, co mi w tej lekturze odpowiadało, a mianowicie od pomysłu autorki. Całkiem zgrabnie poradziła sobie ona z wyjaśnieniem, jak do tego doszło, że Romeo i Julia przeżyli, ba, że założyli rodzinę i doczekali się siódemki dzieci. Podobały mi się też rozwiązania fabularne, jakie zastosowała przy tej opowieści – wyjaśnienie sprawy morderstw (tak, było ich więcej, wręcz trup ścielił się gęsto na kolejnych stronach!) oraz wątek miłosny były ciekawe, nawet lekko zaskakujące. Nie jest to oczywiście żadna ambitna książka, ale historia w niej opowiedziana w kategorii lekkich komedii romantycznych (autorka sama stosuje to określenie do swojej powieści) z wątkami kryminalnymi, osadzonych w czasach minionych, prezentuje się całkiem przyzwoicie.
Główna bohaterka, Rosalina, może nie jest zbyt błyskotliwa (wbrew temu, co sama o sobie myśli i co próbuje przekazać autorka), za to impulsywna a zarazem twardo stąpająca po ziemi, jest też czasem sarkastyczna i wydaje się nieczuła na romantyczne porywy serca, przez co stanowi ciekawy kontrast do roznamiętnionej, lirycznej i chaotycznej rodziny Monteki. Jest też taką postacią, której łatwo kibicować, nawet jeśli robi coś głupiego, której perypetie śledzi się może nie z zapartym tchem, ale z ciekawością. Inni bohaterowie nie są zbyt szczegółowo opisani, ale wśród nich interesujący wydaje się książę Eskalus, który dość mocno namieszał w całej opowieści. Swoją drogą, ta postać to ukłon w stronę oryginalnej historii Romea i Julii, w której pojawił się jego ojciec noszący to samo imię. Z tamtego klasycznego dramatu autorka zapożyczyła też postać ojca Laurentego oraz piastunki Julii, która teraz jest sprzymierzeńczynią Rosie.
Jak wspomniałam, nie wszystko mi się jednak w tej książce podobało. Przede wszystkim, zabrakło mi klimatu dawnych czasów. Zdaję sobie sprawę, że właściwie nie wiadomo, kiedy dokładnie rozgrywała się oryginalna historia Romea i Julii. Przyjmijmy jednak, że w czasach Szekspira, czyli tak gdzieś w drugiej połowie XVI wieku, oczekiwałam więc, że w czasie lektury w jakiś sposób będzie czuć, że losy bohaterów rozgrywały się kilkuset lat temu. Niestety, autorce nie udało się zbudować tego klimatu, głównie przez – i tu dochodzimy do drugiego zarzutu – język i styl, w jakim opowiedziała o Rosie i jej perypetiach. Otóż mamy tu bardzo współczesny, potoczny język, bez żadnej stylizacji, a nawet bez finezji, za to z niewybrednymi żartami w iście amerykańskim stylu. I nie chodzi mi o to, że chciałabym, żeby pani Dodd zaprezentowała tu język sprzed kilkuset lat, ale żeby brzmiało to trochę bardziej starodawnie, jeśli mogę to tak ująć. Nie wiem też na ile to kwestia stylu autorki, a na ile tłumaczenia, ale niektóre fragmenty były opisane dość topornie i infantylnie, chwilami brakowało lekkości i subtelności w opisach czy dialogach.
Również zachowania bohaterów niekoniecznie mi pasowały do epoki, były zbyt swobodne, jakby nieskrępowane konwenansami, o których autorka jednak co jakiś czas wspomina. I tu również zdaję sobie sprawę, że to pozycja rozrywkowa, nie naukowa, ale przydałoby się trochę konsekwencji w budowaniu świata przedstawionego. Nie podobała mi się również narracja pierwszoosobowa z perspektywy Rosie ze zwrotami do czytelników. To jednak moja własna preferencja, nie jakiś duży błąd, wiem, że wiele osób lubi ten typ narracji.
Córka z Werony to powieść nastawiona na rozrywkę, i w tej kwestii sprawdza się ona bardzo dobrze – jest dość dynamiczna, wciągająca, ma odpowiednio zagmatwaną, pełną intryg i tajemnic zagadkę kryminalną, nieoczywisty wątek romansowy, a nawet kilka dość zabawnych scen (chociażby ze sztyletami, które Rosalina dostaje od kilku osób). Z tego względu i mimo pewnych niedociągnięć wspomnianych wyżej, ogólnie oceniam ją pozytywnie. Spędziłam z nią miło czas, wciągnęłam się, a nawet dwa czy trzy razy zaśmiałam. Ciekawa jestem też tego, co było dalej, bo autorka nie zakończyła jeszcze historii Rosie…
Recenzja we współpracy z Wydawnictwem.
Pierwotnie pojawiła się na blogu.
Tytułową córką z Werony jest Rosalina (zwana Rosie), najstarsze dziecię znanych kochanków – Romea i Julii. Dziewczyna ma już prawie dwadzieścia lat, a do tej pory nie wyszła za mąż, uchodzi więc już za starą pannę. Nie żeby nie miała adoratorów, wręcz przeciwnie – jako piękna córka słynnych Montekich była zaręczona już kilkakrotnie, jednak traf chciał, że zaręczyny kończyły...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo, gdyby historia Romea i Julii wcale nie skończyła się tak, jak uczono nas w szkole? Co, gdyby ich miłość nie tylko przetrwała, ale zaowocowała całą gromadką dzieci, w tym najstarszą córką, Rosaline? 💬
Christina Dodd w „Córce z Werony” serwuje nam alternatywną wersję losów najsłynniejszej pary literatury – lekką, zabawną, ale i pełną intryg oraz zaskoczeń. Główna bohaterka, Rosaline, zmaga się z codziennymi wyzwaniami życia w cieniu teatralnych rodziców. Wyobraź sobie Romea i Julię, którzy wciąż prześcigają się w namiętnych gestach i dramatycznych monologach, a do tego próbują wydać za mąż swoją „starą pannę” – dziewiętnastoletnią córkę, której zaręczyny za każdym razem kończą się ożenkiem wybranka z inną panną. Brzmi absurdalnie? Tak, ale też szalenie intrygująco.
Rosaline to kobieta błyskotliwa i niezależna. Nie ma łatwego życia w Weronie, gdzie każdy zna jej rodzinę. Choć sama unika miłosnych uniesień, los zdaje się mieć wobec niej inne plany. Gdy jej narzeczony Stefano – rozpustnik o wątpliwej reputacji – zostaje zamordowany w trakcie balu zaręczynowego, Rosaline musi sama rozwikłać zagadkę zbrodni. Czy mordercą jest ktoś z jej bliskiego otoczenia? Może sama zostanie oskarżona o zabójstwo?
„Córka z Werony” to niezwykle lekka, ale zarazem wciągająca opowieść, która z wdziękiem łączy elementy romansu, kryminału i komedii. Dodd bawi się szekspirowskimi motywami, przemycając humor, cięte dialogi i błyskotliwe obserwacje życia społecznego renesansowej Werony. Rosaline to bohaterka z pazurem – inteligentna, dowcipna i zdeterminowana, by nie być tylko pionkiem w rodzinnych planach. Jej relacje z ekscentrycznymi rodzicami i hałaśliwym rodzeństwem nadają książce dynamiki i koloru.
Jeśli szukasz lektury, która zaskoczy Cię oryginalnym podejściem do klasyki, a przy okazji pozwoli się pośmiać i oderwać od codzienności to „Córka z Werony” będzie strzałem w dziesiątkę. Ta historia to nie tylko zabawna alternatywna kontynuacja znanej opowieści, ale też wciągająca zagadka kryminalna z odrobiną romantycznych uniesień. Polecam na poprawę humoru i jako idealne towarzystwo na leniwe popołudnie – Rosaline i jej zakręcona rodzina z pewnością Cię nie zawiodą!
Co, gdyby historia Romea i Julii wcale nie skończyła się tak, jak uczono nas w szkole? Co, gdyby ich miłość nie tylko przetrwała, ale zaowocowała całą gromadką dzieci, w tym najstarszą córką, Rosaline? 💬
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChristina Dodd w „Córce z Werony” serwuje nam alternatywną wersję losów najsłynniejszej pary literatury – lekką, zabawną, ale i pełną intryg oraz zaskoczeń. Główna...
Znacie historie Romea i Julii? Na pewno, kto by jej nie znał. A gdyby tak założyć, Że całkiem inaczej się potoczyła?
"Córka z Werony" Christiny Dodd, to zupełnie odmienne spojrzenie na Romea i Julię i ich dalsze losy, bardzo zaskakujące i pełne niespodzianek.
Róża, główna bohaterka książki, to najstarsza córka tej pary, którą rodzice za wszelką cenę chcą wydać za mąż. W matuzalemowym, wieku dwudziestu lat, wciąż jest panną, co spędza im sen z powiek. A jak się zakończą ich próby, tego dowiecie się z książki.
Przyznam, że bawiłam się przednio, czytając tę książkę. Ile w niej humoru i sarkazmu. Ależ ja lubię takie historie.
W opowieści tej, znajdziemy zarówno watki obyczajowe, jak i kryminalne z pięknym tłem historycznym. Jest też odrobina szaleństwa, , miłości, zazdrości i magii. Ale jest też dużo feminizmu, tak, tak, dobrze czytacie. Bo Róża ma w sobie zadatki na feministkę...gdyby tylko żyła kilka wieków później.
To historia z gatunku, co by było gdyby...i nawet spodobał mi się ten zbieg.
Czy ta opowieść mogłaby być prawdziwa? Myślę, że mogłaby, ale czy w takim przypadku myślelibyśmy o Romeo i Julii jako o tragicznych kochankach? Myślę, że to ich śmierć, paradoksalnie zapewniła im życie wieczne.
Ale nie zmienia to faktu, że książka jest całkiem przyjemna. Można z nią spędzić miłe chwile. Przekonajcie się sami.
Znacie historie Romea i Julii? Na pewno, kto by jej nie znał. A gdyby tak założyć, Że całkiem inaczej się potoczyła?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Córka z Werony" Christiny Dodd, to zupełnie odmienne spojrzenie na Romea i Julię i ich dalsze losy, bardzo zaskakujące i pełne niespodzianek.
Róża, główna bohaterka książki, to najstarsza córka tej pary, którą rodzice za wszelką cenę chcą wydać za mąż. W...
Fajna książka, która momentami trzyma w napięciu. Nie jest oczywista, chwilami kryminał, romans ale i komedia. Bohaterka ma fajny cięty język, jest błyskotliwa i inteligentna. Czekam już na kolejny tom!!! Oby szybko się u nas ukazał.
Fajna książka, która momentami trzyma w napięciu. Nie jest oczywista, chwilami kryminał, romans ale i komedia. Bohaterka ma fajny cięty język, jest błyskotliwa i inteligentna. Czekam już na kolejny tom!!! Oby szybko się u nas ukazał.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to